W poszukiwaniu szczęścia - cz.3

W poszukiwaniu szczęścia - cz.3**Oczami Huberta**

     Co za zbieg okoliczności, spotykam ją, w centrum, handlowym, z przyjaciółką i dziwnym trafem ratuję ją przed upadkiem. Uśmiecham się sam do siebie przypominając sobie sytuację z przed kilku minut, dzisiaj nieznajoma, a raczej Gosia wydawała mi się jeszcze piękniejsza niż wczoraj gdy na siebie wpadliśmy, w jej oczach widziałem coś innego...czy to było szczęście?    
     Czas na mnie, idę w stronę kina, mój kumpel Piotrek powinien już na mnie tam czekać. Nie mylę się, Piotrek czeka na mnie przy kasie z biletami.
- Siema! - witam się z nim klepiąc go po plecach.
- Hej! Jeszcze raz przepraszam, że nie było mnie na twoich urodzinach, ale naprawdę nie mogłem, z resztą sam wiesz jak to jest mieć młodsze rodzeństwo - uśmiecha się.
- Oj wiem...to co kupujemy bilety? - uśmiecham się do kumpla.
- No jasne!
    Po kupieniu biletów, udajemy się od razu do naszej sali, gdy wchodzimy na sale reklamy już trwają, szukamy swoich miejsc...jakimś cudem mamy miejsca obok Gosi i jej przyjaciółki Natalki. Piotrek siada obok jej przyjaciółki, a ja obok niego:
- Znów się spotykamy - mówię do dziewczyn.
- Jak to mówi tata Gochy, " Bóg tak chciał " - mówi Natalka, a my wybuchamy śmiechem.
    Film jest taki nudny, że lepiej bawię się z Gosią, śmiejąc się z naszych przyjaciół, którzy zasnęli przytuleni do siebie, i wyglądają jak para choć nią nie są i widzą się pierwszy raz w życiu. Ja w obecności szarookiej, czuję się wspaniale...nie dziwię się z resztą, bo jest fajną, uroczą i zabawną osobą. Wszyscy na sali usypiają z nudów, a my żartujemy sobie. Pod koniec filmu, Piotrek budzi się i widząc przytuloną do niego Natalkę uśmiecha się. Gosia tego nie wiedziała, ale ja tak...coś czuję, że Piotrusiowi wpadła w oko jej przyjaciółka...ona budzi się po nim i widzę rumieńce na jej twarzy gdy uświadamia sobie, że zasnęła przytulona do mojego kumpla.

**Oczami Natalki**

    Film był taki nudny że już na samym jego początku zasnęłam, obudziłam się zdziwiona, bo zasnęłam przytulona do Piotrka...dziwne uczucie, ale w jego ramionach czułam się bezpieczna, jak nigdy dotąd. Wiem, że pewnie się zarumieniłam...ale trudno:
- Przepraszam - mówię i odsuwam się od Piotrka, teraz nie czuję się tak bezpiecznie jak przed momentem.
- Nie ma za co, mam nadzieję, że chociaż dobrze ci się spało - posyła mi piękny uśmiech, a ja się rozpływam i czuję, jak moje policzki jeszcze bardziej różowieją.
- Tak, tak wygodnie - śmieję się chociaż jest to raczej śmiech histeryczki, bo czuje się teraz tak niesamowicie.
    Gocha z "Rycerzem" Hubertem śmieją się, a my we dwoje nie wiemy o co im chodzi i posyłamy im pytające spojrzenia, na co oni wybuchają jeszcze większym śmiechem.  
Śmieją się jak jakieś niedorozwinięte dzieci, ale widać, że bawią się w swoim towarzystwie doskonale. Ale przed oczami mam nadal Piotrka...

**Oczami Piotrka**

   Hubert z przyjaciółką Natalki śmieją się i nie mogą przestać, my za to nie wiemy o co im chodzi, choć przyznam się że chyba już wiem jednak...śmieją się z nas, z naszego zakłopotania. Ona zarumieniona, a ja wpatrzony w nią jak w obrazek, to faktycznie musi wyglądać komicznie, ale co ja poradzę że mając ją blisko siebie czuję się jak nigdy dotąd i śmiało mogę przyznać, że czuję się po prostu wspaniale!

**Oczami Huberta**

    Po tym jak w kinie świetnie się bawiliśmy, nie mogę nie skorzystać z okazji, na spędzenie z nimi jeszcze kilku godzin...z nią tych kilku godzin. Kiedy miałem już zapytać, czy wybiorą się z nami gdzieś, wyprzedził mnie Piotrek:
- Macie może jakieś plany na to popołudnie? Może wybralibyśmy się gdzieś we czwórkę?  
- No nie wiem, my się przecież nawet nie znamy? - mówi Natalka.
- To się poznamy bardziej - mówię w tym samym czasie, co Gosia i po chwili oboje wybuchamy śmiechem, ona po prostu jest...
- No dobra, ale my miałyśmy zrobić małe zakupy - przerywa nasze śmiechy Natalka.
- Możemy pójść z wami, jeśli nie macie nic przeciwko? - mówi Piotrek.
- A co konkretnie miałyście w planach? - pytam je.
- Kupienie kilku ciuchów...-mówi Gosia, a ja posyłam jej pytające spojrzenie - no co się tak patrzysz, przecież niedługo lato, trzeba coś sobie kupić.
- Oj tak Hubcio coś o tym wie! Zabawę rozpoczyna miesiąc wcześniej! - śmieje się Piotrek.
- Jak to? - pyta się Gosia.
- 1 czerwca ma urodziny, wczoraj zrobił imprezę - mój kumpel puszcza do niej oczko.
- A rozumiem, no to wszystkiego najlepszego rycerzu! - śmieje się Gosia, podchodzi do mnie i się przytula, w tym momencie czuje jakbym nic więcej nie potrzebował do szczęścia? Tak,  właśnie do szczęścia!!!!
- Wszystkiego najlepszego! - mówi Natalka, też się przytula, ale zdecydowanie wolę uścisk małej dziewczyny o szarych oczach, które przykrywają malinowe okulary.
     Dziewczyny obkupiły chyba wszystkie sklepy...nie mam nic przeciwko robieniu zakupów, ale te zakupy bardzo mnie wykończyły, zmęczenie jednak ustępuję gdy widzę uśmiech na jej twarzy, którego nie widziałem przy pierwszym naszym spotkaniu, jeśli można tak to nazwać.  
- Daj pomogę ci - mówi mój kumpel do Natalki, proponując jej pomoc przy niesieniu torebek z zakupami, po chwili Piotrek ma je już w dłoniach.
- Pomóc ci? - pytam Gosię, a ona kiwa przecząco głową - daj, daj pomogę Ci!
- No dobra...- zwraca się do mnie i daje mi część toreb, potem żegna się z przyjaciółką, która mieszka blisko bloku Piotrka, jak się okazało. Żegnają się z nami po czym idą razem w stronę swoich domów. I teraz zostajemy tylko we dwójkę, ja i ona.
- Wiesz, że nie musisz nieść za mnie tych toreb, poradziłabym sobie sama - przerywa ciszę.
- Wiem, ale rycerz powinien dbać o księżniczkę, a ja należę do honorowych rycerzy, więc niech księżniczka pozwoli sobie pomóc - mówię i mrugam do niej, a ona obdarza mnie swoim zachwycającym uśmiechem, jak z bajki.
    Nawet nie zdaje sobie sprawy, kiedy jesteśmy już pod jej blokiem.
- Dzięki za pomoc i za ten dzień - mówi i bierze ode mnie torby, chce już otworzyć drzwi do klatki schodowej, kiedy kładę moją rękę na jej ramieniu.
- A może byś się pożegnała księżniczko Małgorzato - uśmiecham się do niej, a ona uśmiecha się do mnie, po czym przytula, oj, oj dużo ostatnio tych przytulasów od niej.
- Pa - mówi i już łapie za klamkę.
- Dasz mi swój numer? Może się spotkamy? - wyskakuję nadal z pytaniami, a ona tylko się uśmiecha.
- Nie dam - zaskakuje mnie odpowiedzią - jeżeli los będzie tak chciał, spotkamy się jeszcze - puszcza mi oczko i znika za drzwiami.
- Zrobię wszystko żeby los postawił mi cię na mojej drodze - mówię sam do siebie.

*********************************************************************************************************
Hejka!  
Dodaję już ostatnią w tym roku część opowiadania, mam nadzieję, że choć trochę się spodoba   
P.s Szczęśliwego Nowego roku kochani! <3

5 190 czyt.
100%147
szalona123

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1289 słów i 7101 znaków.

7 komentarzy

 
  • Urwisek

    Urwisek · 2 sty 2016

    SUPER *-*
    Zatkało mnie z tym ''N I E''

  • teddy123

    teddy123 · 1 sty 2016

    Widzę że historia Natalki też rozkwita.
    Świetna część  
    Czekam na kolejną
    teddy123

  • Justys20

    Justys20 · 1 sty 2016

    Czad   i również najlepszego z nowym rokiem

  • ~szaramycha22

    ~szaramycha22 · 31 gru 2015 · 196273583

    Wow super się czyta czekam na następną część

  • czarnyrafal

    czarnyrafal · 31 gru 2015

    Tpbie Gosiu przede wszytkim  ataropolskie DoSiego Roku i dalej tak wspaniałych pomysłów na ciąg dalszy opowiadania,bo dotychczas udaje się Tobie nas zainteresować i czekamy na ciąg dalszy   

  • wariatka69

    wariatka69 · 31 gru 2015

    zaje*iste  

  • Wampiraczek

    Wampiraczek · 31 gru 2015

    Super