W poszukiwaniu szczęścia - cz.25

W poszukiwaniu szczęścia - cz.25**Oczami Piotrka**

      Będąc pod drzwiami, domu Natalki waham się trochę, czy na pewno zapukać, ale po chwili drzwi same się otwierają i wygląda zza nich...chyba tata, mojej dziewczyny. Widocznie musiał widzieć w oknie, jak waham się, przed zapukaniem do jego domu.
- Dzień dobry - mówię, lekko skrępowany.
- Dzień dobry. Ty jesteś chyba Piotrek - stwierdza, a ja dopiero teraz przyglądam się, jaki jest wysoki.
- Tak - wyduszam z siebie.
- Wejdź proszę - przepuszcza mnie w drzwiach i wchodzę do wnętrza domu - pewnie przyszedłeś do swojej dziewczyny.
- Ta...k - odpowiadam, czyli tata Natalki już wie.
- Przed chwilą wyszła z toalety, teraz przebiera się, trochę jej się zejdzie - zapewnia mnie.
- Dobrze, w takim razie mogę tu poczekać? Jeśli nie sprawiam Panu kłopotu  oczywiście - mówię. Tata mojej ukochanej przygląda mi się uważnie podczas tego jak układam zdanie.
- Na razie nie sprawiasz kłopotu - mówi, a moje ciało drży po jego słowach - może opowiesz mi o sobie? - nagle zaskakuje mnie pytaniem.
- Nie wiem, czy jest coś ciekawego w mojej osobie - odpowiadam, a w myślach dodaje: i nie wiem czy przypadłem Panu do gustu...
- Uwierz, że jest, bo moja córka nie zwraca uwagi na byle kogo.
- Mam na imię Piotrek, ale to Pan akurat wie. Mam 17 lat, osiemnastkę zaczynam w sierpniu, mam starszego brata Olafa, moja mama pracuje jako prawnik, a mój tata jest architektem. Nie wiem co konkretnie Pana interesuje - opowiadam.
- Jakie masz plany na przyszłość? - pyta prosto z mostu, tata mojej ukochanej.
- Chce dostać się na Politechnikę Warszawską interesuje mnie pójście w ślady mojego taty i zostanie architektem - płynnie odpowiadam o swoich planach na przyszłość.
- Masz dosyć ambitne plany na przyszłość - stwierdza - ale czy jest w nich miejsce na moją córkę? - pyta i w tej właśnie chwili drzwi od pokoju Natalki, otwierają się.
- O czym rozmawiacie? - pyta i podchodzi - cześć - zwraca się do mnie, całując mnie w policzek, przy swoim tacie.
- Chciałem poznać twojego chłopaka - odpowiada jej tata.
- Jeśli już go poznałeś to pozwól, że pójdziemy z Piotrkiem do mojego pokoju - zwraca się do taty, trochę oschle.
- Dobrze - odpowiada i dostrzegam, że atmosfera jest dosyć napięta.
     Kiedy Natalka, bierze mnie za rękę i podąża do pokoju, odpowiadam jej tacie, tak żeby ona nie domyśliła się o co chodzi i o czym konkretnie rozmawialiśmy.
- Miejsce jest i biorę to całkiem na poważnie - mówię, zerkając na tatę Natalii i w mgnieniu oka jestem już u niej w pokoju.
- O co pytał mój tata? - pyta wprost.
- Chciał dowiedzieć się o moich planach na przyszłość i oprócz tego opowiedziałem mu trochę o mojej rodzinie - mówię i przyciągam ją do siebie, tuląc.
- Dowiedział się wcześniej niż ja o twoich planach na przyszłość - stwierdza i zarzuca swoje ręce na moje barki.
- To na razie nic pewnego, po prostu marzenia, które może się spełnią, kiedy będę wytrwale pracował nad sobą - szepcze patrząc w jej lazurowe oczy.
- Ah tak, a więc będę cię wspierała w twoich marzeniach i dążeniu do celu, ale tylko wtedy kiedy ty wyrazisz na to zgodę.
- Chce, żebyś była zawsze obok...zawsze.
- Zawsze... - powtarza po mnie - opowiesz mi o swoich planach, marzeniach?
- Chce dostać się na Politechnikę Warszawską i zostać, architektem jak mój tata - opowiadam - to jest moje marzenie, ale jest jeszcze drugie, ważniejsze od tego.
- Też bardzo chcę dostać się na Politechnikę, tylko, że na wydział chemii. Jakie jest to twoje ważniejsze marzenie? - pyta.
- Chce mieć cię przy sobie już na zawsze, cokolwiek się wydarzy - odpowiadam.
- To już drugie nasze wspólne marzenie - mówi i zanim łącze nasze usta w pocałunek widzę błysk w jej oczach.

**Oczami Huberta**

      Kiedy Gosia wchodzi do pokoju, ja jestem już dawno ubrany w rzeczy, które dał mi, jej tata, przy tym, dowiedziałem się może nie dużo ale bardzo ciekawych rzeczy o szarookiej. A jeśli już mowa o Gosi to stoi naprzeciwko mnie i ma na sobie jak wnioskuje tylko szlafrok, bo piżamę i ubrania, które wzięła na przebranie ma w swoich dłoniach.
     Zamyka drzwi i nasze spojrzenia wreszcie się krzyżują.
- Ulala! Sexualnie niebezpieczna! - macham dłońmi z podziwem.
- Jesteś zboczeńcem Hubercie - stwierdza,
- Nie większym niż ty aniołku - odpowiadam na jej zaczepkę, a ona po chwili jest już oblana rumieńcem  - no co twój tata już wiele zdążył mi zdradzić.
- Co...wiesz? - pyta.
- Wiele rzeczy, które mogę wykorzystać - odpowiadam na jej pytanie tak, żeby nadal zastanawiała się o co może mi chodzić...i tak jej tego nie powiem.
- Skoro nie chcesz mi powiedzieć to wynoś się stąd! - jej ton wprawia mnie w osłupienie, w przeciągu kilku sekund diametralnie zmieniła nastrój.
- Ale aniołku - próbuje się do niej zbliżyć, ale ona otwiera tylko drzwi nawet nie patrząc na mnie.
- Wypierdzielaj stąd - mówi dosyć cicho, ale naprawdę jest na mnie wściekła...obrażona.
- Przepraszam, żartowałem - mówię, kłamiąc, bo wcale nie żartowałem, zamykam drzwi do jej pokoju. Nadal twarz ma odwróconą ode mnie.
- Aniele, proszę - podchodzę do niej i łapię jej podbródek, żeby spojrzała na mnie, ale nie robi tego, jej oczy nadal zwrócone są w innym kierunku, niż ja tego chce - błagam spójrz na mnie.
- Żartowałeś - mówi w końcu.
- Tak, żartowałem - gładzę jej policzki i dopiero wtedy spogląda na mnie - zapomnij o tym. Przepraszam.
- Dobrze - wyrywa się i idzie w stronę lustrzanej garderoby.
- Co robisz? - pytam.
- Jakbyś nie zauważył to nie mam na sobie nic oprócz szlafroka - mówi do mnie, nadal oschle.
- Nie gniewaj się - znów idę w jej stronę.
- Wyjdź.
- Nie.
- Wyjdź - Gosia nadal nie daje za wygraną.
- Nie wyjdę - walczę z nią.
- Wyjdź diable, muszę się ubrać - mówi i zaczyna się śmiać. Wreszcie ze spokojem oddycham, myślałem, że nadal jest obrażona i chce się mnie pozbyć z jej domu.
- A wczoraj byłem aniołem - wzdycham pod nosem, ale tak, żeby ona to usłyszała.
- No dobra, ale awansu tak prędko nie dostaniesz - śmieje się Gocha.
- Czemu muszę wyjść? - pytam, bo kusi mnie zobaczyć ją w samej bieliźnie...a może i bez niej - rozmarzyłem się w swoich brudnych myślach.
- Bo jesteś zbokiem, a ja nie chce się przy tobie przebierać - odpowiada.
- Okey, zawołaj jak już będziesz gotowa - mówię i wychodzę z pokoju, żeby dalej jej nie drażnić. Nie mija minuta, a słyszę Gosię.
- Już możesz!
       Wchodzę do pokoju i widzę moją przyjaciółkę ubraną w jeansowe, krótkie spodenki i bordową koszulkę w białe, cienkie paski.
- To co dzisiaj robimy, skoro masz wolne? - pyta i uśmiecha się do mnie.
- Basen? Kino? Spacer? - pytam - ale to wszystko jest już przereklamowane.  
-  Zgadzam się, to co robimy? - pyta.
- Wiesz co? - w mojej głowie, zrodził się pomysł.
- Nie wiem, ale pewnie zaraz się tego od ciebie dowiem - odpowiada ze śmiechem.
- Budujemy twierdzę - krzyczę rozbawiony jak mały dzieciak.
- Ale jak to? - pyta mnie zdziwiona.
- Pytaj się rodziców, czy możesz dzisiaj u mnie nocować - mówię szybko.
- No dobra - mówi i otwiera drzwi.
- Pójdę z tobą - idę za nią, do kuchni, w której są już jej rodzice i brat. Jej mama robi chyba naleśniki, a tata i brat zawzięcie o czymś dyskutują.
- O dobrze, że już przyszliście, śniadanie zaraz będzie - uśmiecha się mama Gosi, kiedy wchodzimy do kuchni i siadamy przy stole.
- Cudownie pachnie - mówię.
- Nie podlizuj się - mówi rozbawiona Gosia.
- Mówię prawdę - wystawiam do niej język, a Adam i Pan Marek się z nas śmieją.
- Jak ci się spało? - pyta Pani Agnieszka, gdy wszyscy na talerzach mamy już naleśniki.
- Nie mogłem długo zasnąć, ale jak już mi to się udało to spało mi się dobrze - mówię u posyłam uśmiech wszystkim domownikom, wszyscy odwzajemniają uśmiech oprócz szarookiej, która wlepia swój wzrok w talerz.
- Pewnie Gośka cię wymęczyła, albo ci czegoś dosypała i nie mogłeś zasnąć - odzywa się Adam, ale Gosia nie zwraca nawet uwagi na zaczepkę brata, nadal łapczywie wcina naleśnika.
- Coś ty taka głodna? Nie nasyciłaś się jeszcze Hubertem? - pyta się jej tata i wszyscy wybuchają śmiechem,  poza szarooką, która dopiero teraz odwraca uwagę od swojego talerza.
- Jestem głodna, a jak widać Hubert nie wystarczy - puszcza do mnie oczko.
- Oj zabolało - kładę rękę " na sercu " i wzdycham.
- Miało zaboleć - odpowiada i tym razem wszyscy wybuchamy śmiechem.
     Po zjedzeniu pysznych naleśników, czas się zbierać, dlatego Gosia porusza temat nocowania.
- Mamo, tato mogę dzisiaj wyjątkowo nocować u Huberta? Bo nie pracuje dzisiaj, a to będzie tylko jedyna okazja na ostatnie spotkanie się z nim te wakacje - mówi, a ja nagle zamieram. Jak to ostatnie spotkanie w te wakacje!!?? Co kurde!!?? Chyba niczego złego nie zrobiłem, no do cholery.
- Możesz, tylko wróć jutro około południa, bo musisz się powoli szykować - odpowiada jej mama.
- Dzięki, to ja w takim razie zbieram się już Hubertem, tylko wezmę coś na przebranie.
-  Bawcie się dobrze - odpowiadają zgodnie rodzice Gosi.
      
**Oczami Natalki**

      Jest już 19.00, a my chodzimy po mieście oboje za rękę i wpatrujemy się w to co nas otacza lub po prostu nawzajem w swoje oczy, takie chwile lubię najbardziej, a raczej śmiało mogę powiedzieć, że kocham takie chwilę gdy mam Piotrka obok.
- Nie jest ci zimno? - z rozmyślań budzi mnie głos ukochanego.
- Nie, jest przecież lato, rzadko bywa zimno o tej porze - odpowiadam i mocniej ściskam rękę bruneta.
-  To dobrze, może usiądziemy? - pyta.
- A co zmęczyłeś się? - puszczam do niego oczko, mając nadzieję, że zauważy ten gest z mojej strony, bo jest dosyć ciemno już.
- Nie, chce po prostu porozmawiać - w jego głosie słyszę lekki smutek, ale czemu?
     Po kilku minutach wreszcie znajdujemy wolną ławkę w parku, trochę trudno było znaleźć taką, która byłaby wolna, bo wiele par wybrało się tej nocy do parku, aby popodziwiać niebo nocą i chociażby spędzić miło ten wieczór.
- Czym się zamartwiasz? - pytam kiedy siedzimy już,
- Nie chcesz, żebyś wyjeżdżała na ten obóz - mówi i ucieka wzrokiem od mojej twarzy.
- Ale Piotrek...ja nie wyjeżdżam na długo, to tylko dwa tygodnie, jak wrócę to spędzimy ze sobą każdą wolną chwilę, mogę ci to obiecać - biorę jego ręce w swoje i delikatnie głaszczę jego knykcie.
- A jak poznasz tam kogoś nowego, lepszego i pokochasz go - nadal mówi jakby ktoś zrobił mu wielką krzywdę.
- Nie da się pokochać bardziej niż ja ciebie. Nie będę potrafiła zwrócić większej uwagi na żadnym chłopaku, którym ty nie jesteś - mówię do niego całkowicie szczerze.
- Kocham cię, tylko zostań, zostań w moim sercu - mówi cicho jakby zaraz miał się rozpłakać, co ja mam mu jeszcze powiedzieć, żeby zrozumiał jak wielkim uczuciem go darze.
- Ja w nim jestem i nigdzie się nie wybieram, zostanę w twoim sercu, nawet wtedy kiedy nie będzie mnie obok ciebie, będę w nim. Rozumiesz?  
-  Tak bardzo cię kocham - mówi i już po kilku sekundach siedzę na jego kolanach.
- Kocham cię - wzdycham i łącze nasze usta.

**Oczami Huberta**

       Będąc w moim domu, umyliśmy się szybko i potem, zrobiliśmy namiot z kołdry tak jak robiłem, kiedyś gdy byłem mały, teraz leżymy w nim i oglądamy oboje moje zdjęcia z dzieciństwa.
- Byłeś słodki - mówi szarooka odkładając już ostatni album.
- A teraz nie jestem? - pytam z uśmiechem na ustach  .
- Nie - odpowiada i śmieje się.
- A może chcesz się przekonać? - pytam cwaniacko, a ona jeszcze nie wie co mi chodzi po głowie.
- I tak nie dasz rady mnie przekonać - stwierdza i nawet nie wie jak bardzo się pomyliła.
      Przylegam do jej ust, jestem spragniony jej, jej dotyku, jej ust, jej duszy, jej całej. Rękoma przeciągam wzdłuż jej pleców. Odsuwa się ode mnie.
- Co się stało? - pytam.
- Nic - mówi i odwraca się do mnie plecami.
- Gosia, co się stało? - ponawiam pytanie, cholernie się boje czy nie zrobiłem czegoś źle.
- Nic, idę spać - odpowiada.
- Nie wierze ci - mówię.
- To uwierz i znajdź sobie inny obiekt seksualny - mówi.
- Co!? Hahahahahahaha - śmieje się z niej, no błagam, czy ona myśli, że ja chce zaciągnąć ją do łóżka? Chce z nią być, ale ona nie chce, pomimo tego walczę i sprawie, że nie będzie chciała się ode mnie uwolnić choć na chwilę.
- Aniele, miałem ci udowodnić, że jestem słodki, dlatego cię pocałowałem - mówię, opanowując śmiech.
- A ta ręka? - pyta, ale nadal leży do mnie plecami.
- Musiałem cię jakoś przyciągnąć do siebie, zrozum to - bronię się.
- No okey, idźmy spać - mówi - dobranoc.
       Odwracam ją do siebie, żeby na mnie spojrzała, musi mi jeszcze wyjaśnić jedną, bardzo ważną dla mnie sprawę.
- O co chodziło z naszym ostatnim spotkaniem w te wakacje? - pytam, gdy mam już z nią kontakt wzrokowy.
- Wyjeżdżam na obóz z moim klubem, z resztą Natalka też, w sierpniu mam drugie zgrupowanie, pierwsze jest 16 lipca w Nowej Rudzie - opowiada - ty będziesz pracował u swojego dziadka w warsztacie więc nie będziesz miał czasu się spotkać, będziesz zmęczony po pracy - kończy.
- Czemu nie powiedziałaś wcześniej? - pytam spokojnie, ale w środku ubolewam, że nie będę mógł przez jakiś czas się z nią spotkać.
- Kiedy ostatnio chciałam ci powiedzieć to mi przerwałeś - stwierdza.
- Aha - tylko tyle mówię, bo żałuję, że jej wtedy przerwałem, gdy chciała mi to powiedzieć wcześniej.
- Idźmy spać - mówi po raz kolejny tego wieczoru i znów odwraca się do mnie plecami. Obracam ją do siebie i przytulam do siebie, głowie ma w zagłębieniu mojej szyi.
- Daj mi się nacieszyć tobą - szepczę w jej blond włosy i zdejmuję jej czerwone okulary.
- Dobrze, dobranoc - mówi i składa delikatny pocałunek na mojej szyi.  
- Dobranoc skarbie - mówię i wtulam się w nią, jeszcze bardziej.

******************************************************************************************
Cześć!
Jest nowa część, co prawda obiecałam niektórym osobom, że część ukarze się wcześniej, ale jak już znalazłam w tygodniu czas, to nie miałam weny, a chciałam, żeby ta część była trochę dłuższa i lepsza, bo ostatnio dodawałam krótkie i nie byłam z nich zadowolona.
Proszę was o komentarze jak zawsze i z góry wam dziękuje!
Całusy!  
Gocha <3

szalona123

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 2807 słów i 14591 znaków.

8 komentarzy

 
  • inez

    Super :* tylko złącz ich szybciej

  • szalona123

    @inez Nic nie obiecuję  :lol2:

  • grafoman

    Cześć bardzo dobra. Natalka + Piotrek cudo <3 . Gośka i huśtawka nastrojów - na miejscu Huberta zaczął bym się bać :| . To nie jest normalne  - ale licze na to, że się jej wyprostuje i w końcu zaufa Hubertowi.

  • szalona123

    @grafoman dzięki za opinię, każda się przyda. Mogę cię tylko zapewnić, że Gosia potrzebuje zrozumienia, nie łatwo jej zapomnieć całkowicie o Mateuszu i to trochę ma związek z jej zachowaniem.

  • teddy123

    Kocham ♡♡♡♡

  • szalona123

    @teddy123  <3  :cmoczek:

  • Misiaa14

    cudo *-*

  • szalona123

    @Misiaa14 Dziękuję bardzo <3

  • martynus19954

    cudo :D

  • szalona123

    @martynus19954 dzięki wielkie <3

  • czarnyrafal

    Bombowa część Gosiu, aż palce lizać. Niech oni naprawdę trochę pocierpią tą rozłąką to się jeszcze bardziej ich uczucia wykrystalizują. Ja bężęvena i czas będzie następna część bo czekamy. :kiss:  <3

  • szalona123

    @czarnyrafal Dziękuję Ci bardzo że komentujesz moją twórczość :kiss:

  • czarnyrafal

    @szalona123 Nie mogę sobie odmówić tej przyjemności Gosiu. <3

  • szalona123

    @czarnyrafal Naprawdę to dla mnie wiele znaczy  <3

  • czarnyrafal

    @szalona123 ja tu będę napewno. <3

  • niezapominajka13

    Cudne

  • szalona123

    @niezapominajka13 dzięki <3

  • wariatka69

    <3  :kiss:

  • szalona123

    @wariatka69  <3