W poszukiwaniu szczęścia - cz.44

W poszukiwaniu szczęścia - cz.44**Oczami Huberta**

       Kościół przyozdobiony jest białymi kwiatami i białymi wstążkami, które nadają niesamowitą atmosferę. Ja sam jestem zestresowany, bo to dziś i to za kilka chwil moje marzenie po prawie 6 latach od poznania, kobiety mojego życia spełni się. Staniemy za kilka chwil przed Bogiem. To właśnie za kilka chwil będziemy razem już na wieczność.  
Czy warto było ją poznać?
Czy warto było uganiać się za nią?
Czy warto było być jej przyjacielem, a potem chłopakiem?
Czy warto było razem zamieszkać?
Czy warto było szukać jej gdy odeszła?
Czy warto było odnaleźć ją?
Czy warto było wrócić z nią i zacząć „od nowa”?
Czy warto było jej się oświadczyć?
Czy warto czekać tyle na nią?
Na wszystkie te pytania, bez zastanowienia i mrugnięcia oka, mogę odpowiedzieć TAK.
Najlepsze jest to, że w obecnej chwili, trzymam ją za dłoń i wiem, iż już nie muszę czekać, bo za kilka chwil oboje powiemy sobie te sakramentalne TAK.
Zatrzymując się przy ołtarzu tylko raz spoglądam na księdza, który mam nam udzielić sakramentu, potem patrzę tylko na nią. Jest skupiona na słowach księdza i mam nadzieję, że również jest tak samo zadowolona, jak ja z tego iż znajdujemy się w kościele i już niedługo będzie moja całkowicie, a ja jej…całkowicie, choć ma mnie od samego początku znajomości.
Odwraca na chwilę wzrok od księdza, spogląda na mnie i posyła mi uśmiech, który jest obietnicą, tą obietnicą na zawsze, nie rozerwalną.
Przychodzi czas na…
-Ja Hubert  biorę Ciebie Małgorzatę za żonę i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci – mówię z taką pewnością i miłością w oczach, słowach, wiem że ona to widzi.
-Teraz kolej na panią młodą – mówi ksiądz.
-Ja Małgorzata  biorę Ciebie Hubercie za męża i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci – patrzy na mnie, tak samo jak przed kilkoma sekundami, ja na nią.  
- Co Bóg złączył, człowiek niech nie rozdziela, małżeństwo przez was zawarte, jako kapłan kościoła katolickiego, potwierdzam i błogosławię, w imię Ojca Syna i Ducha Świętego – kapłan otacza nasze, splecione dłonie stułą  
- Amen – odpowiadamy oboje.
-Teraz poprosimy świadka o obrączki – wspomina ksiądz.
Mój świadek, Piotrek staję obok nas i ja pierwszy sięgam po jedną z nich.
- Małgorzato przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego – wkładam obrączkę na jej dłoń, którą wcześniej trzymałem w uścisku.
- Hubercie przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego – teraz to ona wkłada na moją dłoń złotą obrączkę. Nie wytrzymała…z jej oczu płyną łzy, które tylko ja widzę, przecież jej twarz jest zasłonięta lekko welonem.
- Może pan pocałować pannę młodą  - odzywa się po raz kolejny kapłan, a ja już nie czekam, tylko łącze nasze usta w jedność.
Siadamy i teraz tylko czekamy na przyjęcie Komunii Świętej, przyjęcie Jezusa do swojego serca w tak wyjątkowym dla nas dniu.
********************************************************************************
- Jesteśmy małżeństwem aniele – wtulam się w nią gdy już jedziemy samochodem z kościoła.
- Tak kochanie, jesteśmy małżeństwem i jesteśmy szczęśliwi – głaszczę moje włosy i całuje w czoło, cały czas utrzymując kontakt wzrokowy.
*********************************************************************************
- Hubert – wzdycha, gdy rozbrzmiewają pierwsze nuty jej ulubionej piosenki i jednocześnie pierwszego, naszego tańca weselnego.
- No co? – uśmiecham się niewinnie.
- Jesteś szalony – wtulam się we mnie i porusza  w wyznaczonych prze ze mnie ruchach.
- Zgadzam się z tobą kochanie – potwierdzam jej słowa.
- Wiesz przecież, że to iż jesteśmy już małżeństwem nie zabrania ci mieć, własnego zdania – mruga do mnie. Widzę, że bawi ją ta sytuacja.
- Wiem i wiem też to, że jestem szalony, a wiesz dlaczego?  
- No opowiadaj – tym razem jest zaciekawiona.
- Mogłem przestać się za tobą uganiać, mógłbym stracić twoją przyjaźń , mógłbym pozwolić ci odejść, a ja walczyłem. Inni pewnie by powiedzieli , że jestem szalony, bo nadal się za tobą uganiałem, lecz ja wiem, że warto było gdy patrzę na ciebie teraz i myślę o tym, jak wspaniale będzie mieć cię już ze sobą przez całe życie. Jestem szalony i banalny, ale kocham cię i nic by tego nie zmieniło, nawet gdyby wszystko obróciło się przeciwko nam – to wszystko szepczę jej na ucho, a po chwili obracam ją w swoich ramionach.
- Jesteś mój i tylko to się liczy – całuje mnie w usta i teraz dopiero zaczynamy żwawo tańczyć do piosenki. Nie liczą się goście, którzy nas otaczają i klaszczą do rytmu jej ulubionej piosenki, liczy się ona…tylko ona.
-Tu as dans les yeux,  
le sud et le feu
Je t'ai dans la peau. ( Jest w Twych oczach czar,  
Południe, ogień, żar
Ja mam w sercu Cię) – śpiewa przy ostatnich nutach tańca, a ja wiem co to oznacza, jej piosenkę znam na pamięć, dla niej.
-Quand tu bouges tes épaules
Je n'vois plus le monde autour,  
C'est peut-être ça l'amour. (Gdy wznosisz swoje ramiona
Nie widzę więcej świata dookoła,
Może to jest właśnie miłość) – zaskakuję ją i odpowiadam na jej śpiew.
- Kocham cię Hubercie, nawet nie wiesz jak jestem ci wdzięczna za wszystko, za wszystko , za to że jesteś bo właśnie ty jesteś tym wszystkim dla mnie.
- Kocham cię i będę ci to zawsze uświadamiał, nie będzie momentu w którym zwątpisz w moją miłość do ciebie –nie czekam i smakuję jej ust, to taka kolejna obietnica na przyszłość.
**********************************************************************************
-Pomyślałaś kiedyś kochanie, ze znajdziemy się na ślubie naszego syna? – pyta mój tata mamy.
       Obecnie siedzę z nimi przy stole i rozmawiam. Jestem pewien, ze moja małżonka dobrze się bawi w towarzystwie swoich kuzynek i kuzynów, dlatego pozwoliłem sobie, wymknąć się na chwilę i podejść do moich rodziców.
- Pomyślałam, lecz o naszym młodszym synu – śmieje się mama.
- Ej no mamo! – udaję obrażonego.
- Zwątpiłam kilka razy, że odnajdziesz Gosię i wrócicie do siebie. Bałam się, że po jej odejściu kompletnie zamkniesz się w sobie, ale ty walczyłeś i przekopałeś wszystko, aby tylko znaleźć ją. Czekałeś, dowiedziałeś się prawdy, ale po mimo tego wspierałeś swoją ukochaną – tłumaczy.
- Warto było i nadal jest – uśmiecham się promieniście.
- Jesteśmy z ciebie dumni synu – w oczach mamy lśnią łzy wzruszenia.
-Mając ją przy sobie zawsze odżywasz i widać wręcz tą miłość oraz szczęście – dodaję mój tata.
- To moja droga, którą przeżyłem: W poszukiwaniu szczęścia, które znalazłem w jej osobie – mówię z przekonaniem, wpatrując się jednocześnie w kobietę, która stoi przede mną, moją szarooką.
******************************************************************************
Witajcie kochani! <3
Dotarliśmy do końca!
Proszę o wasze opinię, bo mam wrażenie, że zepsułam kompletnie te opowiadanie, a to wręcz straszne uczucie. 
Dobra, już nie przynudzam …to co Epilog czy na tym kończymy?   
Pozdrawiam  i życzę wam udanego końca niedzieli 
Gocha <3

2 561 czyt.
100%117
szalona123

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1365 słów i 7723 znaków.

7 komentarzy

 
  • wariatka69

    wariatka69 · 7 lis 2016

    Super część. tomaten zupen menelu masz ten komentarz. A tak serio to naprawdę fajna

  • malinowa15

    malinowa15 · 6 lis 2016

    Czekam na epilog ????moge wiedzieć co to za piosenka?

  • Justys20

    Justys20 · 6 lis 2016

    Czekam na epilog

  • Krolewna

    Krolewna · 6 lis 2016

  • majli

    majli · 6 lis 2016 · 271268628

    Epilog musi być.

  • Pina

    Pina · 6 lis 2016

    Epilog

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 6 lis 2016

    Epilog jeszcze czekam z niecierpliwością