W poszukiwaniu szczęścia cz - 55

W poszukiwaniu szczęścia cz - 55**Oczami Huberta**
    
- Kochanie? - zwracam się do mojej ukochanej, gdy trwamy w uścisku.
- Hm? - mruczy niczym mała kotka.
- Chce ci coś powiedzieć, jako pierwszy. Głównie to kobiety oznajmiają takie rzeczy swoim facetom.
- No to słucham mój mężu - posyła mi uśmiech, jeszcze nie taki pełny, bo nie jest w stanie przez leki.
- Będziemy mieć dziecko, jesteś w 2 miesiącu ciąży skarbie - posyłam jej uśmiech. Moja szarooka reagując na moje słowa, zamyka swoje oczy, a twarz przy ozdabia już tak promienny uśmiech, iż wiem, że musi ją boleć po tych wszystkich lekach.
- Dziękuję ci Panie Boże - z jej ust wydobywa się szept i pomimo zamkniętych oczu łzy kapią na jej policzki.
     Mija kilka sekund, a Gosia otwiera oczy i spojrzeniem, które mi przesyła, sprawia, że i ja jestem jeszcze bardziej uratowany z tego faktu.
- Kocham cię kochanie i wiesz co? - zaczyna - Bóg ma nas pod opieką...mogłam pewnie stracić, po raz drugi dzieciątko, ale miał ciebie i mnie pod opieką i być może ma dla nas już przyszykowaną drogę. Ta droga będzie czasem prosta, a czasem kręta, lecz przejdziemy ją razem, kochając siebie nawzajem - po ostatnich słowach z jej ust wydobywa się szloch, ale ten dźwięk to dźwięk szczęścia. Ja też długo nie wytrzymuje i po prostu z moich oczu wydobywają się łzy.
- Kocham was - dotykam, płaskiego dotychczas brzuszka mojej żony. Mojej nadzieji.
- Ja też cię kocham i sądzę, że to dzieciątko stworzone z naszej miłości, pokocha cię tak bardzo mocno, jak ja to czynić będę zawsze - dotyka mojej dłoni, tej samej co spoczywa na jej brzuchu.
**********
      Przypatruje się blondynce, która śpi na łóżku szpitalnym. Nie lubi przebywać w szpitalu, ale wie, że aktualnie musi, dla swojego dobra i dzieciątka, które nosi pod sercem. Leży spokojnie, opatalona kołdrą pod szyję, śmieje się gdy widzę ten widok, bo już dawno tak nie spała owinięta. Gosia ma jakąś fobie i boi się zasypiać nie przykrywając szyi, nadgarstków i stóp...twierdzi, że tylko ze mną śpi spokojnie, nie bojąc się niczego, sama uważa swoją fobie za dziwną, ale nie może nic zmienić.  
     Jeszcze tydzień, jak będzie dobrze i wyjdzie ze szpitala. Nie pozwolę jej ćwiczyć i żyć tak intensywnie, jak dotychczas, doprowadziła się do takiego stanu, iż teraz musi leżeć w szpitalu na sali obserwacyjnej, a wcześniej ledwo...uszła z życiem. Niestety, zdaję sobie sprawę, że robiła wszystko dla mnie, nie patrząc na swoje zdrowie, samopoczucie i jest to po części moja wina, mogłem dostrzec to wcześniej, a wyszło fatalnie. Spokojne rozmyślania psuje mi wibrowanie komórki w kieszeni spodni.
Tata mojej ukochanej dzwoni. Wychodzę na chwilę z sali żeby nie budzić szarookiej. Odbieram.
- Hubert? - słyszę głos w słuchawce.
- Tak?
- Co się stało mojej córce? - pyta, a na pewno w jego głosie słyszę nutę niepewności i strachu.
- Zasłabła, wynikły... - stopuje - 2 zatrzymania serca, ale jest już lepiej, teraz po prostu zostaje na obserwacji.
- W jakim jesteście szpitalu? Matko jednyna - jego głos  się łamie.
- Ten szpital obok kościoła Św.Józefa. - wyjaśniam - ale naprawdę niech się pan już nie obawia, Gosia teraz śpi, a jest w szpitalu pod dobrą opieką.
- I tak przyjadę - oznajmia - która sala?
- Obserwacyjna 39.
- Do zobaczenia - rozłącza się.
     Odkładam telefon, ale po chwili słyszę kolejny dźwięk.
- Tak słucham?
- Cześć brachu - słyszę głos Adama, brata, mojego skarba.
- Cześć, co cię do mnie sprowadza? Już wiesz?
- Tak, Natalia dzwoniła do mnie. Jak się teraz czuje moja siostra? - słyszę niepewności w jego głosie i przede wszystkim niepokój.
- Już jest lepiej, praca serca się unormowała, jest po prostu obolała teraz i zasneła po lekach - wyjaśniam.
- Uf - wzdycha - chociaż tyle. Jak to się w ogóle stało?
- Zawiniłem. Chciała żebym był z niej zadowolony i pracowała nad tym tak bardzo, iż dorzucając rehabilitację oraz siłownię była na maksa zmęczona. Trzy dni temu się z nią pokłóciłem, a raczej nakrzyczałem. Nie było jej w domu 3 dni - ledwo, co mowię ostatnie słowa, jestem dupkiem.
- Kurna chłopie, jak ty tego nie dostrzegłeś?
- Sam nie wiem, przez moją głupotę straciłbym ją i ponownie dziecko - mówię zrozpaczony do słuchawki, przypominając sobie te sytuacje.
- O czym ty do cholery mówisz!? Jakie dziecko i jakie ponownie!? - pyta zdezorientowany. Dopiero po jego słowach uswiadamiam sobie, że on nie wie o tragedii, jaką była utrata naszego pierwszego dziecka.
- To nie rozmowa na telefon. Muszę zapytać najpierw Gosi o zdanie, bez niej nic ci nie powiem prócz tego, żebyś szykował garnitur na chrzciny naszego niemowlęcia.
- Jest w ciąży? - pyta.
- Tak, ale jakby, co nic nie wiesz : tłumacze.
- Spoko brachu, gratuluję,a dasz znać,  kiedy mógłbyś się ze mną spotkać i wyjawić te wasze tajemnice? - pyta Adam.
- Dobrze, dam znać - obiecuje.
- Dzięki i pozdrowienia dla mojej siostrzyczki. Przeproś ją ode mnie, iż nie przyjadę do niej do szpitala, ale korzystam z  dłuższych wakacji i przecież jestem we Włoszech.
- Przekaże, spokojnie. Baw się dobrze.
- Narka, trzymaj się tatusiu.
      Dopiero po odłożeniu komórki zdaję sobie sprawę, że Gosia, cały czas przypatrywała się mi, gdy rozmawiałem z jej bratem.
- Adaś dzwonił z dzikich krajów? - uśmiecha się.  
- Tak, kazał ci...
- Słyszałam - przerywa mi - Możesz z nim porozmawiać o fasolce - przełyka głęboko powietrze.
- Na pewno skarbie? - dopytuje.
- Tak jestem pewna - uśmiecha się pokrzepiająco do mnie.
- Twój tata zaraz tu będzie, nie wiem, czy z twoją mamą, ale przyszykuj się, bo ja się szykuje na opieprz od mojego teścia.
- Naprawdę nic się nie stało, już dawno ci wybaczyłam. Jestem na 100% pewna, że ja na widok ciebie z inną kobietą rozniosłabym cały świat - śmieje się, a przynajmniej próbuje.
- To mnie nie usprawiedliwia aniele - całuje ją w policzek - wiesz co ci powiem ?  
- No dawaj - łapie mnie za dłoń.
- Nie mogę się doczekać twoich hormonów w trakcie ciąży, twoich zachcianek, zachowań, pierwszych skurczy, kopnięć naszego malucha - ściskam jej dłoń.
- Zawsze musisz mówić, tak, że brakuje mi powietrza - stwierdza z łzami w oczach.
- Nawet nie żartuj tak z tym powietrzem - karce ją.
- Dobra - przewraca oczami - Przygotuj się na rozmowę - wskazuje na drzwi do sali. A ja spoglądając na nie widzę już moich ukochanych teściów.

**************
Witajcie kochani!
Oto nowy rozdział, przed Sylwestrowy i ostatni w tym oto roku
Mam nadzieję, że już się robicie na bóstwo, albo przynajmniej spedzacie miło ten ostatni wieczór w roku 2016 <3
Tak więc kochani Udanego Sylwestra i udanego, wspaniałego oraz owocnego roku 2017
Chciałam wam tak przy okazji podziękować, że mnie wspieracie, dzielnie czekacie na rozdziały, piszecie komentarze i lajkujecie, a przede wszystkim CZYTACIE. To naprawdę dla mnie ogromnie wiele znaczy, to bardzo często przez was widnieje u mnie uśmiech na twarzy i aż chce się tworzyć dalej, bo ktoś mnie docenia. Spotkałam się już na początku, bo w prologu z komentarzem, iż to będzie kolejna telenowela. Minęło 55 rozdziałów, a na nadal to pamiętam i naprawdę już na samym początku zniechęciło mnie to do tworzenia. Dzięki wam jeszcze pisze i się rozwijam. DZIĘKUJĘ ZA TO! <3
Trzymajcie się ciepło o komentujcie jeśli nie zabraknie wam na to czasu i oczywiście się podoba. <3 <3
Wasza Gocha p.s widzimy się w Nowym Roku

3 338 czyt.
100%255
szalona123

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1424 słów i 7636 znaków.

5 komentarzy

 
  • czarnyrafal

    czarnyrafal · 1 sty 2017

    Tak jak Justys20 rozdział przeczytany już w 2017 roku. Mogę więc Tobie Gosiu złożyć, ale również czytelnikom/czkom Szczęśliwego Nowego Roku, a rozdział jest Verry happy - taki niby nic a chwyta za serce i od razu chce się więcej.   

  • Justys20

    Justys20 · 1 sty 2017

    Część przeczytana już w nowym roku i bardzo mi się podoba   tobie również życzę wszystkiego dobrego w nowym roku 2017 i dużo dużo weny  

  • Caryca

    Caryca · 31 gru 2016 · 272303603

    Niesamowity rozdział i  Do siego  roku 2017

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 31 gru 2016

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwosci     
    Wszystkiego najlepszego z okazji Nowego Roku

  • an

    an · 31 gru 2016 · 211638626

    bomba w pozytywnym znaczeniu ????       szczęśliwego nowego roku