Mogło być i tak - cz. XLVIII

Ania tymczasem widząc, że Marysia zajęła się sobą i swoimi doznaniami, zmieniła pozycję, odwracając się do niej głową, co Marysia natychmiast wykorzystała. Widząc przed sobą dorodne cyce Ani, które zawsze ją fascynowały, przyssała się do nich jak niemowlak, delikatnie liżąc brodawki oraz ssąc i leciutko podgryzając jej twarde jak kamyki sutki. Ania, której tego typu pieszczoty Marysi sprawiały dużą frajdę i przyjemność, zaczęła nakręcać się coraz bardziej i odczuwać coraz większą chcicę.  
          Ale kutas Pawła był jeszcze zajęty, penetrując w formie tłoka cipkę Marysi, czyli trzeba przyspieszyć doprowadzenie jej do finału i uwolnić w ten sposób  kutasa Pawła - przebiegło jej przez myśl. Jak pomyślała, tak zrobiła.  
          Widząc, że Marysia dość aktywnie współpracuje z Pawłem, którego kutas szorował skutecznie jej ciasny futeralik, objęła dłońmi jej głowę i przylgnęła wargami do jej drobnych ust. Czując, że Marysia dobija się językiem, aby ją wpuścić, uchyliła usta i zassała jej język. Przez chwile zabawiały się językami, nawzajem się podniecając, po czym Ania wsunęła dłoń w jej krocze, suwając palcami po wzgórku i łechtaczce, sygnalizując Pawłowi, żeby zajął się cyckami Marysi i przyspieszył penetrację jej cipki.  
          Paweł domyślił się, że Ania sama nieźle podniecona, oczekuje na jego kutasa, więc przyspieszył i wzmocnił swoje ruchy. Marysia pieszczona i drażniona dość intensywnie, przez Anię, jęcząc i stękając po każdym pchnięciu, bo Paweł przestał ją oszczędzać i rżnął nie bacząc, że może jej to sprawiać ból, kiedy przedzierał się przez jej ciasną cipkę, sięgając dna.
          I tak było, ale Marysia nie protestowała, bo obok lekkiego bólu odczuwała również dużą przyjemność, kiedy czuła jego kutasa każdą tkanką ścianki swojego ciasnego tuneliku, zwilżanego dość intensywnie jej sokami. Kiedy Paweł dołączył do doznań masaż jej drobnych cycków, zajęczała głośno, jakby skarżąc się na 'tortury', których doznawała i znieruchomiała. Oboje pomagali wyciszyć jej emocje gładząc delikatnie jej piersi i płatki cipki.  
          Paweł wysunął się z niej delikatnie i przesunął się za Anię, chcąc ją zaspokoić w podobny sposób jak Marysię. Jednak Ania oczekiwała czegoś innego.      
- Przykro mi mój mężu, ale chcę żebyś zerżnął mnie jak ulicznicę, z nogami na twoich ramionach - przedstawiła mu swoje oczekiwania, w sposób nie wymagający komentarza.
- Aniu, a takie mocne rżnięcie w okresie ciąży, nie będzie miało na ciebie negatywnego wpływu? - Paweł jak każdy mężczyzna, który ma zostać ojcem, wolał upewnić się, czy Ania zdaje sobie sprawę, że jest w ciąży i czy może pozwolić sobie na mocny, głęboko penetracyjny seks.
- Pawełku, cieszy mnie, że myślisz o mnie i o naszym dziecku. Poczytałam co nieco na ten temat i wydaje mi się, że należę do tej grupy kobiet w ciąży, które mogą uznawać się za szczęściary, bo po pierwsze; nie odczuwały i nadal nie odczuwają prawie żadnych uciążliwości z tym związanych. Dziecko w ich łonie rozwija się prawidłowo i nie stwarza żadnych problemów swojej mamie. Po drugie; odczuwają wzmożoną ochotę na seks, który w ich przypadku wpływa dobroczynnie tak na nie same, jak i na dziecko. Do tego seks wpływa na skurcze mięśni macicy, które podobno wywołują przyjemne uczucie kołysania dla płodu, który się rozwija w macicy. A po trzecie; nie mam żadnych upławów, krwawień i tym podobnych negatywnych objawów, co oznacza, że seks w moim przypadku wpływa dobroczynnie tak na mój jak i na dziecka organizm. To tyle w tym temacie i dla uspokojenia twoich obaw związanych z tym tematem. Tak więc mój mężu, nie szukaj wymówek i bierz się do roboty, bo kobiecie w ciąży podobno się nie odmawia i spełnia każde jej zachcianki - Ania dobitnie wyjaśniła Pawłowi jakie ma pragnienia i oczekiwania wobec niego w zakresie seksu i związanych z tym preferencji.  
          To mówiąc, przesunęła się w pobliże tylnej krawędzi sofy i uniosła do góry nogi. Paweł zsunął się z sofy i klęcząc, dosunął się do jej pośladków, a jego kutas celował w jej szparkę. Objął uda Ani i przyciągnął ją bliżej krawędzi, kładąc jej nogi, tak jak sobie życzyła, na swoich ramionach. Poczuła jego kutasa na swojej cipce i chcica dała o sobie znać.
- Pawle, mój mężu, nie dręcz mnie! Wsuń go we mnie - wręcz błagała. Ujął kutasa, rozgarnął fałdki i przeciągnął kilkakrotnie po sromie, wywołując drżenie jej ciała. Zaczął napierać na nią, więc aby mu to ułatwić, przyciągnęła nogi do piersi i rozłożyła, otwierając się przed nim.           
          Zagłębił się więc w jej szparce, wsuwając się coraz głębiej. Poczuła go dość głęboko i westchnęła z zadowoleniem, bo o to jej chodziło. Po chwili ponownie wyprostowała nogi, wspierając je na ramionach Pawła, aby nie napinać w ten sposób zbyt drastycznie mięśni macicy, co było nie wskazane dla niej oraz ułatwić mu penetrację swojej cipki.      
          Marysia tymczasem ocknęła się i przez chwilę biernie przyglądała się, jak Paweł posuwa swoją żonę w dość ostry sposób i w pozycji umożliwiającej głęboką penetrację. Przecież Ania jest w ciąży, a uprawiają seks w dość ryzykownej pozycji - przebiegło jej przez myśl. Podobnie jak Pawła zainteresowało ją to, czy tego typu seks jest bezpieczny dla kobiety w ciąży, bo przecież tą kobietą jest jej bratowa.
- A ty Marysiu zamiast zastanawiać się, czy Paweł może mnie pieprzyć w ten sposób, bo chyba o tym w tej chwili myślisz, może włączysz się i zaczniesz pieścić moje cycki w sposób, który obie lubimy. Przecież wiesz o tym, że lubię, jak wygrywasz na moich cyckach tymi swoimi drobnymi palcami sobie tylko znane etiudy czy pasaże - powiedziała ze śmiechem Ania, która zorientowała się, o czym może myśleć Marysia, przyglądając im się z wielce poważną miną.  
          Po wypowiedzi Ani, Marysia bez słowa pochyliła się nad jej piersiami i ustami, językiem i palcami zaczęła lizać i masować palcami napięte brodawki oraz ssać i podgryzać leciutko sterczące sutki, wirując wokół nich językiem. Była to podnieta, którą Ania wprost uwielbiała w wykonaniu Marysi i która szybko prowadziła Anię na szczyty doznań, tym bardziej, że Paweł przestał się zastanawiać czy myśleć o bezpieczeństwie płodu w łonie Ani i zaczął ją rżnąć. zgodnie z jej oczekiwaniami, wykorzystując całą długość swojego kutasa.           
          Ania pojękując czy stękając w rytm pchnięć, mruczała czy wykrzykiwała sobie tylko wiadome słowa, które miały dopingować tak Pawła, jak i Marysię do szybszych czy mocniejszych ruchów. Trafiały się też od czasu do czasu i posykiwania, kiedy Paweł szczególnie ostro przedzierał się przez jej cipkę.  
          W końcu Ania zaczęła dochodzić i sama  uruchomiła mięśnie pochwy, którymi doprowadziła do szczytowania Pawła. Kiedy poczuł to swoiste obmacywanie i drażnienie kutasa, wrzucił na luz i nabuzowany trysnął z dużą siłą  nasieniem. Ania poczuła jak pompuje w nią lawę spermy i w uniesieniu wrzasnęła głośno, zaciskając mięśnie pochwy na jego kutasie i znieruchomiała, przeżywając orgazm. Kutas Pawła po wykonaniu dobrej roboty zaczął kurczyć się, przyjmując swoje naturalne wymiary i wysuwać z cipki.  
          Kiedy Ania otworzyła oczy, kutasa Pawła już w niej nie było. Zsunęła nogi z Pawła i uśmiechnęła się do swojego męża.
- Pięknie mnie obsłużyłeś mój mężu! Czuję się lekka, radosna i wyluzowana, mam nadzieję, że ten malutki człowieczek we mnie również, bo pobudziłeś mi macicę na maksa. Jeżeli ma to być prawda, że skurcz macicy wywołuje przyjemne kołysanie płodu, to ululałeś go na cacy - Ania w żartobliwy sposób podziękowała Pawłowi za doznania w swoim i płodu imieniu.  
- Czy nie sądzicie, że teraz można by było trochę przespać się? - Ania uznała, że najwyższy czas udać się na spoczynek po tak wyczerpującym i pełnym wydarzeń dniu. Podeszli więc na chwilę do łazienki i odświeżyli swoje ciała, a następnie wrócili do sypialni i ułożyli się do snu.  
          Marysia myślała co prawda przez chwilę, czy nie udać się do swojego pokoju, ale że była już przyzwyczajona do spania w trójkę, Ania z Pawłem zresztą też, wiec położyli się w przyjętym układzie; Paweł w środku, a Ania z Marysią po jego bokach i wkrótce zapadli w sen. Noce były już ciepłe, więc Paweł kilkakrotnie budził się czy tak mu się wydawało, kiedy Ania bądź Marysia przytuliły się do niego we śnie, jakby sprawdzając, czy nadal jest obok i grzejąc go dodatkowo. Odsuwał się trochę i po chwili zasypiał ponownie.  
          Obudził go dotyk ust na swoich wargach. Otworzył oczy i zobaczył pochyloną nad nim uśmiechniętą buzię swojej żony.  
- Przykro mi, że cię budzę, ale musisz zbierać się i to szybko, bo jest już późno - usłyszał wesoły głos Ani. Zerwał się i mucknął ją w usta.
- Naprawdę jest późno, więc nie daj się sprowokować do niczego Marysi, bo jest jeszcze w łazience - krzyknęła do niego, kiedy zamykał za sobą drzwi do sypialni. Podszedł do łazienki i zapukał.
- Możesz wejść! - usłyszał. Wszedł. Marysia wycierała się, kończąc toaletę.
- Tylko nie siadaj! Chcę go widzieć - ostrzegła go, bo widok sikającego brata podniecał ją.
- Nie przesadzasz trochę? Co ciekawego jest w sikającym kutasie? - zapytał retorycznie.
- To samo co dla ciebie w sikającej cipce! - odburknęła niezbyt uprzejmie, ale widząc, że sika na stojąco, rozchmurzyła się. Wysikał się, ale na widok jej powabów również podniecił się.  
- Szkoda, że nie masz czasu, bo fajnie by było, gdybyś mnie bzyknął na dzień dobry - powiedziała pogodnym tonem, widząc, jak jego kutas zareagował na jej nagie ciało.  
          Stanął przed umywalką i zaczął myć zęby, a potem dotknął brody i uznał, że co prawda nie było za bardzo co golić, ale cóż, jest żołnierzem i musi dawać dobry przykład swoim podwładnym. Namydlił twarz i zgolił mikroskopijny, młodzieńczy zarost. Marysia natomiast nadal nie opuszczała łazienki, podniecając się coraz bardziej widokiem sterczącego kutasa Pawła. Widział, jak ją korciło, żeby go ująć w dłoń.
- Marysiu, nie kombinuj, bo nie mamy na to czasu - uprzedził ją, widząc jej rozochocenie.      
          Wszedł szybko do wanny i przemył swoje ciało, a potem sięgnął po ręcznik.  
Marysia w końcu zreflektowała się i zrezygnowała. Założyła bieliznę i wyszła do swojego pokoju. Paweł opuścił łazienkę chwilę po niej. Założył mundur i wszedł do kuchni, gdzie Ania przygotowała dla nich śniadanie. Kilkanaście minut później oboje wyszli z mieszkania, kierując się na swoje przystanki. Paweł rozpoczynał nowy tydzień służby, a Marysia kończyła ostatni tydzień roku szkolnego.      

                                                        **************
          Kiedy Ania z Pawłem i Marysią utrwalali swój związek w mieszkaniu Ani na różne sposoby i w urozmaiconej konfiguracji, Adam w rodzinnym domu próbował wyciągnąć ćwieka, którego wbiły mu w głowę żona i matka. Trudno było mu pogodzić się z faktem, że jego ojciec zadurzył się czy zakochał w jego żonie. Kochał matkę i kochał ojca, kochał też własną żonę i dylemat jaki powstał z tego powodu w jego głowie, nie ułatwiał rozwiązania problemu.  
          Ale przecież matka przyszła mu z pomocą, burząc wszelkie reguły i zasady, którymi kierowała się dotychczas. Była jego ostoją i oparciem od niemowlęcia,  a od lat chłopięcych podświadomie kochał ją nie tylko jako mamę, ale i kobietę. Siedziało to w nim do tego stopnia, że kochając się z żoną po ślubie, utożsamiał ją z własną matką, jego ideałem kobiety, wymawiając nie imię żony ale matki.  
          Matka wyciągnęła w jego stronę pomocną dłoń i uruchomiła w jego głowie mechanizm, który ponownie pobudził w nim popęd i chęć do życia oraz poczucie bycia mężczyzną, nie kaleką. Teraz sytuacja odwróciła się i to on miał podjąć decyzję, czy pomóc matce i zgodzić się, aby jego żona obudziła w ojcu mężczyznę, który zobaczy kobietę nie tylko w synowej, ale i we własnej żonie. A co stanie się, kiedy ojciec poczuje pociąg tylko do Władzi, jego żony, nie zwracając uwagi na własną żonę?  
          Czuł się skołowany, ale chyba nie miał wyboru. Widząc, wpatrzone w niego matkę i żonę, oczekujące, co odpowie i czy zgodzi się, aby Władzia uczestniczyła w realizacji pomysłu, który mógł zakończyć się sukcesem, ku zadowoleniu ich wszystkich lub kompletną klapą, wywołując przy tym niesmak, niezadowolenie i zaburzenie ich rodzinnych więzi. A najbardziej na tym wszystkim ucierpiałaby ich córka Jancia, która kochała swoich rodziców, ale uwielbiała również swoich dziadków.
- Co mam wam powiedzieć? Zgadzam się, lecz równocześnie mam obawę. Nie wiem, czy zdajecie sobie sprawę, że jeżeli ojciec dopatrzy się w tym wszystkim ukartowanej gry, to zamiast uzdrowienia i poprawy naszych więzi, może skończyć się to niesamowitą awanturą i tym, że przestaniemy być rodziną. Jesteście na takie coś przygotowane? - Adam zgodził się co prawda, aby Władzia przespała się z jego ojcem, ale równocześnie uprzedził tak matkę jak i żonę, czym może się to wszystko skończyć i że najbardziej ucierpiałaby na tym Jancia; ich córka i wnuczka.  
          Władzia popatrzyła na teściową, bo i jej przychodziły podobne myśli.  
- Dlaczego sądzicie czy zakładacie z góry, że Staszek, mój mąż, a jednocześnie wasz ojciec i teść zachowa się w możliwie najgorszy sposób. Jest co prawda do pewnego stopnia facetem z tradycyjnymi poglądami oraz dużym poczuciem honoru i godności, ale jest również chłopem z jajami. Pamiętacie naszą rozmowę, kiedy Władzia powiedziała, że chce mieć drugie dziecko, aby Jancia rozwijała się w miarę normalnie i zastanawialiśmy się wspólnie, kto może cię Adamie zastąpić i spłodzić z Władzią dziecko, to kto pierwszy zabrał głos? ojciec i kogo wymienił, jako potencjalnego ojca tego dziecka? Pawła, twojego brata. A przecież nie znał jeszcze Ani i nie wiedział, jak odniesie się do tego Paweł? Dlatego nie sądzę, żeby ojciec okazał się aż takim twardzielem z żelaznymi zasadami, że odepchnie Władzię, kiedy ta przytuli się do niego lub dotknie go w czułe miejsce - Stasia dość emocjonalnie zareagowała na obiekcje Adama.  
          Wyglądało na to, że o ile początkowo miała pewne obiekcje co do pomysłu Władzi w sprawie rozbudzenia seksualnego syna i męża, to widząc pozytywną reakcję Adama na wspólny seks z żoną i nią, jego matką, spodziewała się podobnego efektu z jej mężem, a wątpliwości Adama mogły to wszystko zaprzepaścić. Poza tym kochała swojego męża i nie wyobrażała sobie, że ich małżeństwo miałoby się rozpaść, a także że Staszek, jej mąż resztę życia spędzi obok niej, a nie z nią.
- Powiedziałem tylko swoje zdanie, a wy róbcie jak uważacie. To są tylko moje wątpliwości, a rzeczywistość może okazać się inna. Sam jestem ciekawy, jak to się rozwinie czy zakończy - Adam złagodził swoje zapatrywania, widząc, że matka dość optymistycznie podchodzi do całej sprawy.  
          Nie ukrywał przed sobą, że gdyby to wszystko wypaliło, wytworzyłby się dość ciekawy układ oraz możliwości w rodzinie. Do tego nie mógł być zazdrosny o ojca, jeżeli matka nie zastanawiała się ani chwili zdeptać i odrzucić swoje zasady dla potrzeb tej swoistej terapii, podobnie zresztą uczyniła jego żona, odrzucając zazdrość w odniesieniu do jego matki, chcąc go odzyskać jako męża i partnera, tym bardziej, że udało się.  
          A to że łamią zwyczaje czy rodzinne tabu, dla odbudowania więzi czy ze względów terapeutycznych, w jego wypadku nie miało już znaczenia.
- To nad czym się teraz zastanawiacie? - zapytał, widząc, że nie kwapią się za bardzo do podjęcia tematu i próby urzeczywistnienia pomysłu.
- Przecież nie pójdziemy już dziś sprawdzać, czy Staszek podejmie to wyzwanie, jakie się przed nim pojawi czy raczej jakie my mu postawimy? - zdziwiła się Stasia, słysząc słowa Adama.
- A dlaczego nie? Jak nie pójdziecie dziś, to jutro będziecie się zastanawiać, czy w ogóle coś takiego zaczynać czy próbować? - Adam sam zapalił się do tego pomysłu i teraz był ciekawy jego realizacji.  
- No, dalej kobitki! Smarować do łazienki, odświeżyć się i wypachnić, tak jak do mnie i do roboty. Myślę, że sobie poradzicie i jutro ojciec będzie już innym facetem - Adam nie pozostawił im pola manewru, ponaglając do realizacji wymyślonego przez nie same pomysłu.
- Chodź Stasiu! Same nawarzyłyśmy sobie piwa i same go wypijemy - Władzia pociągnęła za sobą teściową do łazienki, gdzie odświeżyły się co nieco i lekko skropiły perfumami. Kiedy wyszły z łazienki odświeżone i weszły do sypialni gdzie był Adam, zobaczyły, że jest wprost zachwycony ich wyglądem.
- Pięknie wyglądacie! Jeżeli ojciec nie wyskoczy natychmiast z gaci, to będzie frajerem - podbudował ich ego, ale faktycznie był zauroczony. To nie były kobiety, które znał dotychczas. To były kobiety pewne siebie i świadome swojego uroku.  
- Aż ślinka mi cieknie na wasz widok! Idźcie już i zejdźcie mi z oczu, bo za chwilę was nie wypuszczę - odezwał się. Władzia podobnie jak Stasia założyła na powabną koszulkę nocną cienki szlafrok i obie znikneły za drzwiami. Adam zaglądnął jeszcze do córki i słysząc jej spokojny, równy oddech, położył się w sypialni i niedługo potem zasnął.  
          Tymczasem Stasia z Władzią weszły do mieszkania i przeszły do pokoju dziennego. Stasia podeszła do barku i wyjęła butelkę deserowego wina oraz dwa kielichy. Usiadły przy stole i Stasia napełniła kielichy.
- I co teraz? Jak to rozegramy? - zwróciła się półgłosem do synowej.
- Normalnie! Wypijemy po kielichu i idziemy do łóżka! - odpowiedziała zdecydowanym głosem Władzia.  
- A jak nas zwyzywa od najgorszych i wyrzuci? - wyraziła niepokój Stasia.
- No, niech spróbuje! Ja też mam niewyparzony pysk - odezwała się Władzia, zdecydowana doprowadzić sprawę do końca.  
          Wypiły wino i ruszyły do sypialni. Duże małżeńskie łóżko zajmowało centralne miejsce na środku sypialni. Mąż Stasi odkryty, w krótkich spodenkach i częściowo rozpiętej bluzie piżamy, spał rozwalony na środku łóżka. Zdjęły szlafroki i odłożyły na komodę. Stasia zgarnęła lekkie przykrycie i położyła na fotelu.
- I dobrze! Jest ciepło i nie musimy się przykrywać. Z której strony sypiasz? - zapytała półgłosem Władzia.
- Z prawej! - odpowiedziała krótko Stasia.
- To kładź się! Ja położę się z jego lewej strony - powiedziała Władzia i delikatnie położyła się z lewej strony teścia. Wszyscy troje byli szczupli, więc bez problemu w trójkę pomieścili się na łóżku. Władzia przysunęła się do ciała Staszka, po czym odwróciła się twarzą do niego. Delikatnym ruchem położyła rękę na jego piersi.  
          Nic, spał dalej spokojnie. Przysunęła się do niego bardziej i nasunęła nogę na jego udo. Chyba poczuł, bo poruszył się. Aby go bardziej sprowokować, wsunęła rękę w rozpięcie bluzy. Zaczął się wiercić coraz bardziej niespokojnie, widocznie odzwyczajony od dotyku drugiej osoby, poczuł, że coś jest nie tak. Władzia obserwowała go w poświacie bijącej przez okno od przydrożnej latarni.  
          Próbował odsunąć się od niej i dotknął ciała Stasi. Obudził się i przez chwilę próbował pewnie oswoić się z sytuacją. Dotknął ręki Władzi i delikatnie próbował wysunąć ją z piżamy. Coś mu nie pasowało.  
- Stasiu, co ty wyprawiasz? - szepnął w stronę Władzi.
- Przecież wołałeś mnie, nie Stasi - usłyszał i poznał, że to nie jego żona, a synowa. Usiadł i rozglądnął się po łóżku. Z obu boków leżały kobiece postaci. Zamierzał wstać, ale Władzia pochwyciła go za rękę.
- Gdzie zamierzasz iść? Najpierw mnie wołasz we śnie, a teraz zamierzasz uciekać? - fuknęła żartobliwie Władzia, przechodząc od razu na ty.  
- Jak to wołam cię we śnie? Kto ci o tym powiedział? - słychać było w jego głosie zmieszanie i … do pewnego stopnia bezradność.
- Jak to kto? Twoja żona a moja teściowa. Usłyszała jak wymawiasz moje imię, wiec przyszła po mnie i jestem. I co teraz? Tchórz cię obleciał? Nie sypiasz ze Stasią, to może zajmiesz się mną? Też jestem kobietą i mam swoje potrzeby, a nie chcę zdradzać Adama z jakimś obcym  mężczyzną. Kocham Adama, ale również kocham was oboje - Władzia mówiła to z lekkim wzruszeniem, które wyczuł w jej głosie. Władzia też wyczuła, że trafiła w jakieś jego czułe struny, bo powoli położył się z powrotem i przygarnął ją do siebie.
           Potem sięgnął druga ręką w stronę Stasi i również ją objął, przygarniając do siebie. Obie przytuliły się do niego, a Stasia nic nie mówiąc, sięgnęła ręką do jego twarzy i zaczęła gładzić go po buzi, a łzy same napłynęły jej do oczu. Kiedy Staszek sięgnął ręką do jej buzi, poczuł te łzy palcami i mocniej przytulił żonę. Władzia natomiast sięgnęła do wyłącznika i włączyła nocną lampę stojącą na nakastliku. Tak Stanisław jak i Stasia nie mieli nic przeciw temu.  
- I co teraz moje panie? - zapytał pogodnym, spokojnie brzmiącym głosem, spoglądając z nieukrywanym zachwytem na towarzyszące mu kobiety.
- Jak to co? Masz do obsłużenia dwie napalone dziewczyny, więc bierz się do roboty - Władzia przejęła inicjatywę, widząc, że Stasia zupełnie rozkleiła się, czując przy sobie jego ciało i uścisk męża. I stało się to, czego spodziewała się Stasia. Jej mąż ze spokojem przyjął do wiadomości, że obok niego leżą dwie bliskie mu kobiety, żona i synowa. Chyba dotarło również do niego to, że nabijając sobie głowę synową, podświadomie zaniedbał żonę.  
- Jak jesteś taka wygadana i pewna siebie, to może oświecisz mnie, jak mam obsłużyć równocześnie was obie, w jednym łóżku, bo nigdy tego nie robiłem - odburknął nieporadnie, bo rzeczywiście nie widział się w roli faceta, zaspokajającego jednocześnie dwie kobiety.           
          Świerszczyków nie oglądał, z nikim na takie tematy nie rozmawiał, więc seks rozumiał jako akt płciowy z jedną kobietą. Teraz w łóżku leżą obok niego dwie, w tym jedna jest jego żoną, a drugą pyskata, onieśmielająca go synowa, która nie tylko że zwraca się do niego jak do swojego chłopa, po imieniu, to jeszcze domaga się, żeby zajmował się nimi obiema naraz.  
          Jak ma niby to zrobić, przecież kutasa ma jednego? W ogóle tego nie ogarniał.
- Co? Nie wiesz jak się do tego zabrać? - Władzia zdała sobie sprawę w jakiej sytuacji postawiła swojego teścia, którego nie tylko polubiła, ale też kochała i szanowała jak ojca.
- Przede wszystkim chcę cię przeprosić mój kochany teściu, że bez uprzedzenia przeszłam z tobą na ty, ale jeżeli mamy się bzykać, to głupio i śmiesznie wyglądałoby, gdybym w takiej sytuacji zwracała się do ciebie; tato czy teściu. To po pierwsze! A po drugie; to zdaję sobie sprawę z tego, że znalazłeś się w takiej jak teraz sytuacji po raz pierwszy i pewnie nie wiesz o tym, że kobietę można zaspokajać na wiele sposobów, bo nigdy tego nie robiłeś - Władzia zamilkła i przez chwilę coś rozważała.  
          Widząc, że tak teść jak i teściowa oczekują od niej dalszych słów wyjaśnienia,  wprowadzenia w temat czy wręcz instruktażu, kontynuowała swoją wypowiedź dalej.
- Obie ze Stasią jesteśmy wymyte i czyste, a ty oprócz kutasa, masz jeszcze ręce, usta i język. Proponuję więc, że ja postawię ci na baczność kutasa, na którego nabije się Stasia, a ja podam ci do lizania cipkę i spróbujesz moich soków, które podobno nieźle smakują, a potem będziemy postępować tak, abyśmy wszyscy mieli z tego frajdę i przyjemność - ponownie przerwała, patrząc Staszkowi w oczy.
- Pewnie interesuję cię Staszku, dlaczego obie ze Stasią chcemy, abyś to robił z nami obiema naraz? bo w ten sposób Staszku ani ty, ani ja czy Stasia nie będziemy mieć wrażenia, że ktoś kogoś zdradza. Adam też wie, że jestem tutaj z wami i być może będziemy się wspólnie bzykać. Kocha cię jako ojca i znając twoje poglądy czy zapatrywania na sprawy łóżkowe, lojalnie uprzedzał nas, że możesz nie zdzierżyć takiej sytuacji i wywalisz nas na zbity pysk z łóżka, stawiając wszystko na ostrzu noża - Władzia widziała, jak teść uśmiechnął się, słysząc jej słowa. Czyli jednak dotarła do niego i faktycznie okazał się facetem z poczuciem humoru.
- Stało się jednak inaczej i okazałeś się facetem z jajami, jak to określiła Stasia, twoja żona.  
          A żeby wyjaśnić już do końca wszystko, abyś nie miał skrupułów, co do kochania się ze mną, to do twojej wiadomości mój ulubiony w tej części Europy teściu; obie ze Stasią obudziłyśmy w moim mężu, a twoim synu ponownie mężczyznę, który nie tylko bzyknął i zaspokoił mnie, ale również twoją żonę a swoją matkę - słysząc jej słowa, Stanisław zmienił się na twarzy.  
          To było jednak zbyt mocne dla niego, jako konserwatysty z utartymi i powszechnie przyjętymi za niewzruszone, poglądami.
- Widzę, że czujesz się zgorszony takim zdarzeniem, to wiedz też, że był to typowy zabieg terapeutyczny i bez udziału Stasi nie było żadnej szansy, że Adam obudzi się jako mężczyzna. Do mnie i mojej cipki był przyzwyczajony i żadne urozmaicenia, zmiany pozycji, lizanie, trzepanie kutasa moją ręką nie powodowało żadnych jego reakcji. Kutas Adama ani drgnął. Wiedząc o tym, że Adam jako chłopak kochał się czy durzył w Stasi, twojej żonie a swojej matce, bo nie tylko we śnie, ale i wtedy kiedy kochaliśmy się po ślubie, często wymawiał imię Stasi, poprosiłam twoją żonę a moją teściową, abyśmy spróbowały chyba ostatniej możliwości, czyli sprowokowania Adama nagim ciałem i gołą cipką Stasi - Władzia przerwała w tym momencie, bo zauważyła błysk w oczach Stanisława.  
- I co! To pomogło, tak? - zapytał cichym, brzmiącym już bardziej neutralnie, głosem.
- Zostawiłam ich na chwilę samych, nie chcąc deprymować Adama swoją obecnością i z tego co wiem, to dotykając i pieszcząc Stasię zareagował i podniecił się na tyle, że mógł wsunąć kutasa w jej cipkę - odpowiedziała Władzia.
- W każdym bądź razie to, co mnie nie udawało się przez dłuższy okres czasu, Stasia osiągnęła w czasie swojego pierwszego pobytu, a raz obudzony kutas Adama, przejawiał prawie stałą  ochotę i gotowość do zanurzenia się tak w Stasi jak i mojej cipce - Władzia prawie obojętnym tonem zdawała relację Stanisławowi z terapii, jaką obie ze Stasią zastosowały wobec Adama.  
          Kiedy Władzia relacjonowała w skrócie przebieg zdarzenia, Stasia cały czas milczała, zdając sobie sprawę z tego, co przeżywa jej mąż, słysząc słowa Władzi i nie chcąc pogłębiać frustracji Stanisława, trawiącego w myślach fakt współżycia żony i syna. W końcu Stanisław otrząsnął się z szoku i zakodował w swojej świadomości, że postępek jego żony może nie był czymś godnym pochwały, ale że okazał się  skuteczny, jako swoisty środek terapeutyczny i pozwolił Adamowi ponownie stać się mężczyzną, poczytał to jako pozytyw.  
          Uznał, że nie miał prawa potępiać swojej żony, że jako matka zdecydowała się na coś takiego i pomogła synowi? A jak on zachował się wobec niej jako żony? Ogarnięty obsesją wobec synowej, bez żadnego powodu odsunął się od niej, jakby ich nic nie łączyło. Własny syn okazał jej więcej uczucia i zainteresowania nią jako kobietą niż on, jej mąż. Jego własne sumienie zrobiło swoje i nie pozostało mu nic innego, jak próbować naprawić czy przywrócić właściwe relację pomiędzy żoną, tym bardziej, że do sprawy włączyła się  uwielbiana przez niego synowa.  
          Na myśl o tym, że jest doceniony i kochany przez obie bliskie mu kobiety, rozrzewnił się i ponownie przygarnął je do siebie. Jakby wyczuwając jego nastrój, obie odwzajemniły mu się tym samym, obejmując go ramieniem i tuląc się do niego.  
          Władzia widząc, że Stasia nie czuje się zbyt komfortowo, a Stanisław niezbyt kwapi się do zainicjowania jakiego działania wobec nich, ponownie przejęła inicjatywę. Podniosła się i pierwsze co zrobiła, to ściągnęła spodenki od piżamy Staszkowi. Kiedy dotknęła ręką jego kutasa, zareagował jak mężczyzna.  
          Władzia przygotowana na to, że być może teść nie jest purystą w zakresie higieny osobistej, została mile zaskoczona, bo krocze  Stanisława pachniało mężczyzną, dbającego o higienę, a jego obfite owłosienie było dość zgrabnie przycięte do długości pozwalającej na utrzymanie właściwej higieny i jednocześnie stanowiąc bufor dla dobrego wietrzenia okolic narządów męskich. Trzymając w ręku kutasa jak coś normalnego, nie musiała specjalnie wysilać się w doprowadzeniu go do pełnej gotowości.
- Stasiu, rumak twojego męża czeka na twoją cipkę - oznajmiła Stasi, która z niejakim ociąganiem okraczyła ciało męża i w przyklęku uniosła tyłek, na tyle, aby Władzia trzymająca cały czas kutasa w ręku, mogła go w nią wprowadzić. Spróbowała go nawilżyć w sokach Stasi, ale dla pewności napluła na swoją drugą dłoń i przesmarowała główkę kutasa śliną.           Stasia czując kutasa na cipce zaczęła przysiadać i sama ujęła go w końcu w dłoń, aby trafić nim w swoją szparkę. Kilkoma ruchami wprowadziła go w siebie i rozpoczęła jazdę, szczęśliwa, że dosiada własnego męża. Stanisław też odzyskał humor, widząc radość na twarzy żony i czując, z jaką pasją go dosiada po dość długim okresie niezawinionej wstrzemięźliwości.  
          Władzia natomiast tak jak obiecała, okraczyła ciało Stanisława, odwrócona do niego tyłem, po czym przyklękła i przesunęła się cipką w stronę jego głowy.
- Tak jak ci powiedziałam Staszku! Masz nie tylko kutasa, ale ręce, usta i język! Masz mnie wylizać i popieścić tak, żebym i ja coś z tego miała, a do tego chyba po raz pierwszy masz okazję spróbować soków kobiety - zwróciła się do swojego teścia, po czym czując, że przyciąga ją za pośladki do twarzy, przysunęła się bliżej, podając mu cipkę do lizania.
          Była czysta i pachnąca balsamem oraz kobietą, więc zaczął wąchać ją, dotykać i lizać. Władzia wyczuła, że robi to po raz pierwszy w życiu, bo robił to tak nieporadnie, że  rozśmieszyło ją to, ale i tym bardziej podnieciło, więc zaczęła zalewać go swoimi sokami.           Początkowo nie mógł tego ogarnąć, a że było tego sporo, więc zakrztusił się, nie wiedząc, co z tym zrobić. A Władzia nie odpuszczała. Kiedy zakrztusił się pierwszy raz, przesunęła się lekko w przód, żeby pozwolić mu odetchnąć, ale zaraz nasunęła się z powrotem. W końcu dotarło do niego, żeby to połykać, a że nieźle smakowała, więc szło mu to coraz lepiej.  
          Po raz pierwszy oglądał cipkę od spodu, więc rajcowało go to niepomiernie, ale i niesamowicie podniecało, tak że Stasia, która używała sobie na jego kutasie, jak tylko mogła, poczuła naraz, jak jego kutas pulsuje i zaczęła dochodzić, kiedy mąż chlusnął w nią strugę nasienia, które nazbierało się w jego zbiornikach. Poczuła to jak smagnięcie biczem po ściankach pochwy i wpadła w permanentny orgazm. Wrzasnęła z natłoku doznań i opadła bezwładnie na ciało męża.  
          Staszek okazał się jednak rzeczywiście chłopem z jajami, bo pomimo orgazmu, jego potencja nie opadła, tak że widząc, że Stasia została zaspokojona, zajął się intensywnie cipką Władzi, aby i ona coś z tego miała, jak sama powiedziała. Ponieważ w jakimś stopniu zadziałało w nim wyczucie i intuicja, więc zaczął lizać, ssać i wiercić językiem wzdłuż i poprzek sromu, rozgarniając wewnętrzne fałdki cipki.
           Wychodziło mu to coraz lepiej, bo obserwując i wsłuchując się w odgłosy wydawane przez Władzię, reagował zgodnie z tym, co widział i słyszał, doprowadzając również i ją do finału, pomimo tego, że Władzia swoim zachowaniem nie ułatwiała mu zadania, przyduszając go niejednokrotnie i zachowując się zbyt impulsywnie. …cdn…

4 komentarze

 
  • TojaPysiorka96

    TojaPysiorka96 · 6 lip 2018

    Dostarczasz przyjemności tak jak bohaterowie opowiadań . Cytując : jesteś chłop z jajami . Dziękuję

  • PoProstuJa

    PoProstuJa · 6 lip 2018 · 287366692

    W końcu! Doczekałem się! Najlepszy pisarz w necie

  • ZAC

    ZAC · 6 lip 2018

    Stanisław zaskoczony 😆spija soczki synowej😈. Rodzinna wymiana partnerów, dobrze to się układa. Co będzie dalej? Już czekam i przebieram nogami!!!

  • emeryt

    emeryt · 5 lip 2018 · 193423609

    @franek42, nad wodą upał,  a tu taki gorący odcinek, aż zawołałem swoją połóweczkę, a ta stwierdziła że w tym upale to chyba nie możliwe. Nawet tytuł jej nie przekonał. Poleciła tylko pozdrowić Ciebie, co niniejszym z całym szacunkiem czynię.