W poszukiwaniu szczęścia - cz - 70

W poszukiwaniu szczęścia - cz - 70**Oczami Huberta**  

         Od rana nie jest za ciekawie, pomimo niesamowitej pogody jak na połowę jesieni we Włoszech. Martwię się o Gosię i jej samopoczucie po tym jak wstawała w nocy i wyrzucała z siebie wszystko, co zjadła. Mam z jednej strony wyrzuty sumienia ze względu na to, że tu jesteśmy, a u niej nagle objawy z początku ciąży powróciły. Mojemu sumieniu nie pomógł nawet wykonany do pani ginekolog, o drugiej w nocy telefon, …mimo, że zapewniła mnie, iż takie objawy po podróży mogą się zdarzyć. Dlatego od czwartej nad ranem, kiedy Gosia już trzeci raz wylądowała w łazience, nie śpię, a można powiedzieć, że czuwam, siedząc na fotelu naprzeciwko łóżka. Z jednej strony odrywam się od problemów dzisiejszej nocy i wpatruje w obraz, który maluję się za dużym tarasem. Zasłoną potrząsa wiatr, który w tym kraju jest orzeźwiający, bardziej niż w innym.  Tak samo wiatr działa na sosny tygrysie, o których moja żona opowiadała mi przy naszym pierwszym wspólnym locie do tego kraju, ta roślina lekko się chwieje. Zza ogrodzenia, które otacza dom widać ulicę teraz jeszcze pustą, ale co innego można powiedzieć o plaży znajdującą się za ulicą…już teraz niektórzy wybrali się na spacer, pamiętam jak kiedyś we dwójkę z szarooką szliśmy brzegiem lub po skałach szukając krabów, które co, jak co, ale we Włoszech na plaży są często spotykane, nie trzeba się zbytnio trudzić. Taki widok i szum wiatru uspokaja mnie, a pomimo tego nie chce mi się nawet spać. Spoglądam wreszcie na łózko, na którym powinna spać Gosia, a wtedy moje oczy napotykają, parę oczu należących do kobiety, w której jestem zakochany już na wieczność.
- Czemu nie śpisz kochanie? – cicho pytam.
- Obudziłam się, jakoś pusto mi było bez ciebie jak zawsze – wyjaśnia zaspanym głosikiem – chodź do mnie – prosi i podnosi do góry nakrycie, informując, że jest dla mnie miejsce, jak zawsze tak robi rano, gdy tylko od niej na chwilę odejdę. Nie mogę się nie zgodzić na taką propozycję, dlatego bez hałasu, ale szybko znikam pod kołdrą.
- Nie było ci zimno? Masz na sobie tylko bokserki, jeszcze się przeziębisz – stwierdza Gosia, w tym samym momencie otaczając mnie ramionami i przykrywając po samą szyję kołdrą.
- To ty jesteś moim zmarzluchem, a ja to jestem gorący chłopak – odpowiadam, całując ją w czoło i o dziwo po chwili zasypiamy oboje, a niedługo we trójkę wtuleni w siebie. Razem. A to najważniejsze.

*********************************************

- Kochanie, wstajesz? – budzą mnie pocałunki i głos mojej ukochanej.
- Myślałem, że sobie pośpisz dłużej – przyciągam ją do siebie i teraz leży na mnie. Co mnie dziwi to, to, że jest ubrana…już teraz mogę zobaczyć jak sukienka opina jej piękne kształty.
- Też tak myślałam, ale, po co tracić czas…czuję się lepiej, jeśli masz zamiar o to pytać zaraz – posyła mi uśmiech.
- Na pewno? Już nie wymiotowałaś?
- Przecież mówię, że nie…słuchaj ze zrozumieniem głuptasie – przewraca oczami.
- Ale tego akurat nie powiedziałaś – prycham – To jak?
- Nie, nie wymiotowałam tatusiu – ona też prycha.
- Jak mnie nazwałaś? – pytam zaskoczony.
- Tatusiem, którym będziesz już niedługo.
- I przy tym zostańmy. Mogę już wstać, jak nie chcesz tracić czasu – mówię i lekko wiercę się pod nią, uwiera mnie…na dole…na dole i matko nie wytrzymam niedługo. Nie wiem, kiedy ostatnim razem…A to przebiegła kobieta, specjalnie to robi. Mam ją!
- Wiem, co robisz chytrusku! – przerzucam ją i teraz to ja na niej leże, oczywiście ostrożnie.
- Kocham cię – śmieje się – a teraz chodź na śniadanie…co powiesz na melona i szynkę parmeńską?  
- I love you veri veri macz! – śmiejemy się oboje z mojego perfekcyjnego języka. Kocham włoską kuchnię i mam szczęście, bo moja żona często lubi upichcić coś włoskiego.
- Takie śniadanie można jeść ciągle – mruczy łapiąc za owoc.
-Zgadzam się – idę w jej ślady.
- Masz jakieś konkretne plany na spędzenie tego dnia? –pyta nagle.
- W sumie to zastanawiałem się, czy najpierw nie pójść na lody do naszej ulubionej kawiarenki– udaję, że się zastanawiam – ale no nie wiem, chyba nie damy rady po tym śniadaniu – wyjaśniam, a w duchu przybijam sobie piątkę, gdy słyszę oburzony głos mojej kobiety. O to mi właśnie chodziło.
- No, ale jak to! Może ty się najadłeś, ale ja nie! – wstaje z krzesła, a ja po chwili też – przeczeszę włosy, wezmę jakieś buty na nogi i idziemy na lody! – w mgnieniu oka znika z zasięgu mojego wzroku. Nie wytrzymuje i śmieje się z tej sytuacji. Kocham ją prowokować.
-I, kto tu jest chytruskiem – słyszę jej oburzony krzyk z sypialni. Na co wybucham, jeszcze większym śmiechem.

***************************

- Jednak mogłam wziąć dwie kulki tej stracciattelii – mówi naburmuszona Gosia, gdy idziemy już z lodami nad morze. Wybierała smaki lodów chyba z pół godziny. Zdecydowała się wziąć stracciattelę, truskawkę z bazylią i cytrynę, gdy zapewniłem ją, że jeszcze zdążymy w ciągu naszego wyjazdu przyjść tu na lody, a wtedy będzie mogła wypróbować inne smaki.
- A co nie smakuje ci coś? – pytam zdziwiony.
- Nie, jest super, gdyby nie to, że za mało kulek wzięłam. Mogłam pięć – wzdycha. Nie mogę się nie zaśmiać z jej rozumowania…
-Wieczorem po kolacji też tam pójdziemy, zgoda? – próbuję ją pocieszyć.
- No dobra – od razu się rozpromienia, jak małe dziecko. Kiedy dochodzimy do plaży, Gosia przystaje, a ja wraz z nią. Fale połyskują za sprawą słońca jeszcze bardziej, obijają się o charakterystyczne skałki, jak to na morzu Tyreńskim. Wspaniały widok, a przed sobą mam jeszcze lepszy, gdy moja żona podchodzi do fal i odwraca głowę z niesamowitym uśmiechem. Uśmiechem który zarezerwowany jest tylko dla mnie, aż po naszą wspólną wieczność.

************************************************
Hejka!
Trochę powiewu wakacji wam też przynoszę…ostatnio u mnie pogoda w kratkę. Mam nadzieję, że w poniedziałek w Austrii czeka mnie inna pogoda! 
Pozdrawiam was serdecznie <3  
Gocha <3

szalona123

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1114 słów i 6285 znaków.

6 komentarzy

 
  • ansik

    Kiedy next??

  • szalona123

    @ansik W weekend jak nie zapomne to wstawie

  • nastolaka

    Czekam już 3 miesiące na część i tracę nadzieję że wgl pamiętasz o tym opowiadaniu :/:/:/

  • szalona123

    @nastolaka nie trać, już pisze

  • Andzia231

    @szalona123 czekam

  • szalona123

    @Andzia231 niedługo  <3

  • Andzia231

    Kiedy next?

  • szalona123

    @Andzia231 Jeszcze zobaczymy  :hi:

  • cukiereczek1

    Rewelacyjna część czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko kochana bo nie mogę doczekać się dalszych losów ich ????????????????????????????????

  • szalona123

    @cukiereczek1 dzięki  <3

  • czarnyrafal

    Konejna odsłona opowiadania w tonacji lekkiej, łatwej i przyjemnej/ skąd się to u Ciebie bierze /.Oby tak dalej. A propos - nie lubię komentować jako pierwszym ale i tak wszystko w tej części opowiadania mnie się podoba.Acha - przyjemności w Austrii. :kiss:  <3

  • szalona123

    @czarnyrafal  <3