Mogło być i tak - XXVII

Weszli do pokoju dziennego, pełniącego rolę salonu i zobaczyli, że Ania z Marysią praktycznie przygotowały wszystko na ich powrót i można było zaczynać świętowanie  urodzin Pawła. Na stole czekały naczynia na napoje, talerzyki na tort, łyżeczki i kielichy na wino. Na podkładce tekturowej na torcie czekała też na zaświecenie świeczka.  
- Co to tak długo trwało? - zapytała Ania, witając się z siostrą buziakiem.  
- Długo? Może, ale musieliśmy trochę porozmawiać z Pawłem, bo trochę czasu upłynęło, odkąd widzieliśmy się ostatnio - odpowiedziała Zuza pogodnie, wyluzowana i radosna, tak samo zresztą jak i Bożena, co Ania natychmiast zauważyła i zostawiła dla siebie, zadowolona, że wystarczyła stosunkowo krótka wizyta Pawła, aby tak siostra jak i mama poczuły się wyluzowane i z optymizmem odnosiły się czy garnęły do życia.  
- A to Zuzo jest moja młodsza siostra Marysia, która od czasu do czasu chce pobyć z nami - przedstawił Paweł Marysię.
- Że młodsza to widać, tak samo jak to, że jest twoją siostrą, bo wasze podobieństwo widać od razu - podsumowała Zuza, obejmując i witając serdecznie Marysię buziakiem.  
- Podobnie jak twoje z Anią, bo też jesteście podobne, może nie jak dwie krople wody, ale zauważalnie - powiedziała Marysia, odwzajemniając buziaka. Widać było, że obydwie przypadły sobie do gustu, co zaakcentowały siadając obok siebie. Ania przyniosła jeszcze przygotowany dzbanek ze świeżo zaparzoną herbatą i kiedy wszyscy usiedli do stołu, nalała do kielichów wina, nawet trochę dla Marysi i zapaliła symboliczną świeczkę na torcie.  
- Mamo, jesteśmy u ciebie, więc proszę abyś powiedziała kilka słów, jako seniorka przy tym stole i gospodyni - zwróciła się do mamy. Bożena nie miała zamiaru krygować czy wymawiać się od tego obowiązku, więc ujęła kielich z winem i powstała.
- Mamo, nie wymagamy, abyś robiła to na stojąco - wtrąciła się jeszcze Ania, ale Bożena pokiwała dłonią na znak, że nie musi, ale chce.  
- Drogi, kochany Pawle! Tak jak powiedziała Ania, mówię to jako gospodyni i najstarsza pośród was, ale także jako matka twojej narzeczonej i twoja przyszła teściowa. Nie znamy się długo jak na nasze zwyczaje czy normy towarzyskie, a mimo to stałeś się nam niezmiernie bliski i kochany przez nas wszystkie, jak tu jesteśmy. Jest nas trzy, bo nie wliczam w to  Marysi, twojej siostry, a ty jeden, a zaskarbiłeś sobie u każdej z nas uczucie, które nie jest dane samo w sobie. Żadna z nas nie jest naiwna czy łatwowierna, a zdobyłeś przebojem nasze uczucia mimo młodego wieku, swoim charakterem, wrażliwością, dobrocią, pogodnym usposobieniem i zdroworozsądkowym podejściem do życia. Najlepszym tego przykładem jest Ania, której nigdy nie posądzałabym, że jest zdolna pokochać kogoś takiego jak ty; młodego, nieopierzonego chłopaka, kiedy o jej względy i uczucia zabiegało wielu, wydawałoby się bardziej dla niej odpowiednich i bardziej do niej pasujących facetów. Jest widocznie coś w naszym świecie, które kieruje naszymi losami i decyduje za nas o naszym życiu. Tak też stało się i z wami. Utarło się w naszych zwyczajach czy obyczajach mniemanie, że dziewczyna, która dość długo poszukuje partnera i nie znajduje go, z czasem godzi się z tym i zostaje sama. Ja sama zresztą też już myślałam, że Ania zrażona w jakiś sposób do mężczyzn, uznała, że wszyscy mężczyźni to palanty i żaden nie zasługuje na to, aby być jej partnerem. Aż tu nagle pojawiasz się ty i Ania ożywa, jako dziewczyna, kobieta i jako obiekt adoracji. Nawet nie będąc pewna czy ją pokochasz, bo przecież mogłeś ją zostawić i poszukać sobie dziewczyny w twoim wieku, decyduje się zajść z tobą w ciążę.  
Na moje uwagi czy zastrzeżenia, odpowiada niezmiennie; mamo, ja go kocham i nie ważne, czy będzie ze mną czy nie, będę miała z nim dziecko. I kto to mówi? Moja Ania mówi takie słowa do mnie, do swojej matki. Ania, która zawsze miała wszystko poukładane w głowie, myślała zdroworozsądkowo, nagle oszalała na punkcie młodszego od siebie chłopaka. Pomyślałam wtedy sobie, że coś jej chyba nagle odbiło lub padło na umysł. Tak Pawle, tak to wtedy wyglądało. Dopóki nie zetknęłam się z tobą i nie poznałam cię osobiście, uważałam, że z Anią coś jest nie tak. Po prostu jej nie poznawałam i próbowałam nawet interweniować, ale do Ani nic nie docierało. Nie wiem, co na to wpłynęło i jak to zrobiłeś, ale zdobyłeś jej serce. A teraz cieszę się z tego, bo nie tylko jej, moje również. Przypuszczam, że w jakimś tam zakresie zamieszałeś w głowie również Zuzie. Wkrótce staniesz się, a właściwie to już jesteś, członkiem naszej rodziny, a więc z prawdziwą przyjemnością z okazji dnia twoich urodzin wypiję ten kielich wina za twoje zdrowie, powodzenie, a przede wszystkim za to, abyś czuł się dobrze w naszej rodzinie i żeby obojgu wam układało się wszystko jak najlepiej na waszej wspólnej drodze życia - zakończyła swoją wypowiedź Bożena, za co dostała głośne brawa. Podniosła kielich z winem.
- Dziewczyny! Czas na toast! Pijemy za zdrowie Pawła i niech nam żyje przynajmniej sto lat - mówiąc to, wzniosła do góry kielich z winem, a potem wszyscy obecni trącając się z nią i Pawłem, wypili za jego zdrowie. Atmosfera przy stole stawała się coraz bardziej luźna, żeby nie powiedzieć swobodna, w miarę wypitego wina. Ania pijąca raczej symbolicznie z uwagi na ciążę, podobnie jak Marysia z racji swojego wieku, próbowała zakończyć uroczystość i wrócić do domu, ale tak Bożena jak i Zuza rozochocone wypitym winem, zaprotestowały stanowczo przeciw pozbawieniu ich towarzystwa Pawła. Paweł, który wypił też niewiele, bo nie przepadał za alkoholem, popierał zabiegi Ani o zakończeniu imprezy i powrocie do domu, za jaki uważał już mieszkanie Ani, ale też nic nie wskórał. Tak Ania jak i on doskonale zdawali sobie sprawę, do czego zmierzają zabiegi Bożeny czy Zuzy. Kiedy mama i siostra osuszyły prawie dwie butelki wina, a na stole pojawiła się kolejna, Ania widząc ich już nieco zamglone od alkoholu spojrzenia, rzucane w kierunku Pawła, nie wytrzymała.
- Mamo, przepraszam cię, ale my zbieramy się do domu. Ja niestety muszę wypocząć, bo widzę, że zapomniałaś o moim stanie. Wy obie z Zuzą nie przeszkadzajcie sobie, jesteście u siebie, więc możecie jeszcze pogawędzić, a my nie będziemy wam przeszkadzać - Ania powiedziała to stanowczym tonem, co w końcu dotarło do jej mamy.  
- Masz rację Aniu, faktycznie zapomniałam o twojej ciąży! Przepraszam! Zachowałam się jak nie matka, wybacz córko i ty Pawle też. Wracajcie szczęśliwie do domu - powiedziała, próbując się uśmiechnąć do nich obojga. Zuza słysząc słowa matki, też popatrzyła na nich trzeźwiejszym spojrzeniem. Zebrali się więc szybko i pożegnali z Bożeną oraz Zuzą, udając się w trójkę na postój taksówek. Mieli szczęście, bo pomimo, że była sobota, na postoju stało kilka wolnych samochodów. Wsiedli do pierwszej i Ania podała adres. Kierowca wyraźnie zadowolony, że ma kurs do centrum Krakowa, ruszył raźnie i po kilkunastu minutach jazdy wysiadali przy klatce schodowej, wiodącej do mieszkania Ani. Po powrocie do domu w miarę szybko wykonali wieczorną toaletę. Osobno dziewczyny, a po nich Paweł. Marysia nawet nie pytała, czy może z nimi spać, lecz od razu zabrała do ich sypialni poduszkę i lekkie nakrycie.  
- Marysiu, chcesz spać czy masz chęć na pieszczoty z Pawłem 'na dobranoc'? - zapytała Ania.
- Noo.. nie wiem? A ty Aniu? - zapytała zaskoczona jej pytaniem Marysia.
- Po seksie czy pieszczotach lepiej mi się śpi, więc pytam, czy ty też jesteś zainteresowana? - odparła Ania.
- A on się nie wkurzy, jak mu tak wprost powiemy, co ma robić? - nie była pewna Marysia.
- Nic mu nie będziemy mówić, on sam się domyśli, jak zobaczy, co my robimy - powiedziała Ania, ściągając koszulkę nocną.
- Rozbieraj się szybko i kładź się koło mnie - zwróciła się do Marysi. Marysia zrobiła to samo co Ania i położyła się koło niej. Ania przekręciła się o 180 stopni i położyła się na wznak.
- Kładź się na mnie i liż mnie, tak jak ja ciebie - poleciła jej Ania. Marysia bez wahania położyła się na Ani i przyssała do jej cipki w pozycji sześćdziesiąt dziewięć. Ania to samo robiła z cipką Marysi, kiedy do sypialni wrócił Paweł. Obie dziewczyny mruczały i mlaskały z zadowoleniem, robiąc sobie dobrze. Na ten widok kutas Pawła momentalnie przyjął postawę gotowości, a on sam zaskoczony nieco, zastanawiał się, co ma robić w takiej sytuacji, kiedy Ania z Marysią zaspokajają się same. Ania udała, że go dopiero co zauważyła.
- Marysiu, Paweł już jest, musimy go jakoś wykorzystać i włączyć do zabawy - powiedziała na głos i kiedy Marysia podniosła głowę, zobaczyła Pawła stojącego obok sofy z kutasem wypychającym mu spodenki.  
- Przesuń się Marysiu na bok, to ja się wypnę Pawłowi i będziemy kontynuować dalej - powiedziała Ania i kiedy Marysia zsunęła się z niej na bok, ułożyła się również na boku, wypinając tyłek w stronę Pawła, a sama ponownie zajęła się cipką Marysi.
- Paweł, pewnie wiesz, co masz robić? Moja cipka jest do twojej dyspozycji - usłyszał. Nie namyślając się długo, położył się za Anią i przysunął kutasa do jej cipki. Zamoczył kilkakrotnie główkę w jej 'sokach' i rozgarniając wewnętrzne wargi, wprowadził go w szparkę. Dopchnęła się do niego, chcąc go poczuć jak najgłębiej.  
- Paweł nie spiesz się, czuję go w sobie i tak jest mi dobrze, a przy okazji możesz pieścić moje i Marysi piersi, nie zapominając przy tym o mojej cipce. Pieszcząc piersi miej na uwadze, że moje są teraz napięte i bardzo wrażliwe, tak samo zresztą jak i Marysi, które jeszcze rosną - poprosiła go Ania. Co miał robić, kiedy Ania zadecydowała za niego. Miał wielką chęć zrobić jej psikusa i zająć się nie tylko cipką ale również drugą dziurką, ale z uwagi na późną porę zrezygnował z 'niespodzianki'. Przełożył rękę na piersi Ani i delikatnymi gestami palców zaczął kreślić kółeczka wokół brodawek i lekko pocierać zesztywniałe sutki. Od czasu do czasu przesuwał rękę na piersi Marysi, pieszcząc je równie delikatnie jak piersi Ani, aby w końcu przesunąć rękę na wzgórek i łechtaczkę, gdzie spotkał się z ręką Marysi. Ania tymczasem pod wpływem ich pieszczot i suwającego się w niej kutasa oraz drażnienia palcami łechtaczki, zaczęła coraz głośniej sygnalizować, że jest jej nie tylko dobrze, ale coraz szybciej zmierza do finału. Wzmocniła przy tym swoje ruchy i kiedy lekko uniósł nogę, wprost wjeżdżała w jego krocze, chcąc go  czuć jak najgłębiej, uruchamiając równocześnie naciski mięśni pochwy na jego 'zbója' buszującego w jej ciasnej, wilgotnej norce. W pewnej chwili dopchnęła się do niego bardzo mocno i znieruchomiała pod wpływem orgazmu, który obezwładnił jej ciało. Po chwili doszła do siebie, odwróciła się do Pawła i soczystym całusem podziękowała mu za doznania.
- A teraz zajmij się Marysią i daj jej orgazm, taki jak mnie, bo inaczej reaguje na ciebie, a inaczej na mnie - poprosiła Pawła i przesunęła się za Marysię, która popatrzyła na niego z niejaką obawą, czy ma chęć zająć się nią. Paweł jednak zadowolony, że zaserwował  Ani niezły orgazm, miał dobry humor, widząc więc że Marysia jest rozpalona i niezaspokojona, szybko ułożył się pomiędzy jej nogami, które rozłożyła szeroko na jego przyjęcie i rozpoczął wędrówkę językiem po wewnętrznej stronie ud, liżąc i podszczypując skórę wargami. Marysia dyszała jak po wysiłku i kiedy dotknął językiem rozpalonego sromu, wprost zaczęła  trząść się z podniecenia. Rozgarnął palcami wewnętrzne wargi i wtargnął językiem do szparki, uważając na błonę. Drgania i jęki przybrały na sile, przeczyścił śliną palce i wsunął  lekko jeden z nich, delikatnie suwając, liżąc i 'merdając' językiem jak psiak, zlizujący śmietankę z ręki. Krótkimi i długimi liźnięciami zaatakował wzgórek i łechtaczkę, jednocześnie wiercąc i suwając krótko dwoma palcami w jej szparce wzdłuż i poprzek, cały czas uważając, aby nie zagalopować się i nie przerwać jej błony. Dotykając i suwając palcami po ściance pochwy, dotknął widocznie szczególnie czułego punktu, bo Marysią zatrzęsło i siknęła na niego jasną, bezbarwną cieczą, głośno przy tym jęcząc, zacisnęła uda na jego głowie i odpłynęła, nieruchomiejąc. Czułymi gestami gładził delikatnie srom i wzgórek, czekając aż powróci do realu. Otworzyła oczy i widząc, że patrzą na nią Ania z Pawłem, uśmiechnęła się do nich słodko.  
- Oo...jak mi dobrze!  Paweł, co ty zrobiłeś, że wybuchło coś we mnie, rozlało się po całym ciele i zrobiło mi się tak przyjemnie? - zapytała cichym, pogodnym głosem, spełniona i szczęśliwa.
- Nie wiedziałaś, że on gra na naszych cipkach, jak na instrumencie? To 'organo-cipko-wirtuoz' - powiedziała Ania z uśmiechem, używając po raz pierwszy zabawnego określenia.  
- Paweł, zaspokoiłeś nas obie, więc jesteśmy ci coś winne w zamian. Chcesz go jeszcze raz zanurzyć we mnie czy mamy cię zaspokoić w inny sposób? - zapytała Ania rzeczowo, bo wiedziała przecież, że Paweł nie spuścił się w niej.
- Aniu, wiesz dobrze, że nie ma takiej potrzeby. Jestem nie mniej od was zadowolony, że udało mi się zaspokoić was na 'dobry sen', jak zwykłaś mówić - odpowiedział Paweł.  
- Zrobiło się dość późno, a przecież juto mamy dla siebie cały dzień - dodał i chciał założyć spodenki, ale Ania nie pozwoliła mu.
- Jest ciepło i my też śpimy nago, prawda Marysiu? - zwróciła się do Marysi.
- Pewnie! Zawsze można się przytrzymać jego drążka - dodała żartobliwie, obejmując dla żartu jego kutasa, który nadal rozglądał się na stojąco za ich cipkami. Ułożyli się jak ustaliła Ania; ona od ściany, Paweł w środku, a Marysia z brzegu sofy. Paweł na wszelki wypadek próbował nakryć się letnią narzutą, ale obie przytuliły się do niego i nakryły dłońmi jego 'zbója'. Wobec tego w rewanżu on nakrył dłońmi ich cipki. Zasnęli prawie równocześnie. Pawłowi jednak nie dane było pospać. W nocy dopadł go erotyczny sen, ale laska która mu obrabiała kutasa, miała zasłoniętą twarz. Próbował się bronić, ale nie mógł poruszyć ręką. Wybudzał się coraz bardziej. Szło mu to opornie, bo miewał zazwyczaj mocne sny, szczególnie fazę snu głębokiego, ale ktoś lub coś ingerowało fizycznie w jego sen, więc w końcu obudził się. Otworzył oczy i w półmroku zauważył, że to nie erotyczny sen czy omam ale autentyczna jawa i nie nieznajoma laska tylko Marysia obrabia mu stojącego kutasa, co chwilę spoglądając w stronę jego twarzy, upewniając się czy śpi. Podjął jej grę i udawał dalej śpiącego, ciekawy jak daleko się posunie. A Marysia coraz bardziej podniecona, zaprzestała lizać i ssać mu kutasa, przechodząc w fazę bardziej zaawansowaną. Okraczyła go i kucnęła, jak podpatrzyła to u Ani i ujęła jego kutasa w dłoń, suwając nim po swojej szczelinie. Zaczęła coraz mocniej dyszeć i coraz mniej uwagi zwracać na to, co dzieje się z Pawłem.  
- Co ona z tobą robi? - usłyszał tuż przy uchu cichy szept. Paweł przystawił palec do ust. A Marysia coraz intensywniej zajmowała się sobą i w pewnym momencie zaczęła wciskać kutasa w swoją szparkę, Paweł już chciał to przerwać, udając, że obudził się.
- Poczekaj, nic nie rób - usłyszał szept Ani. A Marysia zaczęła powoli przysiadać, wprowadzając kutasa coraz głębiej w siebie. Kiedy docisnęła się do błony, zasyczała z bólu i pewnie to ją otrzeźwiło, bo uważniej popatrzyła na Pawła i zobaczyła, że oboje nie śpią.
- Tak ci ta błona doskwiera Marysiu, że koniecznie chcesz się jej pozbyć i to z Pawłem? - zapytała spokojnym głosem Ania. Marysia bez słowa zsunęła się z Pawła i położyła obok niego.
- Przepraszam cię Pawle i ciebie też Aniu. Przyśniło mi się, że kocham się z Pawłem, tak jak ty Aniu i obudziłam się. Zobaczyłam że Pawłowi stoi, więc go dotknęłam, a później to było silniejsze ode mnie, chciałam zobaczyć, jak by to było, gdybym go włożyła, ale zabolało mnie bardzo i wtedy ty się odezwałaś - usprawiedliwiała się przed nimi.  
- Nic się nie stało, poza tym, że obudziłaś Pawła, a on mnie - oświadczyła Ania.
- A tak między nami mówiąc, miałaś go już w sobie, to czemu tego nie zrobiłaś? - zapytała, śmiejąc się do niej Ania.
- Przyznam ci się, że będąc na twoim miejscu, zrobiłabym to, chociaż sama nie mam zbyt miłych wspomnień odnośnie tego zdarzenia - powiedziała pogodnym tonem.
- Ale ja tu gadam, a ty pewnie byłaś nieźle napalona, a myśmy ci przerwali, prawda? - kontynuowała Ania.
- Nie, to nie wy, to ja sama przez ten ból - powiedziała Marysia, trochę rozżalonym tonem, bo to co usłyszała od Ani, spowodowało, że sama była teraz zła na siebie, że wystraszyła się tego bólu, a tak miałaby to już za sobą.
- Słuchajcie więc oboje, co wam powiem i jak ja to widzę - zaczęła Ania.
- Jesteśmy już i tak nieźle porąbani, bo migdalimy się razem i żadnemu z nas to nie przeszkadza, więc myślę Paweł, że musimy Marysi pomóc, bo po tym wszystkim, co już się wydarzyło i co się pewnie nie skończy wcześniej, dopóki Marysia nie spotka jakiegoś chłopaka, który wybije jej z głowy ciebie, będzie się trzymać nas, tak jak dotychczas, tak jest Marysiu, czy może się mylę? - zwróciła się wprost do Marysi.  
- Nie wiem o czym chcesz mówić dalej Aniu, ale to co powiedziałaś, jest faktycznie tak jak mówisz. Być może, że jest to chore, jak sama powiedziałaś, ale kocham Pawła i teraz kocham także ciebie. Sama też czuję i widzę, że oboje odwzajemniacie moje uczucia do was, z czego się niezmiernie cieszę. Chciałabym się też kochać z Pawłem tak jak ty, ale niekoniecznie chciałabym zajść z nim w ciążę, po tym co powiedziałaś, że dziecko mogłoby nie być normalne. A teraz jestem zła sama na siebie, że wystraszyłam się bólu i nie pozbyłam się tej pieprzonej błony - zakończyła swoją wypowiedź Marysia.
- I właśnie o tym chciałam powiedzieć. Może i dobrze zrobiłaś, że nie zrobiłaś tego dzisiaj, bo chcę ci powiedzieć, że kiedy obudziłam się i zobaczyłam, jak wykorzystujesz młodzieńczą nocną erekcję Pawła i przymierzasz się do pozbycia błony dziewiczej, poprosiłam Pawła, który zamierzał przerwać to, co robiłaś z jego kutasem, aby ci na to pozwolił. Jak sama mówisz, wystraszyłaś się bólu i sama zrezygnowałaś z takiej możliwości. Ja to zrobiłam z koleżanką z klasy w czwartej klasie liceum, będąc niewiele starsza od ciebie, bo po skończeniu szesnastu lat, a ona miała osiemnaście. Zrobiłyśmy to sztucznym kutasem jej mamy, jakiego używają lesbijki, które pieprzą się ze sobą równocześnie. Są to jakby dwa kutasy połączone razem. Ona, starsza ode mnie dwa lata bawiła się tym kutasem od dawna i kiedyś, będąc u niej, bo często mnie do siebie zapraszała, abym jej pomagała w odrabianiu zadań z matmy, wspomniałam jej, że chciałabym pozbyć się cnoty, ale nie mam chłopaka. Powiedziała więc, że nie widzi problemu i jest taka możliwość. Pokazała mi więc to dildo swojej mamy i zademonstrowała jak to się wykorzystuje. Przyznała mi się wtedy, że często zabawia się tym sprzętem z chętnymi koleżankami, chociaż nie jest lesbijką. Dość długo mnie do tego namawiała, prawie przy każdej okazji, kiedy spotykałyśmy się i pewnego dnia, poczęstowała mnie winem, od którego nieźle mi zaszumiało w głowie. Po drugim czy trzecim kielichu rozebrała siebie i mnie, a potem nasmarowała oliwką główki tego kutasa i najpierw włożyła jeden koniec sobie i chwilę się masturbowała, a potem przystawiła drugi koniec do mojej cipki. Wprowadziła powoli główkę i zaczęła mnie nią masturbować. Zrobiło mi się całkiem przyjemnie i ona to zauważyła. Zaczęła pracować swoją cipką popychając coraz mocniej koniec, który był we mnie. Akurat mocny nacisk wywołał u mnie ból, tak jak teraz u ciebie z Pawłem, więc krzyknęłam, a ona uznała, że szczytuję i pchnęła tego kutasa bardzo mocno. Zabolało tak, że lepiej nie mówić i polała się krew, kiedy błona pękła. Wyobrażasz sobie taką sytuację, mnie boli tak, że wydzieram się, jakby mnie zarzynali, krew się leje ze mnie, jakby przerwała nie błonę, a tętnicę i to dużą. Koleżanka wystraszona, że mi coś uszkodziła w środku, poleciała po sąsiadkę, bo matka w pracy. Na szczęście była to jedna z tych babek, co się lubiła zabawiać tym kutasem z mamą tej koleżanki, więc dość szybko zorientowała się, że to jest normalne krwawienie, w moim przypadku może większe niż normalne, więc wpakowała mnie do wanny, przemyła co trzeba zimną wodą i krwawienie ustało. Ból jeszcze przez chwilę był, ale i on po chwili ustąpił i tak skończyła się moja przygoda z pozbyciem się 'błony'. Na wszelki wypadek zakładałam przez dwa dni podpaskę, ale nic się nie działo, tak że nawet mamie nie przyznawałam się dość długo, w jaki sposób straciłam 'cnotę' - zakończyła swoją opowieść Ania. Marysia razem z Pawłem wysłuchali wypowiedzi Ani w milczeniu...cdn....

11 126 czyt.
96%281
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 4165 słów i 21949 znaków. Tagi: #urodziny #toast #dom #erotyka

1 komentarz

 
  • POKUSER

    POKUSER · 18 lis 2017

    Ja chyba mam w głowie blokadę i opis sexu z Marysią, czyli własną siostrą, trochę mnie odrzuca, pomimo tego że jest świetnie opisany. Natomiast z rodziną Ani, tu już żadnych oporów nie mam. Świetna część, jak zawsze zresztą. Pozdrawiam