Mogło być i tak - cz. LIV

Wchodząc do domu, usłyszeli jeszcze, jak Władzia krzyknęła do nich, żeby uporali się z myciem i przebieraniem w miarę szybko, bo jedzonko z grilla jest prawie gotowe i nie może długo czekać na nich, bo ostygnie. Pokiwali Władzi ręką, potwierdzając, że słyszeli i postarają się w miarę szybko do nich dołączyć.
- No! Spadł mi ciężar z serca Pawełku! Trochę bałam się, że będą nas podejrzewać - oświadczyła Stasia, kiedy weszli do przedpokoju.  
- Niepotrzebnie się bałaś mamo? Jakby cię tata wyrzucił, to wynajęlibyśmy mieszkanie i zamieszkali razem - oświadczył Paweł wesoło, rozśmieszając przy tym mamę niemal do łez.
- Nie gadaj takich głupot Pawełku! Masz piękna, kochającą cię żonę, ale miło mi, że to powiedziałeś, nawet żartując - Stasia doceniła to, że syn ją niewątpliwie kocha, bo inaczej nie żartowałby w ten sposób.  
- Przecież nie pozwoliłbym cię skrzywdzić, po tym co nas połączyło i co mi ofiarowałaś mamo - skwitował jej wypowiedź, bo faktycznie serce nie pozwoliłoby mu na to, by być obojętnym, gdyby mamie działa się jakaś krzywda.
- Synu, nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak czuję się teraz wspaniale. Widocznie potrzebne mi było takie maglowanie. Najgorsze jest to, że będę teraz myśleć i tęsknić za tym, co się dzisiaj wydarzyło. Zresztą sam zobacz, co się ze mną dzieje! - to mówiąc podeszła do Pawła i ujęła jego rękę, wkładając sobie w krocze. Pogładził cipkę i popatrzył mamie w oczy. Była napalona i mokra.  
- Mamo, weź się w garść! Nie możemy przeginać, chociaż ja też chętnie bym cię pokochał   ponownie. Podobnie jak ty, ja też nie mogę przestać myśleć o tobie - powiedział, przytulając mamę do siebie. Poczuła na udzie jego sztywnego kutasa.  
- Faktycznie, musimy oboje coś z tym zrobić, bo tak nie może być. Ty masz Anię, ale i ja czuję, że twój ojciec będzie dzisiaj biedny, bo jak sam nie weźmie się za mnie, to ja wezmę się za niego. I pomyśleć, że jeszcze wczoraj wieczorem chciałam się z nim kochać, myśląc o tobie. Ech, jakie to życie jest skomplikowane, ale i piękne. Szkoda słów! - powiedziała i oderwała się od Pawła idąc do łazienki. Pawłowi też nie było lekko, tyle tylko, że on po powrocie do domu będzie miał do dyspozycji dwie chętne i kochające go dziewczyny, z których jedna jest jego żoną, a druga siostrą.  
          Mama natomiast będzie pewnie musiała wprost zgwałcić ojca, żeby zagłuszyć chcicę i tęsknotę za jego kutasem. I tego się trzymajmy - pomyślał. Był trochę zakurzony od koszenia, więc nie chciał ubierać się, bez gruntownego obmycia ciała. Ściągnął z siebie robocze ciuchy, które miał na sobie i będąc w spodenkach, przez chwilę powstrzymywał się od pójścia do łazienki, kiedy była w niej mama, aby nie skończyło się to ponownym seksem. Wyglądnął przez okno do ogródka i zobaczył, że tak Ania z Marysią, jak i pozostali domownicy zajęci są rozmową i grillowaniem, więc machnął ręką; niech dzieje się co chce - pomyślał i zapukał do łazienki.  
- Wchodź! - usłyszał. Nacisnął klamkę i wszedł. Mama będąc w wannie, wycierała się po kąpieli.
- Spóźniłeś się Pawełku! Musiałam sama sobie umyć plecy i cipkę, bo nie doczekałam się na syna, który by na pewno zrobił to lepiej i dokładniej, ale czaił się i krępował mamusi, tak? - odezwała się do niego żartobliwie, ale z niejaką przyganą w głosie.
- Mamo, sama wiesz, że nie o to mi chodziło. Po prostu nie chciałem przeginać, bo przecież ktoś mógł przyjść do domu i co? Usłyszałby, że oboje jesteśmy w łazience i chyba nie uznałby tego za normalne, nie sądzisz? - Paweł spokojnie odpowiedział na słowa mamy.
- Ale co się stało czy zmieniło, że pomimo chwilowych wątpliwości zdecydowałeś się jednak wejść? - Stasia stała się naraz pragmatyczna i racjonalna, wywołując zmieszanie syna.
- Po prostu zerknąłem na altanę i zobaczyłem, że wszyscy zajmują się grillowaniem i rozmową, więc wszedłem. Widzę jednak, że niepotrzebnie, bo tylko cię rozzłościłem mamo, prawda? - Paweł próbował się tłumaczyć, widząc, że mimowolnie rozgniewał mamę. Stasia nie zdążyła mu odpowiedzieć, kiedy usłyszeli pukanie do drzwi. Stasia szybko wyskoczyła z wanny i okręciła się ręcznikiem.  
- Można! - krzyknęła w stronę drzwi łazienki. Drzwi otworzyły się i pojawiła się w nich Władzia. Obrzuciła ich spojrzeniem i uśmiechnęła się.
- Co, Paweł mył plecy mamie, tak? - zagadała wesoło i jakby bez żadnych ukrytych aluzji.
- Właśnie, że nie! Wołałam, ale przyszedł dopiero, kiedy już umyłam się. Po prostu stchórzył. Bał się zobaczyć mamę nago - stwierdziła wesoło Stasia, bez skrępowania wobec synowej.
- To faktycznie tchórz! Mam jednak nadzieję, że przede mną nie stchórzysz Pawle, tak jak przed mamą. Nie wiem czy wiesz, ale powiedziałam twojej mamie, że dysponujesz niezłym sprzętem. Nie chciałbyś pochwalić się przed mamą swoim kutasem? Pewnie pamięta go jako niepozornego siusiaczka, to teraz zobaczyłaby prawdziwego zbója, nie kutasa - Władzia również bez żadnego skrępowania tak przed teściową jak i przed szwagrem wyraziła swój pogląd, co do zachowania Pawła wobec mamy, chwaląc przy tym walory jego kutasa.
Widząc, że jej słowa zagęściły nieco atmosferę i dodatkowo skrępowały Pawła, bez słowa ściągnęła majtki i podciągnęła do góry spódnicę.
- Wybaczcie oboje, ale jestem w odpowiednim, dogodnym okresie do zajścia w ciążę, więc proszę cię Pawle, zanurz tego swojego twardziela w moją cipkę i zalej ją swoim nasieniem. Ja nawet nie muszę dochodzić do orgazmu, więc postaraj się tylko, abyś mógł wstrzyknąć mi tych swoich chłopczyków, bo moje jajeczko może już na nich czekać - Władzia swoją wypowiedzią oraz zachowaniem wywołała prawdziwy szok czy niesmak u Stasi. Straciła też wiele u Pawła, nie mówiąc o zdenerwowaniu. Bez słowa umył się przy umywalce, wytarł i nawet nie patrząc na bratową, wyszedł z łazienki.
- Władziu, jak mogłaś powiedzieć coś takiego? Potraktowałaś Pawła jak robota, zbiornik czy dawcę spermy, a nie jak szwagra czy wrażliwego chłopaka, który przez życzliwość tak do ciebie jak i do brata, zgodził się współżyć z tobą i spłodzić dziecko, którego tak bardzo pragniesz - Stasia nie ukrywała żalu, rozczarowania i zawodu, spowodowanego przez synową, którą traktowała jak córkę. A do Władysławy dotarło to, co powiedziała teściowa i zmiarkowała, że zrobiła i  powiedziała coś niesamowicie nieprzemyślanego czy głupiego.  
          Zmieszała się i zażenowana, z rumieńcem wstydu na twarzy, widząc reakcję Pawła, domyśliła się, że Paweł może nie darować jej, wypowiedzianych przez nią słów. Zraniła i zraziła do siebie osobę, której potrzebowała i na której jej naprawdę zależało.  
- Co ja narobiłam? Po co ja w ogóle przyszłam do tej łazienki? Stasiu, przepraszam! I bardzo proszę, pomóż mi to wszystko odkręcić! Paweł cię kocha i szanuje! Tylko ty możesz go przekonać, że nie zrobiłam tego celowo, żeby go zrazić do siebie! Jeżeli on teraz odjedzie, w złości i z urazą do mnie, to mogę pożegnać się z nadzieją, że zechce mnie widzieć ponownie -Władzia zrozumiała, że popełniła duży, niewybaczalny w jej przypadku błąd.  
- Władziu, ty dobrze wiedziałaś, po co przyszłaś do domu, a potem do łazienki. Widziałaś, że poszliśmy razem z Pawłem umyć się i zazdrość zaćmiła ci umysł. Pomyślałaś cipką a nie głową. Weszłaś do domu i usłyszałaś nas w łazience. Pomyślałaś, że pieprzymy się z Pawłem i dlatego zapukałaś do łazienki. Kiedy weszłaś, widziałam po tobie, jaka jesteś nabuzowana i podminowana. Nigdy bym nie przypuszczała, że okażesz się taka niepoważna, żeby nie powiedzieć głupia - Stasia nie przebierając w słowach wygarnęła synowej i wyraziła swoją opinię, co do zachowania się i jej wypowiedzi w łazience.  
          Przy tym doskonale rozumiała Władzię. Była po prostu zazdrosna o relacje jakie łączyły ją z synami. Nie tylko z Pawłem, ale i z Adamem. Nie była pewna, ale mogła sądzić czy przypuszczać, że ich sam na sam z Pawłem w polu, mogło mieć podtekst czy podłoże erotyczne. To samo w łazience. Gdyby jej nie otworzyli, byłaby pewna, że uprawiają seks, a tak mogła się tylko domyślać.  
          Trudno więc było dziwić się, że zareagowała tak, a nie inaczej. Było dokładnie tak, jak stwierdziła Stasia; Władzia pomyślała cipką, a nie głową. Pewnie żałowała, że uraz ręki nie pozwolił jej na pracę w polu. Mogłaby bowiem iść w pole i pracować w parze z  Pawłem. Miałaby tym samym takie same możliwości wykorzystania  sam na sam z Pawłem jak Stasia. Czy między Stasią, a Pawłem do czegoś doszło, Władzia mogła się tylko domyślać, ale że było to możliwe, była więcej niż pewna.  
          Jeżeli Stasia złamała się i odrzucając przyjęte powszechnie zwyczaje czy tabu, współżyła z jej mężem, starszym synem Adamem, to dlaczego nie mogłaby zrobić tego z Pawłem, którego kutasa zachwalał jej nie kto inny, jak ona sama.  
          Stasia słysząc teraz prośbę czy wręcz błaganie synowej o pomoc w wygaszeniu czy załagodzeniu wywołanego przez nią konfliktu i przywrócenie poprzednich relacji między nią a Pawłem, zdała sobie sprawę, że to może dotyczyć nie tylko samej Władzi.  
          To może objąć ich wszystkich. Wkurzony i urażony Paweł może nie palić się do następnych wizyt w domu rodzinnym. Na samą myśl, że może długo nie zobaczyć syna czy córki, zrobiło się Stasi smutno i nieprzyjemnie. Córkę mogła sobie odpuścić, ale syna nie.
Nie przejmowała się też zbytnio synową i jej pragnieniem dziecka. Sama sobie była winna, a głupota kosztuje. Ale nie może dopuścić, żeby Paweł przestał myśleć o niej jako o mamie i kochance w jednej osobie.
          Widziała po synowej, jak bardzo przeżywa swoją głupotę. Było jej żal Władzi.
- Dobrze! Spróbuję porozmawiać z Pawłem. Przejdź do pokoju i poczekaj tutaj, nie wychodź. Jeżeli uda mi się udobruchać Pawła, przyślę go do ciebie, abyś go przeprosiła. Postaraj się, aby wyjechał stąd zadowolony. Tylko pamiętaj, że to bystry chłopak i pozna się na szczerości czy fałszu. Będziesz miała na to półgodziny i życzę ci, żebyś faktycznie zaciążyła, a przy tym żebyście oboje mieli trochę przyjemności. Pamiętaj Władziu, że seks to nie inseminacja, ale w większości miłość, połączenie i chwila uniesienia dwojga bliskich sobie ludzi - Stasia postawiła wszystko na jedną kartę. Albo uda się jej przekonać syna i załagodzić konflikt, rozbrajając jego złość do Władzi, albo wszyscy będą przegrani.  
               Wyszła do pokoju i ubrała na siebie letnie, pasujące do niej i na nią ciuchy. Wyglądała jak nastolatka. Wyraźnie odmłodniała i wyładniała. Władzia, która obserwowała teściową, sama przyznała, że Stasia wygląda w tych ciuchach seksownie i pociągająco.  
          A Stasia wiedziała, dla kogo się ubiera. Była pewna, że Paweł to doceni i zobaczy ponownie w niej nie tylko mamę, ale i kochankę. Weszła do altany. Paweł siedział przy stole pomiędzy Anią i Marysią. Przed nim stał talerz z kiełbasą i szaszłykiem.  
          Jego mina świadczyła, że dalej jest nabuzowany złymi emocjami. Obok siedzieli Stanisław i Adam.
- Co się stało Stasiu, że Paweł przybiegł, jakby go coś goniło, usiadł i nic nie mówi? Wiesz coś o tym? I dlaczego Władzia nie wróciła? - zasypali Stasię pytaniami, kiedy usiadła naprzeciw Pawła. Niepokoiła się tak Ania, jak i Stanisław czy Adam.  
- Po to tu przyszłam! Władzia obraziła Pawła i chce go przeprosić. Paweł, możesz wyjść na chwilę ze mną? - zwróciła się do syna. Paweł spojrzał na mamę i zobaczył w niej kobietę, z którą się kochał. Jego mina złagodniała, bo przecież mama tu nic nie zawiniła.  
- Przepraszam Aniu, ale muszę wyjść! Mamie się nie odmawia! - oświadczył, próbując się uśmiechnąć.  
- Przecież wiem! Idź, porozmawiaj z mamą! Później zwijamy się! - oświadczyła Ania.  
- Przeczucie mówiło mi, że ta wizyta nie była dobrym pomysłem - odezwała się do Marysi i pozostałych domowników, kiedy Paweł z mamą oddalili się od altany.
- Pawełku, wiem, że Władzia wkurzyła cię, ale zrobiła to z zazdrości o mnie - powiedziała Stasia, idąc obok syna w stronę sadu. Przystanął i spojrzał na mamę ze zdziwieniem.
- O czym ty mówisz mamo? Przecież nie mogła wiedzieć, co robiliśmy wcześniej? - Paweł wyszedł z mamą, bo prosiła, ale odniósł się sceptycznie do jej słów.
- I tu mylisz się! Kobiety wyczuwają się nawzajem, jeżeli w grę wchodzą uczucia, seks i zazdrość. A ja nie maskowałam się zbytnio. Wiedząc, że pracowaliśmy razem i widząc moją minę, radość w oczach, w głosie, domyśliła się, że połączyło nas coś więcej niż wzajemna miłość matki czy syna. Stąd taka a nie inna była jej reakcja. Słusznie jej powiedziałam, że myślała cipką a nie głową - Stasia podjęła próbę usprawiedliwienia postępowania Władzi, która pod wpływem zazdrości o Pawła zachowała się głupio i nieodpowiedzialnie, rozważając przy tym ewentualne powody, które mogły spowodować jej zdenerwowanie czy frustrację.  
          Nagle Stasię olśniło. Władzia zachowuje się tak a nie inaczej, bo po prostu kocha Pawła. To nie chęć posiadania dziecka, kierowała jej postępowaniem. Władzia była zakochana w szwagrze od zawsze, od chwili ślubu z Adamem. Nasiliło się to wtedy, kiedy zorientowała się, że Adam nie kocha jej aż tak bardzo, jak jej wydawało się, bo dzieli jego uczucia właściwie z jego własną matką.  
          A Paweł dojrzewał na jej oczach, przepoczwarzając się z nieopierzonego nastolatka w przystojnego chłopaka, który widząc nieporadność i strach starszego brata przed wcieleniem do wojska, sam zgłosił się na ochotnika, aby go osłonić. Wojsko z zasady nie brało w kamasze równocześnie więcej niż jednego poborowego z rodziny.  
          Spowodowało to, że Adam pozostał w domu, a Paweł odbywał służbę niejako za niego. W ten sposób Adam miał dużą szansę uniknąć wojska i mógł być przeniesiony do rezerwy z uwagi na swój wiek, po ukończeniu dwudziestu sześciu lat. Kiedy Adama dopadł nowotwór i dla ratowania życia został okaleczony, Władzia pewnie łudziła się, że Paweł po odbyciu służby wróci do domu, a wtedy mogło zdarzyć się wszystko.  
          Doskonale zdawała sobie sprawę, że podoba się młodemu szwagrowi, więc mogła doprowadzić do sytuacji, w której zaszłaby z nim w ciążę. Znała Pawła, jego poczucie honoru, wrażliwość, szczerość, więc na pewno uznałby to dziecko, tym samym i jego matkę.
          Wszystkie jej zamiary czy plany wzięły w łeb, kiedy Paweł ożenił się z piękną, wykształconą Anią, starszą od niego ale zakochaną w nim bez reszty panią mecenas. Nie ostudziło to w jednak w żaden sposób uczuć Władzi do szwagra.  
          Wymyśliła więc, że kocha swojego okaleczonego męża Adama i nie zamierza go opuszczać, ale pragnie drugiego dziecka. Przewidywała, że tak Adam jak i teściowie będą rozważać różne opcje, aby to osiągnąć. Przyjęła więc, że jedną z nich będzie na pewno Paweł, jako potencjalny kandydat na ojca tego dziecka. A gdyby tak się stało, otwierały się zupełnie nowe możliwości w zakresie jej kontaktów z Pawłem.  
          Milczeli przez chwilę oboje z Pawłem, idąc w dalszym ciągu w głąb sadu, a Stasia miała już prawdziwy mętlik w głowie. Co ona ma teraz zrobić ze swoim odkryciem? Przekonywać dalej Pawła do pogodzenia się z synową, a jego bratową, czy wyjawić mu swoje podejrzenia, aby sam zdecydował?  
          Było jej żal Władzi, bo oceniała ją dość wysoko jako żonę, synową, a jeszcze, bardziej jako matkę. Była przy tym ładną, niegłupią kobietą. Poza tym i ją samą łączyło z Władzią bardzo wiele. Nie mogła wprost dopuścić, aby rozpadło się ich małżeństwo z Adamem i do odejścia Władzi z ich rodziny wraz z Jancią, jej ukochaną wnuczką.  
          Na samą myśl o tym, włosy zjeżyły się jej na głowie. Nie, nie może mówić czy rozmawiać o swoich przypuszczeniach z Pawłem. Musi za wszelką cenę doprowadzić do ich pogodzenia się i przywrócenia całej sytuacji do stanu przed tym przykrym wydarzeniem. Paweł nie jest głupim chłopcem i sam zorientuje się co do uczuć Władzi.  
          Zresztą i tak nieźle sobie radzi z kobietami, mając tyle adoratorek, jej samej nie wyłączając. Teraz tylko trzeba go udobruchać i przekonać, że Władzia nie miała powodu, aby go obrażać, ale zazdrość czasami zaślepia i mąci umysł.  
- I co wymyśliłeś Pawełku? Odpuścisz jej i wybaczysz, jeżeli cię przeprosi? To nie jest zła dziewczyna i jest dobrą żoną dla Adama, nie mówiąc o Janci, którą kocha nad życie. A że jest zadurzona w tobie i zazdrosna, trudno jej dziwić się, bo masz to coś w sobie, co przyciąga kobiety. Ani ona pierwsza, ani ostatnia, bo własnej matce też zawróciłeś w głowie i co? Żałujesz tego? Chyba nie, bo nie widziałam, żebyś był niezadowolony - Stasia widziała, jak po jej słowach naburmuszona twarz syna łagodnieje i wypogadza się. Znała swojego syna i wiedziała, że Paweł jest trochę cholerykiem i potrafi mocno wkurzyć się, ale gniew czy złość równie szybko mu przechodzi.  
- Mamo, a czy nie sądzisz, że miałem rację być urażony czy wnerwić się, po tym, co Władzia zrobiła i to nawet nie o mnie mi chodziło, ale o ciebie? - Paweł chyba sam zrozumiał, że trochę za ostro postąpił z Władzią. Wyczuwał też, że Władzia durzy się w nim i to od dawna, dlatego jest też o niego trochę zazdrosna. Po tym co usłyszał od mamy, którą teraz darzył dużo większym uczuciem, złość jaką przez chwilę poczuł do Władzi, ulotniła się z niego całkowicie. Trudno się złościć czy gniewać na kogoś, wiedząc, że dana osoba cię kocha.
- Uważasz mamo, że mam się dać przeprosić i puścić całe zdarzenie w niepamięć? - zwrócił się już do mamy znacznie weselszym tonem. Uśmiechnęła się do syna.
- Nie tylko to, ale sam zabierz się za nią i zerżnij ją tak jak mnie. Niech wie, że nie jesteś taki,  jak sobie pewnie o tobie pomyślała. Potrafisz się wkurzyć, ale ci szybko przechodzi. Poza tym seks obojgu wam dobrze zrobi i zatrze w pamięci to przykre zdarzenie. Pójdę z tobą i dopilnuję, żeby wam nikt nie przeszkodził - Stasia wręcz ucieszyła się, że Paweł wierzy i ufa jej tak bardzo, że bez zastrzeżeń i pozytywnie zareagował na jej słowa.
- A niech spróbuje mieć jakieś obiekcje, to sama cię obsłużę i spuszczę z ciebie nie tylko nasienie, ale i napięcie - dodała żartobliwie, bo faktycznie na myśl, że Paweł będzie bzykał Władzię, ją samą cipka zaswędziała tak, że poczuła wilgoć w kroku. Zawrócili z powrotem w stronę domu.  
- Dajcie nam chwilę, bo musimy zażegnać jakoś to całe nieporozumienie z Władzią - odezwała się Stasia do siedzących nadal przy stole domowników i gości, kiedy przechodzili z Pawłem obok altany. Jancia chciała się do nich przyłączyć, ale Marysia ją powstrzymała, mówiąc, że babcia musi coś załatwić z wujciem i jej mamusią.
- I bardzo dobrze! Niezbyt dobrze by się stało, gdybyśmy wyjechali i nie wyjaśnili tej sprawy. I nie musicie się spieszyć! Nam się tu całkiem dobrze rozmawia - Ania widząc rozchmurzoną buzię Pawła i widoczny, dobry nastrój teściowej, odetchnęła z ulgą. Jednak Paweł kocha niesamowicie swoją mamę i jest dalej podatny na to, co powie - pomyślała, ale bez cienia żalu czy zazdrości o dobre relacje Pawła i jego mamy.  
          A oni weszli do domu. Władzia siedziała w pokoju gościnnym i popijała herbatę. Kiedy wchodzili do pokoju, popatrzyła na nich smutnymi oczami i ze śladami łez na ładnej buzi. Widząc pogodną twarz Pawła i cień uśmiechu na twarzy Stasi, odetchnęła z ulgą.
- Mamo, Pawle! Nawet nie wiecie jak mi przykro, że was uraziłam! Nie chciałam tego i przepraszam! To się już więcej nie powtórzy, obiecuję! Przyznaję, byłam głupia i nieodpowiedzialna, bo jak powiedziałaś mamo; myślałam bardziej cipką niż głową - odezwała się z nieukrywaną nadzieją w głosie, że nie wszystko stracone.    
- Nie biczuj się tak Władziu! Wyjaśniłam Pawłowi, że to nie złość czy uraza wywołała u ciebie takie a nie inne zachowanie czy słowa. To uczucie żalu i pewnie trochę zazdrości o mnie, że z powodu urazu ręki nie mogłaś wykorzystać okazji bycia z nim sam na sam. I pewnie tak by było. Ale to nic straconego. Przekonałam Pawła, aby ci to wynagrodził, jeżeli oczywiście zechcesz. Kupiłam dla was trochę czasu, więc bierz Władziu Pawła do łazienki czy do pokoju i załatwcie sprawę jak należy. Ja tymczasem przypilnuję, aby wam nie przeszkadzano - Stasia widząc smutną i załzawioną buzię synowej, bez żalu czy ceregieli rzuciła jej ratunkową linę, przedstawiając propozycję nie do odrzucenia.
- A ty Pawle co o tym myślisz? Masz chęć pokochać się ze mną, tak jak mówi mama, czy jest to tylko jej sugestia? - Władzia była już wyczulona na to, aby nie wpadać w hura optymizm po słowach Stasi, nie znając zdania głównego zainteresowanego.  
- Co ci mam odpowiedzieć Władziu? Obiecałem ci, że pomogę wam, to i słowa dotrzymam. Zróbmy to i miejmy z głowy. Wiedz, że nie robię tego z przymusu czy litości, bo wiesz dobrze, że mi się podobasz, ale nie oczekuj też ode mnie deklaracji, że cię kocham - Paweł bez zbędnych słów czy klarowania swojej wypowiedzi, potwierdził pogodnym tonem swoje zobowiązanie dane bratowej i nie tylko jej, że spłodzi z nią to upragnione przez nią dziecko w zastępstwie okaleczonego przez los brata, oczywiście za wiedzą i zgodą jego żony, Ani.  
          Musiało to Władzi wystarczyć, bo poznała Pawła już na tyle dobrze, że nie wątpiła w jego szczerość czy dotrzymywanie danego słowa. Podeszła najpierw do Stasi, objęła ją i ucałowała serdecznie jak rodzoną matkę, dziękując jej za pomoc i dobroć. Potem podeszła do Pawła i objęła go, tak jak poprzednio Stasię i wycisnęła soczystego całusa na jego ustach.
- Nigdy w ciebie nie wątpiłam Pawle! Poza tym nie ukrywam, że nie tylko podobasz mi się, ale po prostu kocham cię. A teraz chodź, przejdziemy do pokoju i zrobimy to, chociaż prawdę mówiąc, obecność mamy wcale by mi nie przeszkadzała, a wręcz dodawała podniety czy smaczku naszemu bzykaniu - powiedziała, uśmiechając się do Stasi. Po smutnej, przybitej i zapłakanej Władzi nie pozostało śladu.
          Nie odkrywała w ten sposób Ameryki, sygnalizując Stasi bezpośrednio swoją wdzięczność, za to że zneutralizowała i załagodziła konflikt pomiędzy nią a Pawłem. Stasia też to zrozumiała, a poza tym nie miałaby nic naprzeciw, aby uczestniczyć na trzeciego w czasie seksu Władzi z Pawłem. Nie miała bowiem już żadnych skrupułów co do seksu z synem. A teraz wprost zazdrościła synowej, że będzie gościć w sobie kutasa syna.  
- Idźcie już i zejdźcie mi z oczu! Dużo czasu nie macie, bo albo Ania albo Marysia może przyjść w każdej chwili pod pretekstem lub z powody prawdziwej potrzeby. A więc sio! Już was nie ma! - powiedziała i potwierdziła to gestem ręki, aby znikali z pokoju. Nie pozostało im więc nic innego, tylko wynieść się z pokoju.  
          Uwzględnili uwagę mamy i łazienki nie brali już pod uwagę. Wylądowali w dawnym pokoju Pawła i Marysi. Paweł aby nie wygnieść munduru, rozebrał się do spodenek. Władzia też nie czekała, tylko szybko ściągnęła majtki i przez chwilę zastanawiała się nad bluzka i stanikiem.  
- Lepiej je zdejmij Władziu, bo widok twoich piersi zawsze mnie podniecał - Paweł przeciął jej wahanie i po chwili Władzia została tylko w krótkiej spódniczce.    
- Pawle, ściągnij te spodenki, bo zedrę je z ciebie! - Władzia też ostrzegła Pawła, żeby nie zwlekał i odsłonił kutasa, bo tak jak on tęsknił za widokiem jej cycków, tak ona prawie trzęsła się już z pożądania i za widokiem jego kutasa. Jak na komendę pozbyli się prawie równocześnie; Władzia spódniczki, a Paweł spodenek. Widok dumnie prężącego się przed nią kutasa Pawła, prawie ją obezwładnił.  
- Jak chcesz to zrobić? - zwrócił się do Władzi, która nie mogła powstrzymać się i objęła dłonią kutasa.
- Ja? To ty tu decydujesz! Ja chcę tylko, żebyś jak najszybciej i jak najgłębiej władował to cudo we mnie i napompował mnie do pełna - Władzia nie panowała wręcz nad sobą, pozostawiając Pawłowi decyzję co do pozycji.
- Połóż się więc w poprzek na łóżku i podnieś nogi do góry, przyciągając je do piersi - poprosił. Kiedy Władzia to zrobiła, podszedł do niej i pogłaskał ją po nabrzmiałej i mokrej cipce. Drżała na całym ciele, więc zanurzył główkę w sromie i przesmarował ją jej sokami.           
          Pochylił się i wsparł na jej przygiętych prawie do piersi udach, z jej piętami na swoich ramionach. Władzia chyba po raz pierwszy w życiu pieprzyła się w takiej przykurczonej pozycji. Kiedy Paweł wsunął kutasa, w jej ciasno opinającą go szparkę i  zagłębił się w nią całkowicie, wyraźnie czuła, że po wniknięciu w nią, jego główka dotyka szyjki macicy. Skąd on wiedział, że biorąc mnie w takiej pozycji, będzie sięgał kutasem tak głęboko? - pomyślała z podziwem o szwagrze i jego znajomości kobiecej anatomii.
           A Paweł zaczął intensywnie pracować tyłkiem i biodrami. Ogarnęła ją prawie euforia, czując, jak szoruje kutasem w jej ciasnej cipce, momentami na granicy bólu i przyjemności. Paweł tymczasem pochwycił rękami jej cycki i zaczął je mocno miętosić, co zawsze lubiła. Była coraz bardziej podniecona, zalewana wprost doznaniami, płynącymi szerokim strumieniem ze stref erogennych swojego ciała.  
          Paweł również, bo Władzia mięśniami pochwy zaczęła obmacywać mu kutasa, potęgując swoje i jego doznania. W pewnym momencie poczuł jak wzbiera w nim napięcie i podniecenie, zmierzając do eksplozji, dopchnął kutasa do oporu i trysnął. Ogarnęło go błogie ciepło, ulga i przyjemność, a kutas pulsując, pompował w cipkę Władzi zgromadzone nasienie. Było tego sporo, pomimo, że dużo nasienia wpompował poprzednio w mamę. Widocznie jego pobudzony organizm, był w szczycie wydolności.
          Władzia balansując również na granicy spełnienia, pojękując i stękając pod pchnięciami kutasa Pawła, zachowywała się tak, jakby czekała na jego orgazm. Kiedy więc poczuła uderzenie nasienia w okolicach szyjki macicy, doszła i ogarnięta mocnym orgazmem, wydała głośny jęk, po czym znieruchomiała. Paweł obserwując jej twarz, zobaczył jak jej oczy uciekły naraz do góry i odleciała w niebyt.  
          Zdał sobie sprawę, że gdyby to zobaczył po raz pierwszy, pewnie nieźle by się wystraszył reakcji Władzi. A ta po chwili wróciła do realu i widząc wpatrzone w siebie oczy Pawła, uśmiechnęła się słodko do niego.
- Dziękuję Pawełku! Dobrze to wykombinowałeś z tą moją pozycją! Jak ty na to wpadłeś, że tak można? - Władzia nie ukrywała podziwu dla szwagra, że wymyślił dla niej pozycję, w której wprost wbijał się kutasem w szyjkę macicy czy jej okolice, sprawiając jej chwilami ból, ale świadomość, że sięga w nią tak głęboko, niwelowała dość skutecznie to uczucie.  
          Nie było też takiej możliwości, żeby kutas wdarł się poprzez szyjkę do macicy, ale Władzia siłą własnej wyobraźni wywoływała czy oczekiwała wręcz, aby tak się stało. W każdym bądź razie mogła być zadowolona, bo tak głębokiej penetracji własnej cipki jeszcze nie przeżyła. Było to dość mocne, nowe doświadczenie dla nich obojga.
          Po powrocie do normalności tak przez Władzię jak i Pawła, przeszli do łazienki i opłukali swoje ciała ze śladów wzajemnego uniesienia. Władzia nie odmówiła sobie podziękowania Pawłowi gorącymi, pełnymi pasji całusami, za dostarczenie mocnych doznań i nowych wrażeń, nie mówiąc o 'chłopczykach', których wpuścił do jej cipki na poszukiwanie i ewentualne zdobycie jej jajeczka.
          Odświeżeni i wyluzowani po dobrze wykonanej 'robocie', ubrali się i pojawili się w pokoju gościnnym, gdzie oczekiwała na nich Stasia. Widząc ich zadowolone miny i uśmiech na twarzy Władzi, domyśliła się, że musiało im być nadzwyczaj dobrze.
- Widzę, że dość skutecznie dogadaliście się ze sobą, więc zbierajcie się i dołączymy do reszty. Boję się Pawle o ciebie, bo nie wiem czy nie nadużyliśmy zbytnio cierpliwości Ani - Stasia była w sumie zadowolona, że udało się jej zażegnać konflikt pomiędzy synem i jego bratową. Miała przy tym nadzieję, że Paweł nie zapomni zbyt szybko o tym, co ich połączyło.
          Kiedy w dobrej komitywie weszli całą trójką do altany, spotkali się z dość żywym,  przychylnym przyjęciem przez zgromadzonych w niej członków rodziny. Tak Ania, jak i Marysia czy Stanisław z Adamem, odczuli wewnętrzną ulgę, że zapowiadający się na poważny konflikt czy nieporozumienie pomiędzy Pawłem a Władzią, został w jakiś sposób zażegnany. Jednak sielankowy nastrój i ochota do grillowania czy dalszego pobytu w domu rodzinnym Pawła i Marysi wywietrzał tak z głowy Ani, jak i Marysi.  
          Paweł też w jakiś sposób poczuł się zmęczony i znużony. Żal mu było mamy, którą niewątpliwie ich odjazd nie ucieszy, ale pragnienie odpoczynku w swoim domu, a za taki już uważał mieszkanie Ani, było silniejsze. Dość duży wysiłek fizyczny, związany z kośbą rzepaku, do tego seks z mamą, zdenerwowanie, a później seks z Władzią, zmogły nawet, wydawałoby się niespożyte siły witalne Pawła.  
          Ania zauważyła, że z Pawłem, który usiadł pomiędzy nią a Marysią, jest coś nie tak. Widać było, że nie czuje się najlepiej. A zmęczenie wprost wyzierało z jego oczu.
- Pawle, czy wszystko w porządku? Wyglądasz nieszczególnie, jakby cię przepuszczono przez wyżymaczkę - próbowała żartować, choć ani jej ani Pawłowi nie było do śmiechu.  
- Chcesz wracać, tak? - zwróciła się do Pawła. Nie usłyszała odpowiedzi, tylko potakiwanie samą głową.      
- Ty też, Marysiu? - zwróciła się do szwagierki, która słyszała Anię i potakiwanie Pawła.
- Pewnie! Nic tu po nas! Jak patrzę na Pawła, to sama czuję się podobnie - odpowiedziała cicho Marysia. Paweł z wdzięcznością uśmiechnął się do siostry.
- Nasi szanowni gospodarze i domownicy! Ponieważ Paweł czuje się teraz nieszczególnie, bo na własne życzenie chojrakował i przecenił trochę swoje siły, wypada nam wracać. Więc dziękujemy za poczęstunek i możliwość spędzenia miło czasu na świeżym powietrzu. I bez urazy, że zwijamy się może za szybko, ale sytuacja tego wymaga - Ania zwróciła się do rodziny Pawła i Marysi, dziękując za poczęstunek i przepraszając, że sytuacja zmusza ich do skrócenia pobytu, w imieniu swoim i Marysi, ale przede wszystkim w imieniu Pawła.  
          Domownicy sami zauważyli, że Paweł faktycznie wygląda na zmęczonego, więc nikt z jego rodziny nie miał zamiaru zatrzymywać ich na siłę. Pożegnali się więc z rodziną i udali do samochodu.  
- Jeżeli czujesz się na siłach, możesz prowadzić - zwróciła się Ania do Pawła. Wcale nie zdziwiła się, że wyraźnie ożywił się, słysząc jej propozycję. Wręczyła mu więc kluczyki i zamierzała otworzyć bramę, ale ubiegła ją Władzia.  
- Siadaj Aniu, ja otworzę bramę! - powiedziała, bo ulżyło jej, że Paweł odzyskał wigor. Wsiedli do samochodu i Paweł uruchomił silnik, a potem powoli wycofał, ustawiając się na wprost bramy. Władzia otworzyła szeroko bramę i dmuchnęła im całusa z ręki.                     
          Odpowiedzieli jej tym samym i wyjechali na drogę. Pomachali jej rękami i Paweł przyspieszył. Po chwili skręcili w drogę główną. Tak Ania jak i Marysia z niejakim zdziwieniem zobaczyły, że na twarz Pawła powróciły normalne rumieńce, a on sam w dziwny sposób wyraźnie odżył, odzyskując swój zwykły wigor i humor. Czyżby świadomość, że wraca do domu z dwoma kochającymi go osobami, wymiotła z niego zmęczenie i przykre myśli? - pojawiło w Ani głowie niby pytanie niby stwierdzenie faktu.    …cdn…
      
                                                 ****************************    

Szanowne Czytelniczki i Czytelnicy!  
          W związku z tym, że w najbliższych dniach wyjeżdżam poza Kraków i nie tylko, zmuszony jestem przerwać na jakiś czas pisanie i publikowanie moich opowiastek. Pozwoli mi to również na spokojne zastanowienie się i przemyślenie kontynuacji bądź zakończenia tych nieco przydługich i chyba nieco już nudnawych, grafomańskich czy infantylnych opowieści.
          Pozwolę więc sobie, na złożenie Państwu nieco przedwczesnych, ale nie mniej serdecznych życzeń;  miłej, ciepłej i rodzinnej atmosfery przy obficie zaopatrzonym w tradycyjne potrawy stole wigilijnym, a także Zdrowych, Pogodnych, Radosnych Świąt Bożego Narodzenia oraz Wszystkiego Najlepszego w nadchodzącym Nowym Roku AD 2019 - franek42

6 komentarzy

 
  • emeryt

    emeryt · 28 lis 2018 · 202091556

    @franek42, dziękuję za ten kolejny odcinek. Masz rację że trzeba trochę przewietrzyć stare kości i trochę zmienić lokalizację. Kolejne odcinki twoich, wspaniałych opowiadań poczekają trochę, a my będziemy z większym  wytęsknieniem czekać na następne. Na razie przyjmij ode mnie nejserdeczniejsze życzenia zdrowych, pogodnych świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku dla Ciebie i całej twojej rodzinki. Przy okazji dla twojej wnuczki, aby ten nadchodzący rok przeszła bez stresów szkolnych zafundowanych przez idiotów których sami wybraliśmy.

  • ZAC

    ZAC · 28 lis 2018

    Witam. Jak zawsze będę Cię wspierał w twojej twórczości. Ta seria jest jedną z moich ulubionych, i zawsze czekam na kolejną część. Tak jak już wcześniej Ci pisałem, przemysl dokładnie zakończenie tej serii jeśli męczy Cię to. Od kilku już odcinków akcja niestety stoi w miejscu, Paweł dał nam wszystkim trochę radości z swoją mamusia i to było wszystko, szkoda że nie wykorzystujesz reszty członków rodziny, mając ku temu okazję. Aż dziwne że nikt nie przylapal go  na tym że dyma się z Stasia i później Wladzia ( to tylko moje przemyślenia A Ty masz oczywiście prawo do takich rozwiazan,  można było to wykorzystać do rozwoju akcji ).
    Szkoda że opuścili rodzinny dom, bo liczyłem ze Adam i Ojciec pokażą co potrafią i chociaż w małym stopniu wspomogą Pawła bo Ania i Marysia Mają swoje potrzeby!!!
    Pozdrawiam i czekam na kolejną część!!!

  • PoProstuJa

    PoProstuJa · 27 lis 2018 · 381258608

    Będę oczekiwał na kolejne części tej jak i każdej innej opowieści pojawiającej się na twoim koncie. Do tego opowiadania mam w sumie tylko jedna uwagę związaną z końcem: jak choć przez sekundę mogłeś pomyśleć że to opowiadanie jest nudne czy też infantylne znalezienie twojego profilu i tych wszystkich opowiadań a bardziej pięknych dzieł to chyba najlepsza rzecz jaka mi się przytrafiła do tej pory. Ale i tak życzę ci wesołych świąt zdrowia i szczęśliwej drogi. pozdrawiam

  • hermes50

    hermes50 · 27 lis 2018

    nie doceniasz swojej twórczości. Jest nie tylko ciekawa, ale także subtelna językowo. Dlatego też kontynuacja tej powieści - według mnie bardzo pięknej rodzinnej sagi - jest warta Twojego wysiłku
    Pozdrawiam i najlepszego w Nowym Roku

  • kitu

    kitu · 27 lis 2018 · 198284701

    I ja jako stary krakus mieszkający w Sosnowcu przyłączam się do komentarza Starego szkota.
    Wspomniałęś w ktorymś z odcinków o przystanku blisko Poczty Głownej-tam właśnie pracowałem w 70tych latach XX wieku.Kocham Kraków,bo spedziłem tu ponad 30 lat swej młodosci.

  • St.sz

    St.sz · 27 lis 2018 · 196230282

    franek42: Jak już nieraz pisałem nic dodać nic ująć. Jak zwykle super tekścik. Szkoda tylko, że zapowiadasz trochę przerwy i wspominasz o kończeniu tych opowieści. Dopóki Ci starczy sił i weny nie waż się tego robić. Tyle tytułem żartu. Na koniec pozwól staremu szkotowi przekazać Tobie jak i Twojej Rodzince równie szczere, równie ciepłe Zyczenia związane z Dniem Przyjścia Pana jak i Nowego Roku AD 2019. Stary szkot.