W poszukiwaniu szczęścia cz - 41

W poszukiwaniu szczęścia cz - 41**Oczami  Huberta**

- Jakie serwetki rozłożyć? Te niebieskie czy różowe? – pytam Gosi.

Od rana szykuje jedzenie na obiad, który spędzimy z moimi przyjaciółmi. Po tym, jak zaprosiłem Alana, oboje wraz z Gosią stwierdziliśmy, że zaprosimy i Filipa z Patrycją.

- Myślę, że te niebieskie będą dobre – na chwilę odrywa się od pracy w kuchni i spogląda na mnie z uśmiechem.

- Chyba pasują nawet do obrusu – mrugam do niej.

- No widzisz- mówi, a po chwili rozbrzmiewa dzwonek mojego telefonu, na co Gosia wybucha śmiechem, odbieram telefon.]

- Tak?

- Hej stary! Słuchaj nie będzie problemu jak kogoś przyprowadzę do was? – słyszę głos Alana w słuchawce.

- Nie mam nic przeciwko, jeżeli tylko nie będzie to pusta laska i to nadmuchiwana – odpowiadam.

- Nie ma sprawy, będzie lepiej niż zawsze. O wiele lepiej.

- Trzymam cię za słowo – wzdycham – dobra stary to ja spadam, bo muszę pomóc mojej kobietce, do zobaczenia,

- Leć, leć do zobaczenia – słyszę tylko i się rozłączam.

  Znów wchodzę do kuchni, a obraz, który przed telefonem od Alana  widziałem nie zmienił się prawie wcale.

-  Alan przychodzi z jakąś dziewczyną, nie przeszkadza ci? – chwytam odwróconą do mnie plecami Gosię, która szykuje jakiś sos.

- No coś ty! Fajnie, że z kimś przyjdzie – mówi nie odwracając swojej uwagi od czynności, którą wykonuje.

- To super, ja tez się cieszę i tym razem nie tracę nadziei, że może coś z tego większego wyjść niż kilka spotkań.

- Oj tak, przyda się mu to, spróbujesz sosu czy nie za kwaśny? – przykłada mi łyżkę z sosem do ust. Otwieram i próbuję sosu, a po tym delektuje się ustami mojej szarookiej. Mruczy przy moim pocałunku, ale odrywa się po kilku sekundach.

- I co zadowolony? Może być? – spogląda prosto w moje oczy.

- Sos pyszny i nasi goście pewnie równie się zachwycą nim, jak ja – uśmiecham się – ale ja wole i tak zdecydowanie kosztować twoich ust.

- Hubert, oj Hubert – cmoka mnie delikatnie w polik i wraca do pracy, tym razem bierze jakieś naczynie z mięsem, doprawionym, ale jeszcze nie upieczonym.

- No co? Pomóc szanownej Pani jeszcze w czymś? – pytam.

- Nie, dzięki. Zaraz wstawię mięso i koniec z pichceniem.

- Dobrze, w takim razie ja się oddalam i popatrzę na mój pierwszy cud świata – wzdycham.

- Lizus!

- Twój, a to chyba najważniejsze – odgryzam się, dla mnie jest to najważniejsze.

Nie odpowie, nie odpowie…wiedziałem.

- To jest dla mnie najwa…żniejsze w tej chwili – jąka się, ale mówi i to dowraca się do mnie, idąc w moją stronę…albo mam zwidy. Popycha mnie na sofę, a ja poddaję się jej dotykowi i na nia opadam, pociągając ją równocześnie, aby upadłą razem ze mną. Odpina mi guziki od koszuli, jednocześnie składając pojedyncze pocałunki na mojej twarzy.

- Gosia… - zaczynam.

- Nic nie mów kochanie – słyszę tylko przy uchu, a jej ostatnie słowo działa na mnie jak lek. Powoli rozpina moje spodnie, opuszcza je do kolan – Kocham cię, kocham cię Hubercie – mówi i pozbywa się swojej koszulki nocnej,  pod którą nie ma nic, no bo w końcu jest w piżamie  pomimo tego że jest już po  11.00, tak uwielbia chodzić, a mi się to zawsze podobało.

        Dotyka wybrzuszenia w moich bokserkach, a ja nie mogę nie powiedzieć, że to cudowne uczucie, gdy twoja kobieta cię tak mocno pragnie jak moja szarooka w tej chwili. Nim się spostrzegam, moje bokserki znajdują się już na takiej samej wysokości co moje spodnie. Blondynka dotyka mojego penisa, który już w tym momencie jest duży.

- Tak szybko urósł! – zadziwia się Gosia, patrząc i jeżdżąc moim napletkiem w górę i w dół co chwilę.

- Nie chce nic mówić, ale masz na sobie te cholernie seksowną halkę, w której śpisz – tłumacze.

- No, no podziwiam pana! – wzdycha i nawet nie spostrzegłem, że nie ma na sobie majtek. Siada na mnie okrakiem ocierając się o mojego penisa. To tak cudowne uczucie, że zaraz wybuchnę, przed naszym sexem.

       W pewnym momencie oboje zamieramy, ktoś puka do drzwi.

- Zapraszałeś kogoś wcześniej? Przecież nasi goście mają przyjść dopiero o 13!

- Nie wiem kto to – wzdycham i jestem mocno zdenerwowany  na tego kto w tym momencie przerwał nam tą cudowną chwilę.

- Jestem naga, idę do łazienki, proszę ubierz się do końca i zobacz, kto taki zakłóca nam sex! – wybiega z salonu i udaję się do naszej sypialni.

- Dobrze! Uwierz też nie jestem zadowolony! – krzyczę tak, żeby  mnie usłyszała, mam pewność gdy słyszę jej piękny dla moich uszu chichot – Już idę!!!! – krzyczę głośniej do osoby za drzwiami i naciągam na siebie ubrania.

- No myśleliśmy, że już nam nie otworzycie – do mieszkania wchodzą moi rodzice.

- Sorrka, ale byliśmy zajęci i nie usłyszeliśmy was…Gosia właśnie wyszła spod prysznica – kłamię, żeby nie domyślali się tego co tak naprawdę robiliśmy, a raczej mogliśmy robić gdyby nie wtargnięcie ich do naszego domu.

- Dobrze synu, my tylko w sprawie soboty – mówi mama.

- Proszę nie teraz, Gosia jest w pokoju obok – szepczę.

- Chcieliśmy tylko dać ci tą torbę i już zmykamy! Ucałuj Gosię od nas! Pa! – krótka wizyta moich rodziców dobiega końca, a szarooka wparowuje do pokoju…naga….jest naga…jest zupełnie naga!

- A co to za torba? – rzuca mi się na plecy.

- A nic rodzice jakieś stare komiksy,  znaleźli na strychu i mi je przywieźli - wyjaśniam, mam nadzieję iż nie wyczuje mojego kłamstwa.
- Ooooo to wieczorem oglądamy komiksy!! Jak byłam mała to najpierw je czytałam, a potem dopiero książki - całuje mnie w polik i idzie do łazienki, z zamiarem umycia się, jak sądzę.
- Nie, one są zniszczone. Nie chcę żebyś je oglądała - modlę się żeby przystała na moją wersję.
- Bez przesady, kocham stare komiksy! - Nie ma mowy!  
- Dobra! Jak chcesz! - krzyczy z rozbawieniem - Potem pójdę się myć, teraz wstawię to mięso i zrobię resztę - cofa się do kuchni.  
O Jezuńku! Ona...ona chcę gotować! Jest zupełnie naga!
- To ma być kara? - pytam.
- Nie wiem - odpowiada, próbując ukryć rozbawienie i faktycznie wraca do gotowania.
      Około godziny później Gosia kończy przygotowanie obiadu i idzie się szykować do łazienki. A ja? No cóż, ledwo oddycham, bo gdy przypomnę sobie że przed chwilą po kuchni stąpała, naga szarooka!
       Jej ubranie napaliło mnie równie dobrze na nią jak jej nagość. Ubrała się w szarą obcisłą, sukienkę z długim rękawem, sięgającą do połowy uda i z dekoltem w trójkąt...rozpaliła moje zmysły! Lekko pomalowane rzęsy też były okej, ale ta figura, no i kurde ona cała...sprawia, że przed samą wizytą gości mój penis stoi na baczność.
      Punktualnie o 13.00 zjawił się Filip wraz z Patrycją. A kilka minut po nich w drzwiach ukazał się Alan wraz ze swoją "znajomą", inaczej nie wiem jak to nazwać. Aneta bo tak ma na imię, szybko zaprzyjaźniła się z całą naszą paczką, a Alan patrzył na nią, dosłownie jak ja na szarooką.
- Gdzie zostawiliście Szymka?- pyta Gosia Partycję.
- Aj nasz synuś urzęduje teraz u rodziców Filipa, mówię ci oni nigdy nie mają go dość - śmieje się.
- Na tym polega chyba miłość dziadków - wybuchają obie śmiechem.  
- A tak w ogóle to korzystając z okazji chcielibyśmy wraz z Anetą, zaprosić was na nasz ślub i wesele - odzywa się Alan i wyciąga koperty, jak się można domyśleć z zaproszeniami.
- Nie wierzę - mówimy w tym samym czasie ja i Filip.
- Uwierzcie, to moja druga połówka - Alan całuje swoją narzeczoną krótko w usta.
- Musimy się otrząsnąć z tego wszystkiego. Stary... - zaczynam, ale przerywa mi Filip.
- Nigdy byśmy cię nie posądzili o chęć zawarcia związku, a co dopiero małżeńskiego.
- No widzicie, człowiek nawet się nie obejrzy, a spotka marzenie swojego życia, choć mógł sobie nie zdawać sprawy tak naprawdę, że marzy o miłości - Alan tłumaczy i tuli jednocześnie do siebie brunetke.
      Kolejne godziny są bardzo rozmowne i wiele dowiaduję się o tym co moi przyjaciele przez ten rok, gdy mieszkałem w Krakowie i obserwowałem Gosię,robili. Spędzamy ten czas w raz z Gosią bardzo przyjemnie i nie ukrywamy tego gdy jesteśmy już sami i zdajemy sobie nawzajem relacje z wizyty moich przyjaciół.
     Także ten tego! Zostałem sam...Nie mam narzeczonej. Kto by pomyślał, że ten los tak się odwróci. Ale Hubert znowu wkracza do akcji!!!!

******************************************
Dobry wieczór!
Posyłam wam tą część, jest nowa jak widzicie i pisana trochę na komputerze, a trochę na telefonie. Przepraszam w takim razie za błędy.
Chcę kolejny rozdział dodać w przeciągu tego weekendu, ale nie wiem czy mi się uda gdyż ten rozdział ma być inny, przynajmniej chce żeby taki był, no bo cóż czeka was przełomowy rozdział. :D
Mam nadzieję, że nie gniewacie się na mnie za niektóre momenty +18. Uczę się pisać bo lubię się rozwijać, a to też daje mi jakieś lekcje, być może zwiazne z przyszłością po tym opowiadaniu. :P
Zostawiajcie komentarze i kciuki w górę jeśli chcecie! Jak zawsze mi to pomoże i niekiedy też nakieruje na coś nowego.
Dobranoc kochani! :)
Gocha <3

szalona123

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1709 słów i 9299 znaków.

5 komentarzy

 
  • Natusik

    Świetnie się czyta. ;D

  • szalona123

    @Natusik cieszę się jeśli tak sądzisz  ;)

  • Misiaa14

    Jak dla mnie cudoo *-* kocham <3

  • szalona123

    @Misiaa14 Dzięki

  • Justys20

    fajnie to napisałaś  <3

  • szalona123

    @Justys20 Dziękuję

  • Justys20

    @szalona123  <3

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością. :* :) dodaj coś szybko. :-)

  • szalona123

    @cukiereczek1 w weekendy

  • cukiereczek1

    @szalona123 ok :)

  • czarnyrafal

    Gosiu ten rozdział jest przecudny a momenty +18 dodają mu uroku i upradopodobniają go. Bo takie jest życie - pełne normalnych spraw nie pozbawione jednak erotyki - soli życia. Przepięknie to opowiedziałaś. <3

  • szalona123

    @czarnyrafal Prawda,  :lol2:

  • czarnyrafal

    @szalona123 Nie śmiej się bo tak w życiu jest. :kiss:  <3

  • szalona123

    @czarnyrafal wiem wiem❤❤

  • czarnyrafal

    @szalona123 No to jesteśmy zgodni :kiss:  <3