Mogło być i tak - cz. XLIX

Stasia ocknęła się i zobaczyła, jak jej mąż zajmuje się Władzią z dużym zaangażowaniem. Poczuła lekkie ukłucie zazdrości, ale tylko na moment, bo przecież nie kto inny tylko Władzia doprowadziła do tej sytuacji, że jej mąż ponownie zobaczył w niej kobietę i swoją żonę. A że przy tym dowiedział się, że współżyła z własnym synem, to może i dobrze, bo to oczyściło w jakiś sposób atmosferę. Staszek jest rozsądnym facetem i zdał sobie sprawę, że nie miała wyboru, jeżeli chciała uratować małżeństwo Władzi i Adama, bo okazało się, że  to od niej  właściwie zależało, jak Adam zachowa się czy jak na to wszystko zareaguje.  
          Przez chwile przyglądała się biernie zabawie męża i synowej, ale że zaczęło ją to ponownie podniecać, więc przez chwilę zastanawiała się czy zająć się kutasem męża czy cyckami synowej. Stanisław jakby wyczuł jej intencje i czując, że Władzia jest coraz bardziej podniecona, przesunął ręce z jej pośladków i pochwycił sterczące w dół cycki synowej.                
          Władzia wyczuła, że teść z cyckami też sobie nie za bardzo radzi, bo albo robił to zbyt mocno, ugniatając je czy ściskając albo gładził, że prawie tego nie czuła. Wsparła się więc na jednej ręce, a drugą nakryła jego dłoń, wodząc nią po swoich piersiach w sposób, który jej odpowiadał. Stanisław okazał się pojętnym uczniem i zaczął pieścić jej piersi zgodnie z jej oczekiwaniami, co sygnalizowała mu mruczeniem, kiedy robił to dobrze lub posykiwaniem, kiedy sprawiał jej lekki ból. Po chwili tylko mruczała, wspinając się coraz szybciej na szczyty doznań.  
          Stasia tymczasem przesunęła się w tył na uda męża i objęła dłonią przywiędłego kutasa. Zaczęła suwać napletkiem i zaczął odzyskiwać formę. Pochyliła się i przemogła swój opór, dotykając językiem główki. Zadrżał, czując jej język. Poczuła dziwny smak i zapach. Wiedziała, że jest to mieszanina zapachów i smaków jej oraz męża, więc z pewnym wahaniem objęła ustami sztywnego już kutasa i nasunęła się na niego ustami. Zaczęła wodzić językiem wokół główki i suwać ustami. Podnieciła się ponownie. Mąż też, bo jego kutas ożył i szybko doszedł do formy.
- Staszku, możemy zamienić się z Władzią, niech i ona poczuje twojego kutasa? - Stasia nie była do końca pewna, jak zareaguje jej mąż, kiedy zaproponuje Władzi zamianę miejsc.  
- Nie mam nic przeciw temu, tak samo jak mój kutas - roześmiał się Stanisław, bo zobaczył, że żona, która nigdy dotychczas nie zdobyła się na to, aby ustami pieścić jego kutasa, nie tylko to zrobiła, ale była przy tym skuteczna, więc jeżeli żona mogła, może i on popieścić ją ustami. Zamieniły się więc miejscami i Władzia nie zastanawiając się ani chwili, okraczyła ciało Stanisława, przyklękła i nabiła się na sterczącego kutasa teścia. Wszedł gładko, więc przysiadła, wchłaniając go do końca.  
          Stasia natomiast nieśmiałymi ruchami okraczyła ciało męża na wysokości szyi i przyklękła tyłem, nie będąc do końca pewna czy mąż zaakceptuje ją podobnie jak Władzię.  
Staszek wyczuł jej wahanie i dylematy związane z tą formą pieszczot, więc pochwycił żonę za pośladki i aż zdziwił się, że były tak krągłe i jędrne, niewiele ustępując w tym zakresie dużo młodszej Władzi. Przyciągnął ją bliżej swojej głowy i z przyjemnością dotknął ustami, spragnionej pieszczot cipki żony. Przeciągnął językiem wzdłuż sromu i posmakował. Soki żony były łagodniejsze w smaku od soków synowej, więc zanurzył usta i język w rozszerzonej rękami szczelinie, aż zadrżała z wrażenia, że oto po raz pierwszy  mąż liżąc jej cipkę, posmakował jej soków i robi to z widoczną przyjemnością.  
          Odczuwana przez nią przyjemność i podniecenie walczyły o lepsze z poczuciem wdzięczności, że mąż w pełni zaakceptował tę formę pieszczot i daje jej do zrozumienia, że sprawia mu to prawdziwą frajdę. Mało tego, palcami jednej ręki wspomagał pieszczoty jej cipki ustami i językiem, a drugą ręką zaczął pieścić jej piersi.  
          Władzia natomiast czując w cipce pokaźnego kutasa Staszka zaczęła jeździć na nim jak rasowa amazonka, nabijając się nań coraz szybciej i mocniej, pod różnymi kątami, drażniąc czy uruchamiając coraz to inne strefy erogenne w swojej pochwie, dostarczając tym samym przyjemności tak sobie jak i Staszkowi.  
          Stasia ośmielona i podniecona pieszczotami męża, widząc podskakujące w rytm jej ruchów cycki Władzi, pochwyciła je rękami i zaczęła miętosić, obserwując reakcję synowej. W ten sposób cała trójka miała nielichą frajdę, uczestnicząc po raz pierwszy w tak urozmaiconej zabawie, która doprowadziła ich kolejno do finału.
           Jako pierwsza doszła Władzia, która ośmielona przez Stanisława i Stasię używała sobie na jego kutasie, jak nigdy. To co teraz wyczyniała, nie robiła nawet z Adamem jeszcze przed jego chorobą. Po prostu nigdy nie zdobyła się na wykonywanie tego typu harców czy ewolucji jak teraz z teściem, czując wewnętrznie, że nie będzie miał nic przeciw temu. I nie miał. Czując, jak bobruje swoją ciasną cipkę, nie zważając, że niekiedy to przedzieranie się jego kutasa , było  dla niej bardzo brutalne, sam odbierał nieznane mu dotychczas doznania, więc kiedy poczuł, że Władzia dysząc i jęcząc niemiłosiernie doszła, plunął w nią nasieniem, nie zważając na ewentualne konsekwencje, bo przecież wszyscy zgodzili się, żeby Władzia miała dziecko i nikt nie będzie dochodził, który z męskich członków rodziny je spłodził.  
          Jako ostatnią orgazm dopadł Stasię, która widząc reakcję Władzi oraz słysząc westchnienie ulgi męża, pompującego w synową nasienie, na zasadzie kropli, która przelała czarę, doszła i ona, zalewając twarz męża lawą swoich soków. Zdążyła się tylko przesunąć lekko do przodu, aby nie udusić męża swoją cipką i znieruchomiała, obezwładniona doznaniami. Władzia kiedy oprzytomniała, zsunęła się delikatnie z ciała teścia, obracając się na wznak i unosząc do góry kolana, aby przestało z niej wyciekać to, co wpompował w nią teść. Potem zaciskając srom, podniosła się i udała do łazienki. Po chwili wróciła z ręcznikiem i delikatnymi gestami oczyściła kutasa Staszka z resztek nasienia.
- Myślę, że w jakiś tam sposób rozwiązaliśmy nasze rodzinne problemy i oczyściliśmy atmosferę. Myślę też, że nasze życie powinno być od dziś bardziej normalne, zwyczajne i radosne, tak jak przystało w rodzinie. Sami wiecie, że kocham was bardzo. A teraz pozwólcie, że pożegnam was i udam się na swoje rodzinne pielesze do męża i córki - to mówiąc, Władzia podziękowała buziakami swoim teściom za zabawę i życząc im dobrej nocy, opuściła ich mieszkanie, udając się do swojego mieszkania po drugiej stronie domu.  
          W ten oto sposób codzienne życie w domu rodzinnym Pawła i Marysi nabrało nowych barw i urozmaicenia, tocząc się w atmosferze wzajemnego porozumienia, zgody i radości dwu - a właściwie trój- pokoleniowej rodziny, na czym skorzystała niewątpliwie Jancia, kochana przez własnych rodziców i rozpieszczana czy ubóstwiana przez dziadków.  
          Podobnie toczyło się życie w domu rodzinnym Ani, bo tak pani Bożena jak i Zuza odwiedzane często przez Anię i Pawła oczywiście z nieodłączną Marysią, nie czuły się zaniedbane czy skazane na samotność. Odwiedziny odbywały się niejako w podwójnej formule; jako niezapowiedziane, w sposób spontaniczny w wieczorowej porze i trwały zwykle krótko, na zasadzie; co słychać? lub jak się czujesz czy czujecie? po czym, po wypiciu herbaty, następował powrót do domu albo na wyraźne zaproszenie pani Bożeny, kiedy w domu zdarzyła się jakaś niespodziewana awaria lub mieszkanki czuły się nieszczególnie pod względem zdrowotnym czy potrzebowały wsparcia psychicznego bliskich sobie osób.  
          W takim przypadku, pani Bożena prosiła Anię o podesłanie jej ulubionego zięcia, bo albo zalało jej łazienkę i trzeba było przetkać rurę odpływową albo popsuł się syfon zlewozmywaka w kuchni i ciekła woda. Za pierwszym razem Ania przyjęła prośbę mamy ze zrozumieniem, po czym zapakowała Pawła i Marysię do samochodu, jadąc niemal na sygnale, jako pogotowie hydrauliczne.  
          Po przyjeździe zastali panią Bożenę w bieliźnie i szlafroku, przejętą i w podłym humorze. Poprosiła Anię i Marysię żeby rozgościły się i obsłużyły same, gdzie sobie życzą, w pokoju czy kuchni, a Pawła poprosiła o zdjęcie munduru oraz założenie samych spodenek i podkoszulka, które dla niego przygotowała wraz z gumowymi klapkami na gołe nogi. Ania jak przystało na dobrą córkę, zaoferowała również swoją pomoc, sądząc, że jej oferta zostanie przez mamę przyjęta z otwartymi rękami, ale niestety pomyliła się.  
          Pani Bożena doceniając i dziękując jej za dobre chęci, wprost zrezygnowała z jej pomocy, uważając, że oboje z Pawłem doskonale sobie poradzą sami, bez jej udziału, po czym wzięła zięcia pod pachę i oboje zamknęli się w łazience. Ania usłyszała tylko zgrzyt zasuwki. Zrozumiała, że mama nie życzy sobie poza nimi niczyjej obecności w łazience.      
          Przez chwilę słyszała cichą rozmowę oraz odgłosy zbieranej z posadzki wody czy chrobot spirali do przepychania w rurze odpływowej. Odpuściła i poszła do kuchni, gdzie Marysia nastawiła już na kuchence czajnik z wodą i czekała na nią ze szklankami.  
- Nie wpuścili cię do łazienki Aniu, tak? - zapytała wchodzącą Anię z uśmiechem na ustach.
- Jak widzisz, nie! Mama zamknęła drzwi na zatrzask, nie życząc sobie żadnej pomocy z mojej czy z naszej strony - odparła spokojnie.
- Wiesz co Aniu? Ja myślę, że twoja mama poza przetkaniem tej rury ma chyba też inne plany wobec Pawła. Ale może to tylko moje domysły? - zastanawiała się głośno Marysia.
- Pewnie masz rację! Niepotrzebnie przyjeżdżałyśmy! Mama potrzebowała tylko Pawła, nas nie bardzo. Chyba wrócimy same do domu, a Paweł wróci taksówką - Ania była nieco rozeźlona zachowaniem mamy, ale starała się nie wciągać w to Marysi.
- Wkurzona jesteś Aniu na mamę i Pawła, tak? - Marysia obserwując bacznie Anię, domyśliła się, że bratowa jest zdenerwowana, ale nie chce roztrząsać tego bezpośrednio z nią.
- Może trochę! Nic tu po nas Marysiu! Zbieramy się i wracamy do domu - zadecydowała Ania. Podeszła do drzwi łazienki i słysząc, że nadal pracują, zatłukła się pięścią w drzwi.
Po chwili usłyszała zwolnienie zatrzasku i drzwi łazienki uchyliły się.
- Jeszcze nie skończyliśmy, musicie poczekać! - odezwała się niezbyt uprzejmie pani Bożena.
- Nie będziemy czekać mamo! Wracamy z Marysią do domu. Jak skończycie, to niech Paweł weźmie taksówkę. Powodzenia z tą rurą i nie musicie się spieszyć! - powiedziała Ania i zamknęła drzwi. Nie czekając na odpowiedź, obie z Marysią w milczeniu ruszyły w stronę samochodu. Marysia cały czas bacznie obserwowała Anię.
- No to jedźmy! Wygląda na to, że faktycznie nie chcesz czekać na Pawła - odważyła się skomentować zachowanie bratowej Marysia.  
- Pewnie to jeszcze trochę potrwa, poza tym mama lubi towarzystwo Pawła - odpowiedziała Ania, jakby pogodzona z faktem, że musiała zostawić Pawła. Ania podjechała do garażu i niedługo po tym wchodziły do mieszkania.
- Nie sądzisz Aniu, że jak nie ma Pawła, to mieszkanie jest jakby większe i bardziej puste - po wejściu do mieszkania Marysia wyraziła swoje zdanie bez żadnego ukrytego podtekstu.  
- Może i tak, ale nic na to nie poradzimy. Nie mam zamiaru zabraniać Pawłowi kontaktów z moją mamą, tym bardziej, że bardzo dobrze dogadują się ze sobą i lubią się nawzajem - stwierdziła Ania, ucinając dalszą rozmowę na ten temat. Dała tym samym do zrozumienia Marysi, że nie powinna interesować się kontaktami jej mamy z jej mężem.    
          Tymczasem po ich odjeździe w łazience praca trwała w najlepsze, bo Paweł musiał kilkakrotnie wybierać z kratki zbite kępki włosów zmieszanych z włókniną i brudem, wyciąganych przez spiralę. W końcu spirala przestała napotykać jakikolwiek opór, czyli rura odpływowa była już w miarę czysta.
- Widać Bożenko, że dawno nikt nie czyścił tej rury odpływowej, trudno więc dziwić się, że w końcu zatkała się całkowicie - podsumował ich wspólną robotę Paweł.
- A kto niby miał to robić? Uważałam jak mogłam, ale nie przyszło mi do tej durnej głowy, aby poprosić fachowca i przeczyścić od czasu do czasu tę rurę, tak jak to robiliśmy za życia męża - Bożena sama skrytykowała się za swoje niedbalstwo i niedopatrzenie.
- Tak to jest Pawle, jak nie ma chłopa w domu. Dobrze że teraz mamy ciebie, bo jesteś nie tylko złotą rączką, ale prawdziwym skarbem - dodała, dziękując mu soczystym całusem i przytulając pieszczotliwym gestem do swoich piersi.  
          Była bez stanika, więc Paweł poczuł jej twarde sutki, wbijające się w jego ciało, więc zareagował jak młody chłopak. O to jej chodziło, bo wsunęła mu natychmiast w krocze kolano, chcąc poczuć jak na nią reaguje. Uśmiechnął się do niej.
- Pozwolisz Bożenko, że dokończę robotę i sprawdzimy czy wszystko jest już w porządku? - poprosił, bo widząc jej podniecenie, sam też nabrał ochoty na seks, ale byli przecież brudni i spoceni dość intensywną, brudną robotą. Poza tym należało sprawdzić przepustowość odpływu, wyczyścić spiralę i oczywiście wykąpać się po robocie.  
          Bożena też to zrozumiała. Paweł puścił wodę i w trakcie napełniania wanny, wyczyścił i osuszył spiralę, a Bożena natomiast umyła i wytarła do sucha w tym czasie posadzkę. Wyjął korek i oboje obserwowali jak szybko ubywa wody, co znaczyło, że odpływ jest  prawidłowy. Paweł puścił ciepłą wodę i dokładnie wymył wannę. Odwrócił się w stronę Bożeny, która uśmiechając się rozbrajająco  do niego, naga, wprost zdarła z niego spodenki i podkoszulek.  
- Myślałam już, że nie wytrzymam, bo jak poczułam tego twojego kutasa, to dopadła mnie taka chcica, że boli mnie całe podbrzusze. Wiesz o czym myślałam, jak wpychałeś w rurę tę spiralę? Żebyś mnie tak samo przetykał swoim kutasem, jak tę rurę - zaśmiała się i odezwała  przytłumionym już przez podniecenie, gardłowym głosem.  
- Może najpierw umyję się Bożenko, bo jestem brudny i spocony? - poprosił o chwilę zwłoki, bo sam też był już nieźle podniecony, widząc ją obnażoną i podnieconą na maksa.
- Właśnie, że nie! Pachniesz mężczyzną i chcę żebyś mnie zerżnął jak sukę, szybko i mocno - to mówiąc przylgnęła mocno do jego pleców, pocierając silnie swoim kroczem o jego udo.           Poczuł jak bardzo jest mokra. Była rzeczywiście napalona na niego jak suka w cieczce. Oderwała się od niego, wsparła o brzeg wanny i zatrzepotała pośladkami.
- Pawle, bo już nie mogę! Bierz mnie jak sukę! - prawie skamlała, prosząc i oddając mu się bez żadnych zahamowań. Co miał robić? Słysząc jej głos i widząc jej wypięty w swoją stronę kształtny tyłek, podszedł od tyłu i nawet zbytnio nie wysilając się wbił się w nią kutasem.
          Kiedy poczuła, że zagłębił się w nią, odepchnęła się w jego stronę, jakby chciała wchłonąć go czy przebić się nim na wylot. Aż się przygiął, czując z jaką siłą dopchnęła się do niego. Ale jazda! - pomyślał w duchu, bo tak napalonej na niego Bożeny, dawno nie widział. To nie on ją rżnął, jak sobie życzyła, ale to ona nabijając się na niego,  rżnęła się sama w tempie i z siłą, o jaką ją nawet nie podejrzewał. Dyszała i jęczała przy tym okrutnie, tak że Paweł miał w pewnym momencie obiekcje czy dobrze robi, że pozwala jej się tak mordować, kiedy sięgnęła po jego rękę i przyłożyła sobie do piersi.
- Pawle, moje piersi bardzo lubią być miętoszone twoją ręką - usłyszał pomiędzy jękami a stękaniem, kiedy szczególnie mocno sobie dogodziła.  
          Uznał więc, że trzeba przyspieszyć i skrócić te jej tortury, bo i tak mu nie odpuści. Przyłożył się więc solidnie do roboty, pieszcząc i rżnąc ją jak drwal drzewo na zawodach, co po chwili zaowocowało jej wrzaskiem. Zdążył podsunąć jej pod biust drugą rękę, kiedy doszła i obezwładniona, byłaby pewnie upadła na wannę, gdyby nie podtrzymał jej ciała. Przejęty troską o Bożenę, zapomniał, że i jemu też coś należało się z tej zabawy, uprawianej w tak spontaniczny czy brutalny sposób. Aby nie robić sobie jednak dodatkowego problemu, wysunął się z niej, zanim się ocknęła. Przecież w domu czekają na niego dwie młode cipki, więc mógł, a nawet powinien odpuścić sobie teściową.
          Bożena oprzytomniała i wyprostowała się, po czym objęła go ramionami, przytuliła i podziękowała całusami za doznania, które jej zapewnił.
- Pięknie to zrobiłeś Pawle i nie musisz chwalić się żonie, że przetykałeś tutaj nie tylko rurę odpływową spod wanny - podziękowała mu żartobliwie Bożena.
- Odwaliłeś kawał dobrej roboty i na pewno zgłodniałeś. Umyjemy się więc szybko i coś ci przyrządzę na kolację - zadeklarowała, wyluzowana już i odprężona.  
          A przecież pamiętał, że kiedy pojawili się u niej, była w więcej niż paskudnym nastroju. Czyli stało się zgodnie z zasadą, że udany seks likwiduje stres, chandrę, poprawia nastrój, humor, łagodzi obyczaje, a także uprzyjemnia czy rozwesela życie.
          Umyli się więc i odświeżyli, potem Bożena przygotowała na szybko kolację dla nich dwoje, podczas której wypili po kielichu dobrego wina, po czym Paweł pożegnał ulubioną teściową i udał się na postój taksówek. Niedługo potem meldował swój powrót do domu, gdzie oczekiwały na niego stęsknione, jakby go nie było kilka dni, a nie kilka godzin, żona i siostra. Przyjął to w miarę miło, bo widział w ich oczach nie ukrywaną radość z jego powrotu. Obie odświeżone i pachnące, przebrane już do snu, wyglądały nadzwyczaj uroczo w krótkich koszulkach nocnych i cienkich szlafroczkach.  
- Mama nakarmiła cię na odchodne, czy mam ci przygotować kolację? - Ania zapytała raczej dla zasady, bo była pewna, że mama nie wypuściłaby przecież głodnego Pawła. Poza tym poczuła od niego zapach alkoholu.
- Jestem ci bardzo wdzięczny Aniu, że troszczysz się o mnie, ale sama wiesz, że co jak co, ale głodnego by mnie mama z domu nie wypuściła - oświadczył Paweł.  
- Znając mamę, też tak sądziłam, ale przecież nie mogłam nie zapytać? - powiedziała pogodnie, uśmiechając się do męża. Obie z Marysią podeszły do niego, więc objął je ramionami i przygarnął do siebie, całując z rozczuleniem obie bliskie jego sercu istoty.  
- My idziemy do sypialni, a ty zrób toaletę i przychodź szybko do nas - oznajmiła Ania. Dały mu po buziaku i Paweł zdjął mundur, po czym udał się do łazienki, gdzie szybko zrobił wieczorną toaletę i w samych spodenkach pojawił się w sypialni.
          Czekały cierpliwie na swojego mężczyznę i kiedy pojawił się, obie poklepały miejsce pomiędzy sobą, wskazując mu, gdzie ma się położyć. Położył się i rozłożył ręce, przygarniając je do siebie. Przytuliły się do niego i Marysia spojrzała pytającym wzrokiem na Anię, która uśmiechnęła się i skinęła głową. Wyglądało na to, że zrozumiały się bez słów.           
          Marysia podniosła się i przesunęła w stronę nóg Pawła. Nim spostrzegł się, był już bez spodenek, a Marysia okraczyła jego nogi i przyklękła, przysiadając mu na udach. Następnie  ściągnęła swoją koszulkę, błyskając mu cipką przed oczyma. Potem ujęła w dłoń kutasa, który błyskawicznie w jej ręce urósł i przyjął postawę gotowości.  
          Napluła na dłoń i nasmarowała jego główkę. Przesunęła się do przodu i uniosła tyłek, celując kutasem w swoją szparkę. Paweł leżał i spokojnie obserwował zabiegi Marysi, jakby to nie dotyczyło jego osoby. Ania też przyjęła pozycję biernego widza i omal nie parsknęła śmiechem, widząc zaaferowanie Marysi, jej poczynania i zachowanie Pawła. Kiedy jednak Paweł podłożył sobie pod głowę rękę, nie wytrzymała i uniosła głowę, bacznie mu się przyglądając.  
- Ciekawie się zachowujesz mój mężu? Czy to przypadkiem nie na twoim kutasie suwa się teraz Marysia? - zapytała, rozbawiona niesamowicie jego zachowaniem.  
- Właśnie widzę, że nieźle się bawi - stwierdził bez żadnej emocji, neutralnym tonem.
- Ona morduje się, nie bawi, ale widok niczego sobie. Jak w dawnym niemym kinie - stwierdziła sentencjonalnie Ania, ale i z lekkim niepokojem w głosie.  
- Długo tak będziesz mógł? Przecież to twój kutas, nie proteza. Pawle, co jest z tobą nie tak? Dziewczyna jeździ na twoim kutasie, a ty zachowujesz się, jakbyś nic nie odczuwał? To cię nie podnieca? - Ania spoważniała, bo Paweł po raz pierwszy zachowywał się w ten sposób. Coś musiało się stać, bo przecież niemożliwe było, aby nie odczuwał podniecenia i biernie obserwował zmagania Marysi.
- Podnieca i to dosyć mocno, ale przecież sama mnie tego nauczyłaś, aby nie spuszczać się w cipce dziewczyny przed doprowadzeniem jej do orgazmu - odpowiedział spokojnym tonem.  
Ania nie wytrzymała i parsknęła śmiechem.  
- W ten sposób Marysia do rana nie osiągnie orgazmu. Okazałbyś jej trochę więcej uczucia, bo widzę, że i jej też specjalnie się nie spieszy. Ma pewnie niezłą frajdę, ślizgając się na twoim kutasie, jak na atrapie, ale w ten sposób możecie się bawić do rana. Marysia może, ale ty przecież idziesz do pracy. Ale ja też podnieciłam się i muszę cię trochę napoić swoimi sokami, bo widok śmigającej na twoim kutasie Marysi, przypomniał mi, że dawno już moja cipka nie czuła na sobie twojego języka - to mówiąc Ania podniosła się, okraczyła go podobnie jak Marysia, przyklękła i przysiadła na jego piersi.  
          Ściągnęła przy tym koszulkę i przesunęła się tyłkiem w stronę jego głowy. Pochwycił ją za pośladki, przyciągając bliżej i zanurzył twarz w zarośniętej, mokrej od soków cipce. Posmakowała mu jak nigdy, więc z zapałem zaczął pieścić jej skarb ustami i językiem, sięgając jednocześnie do jej nabrzmiałych od podniecenia piersi, pieszcząc je z dużym wyczuciem i delikatnością.  
          Ania natomiast obsługiwana z zapałem przez Pawła, sięgnęła jedną ręką do piersi Marysi, a drugą do jej cipki. Poskutkowało. Marysia jeżdżąca już dość długo na kutasie Pawła, utrzymując swoje podniecenie na umiarkowanym poziomie, otrzymując od Ani nowe impulsy i elementy podniety, zaczęła szybko wspinać się na wyżyny doznań. To samo odczuwała Ania, bo drobne cycki Marysi, będące przeciwieństwem jej dorodnych piersi, sprawiały jej zawsze wiele przyjemności, tak więc ich wspólna zabawa w krótkim czasie doprowadziła tak Anię jak i Marysię do finału.  
          Tylko Paweł zachował czyste konto, bo mając w pamięci słowa Marysi, bez wielkiego wysilania się powstrzymał się od wytrysku i przeżył orgazm ale na sucho. Kiedy Ania i Marysia powróciły do realu, Ania zobaczyła, że Marysia lekko zdziwiona, zsuwa się z Pawła bez śladu nasienia, a kutas Pawła nadal sterczy.  
- A ty jak zwykle orgazm przeżyłeś w głowie, prawda? - bardziej stwierdziła, niż zapytała.
- Tak jakoś samo wyszło! - stwierdził bez emocji i potrzeby usprawiedliwiania się.
- Nie chcesz spuszczać się w Marysi, to może ja ci ulżę? - zwróciła się do niego Ania, ale wzruszył ramionami.  
- Wiesz przecież Aniu, że nie ma takiej potrzeby, a poza tym zrobiło się nieco późno, więc lepiej śpijmy - odpowiedział.  
- Twoja strata! - stwierdziła filozoficznie Ania, dała mu całusa na dobranoc i położyła się na swoim miejscu. To samo zrobiła Marysia i cała trójka wkrótce zasnęła. …cdn…

14 362 czyt.
100%385
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 4542 słów i 24202 znaków

Komentarze (5)

 
  • Nalklyr

    Nalklyr 10 sie 2018 ip:832168

    Jak to skończysz to Cię uduszę. Twórz to dalej i nie kończ, bo fajnie i przyjemnie się to czyta. Pomimo wieku( bo zakładam że masz tak gdzieś z 30-40) robisz kawał dobrej roboty. Widać lubisz pisać takie erotyczne opowiadania i Ci to wychodzi. A żona wie o tym?   
    Pozdrawiam

  • Baba

    Baba 28 lip 2018 ip:188146128

    Moje zdanie znasz. Nie mam pojęcia, jak się tego wyplączesz. Za dużo wątków, za długie, coraz mniej akcji. Nudne. Sam odpisywałeś, że powoli będzie kończone po to, żeby skoncentrować się na jednej opowieści... we wszystkich opowiadaniach powielasz te same motywy, te same grepsy bohaterów. Szkoda! Pozdrawiam.

  • TojaPysiorka96

    TojaPysiorka96 26 lip 2018

    Jak zwykle bardzo dobre czekam na kolejne części bo fajnie się to wszystko rozwinęło

  • ZAC

    ZAC 25 lip 2018

    Kolejna część i czekam na więcej . Jako fan tej histori, przyjmuje kolejne odcinki z fascynacją!!! Nie będę Ci pisał co mi sie podoba a co nie. Jest ok, oby tak dalej. Najbardziej ciekawi mnie teraz postawa Adama😊no i czy rozpalona mamusia zadba o Pawła?  
    Pozdrawiam

  • emeryt

    emeryt 25 lip 2018 ip:8969123

    A więc znowu, nic dodać, nic ująć. Czy Ty masz klimę w domu?  Mnie przy tej pogodzie szare komórki zwalniają chyba o połowę. Lecz w dalszym ciągu serdecznie pozdrawiam Ciebie i dziękuję za kolejny odcinek.