W poszukiwaniu szczęścia - cz.5

W poszukiwaniu szczęścia - cz.5**Oczami Huberta**

- Jak już słyszałeś muszę się zbierać, miło było Cię zobaczyć - uśmiecha się i czeka na moje słowa, a ja patrzę na nią zachwycony - powiesz coś? - przerywa mój zachwyt jej osobą.  
- Tak, przepraszam, zamyśliłem się. Może dasz mi swój numer? - mówię.  
- Nie mam przy sobie telefonu, a nie pamiętam numeru, jeśli los będzie tak chciał to zdobędziesz go, jak uda mi się wcześniej skończyć mecz, a będzie trudny, bo jesteśmy w finale, jeśli jeszcze będziesz na trybunach nadal to ci go dam - śmieje się - ale teraz muszę już iść wybacz.  
- Dobrze, los na pewno pozwoli mi tu zostać do zakończenia meczu. Powodzenia - mówię i się do niej uśmiecham i już jej nie ma.  
Po chwili widzę ją już na boisku, kiedy się rozgrzewa, jest taka skupiona przy tym co robi. Po rozgrzewce widzę jak rozmawia z Natalką, jej przyjaciółką i odwracają się w moją stronę, Natalka macha mi, a ja jej odmachuje po czym widzę, że Gosia idzie do trenera, który ją zawołał,  
Mecz już trwa, jestem zaskoczony postawą szarookiej na boisku, przy każdym zdobytym punkcie drze się, śpiewa, a przy przegranym puncie mobilizuje drużynę, jest po prostu niesamowita. Gra też dobrze, nawet bardzo, ale zdarzają jej się błędy podczas gry. Widać jej starania na boisku, a ja patrzę wciąż na nią i nie zwracam uwagi nawet na przyjaciół, którzy gadają obok mnie o zupełnie innych sprawach niż mnie interesują.  
Drużyna, w której gra Gosia wygrywa, dziewczyny cieszą się i nawet z dalekiej odległości jestem w stanie zobaczyć iskierki w oczach Gosi, jest fantastyczna! Znów łapie się na tym, że jestem nią zauroczony i wpatrzony w nią jak w obrazek.  
Przy rozdaniu nagród dziewczyny, są zadowolone, ale ja patrzę tylko na nią! I już nie mogę doczekać się, kiedy da mi swój numer telefonu. Obdarza mnie ciepłym spojrzeniem, rusza do szatni, a ja wychodzę z siebie. Mam nadzieję, że mnie nie wystawi, a jednocześnie modle się żeby moja lekcja wf nie skończyła się jeszcze, co będzie oznaczało, że muszę iść na kolejne lekcje...a konkretnie matematykę i historię - myślę zrozpaczony.
Nagle widzę ją, ubraną w dresy z rozpuszczonymi blond włosami, które poruszają się na wszystkie strony świata, teraz już nie ma soczewek, jest w swoich idealnie dopasowanych okularach...nie tracąc przy tym na mojej uwadze. Patrzy na mnie niepewnie. Teraz nawet nie patrzę na to, że moi przyjaciele patrzą na mnie jak na wariata, teraz ważna jest ona.
Idę w jej stronę, ona nadal patrzy na mnie jakby się czegoś bała, gdy stoi już przede mną, czuję, że już niczego mi nie brak:
- Widzę, że czekałeś - mówi z niepewnością w głosie.
- Czekałem, to jak dasz mi swój numer? - mrugam do niej, mając nadzieję że opuści nas ta napięta atmosfera.  
- Tak, masz coś do zanotowania, czy napisać ci od razu na telefonie, będzie...- I nagle czar prysł, mam ochotę udusić tego, który przerywa nam rozmowę:
- No Hubciu, nie wiedziałem, że podobają ci się małe dziewczynki! - klepie mnie po plecach Alan, a ja strącam jego dłoń...znów odwracam się w stronę szarookiej...zamieram, widzę w jej oczach łzy? Tak to łzy...zdejmuje okulary, wyciera łzy i ucieka. Chwilę zastanawiam się, czy pobiec za nią, ale to nad czym myślę wydaję mi się oczywiste, więc po chwili już za nią biegnę. Widzę jak szybko ucieka, ale nagle stoi już obok wyjścia z hali i dziewczyn z drużyny...o nie tym razem mi się nie wywiniesz moja droga - myślę i jestem już obok niej, słyszę jak rozmawia z nią, jej przyjaciółka:
- Co się stało? - pyta szarookiej z troską.
- Wiesz co? Jestem beznadziejna, myślałam już, że zapomnę, albo przynajmniej ktoś mi w tym pomoże po części...ale zdałam sobie sprawę, że jestem głupia skoro tak myślę - mówi Gosia, nie zdając sobie sprawy z tego że stoję za nią.
- Nie wiesz, że jesteś mi coś winna? - chrząkam nad jej głową, a ona odwraca się do mnie, z zapłakanymi oczami.
- Odwal się ode mnie!!!! Zostaw mnie w spokoju...nie słyszałeś swojego kolegi!? Nie trać czasu na taką małolatę jak ja!!! - wrzeszczy na mnie, a ja kolejny raz dzisiaj zamieram za jej sprawą.
- Przestań!!!! - teraz to ja wydzieram się na nią, czym przykuwam jeszcze większą uwagę, dziewczyn - Opanowałaś się? - pytam się jej już na spokojnie, a ona podchodzi do mnie bliżej, kładzie swój palec wskazujący na mojej klatce, patrzy mi prosto w oczy i szepcze:
- Nie zbliżaj się do mnie nigdy więcej, jestem nikim rozumiesz? I tak zostanie. A teraz spadaj - popycha mnie lekko do tyłu i odwraca ode mnie swój wzrok, łapie ją za ramię i szepcze jej do ucha:
- Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz księżniczko - przytulam ją szybko i odchodzę.
I gdy jestem już w domu, mam ochotę pójść pod jej blok i wykrzyczeć, że nie przeszkadza mi różnica wieku pomiędzy nami. Wspominam te słowa, które dziś wypowiedziała i jej łzy:
" Wiesz co? Jestem beznadziejna, myślałam już, że zapomnę, albo przynajmniej ktoś mi w tym pomoże po części...ale zdałam sobie sprawę, że jestem głupia skoro tak myślę ", " Odwal się ode mnie!!!! Zostaw mnie w spokoju...nie słyszałeś swojego kolegi!? Nie trać czasu na taką małolatę jak ja!!! ".  
Wspominam te słowa i uświadamiam sobie, że chcę wiedzieć wszystko co z nią związane, każdą tajemnice, każdy ból skrywany w jej sercu, chce wiedzieć czemu widzę cierpienie w jej oczach, chce znać każdą część jej duszy, chce znać każdy milimetr jej ciała, chce poznać ją całą!

**Oczami Gosi**

Siedzę sama w pokoju, ubrana w jakąś rozciągniętą bluzkę i spodenki i ryczę. Zawsze gdy myślę, że jest wszystko w porządku, okazuję się, że znów wracam do początku, znów się załamuję. Prawda jest taka, że boję się zaufać, boję otworzyć się na ludzi, boję się, że mnie skrzywdzi znów ktoś. Nie zasługuję na miłość, nie zasługuję na to by zwracano na mnie uwagę...jestem beznadziejna.
Tak, zabolały mnie słowa kolegi Huberta, może nie powinny, a jednak zabolało. Dało mi to pewność, że nie zasługuję na uwagę takiej osoby jaką jest Hubert. Musiałam to zakończyć, nie znam go zbyt dobrze i już nie poznam. W ciągu tych kilku dni znajomości z  
Hubertem czułam się szczęśliwa, mogę to przyznać.
Staram się zapomnieć o dzisiejszym dniu, o tych pięknych brązowych oczach i nim całym. Żeby wymazać go sobie z pamięci włączam piosenkę:

Może nigdy nie będę twoim rycerzem w lśniącej zbroi
Może nigdy nie będę tym, którego przedstawisz swojej matce
Może nigdy nie będę tym, który będzie przynosił ci kwiaty
Ale dzisiaj wieczorem mogę być tym jedynym, tym jedynym.

Kiedy pierwszy raz cię zobaczyłem, po drugiej stronie pokoju
Mogłem powiedzieć, że jesteś ciekawa, oj tak,  
Dziewczyno, mam nadzieję, że jesteś pewna tego, czego szukasz
Bo nie jestem dobry w składaniu obietnic

Ale jeśli lubisz sprawiać kłopoty w hotelowych pokojach
I jeśli lubisz sekretne spotkania
Jeśli lubisz robić rzeczy, których wiesz, że nie powinniśmy robić
Kochanie, jestem idealny
Kochanie jestem dla ciebie idealny

I jeśli lubisz jazdę samochodem z opuszczonymi szybami o północy
I jeśli lubisz podróżować do miejsc, których nazw nawet nie umiemy wymówić
Jeśli lubisz robić to, o czymkolwiek zawsze marzyłaś
Kochanie, jesteś idealna
Kochanie jesteś idealna

Więc zaczynajmy właśnie teraz!

Piosenka One Direction, choć trochę poprawia sytuacje, które siedzą w mojej głowie. Zasypiam, śniąc o rycerzu, który choć na trochę pojawił się w moim popieprzonym życiu.
********************************************************************************************************
Hej!  
Jest piąta część, nie wiem jak to zrobiłam, ale jest!
Jestem zawiedziona trochę tą częścią...ale mam nadzieję, że choć trochę się spodoba.
Pozdrawiam
szalona123 :/

4 844 czyt.
100%187
szalona123

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1459 słów i 8041 znaków, zaktualizowała 3 sty 2016.

7 komentarzy

 
  • Urwisek

    Urwisek · 4 sty 2016

    Cudo

  • Justys20

    Justys20 · 3 sty 2016

    Umiesz zaciekawić

  • TheMichal

    TheMichal · 3 sty 2016

    Doskonałe!

  • XEwanx

    XEwanx · 3 sty 2016 · 193487204

    O matko cudowne . Jedna z najlepszych opowiadań jakie czytałam *-* Proszę o więcej **

  • czarnyrafal

    czarnyrafal · 2 sty 2016

    Ale tak naprawdę to czym jwsteś zawiedzona? Napisałaś  piękny i dramatyczny kawałek życia Gośki i Huberta pięknie .stylowo i to się liczy i przynagla Ciebie do szybkiego napisania kolejnej części.   

  • teddy123

    teddy123 · 2 sty 2016

    Trochę krótka ale i tak cudna część. Czekam na kolejną.
    teddy123

  • wariatka69

    wariatka69 · 2 sty 2016

    Wspaniałe