W poszukiwaniu szczęścia - cz.33

W poszukiwaniu szczęścia - cz.33** Oczami Gosi **


          Kiedy wyszłam z naszego mieszkania, a raczej już tylko Huberta, udałam się do moich rodziców, którzy wiedzieli już o tym, że wjeżdżam dwa dni wcześniej. Nie podałam im powodu mojego wyjazdu, nie chciałam od nich nawet żadnej rady.
         Od progu rodzice zamiast się ze mną witać to już się żegnają, mama strasznie przeżywała to, że wyjeżdżam już na samym początku gdy się o tym dowiedziała, teraz gdy ostatni raz widzi mnie przed wyjazdem nie hamuje zupełnie łez. Tata jak to mój tata, próbował udawać , że wszystko gra lecz widać jest po nim iż nie chce abym wyjeżdżała. Mój brat no cóż on stwierdził, że będzie za mną tęsknił, jakoś nie wypowiadał się specjalnie na ten temat, jak to u niego bywa – ukrywa wszystko w sobie. Nie ukrywam trudno mi było się z nimi rozstawać, ale jeszcze trudniejsze było i nadal tak będzie, rozstanie z Hubertem.
       Po łzach w moim rodzinnym domu, przyszła kolej na pożegnanie się z Nacią. Moja przyjaciółka gdy tylko zobaczyła mnie stojącą w drzwiach, rzuciła się na mnie ze łzami w oczach. Kiedy w końcu weszłyśmy w głąb domu, gdzie nie było Piotrka, bo wcześniej umówiłam się z nim, żeby pojechał do Huberta sprawdzić, czy wszystko u niego gra po naszym „ rozstaniu ”. Nacia za to prosiła mnie po raz kolejny o wyjaśnienia, tym razem  się ugięłam choć nie powiem jej, co tak dokładnie i naprawdę skłoniło mnie do takiej decyzji.
- Zostawiam wszystko, co kocham. Wyjeżdżam  i chce utrzymać kontakt tylko z rodzicami i tobą Nacia oraz Piotrkiem. Nie wrócę tu, nie przyjadę. Ciebie proszę tylko o to, abyś robiła to, o czym rozmawialiśmy 2 dni temu i żebyś nie zapomniałą o mnie, nikomu nie mówiła, co się ze mną dzieje – wyznaję przyjaciółce.
- A co z Hubertem? – pyta mnie łkając.
- Zostawiam miłość i szczęście za sobą. Szczęście i miłość, którymi jest dla mnie on.
- Więc wyjeżdżasz przez niego? – wyciera policzki mokre od słonego płynu, którym są łzy.
- Nie przez niego,  z miłości do niego i dla niego samego – tłumacze.
- Kocham cię Gosia, wiem że coś ukrywasz, nie mam pojęcia tylko czego – moja przyjaciółka wzdycha i tuli się do mnie.
- Kocham cię przyjaciółko, tak bardzo będę tęsknić – łzy kapią teraz i z moich policzków.
- Kochasz też Huberta – mówi.
- Tak, kocham go i robię to dla niego.
- Ale coś ty zrobiła? – pyta mnie.
- To za trudne, proszę przemilczmy ten temat – jęczę wymawiając te zdanie, bo nawet je wymawiając czuję potworny ból.
- Dobrze w takiej sytuacji zaufam ci. Ale proszę zwracaj się do mnie o pomoc, nawet nie zważając na to w jak kiepskiej możesz być sytuacji, ja ci pomogę. Rozumiesz? – Nacia głaszczę mnie po włosach, próbuje uspokoić moje ciche jęki, przepełnione wielkim bólem.
- Dobrze, ale ty też pamiętaj o tym, że możesz na mnie polegać, nawet gdy jestem tak daleko – patrzę w jej przekrwawione od płaczu oczy.
- Pamiętam i będę pamiętać kochana – uśmiecha się delikatnie –a przynajmniej dalej będziesz grała w siatkówkę? Co z klubem?  
No i co mam jej powiedzieć? Mam powiedzieć prawdę…że chciałam zrezygnować przez to wszystko co zdarzyło się jeszcze półtora miesiąca temu. Nie, po prostu powiem jej jaka sytuacja jets teraz…no bo przecież…
- Nie rezygnuję z siatkówki, zaczynam studia na AWF- ie, trener dużo mi pomógł – uśmiecham się.
- Ah, a więc idziesz w tym kierunku – mruczy jak kotka moja przyjaciółka – a nie…
- Tak nadal się boje, że będę musiała skończyć moją karierę – odpowiadam na jej nie dokończone pytanie, łatwo było mi się domyśleć.
- Dasz radę, wierzę w to, zawsze jednak pozostaję ci twoja druga pasja – przypomina mi.
- Tak wiem, ale wierzę w to iż nie będę musiała kończyć ze sportem.
         Siedzę jeszcze chwilę w domu Naci, po czym w końcu udaję się do mojego samochodu. Ruszam w drogę.  Kierunek Kraków.  
- Moim marzeniem były studia w Krakowie, ale miałam też marzenie ważniejsze od tego, żeby zostać już na zawsze przy Hubercie. Te marzenie się nie spełni, zrezygnowałam z tego marzenia, na rzecz szczęścia, miłości mojego życia – mówię sama do siebie, gdy nagle w radiu rozbrzmiewają pierwsze dźwięki piosenki Aviciiego „Hey Brother ‘’. To mnie tylko bardziej dobija.


**Oczami Natalki**


      Po 15 minutach od wyjścia Gosi, Piotrek wreszcie przekracza próg naszego wspólnego domu…wrócił od Huberta.
- Kochanie, proszę nie płacz – zauważył moje łzy.
- Ale ja…ja tak bardzo nie chce żeby znowu cierpiała – jąkam się trochę przez płacz.
- Hubert też jest w nie lepszym stanie, zemdlał, gdy tylko to wszystko do niego dotarło.
- Co? – wybucham jeszcze histerycznym płaczem.
- On sądzi, że Gosia jest w ciąży, znalazł zdjęcie USG – przytula mnie do siebie, a mnie zamurowało.
- Nie to nie możliwe…Jezu Gosia – jeżeli można jeszcze bardziej ryczeć to ja właśnie jestem tego przykładem w tej właśnie chwili, pomagają mi tylko ramiona mojego ukochanego.


**Oczami Huberta**


       Chciałbym móc spać, ale odeszła. Bez niej nic nie jest takie same. Bez niej nie istnieje. Jestem nikim. Kto? Kto do cholery jasnej pozwala odejść miłości swojego życia?
To ja! To ja skończony dupek!
Odeszła i to z dzieckiem…


##ROK PÓŹNIEJ – 1 CZERWCA – 24 Urodziny Huberta##
        

        Oglądałem każdy jej mecz, czy to w telewizji, czy to w sieci. Byłem nawet na kilku z nich. Nie zauważyła mnie. Ja tylko na nią zwracałem uwagę. Czytałem każdą gazetę, artykuł, niczego nie przeoczałem.  
Była w dobrej formie, bardzo dobrej, ale coś zaczynało się psuć. Nie wiem, czym było to spowodowane. Teraz już nic czasami nie rozumiem…naszego dziecka nie było, to nie możliwe było, żeby je urodziła, było by to wszystko widać, a tym czasem ona jak zawsze miała idealną figurę, jak dla mnie. Nie było w niej widać za to już takiego szczęścia, uśmiech bardzo rzadko gościł na jej twarzy.

****************************************************************************************************

Hej, hej, hej!
Zacznijmy od tego, że bardzo was przepraszam za moją dość długą nieobecność. Mogę się nie co usprawiedliwić i napisać tu, iż mam dosyć aktywne życie…bardzo aktywne. Musiałam też sobie wszystko poukładać w głowie, a wiele zdarzeń wcale mi w tym nie pomagało. Przez ten czas dużo się pozmieniało m.in. No cóż Mateusz ( tak ten sam który występuje w opowiadaniu ) odnowił ze mną kontakt.
Nie będę przynudzać i napiszę wam, że tęskniłam trochę za pisaniem i za wami no bo jak inaczej <3
Moim celem jest zakończenie tej historii w przeciągu tych wakacji, co prawda utrudnią mi to zgrupowania, ale cóż chciałabym osiągnąć ten cel. Może potem jeżeli będziecie chcieli zacznę nowe opowiadanie, ale na to mamy jeszcze czas!   
Wakacje blisko jakby ktoś się nie orientował Mam nadzieję, że znajdziecie wtedy czas i na czytanie mojego opowiadania i oczywiście czas na dobrą zabawę, no bo czym są wakacje bez dobrej zabawy!?
Pozdrawiam i jeszcze raz przepraszam! <3  
Gocha <3

3 499 czyt.
100%134
szalona123

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1320 słów i 7231 znaków.

4 komentarze

 
  • teddy123

    teddy123 · 22 cze 2016

    ♡♡♡

  • Misiaa14

    Misiaa14 · 21 cze 2016

    Jest mi trochę przy że tak się stało. ..ale wszystko napewno wyjaśni się w dalszych częściach. ..opowiadanie cudowne jak zawsze

  • czarnyrafal

    czarnyrafal · 21 cze 2016

    Popularnie mówiąc - "zatkało mnie" i zrodziło się pytanie - " co jest grane" i po co Gośka to wszystko zrobiła i czekam odpowiedzi w następnych odcinkach opowiadania, bo z tymi wiadomościami ,które mam jej działanie wydaje się alogiczne i na tym poprzestanę.

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 · 21 cze 2016

    Rewelacyjna część czekam już na kolejną kiedy mogę spodziewać następnej części?