W poszukiwaniu szczęścia - cz.46

W poszukiwaniu szczęścia - cz.46**Oczami Gosi**

     Kolejny dzień, ale już z nim. Kolejny dzień, już całkowicie zapełniony człowiekiem, którego kocham. Leżę w łóżku, chwilowo mogę na to sobie pozwolić, jest jakaś 13.00, a ja ani nie pracuje narazie, ani mi się nigdzie nie śpieszy. Leżę na łóżku, owinięta tylko białą kołdrą. Leżę i podziwiam piękno życia. Już nie marzę, moje marzenia są spełnione, co prawda jest jedno małe, ale nad rankiem je spełniałam wraz z moim mężem, który śpi obok, równie nagi i przykryty kołdrą, jak ja. Już nie muszę marzyć, już nie muszę oglądać komedii romantycznych i czytać romansów, bacząc przy tym i prosić w łzach, Pana Boga o piękną miłość.
- Witaj aniele - słyszę cichy, poranny głos mojego małżonka.
- Witaj kochany, jak się spało? - obdarzam go swoim uśmiechem.
- Najlepiej z dotychczasowych nocy w moim życiu - oznajmia.
- No to muszę się bardziej starać chyba żebyś był zadowolony.
- Nie musisz się starać nawet. Przed nami jeszcze wiele pięknych nocy aniołku. Ta nic była najpiękniejsza, bo wreszcie miałem tak naprawdę w łóżku moją żonę.  
- Doczekałeś się, a ja nadal nie wiem czemu już przed moim wyjazdem do Krakowa miałeś ten pierścionek - wskazuje na pierścionek zaręczynowy na jednym z moich palcy - i w dodatku kupione obrączki - wzdycham.
- Bo już wtedy chciałem ci się oświadczyć jak wspomniałem kochanie - odpowiada zwięźle, uśmiechając się przy tym.
- Ale po co obrączki? - pytam zaciekawiona.
- Nie przyjmowałem do wiadomości, że mogłabyś się nie zgodzić skarbie. Miałem pieniądze to kupiłem i obrączki. Nawet gdybyś się wtedy nie zgodziła, zaprowadził bym cię do ołtarza, wcześniej walcząc bardziej o ciebie - mówi to wszystko. Czuję się tak wspaniale, mój mąż tak bardzo mnie kocha...a wcześniej to było wręcz nie realne, że znajdę osobę dla której bede wszystkim.
- Hubercie... - zaczynam, ale on zasłania mi szybko usta, swoim palcem wskazującym.
- Nie mów tak do mnie. Zwróciłaś się do mnie: "Hubercie" - przerywa na chwilę - gdy oznajmiałaś, że odchodzisz.  
- Kochanie - kładę się na nim, a moje przedramienia kładę na jego nagiej klatce piersiowej - tak samo zwróciłam się do ciebie w słowach przysięgi...a wtedy nie odchodziłam od ciebie.
- Wiem, wiem, ale jak pomyślę, że mogłem nie zawalczyć o nasze szczęście - Hubert zamyka oczy. Boli go nadal to wszystko. To że odeszłam.
- Ale zawalczyłeś mój drogi, gdy ja nie umiałam tego samego zrobić i po prostu stchórzyłam - głaszcze jego skórę klatki piersiowej. Jest taki delikatny.Mój mąż.
- Warto było, te omdlenie i słowa Piotrka mi pomogły - mówi i wreszcie otwiera oczy, łapiąc że mną kontakt wzrokowy.
- Co? Jakie omdlenie? - pytam. Nie wiem o co mu chodzi z tym.
- Po prostu zemdlałem, zaraz po tym jak zobaczyłem cię z walizkami w drzwiach...jak odchodzisz.
- Ale, nic ci się nie stało? - pytam, a on szybko kiwa głową na znak nie - Cholera. Hubert wybacz mi kochanie. Jezu Chryste, a jeśli ty...o mój Boże - uświadamiam sobie coś.
- O co ci chodzi aniele? - jego twarz wyraża nie pokój.
- Tak wiele złego wyrządziłam, tak bardzo cię skrzywdziłam. Nie zasługuje na ciebie - wstaje z łóżka, nie pokryta już niczym.Naga.
- Co ty mówisz skarbie? - Hubert podnosi się na łokciach.
- Jeszcze jest czas, jeszcze możemy wszystko naprawić. Powiem po prostu, że cię zmusiłam do ślubu i zastraszyłam. Unieważnienią nam ślub. Będziesz wolny - szybko mówię.
- Kurwa! - syczy brunet i wstaje z łóżka też nagi jak ja.
- Spokojnie nie denerwuj się, da się wszystko odkręcić - oznajmiam.
- Jesteś nienormalna, niereformowalna! - chyba wybucha - zawsze musisz uciekać.  
     Bez ceremonii rzuca mnie na łóżko i siada na mnie.
- Kiedy ty kobieto mojego życia, zrozumiesz w końcu że cię kocham. Owszem cierpiałem gdy odeszłaś, ale nadal cię kochałem i kurna kocham nadal jak oszalały mięczak. Nigdy wiecej nawet nie wspominaj o zerwaniu więzi jaką się darzymy...Nie mów nigdy i nie wątp, że cię nie kocham - patrzy mi prosto w oczy i zdecydowanie, niespodziewanie wbija się swoim penisem we mnie.  
- Hubert!!! - wydzieram się z rozkoszy.
- Tak maleńka. Tak mam na imię i zapamiętaj to imię do końca świata. To imię twojego męża, to nazwa twojego szczęścia - porusza biodrami w przód i w tył na zmianę, a ja rozpływam się pod jego dotykiem i słowami.
- Przepaszam, nie powinnam tak mówić - jecze - kocham cię.
- I ja cię kocham aniołku - dochodzimy razem po tak krótkim, ale jakże intensywnym stosunku.

******************************

     Siedzę na hamaku, zawieszonym na naszym małym balkoniku. Słucham muzyki i czytam po raz tysięczny moją ulubioną książkę. Uwielbiam takie chwilę.
- Kochanie? - wybudza mnie z jakby transu głos męża.
- Tak? - spoglądam na niego.
- Rozglądam się nad nowym domkiem dla nas.
- Ale po co? - jestem zaskoczona.
- Musimy patrzeć na przyszłość. To mieszkanko ma 53 metry kwadratowe. Owszem jest ładne i wypielęgnowane przez nas, jednak przydałoby się coś większego na przyszłość.Musisz czuć się swobodnie - przerywa i po chwili jego uśmiech staje się szerszy - gdy będziesz w ciąży, a nasze dzieci muszą mieć, swoje pokoiki.
- Ale to jeszcze potrwa kochany - wzdycham z niedowierzaniem, że on już teraz o tym myśli.
- Zaufaj mi, już pewnie jesteś z ciąży, znając moje zdolności - uśmiecha się zawadiacko. Wybucham śmiechem, tyle mi zostało.
- Dobrze kochanie - wstaje z hamaku - znając twoje zdolności zgadzam się na twoją propozycję, ale najpierw - przesuwam palcem wzdłuż jego tułowia, zahaczając na końcu o rozporek jego spodenek - ale najpierw, spędzmy aktywnie czas w naszym łóżku.
- No widzisz aniele. Już teraz masz zachcianki, na początku ciąży - śmieje się ze mnie.
- Oj przestań gadać! Tylko zabierz się za mnie - stwierdzam.
- Już ja się za ciebie zabiorę - nie musi już nic mówić, mija może minuta a my stoimy przed sobą zupełnie nadzy.
Bierze mnie na ręce, podtrzymując za nagie pośladki i gdy podskakuje na nim, wbijam się na jego twardą erekcję.
- Och Aniele!!!! - z jego ust wydobywa się dźwięk rozkoszy.
- Kocham cię - mówię. Nie przestaje się poruszać na nim. Moje pośladki będą całe czerwone od jego rąk, biorąc pod uwagę że podtrzymuje mnie za nie. Będą również czerwone od odbijania się od nich jąder mojego męża.
- Kocham cię jeszcze mocniej maleńka - wzdycha i wybucha we mnie po kilku minutach łącząc moje soki z jego spermą.

***************************

- Może ten? - pyta mnie już po raz kolejny Hubert. Tak się składa że wybieramy w internecie, a raczej nadal szukamy ciekawej i zadowalajacej nas oferty domu.
- Tyle ci powiem, że przed nami noc pełna szukania odpowiedniego domu - wzdycham i kładę głowę na jego ramieniu. Pierwszy dzień jako jego żona mija. A moja miłość do tego człowieka rośnie bardziej z każdą sekundą.

********************************

Witam witam!
Mam kolejny rozdział!
Niektórzy z was pomogli mi w decyzji i stwierdziłam że będzie jednak kontynuacja opowieści.
Dzięki wielkie za każdy komentarz, dziękuję i również zapraszam do komentowania tego rozdziału.
P.s Pisane na komórce więc sorrka za ewentualne błędy.
Całusy <3
Gocha <3

2 825 czyt.
100%187
szalona123

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1394 słów i 7435 znaków.

7 komentarzy

 
  • wariatka69

    wariatka69 · 16 lis 2016

    Gorzatko wspaniała część pisz dalej jak znajdziesz siłę

  • to_nie_ja

    to_nie_ja · 16 lis 2016 · 201423584

    Super. Kiefy następna?

  • Justys20

    Justys20 · 14 lis 2016

    Już czekam na kolejną część     wiem jak to jest pisać na telefonie  

  • czarnyrafal

    czarnyrafal · 14 lis 2016

    Rozdział - bomba.Po co więcej pisac. Mam nadzieje ze tych pikantnych opisów w nastepnych rozdzialach też trochę nam dorzucić, bo takie jest życie - nieprawdaż Gosiu   

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 14 lis 2016

    Rewelacyjna część normalnie nie mogę doczekać się już kolejnej  

  • madzia070085

    madzia070085 · 14 lis 2016 · 193143480

    Świetna zabawa  

  • Blacklady

    Blacklady · 14 lis 2016 · 193487180

    Cudownie,pozdrawiam