W poszukiwaniu szczęścia - cz - 68

W poszukiwaniu szczęścia - cz - 68

**Oczami Huberta**

       Nie wiedziałem jak można, choć na chwilę się nie przespać podczas około trzygodzinnego lotu, ale teraz już wiem. Tak bojąc się o moją żonę, nie zmrużyłem oka nawet na sekundę, a przy każdym poprzednim locie potrafiłem spać nawet i całą podróż w chmurach. Sama moja kruszynka, trochę ze mną porozmawiała i wtulając się w moje ramię poszła kimać. Ja podczas całego lotu musiałem znieść podejrzany wzrok jednego młodego faceta – Włocha, który gapił się, co chwilę na moją żonę. Myślałem, ze już zwrócę mu uwagę, bo nawet moje karcące spojrzenie nie pomagało, patrzył po prostu na nią jak na obiekt do potencjalnego zaspokojenia. Dopiero potem uświadomiłem sobie, że to Gosia umie rozmawiać po Włosku znakomicie, a ja mam mały zasób słownictwa w tym języku. Także zostało mi tylko posyłanie mrożącego krew spojrzenia. Sygnał od jednej ze stewardes, iż lądujemy i trzeba zapiąć pasy, był dla mnie zbawieniem.
- Kochanie, wstajemy – składam na jej ustach krótki pocałunek.
-Już jesteśmy? – otwiera oczy i się przeciąga.
- Zaraz lądujemy, zapnij pasy.
- Dobrze, działo się coś ciekawego, gdy spałam?  
- Nic kochanie, oprócz tego, że nie spałem i musiałem mordować wzrokiem Włocha siedzącego obok nas.
- Jak to nie spałeś? Pewnie jesteś zmęczony.
- Pilnowałem ciebie i tego cholernego modnisia – wyjaśniam, na co ona wybucha śmiechem, nie podzielam tego – czemu się śmiejesz? Nikt nie będzie gapił się na moją żonę, założę się, że zaraz zacznie cię podrywać.
- Zazdrośnik mój kochany – mówi i przyciąga moją twarz do swojej, aby pocałować – jesteśmy twoi, więc nie masz się, czego obawiać, jeśli ten modniś jak to go nazwałeś, czegoś spróbuje to mu powiem, co nie, co. Zluzuj bokserki – dostaje jeszcze jednego całusa i odwracam się do Włocha z wyższością, na co ten się krzywi.
     Lądowanie be zakłóceń, teraz byle odebrać walizki. Zostawiłem na chwilę Gosię samą w punkcie odbioru bagażu i poszedłem do toalety. Niestety widok, który widzę mnie nie zachwyca. Moja ukochana prowadzi konwersację z tym samym Włochem, o którym jej opowiadałem.
- Abbiamo una casa a Santa Severa, Ma grazie per l'offerta. (Mamy dom w Santa Severa, ale dziękuje za propozycję) – idę w ich stronę.
- Se qualcosa qui è il mio telefono. ( Jakby coś to tu jest mój telefon )- ten Włoch mnie denerwuje, posyła jej takie dwuznaczne uśmieszki, że gdyby nie bariera językowa, powiedziałbym mu do słuchu.
- Grazie mille. ( Bardzo dziękuję ) – mówi Gosia i gdy mnie dostrzega, posyła mi uśmiech – skarbie, pan zaproponował nam zatrzymanie w jego posiadłości, mówiąc szczerze faktycznie jest dziwny – przyznaje mi trochę racji.
- A nie mówiłem skarbie.  
- Grazie per la piacevole conversazione. ( Dziękuje za miłą rozmowę ) – przerywa nam modniś – A presto ( Do zobaczenia ) – mruga do Gosi nie zwracając uwagi na mnie i nie czekając aż ona odpowie, odchodzi.
- Wnerwiający gościu, żałuję, ze nie doszkoliłem się w Włoskim. O czym z nim rozmawiałaś, a raczej co mu powiedziałaś? – pytam.
- Zaproponował nocleg, tak jak wcześniej ci mówiłam, oczywiście odmówiłam. Dał mi swoją wizytówkę, ale przyjęłam ją z grzeczności. No i jak widać podziękował za rozmowę i poszedł – tłumaczy.
- I jak zrozumiałem, powiedział „ do zobaczenia” dupek jeden – wzdycham.
- O nasze walizki – zauważa Gosia, na co po nie, a gdzy chce złapać za swoją, po prostu jej to uniemożliwiam – ej, co ty robisz.
- Nie możesz dźwigać.
- E tam! Daj mi to – prosi, ale widać, że zirytowało ją to.
- Nie, musisz o siebie dbać, w dodatku jeszcze o naszą kruszynkę – przypominam.
- Jesteś niemożliwy, ale i tak cię kocham – bąka pod nosem, na co ja wybucham śmiechem i ciągnę za sobą nasz bagaż.
- Łapiemy taksówkę, co nie? – pytam.
- Jasne. Ale zawsze stały tutaj, a teraz ich tu nie ma – stwierdza ze zdumieniem, patrząc na puste miejsca dla taksówek.
- Trudno poczekamy.
       Gdy czekamy tak już jakieś kilka minut, obok nas zatrzymuję się duży Jeep, a szyba samochodu otwiera się, ukazując właściciela pojazdu. Wnerwiający Włoch. No ja pierdziele.Wychyla głowę, jakby miał zamiar wyskoczyć z samochodu i znów coś gada do Gosi.
- Abito a Santa Severa. Posso aiutarti? ( Mieszkam w Santa Severa. Może pomóc? )  
- O co temu pajacowi znowu chodzi!? – mówię przez zęby. Wkurza mnie jeszcze bardziej.
- Minaccia pioggia. ( Zanosi się na deszcz ) – dodaję.
- Niestety proponuję nam podwózkę. Problem w tym, że zaraz zacznie padać i jeszcze znając nasze szczęście, któreś z nas się przeziębi czekając w deszczu na taksówkę.
- Nie możemy zaryzykować, musisz na siebie uważać. Przyjmij propozycję, jakoś wytrzymam – mówię sam nie dowierzając, iż się na to godzę.  
- Volentieri. ( Bardzo chętnie ) – zwraca się do Włocha moja żona, na co ten szczerzy się jak głupi i wysiada z samochodu.
- Chce przejąć walizki ode mnie, powiedz mu żeby się wypchał, sam sobie poradzę.
- Umberto non vuole sostenere. ( Hubert nie chce wsparcia ) – Gosia zatrzymuję Włocha gestem dłoni, na co ten się uśmiecha jak jakiś debil. Ja pierdziele! To będzie długa, wkurzająca podróż.

****************************************************************************
Hejka kochani!  

Taki tam rozdział, bez jakiś specjalności. Zazdrość Huberta :D  
Wracam wreszcie do treningów, bo już nie wytrzymywałam bez nich, chociaż ćwiczyć, ćwiczyłam w domu. Także napisałam rozdział, nie mogąc się doczekać jutra. <3
Mam nadzieję, że nie jesteście źli na to, że wprowadziłam do opowiadania trochę włoskiego, no ale cóż to mój ukochany język obcy <3 Mogę zdradzić, że nowe opowiadanie będzie mieć coś z Włoszech. :P
Całusy no i czekam na wasze opowieści jak spędzacie wakacje! <3  
Gocha <3

966 czyt.
100%144
szalona123

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1067 słów i 6020 znaków. ·

Komentarze (4)

 
  • _Gosia_123

    _Gosia_123 28 sie 14:36 ip:89171210

    Kiedy następna część ?

  • czarnyrafal

    czarnyrafal 26 lipca

    Gośka jak to u Ciebie - kapitalna część i fajnie że pochwaliłaś się " włoszczyzną ". Przepraszam tak mi się skojarzyło i rypło.

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 17 lipca

    Rewelacyjna cześć czekam na kolejną z niecierpliwością

  • Mysza

    Mysza 16 lipca ip:8330121

    Oby Hubert się pozbył tego pajaca. Gosia jest tylko jego i maleństwo też