W poszukiwaniu szczęścia - cz.12

W poszukiwaniu szczęścia - cz.12**Oczami Gosi**

     Kiedy jestem ubrana, przyjaciółka patrzy na mnie i po jej minie widać, że jest zadowolona z efektu końcowego.  
- Pięknie wyglądasz...będzie zachwy...- przerywa.  
- Co?  
- Nic, nic, a teraz kochana wybacz, ale muszę zawiązać ci oczy - uśmiecha się i puszcza do mnie oczko.  
- Nie no to jakieś żarty! - krzyczę,  ale nie jestem zła, jestem zaciekawiona obrotem spraw.  
- Nie, ale obiecuję, że nie pożałujesz - uśmiecha się i zawiązuje mi oczy jakimś szalikiem.  
- Nic nie widzę - mówię, a ona śmieje się ze mnie.  
- Taki był plan, a teraz chodź idziemy.  
    Żegnamy się z moimi rodzicami, babcią i bratem po czym, czuję już, że wyszliśmy na świeże powietrze. Całą drogę milczymy obie, w końcu nie czuję już świeżego powietrza, czuję jakbyśmy wchodzili do jakiegoś pomieszczenia, z znajomym mi zapachem, ale nie wiem co to za zapach...  
- Baw się dobrze - szepczę mi do ucha Nacia - Pa, kocham cię, jeszcze raz sto lat!  
- Nie zostawiaj mnie samej - krzyczę do niej, choć nie wiem, gdzie już jest.  
    Po kilku minutach stania tak samej, w tej przerażającej ciszy, czuję jak ktoś odwiązuje mi szalik z oczu...  
- Hubert - szepnęłam.
- Gosia - też szepnął - Wszystkiego najlepszego! Łapię mnie za rękę i ciągnie do swojego pokoju, gdy otwiera drzwi do swojego pokoju zamieram...nigdy czegoś takiego nie widziałam. Cały jego pokój, ozdobiony jest naszymi wspólnymi zdjęciami, były nawet zdjęcia z imprezy urodzinowej mojej i Naci gdzie tańczę razem z nim. W pokoju są też przekąski i soki. Uroku dodaje zgaszone światło i zapalone świeczki. Patrzyłam jeszcze chwilę na to wszystko, ale po chwili odwróciłam się do tyłu, gdyż za mną stał Hubert.
- Hubert - zaczęłam, ale on mi przerwał.
- Nic nie mów - kładzie palec wskazujący na moich ustach, a moje wargi drgają od jego dotyku - jeśli zechcesz tylko to chce żebyś spędziła ze mną ten wieczór. Tylko ze mną.
- Ja chcę, ale Hubert nie musiałeś te... - zaczynam, ale znów nie rozwijam swojej wypowiedzi.
- Masz rację, nie musiałem, ale chciałem i bardzo mi na tym zależało. Zależało mi żeby był to nasz wspólny, magiczny wieczór - mówi patrząc w moje oczy - teraz proszę spraw, żebym i ja był szczęśliwy tego wieczoru, bawiąc się z tobą, będąc przy tobie.

**Oczami Huberta**

    Patrzę w jej oczy i po mimo ciemności, ale za to blasku świec, widzę w ich szarości ten blask. Ona nadal nic nie mówi tylko patrzymy sobie oboje w oczy, nie wytrzymuje już w tej ciszy, ale gdy chce już coś powiedzieć ona zaczyna pierwsza:
- Dziękuję...dziękuję, że jesteś.
- To ja dziękuję - szepcze - gotowa na dalszą część niespodzianki? - pytam ją.
- Na twoje niespodzianki zawsze będę gotowa. To co dalej? - uśmiecha się do mnie, a ja znów podziwiam ją całą.
- Wiesz, że przepięknie wyglądasz? - posyłam jej uśmiech.  
- Teraz już wiem - puszcza mi oczko.
- Czy piękna pani pozwoli do tańca? - wystawiam swoją dłoń w jej stronę.
- Jeśli znajdzie pan piosenkę, godną poruszania się w jej rytm, to tak - śmieje się i bierze moją dłoń w swoją.
- Nie doceniasz mnie księżniczko - puszczam jej oczko, po czym na chwilę puszczam jej drobną dłoń, aby włączyć piosenkę...jej ulubioną. Na szczęście ma dłuższy wstęp, więc przed rozpoczęciem się jej słów łapię szarooką za dłonie i czekam na jej reakcję. Jeszcze tylko kilka sekund. Patrzy mi w oczy, a ja w jej i właśnie wtedy rozbrzmiewa gło0s Kendji Giraca w piosence " Andalouse ". Gosia nadal patrzy na mnie, w jej oczach zauważam łzy.

" Przychodzisz nocą, przy dźwiękach gitar tańczysz z mocą
Poruszasz się, twoje czarne włosy, czerwone usta twe
Kołyszesz się. a reszta bez znaczenia jest
Jak słońce palisz mnie i budzisz mnie  
Jest w Twych oczach czar, południe,ogień, żar
Ja mam w sercu Cię

Tańcz Tańcz Oh!

Ty, ty moja piękna Andaluzyjko, tak piękna jak i zazdrosna,
Gdy tańczysz staje w miejscu czas, ja tracę południe i tracę głowę  
Ty moja piękna Hiszpanko, gdy wznosisz swoje ramiona
Nic już nie widzę, tylko ją, miłość... być może to jest to.

Melodie orientalne, uśmiech i serce, co pali mnie
Oczy hebanowe, twe ruchy godne są królowej
Faluje ciało twe , już moje myśli kłębią się
Jak światła snop, umiesz rozproszyć mej duszy mrok,  
Słychać w głosie twym dzień i chłody zim
Ja mam w sercu Cię  

Tańcz Tańcz Eh!

Ty, ty moja piękna Andaluzyjko, tak piękna jak i zazdrosna,
Gdy tańczysz staje w miejscu czas, ja tracę głowę raz po raz
Ty moja piękna Hiszpanko, gdy wznosisz swoje ramiona
Nic już nie widzę, tylko ją, miłość... być może to jest to.

O ye ye ye O o, o o
O ye ye ye O o, o o,
O ye ye ye O o, o o  
O ye ye ye O o  

Ty, ty moja piękna Andaluzyjko, tak piękna jak i zazdrosna,
Gdy tańczysz staje w miejscu czas, ja tracę głowę raz po raz
Ty moja piękna Hiszpanko, gdy wznosisz swoje ramiona
Nic już nie widzę, tylko ją, miłość... być może to jest to.

Ty, ty moja piękna Andaluzyjko, tak piękna jak i zazdrosna,
Gdy tańczysz staje w miejscu czas, ja tracę głowę raz po raz
Ty moja piękna Hiszpanko, gdy wznosisz swoje ramiona
Nic już nie widzę, tylko ją, miłość... być może to jest to. "
  
    Podczas trwania piosenki, trzyma ręce na moich ramionach i kołysze biodrami w tańcu, wygląda przy tym tak seksownie, tak idealnie, tak cholernie idealnie. Ja też poruszam się z nią i to mi odpowiada, byle być z nią. Gdy mija ostatni wers piosenki: " Nic już nie widzę, tylko ją, miłość... być może to jest to " Gosia odzywa się:
- Nie wierzę, że to zrobiłeś. Jesteś wspaniały. Uwielbiam Cię.
- Uwierz - uśmiecham się - Ty czynisz mnie wspaniałym. Kocham Cię - mówię, ale ona w tym samym momencie potyka się w tańcu i upada. Chichocze ze swojego upadku, jej oczy się śmieją.
- Zapomnijmy o tym - mówi przez śmiech, a ja zamieram. Czy chce zapomnieć o moim wyznaniu? Czy chce zapomnieć o uczuciu, które gości w moim sercu? Czy chce żebym przestał ją kochać? A może powinienem. Ona śmieje się, a ja stawiam sobie pytania, na które nie znam odpowiedzi.  
- Sztywniaku, tańcz - chichocze Gosia. Ona się śmieje, a mi nie jest do śmiechu, zdaje sobie sprawę, że dla niej to wyznanie nic nie znaczyło. W tej chwili też, orientuje się, że leci następna piosenka.
- Ej Hubert co jest grane? Co się stało? - pyta mnie szarooka, gdy nadal nie daje prawie oznak życia - Hubert!!!! - potrząsa mną, mając dłonie na moich ramionach, teraz jej dotyk mnie parzy.
- Przypomniało mi się, że zostawiłem kluczyki w stacyjce od samochodu. Zaraz wracam - wymyślam pretekst, aby choć na chwilę tego wieczoru odciąć się od niej. Nie sądziłem, że kiedykolwiek tak będzie.
    Wybiegam z domu, ale biegnę do parku, który znajduję się obok mojego domu.
Myślę, o tym, że skrzywdziła mnie chyba swoim podejściem do moich uczuć. Ale wiem, że nie byłaby zdolna do skrzywdzenia mnie, nie ona...ona nie jest jak te wszystkie dziewczyny, które wcześniej mi się podobały. O niej mogę powiedzieć, że jest wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju...nikt jej nie zastąpi w moim życiu. I teraz już wiem, że nie pozwolę jej zniknąć z mojego serca, będę o nią walczył ponad wszystko. Nagle w mojej głowie pojawiają się słowa znanej mi piosenki:

" Czy chciałbym zbyt wiele, żeby nie być sam?
Czarne i białe to nie tylko ja.
Idę po swoje, bo to nie wstyd gonić marzenia,  
przebijając głową nieba błękit.
Zaraz przyjdzie noc po nas, zaraz upłynie czas,
takie same sny masz ty i ja
- nie chcę wiele, choć wszystko chcę brać. "

" Mimo, że tu chcę więcej wiem jedno,
że to czego szukam jest wciąż tu ze mną.
Jedni potrafią to zdobyć, inni biegną
ciągle przed siebie nocą ciemną,
a ja tam wciąż widzę gwiazdy, gdzie inni widzą puste niebo.
Widzę twoją twarz, gdzie nie powinno być niczego.
Mam coś w sobie, choć nie zawsze jest to coś dobrego,
lecz mimo tego przede mną jeszcze jest coś ważnego.
Tak coś pięknego, tak nieuniknionego  
- czy to zbyt wiele jest że ciągle chcemy tego?
Wiem, że w końcu to znajdę,
szczęście czeka gdzieś na mnie. "

    Moim szczęściem jest ona, już je odnalazłem, teraz czas o nie zawalczyć, zawalczyć o szarooką. Wracam do domu szybko, żeby nic nie podejrzewała. Gdy wchodzę do pokoju siedzi do mnie tyłem na podłodze i zajada ciastka. Skradam się do niej, przytulam się do jej pleców i całuje w policzek:
- Głód się odezwał - szepcze jej do ucha.
- Muszę mieć siłę na twoje niespodzianki, a widzę, że musiałeś przejrzeć moją playlistę ulubioną, bo lecą same moje ulubione piosenki.
- No widzisz przejrzałem cię kochana! - śmieje się, tuląc ją do siebie.
- A może zatańczymy jeszcze? - pyta się mnie, a ja wybucham śmiechem, po czym łapię ją w ramiona i uciekam  z nią do kuchni.
- Zatańczymy jeszcze, ale musimy zjeść to - wyciągam tort z lodówki, który kupiłem na jej urodziny.
- O jeju! Ale on wielki! Myślisz, że dam radę się jeszcze po nim ruszyć? - śmieje się, a ja z nią.
- Skoro ruszasz się dobrze na boisku, to i po zjedzeniu tortu dasz rade. Po za tym jeśli nawet nie dasz rady zjeść toru za dużo to zrozumiem, w końcu nie mogę stracić widoku jak seksownie poruszasz się w tańcu - klepie ją w pośladek,
- Och ty zboku! - śmieje się i bije mnie w klatkę piersiową.
- Ej ja nazywam się Hubcio, a nie jakiś zbok, wypraszam sobie! - udaję poważnego, ale widząc jej przenikliwy wzrok wybucham śmiechem.
    Jedzenie tortu nie zajmuje nam dużo czasu, a gdy trochę już odpoczęliśmy po jego zjedzeniu, ciągnę Gosie na środek mojego pokoju i znów tańczymy. Jest zadowolona, jest szczęśliwa, teraz już wiem, że podjąłem właściwą decyzje - będę o nią walczył, nic mi w tym nie przeszkodzi. Będę żył z nadzieją, że połączy nas to uczucie, które ja do niej czuję. Teraz czas aby i ona się zakochała, we mnie, swoim rycerzu.  
   Tańczymy właśnie wolną piosenkę przytuleni do siebie gdy słyszę jej szept:
- Hubert umieram, chce spać, odprowadzisz mnie do domu.
- Śpisz u mnie, wszystko ustaliłem z twoimi rodzicami i mam nawet dla ciebie rzeczy przyszykowane do spania i na jutro, Natalka ci spakowała,
- W takim razie gdzie kanapa? - pyta, nadal przytulona do mnie.
- O nie! Śpisz w moim łóżku jest duże, a ja z tobą śpie, bo tam będzie najwygodniej - mówię.
- Ale łapy przy sobie!  
- Rycerze są honorowi i szlachetni, nie musisz się bać, a teraz chodź się umyć, rzeczy masz w łazience.
- Ok, dzięki - i wolnym krokiem idzie w stronę łazienki.

*********************************************************************************************************
Siemcia!
Jak tam wam mija weekend?
Macie nową część mojego opowiadania, miłego czytania kochani.
Dziękuje, że jesteście!
Pozdrawiam
Szalona123

4 560 czyt.
100%217
szalona123

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 2086 słów i 11005 znaków.

7 komentarzy

 
  • Misiaa14

    Misiaa14 · 19 sty 2016

    cudowne *-*

  • Myszunia_Musia

    Myszunia_Musia · 18 sty 2016 · 388354575

    Kiedy następna cześć ?

  • Urwisek

    Urwisek · 18 sty 2016

    CUDOOOOOOOOOOOOOO

  • Kamilka889

    Kamilka889 · 17 sty 2016

    cudooooo

  • arinaxd

    arinaxd · 17 sty 2016

    Cudowne.  Kiedy kolejna.  moją już przeczytałas? . Pozdro Ari

  • wariatka69

    wariatka69 · 16 sty 2016

    Super ???? już myślałam że do niej nie wróci pisz dalej

  • teddy123

    teddy123 · 16 sty 2016

    Piękne jak zawsze. Czekam na dalsze rozwinięcie  
    Teddy123