Mogło być i tak - cz. LVIII

Przy zmasowanych pieszczotach, a właściwie maltretowaniu jej dorodnych cyców przez Marysię i intensywnej nauce pływania kutasa Pawła, w zalanej jej własnymi sokami norce, odporność Ani na płynące z wielu stref jej ciała doznania, kończyła się.
          Do tego Paweł pamiętając, o co prosiła go żona, żeby nie wstrzymywał się i wlewał w nią swoje nasienie przy każdym zbliżeniu, też balansował na granicy swojej wytrzymałości. Jego kutas nie tylko pływał, ale też był mocno stymulowany mięśniami pochwy Ani. Pofolgował więc sobie i w pewnej chwili poczuł niejaką ulgę i błogie ciepło od przepływającego nasienia. Jego kutas zaczął pulsować i pompować w Anię nasienie.  
          Ania też to poczuła i jej pomruki, pojękiwania i postękiwania przy każdym sztosie Pawła, w pewnej chwili urwały się i zakończyły wrzaskiem. Dobiła pośladkami do krocza Pawła i opadła bezwolnie na jego ręce, osłaniające ją przed upadkiem na wannę.  
- Kurcze! Szybki jesteś braciszku! Nie wiele brakowało, a Ania wyrżnęłaby o krawędź wanny.
           Marysia na serio przejęła się i zaniepokoiła o bratową, którą sama tak zapamiętale pieściła..
- Jest w ciąży, a zachowuje się jak nastolatka - dodała z niejakim przekąsem.  
          Zaperzyła się, kiedy dotarło do niej, co powiedziała i spojrzała na Pawła, a ten   uśmiechnął się z wyrozumiałością starszego brata i nagle oboje usłyszeli charakterystyczne chlupniecie, kiedy kutas Pawła opuścił norkę Ani. Marysia roześmiała się.
- No co! Przecież mogła potłuc się w najlepszym przypadku, nie mówiąc o połamaniu żeber. A twój kutas też miał szczęście, że nie utopił się w cipce Ani - powiedziała żartobliwie i bardziej pogodnie.
- Masz rację Marysiu, było nieco groźnie, ale znam już swojego męża i jego refleks czy możliwości. A co do kutasa, to pływanie w cipce, to prawie jego naturalne środowisko; więc była to woda na jego młyn - odezwała się żartobliwie Ania, słysząc słowa szwagierki. Wyprostowała się i odwróciła w stronę Pawła.
- Było więcej niż dobrze mój mężu. Wiem! Zachowuję się bardziej niż nietypowo! Widocznie w miarę rozwoju ciąży, wzrasta we mnie ochota na seks - to mówiąc, podziękowała mu czule buziakami za doznania. A potem podobnie podziękowała Marysi.
- Wiesz, jak pieścić i dogodzić moim cyckom. Uwielbiam te twoje drobne paluszki, którymi masujesz, a właściwie to miętolisz i tarmosisz moje piersi - dowartościowała Marysię i obie rozczuliły się jej słowami.  
- A teraz pozwólcie, że odświeżę się nieco i opróżnię cipkę z nasienia - powiedziała i weszła do wanny. Kucnęła i chciała podmyć się sama, ale Marysia uznała, że pomoże bratowej.           Przejęła z ręki Ani mydło, po czym delikatnymi gestami namydlała jej krocze i okolice, podniecając zarówno Anię jak i siebie i widząc wypływające z cipki Ani nasienie.
- W ten sposób nie wyjdziemy z tej wanny do wieczora. Jeszcze chwila, a zgwałcę cię i nawet Paweł ci nie pomoże - powiedziała Ania z uśmiechem, podniecona ponownie pieszczotami Marysi i gotowa na następną porcję seksu.  
- Zgłodniałem, a wy zamiast myśleć o śniadaniu, to myślicie tylko o…sobie - odezwał się Paweł, widząc, że zamiast kończyć toaletę, jego panie myślą o dalszym migdaleniu.
- Domyślam się, co chciałeś powiedzieć; że myślimy bardziej cipkami niż głową - Ania zreflektowała się, że Paweł rzeczywiście może być głodny, a tym samym lekko rozdrażniony.
- Dobrze! Udało ci Marysiu! Nie będę cię gwałcić, bo Paweł nie wytrzyma i schrupie nas obie jako przystawkę na śniadanie - odezwała się wesoło do szwagierki i obie wybuchły śmiechem.  
          Paweł starał się utrzymać powagę, ale i on nie wytrzymał. Dołączył do nich i przez chwilę chichrali się w trójkę. Nie musieli przy tym udawać, że jest im ze sobą dobrze.
- Dobrze moi kochani! Kończymy toaletę i idziemy na śniadanie. Po śniadaniu musimy wspólnie omówić i zastanowić się, gdzie Marysia składa papiery do liceum. A potem może pomyślimy o jakimś wyjeździe poza Kraków i nie mam na myśli tylko dzisiejszego dnia. I co z twoim obiecanym urlopem Pawle? Dobrze by było pojechać gdzieś w Polskę na tydzień, a może i na dłużej. Co o tym myślicie? - Ania zadowolona, wyluzowana i wesoła jak skowronek na wiosnę, sypała  propozycjami wspólnego wypoczynku, wykazując przy tym troskę o Marysię i o zapewnienie jej odpowiedniego wypoczynku w wakacje.
- No co? Marysi należą się chyba jakieś wakacje poza miastem? W pełni zasłużyła na to, a my jesteśmy formalnie jej opiekunami. Więc ty Pawle załatwisz sobie urlop i pojedziemy w Polskę tam, gdzie Marysia jeszcze nie była. Na przykład nad morze czy na Mazury. Co wy na to? - Ania widząc, że lekko zdziwieni jej wypowiedzią i sugestią, tak Paweł jak i Marysia dalej nie zabierają głosu, kontynuowała swoją wypowiedź.
- Sądzę, że z moim urlopem nie powinno być problemów, ale chciałbym najpierw zrobić prawo jazdy, abym mógł cię zastąpić za kierownicą, kiedy już zdecydujemy się i wybierzemy w podróż po Polsce - Paweł jako pierwszy odpowiedział na propozycję Ani.  
- Masz rację! Faktycznie dwoje kierowców w samochodzie i możliwość zmiany za kierownicą pozwoliłaby nam przemierzać Polskę znacznie szybciej i bardziej komfortowo.           Ania w pełni doceniła propozycję Pawła i z zainteresowaniem przyjęła jego odpowiedź na jej propozycje związane z letnim wypoczynkiem.
- A tak według ciebie, to kiedy mógłbyś zdać egzamin na prawo jazdy? - zapytała rzeczowo, chcąc zorientować się w jakim czasie Paweł mógłby zakończyć kurs i zdać stosowny egzamin.
- Ponieważ jest to kurs wewnętrzny w ramach krakowskiego garnizonu, to myślę, że pewne rzeczy mogłyby być przyspieszone, tak te związane z teorią, jak i z jazdą, więc być może w okresie tygodnia mógłbym zdawać egzamin państwowy.
          Paweł dość optymistycznie oceniał swoje możliwości w zakresie zdania egzaminu na prawo jazdy.
- To ty postaraj się w miarę szybko zdać ten egzamin, a ja spróbuję przyspieszyć sprawę wyrobienia prawa jazdy w wydziale komunikacji. Mam tam znajomą, która może pomóc załatwić tę sprawę w trybie przyspieszonym. Zwykle po zdaniu egzaminu, czeka się na wyrobienie prawa jazdy nawet do miesiąca czasu.
          Ania wręcz zapaliła się do pomysłu, aby Paweł jak najszybciej zdobył prawo jazdy i mogli w trójkę wyjechać na wspólne wczasy, połączone z wakacjami Marysi.    
- A ty moja panno przygotuj się, że od jutra zaczniemy szukać odpowiedniego liceum dla ciebie. A zaczniemy od tego, do którego sama uczęszczałam, bo dobrze byłoby mieć to za sobą przed wyjazdem, aby nie załatwiać tej sprawy na łapu-capu. A to liceum ma nie tylko dobrą opinię, ale i bardzo dobrą kadrę nauczycielską.
          Ania w energiczny sposób dała tak Pawłowi, jak i Marysi do zrozumienia, że rozpiera ją energia i pozytywne nastawienie do życia oraz że ma zamiar odpowiednio ją wykorzystać i spożytkować.  
          Oboje nadal milczeli, jakby przyjmując do wiadomości jej słowa. Widząc, że nie palą się do rozmowy, machnęła ręką.
- To ja pójdę teraz do kuchni przygotować śniadanie, a wy też nie marudźcie za długo w łazience i postarajcie się w miarę szybko dołączyć do mnie w kuchni - powiedziała, po czym dokończyła toalety i opuściła łazienkę, obrzucając ich wymownym spojrzeniem, jakby wprost sugerowała im czy dopuszczała myśl, że mogą jeszcze chwilę zabawić w łazience.  
          Marysia w lot pojęła jej spojrzenie. Zrozumiała, że Ania dała im czas na ewentualne co nieco, więc spojrzała badawczo na Pawła.
- Mógłbyś poświęcić mi trochę czasu, czy przestałam cię już interesować jako dziewczyna? - zwróciła się do Pawła prawie neutralnym tonem, bez emocji i zwykłej pewności siebie.
- Marysiu, nie zaczynaj ponownie rozmawiać ze mną w swoim dawnym stylu. Chyba nie dałem ci do tego żadnego powodu?  
          Paweł był wyraźnie zaskoczony reakcją i propozycją Marysi, tym bardziej, że przecież przed chwilą uczestniczyła w dość burzliwej i emocjonalnej dla nich wszystkich zabawie erotycznej.  
          Widocznie zakumulowało to w niej dość duże pokłady podniecenia i napięcia, wymagające zaspokojenia, czego nie ukrywała i co jednoznacznie wyraziła, zwracając się do Pawła w prawie pogodnym i pozbawionym emocji tonie.  
          Nie tylko ona, ale i Paweł doskonale zrozumiał, co miała Ania na myśli, prosząc ich, aby nie marudzili zbyt długo w łazience. Pewnie domyśliła się, co przeżywa i czego potrzebuje czy oczekuje od niej Marysia i dała im po prostu czas dla siebie.      
- Może powiesz mi w takim razie, czego oczekujesz ode mnie? I nie wymagaj cudów, bo sama widziałaś, że nie oszczędzałem się z Anią.
          Paweł obrzucił Marysię uważnym spojrzeniem i zobaczył, że pomimo starań aby ukryć swój stan, jest dość mocno podniecona.
- Dużo czasu nie mamy, więc mam cię popieścić i doprowadzić do finału na sucho czy chcesz abym cię po prostu bzyknął? - zapytał wprost Marysię.
          Popatrzyła na niego, na jego zwisającego smętnie kutasa i uśmiechnęła się.
- Może wejdź do wanny i na początek popieścisz mnie językiem, a potem zobaczymy, co z tego wyjdzie - stwierdziła prawie wesoło. Paweł wszedł do wanny i usiadł na dnie.  
          Marysia podeszła do niego przodem i na stojąco przybliżyła się kroczem do jego twarzy. Widok jej małej cipki pokrytej drobnym puszkiem jasnych włosków, rozczulił go i jednocześnie podniecił. Objął rękami jej pośladki i zanurzył twarz w kroczu, suwając  ustami i językiem po szczelince.  
          Kiedy poczuła jego język rozgarniający jej fałdki, omal nie przysiadła. Objęła rękami głowę Pawła i mocno przycisnęła do swojego krocza. Była już więcej niż wilgotna w środku, zwiększając produkcję soków. Posmakowała mu, więc i on dość szybko podniecił się i zaczął coraz mocniej szorować oraz buszować językiem w jej cipce.  
          Podniecenie Marysi również coraz bardziej wzrastało, ale chciała czegoś mocniejszego. W pewnej chwili odsunęła się i zerknęła na jego kutasa. Był już w gotowości i zdolny do użycia, więc pochwyciła rękami jego ramiona i zaczęła osuwać się powoli w dół.
- Przytrzymaj go, żebym mogła wsunąć się na niego - poprosiła Pawła, kiedy poczuła jego kutasa pomiędzy pośladkami.  
          Rozgarnął kutasem jej fałdki i nakierował na szparkę. Pochwyciła go jedną ręką, poprawiła celownik i powoli zaczęła wsuwać się na jego drążek. Kiedy osunęła się maksymalnie w dół, odetchnęła z niejaką ulgą i przytuliła do niego.
- Ooo… jak fajnie czuć cię tak głęboko w sobie! - szepnęła i pocałowała go mocno w usta.
          Patrząc mu w oczy, zaczęła pracować biodrami i trzymając go za barki, unosić i opuszczać wolno tyłek, suwając się po kutasie Pawła. Widać było, że jest szczęśliwa.
- Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak jest mi dobrze - powiedziała, suwając się na jego kutasie. Była coraz bardziej nawilżona i luźniejsza, więc zaczęła przyspieszać, odczuwając coraz większe podniecenie.  
          Paweł zresztą też. Ale nagle tknięty jakąś myślą, odczuł pewien dyskomfort. Marysia ze zdziwieniem zobaczyła, że spoważniał i popatrzył na nią dziwnym spojrzeniem.
- Pawle, co się stało? - zapytała, patrząc na niego z niepokojem, .
- Nic takiego, ale bzykamy się bez żadnego zabezpieczenia - wydusił z siebie.
- I to cię zaniepokoiło? Chyba nie sądzisz, że chcę zajść z tobą w ciążę? Głuptasie! Ania załatwiła mi tabletki, więc bez obawy i przestań o tym myśleć - powiedziała i wznowiła energicznie swoje ruchy na jego kutasie.  
          Paweł uspokojony słowami Marysi, odprężył się i skupił na tym, aby ją zadowolić. Czując, że Marysia jest już blisko finału, a lubi, podobnie jak Ania, czuć, jak tryska w nią i pompuje nasienie, więc pofolgował sobie i po chwili z poczuciem ulgi oraz przyjemności, trysnął w nią nasieniem. Poczuła to i wzmogło to jej doznania.  
          Wprost wbiła się w niego i trzymając go kurczowo rękami, przywarła do jego ciała i znieruchomiała. Objął ją ramionami i przytulił mocno do siebie. Kiedy otworzyła oczy i zobaczyła jego uśmiechniętą buzię, nie mogła powstrzymać łez.  
- Co znowu się stało? Sprawiłaś sobie ból, tak?  
          Paweł zaniepokojony jej załzawionymi oczami, poczuł się wręcz nieswojo. Widocznie Marysia coś sobie zrobiła i teraz odczuwa ból. A on nie zrobił nic w tym kierunku, aby do tego nie dopuścić.  
- Nic mi nie jest głuptasie! A te łzy oznaczają, że czuję się szczęśliwa, będąc z tobą i Anią.
A ty o czym pomyślałeś? Zrobiłeś minę, jakbym uległa jakiemuś wypadkowi.
          Do Marysi dotarło, że Paweł naprawdę zaniepokoił się o nią, widząc jej łzy.
- Ech… wy kobiety! Naprawdę trudno was zrozumieć? Chociaż ciebie nazywać kobietą, to pewnie lekka przesada.
          Paweł błyskawicznie zmienił nastrój, przechodząc ze stanu zaniepokojenia do nastroju żartobliwego.
- Pewnie! Dobrze że nie widzisz we mnie nadal małej dziewczynki, jak to jeszcze niedawno ci się zdarzało.
          Marysia dostroiła się do nastroju brata, czując się zaspokojona i wyluzowana.
- A teraz faktycznie powinniśmy dołączyć do Ani, aby nie nadużywać jej cierpliwości - stwierdziła Marysia. Po czym szybko opłukali się w chłodnej wodzie i wyszli z wanny.                Marysia nie czekając na Pawła, szybko wytarła się sama i z nieukrywaną przyjemnością zaczęła wycierać Pawła.  
- Chyba to ja powinienem wytrzeć ciebie, a nie ty mnie - wyraził swoją opinię i chciał przejąć ręcznik z rąk Marysi.
- Pawełku, nie rób mi tego! Pozwól, że zrobię to sama. Chcę żebyś wiedział i poczuł, jak bardzo cię kocham i jak bardzo jestem ci wdzięczna za wszystko.  
          Marysia powiedziała to tonem, jakby chciał jej zabrać ulubioną zabawkę, więc powstrzymał się od dalszego komentarza i cierpliwie poddawał się poczynaniom Marysi w zakresie osuszania jego ciała.  
- Nie sądzisz, że trochę przesadzasz w tej celebracji wycierania mojego ciała - powiedział, kiedy siostra któryś raz z rzędu pieszczotliwymi muśnięciami dłoni badała stan suchości jego krocza, a szczególnie jego klejnotów.  
          W końcu uznała, że wykonała dobrze swoją robotę, bo doprowadziła Pawła do ponownego podniecenia i postawiła jego sprzęt w stan gotowości.
- I co teraz? Jak mam teraz pokazać się Ani ze sterczącym kutasem? - zapytał rozbawioną Marysię. Podała mu spodenki i kiedy je założył, zobaczyła namiocik w jego kroku.
- Szkoda, że nie mamy więcej czasu, ale Ani też się coś należy - stwierdziła sentencjonalnie.  
          Paweł widząc jej minę i jakby cień żalu, że muszą udać się do kuchni, parsknął śmiechem.
- Jesteś niezła aparatka! Dwa orgazmy i ciągle ci mało! - skwitował jej zachowanie.
          Narzucili na siebie lekkie ciuchy i zameldowali się w kuchni. Zapach świeżej jajecznicy na szynce uderzył w nozdrza Pawła obuchem podrażnionego głodu.  
- W końcu jesteście! A to co? - zapytała, widząc wybrzuszenie w nogawce Pawła.
- To jesteś głodny mój mężu czy napalony? Wygląda na to, że Marysia też niezbyt się popisała, bo nie zdołała rozładować i zneutralizować twojego nabuzowania.
          Paweł omal nie roześmiał się w głos, słysząc słowa żony. Podobnie Marysia, która na słowa Ani, ledwo powstrzymując się od śmiechu,  przybrała smętną minę i bezradnie rozłożyła ręce. Ale to nie z Anią takie numery. Zorientowała się, że coś jest nie tak i że tak Paweł, jak i Marysia próbują stroić sobie z niej żarty.  
- Czyżbym powiedziała coś do śmiechu, bo widzę, że ledwo się od niego powstrzymujecie?           Ania powiedziała to z przekąsem, ale w dość umiarkowany czy wręcz neutralny sposób.  
- Aniu nie bierz tego do siebie, ale to nie wyżyte dziewczynisko nie tylko wykorzystało mnie na maksa, ale jeszcze sprawiło, że ponownie się podnieciłem - powiedział żartobliwie Paweł.           Po słowach Ani Paweł zreflektował się, że swoim zachowaniem nie tylko mogli, ale na pewno ją zirytowali, a że tego nie okazała, to pewnie tylko ze względu na swoje pogodne usposobienie, nie mówiąc o kulturze osobistej.
- Przypuszczałam, że tak będzie mój mężu. Nie przewidziałam tylko, że tak szybko odzyskasz siły i będziesz robił mi apetyt na co nieco przy śniadaniu, uzewnętrzniając swoje atuty czy możliwości.
          Ania dostroiła się do Pawła i w równie żartobliwy sposób wyraziła swoją opinię o jego sprawności czy tężyźnie nie tylko fizycznej. Paweł nie zamierzał przeciągać dalej sprawy i komentować słów Ani, bo jego burczący z głodu żołądek, upominał się o swoje.
- To może najpierw coś zjemy Aniu, a potem zastanowimy się wspólnie nad tą osobliwą przywarą tego tam na dole, która tak wzbudza twoje zainteresowanie.
          Paweł poznał już swoją żonę na tyle, że wiedział jak pozytywnie reaguje na jego jajczarskie, żartobliwe określenia czy wypowiedzi.
- Siadajcie do stołu, bo faktycznie chłodna czy zimna jajecznica nie jest za bardzo apetyczna - odezwała się pogodnie Ania, która doceniła starania Pawła, aby ją udobruchać.  
- A po śniadaniu jedziemy do mamy. Dzwoniła, że stęskniła się za nami, a szczególnie za swoim ulubionym zięciem. Zaprasza więc nas na niedzielny obiad. A przy okazji wspomniała,  że potrzebuje Pawle twojej pomocy, bo znowu coś tam w mieszkaniu nie działa tak, jak powinno. Jest  niedziela, więc jak zwykle liczy tylko na ciebie - powiedziała, stawiając tak przed mężem jak i przed Marysią talerze z pokaźnymi porcjami jajecznicy.  
          Z przyjemnością obserwowała, jak Paweł wręcz mruczy z zadowolenia, pochłaniając w szybkim tempie jedzenie. Faktycznie jest głodny jak młody psiak - pomyślała z rozrzewnieniem o mężu. Marysia zresztą niewiele ustępowała bratu w tym swoistym wyścigu jedzenia na czas. Oboje lubili jajecznicę w wydaniu Ani, więc trudno było im się dziwić, że zgłodniali, wcinali z apetytem, przyrządzony smakowicie przez Anię posiłek.
          Widząc, jak szybko uwijają się z jedzeniem bliskie jej sercu dwa młode głodomory, ledwo powstrzymywała się od śmiechu, sama jedząc śniadanie w sposób bardziej umiarkowany czy kulturalny, bez pośpiechu i małymi kęsami czy porcjami.  
- Mam wam dorobić kanapek, czy zrobicie to sami? - zwróciła się do nich, przypuszczając, że  sama jajecznica nie zaspokoi ich głodu.  
          Miała rację, bo tak Paweł jak i Marysia po zjedzeniu jajecznicy, dołożyli jeszcze kilka kanapek z wędliną, popijając to wszystko kakaem.  
          Po śniadaniu Paweł i Marysia solidarnie pomogli Ani w zmywaniu naczyń i posprzątaniu kuchni. Solidny, poranny posiłek oraz zapowiadający się pogodny, ciepły, lipcowy dzień wpłynął w sposób radykalny na poprawę nastrojów całej ich trójki.  
          Ogarnęli się więc szybko i panie założyły lekkie, przewiewne ciuchy, a Paweł mundur i po chwili całą trójką ruszyli w stronę garażu. Po dojściu do garażu, Ania powtórzyła z Pawłem manewr z kluczykami z poprzedniego dnia. Wyjęła kluczyki z torebki i wręczyła je mężowi, a sama otworzyła drzwi garażu.
- No co? Musisz przyzwyczajać się do myśli, że to ty będziesz głównym kierowcą w naszym związku - powiedziała pogodnie, widząc nieco zdziwione spojrzenie Pawła.
- Teraz będziesz wyjeżdżał tyłem, więc musisz bardziej uważać, ale sądzę, że bez problemu dasz sobie radę - dodała zdecydowanym tonem, nie zważając czy nie zwracając uwagi na nieme oznaki chęci protestu przez Pawła.  
          Paweł wziął kluczyki i wsiadł do samochodu. Ustawił wsteczne lusterko, aby dobrze widzieć prześwit drzwi i uruchomił silnik. Ania na wszelki wypadek stanęła przed garażem i dała ręką znak Pawłowi, że może cofać oraz że go obserwuje i kontroluje sytuację.  
          Włączył wsteczny bieg i wolno ruszył do tyłu. Obserwując prześwit w drzwiach garażu to w jednym, to w drugim bocznym lusterku i zerkając na sygnały Ani, bez problemu wycofał auto z wnętrza garażu i ustawił samochód równolegle do jezdni. Ania zamknęła garaż i obie z Marysią zajęły miejsce w samochodzie.
- Według mnie Pawle nie powinieneś mieć problemu z egzaminem, bo bardzo dobrze radzisz sobie z jazdą samochodem tak do przodu, jak i do tyłu. Mogę stwierdzić, że wycofanie auta z garażu poszło ci świetnie. Sama lepiej bym tego nie zrobiła, a robię to od dobrych kilku lat -  stwierdziła Ania, po ulokowaniu się na siedzeniu pasażera obok męża. …cdn…

7 252 czyt.
100%426
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne i obyczajowe, użył 3808 słów i 20755 znaków. Tagi: #żona #erotyka #siostra #wyjazd #odwiedziny

6 komentarzy

 
  • Darr

    Darr · 22 września · 193629786

    może wakacje na wsi i przygody ze zwierzakami ???

  • emeryt

    emeryt · 9 września · 202091556

    @franek42, nareszcie, a już myślałem że na dobre obraziłeś się i nas porzuciłeś. Co prawda to  miałem cichą nadzieję na twój powrót, lecz zawsze długa, twoja nieobecność robiła swoje z moimi myślami. Mam nadzieję że tym razem nie będziemy musieli na ciebie tak długo czekać. Przesyłam Tobie najserdeczniejsze pozdrowienia, oraz życzenia powrotu weny i chęci do uszczęśliwiania nas twoimi, kolejnymi odcinkami opowiadań.

  • Gazda

    Gazda · 6 września

    Już myślałem, że nas zostawiłeś na pastwę losu. Że sami musimy dokończyć Twoje opowiadania. A tu niespodzianka-zguba się znalazła . Czekam niecierpliwie na dalszy ciąg tego i innych Twoich opowiadań. Pozdrawiam serdecznie

  • St.sz

    St.sz · 6 września · 196230282

    Witaj Franko. Nawet nie wiesz jak się cieszę, nawet nie domyślasz się jakie myśli krążyły po mojej łepetynie, nawet te najgorsze. Wreszcie będzie coś fajnego do poczytania. niech cię zdrówko i wena nie opuszcza do końca świata i jeden dzień dłużej.  
    Najserdeczniejsze pozdrowienia.

  • PoProstuJa

    PoProstuJa · 6 września · 211927185

    W koncu! Już się bałem że więcej opowiadań już nie zobaczę ale na szczęście wróciłeś po wakacjach. Dziękuję za te kolejna cudna cześć na którą tak długo z niepokojem czekałem


    Pozdrawiam najlepszego autora

  • Gaba

    Gaba · 6 września

    Pierwszy!!! Moja Łapa !
    NARESZCIE, no bo ile można czekać???
    Pozdrawiam