W poszukiwaniu szczęścia - cz.60

W poszukiwaniu szczęścia - cz.60**Oczami Huberta**

- Nie wierzę, że kupiliśmy dom, a za kilka dni się wprowadzimy i remontujemy go - mruczy Gosia tuląc się do mojej nagiej klatki piersiowej.
- Oj tak, marzenia się spełniają - wzdycham głaszcząc moją żonę po odkrytym brzuszku.
- Marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia - poprawia mnie.
- Oj tam, oj tam!  
- Jakie oj tam, oj tam! Tak mówi jeden z mówców motywacyjnych, którego wykład oglądaliśmy z dziewczynami na początku mojej przygody z siatkówką. Pamiętam to jak dziś, gdy trener nam to próbował przybliżyć i cóż udało mu się to, zapamiętałam, ale nudziłam się jak ten gościu gadał przez godzinę na białym tle - wyjaśnia Gosia, a jej usta formują się w malutkim uśmiechu.
- Któż by pomyślał, że z takiej małej kobietki wyrośnie, moja dojrzała i nie skazitelnie piękna żona - podsumowuje.
- Czasami twoje testy mnie rozbrajają - śmieje się ze mnie - nie skazitelnie piękna, nie wiem skąd ty to bierzesz - spogląda na mnie rozbawiona.
- Mówię to co mi gra w sercu, a to ty zajmujesz te serce, tylko i wyłącznie ty z naszą perełką w swoim łonie - patrzę prosto w jej oczy, jak zawsze zachwycony jej pięknem.
- Czasami mnie rozbrajasz, ale zawsze mnie wzruszasz swoją miłością do mnie. Naprawdę mnie mocno kochasz - w jej oczach widnieją łzy, gdy mówi to patrząc na mnie i głaszcząc mój policzek.
- Widzisz to wszystko każdego dnia i będziesz to zawsze już widziała, bo nigdy nie dam ci o tym zapomnieć - wpatruje się jeszcze chwilę w nią, po czym czule dotykam jej ust swoimi.
- Ja też kochanie kocham cię tak bardzo jak ty mnie i naprawdę żałować będę zawsze, że straciłam rok bycia z tobą, bo zwątpiłam we wszystko. Dziękować będę ci zawsze za to, iż walczyłeś o mnie - rozczulają mnie jej słowa, za każdym razem gdy wyznaje mi choć zwykłym "kocham cię" miłość, cieszę się, jak jakiś głupek.
- W takim razie nasza perełka nie tylko będzie wspaniała, ale i będzie miała wspaniałych rodziców, którzy swoją miłość przeleją właśnie i na nią - przekręcam ją delikatnie i zawisam nad nią, trzymając ręce splecione z jej.
- Teraz to ty jesteś moim mówcą motywacyjnym - uśmiecha się do mnie pobłażlwie Gosia.
- Teraz to ja jestem twoim mężem i zajmę się wychwalaniem ciebie i twojego ciałka - puszczam jej oczko i lekko opadając na nią całuje jej piersi, narazie nie dochodząc do sutków. W duchu dziękuję jej, że położyła się do łóżka w samych szarych stringach, tak samo jak ja w samych bokserkach.
- Nie przestawaj - mruczy szarooka.
- Nie zamierzam, muszę się nacieszyć tymi cudeńkami, bo coś czuję, że nasze dzieciątko prędko się nie oderwie od mleczka od mamusi - ja też mrucze i znów zaczynam zabawę z jej piersiami, teraz zupełnie odpływam za sprawą jej dwóch pięknych cycuszków.
- Hubert, proszę zajmiesz się nimi za chwilę, ale najpierw wbij się we mnie, chce cię poczuć, chce poczuć twojego penisa w sobie - wzdycha Gosia.
- Malutka moja, co tylko zapragniesz - mówię odsysając się od jej piersi. Zdejmuje z siebie bokserki, które już od początku zobaczenia mojej żony, tylko mnie uwierały. Sam nie wytrzymuje i po prostu przerzucam moją ukochaną na brzuch i przesuwając na bok jej paseczek od majtek, wnikam w nią, poruszając się delikatnie, ale za jej podniecającymi jękami coraz intensywniej. Nie krótko to trwa, a wynurzam się z niej i stawając przed łóżkiem biorę na swe ramiona jej nogi i ponownie wbijam się w nią mając doskonały widok na moją piękną kobietę.
- Kotku, proszę dojdź we mnie, chce cię poczuć, chce poczuć twoje ciepło jeszcze bardziej... - jęczy, a ja wykonuję okrężne i dogłębne ruchy - tak...ach kochanie - rozpada się pode mną i oboje dochodzimy w tym samym momencie, pochłaniając siebie nawzajem.
- Kochanie się z tobą w ciąży sprawia mi jeszcze większą przyjemność niż zazwyczaj - mówi siadając na moim brzuchu okrakiem.
- No widzisz - puszczam do niej oczko.
- Myślisz, że długo zajmie nam ten remont? - pyta nadal siedząc na mnie i gładząc moją klatkę piersiową, opuszkami swoich palców.
- W sumie ten dom nie potrzebuje tak dużo zmian, myślę, że potrwa to wszystko 3 dni jak się uwiniemy w malowaniem ścian - masuje jej biodra.
- No dobra, a pokój dla maluszka też od razu malujemy i robimy w całości? - uśmiecha się do mnie promiennie.
- Właśnie! Co ty na to żeby go pomalować i tylko główne rzeczy wstawić, takie jak półki, szafę i łóżeczko? Resztę się będzie kupowało w trakcie ciąży jeszcze.
- Znając naszych rodziców to połowę tych rzeczy kupią za nas, więc jestem jak najbardziej za twoim pomysłem - nachyla się i całuje mnie krótko w usta, wracając do wcześniejszej pozycji.
- A kolor ścian? - pytam ciekawy, czy ma takie samo zdanie, jak ja pod tym względem.
- Och, jestem za tym aby nie malować pokoju, na najbardziej popularne kolory w takich sytuacjach. Różowy i niebieski odpada - gestykuluje i porusza ciałem tak, że mój członek zaczyna dygotać z pożądania.
- Kategorycznie jestem za tym, co właśnie powiedziałaś, a teraz zajmijmy się jeszcze sobą bardziej - poruszam znacząco brwiami i przyciagam swoją żonę do siebie.
- Tak, tak kochanie za tym też jestem jak najbardziej - mruczy i znów krótko całuje mnie w usta, aby po chwili zająć się moim penisem zjeżdzając na moim ciele jak na zjeżdżalni. I tylko ja sam wiem, jak bardzo głęboko przeżywam to co ona ze mną wyrabia, choć sam niemal odpływam w rozkoszy.  
***********************
  Od rana zaczynamy dobierać kolory ścian do poszczególnych pomieszczeń naszego, nowego domu, jeżdżąc od sklepu do sklepu. Po kilku godzinach myślę, że szarooka tak samo jak ja, ma już chęć po prostu zakończenia małego remontu domu, które ledwo co się zaczęło.
- Myślę że na przedpokoju ten ciepły szary, wpadający delikatnie w brąz będzie dobrze współgrać z tym niebieskim - Gosia tłumaczy mi.
- Mi się podoba. Zostało nam jeszcze do ustalenia, jaki kolor w pokoju dzieciątka - uśmiecham się.
- Na pewno nie chce tych dwóch kolorów, które są najbardziej popularne - wzrusza ramionami.
- Tak samo ja nie jestem za tym, aby była to tapeta. Robimy ten pokój na przyszłość, a nie tylko na kilka miesięcy - wyrażam swoje zdanie.
- To rozejrzyj się jeszcze nad jakimś kolorem mi jak narazie nic nie przychodzi do głowy - robi smutną minę, a ja rozglądam się chwilę po testerach farb i w końcu mam pomysł.
- Pomalujmy na lekki odcień wanilii, nie mocny waniliowy kolor, który przełamiemy jedną szarą ścianą, na której będą wisiały te półeczki, co wcześniej ci pokazywałem. Co ty na to skarbie? - zwracam się do żony.
- Mam bardzo pomysłowego męża - lekko się uśmiecha - jestem na tak.
- No to bomba! Do roboty aniołku! Im więcej roboty wykonamy dzisiaj to tym lepiej.

****************
Hejcia! <3
Po chyba troszkę więcej niż miesiącu przerwy wracam, powracam!  
To był trudny czas dla mnie więc wybaczcie, że musieliście tyle czekać na kolejną część. :/
Powracam i nawet wena też powraca. Zobaczymy jak z moim czasem, ale mam wielką nadzieję, że rozdziały będą w miarę dobrych odległościach czasowych.
Jak narazie pozdrawiam was serdecznie i zachęcam w miarę możliwości do komentowania i lajkowania. Pokażcie, czy nie znikliście tak jak ja, przez ten miesiąc   
Wasza Gocha <3

2 548 czyt.
100%205
szalona123

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1446 słów i 7557 znaków, zaktualizowała 25 lut 2017.

5 komentarzy

 
  • Andzia231

    Andzia231 · 2 mar 2017 · 196859647

    Super kiedy next ?

  • Justys20

    Justys20 · 25 lut 2017

    cierpliwy czytelnik zawsze czeka

  • czarnyrafal

    czarnyrafal · 25 lut 2017

    Było żle - jak piszesz, a my wytrwaliśmy, bo opowiadanie jest tego warte i nic to że była przerwa. Teraz  czekamy z utęsknieniem na ciąg dalszy opowieści o życiu Szarookiej i Huberta.   

  • nastolaka

    nastolaka · 25 lut 2017

    Mega rozdział czekam na kolejną część z niecierpliwością Pozdrawiam i życzę DUZO weny

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 25 lut 2017

    Czekam na kolejną z z niecierpliwością dodaj coś szybko kochana bo nie mogę doczekać się kolejnej