Mogło być i tak - cz. IX

Mogło być i tak - cz. IX

Położyli się spać. Paweł nago przy Ani, pod jej kołdrą, a Zuza na kraju sofy pod swoją.  
Paweł przytulił się do cieplutkiego ciała Ani i znużony wydarzeniami, bardzo szybko zasnął. Przeważnie miewał mocne, zdrowe sny, urozmaicane nieraz sennymi obrazami różnych wydarzeń mniej lub bardziej przyjemnych, ale nie podczas tego snu. Pogrążony w głębokim śnie poczuł, że coś go z tego snu wypycha do realu. Cieniutką strużką przedzierały się do jego podświadomości informacje, że coś się dzieje, powodując, że jego początkowo mocny sen stawał się coraz płytszy. Wolno ale nieustannie był wypychany na coraz większą 'płyciznę', aż oprzytomniał i otworzył oczy. Leżał na boku z jedną ręką pod głową, a drugą obejmował jedną z piersi Ani, wtulonej tyłem w niego i wykonującej różnorodne ewolucje swoim kuperkiem z jego penisem w cipce. W pokoju panował półmrok, ale ciche jęki, przyspieszony oddech i pulsacyjne podrygiwania jej ciała, wskazywały, że niewiele jej brakuje do finału, tyle że coś ją w tym hamuje. Dołączył się więc do zabawy. Popieścił przez chwilę jej piersi, następnie przesunął dłoń na wzgórek, gdzie wyręczając jej rękę, kolistymi ruchami zaczął pieścić i drażnić 'guziczek' łechtaczki,  wzmacniając poziom jej podniecenia i doznań. Dodatkowo zaczął wzmacniać jej frykcyjne ruchy, wychodząc naprzeciw i wycofując się na całą długość swojego 'sprzętu'. To przełamało jej 'hamulce' i doprowadziło do finału. Sprężyła się i wcisnęła się w niego, przyciągając go do siebie z dużą siłą, nieruchomiejąc na chwilę.  
Po chwili wysunęła się z niego i obróciła w jego stronę.
- Dziękuję Paweł! Dobrze, że obudziłeś się w odpowiednim momencie, aby mi pomóc - szepnęła i podziękowała mu pełnym tkliwości pocałunkiem.
- Wiesz, co mi chodzi po głowie? - odezwała się, obejmując dłonią sztywnego nadal penisa.
- Cipkę mam już nieco obolałą, bo męczyłam się ponad półgodziny i gdybyś mi nie pomógł, prawdopodobnie nie udałoby mi się dojść, ale teraz chciałabym spróbować tego, no wiesz...
- Nie wiem, więc wyksztuś to w końcu! - odpowiedział półgłosem, uśmiechając się zachęcająco.
- Myślę o drugiej dziurce i mam coraz większą chęć, abyś mnie tam 'rozdziewiczył', tak jak Zuzę - powiedziała cicho, lekko zmieszana.
- Aniu, wiesz, że dla ciebie zrobię wszystko, musimy się tylko do tego przygotować, a przede wszystkim ty. Kiedy ostatnio siedziałaś na kibelku? - zapytał delikatnie, nie chcąc urazić jej poczucia intymności. Zrozumiała, o co pyta.
- Wczoraj wieczorem, a dlaczego o to pytasz? - zapytała zaintrygowana jego pytaniem.
- Bo musisz być tam czysta, abyśmy się oboje nie pobrudzili lub nie 'złapali' czegoś nieprzyjemnego z powodu bakterii coli - próbował wyjaśnić jej problemy, z jakimi wiąże się seks analny.  
- Aaa...teraz rozumiem! - przyznała mu rację. - To jednak coś innego, niż klasyczne pieprzenie, gdzie przemyjesz fiuta i możesz wjeżdżać w cipkę, bo nic potencjalnie nie grozi ani tobie, ani partnerce, poza ciążą oczywiście. Ciekawi mnie tylko, skąd ty o tym wiesz? - zapytała, uśmiechając się do niego.
- Wiesz, rozmawiało się z chłopakami w wojsku na różne tematy - odpowiedział bez owijania rzeczy w bawełnę.  
- W wojsku, tak jak w więzieniu, trzeba uważać z kim idzie się pod prysznic. Tajemnicą poliszynela było również to, kto interesował się chłopakami, a nie dziewczynami - dodał.
- Ktoś tam więc podsłuchał facetów, jak trzeba przygotować się do seksu analnego, stąd dotarło to również do mnie. Miałem też to szczęście, że nie tylko w moim plutonie, ale i w kompanii nie było gejów - zakończył w ten sposób swoją odpowiedź na jej pytanie.
- Chodź, weźmiemy wspólną kąpiel i wrócimy do łóżka - zaproponowała Ania. Zsunęli się z posłania i poszli do łazienki. Ania usiadła na sedesie i wysikała się, co ponownie postawiło na baczność jego zwiędły nieco 'sprzęt'. Podniosła się.
- To teraz ty, a ja go potrzymam i sobie popatrzę - oświadczyła spoglądając mu lubieżnie w oczy. Trudno by było nie nazwać tego perwersją, ale czego się nie robi dla sprawienia komuś przyjemności. Podniosła deskę sedesową i obejmując delikatnie jego sztywniaka skierowała go w stronę muszli.  
- Sikaj, nie bój się, trafię w otwór, jest dość duży, nie sądzisz? - powiedziała wesołym głosem.
- Widziałeś przecież, że mamy z Zuzą dobre celowniki, mimo że nasze armatki nie mają takiej lufy, jak twój fiut, a przez to mają dużo większy rozrzut - dodała, oczekując w skupieniu na pojawienie się moczu. Kiedy zaczął sikać, wykazała dużą wprawę w kierowaniu jego lufą, jak określiła jego fiuta, tak że strumień moczu trafiał bezbłędnie do muszli. Kiedy skończył, wzięła papier, obtarła mu delikatnym ruchem główkę i czule pogłaskała. Spłukała muszlę i podeszła do wanny.
- Wiesz co, jednak chyba zaryzykuję i spróbuję zrobić to z tobą, bo raz; że już to robiłeś, a dwa; z nikim innym jednak nie odważyłabym się, bo jednak wymaga to dużej delikatności i wyczucia, a do ciebie mam zaufanie - powiedziała. Poszukała chwilę po szafkach i znalazła oliwkę do ciała. Puściła wodę, weszła do wanny i uklękła, zapraszając go gestem, aby zrobił to samo, przodem do niej. Wszedł za nią do wanny i podobnie jak ona ukląkł za nią. Kiedy woda w wannie osiągnęła poziom około 15 cm wyłączyła ją. Podała oliwkę Pawłowi aby nasmarował jej odbyt i jego okolice oraz żołądź swojego penisa. Pochyliła się maksymalnie do przodu wypinając w jego stronę kształtny, kobieco zaokrąglony kuper. Polał obficie oliwką jej kakaowe oczko i rozsmarował oliwę na dziurce i okolicach.  
- Teraz delikatnie próbuj wciskać palec w dziurkę.  Wciśnij do oporu, poczekaj chwilę i próbuj wciskać dalej. Jak zaboli mocniej, to ci powiem - instruowała Pawła Ania, zapominając, że on to już robił, a ona robi to pierwszy raz. Musiał jednak przyznać, że Ania robi to prawie profesjonalnie, chcąc zneutralizować zwieracz i otworzyć się jak najmniej boleśnie. Po kilkunastu próbach i dodatkowym naoliwieniu mógł wprowadzać palec prawie bez oporu. Ania poprosiła go aby naoliwił i próbował w ten sam sposób dołożyć drugi palec. Poszło znacznie łatwiej, więc ujęła penisa i przysiadając, przystawiła go do  dziurki i zaczęła powolnym przysiadaniem wciskać go w siebie. Po kilkunastu coraz dłuższych przysiadach  wchłonęła go całkowicie, siadając na jego udach.  
- Ty zacznij mnie pieścić, a ja zaczynam 'jazdę' - powiedziała i zaczęła powolnymi ruchami suwać się po jego kutasie, a Paweł zaczął pieścić jej piersi. Pochyliła się do przodu i wzmocniła tempo i głębokość suwania.  
- Jedną ręką pieść piersi, wiesz już jak, a drugą tarmoś cipkę i staraj się nie gubić 'guziczka' - poprosiła, przyspieszając tempo suwania i ewolucji tyłka.  
- Paweł, mocniej tarmoś cipkę, a delikatniej brodawki piersi - instruowała kochanka, sama poszukując coraz mocniejszych doznań przez wysuwanie się prawie do końca i przysiadanie z impetem na pełną głębokość. Po dość długiej chwili Ania miała jednak dość analu.
- Chyba nic z tego nie będzie, ta forma seksu chyba nie jest szczytem marzeń dla hetero partnerów, dla mnie w każdym bądź razie na pewno nie - stwierdziła obojętnym tonem.  
- Tyłek mnie już boli, na nogach będę miała na pewno zakwasy, a orgazmu jak nie było, tak nie ma - dodała z humorem. Wysunęła się z niego i obróciła przodem, a potem wzięła słuchawkę prysznica, ustawiła temperaturę wody i z wielką delikatnością obmyła mu penisa i nasmarowała oliwką.  
- Jest czyściutki i naoliwiony jak pupka niemowlaka, a co ważniejsze, nadal sztywny - stwierdziła i pieszczotliwie pogłaskała kutasa, a potem ponownie odwróciła się tyłem i nadziała na niego, ale cipką, zaczynając od razu jazdę na ostro. Zaczął więc ponownie pieścić jej piersi, wodząc delikatnymi ruchami palców kółeczka wokół brodawek i równie delikatnie pocierając twarde jak kamyki sutki, w wyniku czego wzmocniła jazdę i tempo swoich ruchów, co doprowadziło ją do szybkiego finału. Kiedy znieruchomiała przez chwilę i zaczęła mu mięśniami Kegla 'obmacywać' kutasa, skończył i on. Przytulił ją do siebie i opróżnił swoje 'zbiorniczki', potęgując przy tym i jej doznania. Obmyli ponownie swoje ciała i wyszli z wanny.  
- Wracamy do pokoju, bo chcę się poprzytulać do ciebie, a może i popieścić, bo w dalszym ciągu mam straszną chęć na ciebie - powiedziała, głaszcząc pieszczotliwie kutasa, który zwiotczały i wymęczony odwiedzinami w obu dziurkach Ani, ponownie zaczął rosnąć w jej ręku. Wrócili do pokoju i położyli się tak jak poprzednio. Zuza nadal słodko spała.
- Patrząc na tego twojego 'sztywniaka' wróciła mi ochota na dalszą zabawę, ale moja cipka jest zbyt obolała, więc ty mi ją wyliżesz, a ja ci obciągnę, zgoda? Ja też chcę spróbować twojej spermy, bo widziałam jak smakowała Zuzie, a moje soki też nie budziły w tobie wstrętu, więc do roboty mój żołnierzyku, niech mam co wspominać, gdy odjedziesz w siną dal - powiedziała i odwróciła się, okraczyła go i przesunęła się w stronę jego fiuta, eksponując mu przed oczami swoją wymęczoną nieco cipkę. Przybliżył ją do siebie i z pasją zanurkował w jej krocze, ona tymczasem objęła jedną ręką fiuta, a drugą mosznę, bawiąc się jego orzeszkami jak kulkami do zabawy. Polizała główkę i kiedy na czubku pojawiła się kropelka preejakulatu, zlizała ją. Nie budziła wstrętu, wiec objęła ustami główkę, liżąc językiem i wsuwając ją sobie w usta coraz głębiej. Oboje zaczęli odczuwać coraz większe podniecenie. On pracowicie liżąc i spijając z jej cipki coraz większe ilości jej soków, ona obrabiając mu językiem główkę fiuta i wsuwając ją sobie coraz głębiej. Kiedy pochwycił wargami jej obrzmiałą z podniecenia łechtaczkę, ssąc i drażniąc ją językiem, a potem dołączył do tego dwa palce, które wsunął w szparkę, jej doznania wyrażane jękami i dyszeniem zbliżały ją coraz bardziej do orgazmu, podobnie zresztą jak i jego. Suwając ustami po główce i ręką po trzonie jego kutasa prowadziła go bardzo szybko do wybuchu. Poczuła jak główka zaczyna pulsować w jej ustach, wzmocniła więc tempo suwania ręką po trzonie i doczekała się, że wytrysnął, o czym zresztą ja uprzedził. Nasienia nie było zbyt dużo, ale w pierwszej chwili przytkało ja, musiała je więc przełknąć. Rzadko zdobywała się na to, że robiła kochankowi 'laskę', a kiedy do tego doszło, przeważnie wypluwała spermę. Teraz o dziwo połknęła ją i jej smak nie odrzucił ją. Wyssała z niego resztę. Paweł chcąc się jej odwdzięczyć przyspieszył i wzmocnił swoje działania, doprowadzając Anię do orgazmu. Ona też obdarzyła go dość obfitym 'wytryskiem' soków, które ledwo nadążył spijać. Kiedy minęły emocje, oboje podziękowali sobie za doznania i odwzajemnioną przyjemność.  
- Dzisiaj Paweł 'wystrzelałeś' się dosyć mocno, ciekawa jestem jak zareaguje Zuza, kiedy jej powiesz, że jesteś niedysponowany. Lepiej powiedz jej od razu, że boli cię głowa i nie myślisz o seksie. A poza tym, to na dziś mam dla ciebie niespodziankę - oznajmiła mu dość wesołym głosem, tak, że nie spodziewał się, aby ta niespodzianka była dla niego specjalnie przykra.  
- Mama zaprosiła nas do siebie, bo chce cię poznać. Widocznie ktoś nas widział razem i jej doniósł. Ale nie musisz się 'spinać' czy stresować z tego powodu. Nasza mama jest bardzo miłą i sympatyczną osobą, a ty takie kobiety lubisz. Przynajmniej tak mówiłeś nam, więc nie mam powodu, aby ci nie wierzyć - oznajmiła pogodnie, osładzając mu tę 'miłą' niespodziankę szczyptą humoru.  
- I co powiesz mamie? Że zajęłaś się mną, bo byłem zagubionym, niedoświadczonym chłopaczkiem, któremu należało pomóc - rozdrażniony jej 'niespodzianką', nie kontrolował w pełni swojej  wypowiedzi, demonstrując Ani zachowanie, którego się po nim nie spodziewała.
- Paweł, co ci się stało? Zdenerwowałeś się tym, że mamy jechać do naszej mamy? - zapytała ostrym głosem, przywołując go do porządku, budząc przy okazji Zuzę.  
- Co się stało, że wrzeszczycie na siebie i nie dajecie pospać ludziom ? - odezwała się zaspanym głosem.  
- A ta zaspany osoba czy 'ludź' może też będzie raczyła poderwać swój tyłek z posłania, bo jest już nieco późnawo - fuknęła na nią, dobrze już rozeźlona Ania.  
- A ty Paweł przemyśl i zastanów się dobrze, zanim znowu z czymś wyskoczysz, tak jak teraz - upomniała Pawła, widząc jego naburmuszoną minę. Widać było, że dotarło w końcu do niego, że wyskoczył ze swoimi pretensjami, jak Filip z konopi, nie mając ku temu żadnego poważnego powodu. Przetrawił swoją wypowiedź i uznał, że Ania niczym nie zasłużyła sobie na jego pretensjonalne zachowanie i głupią, szczeniacką wypowiedź.
- Aniu, przepraszam! Nie wiem co we mnie wstąpiło, że zachowałem się jak głupi, narwany szczeniak. Wcale bym się nie obraził, gdybyś mnie walnęła w ten mój niewyparzony dziób i zamknęła sprawę - odezwał się pojednawczym, żałosnym głosem, usiłując przy tym wywołać  grymas uśmiechu.  
- Oj ty pożal się Boże chojraku! Zachowujesz się teraz faktycznie jak mały szczeniaczek, co to nawet ugryźć porządnie nie potrafi, ale co się naszczeka, to jego - odezwała się już ugodowym, spokojnym głosem, tak jak na poważną panią mecenas przystało.  
- To co w końcu postanowiłeś? Jedziesz ze mną do mamy, czy zostajesz tu w domu? - zapytała z lekkim uśmiechem na ustach.
- Jasne, że jadę! Teraz to nawet nie wiem, dlaczego tak wygłupiłem się i naskoczyłem na ciebie? - odparł, myśląc o tym, co przed chwilą zademonstrował Ani.
- Ale ja mniej więcej domyślam się, co mogło spowodować taką, a nie inną reakcję u ciebie, kiedy oznajmiłam ci, że jedziemy do mamy? - próbowała sama przed sobą usprawiedliwiać Pawła.
- Miałeś pewnie w końcówce szkolenia dość dużo różnorakich testów i egzaminów, które ci w końcu nieźle obrzydły i kiedy ci zakomunikowałam, że mamy jechać do mamy, uznałeś to za kolejną formę testu czy egzaminu. No bo też trzeba postarać się, aby wypaść w miarę dobrze w oczach kogoś, kogo się nie zna, tym bardziej, że jest to ktoś bliski dla mnie i dla Zuzy. I teraz jestem prawie pewna, że tak to u ciebie zadziałało, więc broniąc się wewnętrznie, wydarłeś się na mnie, jako sprawcę tego sprawdzianu. Uważam więc, że tak to można, a nawet trzeba sobie wyjaśnić, co oznacza, że ja też zawiniłam wobec ciebie, bo nie uprzedziłam cię wcześniej o mojej rozmowie z mamą, gdzie między innymi pojawiła się również twoja osoba. Czyli jesteśmy wobec siebie kwita. Ja cię nie uprzedziłam, a ty mnie w odwecie ochrzaniłeś, więc nawzajem nic sobie nie jesteśmy winni. A tak mówiąc między nami, będziesz z tej wizyty zadowolony, bo nasza mama jest to mądra, doświadczona i ciepła osoba. Jestem przekonana, że oboje przypadniecie sobie do gustu, żeby nie powiedzieć; serca - dodała na zakończenie Ania. Kiedy Zuza niezbyt zadowolona, zwlokła się z łóżka i wyszła do łazienki, narzucili na siebie szlafroki i przeszli do kuchni. Ania przygotowała dość pożywne śniadanie tak dla Pawła, jak i dla siebie i po kilkunastu minutach byli po śniadaniu. Paweł pomógł Ani pozmywać naczynia oraz uporządkować kuchnię i mieli wychodzić, kiedy pojawiła się w niej Zuza.
- Wy wybieracie się gdzieś z wizytą, bo coś tam usłyszałam, ale nie za bardzo kojarzę? - zapytała, zaciekawiona.
- Tak! Do mamy! Prosiła abyśmy wpadli do niej na kawę oboje z Pawłem - odpowiedziała Ania.
- Tak się zastanawiam, czy nie zabrać się z wami, bo też dość długo  nie widziałam się z mamą - Zuza rozważała głośno, co wypadałoby jej zrobić w najbliższym czasie.
- A zajęcia? - zapytała Ania.  
- E tam, nic ciekawego nie będzie się działo przez najbliższy tydzień, zajęcia będą bardziej organizacyjne niż teoretyczne, a to dość dobrze ogarniam i nie miałam z tym na razie żadnego problemu, tak, że spokojnie mogę odpuścić i chyba tak zrobię - powiedziała, kończąc swoje rozważania i zabrała się za śniadanie przygotowane dla niej przez Anię.
- A tak poza nawiasem, to co z tym twoim chłopakiem? Odpuściłaś go sobie zupełnie? Według mnie był całkiem normalnym chłopcem i pasowaliście do siebie - skomentowała pogodnym tonem sercowe sprawy Zuzy.
- Fakt, był normalny i dość wygadany, ale stał się zbyt pewny siebie. Parę razy potraktował mnie jak swoją własność, a kiedy dałam mu do zrozumienia, że taki układ mi nie odpowiada, ostentacyjnie mnie olał i umówił się z inną, bardziej uległą. Poza tym, nie wiem czy mówić coś takiego przy Pawle, ale pod względem sprawności w łóżku, nie dorastał do pięt Pawłowi - podsumowała swoje doświadczenia w kontaktach damsko-męskich.
- Aaa, rozumiem! Teraz punktem odniesienia dla ciebie nie będzie intelekt, sprawność umysłowa czy inne przymioty potencjalnego chłopaka lecz sprawność łóżkowa, tak moja siostrzyczko? - podsumowała rozterki Zuzy Ania.
- Może nie do końca tak, ale mniej więcej coś koło tego - odpowiedziała z uśmiechem Zuza.
- Dobrze, zostawmy ten temat. Rozumiem, że chcesz jechać z nami i pewnie bardziej ze względu na Pawła niż ze względów podtrzymania czy zaspokojenia więzi rodzinnych, ale o tym pogadamy kiedy indziej. Nie chciałabym, aby mama domyśliła się naszych wzajemnych relacji, bo to przysporzyłoby jej tylko dodatkowej zgryzoty, więc musimy zachować wszelkie pozory, świadczące o tym, że Paweł jest zainteresowany tylko mną, a ty towarzyszysz nam jako siostra i kochająca córka, która stęskniła się za mamą. Pamiętajcie, że nasza mama każdy fałsz wyczuje na odległość i pewnie nie będzie zbyt zachwycona, że przywożę jej jako mojego chłopaka, znacznie młodszego od siebie mężczyznę, ale gdyby zorientowała się, że ten chłopak gzi się z obiema córkami równocześnie, to moglibyśmy wszyscy razem wylecieć z hukiem z jej domu - Ania podsumowała w pogodny i wyważony sposób swoją wypowiedź, związaną z wizytą u ich matki.
- To zrozumiałe, że tak to ma wyglądać, więc myślę, że nie tylko ja, ale również Paweł potrafi udawać, że nic nas nie łączy, prawda Pawełku? - Zuza zwróciła się w swoim stylu do Pawła.
- To teraz kiedy wszystko wyjaśniliśmy sobie, zbieramy się, bo mama nas oczekuje między dziewiątą, a dziesiątą. Nie jest to co prawda daleko, ale zawsze to jazda po mieście - zdecydowała Ania i niedługo potem wychodzili z domu, udając się do garażu. Po około pół godzinie podjeżdżali pod wolnostojący, ogrodzony i zadbany, piętrowy dom, a właściwie bliźniak, przedzielony na parterze czymś w rodzaju sieni, do której prowadziły szerokie i wysokie, dwuskrzydłowe drzwi. Lewą część tego domu zajmowała pani Bożena, mama obu dziewczyn, dysponując obszernym lokum na parterze, składającym się z salonu, pokoju sypialnego, kuchni i łazienki oraz połową piętra i wysokiego poddasza. Drugą, prawą część domu, stanowiącą odbicie lustrzane lewej części, zajmowała siostra nieżyjącego męża pani Bożeny, ciotka Ani i Zuzy wraz ze swoją rodziną. Wysiedli z samochodu i udali się do furtki bramy wjazdowej. Ania posiadała klucze, więc otworzyła furtkę, a następnie szerokie drzwi wejściowe, coś w rodzaju bramy do domu. Znaleźli się w długim pomieszczeniu tworzącym typową sień, rozdzielającą parter na dwie części, na końcu której widać było szerokie schody, prowadzące na górę. Ania zadzwoniła do drzwi na lewo i po chwili witali się z młodo wyglądającą, przystojną kobietą w wieku około pięćdziesięciu paru lat, matką Ani i Zuzy. Po przywitaniu się z mamą, Ania przedstawiła mamie Pawła, a jemu swoją mamę. Paweł swoim zwyczajem trzasnął obcasami i zasalutował, podając swoje imię i pocałował podaną sobie rękę. Nie krygowała się i nie wyrywała ręki, ale pogłaskała Pawła po buzi mówiąc;
- Podobno w dzisiejszych czasach nie całuje się już kobiet w rękę przy powitaniu, ale cieszę się, że należąc do młodzieży, ty Pawełku zachowujesz się podobnie jak mój nieżyjący mąż, ojciec Anny i Zuzanny. Zawsze witając się, całował kobietę w rękę, mówiąc przy tym, że każda kobieta to najwyższe dobro i skarb, które powinno się hołubić i czcić jak swoją własną matkę - miłym dla ucha, melodyjnym głosem podziękowała Pawłowi za okazane jej względy, przechodząc z nim od razu na bezpośrednie relacje. Ociepliło to od razu atmosferę, tworząc prawie rodzinny klimat w rozmowie i zachowaniu. Po powitaniu Pawła i córek, pani Bożena zaproponowała herbatę, kawę bądź zimne napoje. Ania z Pawłem wybrali herbatę, Zuza kawę, ale Ania przeprosiła mamę, powierzając jej obowiązek zajęcia się Pawłem i obie z Zuzą, zajęły się przygotowaniem preferowanych napoi, włączając również panią Bożenę, która zazwyczaj pijała herbatę. Oczywiście mama dziewczyn była przygotowana na ich wizytę, więc oprócz napoi, dziewczyny podały na stół domowej roboty ciasto i rogaliki z różą. Pani Bożena chcąc wywiązać się z obowiązku pani domu, zagaiła rozmowę, początkowo na tematy ogólne, potem bardziej szczegółowo zaczęła wypytywać Pawła o jego służbę wojskową, rodzinę, wykształcenie i jego ewentualne plany na przyszłość bliższą oraz  dalszą. Nie była to jednostronna rozmowa, a w zapytaniach dotyczących rodziny czy wojska nie było nachalności. Można było wyczuć, że pani Bożena zachowuje się jak każda matka. Widząc, że starsza córka nie wykazuje zbyt wielkiej chęci do wiązania się z kimś na stałe, a jej wiek zaczyna zbliżać się do niebezpiecznej granicy, po przekroczeniu której większość kobiet coraz bardziej zniechęca się do mężczyzn i małżeństwa, na widok Pawła, przystojnego, ale bardzo młodego mężczyzny, chciała przynajmniej dowiedzieć się, co było powodem, że jej starsza córka, skądinąd poważna pani mecenas, zainteresowała się nim do tego stopnia, że przywiozła go do niej i przedstawiła go prawie jako swojego chłopaka. O dziwo, Paweł, który zawsze w kontaktach z kobietami, a tym bardziej znacznie od siebie starszymi, będącymi w wieku jego mamy bywał raczej onieśmielony i nie wykazywał zbytniej aktywności w rozmowie czy dyskusji, w rozmowie z panią Bożeną nawiązał bezpośredni, dojrzały kontakt, odpowiadając z wyczuciem na każde zadane pytanie. Jego odpowiedzi były wyważone, z sensem i na temat. Pani Bożena, wykładowca jednej z krakowskich uczelni, musiała przyznać przed samą sobą, podobnie jak poprzednio Ania, że Paweł, młody chłopak ma zadatki i potencjał w sobie, który odpowiednio wsparty i wykorzystany, może doprowadzić go w przyszłości do zrobienia niezłej kariery w życiu. Ania zorientowała się, że matka na poważnie sonduje i bada Pawła, chcąc dociec co ją skłoniło, do zainteresowania się tak młodym mężczyzną. Po minie matki i Pawła poznała, że to jej matka ma większy problem w rozmowie niż Paweł. Robił wrażenie wyluzowanego bardziej niż jej matka, co wprawiło ją w niezły humor.
- A o czym wy tak rozprawiacie mamo, że Paweł rozmawia z tobą jak równy z równym? - zapytała pogodnie, zadowolona, że Paweł nie dał się zdominować jej mamie.
- A żebyś wiedziała! Rozmawiamy ogólnie o wszystkim i ten młody człowiek znajduje na wszystko właściwą odpowiedź - odpowiedziała jej mama.
- Wiem mamo! Dlatego mówię, że szkoda go do tego wojska i szkoda jego dwóch lat, które będzie musiał później nadrobić - powiedziała Ania.
- On nie tylko jest oczytany, inteligentny i mądry, ale do tego jest muzykalny i posiada dobry słuch - kontynuowała, przedstawiając zalety i ponad przeciętny umysł Pawła.
- Paweł, nie chcę cię do niczego zmuszać, ale jeżeli możesz, zagraj nam coś, co lubisz - zwróciła się Ania do Pawła.
- We wcześniejszej rozmowie z mamą wspomniałam o tym, jak nas zaskoczyłeś swoją grą, a mama jest melomanką, więc na pewno z chęcią posłucha twojej muzyki - ponownie go zaskoczyła, stawiając przed faktem dokonanym. Zdążył już jednak polubić panią Bożenę, więc nie krygując się czy wykręcając, podszedł do stojącego w kącie pianina, podniósł klapę i przysunął sobie, stojący w pobliżu taboret. Widocznie pani Bożena też lubiła sobie pograć dla relaksu - przebiegło mu przez myśl. Popatrzył na Anię pytającym spojrzeniem, jakby pytał 'co ma zagrać? Zrozumiała jego spojrzenie.
- Masz nie rozgrzane ręce, więc na początek zagraj coś wolniejszego, nie musi to być klasyka,  mama lubi różną muzykę, nie gardzi nawet muzyką biesiadną - podpowiedziała mu od czego może zacząć. Zaczął więc od piosenek Sipińskiej, potem walca Na falach Dunaju, polkę krakowiankę, mazurka Chopina i na zakończenie czardasza, którego zagrał z właściwą sobie pasją, co spodobało się pani Bożenie.
- No Pawełku, tak jak mówiła Ania, posiadasz w sobie nie tylko potencjał, ale duże pokłady możliwości. Tego czardasza zagrałeś tak pięknie, że ja mimo, że czasami sobie pogrywam, muszę przyznać, że masz dużo lepszą technikę gry ode mnie. Faktycznie szkoda twojego talentu, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Wszystko jeszcze przed tobą - podsumowała jego muzykowanie pani Bożena.  
- To wy sobie mamo pogadajcie z Anią, a ja zabiorę Pawła i pokażę mu swój pokój - wtrąciła się do ich rozmowy Zuza, która mówiąc to, wymieniła znaczące spojrzenia z Anią.
- Masz mamo coś przeciwko temu? - zapytała obojętnym tonem Ania.  
- Możecie iść, tylko może najpierw idź sprawdź, czy masz porządek w pokoju, bo zapraszasz Pawła, a nie wiadomo, czy będzie miał na czym usiąść? - zwróciła jej uwagę pani Bożena.
- Mamo, nie musisz mnie obrażać i to przy Pawle. Wiem, w jakim stanie zostawiłam pokój i nie muszę go sprawdzać - odparła, nieźle rozżalona na mamę Zuza.
- Dobrze, dobrze! Jeżeli jest tak jak mówisz, to przepraszam cię i możecie iść. Pamiętaj tylko, że obiad jest o pierwszej, a Paweł to nie dziewczyna, więc nie rozgaduj się za bardzo na tematy, które mogą go nie interesować - przypomniała Zuzie o porze obiadowej, przygadując jej trochę jak każda matka. Zuza nie czekała na dalsze pouczenia mamy.
- Chodź Paweł, bo mama za chwilę zacznie swoje belferskie popisy ćwiczyć również na tobie - skomentowała ze śmiechem, skierowane pod swoim adresem słowa mamy Zuza.
Poszli więc oboje na piętro, gdzie obok pokoju gościnnego i gabinetu nieżyjącego ojca, służącego obecnie za bibliotekę, znajdował się pokój Zuzy, duża łazienka i pomieszczenie służące za garderobę oraz magazyn rzeczy aktualnie nieużywanych. Z tego pomieszczenia można było dostać się schodami zabiegowymi na obszerne poddasze, służące za suszarnię oraz graciarnio-rupieciarnię. Weszli do pokoju Zuzy i faktycznie od razu było poznać, że jest to pokój dziewczyny, która niezbyt uwielbia porządek i dbałość o szczegóły, ale ogólnie trudno by było zarzucić jego właścicielce bałaganiarstwo czy totalny nieład. Zuza zgarnęła co prawda parę leżących luźno ciuszków i wrzuciła je do jednej z szuflad komody, ale jej myśli były zaprzątnięte przede wszystkim Pawłem.  
- Paweł, kiedy szliśmy do tego pokoju, to na myśl o tym, że za chwile będziesz mnie rżnął jak ladacznicę, mam całe majtki mokre i już je ściągam, aby ci ułatwić zadanie. Więc nie zastanawiaj się, tylko ściągaj ten galowy garniturek, abyś go nie skotłasił i bierz się do roboty, bo mnie aż ssie wewnątrz od chcicy - wyłuszczyła mu swoje oczekiwania, rozbierając się do naga, aby mu, jak sama powiedziała, ułatwić zadanie. Wobec takiej zachęty i na widok jej nagiego, powabnego ciała nie zastanawiał się, tylko szybko pozbył się munduru i bielizny, odkładając je na jedno z krzeseł, podszedł do Zuzy, która natychmiast zatopiła w nim swe usta, zasysając jego język. Przez chwilę toczyła potyczkę z jego językiem, potem odwróciła się, pochyliła się do przodu, podpierając się na rękami na jednym z krzeseł, wyeksponowała  mu swój powabny kuperek. Nie dała mu żadnego wyboru, tym bardziej, że na widok jej nagiego ciała i ociekającej sokami cipki jego kutas osiągnął niesamowitą 'gotowość' bojową. Widząc jej nabrzmiałą z 'ochoty' cipkę przybliżył się do niej i nakierował 'lufę' oręża na jej szczelinkę, rozgarnął przesłaniające dziurkę 'firaneczki' i nie napotykając oporu wjechał w nią z impetem na całą długość fiuta, aż stęknęła. Pochwyciła natychmiast jedną ręką jego pośladek, kontrolując tempo i siłę jego ruchów posuwisto-zwrotnych. Dodatkowo Paweł objął rekami jej piersi, pieszcząc je początkowo delikatnymi, kolistymi ruchami palców, ale ona życzyła sobie coraz mocniejszego tłamszenia i miętoszenia jej jędrnych półkul, kładąc dłoń na jego rękach i pokazując w jakim tempie oraz z jaką siłą ma to robić. Dostosował się do jej życzeń i przez chwilę słychać było tylko ich przyspieszone oddechy, pojękiwanie Zuzy i 'mlask' stykających się ciał. Zuza była tak mocno podniecona od samego początku, że orgazm ogarnął ją w gwałtowny sposób i byłaby niechybnie upadła na podłogę, gdyby Paweł jej nie podtrzymał, hamując skutecznie swoje podniecenie. Kiedy Zuza oprzytomniała, poczuła, że nadal jest w niej sztywny, więc rozpoczęła jazdę od nowa, chcąc wykorzystać sytuację i zaspokoić 'chcicę', która mimo orgazmu, niewiele straciła na sile. Paweł natomiast czując, że jest bliski wytrysku, swoim zwyczajem ścisnął kutasa u nasady i kiedy napięcie osłabło, zaczął pracować jak parowy tłok, jednak Zuza zmieniła zdanie i powstrzymała go, wysuwając się z pod niego, prosząc aby się położył na łóżku na boku. Kiedy to zrobił, położyła się przed nim tyłem i wypięła kuperek w jego stronę. Kiedy przysunął się bliżej, sięgnęła po jego fiuta i wciskając się w jego krocze, wsunęła go w siebie, a potem sięgnęła po jego rękę i położyła ją sobie na piersiach, domagając się pieszczoty. Zaczęli współpracować, a Paweł przemieścił rękę na jej wzgórek, głaszcząc i drażniąc łechtaczkę. Wyraźnie przyspieszyła, a potem nakryła jego rękę i wzmocniła nacisk, domagając się szybszej i mocniejszej podniety. Ponownie zaczęła dochodzić, suwając coraz szybciej kuperkiem. Tak jak poprzednio, doszła szybciej niż Paweł, wciskając się w niego z dużą siłą, blokując jego receptory, tak, że zamiast orgazmu musiał uważać, aby nie doznać szwanku na swoim instrumencie. Pomógł wyciszyć jej emocje i wysunął się z niej. Doszła do siebie i odwróciła się w jego stronę, a potem ujęła jego twarz i czułymi pocałunkami podziękowała mu za doznania i sporą porcję przyjemności.
- Musimy wracać, bo mama może zacząć coś podejrzewać, więc doprowadź się jakoś do porządku, bo twój sztywniak za bardzo wypycha ci spodnie, chyba, że chcesz sprowokować mamę? O ile mi wiadomo, od dawna żaden facet nie gościł w sypialni mamy, a przecież to jeszcze stosunkowo młoda kobieta, do tego tata był od niej starszy prawie o dwadzieścia lat i nie sądzę, aby używał swojego 'instrumentu' częściej, niż tylko w celach prokreacyjnych, gdyby więc zobaczyła taki namiocik w twoich spodniach, to kto wie jaka by była jej reakcja? - Zuza pozwoliła sobie w bezkompromisowy sposób zażartować tak w odniesieniu do wieku mamy, jak i jej ewentualnych potrzeb w relacjach damsko-męskich.  
- Zuza, nie chciałbym cię urazić, ale czy istnieje w twoim życiu jakiś temat tabu, z którego byś nie żartowała czy wypowiadała się w twoim stylu 'waląc prosto z mostu', jak to kiedyś wspomniałaś? - zapytał, słysząc jak dość lekko komentuje wiek i zachowanie mamy.
- A o co ci chodzi? Że mówię o pewnych sprawach tak, jak się faktycznie przedstawiają? - odparła zdziwiona, że Paweł nie podziela jej bezpośredniości i poczucia humoru.
- Wiesz, to by było nawet ciekawe, gdybyś przeleciał mamę, bo widziałam jak cię obserwowała i jestem przekonana, że spodobałeś się jej. Twoje zachowanie też świadczyło, że i ona też spodobała się tobie. Co byś powiedział na to, gdybyśmy z obie z Anią coś obmyśliły, aby doprowadzić do waszego zbliżenia? - widać było, że Zuza nie żartuje i na serio myśli o skojarzeniu matki z Pawłem.
- Zuza, wasza mama jest prawie w wieku mojej mamy i twoje słowa tylko ją obrażają - Pawłowi nie mieściło się w głowie, że Zuza na poważnie myśli jak doprowadzić do spotkania jej mamy z nim.
- Sądzisz, że moja mama odwiesiła swoją cipkę na kołku i nie ma już potrzeb seksualnych? - zapytała wprost, nie owijając sprawy w bawełnę.
- Sądzę, że wasza mama jest bardzo piękną, atrakcyjną kobietą i gdyby tylko zechciała, miałaby facetów na pęczki - skomentował jej wypowiedź Paweł.
- Tak można by było sądzić, bo wygląda dość młodo i atrakcyjnie jak mówisz, ale obie z Anią wiemy, że nie utrzymuje z nikim kontaktów. Po śmierci taty mama dość długo nie mogła pozbierać się psychicznie i nie pozwalała sobie na żadne kontakty czy zbliżenia z mężczyznami. A było kilku facetów zainteresowanych mamą i po okresie żałoby próbowali zbliżyć się do niej, ale ona jeszcze nie była na to gotowa, więc towarzystwo 'odpłynęło'. Obie z Anią próbowałyśmy jeszcze nieraz zachęcić mamę do spotkania z naprawdę interesującymi facetami, ba, nawet same zorganizowałyśmy takie spotkania i kilkakrotnie mama spotkała się czy to w lokalu czy na jakiejś okazjonalnej imprezie z facetem, który według nas pasował do mamy, ale po jednym czy dwóch takich spotkaniach sprawa kończyła się, albo przez mamę, albo przez faceta. Do dziś obie z Anią nie wiemy dokładnie, co było tego powodem? - Zuza dość szczegółowo zdała Pawłowi relację, z prób 'rozruszania' mamy po śmierci ich ojca. Do Pawła w końcu dotarło, w jakim celu Zuza prowadzi z nim tę rozmowę i w jakim celu został 'zaproszony' na spotkanie z ich mamą.
- Zuza, która z was jako pierwsza wpadła na ten 'pomysł', aby mnie tu przywieźć? - zapytał cichym, spokojnym głosem, chociaż wewnątrz gotowało się w nim.  
- Ja! - odparła krótko Zuza, widząc w jakim stanie jest Paweł i że żadne kręcenie nie wchodzi w grę.  
- Ania dość długo nie chciała się na to zgodzić. Wiedziała, jak na to zareagujesz i że to może być końcem naszej znajomości - odparła szczerze, patrząc mu prosto w oczy załzawionym już nieco  spojrzeniem. Paweł widząc jej łzy, uspokoił się trochę i zrobiło mu się żal tej młodej, ładnej dziewczyny, która dla matki  gotowa była poświęcić wszystko, nie mówiąc o ich relacjach.
- Co takiego stało się, że nagle doszłaś do wniosku, żeby mnie wykorzystać jako narzędzie do 'rozruszania' twojej mamy, jak to określiłaś - zapytał już pogodniejszym tonem.
- Sam widziałeś! Nasza mama jest jeszcze młodą kobietą, a mnie i Ani wydaje się, jakby naraz straciła ochotę do życia. Kochamy ją obie i nie chciałybyśmy jej stracić, tak jak taty. Mamy tylko ją. Próbowałyśmy już różnych sposobów, żeby ją poznać z jakimś facetem, ale wszystko kończyło się wielką klapą, przeważnie z winy mamy. Ania zasięgała opinii wielu znajomych lekarzy i każdy widzi problem w oziębłości mamy. Po prostu faceci w jej wieku nie są w stanie wzbudzić w niej chęci do współżycia, a jej oziębłość wywołuje u facetów strach, że nie będą w stanie jej zadowolić, a u niej suchość pochwy i ból w czasie stosunku, to wszystko powoduje, że oboje tracą ochotę na seks i dalsze kontakty. Mama do tego jest przekonana, że to wszystko jej wina i nie chce już słyszeć o żadnym facecie. Zamknęła się w sobie i wegetuje, jak widzisz. Nie cieszy jej nic. Uśmiecha się tylko wtedy, gdy widzi którąś z nas. Dziś po raz pierwszy widziałam, jak mama uśmiechała się do ciebie i jak reagowała na twoją grę na pianinie. Paweł, tylko ty możesz nam pomóc obudzić w niej radość i chęć do życia. Pewnie niezbyt elegancko to wyszło, ale wydaje mi się, że tylko ty będziesz w stanie sprawić, że seks nie będzie jej kojarzył się z bólem, ale z przyjemnością - powiedziała rozedrganym głosem, usiłując wywołać uśmiech na twarzy.
- Powiedzmy, że wchodzę w to i jak sobie teraz wyobrażasz przygotowanie i realizację tego przedsięwzięcia? - zapytał, zaciekawiony jak Zuza i Ania zamierzają zrealizować swój pomysł doprowadzenia do seksu ich mamy z Pawłem.
- Powiedz tylko, że zgadzasz się na coś takiego, a resztę pozostaw nam. Znamy swoją mamę i wiemy, że lubi eksperymenty. Jest przecież naukowcem, a ty jej się podobasz. Myślę też, że mama podoba się tobie, ale powiedz szczerze, czy jeśli uda nam się przekonać mamę, to seks z nią nie będzie dla ciebie problemem? Mama wyczuje fałsz i jeśli miałbyś kochać się z nią przymuszony w jakiś sposób lub z litości dla starszej pani, to nie było rozmowy - oświadczyła zdecydowanym głosem.
- Zuza, powiedz, o co ci chodzi? Przecież nie mogę powiedzieć twojej mamie, że kocham ją i chcę się z nią przespać, bo mnie po prostu wyśmieje i wyrzuci z domu - powiedział wzburzonym głosem.
- Nie musisz mówić, że ją kochasz, ale że ci się podoba. Każda kobieta chce to usłyszeć od faceta, zanim pójdzie z nim do łóżka - oświadczyła autorytatywnym głosem.  
- Dobrze, wchodzę w to! Prawdę mówiąc, sam jestem ciekawy, co z tego wyjdzie i jak mamę  przekonacie czy namówicie na seks ze mną? A poza tym wasza mama jest naprawdę piękną i atrakcyjną kobietą, więc kochanie się z nią będzie dla mnie prawdziwą przyjemnością. Jej wiek i profesja co prawda mnie onieśmiela, ale spróbuję podejść do tego sprawdzianu tak, aby mnie trema nie zjadła, bo zamiast pomóc, to narobiłbym jeszcze większej szkody - Zuza zauważyła, że Paweł przemyślał całą sprawę i wręcz zapalił się do jej pomysłu. Widocznie uznał to za kolejne doświadczenie życiowe i chciał doprowadzić do rozwiązania problemu z pozytywnym skutkiem, tym bardziej, że pani Bożena autentycznie spodobała  mu się jako kobieta i seks z nią potraktował jako przyjemność, a nie obowiązek. Gdyby to wypaliło i pomogło 'rozbudzić' panią Bożenę, miałby nie lada satysfakcję, że przyczynił się do tego. Teraz tylko trzeba było wymyślić sposób, jak to wszystko przeprowadzić i Zuza wręcz nie mogła się doczekać, aby ponownie spotkać się z Anią i poinformować ją o wszystkim....cdn..

30 445 czyt.
96%266
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 7338 słów i 39919 znaków. Tagi: #rozmowa #erotyka #dziewczyny #mama

6 komentarzy

 
  • Robert72

    Robert72 · 20 cze 2017

    Według mnie super.

  • emeryt

    emeryt · 18 cze 2017 · 202083574

    Witam Ciebie, drogi autorze. Ja uważam że opowiadanie jest super. Ale też mam wrażenie że zebrałeś większość sagi "Olivia i Victoria" do dużego worka i naprawdę porządnie wstrząsnąłeś, dodając trochę swojskich elementów. Nie uważaj tego co napisałem jako krytykę. Ja jestem całkowicie zadowolony z tego że mam możliwość czytać twoje drugie opowiadanie. Pisz tak dalej i pamiętaj że malkontenci znajdują się wszędzie.

  • santa

    santa · 18 cze 2017 · 274273653

    Witam. Jak już pisałam postaram się nie sugerować cokolwiek autorowi. Drogi przyjacielu proszę Cię przeczytaj to opowiadanie od początku i napisz czy wszystko jest OK. Do cz.VII moim zdaniem jest super, pozostałe dwie części chyba coś nie tak (podobnie napisałeś końcówkę poprzedniego opowiadania Olivia, Victoria), piszę to tylko dlatego aby z tego opowiadania nie wyszło coś podobnego. Pozdrowienia do Ciebie i rodzinki. Santa K.

  • POKUSER

    POKUSER · 18 cze 2017

    Dobrze mi się czyta Twoje opowiadania. Miałem nadzieję, że jeszcze coś napiszesz, a tu cały nowy cykl. Miła niespodzianka

  • baba

    baba · 17 cze 2017 · 381258586

    No nareszcie !!! Tylko wiesz---------- o czym myślę! Pozdrawiam

  • Bogu

    Bogu · 17 cze 2017

    No w końcu! Jak jeszcze raz będziesz tak zwlekał to Moje Aniołki wpadną "pogadać".