W poszukiwaniu szczęścia - cz.29

W poszukiwaniu szczęścia - cz.29#16 lipca jeden dzień do wyjazdu dziewczyn na obóz sportowy#

**Oczami Huberta**

   Stoi przede mną szarooka bez okularów w niebieskim komplecie, czy jak to tam się zwie. Ma płaski brzuch, ale nie do przesady, czyli nie jest taka jak to teraz modne u dziewczyn - wieszaki. Ma bardzo ładne i wyraziste kształty. Idealna i na pewno idealna dla mnie  
- O nie Hubercie, nie teraz - mówię sam do siebie, bardzo cicho. Jestem twardy tam na dole.  
- Coś się stało? - pyta, a ja mam ochotę zejść tu ze wstydu, modle się w duchu, żeby nie zauważyła jak na nią zareagowałem, jak niesamowicie szybko na nią zareagowałem.  
- Nic, nic. Wskakujemy do basenu? - pytam, tylko po to, żeby w wodzie nie widać było mojej reakcji na nią a raczej ere... - nie, nie kończ - karcę się w duchu.  
- Tak, ale najpierw - kurna przytula mnie - dziękuje ci, że jesteś.  
- To ja dziękuje - mówię i odwzajemniam uścisk, ale pomimo tego nadal w duchu się modle.  
- Cześć - ktoś zakłóca nasz uścisk.
   Przed nami stoi wysoki brunet, co prawda nie jest taki wysoki jak ja, ale mniej więcej wzrostu mojej księżniczki, która widząc chłopaka bardziej wtula się w moje ciało.  
- Cze..ść - jąka się, a dla mnie przestaje się liczyć to, że jestem podniecony, teraz moją uwagę zwraca spotkanie się z nieznajomym mi brunetem.
- Przedstawisz nas? - pyta chłopak.
- Po co mam to robić? Chyba Cię to nie obchodzi po tylu latach? - odpowiada mu chyba coraz bardziej spięta Gosia, ale pomimo tego nadal nasze ciała przyciągają się w uścisku.
- Pisaliśmy na ten temat - zaczyna chłopak - nie powinniśmy po naszej rozmowie być tak sceptycznie być do siebie nastawieni.
- Zawsze musiałeś postawić na swoim - prycha moja towarzyszka.
- A ty jak zawsze, szalona - odpowiada na zaczepkę chłopak - to jak przedstawisz nas sobie? Czy sam będę musiał to zrobić?  
Gosia tylko wydyma usta, więc brunet przejmuje inicjatywę.  
- Mati jestem - przedstawia się, wyciągając rękę w moją stronę. Że co do cholery!? To jest ten zasraniec!?  
- Hubert - tylko to mówię i zamiast uścisnąć rękę bruneta, całuję szarooką w czoło. Mateusz wycofuję swoją dłoń w tym samym momencie i widać, że jest zaskoczony.
- Ja już będę się zbierał, baw się dobrze, Hajha przyjaciółko! - mówi i z chytrym uśmieszkiem ucieka z naszego pola widzenia.
- Dupek - warczy Gosia i wyplątuje się z moich objęć.
- Zgadzam się z tobą, co to oznaczało to " Hajha "? - zadaje jej pytanie i znów mając ją całą w polu widzenia, przed sobą, czuje to samo co przed kilkoma minutami.
- Chciał mi przypomnieć stare czasy. " Hajha " to było takie nasze powiedzenie, kiedyś chciałam napisać do niego zwykłe " haha ", a wyszło " hajha " i od tamtej pory się z tego śmieliśmy i tak żegnaliśmy - tłumaczy, niespokojnie gestykulując.
- Chciał po prostu zaistnieć, przypomnieć o sobie -stwierdzam.
- Najwidoczniej - mówi po cichu, ale i tak słyszę - rzadko się z nim kłóciłam, a szczerze mówiąc to prawie wcale.  
- Chcesz to skończyć? - pytam i mój dobry humor znika.
- Co mam niby skończyć? - pyta zaskoczona.
- Chcesz mnie zostawić tu i pobiec za nim? - przekształcam pytanie.
- Chyba kurwa oszalałeś - mówi i rzuca się na mnie, całując mnie namiętnie. Czy ona właśnie przeklęła i w dodatku rzuciła się na mnie i teraz mnie całuje!? Oj tak!
- Teraz możemy już iść i dobrze się bawić! - odrywa się ode mnie i pociąga w stronę głównego basenu.
- Więc zróbmy tak jak mówisz - mówię i widzę, że stoimy na skraju basenu - wskakujemy?
- No jasne - i w tej samej chwili, trzymając się za ręce wskakujemy do basenu.
   Na basenie spędziliśmy 3 godziny, wygłupialiśmy się jak małe dzieci. Po naszych złych humorach, spowodowanych spotkaniem Mateusza, nie było już śladu, teraz idziemy na lody, żeby trochę się ochłodzić, można powiedzieć, że wyglądamy jak para, każdy kto nas mija chyba, patrzy na nas jak na zakochanych i uśmiechają się widząc nas gdy trzymamy się za ręce. Niestety nie jesteśmy jakimiś zakochanymi, przynajmniej Gosia, bo ja jestem zakochany do szaleństwa, w tej małej osóbce. Ona za to zdaje sobie sprawę, że jestem w niej zakochany, no bo w końcu jej to powiedziałem, ale nie odwzajemnia mojego uczucia. Jeszcze odwzajemni to uczucie, prędzej czy później sprawie, że zakocha się we mnie - na razie swoim przyjacielu.
   Siadamy, w przytulnej kawiarni i zajadamy się lodami, ja mam śmietankowo - czekoladowe, a Gosia truskawko- cytrynowe, przynajmniej wiem, jakie na przyszłość kupować na letnie wieczory, kiedy będzie już po obozie, a ja nie będę pracować. Będę chyba dziękował dziadkowi kilka godzin za to, że te ostatnie dwa dni Gosi przed obozem, mogę z nią spędzić. Nagle, widzę znajomą twarz, przynajmniej jedną...Alan. On nie wróży nic dobrego kiedy obok mnie jest Gosia. Pamiętam, że musi zawsze coś przy niej wypalić. Mój przyjaciel podchodzi do lady i widocznie podrywa młodą kasjerkę...ta jego natura, nie zostawi kobiety dopóki się z nią nie zabawi. Kiedy odchodzi od kasy z paczką babeczek, zauważa mnie i nasze spojrzenia się krzyżują. Idzie w moją stronę...błagam niech ktoś pomoże. Gosia nawet nie zdaje sobie sprawy, że za chwile zacznie się nieprzyjemna wymiana zdań - chyba na taką się zapowiada.
- Siema stary! - Alan podchodzi do naszego stolika, jeszcze nie zauważając szarookiej.
- Cześć - wyduszam z siebie.
- A co to za laska? No, no stary wreszcie wyrwałeś kogoś - a jednak zauważył.
- My się znamy - głos zabiera Gosia i patrzy w oczy mojego przyjaciela z pogardą.
- A to ty - mówi Alan.
- Sorrka stary, ale my już się zbieramy - wstaje od stolika, a Gosia robi to samo co ja, trochę zaskoczona.
- Jak tam chcesz, ale chodź na słówko - prosi więc oddalamy się na chwilę od szarookiej.
- Coś się stało? - pytam, gdy jesteśmy w odpowiedniej odległości, żeby moja towarzyszka nie usłyszała przyjaciela.
- Dobrze daje dupy ta laska? - pyta - pożyczył byś mi ją na nockę? - zadaje kolejne pytanie, a ja udaje opanowanego, ale wcale tak nie jest, pierwszy raz w życiu tak bardzo mam ochotę mu przyłożyć w tą mordę.
- To jest Gosia i nigdy nie dam ci jej nawet dotknąć, nie próbuj nawet tego robić, bo nie dożyjesz. Naprawdę powinieneś się zmienić stary! - mówię i odchodzę od mojego rozmówcy.
- Sorry - słyszę już za swoimi plecami.
- Idziemy - łapię szarooką za dłoń i idziemy w stronę jej domu.
- Dobrze - tylko to mówi i posłusznie idzie ze mną. Mniej więcej tego się obawiałem, że Alan obrazi moją miłość, moje szczęście na tej ziemi.
   Gdy jesteśmy już w jej domu, na stole leży kartka od rodziców Gosi, że są u sąsiadów na kolacji i sami mamy coś sobie zrobić. Z entuzjazmem przyjmuję tą wiadomość do siebie, wspólne robienie kanapek - doskonale.
- Kanapki - stwierdzamy jednogłośnie i wybuchamy śmiechem, a wraz z nim wybucha zły humor.
- Ja robię dla ciebie - mówię nagle.
- A ja dla ciebie - odpowiada i puszcza oczko - tylko błagam cię, żeby były z ketchupem, broń Boże z pomidorem.
- Nie ma sprawy - odpowiadam i całuję w czubek nosa.
   Kiedy kanapki są już gotowe i zajadamy się nimi, zbliża się 18.30.
- Jesteś chyba pierwszą osobą, dla której nie jest dziwne to, że kocham ketchup, a nie lubię pomidorów - mówi, oj ile ja bym dał, żeby kochała mnie tak jak kocha ten ketchup.
- No widzisz ideały się zdarzają - odpowiadam i odkładam nasze talerze do zmywarki - teraz proponuje się umyć, a potem film.
- Normalnie jak w romantycznych książkach i filmach - śmieje się Gosia.
- Dobra, dobra lepiej żebyś zasnęła na filmie niż na przykład jeżdżąc na rowerze - mówię - po za tym jutro wstajemy wcześniej bo musze cię odprowadzić na autokar.
- Samej mnie nie puścisz? - pyta zawiedziona.
- Nie - odpowiadam krótko.
- No weź, bo dziewczyny i trenerzy będą się ze mnie śmieli przez cały obóz, że wreszcie się zakochałam i nie jestem już taka bez uczuciowa.
- Czyli same plusy - puszczam do niej oczko, a ona robi proszącą minę - i tak ci nie odpuszczę księżniczko.
- Dobra diable - odpowiada i idzie do pokoju wziąć piżamę.
- Ej byłem aniołem - łapię ją kiedy jest u progu drzwi do swojego pokoju.
- Aniołem stróżem i to moim osobistym - śmieje się - idź po czekoladę i jakiś sok to obejrzymy ten film.
- A ty jesteś jeszcze nienapasiona? - uśmiecham się cwaniacko.
- Ja zawsze jestem niedowartościowana panie Hubercie - odpowiada i przekracza próg pokoju.
- Teraz to mówisz mi na " Ty " - idę po przekąski i wrzeszczę z kuchni do szarookiej.
   Film obejrzany, a na zegarze widnieje 22.49, oglądaliśmy film pt." Mr. & Mrs. Smith " był nawet zabawny, ale jestem wykończony po tym dniu. Moje zmęczenie jednak nie równa się ze szczęściem, bo mam szarooką obok, całą i zdrową - moją.
- Idziemy spać - mówię, gdy kładę się do jej łóżka, po odłożeniu laptopa - Dobranoc aniele.
- Dobrze, a nastawiłeś budzik na 5.00 rano - kiwam głową na znak potwierdzenia - ok, ok śpiochu dobranoc - odkręca się do mnie plecami, a ja momentalnie odwracam ją do siebie i leżymy przytuleni do siebie, nasze ciała splatają się jak winorośl. Ona z głową położoną na mojej szyi, wdycha mój zapach, a ja jej włosów - Kokos - moje ostatnie słowo zanim nie zasnąłem w jej objęciach.

****************************************************************************************
Hej!
Miałam napisać więcej, ale muszę już kończyć pracę na komputerze na dziś, a nie chce pisać na komórce dalej. :/
Proszę was jak zawsze o komentarze i być może jakieś łapki w górę
Miłego tygodnia kochani <3
G

4 008 czyt.
100%2312
szalona123

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1871 słów i 9882 znaków, zaktualizowała 20 mar 2016.

12 komentarze

 
  • Justys20

    Justys20 · 22 mar 2016

    Mega  

  • Milianna

    Milianna · 22 mar 2016 · 284329607

    Taka moja myśl: I nagle! W ostatniej chwili! Odwołują dziewczynom wyjazd, ponieważ powiedzmy, że np. Zachorował jeden z opiekunów, albo wybuchł pożar w ośrodku, w którym mieli się zatrzymać. Nie musisz się tym sugerować, bo pewnie masz już plan na kolejną część (NA KTÓRĄ CZEKAM Z NIECIERPLIWOŚCIĄ!!!!), ale proszę jak już chcesz pisać jak minął im ten obóz to BŁAGAM nie przesadz! Czyli żeby nie było czegoś takiego, że 20 albo nie wiadomo ile części będzie tylko o tym co one tam robiły.Ja tego wtedy nie wytrzymam!! Mam nadzieję, że szybko dodasz kolejną część. Ohohoo... To się Milianna rozpisala   Jeżeli doczytałas do końca to gratuluję :-)      

  • Myszunia

    Myszunia · 21 mar 2016

    Super cześć jak zawsze nie mogę sie doczekać następnej pozdrawiam

  • eliza

    eliza · 21 mar 2016 · 193945559

    Świetne   

  • ❤czarnadama❤

    ❤czarnadama❤ · 20 mar 2016 · 386300645

    Część cudowna, ale chciałabym autorko, zapytać się czy nazwa opowiadania jest zaczerpnięta z piosenki pt.,   1 moment "??

  • Urwisek

    Urwisek · 20 mar 2016

    Jest cudnie    
    Kolejną dawaj    

  • julkak

    julkak · 20 mar 2016

    Boskie!

  • Misiaa14

    Misiaa14 · 20 mar 2016

    piękne *-*

  • niezapominajka13

    niezapominajka13 · 20 mar 2016

    Superowe

  • czarnyrafal

    czarnyrafal · 20 mar 2016

    Cudo. Gośka jak Ty to robisz że rozpalasz ciekawość do granic. Jak tak dalej pójdzie to będziesz musiała umieszczać kolejny odcinek codziennie.Jest super.i niech tak pozostanie.

  • wariatka69

    wariatka69 · 20 mar 2016

    Co tu dużo pisać jak zawsze cudo    

  • teddy123

    teddy123 · 20 mar 2016

    ♡♡♡