Mogło być i tak - cz. X

Mogło być i tak - cz. X

Wrócili więc do mieszkania pani Bożeny.
- Dość długo trwało to zwiedzanie czy oglądanie twojego pokoju Zuzanno - powiedziała z lekkim przekąsem pani Bożena, kiedy pojawili się ponownie w salonie.  
- Paweł chciał zobaczyć moje płyty i kasety mamo, a ponieważ jest tego sporo, więc trochę trwało, nim zapoznał się z grubsza tym, co posiadam - odpowiedziała Zuza pogodnym, spokojnym tonem i wymieniła znaczące spojrzenia z Anią, nieznacznym kiwnięciem głowy i mrugnięciem oka, dając jej sygnał, że załatwiła sprawę pozytywnie. Uśmiech Ani powiedział wszystko. Paweł, który widział wymianę ich spojrzeń, popatrzył na Anię wymownym wzrokiem, nieznacznie się uśmiechając. Odwzajemniła jego spojrzenie i przesłała mu niemego całuska, uważając, aby mama nie zorientowała się w ich wymianie spojrzeń.  
- Paweł, obiad zjemy w domu, bo mama wiedząc, że przyjedziemy, przygotowała wszystko, a do tego umie i lubi gotować. Tak, że będziesz mógł porównać zdolności kulinarne naszej i twojej mamy - Ania przygotowywała powoli grunt pod wzbudzenie u mamy nastroju i klimatu rodzinnego w odniesieniu do Pawła. Taktyka ta, jak się później okazało, była strzałem w dziesiątkę, bo zacierała w psychice pani Bożeny uczucie obcości w odniesieniu do Pawła i włączała go w krąg rodzinny. Pani Bożena wywołana przez Anię, jako znakomita gospodyni i kucharka, przeprosiła ich i udała się do kuchni, aby zająć się przygotowaniem obiadu. W ten sposób zostali sami w salonie.
- Paweł, mam rozumieć, że dałeś się przekonać Zuzie i chcesz podjąć to wyzwanie, jakim na pewno będzie seks z naszą mamą? - zabrała głos Ania, określając w bezpośredni sposób zadanie Pawła. Paweł nic nie powiedział, ale kiwnął głową, że wchodzi w to przedsięwzięcie.  
- Kiedy Zuza rzuciła w trakcie naszej rozmowy taką myśl, że w obecnej sytuacji naszej mamie może pomóc tylko znający sytuację, sprawny mężczyzna, nie ukrywam, że pomyślałam o tobie, ale poznałam cię już trochę, a może i więcej niż trochę, więc wiedziałam, że nie zgodzisz się na to, tym bardziej, że przecież nie znałeś naszej mamy i na myśl, że miałbyś uprawiać seks z jakimś podstarzałym babsztylem pewnie nieźle by cię tąpnęło. Tak więc to przedstawiłam Zuzie, ale ta jak sobie czymś nabije głowę, to młotkiem tego nie wybijesz. Za nic nie dała się przekonać. Powiedziała wprost, że jak ty nie bzykniesz mamy, tak, żeby miała z tego przyjemność, to nikt tego nie zrobi. A jak sam widzisz, mama nam wprost 'usycha'. To przecież jeszcze młoda kobieta, mająca niecałe pięćdziesiąt dwa lata życia, a robi wrażenie, jakby życie przestało ją interesować. Dzisiaj, po raz pierwszy od jakiegoś czasu uśmiechnęła się do ciebie, obcego człowieka. Widziałam, jak impulsywnie reagowała na twoją grę na pianinie. Ona cię autentycznie polubiła Paweł i to nie tylko jako mojego chłopaka, bo za takiego cię uważa, ale jak młodego, przystojnego mężczyznę. Widzę jak na ciebie patrzy i wodzi oczami. Głupio mi mówić o tym, ale znam swoją mamę i wiem, że zawróciłeś jej w głowie, a jej myśli pewnie krążą wokół twojej osoby. Mimo, że ma dość ścisły umysł, jest romantyczką, a życie postąpiło z nią dość podle. Mając dwadzieścia trzy lata wyszła za mężczyznę swojego życia, bo tak nazywała swojego męża, a naszego tatę. Tylko że ten mężczyzna był starszy od niej o dwadzieścia lat. Romantyczny, ujmujący, uroczy, ale też konserwatywny tradycjonalista do szpiku kości. Ta młoda dziewczyna szanowana i ubóstwiana przez męża, postawiona wysoko na piedestale, musiała cały czas trzymać fason, narzucony jej przez męża. Paweł, nie mówię tego, abyś myślał, że nasz tata był złym mężem czy człowiekiem. Ale dwadzieścia lat różnicy i tradycyjne, konserwatywne wartości wyznawane przez naszego tatę mogły obrzydzić życie każdej kobiecie. Ale nie naszej mamie. Ona tatę ubóstwiała, a on w miarę swoich możliwości odwdzięczał się jej za jej uczucia do niego, ale obie z Zuzą dobrze zdajemy sobie sprawę, jakie życie miała nasza mama. Na pewno nie było w nim miejsca na seks, tak jak my to rozumiemy, który był pewnie pojęciem tabu w tym małżeństwie. Pomimo tego tacie udało się zmajstrować dwie córki w odstępie ośmiu lat i chwała mu za to. Paweł, teraz wiesz już wszystko. Oziębłość mamy to nie jest jej wina. Kiedy i z kim ona miała rozbudzić i rozwinąć swoje możliwości seksualne? Pewnie ty teraz masz dużo większe rozeznanie w zakresie seksu niż nasza mama i dlatego tylko ty możesz jej pomóc. Jesteś przystojny i podobasz się kobietom, nie tylko nam. Masz w sobie to coś, co przyciąga do ciebie kobiety. Jesteś ujmujący, czuły, delikatny, wrażliwy i kobiety to wyczuwają. A przede wszystkim jesteś sprawny w łóżku, czego mógłby ci pozazdrościć każdy mężczyzna. Wiedz też, że obie z Zuzą bardzo cię lubimy i żadna z nas nie oddałaby cię za żadne skarby, ale to jest nasza mama, którą kochamy i której chcemy pomóc. Jeżeli stanie się tak, że przez współżycie z tobą, nasza mama uwierzy w siebie i nabierze chęci do życia, Paweł uwierz, że nie ma takiej rzeczy, której nie zrobiłybyśmy dla ciebie obie z Zuzą. I to wszystko, co chciałam powiedzieć. Co do sposobu realizacji tego 'przedsięwzięcia', to mam pewien plan, ale o tym później - Ania przedstawiła dość obszernie genezę, powód i rozwiązanie problemu 'oziębłości' mamy w zakresie seksu. Do obiadu czas szybko zleciał, więc kiedy pani Bożena pojawiła się w salonie z prośbą o pomoc w podaniu obiadu do salonu, obie dziewczyny poderwały się do pomocy mamie. Paweł co prawda szepnął Ani, że mogliby zjeść obiad w przestronnej kuchni, ale Ania wyjaśniła mu, że odkąd pamięta, to obiad w ich domu zawsze jadło się w salonie, więc niech nawet nie próbuje protestować czy upierać się, że obiad tak samo smakowałby w kuchni jak i w salonie. To miedzy innymi należy do tradycji rodzinnej. Po chwili waza z zupą oraz talerze i sztućce pojawiły się na stole w salonie. Paweł pomimo wzbraniania się, został jako mężczyzna posadzony na szczycie stołu, po jego prawej stronie usiadła pani Bożena, a po lewej Ania. Zuza tymczasem zabawiła się w kelnerkę i ponalewała zupę na talerze. Po niedługiej chwili byli po obiedzie, a na deser pani Bożena ponownie podała ciasto i rogaliki wraz z kawą. Przez jakąś chwilę porozmawiali na różne, luźno ze sobą powiązane tematy. W pewnym momencie Zuza poprosiła o uwagę.
- Mamo, obie z Anią jesteśmy zaproszone przez naszą wspólną przyjaciółkę na babskie 'party', więc Paweł nie może nam towarzyszyć. Nie chcemy go jednak zostawiać samego w mieszkaniu Ani, bo nie wiemy, ile to potrwa. Czy miałabyś coś przeciwko temu, aby Paweł pozostał z tobą i dotrzymał ci towarzystwa, a potem przenocował u ciebie? - zapytała Zuza wprost.
- Z tego co zdążyłam zauważyć, jego towarzystwo nie jest ci niemiłe, a twoje jemu. Będziecie mogli sobie porozmawiać na różne tematy czy pograć na pianinie na cztery ręce. Nam też będzie milej, wiedząc, że ani ty ani Paweł nie jesteście sami - dodała, widząc po minie mamy, że jej propozycja padła na podatny grunt.  
- Możecie jechać i bawić się spokojnie. My z Pawłem damy sobie radę, o ile oczywiście taka perspektywa spędzenia czasu ze starszą panią będzie mu odpowiadać? - z odpowiedzi pani Bożeny przebijała radość z możliwości spędzenia czasu w towarzystwie młodego mężczyzny.  
- I widzisz Aniu, niepotrzebnie martwiłaś się, że mama nie zgodzi się gościć samego Pawła - Zuza zwróciła się do siostry spokojnym, obojętnym tonem, kryjąc radość, że sprawy toczą się w pożądanym kierunku.
- Bo nie przypominam sobie, kiedy ostatnio mama chciała pozostać sam na sam z mężczyzną - oświadczyła Ania prawie wesołym głosem.
- Oo.. moje panny! Bez takich pogaduszek! Paweł nie jest obcym mężczyzną, on już jest prawie jak członek rodziny, więc dlaczego mam bać się pozostać z nim sama? - zaperzyła się pani Bożena.
- Paweł na pewno nie tylko by mnie nie skrzywdził, ale wręcz obronił, prawda Pawełku? - zwróciła się wprost do niego.
- Tak jest pani Bożenko! Możecie się nie martwić o mamę i o mnie. Damy sobie radę - oświadczył z entuzjazmem, budząc radość swoja wypowiedzią nie tylko u córek, ale i u pani Bożeny.
- To co? Mamy jeszcze trochę czasu, to może zagramy w karty? - zaproponowała Ania.
- Nie, nie! Jedźcie sobie. Musicie przecież jakoś przygotować się na to spotkanie, a my z Pawłem przejdziemy się jeszcze do sklepu, kupimy coś na kolację i na śniadanie, bo muszę przecież nakarmić swojego mężczyznę i obrońcę, żeby miał siły do obrony - dodała żartobliwie, głaszcząc Pawła po gęstej, kręconej czuprynie i buzi.
Ania z Zuzą wymieniły pomiędzy sobą spojrzenia, w których czaiła się radość z takiego obrotu sprawy. Były już spokojne. To nie Paweł będzie zabiegał o względy ich mamy. To pani Bożena będzie chciała uwieść Pawła i jak widać, nie może się wprost doczekać, kiedy zostaną sami.
- Masz rację mamo! Będzie sporo babek na takim spotkaniu i wypada jakoś wyglądać, aby nie dostać się na ich języki. Chodź Zuza, idziemy, a oni niech sobie radzą, jak mogą - powiedziała Ania i podeszła najpierw do mamy.
- Jest twój mamo! Wykorzystaj to, to fajny chłopak i lubi cię. To widać i wiedz, że nie jestem o ciebie zazdrosna - szepnęła mamie do ucha, całując ją w policzek.
- Dziękuję ci! Mam nadzieję, że nie ucieknie, jak inni - odpowiedziała jej również na ucho mama, oddając buziaka. Po pożegnaniu mamy, podeszła do Pawła.
- Mama gotuje wewnątrz, tak jest na ciebie napalona! Nie spapraj tego, a będę ci wdzięczna jak nikt inny - szepnęła cicho, całując go w usta.  
- Spokojnie Aniu! Mamie będzie się chciało żyć, zobaczysz - odszepnął, oddając całusa.
Zuza podobnie jak Ania pożegnała się z mamą i Pawłem, całując oboje w policzek i po chwili obie z Anią opuściły mieszkanie mamy. Kiedy córki opuściły mieszkanie, pani Bożena mrucząc jakąś melodię podeszła do Pawła.
- Paweł, nie wiem, co sobie o mnie pomyślisz, ale to jest silniejsze ode mnie - powiedziała, a potem objęła go i zatopiła usta w jego wargach. Wepchnął język w jej uchylone usta i rozpoczął pojedynek języków, wirując wokół zębów i podniebienia. Spodobało się jej to i podjęła walkę. Po chwili z trudem oderwali się od siebie, bo zaczynało im brakować oddechu.  
Przytuliła się do niego i wyczuła jego 'sprzęt' wypychający mu spodnie. Bez skrupułów nakryła go dłonią, wpychając kolano w jego krocze. Pochwycił ją za pośladki, przyciągając ją do siebie. Były kobieco zaokrąglone i jędrne jak u młodej dziewczyny.  
- Paweł, chcę cię! - odezwała się chrapliwie, przyciągając go do siebie i wgniatając w niego jędrne, sterczące piersi.
- Ja też! Jak mam się do ciebie zwracać? - zapytał, napalony już nie mniej niż ona.
- Na pewno nie mamo, ani pani! - roześmiała się, rozpinając mu pasek od spodni. Uniosła ręce do góry, pozwalając mu ściągnąć bluzkę. Ponownie sięgnęła do spodni.
- Wiesz co, nie będziemy się bawić w rozbieranie. Ty rozbierz się sam, a ja zrobię to samo - to mówiąc szybkimi ruchami ściągnęła stanik i spódnicę z majtkami, stając przed nim nago. Widząc, że Bożena nie krępuje się go wcale, zrobił to samo i z nawyku próbował to złożyć w kostkę.
- Zostaw, jutro ci wszystko wyprasuję i wypiorę, jeśli będzie trzeba! - powiedziała i ujęła go za rękę, ciągnąc do sypialni. Przed łóżkiem ponownie zatopiła w nim usta, pierwsza wdzierając się językiem do jego ust. Chwilę 'powalczyli' językami, po chwili przysiadła na kraju łóżka i oglądając go  ciekawym wzrokiem, pieszczotliwie pogładziła sterczącego dumnie jak dzida, kutasa.  
- Masz naprawdę ładny sprzęcik! - powiedziała prawie wesoło, ale po chwili spoważniała.
- Paweł, ja długo tego nie robiłam i prawdę mówiąc, boję się - powiedziała z zaszkliwionymi od łez oczami, żałosnym, przepełnionym strachem głosem.
- Bożenko, mogę tak do ciebie mówić? - zapytał tkliwie, gładząc ją po ramionach i patrząc jej w oczy. W jego oczach zobaczyła podziw, co oznaczało, że jest i nią i jej ciałem wprost zachwycony czy zauroczony. Miała ciało czterdziesto, a nie pięćdziesięciolatki, gładkie, jędrne i proporcjonalne do jej sylwetki. Średniej wielkości, gładkie, sterczące piersi prosiły się o pieszczotę. Widząc jego zachwyt, wyluzowała się trochę i podbudowała swoje ego.
- Oczywiście, powiedziałam ci przecież - odezwała się już nieco pogodniej i spokojniej.
- A więc rozluźnij się i pomyśl o czymś wesołym, a potem połóż się na lewym boku - poprosił. Zrobiła jak prosił i wypinając w jego stronę, ładnie zaokrąglony, kobiecy tyłek, czekała na jego reakcję, ale już bez napięcia i strachu. Położył się za nią i przytulił, bodąc jej krocze 'sztywniakiem'. Sięgnął ręką do jej piersi, delikatnymi, kolistymi ruchami kreśląc zarys jej brodawek i równie delikatnie pocierając sterczące, twarde sutki. Zaczęła czerpać przyjemność z jego pieszczot, a czując jak bodzie ją po pośladkach swoim kutasem, sięgnęła po niego ręką. Paweł tymczasem przemieścił powolnymi ruchami rękę w dół jej ciała. Chwilę zatrzymał się w okolicach pępka, pieszcząc i gładząc jej jedwabistą skórę. Zaczęła drżeć i pojękiwać. Przystawiła główkę kutasa do swojej szczelinki i rozgarnęła wewnętrzne wargi, przesłaniające jej szparkę. Zaczęła się nasuwać na niego, coraz głośniej pojękując. Przytulił się do niej mocniej i wsunął w nią dość głęboko. Opatuliła go szczelnie swoim mięciutkim 'futeralikiem' i zaczęła coraz szybciej i mocniej suwać się po jego 'sprzęcie'. Przesunął rękę na owłosiony wzgórek i palcami zaczął 'grać' na jej czułym instrumencie. Była wilgotna i reagowała na każdy jego ruch lekkimi podrygami. Zaczął wspomagać jej frykcyjne ruchy oraz zagłębiać się w niej coraz mocniej i szybciej. Objął palcami obrzmiałą łechtaczkę i znalazłszy jej ruchliwy 'guziczek' zaczął mocno stymulować jej najwrażliwszą część erogenną, wzmacniając tym samym jej doznania, tak w pochwie jak i na łechtaczce. Reagowała na niego coraz bardziej, wydzielając coraz więcej swoich 'soków', tak, że jej pochwa była odpowiednio nawilżona, więc z każdym pchnięciem czy suwem tarcie jego kutasa o ścianki pochwy pobudzało wzrost podniecenia Bożeny, przybliżając ją do szczytu. Była bardzo ciasna, a jego sprzęt był niczego sobie, więc czuła Pawła każdą komórką pochwy, szczelnie opatulając jego sztywniaka. Wraz ze wzrostem podniecenia, pozbywała się strachu przed bólem, więc doznania płynące z jej wnętrza doprowadziły w końcu do wybuchu potężnego orgazmu, którego siła obezwładniła ją całkowicie. Zadrgała i jęknęła spazmatycznie, zapadając się w niebyt i nieruchomiejąc. Paweł nastawiony psychicznie, aby zgodnie z prośbą Ani nie 'spaprać' oczekiwań Bożeny, wyhamował skutecznie swoje podniecenie i parcie do wytrysku, gładząc jej piersi i wzgórek. Oprzytomniała i poczuła, że Paweł jest w niej nadal i do tego sztywny.
- Paweł, a ty? - zapytała zaskoczona, bo była przyzwyczajona, że tak jej nieżyjący mąż, jak i późniejsi partnerzy, spuszczali się w niej czy na nią i na tym ich poczynania się kończyły. A tu ten młody mężczyzna, nie tylko, że ją zadowolił, ale był gotowy do dalszej zabawy.
- Bożenko, nie myśl o tym! Jeżeli chcesz, abyśmy to powtórzyli, to jestem do twojej dyspozycji. Jeżeli masz chęć na coś innego, to też. Podobasz mi się i mam chęć na ciebie, ale nie mówiliśmy nic o zabezpieczeniu, więc nie byłem pewny, czy mogę skończyć w tobie, więc wyhamowałem i dalej mogę. To wszystko - wyjaśnił jej swoje obawy i starał się uspokoić partnerkę co do obaw o jego zdrowie.
- I ty to kontrolujesz, ot tak sobie? - powiedziała, zdumiona tym, co usłyszała.
- Może nie do końca tak, ale czasem udaje mi się, tak jak teraz z tobą, więc nie zawracaj sobie tym głowy - powiedział i wysunął się z niej, a potem obrócił ją na wznak i przesunął się pomiędzy nogi Bożeny. Pogładził ją po pokrytym gęstym zarostem kroczu, z przyciętymi tylko lekko włosami, aby nie wystawały za bardzo poza obręb majtek. Rajcowało go to. Podciągnął jej włoski do góry odsłaniając szczelinkę w okolicach szparki. Polizał i posmakował. Dobrze smakowała i podniecająco pachniała, więc zagłębił język i kilkakrotnie przeciągnął nim po sromie. Zadrżała i jęknęła. Spodobało się jej to.  
- Paweł, lubisz lizać kobiety i nie budzi to w tobie obrzydzenia? - zaciekawiła się, widząc jak chętnie używa swojego języka i smakuje jej 'soki'.
- Bożenko, szczerze? - zapytał uśmiechając się.
- Pewnie, po co mi twoje kłamstwo? - odpowiedziała i sama rozszerzyła swoje dolne wargi, odsłaniając mu szpareczkę. Ponownie zanurkował w jej krocze, liżąc i spijając jej soki.
- Jesteś drugą kobietą po Ani, z którą to robię - odpowiedział, niezbyt zgodnie z prawdą, bo nie chciał ujawnić, że robił to również z jej drugą córką.
- Ej.. coś mi się zdaje, że kłamiesz? - powiedziała ze śmiechem, przyciskając jego głowę do swojego krocza.
- No cóż, jeżeli wiesz lepiej ode mnie, to nie mam zamiaru ci zaprzeczać, Bożenko - stwierdził sentencjonalnie, zlizując pojawiające się kropelki wydzieliny.  
- Chyba nie sądzisz Pawełku, że jestem ślepa lub nie znam swoich córek? - odpowiedziała bez zastanowienia, ale też bez cienia złości, ciepło się do niego uśmiechając.
- Myślisz też, że nie wiedziałam wcześniej, że cię przywiozą, abyś mnie uwiódł i bzyknął. Oo.. przepraszam, rozruszał i przywrócił do życia - kontynuowała, patrząc na niego wesołym, filuternym wzrokiem.  
- Nie powiesz mi chyba, że to wszystko odbyło się za twoją wiedzą i przyzwoleniem? - zapytał z niedowierzaniem, ale już bez przekonania, że Bożena nie brała w tym udziału.
- No nie! To by była czystej wody perfidia! Ale po rozmowie z Anką wiedziałam, że obie z Zuzą znów coś kombinują. Gdy powiedziała mi, że przyjedzie ze swoim chłopakiem, to sądziłam, że będzie to przynajmniej jej równolatek, przed trzydziestką, więc gdy zobaczyłam ciebie, to prawie śmiech mnie zebrał. Ciekawa byłam, jak się do tego zabiorą? Więc, gdy Zuza powiedziała, że zabiera cię, aby ci pokazać swój pokój, widziałam, że aż przebiera nogami, aby się dorwać do ciebie, a przecież ty oficjalnie jesteś z Anką. A ta rozgrywka Anki, zostawianie nas samych, abym cię poznała bliżej. Wiesz, jakie to było piękne. Moje córki, dorosłe dziewczyny, martwią się o swoją mamę, bo uważają, że straciła chęć do życia, do seksu. A ty jak sądzisz Paweł? Faktycznie wyglądałam, jakby mnie przestało interesować życie? - sondowała skonsternowanego Pawła, który w tym momencie stracił swój rezon i najchętniej oddaliłby się z tego miejsca. Bożena zrozumiała, że lekko przegięła i uraziła tego chłopca, który w dobrej wierze, zasugerowany przez jej córki, zgodził się przywrócić ich matce chęć do życia i ochotę na seks.  
- Przepraszam Paweł, bo powiedziałam o kilka słów za dużo i pewnie cię mimowolnie uraziłam lub nawet obraziłam. Nie chciałam tego. Do tego faktycznie uważam, że jesteś młodym super mężczyzną, który wie czego chce i na pewno zrobisz niezłą karierę w życiu. A więc teraz ja chciałabym ci się odwdzięczyć i zrobić ci taką 'laskę', abyś ją zapamiętał. Zgadzasz się? - zapytała, usiłując zatrzeć wrażenie poprzednio wypowiedzianych słów.
- Nie, bo nie ma takiej potrzeby! Ale mam inną propozycję, zerżnę cię tak, abyś to ty mnie zapamiętała. Więc jeżeli ci to odpowiada, to odwróć się i wypnij ten zgrabny zadek, bo chcę to z tobą zrobić od tyłu na pieska - zwrócił się do Bożeny w dosadnych słowach.
- Odpowiada mi to! Rżnij mnie, aż mi wióry z tyłka polecą - nawiązała do jego słów, odwróciła się do niego tyłem i opierając się rękami o krzesło, wypięła się apetycznie w jego stronę. Podszedł do niej i napluł na dłoń, a potem nasmarował główkę kutasa i nie sprawdzając, czy Bożena jest dostatecznie nawilżona, wjechał w nią z impetem. Na szczęście tak jego jak i jej własne słowa wzbudziły w nich oboju nieliche podniecenie, więc ten nieco brutalny 'wjazd' w jej cipkę był niemal bezbolesny, ale aż stęknęła, kiedy dobił do jej ciała na całą długość kutasa. Zaczęli kopulować jak króliki, do tego Paweł pochwycił jej jędrne, zwisające w dół piersi, bezlitośnie je miętosząc i drażniąc. Tak ostra jazda nie trwała długo. Jęki i stękania Bożeny szybko przybrały na sile i po raz drugi 'odleciała', przytrzymywana rękami Pawła. Paweł ponownie odpuścił swój wytrysk, wysunął się z Bożeny i gładząc jej piersi oraz łono, pomagał jej wyciszyć emocje. Doszła do siebie i sięgnęła do krocza Pawła. Jego 'instrument' dalej zachował gotowość do zabawy.
- Nie wierzyłam, gdy Ania mówiła mi, że kontrolujesz swoją erekcję i przebieg kopulacji, ale mam naoczny dowód, że tak jest - powiedziała, nieco zszokowana jego możliwościami.
- Wygląda na to, że mógłbyś przelecieć nas wszystkie trzy i każdą byś zadowolił - stwierdziła.
- Nawet wyglądałoby to ciekawie! Mam po nie zadzwonić i powiedzieć co i jak? - zapytała.
- To twoje córki, twoje mieszkanie, twoja inicjatywa - odparł Paweł.
- Ale chodzi o to, czy ty nie będziesz miał nic przeciwko temu? - sondowała Bożena.
- Tak jak mówisz! Mogłoby to wyglądać nawet ciekawie, ale decyzję zostawiam tobie Bożenko - dodał.
- A więc dzwonię, żeby jednak zrezygnowały z tej ich babskiej 'party' i przyjechały, bo oboje pokłóciliśmy się i chcesz jechać do domu - oznajmiła Pawłowi jaki komunikat prześle córkom i wyszła do przedpokoju, gdzie był telefon. Faktycznie zadzwoniła i przez chwilę rozmawiała z córkami, by po chwili powrócić do pokoju.  
- Bożenko, bardzo cię polubiłem, ale widzę teraz, po kim Zuza ma niewyparzoną gębę i wali prosto z mostu, jak sama mówi - dodał żartobliwie.
- Tobie też nic nie brakuje w tym względzie, więc jesteśmy kwita - odparła jak jego dobra koleżanka, a nie szanowna pani profesor będąca w wieku jego mamy.
- Ponieważ ten twój instrument jest prawie niezniszczalny, a ja na ten widok mam znowu mokrą cipkę i chcicę na ciebie, to kładź się mój panie, a ja sobie trochę na nim pogalopuję, bo nabrałam takiej werwy, że chce mi rozerwać cipkę - zakomunikowała mu Bożena. Kiedy Paweł położył się na wznak, a jego kutas kiwając się dumnie na boki, spoglądał na sufit, Bożena okraczyła go, uklękła i pochylając się do przodu wprowadziła go w siebie. Po kilku długich ruchach wchłonęła go całkowicie, a potem pochyliła się do przodu, dając Pawłowi piersi do zabawy, a sama rozpoczęła jazdę na jego kutasie, informując go, że gdyby przypadkiem szczytował, to może swobodnie spuszczać się w niej, bo bierze tabletki. Swoją jazdę jak na amazonkę przystało, rozpoczęła od stępa, do której Paweł dostosował pieszczotę jej piersi. Po chwili przeszła w kłus, a Paweł w tym samym tempie miętosił i maglował jej piersi, co jej widocznie odpowiadało, bo nie reagowała. Kiedy przeszła w galop, zbliżając się do finału Paweł przemieścił rękę na łechtaczkę, dotykając również od czasu do czasu drugiej dziurki, na co też mocno zareagowała, 'odlatując' po raz trzeci w stosunkowo krótkim odstępie czasu., siadając i nieruchomiejąc na udach Pawła. Doszła do siebie i przesunęła się w stronę buzi Pawła, całując go miejsce przy miejscu w podzięce za doznania i przyjemność.
- Paweł, z czystym sumieniem możesz powiedzieć moim córkom, że obudziłeś we mnie tygrysicę albo demona seksu. Zafundowałeś mi w krótkim czasie takie emocje, jakie poprzednio przeżywałam, o ile przeżywałam, w okresie tygodnia, jeśli nie miesiąca. Wiesz co mi Ania powiedziała, kiedy obie wychodziły z domu? Pewnie nie jesteś zainteresowany, ale ci powiem; ' Mamo, jest twój i wykorzystaj to, bo o ciebie nie jestem zazdrosna'.
- To ja ci też powiem, co powiedziała mnie; 'Jest na ciebie napalona, więc nie spapraj tego'.
- To są właśnie moje kochane córcie. Jedna warta drugiej. Jedno im jednak muszę przyznać; kochały swojego tatę i kochają mnie, chociaż martwi mnie to, że Anka ani myśli o małżeństwie, a przecież to w sumie mądra, ładna dziewczyna, latka lecą, a ona nadal sama. Marzył by mi się taki zięć jak ty, tylko ten twój wiek, to wojsko i w ogóle. To prędzej już pasujesz do Zuzy, bo widzę, że obie cię lubią, czemu wcale nie dziwię się teraz, bo pewnie bzykasz obie i obie są zadowolone - skomentowała wypowiedź Pawła.
- Wiesz co, chcę posmakować twojej spermy, a tobie smakują moje soki, więc które z nas leży na dole? - zapytała retorycznie.
- Chyba ja, bo głupio by mi było kłaść się na tobie, kiedy nie ma takiej potrzeby, a po drugie; leżąc na dole, łatwiej mi będzie spijać twoje soki - oświadczył z humorem.
Położyli się, nie zwlekając. Paweł na dole z kutasem w pełnym wzwodzie, a Bożena na nim, podając mu do lizania apetycznie wyglądającą i rajcującą go dodatkowo owłosioną cipkę, sama natomiast zajęła się jego sztywniakiem.  
- Tylko bez sztuczek Paweł, autentycznie chcę spróbować twojej spermy - uprzedziła go, zabierając się do dojenia i obrabiania jego kutasa.
- Powiedziały ci, kiedy przyjadą? - zapytał, robią przerwę w lizaniu.
- Zaraz miały siadać do auta, bo przeraziło je, że pokłóciliśmy się i pewnie będą chciały mediować - dodała żartobliwie.
- I wykombinowałaś, żeby nas tak zastały, tak? - zapytał, nawiązując do jej humoru.
- A nie będzie to dla nich fajny widok? - wybuchła śmiechem.
- Kto by pomyślał, szanowana pani profesor i takie żarty? - podjął jej konwencję rozmowy.
- Nie wysilaj tej ładnej główki. Masz inne zadanie. Wylizać moją cipkę, bo może uda mi się dołożyć jeszcze jeden orgazm, ale musisz włożyć w to trochę serca -  stwierdziła retorycznie, liżąc i całując główkę jego kutasa, podczas gdy on z pasją lizał, ssał i pieścił zalewającą go sokami cipkę Bożeny. Ich wzajemne podniecenie powoli, ale nieustannie wzrastało, zmierzając w stronę 'szczytu'. Kiedy Paweł faktycznie zaczął mocniej i w sposób bardziej urozmaicony pieścić jej cipkę językiem, a potem dołożył do tego jeden, a po chwili drugi palec, wsuwając i wiercąc kolistymi ruchami w cipce, a następnie w okolicach kakaowego oczka i w samej drugiej dziurce, jej doznania wzrosły lawinowo, tak samo jak wydzielanie soków, których nie nadążył spijać. W pewnym momencie wsuwając dość głęboko palce w cipkę, natrafił prawdopodobnie na czuły punkt, bo Bożena wrzasnęła, tryskając obficie bezbarwną i bezzapachową wydzieliną, zalewając twarz Pawła i nieruchomiejąc w ekstazie.
Wystraszyła Pawła nie na żarty, bo ani Ani, ani Zuzie nie zdarzył się tak obfity wytrysk, a jego podniecenie całkowicie siadło. Bożena dopiero po chwili oprzytomniała i sama zaskoczona tak silnym orgazmem, nie wiedziała co o tym sądzić, bo poczuła, że ten orgazm był inny, wywołany znacznie silniejszym bodźcem.
- Paweł, co ty tam nacisnąłeś, że siknęłam na ciebie. Nigdy mi się to wcześniej nie zdarzyło - tłumaczyła się przed Pawłem.
- Bożenko, to nie był mocz. To była bezbarwna ciecz i bez zapachu, a smak również inny, niż twoje poprzednie 'soki' - wyjaśniał jej wytrysk innej cieczy niż dotychczasowa wydzielina,  nawilżająca w sposób naturalny jej pochwę podczas stosunku.  
- Więc co to było i czym wywołane? - zastanawiała się Bożena.
- Mam już trochę lat, a nie znam swojego ciała. Musze zapytać o to jakiegoś ginekologa czy seksuologa. Najważniejsze, że nie były to siki, bo byłoby mi bardzo głupio. Ty mi robiłeś dobrze, a ja w nagrodę siknęłam ci w twarz. To nie byłoby fair i pewnie nigdy już żadna kobieta nie namówiłaby cię do lizania jej cipki - tłumaczyła się Bożena z niespodziewanego zdarzenia.
- Bożena, to nie tak! Tak jak ci mówię, to była całkiem inna ciecz, na pewno to nie był mocz - uspokajał zniesmaczoną kochankę.
- Dobra, nie mówmy już o tym, a ty następnym razem zapamiętaj, gdzie i jak gmerałeś mi w cipce, bo to była mega przyjemność i chciałabym to pewnie powtórzyć i to najlepiej z tobą - podkreśliła swoje doznania i odczucia w trakcie tego mega orgazmu.
- Cała przyjemność po mojej stronie, moja królowo - odpowiedział kurtuazyjnie.  
- Chodź, idziemy opłukać się do łazienki, bo dziewczyny zaraz tu będą i najlepiej, abyśmy byli nadzy, zrobimy wtedy odpowiednie wrażenie i łatwiej uwierzą, że seks nas pogodził - wyjaśniła swój punkt widzenia. Dała mu soczystego buziaka i zgodnie udali się do łazienki. Bożena usiadła na sedesie i wysikała się, dając tym samym do zrozumienia Pawłowi, że uznaje go już za kogoś bardzo bliskiego sobie, przed kim nie musi krepować się nawet przy tak intymnych czynnościach, jak sikanie. Nagość i bezpruderyjność Bożeny spowodowała, że jego nieco oklapły kutas ponownie przyjął gotowość bojową.
- Jesteś niesamowity Paweł. Reagujesz na wszystko. Goła cipka, sikanie.. co jeszcze cię rajcuje? - zapytała ze śmiechem.
- Twoje fantastyczne ciało, owłosienie, urocza buzia, ale przebił wszystko twój wytrysk w czasie orgazmu - odpowiedział wesołym, lekkim, wyluzowanym tonem Paweł.
- Faktycznie, być z tobą sam na sam, to należałoby się bać, czy nie najdzie cię ochota na gwałt? Ale póki co, to w twoim wydaniu takie reakcje są atutem nie do pobicia - oświadczyła i czułym gestem pogłaskała go po buzi. Widząc jego sterczącego kutasa, sama też nabrała ochoty na ponowny seks.
- Wiesz co? Zanim wejdziemy do wanny, zapakuj mi jeszcze raz to twoje cudo, bo jak go widzę takiego sterczącego, to żal nie skorzystać - powiedziała i podpierając się rękami o brzeg wanny, wyeksponowała mu swój kształtny tyłek i wilgotną od soków, nabrzmiałą cipkę.  
- Rżnij Paweł to cipsko, bo aż piszczy do tego twojego sztywniaka - w dosadny sposób okazała mu swoją ponowną 'chcicę' na niego. Nie mógł odmówić takiemu zaproszeniu.
Podszedł do niej i przejechał kilkakrotnie kutasem po lśniącej od soków szczelinie, nawilżając główkę, a potem delikatnym ruchem wcisnął kutasa do szparki.
- Dawaj Paweł, dawaj, rżnij mnie szybciej i mocniej. Może w końcu ty też spuścisz się i opróżnisz te swoje zbiorniki - powiedziała, chrypiąc z podniecenia. Zaczął więc rżnąć ją jak sukę, aż zaczęło chlupotać od nadmiaru jej soków, a Bożena zaczęła dyszeć i stękać, gdy dobijał do jej pośladków. Dodatkowo pochwycił zwisające i podskakujące piersi, miętosząc i drażniąc sutki. Pasowało jej to, bo mocno odbijała się od wanny, wciskając się z dużą siłą w jego ciało, a jej jęki zlały się z mlaskami ich ciał w jeden łoskot. Paweł też był coraz bliżej wybuchu, więc kiedy Bożena wrzasnęła i mocno wcisnęła się w jego krocze, doszedł i zaczął pompować w nią zgromadzone w jądrach nasienie. Poczuła to, bo jeszcze mocniej dopchnęła się do niego i znieruchomiała. Swoim zwyczajem gładził jej piersi i całe ciało, od piersi do łona, delikatnymi ruchami rąk. Ochłonęła i kiedy jego oklapły kutas wysunął się z niej, odwróciła się do niego i czułymi całusami dziękowała za doznania i kolejny orgazm.
- Paweł, wart jesteś wszystkich pieniędzy. Parafrazując czyjeś powiedzenie, mogę powiedzieć, że jeszcze nigdy w swoim życiu, w tak krótkim czasie, nie doznałam tak wiele przyjemności, jak dzisiaj od ciebie Paweł - powiedziała Bożena, autentycznie wymordowana przeżytymi orgazmami, ale radosna, wyluzowana i szczęśliwa.  
- Nie okazałeś żadnego szacunku niewyżyty młodzieńcze starszawej już nieco damie i przemaglowałeś ją tak, że będzie to pamiętać do końca swoich dni, za co jest i będzie ci bardzo wdzięczna - powiedziała lekkim, żartobliwym tonem, przytulając Pawła do swoich jędrnych piersi. Puściła wodę i po ustaleniu temperatury, zatkała korek i poprosiła Pawła, aby wszedł do wanny i usiadł z wyprostowanymi nogami, po czym sama weszła do wanny i usiadła na jego nogach, przodem do niego, eksponując mu wszystkie powaby swojego ciała. Nie musiała długo czekać. Jego kutas jakby czując w pobliżu jej owłosioną cipkę, zaczął dźwigać łeb i kiedy lekko podniosła swoje ugięte w kolanach nogi, eksponując mu szpareczkę, dźwignął się do pionu i kiwając na boki, 'rozglądał' się za nią.
- Paweł, on znowu ci stoi - oznajmiła, jakby sam tego nie widział.
- Nie widzisz, że rozgląda się za twoją cipką - z kolei on poinformował ją, dlaczego tak się dzieje. Ujęła kutasa delikatnie w rękę i zaczęła go obmywać czułymi gestami, a on  podrygiwał, kiedy dotykała czułych punktów. Zrewanżował się jej tym samym, obmywając równie czule jej cipkę, przeciągając palcami po jej szczelince, poczynając od kakaowego oczka i kończąc na wzgórku łonowym, nie zapominając przy tym o ruchliwym 'guziczku' łechtaczki. W trakcie zabawy przy wzajemnym obmywaniu swoich wrażliwych, erogennych narządów i części ciała, oboje usłyszeli dźwięk dzwonka domofonu. Paweł drgnął i przyspieszył mycie.
- Spokojnie Paweł! Mają klucze do wszystkich drzwi, kiedy więc uznają, że nie zamierzamy im otwierać, same sobie otworzą. A ty dalej rób swoje tak jak dotychczas, bo sprawiasz mi tym moc przyjemności. Wiesz gdzie i jak dotykać kobietę, aby jej sprawić frajdę i nie chce mi się wierzyć, że tego wszystkiego nauczyła cię Ania. Wcześniej nie miałeś dziewczyn? - zapytała, patrząc na niego z zaciekawieniem.
- Miałem dziewczynę Bożenko, tylko, że jej wiedza na temat spraw damsko-męskich równała się mojej, a ja byłem prawie surowy w tych sprawach. Do tego ona bardzo bała się rodziców i trudno było cokolwiek z niej wydobyć albo namówić na coś więcej niż pocałunek, a i ten był bardziej pocałunkiem babci z wnuczkiem niż faceta z dziewczyną. Po pół roku chodzenia ze sobą, pozwoliła mi dotknąć swojej piersi zakrytej przez stanik, bluzkę i płaszczyk. Ale było radochy! Tak u mnie jak i u niej. Mam mówić dalej, czy masz już dość? - zapytał, widząc grymas uśmiechu na ustach Bożeny.
- Kiedy i gdzie to było? W przedszkolu, szkole czy liceum? - zażartowała, słysząc jego słowa.
- W ostatniej klasie liceum. Ale to temat na dłuższą rozmowę i pewnie nie dziś - zakończył rozmowę Paweł, słysząc głosy Ani i Zuzy, spierające się o coś. Faktycznie po chwili usłyszeli pukanie do drzwi łazienki.
- Jesteście tam? - usłyszeli głos Ani.
- Tak, oboje! Możecie wejść! - odkrzyknęła Bożena. Po chwili drzwi otworzyły się i stanęła w nich Ania, a za nią pojawiła się ciekawska głowa Zuzy. Widząc ich oboje, nagich, siedzących  w wannie, Ania nie straciła rezonu i omal się nie roześmiała.
- To my przedzieramy się przez całe miasto nieomal na sygnale, a wy sobie siedzicie w wannie, jak gdyby nigdy nic - powiedziała to z uśmiechem, ale i lekką przyganą w głosie.
- Nie widać też specjalnie śladów kłótni po żadnym z was, więc po co był ten telefon mamo? - zadała retoryczne pytanie.
- Jak to po co? Po pomoc. Przywiozłyście mi tutaj jakiegoś niewyżytego chłopaczka, co to nie ma za grosz względów ani szacunku dla znacznie starszej od siebie osoby, nie mówiąc, że to dotyczy kobiety i waszej matki, a ten młody ogierek, że tak go nazwę, sprawił wręcz łomot mojej biednej, zaniedbanej cipce, że dziwię się, jak ona to mogła wytrzymać. Nie wiem czy wasze młode, zaprawione i na bieżąco używane cipki wytrzymałyby takie grzmocenie, jakie zafundował mojej szparce Paweł - swoje żartobliwe narzekanie wypowiedziała w sposób tak zabawny, że wywołała lawinę śmiechu u swoich córek.  
- Mamo, nie poznaję cię! Widzę przed sobą kobietę radosną, wyluzowaną i szczęśliwą, gdy jeszcze tak niedawno była to osoba zgorzkniała, zamknięta w sobie i narzekająca na cały świat - powiedziała Ania, widząc radość i wyluzowanie w oczach mamy.
- A ty, kiedy masz okres, zawsze jesteś zadowolona i szczęśliwa? - zadała córce retoryczne pytanie.
- No może nie zawsze, ale ty wtedy mamo przeszłaś samą siebie - przypomniała mamie ich rozmowę w okresie jej ostatniej miesiączki.
- To był wyjątkowo paskudny dzień, bo i okres mi się spóźnił, wszystko mnie bolało na dole, coś na uczelni było nie tak, chyba jakiś palant chciał mnie poderwać i robił to w taki sposób, że tylko w pysk dać, więc żółci nagromadziło się sporo. Oo.. gdyby wtedy pojawił się ktoś taki, jak Paweł, fundując mi taką dozę doznań i przyjemności, jaką dziś od niego dostałam, to gwarantuję ci, że miałabyś do czynienia z najszczęśliwszą osobą pod słońcem - Bożena podsumowała przykre wydarzenia tamtego dnia i jej nastrój w rozmowie z Anią.  
- Dobrze, zostawmy to. Pewnie nie po to po nas zadzwoniłaś, aby nam to powiedzieć, więc bądź uprzejma i powiedz o co chodzi? - ponowiła zasadnicze pytanie Ania, podczas gdy Zuza oczami sygnalizowała Pawłowi, że ma na niego chęć.  
- Aniu i Zuziu! Moje drogie córcie! Jesteście pełnoletnie i nie mam zamiaru was deprawować. Chciałam, żebyście zobaczyły naocznie jak wygląda wasza matka, kiedy jest szczęśliwa i wyluzowana dzięki wam. A poza tym, chciałam zobaczyć, pomimo, że to pewnie będzie czystej wody akt perwersji, jak kochacie się obie z Pawłem i nawzajem, żebyście zobaczyły jak kocha się z waszym Pawłem wasza matka, wyluzowana i radosna - spokojnym, neutralnym głosem zakomunikowała swoim zdumionym córkom, dlaczego i po co je ściągnęła do swojego domu.
- A teraz możecie powiedzieć, każda w swoim stylu, co o tym myślicie i jak oceniacie mój pomysł - zwróciła się do obu córek rzeczowym, bezosobowym tonem.
- A Paweł co o tym sądzi? - zapytała Zuza.
- Paweł uważa podobnie jak ja, że może to być ciekawe wydarzenie, tym bardziej, że to wy pierwsze wystąpiłyście z pomysłem i doprowadziłyście do jego realizacji, aby przy pomocy Pawła pobudzić mnie do życia i wyrwać z wyimaginowanej przez was depresji, przepraszam, z braku ochoty do życia - wyjaśniła swój i Pawła punkt widzenia.
- Jeżeli to, o czym powiedziałam, burzy wam mój obraz idealnej lecz zagubionej i nieszczęśliwej matki oraz wykracza poza uznawane przez was normy, to na tym kończymy naszą rozmowę i nie ma tematu - zakończyła dywagacje co do swojego pomysłu na rodzinną 'zabawę' z udziałem Pawła.
- Mamo, ty to mówisz na serio, że chcesz być przy tym, jak bzykamy się z Pawłem i chcesz też abyśmy obie uczestniczyły w twoim seksie z Pawłem? - Ania z wielkim niesmakiem odniosła się do pomysłu mamy, aby wspólnie z nią odbyć seks grupowy z Pawłem.
- I to jesteś cała ty Aniu! Z jednej strony przywozisz swojego chłopaka czy kochanka, bo już nie wiem jak zdefiniować Pawła w waszym związku, aby mnie rozruszał i przeleciał tak, żebym ponownie nabrała ochoty do życia czy do seksu, a kiedy to wypaliło i Paweł wygrzmocił mnie za wszystkie czasy, to teraz masz obiekcje i z iście purytańskim oburzeniem pokrzykujesz na mnie za mój pomysł, udając dziewicę orleańską - Bożena słysząc przyganę z ust starszej córki, rozeźliła się i nie pozostając jej dłużna, wygarnęła jej co myśli o jej hipokryzji. Ania słysząc słowa matki, zarumieniła się i zamilkła.
- Mamo, chcesz napisać książkę czy nakręcić film o rodzinnej orgii w naszym wydaniu? - odezwała się Zuza, biorąc w obronę starszą siostrę.  
- Dobrze! Przyjmuję do wiadomości wasze zdanie o moim pomyśle i zapomnijmy o tej rozmowie, ok? - Bożena widząc, że nie tylko Ania, ale i Zuza nie jest zachwycona jej pomysłem, wycofała się i zwróciła się pojednawczym tonem do obu córek o uznanie jej pomysłu za nie były.
- To co teraz mamo? Mamy wracać na to nasze 'babskie party'? - zapytała Zuza ze śmiechem.
- Przecież wiem, że nie macie żadnego spotkania. Może Paweł wydoli i zaspokoi po kolei każdą z nas, jeżeli przeszkadza wam wspólna zabawa z moim udziałem - skomentowała Bożena pytanie Zuzy.
- Dobrze, zostajemy mamo i przestań już złościć się na mnie czy na nas obie - odezwała się po chwili milczenia Ania.
- Wcale się nie złoszczę! Nie mam też skłonności lesbijskich, ale rajcowało mnie spróbowanie soków z waszych młodych cipek. Wasz tato nigdy nie zdobył się na seks oralny i wylizanie mojej cipki, a Paweł nie miał żadnych zahamowań i nie tylko mnie wylizał, ale zafundował takie doznania, gmerając palcami w mojej cipce i doprowadził mnie do stanu, że w trakcie orgazmu trysnęłam na niego jakimś płynem. Myślałam, że go osikałam, ale twierdzi, że to nie był mocz, tylko jakaś bezbarwna i bezzapachowa ciecz o innym smaku niż wcześniejsza wydzielina z cipki. Mam nadzieję, że uda mu się to powtórzyć, może wtedy poczuję, skąd ten wytrysk się bierze. To było coś niesamowitego - zrelacjonowała córkom swoje doznania z seksu oralnego z Pawłem.
- Mamo, słyszałam o czymś takim z opowiadania niektórych dziewczyn. To jest podobno tak zwany wytrysk kobiecy, występujący przy bardzo dużym podnieceniu i stymulowaniu punktu G, który znajduje się w kobiecej pochwie. Widocznie Paweł 'gmerając' ci palcami w cipce, jak ty to mówisz,  natrafił na ten punkt i doprowadził do wytrysku - skomentowała relację mamy Ania.  
- Paweł, ja też chcę mieć taki wytrysk i poczuć to, co mama - wypowiedziała się Zuza.
- Masz mnie tak długo lizać i gmerać w cipce, żeby to wywołać - zabrzmiało to w jej ustach bardziej jak polecenie, niż prośba.  
- Dobrze, podyskutujemy o tym później, a teraz proponuję wszystkim spacer do sklepu, bo musimy kupić prowiant na kolację i śniadanie, a trochę nas jest - zadysponowała pani domu. Oboje z Pawłem ubrali się, narzucili na siebie coś cieplejszego i zgodnie całą czwórką wyruszyli do pobliskich delikatesów. Zrobili zakupy niezbędnych wiktuałów, a dodatkowo Bożena kupiła wino i gruzińskiego szampana.
- A ten szampan to z jakiej okazji? - zapytała w swoim stylu Zuza.
- Z okazji przywrócenia mnie do życia, a bardziej właściwie to chyba z okazji tego 'wytrysku', że coś takiego udało mi się przeżyć i to nie dzięki jakiemuś staremu wyjadaczowi w sprawach seksu, ale za sprawą młodego i jak sam mówi o sobie Paweł, niedoświadczonego mężczyzny - zaspokoiła ciekawość młodszej córki Bożena. Po powrocie do domu i rozpakowaniu zakupów, Bożena zaproponowała kawę lub herbatę i lampkę szampana, aby 'oblać' udany seks. Nie było sprzeciwu i nie było chętnych na kawę, więc po zagotowaniu wody, zaparzyła dzbanek herbaty i wraz z pokrojoną w plasterki cytryną, podała na stół w salonie. Nalała herbatę do szklanek i nałożyła na talerzyki ciasto własnej roboty, zmiksowanego 'gnieciucha' jak sama go nazywała. Gnieciuch gnieciuchem, ale smakował wszystkim i pasował do gorącej herbaty. Ania w międzyczasie przygotowała cztery kielichy do szampana i zaproponowała, aby to Paweł otworzył szampana, jako że w tym domu szampana zawsze otwierał mężczyzna. Paweł nie mający w tych sprawach żadnego doświadczenia, przeprosił, ale stanowczo odmówił, podnosząc, w geście poddania się, do góry ręce, mówiąc przy tym, że sam chciałby napić się szampana, a gdyby to on go otwierał, musieliby go pewnie zlizywać z podłogi. Na takie dictum Bożena, jako pani domu, sama sięgnęła po butelkę, wprawnym ruchem wystrzeliła korek i nalała szampana do kielichów, nie roniąc ani kropelki, za co dostała brawa od córek i Pawła
- Ma się tę wprawę, co? - podsumowała swój wyczyn i wzniosła toast.
- Pijemy za nasze zdrowie i niech żyją orgazmy oraz wytryski kobiece - powiedziała żartobliwie, poprawiając nastrój i humory, tak córek jak i Pawła....cdn....

19 248 czyt.
96%234
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 8453 słów i 45342 znaków. Tagi: #erotyka #wizyta #seks

4 komentarze

 
  • nanoc

    nanoc · 2 lip 2017

    Dobrze idzie w właściwą stronę, czekam na następną część, ten czworokącik będzie podniecający jak ..... uuuuh już czuję narastające zaciekawienie  

  • santa

    santa · 24 cze 2017 · 274273653

    Witam serdecznie drogi Franku. Poprzednio zadałeś kilka pytań na które nie odpowiedziałam,  ale zacytuje tu kol. emeryta " też mam wrażenie że zebrałeś większość sagi "Olivia i Victoria" do dużego worka i naprawdę porządnie wstrząsnąłeś, dodając trochę swojskich elementów." Mam ja tym razem pytanie, co się z tobą dzieje? To co  teraz czytam, to po prostu nie wierzę własnym oczom. Franku dlaczego nie wyciągnąłeś wniosków z naszych komentarzy? P̄hm k̄heīyn nı p̣hās̄ʹā thī̀ p̄hm teibto k̄hụ̂n mā pheụ̄̀x h̄ı̂ wạyrùn xāc ca mị̀ dị̂ x̀ān mạn fæ rngk̒ teụ̄xn r̂xy la h̄nụ̀ng r̂xy reụ̄̀xngrāw k̀xn h̄n̂ā nī̂ tæ̀ nı khả xụ̄̀n «t̄ĥā dĕk polænd̒ pĕn chèn"jebakami" c̄hạn ca klạb pị thī̀ s̄yām tæ̀ reụ̄̀xngrāw k̄hxng fæn dạngnận p̄hm cụng rū̂ ẁā chokh dī thī̀ mị̀ dị̂jest.Przemyśls̄ìng thī̀ c̄hạn k̄heīyn pherāa mạn pĕn khwām h̄wạng k̄hxng c̄hạn cring«pheụ̄̀x dảnein kār t̀x rada.Pisz dī tæ̀ k̄hx h̄ı̂ mī kārk ra thả bāng xỳāng thī̀ mị̀ pheīyng tæ̀ ca mī sĕks̒ nı tĥāy thī̀s̄ud læ̂w tām thī̀ khuṇ k̄heīyn nı chîn deīyw"mæ̀ tậng khrrp̣h̒ khuṇ yāy tậng khrrp̣h̒wyzdychałykị̀ læa wạw thậngh̄md pĕn thh̄ār phwk k̄heā h̄ĕn mạn nạ̀ng bn lā k̄hxng phwk k̄heā"  Pozdrawiam ciepło, Santa K.

  • Bogu

    Bogu · 23 cze 2017

    China wiem jakie będzie zakończenie, ale nie wiem czy pisać aby nie psuć seansu

  • POKUSER

    POKUSER · 23 cze 2017

    Akcja się rozkręca, tylko niestety przepustka się kończy... Fajny odcinek