W poszukiwaniu szczęścia - cz.28

W poszukiwaniu szczęścia - cz.28#15 lipca - jeden dzień do wyjazdu dziewczyn na obóz sportowy#

**Oczami Gosi**
  
- Wredota z ciebie rycerzu - całuje go w czubek nosa i wstaje z łóżka.  
- Ale uwielbiasz tą wredote - udaje, że przesyła mi buziaka w powietrzu, co mnie rozbawia.  
- A jak inaczej - no tak dupku, przecież cię kocham, uwielbiam to za mało powiedziane przyjacielu - ubierasz się, czy zamierzasz spędzić pierwszy dzień swojego urlopu w moim łóżku? - uśmiecham się, poruszając brwiami, to mój tak zwany przez moich znajomych trik.  
- Wolałbym spędzić ten dzień w łóżku, ale z tobą - porusza brwiami, starając się naśladować mnie, ale nie za bardzo mu to wychodzi.
- Uwierz, że też bym chciała, ale to mój ostatni dzień tutaj, zanim wyjadę na obóz - puszczam do niego oczko i wychodzę z pokoju, żeby przywitać się z rodzicami oraz potem skorzystać z porannej toalety.
- Cześć - przytulam się do mamy i taty, którzy szykują razem śniadanie.
- Cześć kochanie - odpowiadają razem.
- Idę się umyć i zaraz przychodzimy razem z Hubertem na śniadanie - oznajmiam.
- To dobry chłopak - mówi mój tata gdy łapię za klamkę od drzwi do łazienki.
- Wiem tato, wiem... - mówię i znikam za drzwiami.
    Po kilku minutach wychodzę z łazienki w szlafroku, a przy stole w salonie siedzą moi rodzice z Hubertem, który jest już ubrany w niebieską koszulkę  i szare spodenki dresowe. Włosy ma w nieładzie, ale i tak wygląda wspaniale.
- A ty jeszcze nie ubrana? - zaczepia mnie Hubert, nadal siedząc z moimi rodzicami przy stole, na którym są już kanapki.
- Nie wzięłam ubrań, a teraz wybacz, ale ubiorę się, żebym nie straszyła cię więcej - uśmiecham się prześmiewczo i zamykam się za drzwiami mojego pokoju.
     Szybko decyduję się na ciemno - szare długie spodnie od dresu i szarą luźną koszulkę, pozbawioną jakichkolwiek nadruków, włosy sprawnie, związuje w koka, który i tak po kilku godzinach się zepsuje, ale cóż takie są już moje włosy - nie da się ich poskromić na długo. Tak " ogarnięta " wychodzę z pokoju i siadam z moimi rodzicami i przyjacielem przy stole. Cała trójka śmieje się z czegoś.
- Z czego się śmiejecie? - pytam.
- Właśnie opowiedziałem Hubertowi, jak będąc małą dziewczynką bałaś się konia - mówi mój tata i wszyscy natychmiast wybuchają śmiechem, no dobra oprócz mnie. Co mój tata mógł jeszcze naopowiadać Hubertowi.
- Aha - tylko to wypuszczam ze swoich ust.
- Chyba się nie gniewasz? - pyta mama.
- Nie - krótko odpowiadam i biorę się za jedzenie. Hubert chyba zauważa, że nie jestem, zadowolona z tego, że mój tata opowiada moje historie z dzieciństwa, dlatego porusza temat.
- Ja też jak byłem mały miałem wiele ciekawych historii - zaczyna - pamiętam jak wchodziłem na wysokie drzewo rosnące u mojej babci na wsi i udawałem, że jestem ptakiem, darłem się w niebogłosy. Pewnego dnia, skoczyłem z jednej z gałęzi, no bo w końcu myślałem, że skoro jestem ptakiem to latam - we czwórkę śmiejemy się z jego opowieści.
- Ale chyba nic ci się nie stało? - pyta moja mama.
- Nie proszę pani, na szczęście wystarczyły siniaki, żebym uświadomił sobie, że nie jestem ptakiem - odpowiada mojej mamie i znowu wszyscy się śmiejemy.
- Ciekawe te wasze historie z dzieciństwa - podsumowuje tata.
- Bardzo - odpowiadam i puszczam oczko do taty, który tez próbuje mrugać tak jak ja. Oboje zaczynamy się śmiać.
- No to teraz, w dobrych humorach, możemy iść z Gosią na basen - mówi Hubert i wstaje od stołu, tak samo jak ja- Dziękuje bardzo za pyszne śniadanie.
- Nie ma za co - odpowiada moja mama i posyła mu swój szczery uśmiech.
- A to mnie już się nie pytasz o zgodę i ustalasz sam plany? - pytam, udając oburzoną.
- Wybacz aniołku, ale to już dawno było zaplanowane - mówi i przytula mnie. Nie wierze, że powiedział tak do mnie przy rodzicach i jeszcze przytulił mnie w ich obecności, co kurde się z nim dzieje!?
- No dobrze - odpowiadam i wyrywam się z jego uścisku.
- To Gosia się tylko spakuje na basen i ubywamy - mówi przyjaciel do moich rodziców.
- Dobrze, mam nadzieję, że fajnie spędzicie ten czas - uśmiecha się do niego, mój tata.
- A ja mam nadzieję, że z nim wytrzymam - wskazuję ręką na Huberta i opuszczam salon, żeby spakować się na basen. Na szczęście mam w sumie 3 stroje kąpielowe, w tym dwa dwuczęściowe i jednego z nich nie zapakowałam do walizki, bo po co brać tyle na 15 dni.
- Gotowa? - do pokoju wchodzi Hubert.
- Tylko jeszcze spakuje ręcznik, soczewki i klapki - mówię, nawet nie odwracając się do niego.
- Dobrze to ja będę już czekał na zewnątrz - odpowiada i bierze ze sobą plecak, który wcześniej leżał przy mojej garderobie. Nie wziął wszystkiego, czy to oznacza, że jeszcze będzie nocował?
     Spakowana, wychodzę z pokoju i szybko żegnając się z rodzicami wychodzę z mieszkania. Przyjaciel czeka na mnie i już po chwili udajemy się w stronę pobliskiego basenu, który znajduję się trochę dalej niż park.
- Byłaś ciekawym dzieckiem, teraz też z resztą jesteś - łapie mnie za dłoń Hubert i idziemy tak dalej razem.
- A ty, zdolnym dzieckiem, to jakiś cud, że nic sobie nie zrobiłeś spadając z tego drzewa, a raczej zeskakując - mówię.

**Oczami Huberta**

- Jestem po prostu dzieckiem szczęścia - stwierdzam - spotkałem ciebie - mocniej ściskam jej dłoń.
- Weź, bo się popłaczę ze wzruszenia - odpowiada i wybucha śmiechem.
- Co robiłaś przez te dni, w które się nie widzieliśmy? - zmieniam temat.
- Miałam treningi dochodzeniowe przed obozem i trochę pospędzałam czasu z Adasiem zanim nie wyjechał do babci - odpowiada.
- A co takiego ciekawego robiliście? I jak ci poszły te treningi? Nie jesteś zmęczona przed tym obozem? - pytam, żeby rozwinęła bardziej ten temat.
- Z Adasiem, oglądałam filmy, chodziłam na lody i na kebaba - śmieje się - grałam w gry. Nie zmęczyłam się, za bardzo, ale i tak byłam na wszystkich treningach - kontynuuje - To dla mnie dużo znaczy.
- Domyślam się, ale nie boisz się, że nie wytrzymasz psychicznie? - zadaje jej kolejne pytanie.
- Tego się najmniej boje, bo wiem pomimo tego, że jestem wrażliwa to potrafię sobie poradzić w trudnych sytuacjach na boisku lub gdy trener nawrzeszczy - odpowiada.
- Więc czego się obawiasz?  
- Boje się, że w pewnym momencie, trafi mi się jakaś kontuzja i będę musiała skończyć z moją pasją i jednocześnie miłością jaką jest dla mnie siatkówka - mówi, a gdy spoglądam na jej twarz widzę cień smutku  - Mam problemy z kręgosłupem, wiele wad kręgosłupa. Dużo razy lekarze dziwili się, że jeszcze uprawiam ten sport - wyjaśnia.
- Rozumiem, mam nadzieję, że nigdy nie będziesz musiała rezygnować ze swojej pasji - wchodzimy do budynku, w którym znajduje się basen i oddając worki z naszymi butami do szatni idziemy wykupić wejściówki na basen. Kiedy je już mamy, rozdzielamy się, żeby wejść do przebieralni i przebrać się. Wychodzę pierwszy, przynajmniej tak mi się zdaje bo będąc już obok dużego, głównego basenu nigdzie nie widzę szarookiej.
- Już jestem - mówi, będąc za mną, dlatego nie widzę jej - chyba długo nie czekałeś - odwracam się w jej stronę i zamieram. Jest tak cholernie piękna. Nie dość, że jest taka krucha, inteligentna, mądra, wspaniała i jeszcze długo tu bym mógł wymieniać to jeszcze jest piękna - nawet to nie opisze jej.
    Stoi przede mną szarooka bez okularów w niebieskim komplecie, czy jak to tam sie zwie. Ma płaski brzuch, ale nie do przesady, czyli nie jest taka jak to teraz modne u dziewczyn - wieszaki. Ma bardzo ładne i wyraziste kształty. Idealna i na pewno idealna dla mnie
- O nie Hubercie, nie teraz - mówię sam do siebie, bardzo cicho. Jestem twardy tam na dole.
- Coś się stało? - pyta, a ja mam ochotę zejść tu ze wstydu, modle się w duchu, żeby nie zauważyła jak na nią zareagowałem, jak niesamowicie szybko na nią zareagowałem.
- Nic, nic. Wskakujemy do basenu? - pytam, tylko po to, żeby w wodzie nie widać było mojej reakcji na nią a raczej ere... - nie, nie kończ - karcę się w duchu.
- Tak, ale najpierw - kurna przytula mnie - dziękuje ci, że jesteś.
- To ja dziękuje - mówię i odwzajemniam uścisk, ale pomimo tego nadal w duchu się modle.
- Cześć - ktoś zakłóca nasz uścisk.

************************************************************************************************

Hejcia!
Jest kolejna część - dłuższa od poprzednie ( troszeczkę ) i mam nadzieje, że ciekawa.
Dodałam tak jak obiecałam - szybko.
Proszę was o komentarze, co o tym sądzicie i jakie macie przeczucia co do osoby, która przeszkodzi brunetowi i szarookiej
Więcej się nie rozpisuje tylko jeszcze życzę wam miłego wieczoru. <3
G

3 692 czyt.
100%198
szalona123

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1668 słów i 8892 znaków.

8 komentarzy

 
  • elizaa

    elizaa · 20 mar 2016 · 193948687

    Najlepsze czekam na kolejne

  • Misiaa14

    Misiaa14 · 20 mar 2016

    cudo ????????????????

  • wariatka69

    wariatka69 · 20 mar 2016

    Jak zawsze cudo    mogę się tylko domyślać ze osobą która przeszkodzila był Mateusz (?)

  • czarnyrafal

    czarnyrafal · 19 mar 2016

    Urwisek już spontanicznie wszystko napisała.Mnie pozostało dodać że to opowiadanie robi się coraz ciekawsze Brawo.   

  • Urwisek

    Urwisek · 19 mar 2016

    jeeeejć kochana cudowne  . Czekam na kolejną  

  • teddy123

    teddy123 · 19 mar 2016

    ♡ cudo

  • Justys20

    Justys20 · 19 mar 2016

    Hmm...ciekawe  

  • niezapominajka13

    niezapominajka13 · 19 mar 2016

    Bardzo fajne  
    Nie mogę się doczekać kolejnej części