Mogło być i tak - cz. LIII

Po udanym seksie w rodzinnym wydaniu, Paweł z mamą wrócili ponownie do  łanu rzepaku. Mieli szczęście, bo nigdzie nie było widać pozostałych członków rodziny. Stasia jeszcze raz podziękowała Pawłowi za doznania i pogłaskała go po będącym dalej w wzwodzie kutasie.
- Gdybyś spuścił się we mnie, oboje mielibyśmy z tego frajdę, a tak twój kutas nie daje ci spokoju. Pewnie nadal myślisz o mojej cipce, kiedy on nadal ci stoi, jest tak synu? - Stasia też ledwie wyrabiała, bo widok wybrzuszenia w nogawce Pawła wyraźnie ją drażnił i podniecał. Najchętniej rżnęłaby się teraz z synem na okrągło.  
          Czuła, jak jej soki spływają strużkami po wewnętrznej stronie ud.  
- Mamo, weźmy się do roboty, której podjęliśmy się, to może przejdzie nam obojgu, inaczej rzeczywiście zgwałcę cię na stojąco - zagroził żartobliwie Paweł swojej mamie, bo faktycznie podniecenie i energia wprost go rozpierała.
- Wiesz dobrze, że nie miałabym nic przeciwko temu. Jeszcze teraz czuję szorowanie twojego kutasa po mojej cipce. Ale masz rację. Spróbujmy uporać się z tym koszeniem, a potem zobaczymy, czy uda nam się wygospodarować jeszcze coś czasu dla siebie - Stasia przyznała Pawłowi rację, że jeżeli podjęli się określonej roboty, to wypadałoby ją wykonać.
          Zaczęli ponownie kośbę, ale teraz Paweł pracował już na najwyższych obrotach, tak że Stasia ledwo się wyrabiała. Po kilkunastu minutach posuwając się wzdłuż granicy, doszli do szerokiej przesieki, którą wykonali Stanisław z Adamem. Ruszyli przesieką i doszli do miejsca, od którego zaczynali swoją robotę.  
          Po Stanisławie i Adamie nie było śladu. Zrozumieli, że obaj panowie uznali swoją część roboty za wykonaną i wrócili do innych swoich zajęć, zastawiając ich samych ze sobą i resztą roboty. Z jednej strony byli zadowoleni, ale z drugiej również nieco zawiedzeni, bo liczyli trochę na pomoc obu panów.
- To co robimy Pawełku? Najpierw bzykamy się, a potem kończymy robotę, czy odwrotnie? - Stasia w humorystycznym nastroju zwróciła się do syna i kochanka w jednej osobie.  
- Ciekawa jestem czy nas szukali? Pewnie nie widząc nas nigdzie, machnęli ręką i poszli do domu - dodała, zastanawiając się głośno nad sytuacją, wyluzowana nagle i wesoła. Poczuła się lekko i swobodnie, czego dawno już nie doznawała.  
          Nie odczuwała też żadnych wyrzutów czy dyskomfortu psychicznego, że odbyła seks z młodszym synem. Nie miała zamiaru biczować się wewnętrznie, że złamali z synem wszelkie, powszechnie przyjęte reguły czy obowiązujące tabu, a jego deklaracja i perspektywa ponownego goszczenia jego kutasa w sobie, nastrajała ją wręcz optymistycznie.           Korciła ją nawet myśl żeby wykorzystać okazję i obecność syna na maksa, widząc jego podniecenie i chęć na obcowanie z nią czyli tak teraz, jak i po zakończeniu roboty. Była pewna, że Paweł by jej nie odmówił, bo jej ciasna cipka wyraźnie mu zaimponowała. Na pewno nie spodziewał się, że mama dobiegając za kilka lat do pięćdziesiątki i po urodzeniu trójki dzieci, zachowa nadal tak ciasną, dziewczęcą cipkę.  
          Widząc, że Paweł szykuje się do koszenia, podeszła do niego i nic nie mówiąc, wsunęła mu rękę za pasek, szukając dojścia do jego kutasa. Było ciasno, więc dalej nic nie mówiąc, rozpięła mu pasek, aby dostać się do jego twardziela, gotowego do akcji.  
- Mamo, mieliśmy skończyć robotę i dopiero wtedy moglibyśmy się zabawić, nie sądzisz? - powiedział pogodnie, ale wciągnął lekko brzuch, aby ułatwić dotarcie jej ręki do kutasa.
- To jest silniejsze ode mnie! A ty nie masz chęci dotknąć mojej cipki? - zapytała, obejmując delikatnie jego kutasa i podtrzymując dalej lekki, swobodny ton głosu.  
- Mamo, pewnie że mam chęć, ale nie będę dotykał cię brudnymi rękami, bo mógłbym wprowadzić ci jakąś infekcję - uświadomił Stasi, że troszczy się o nią i jej zdrowie.  
- Faktycznie! Masz rację! Kochany jesteś! Ja pewnie też nie powinnam cię dotykać, jeżeli masz mnie przelecieć, nie sądzisz? Ale od czego jest woda w źródełku? - Stasia dostroiła się do niego i rozmawiali o sprawach intymnych czy seksie, jak para kochanków - rówieśników, a nie jak matka z synem. Wyciągnęła rękę z jego spodni i zapięła mu pasek. Paweł zaczął więc kosić, ale myśl o mamie i jej cipce nie dawała mu spokoju. Kutas zamiast kurczyć się, robił się coraz większy, wypychając mu nogawkę i dostarczając wrażeń jego mamie.    
- Kurde, chyba jestem nienormalna. Jak widzę tego twojego zbója, który wypycha ci spodnie, to wręcz robi mi się słabo - odezwała się dość głośno, aby ją usłyszał. Usłyszał i zatrzymał się. Odwrócił się do mamy, która stała i wlepiała oczy nie w niego, ale w nogawkę spodni.
- To co robimy, mamo? - Paweł, podobnie jak mama słowo 'synu', też akcentował słowo 'mama', bo to go jeszcze bardziej nakręcało. No cóż, gdyby było inaczej, zasada, że zakazany owoc smakuje najbardziej nie miałaby sensu - pomyślał.      
- Trudno synu, koszenie nie ucieknie! Dużo tego nie zostało, a jak sobie nie zrobimy dobrze, to w końcu nam to zaszkodzi - Stasia też nie ukrywała, że 'chcica' wzięła nad nią górę.
- Idziemy w krzaki i zerżniesz mnie tak, żeby tak twój kutas, jak i moja cipka zapamiętali to na długo. Kosę ukryj tak, aby nikt jej nie zobaczył - dodała, obawiając się, że tak mąż, jak i  syn Adam mogą pojawić się, zaniepokojeni ich nieobecnością.  
          Paweł wszedł więc w zagajnik i wsunął kosę w krzew, czyniąc ją niewidoczną z zewnątrz. Potem oboje z mamą podeszli do źródełka z wodą i dokładnie umyli sobie ręce w chłodnej, krystalicznie czystej wodzie. Potem kucając, podmyli sobie nawzajem swoje krocza i skarby. Zimna woda spowodowała lekkie zaczerwienienie cipki Stasi, obmywanej dłonią własnego syna i skurczenie do postaci siusiaka, kutasa Pawła, którego obmywała Stasia.  
- I ty synu czymś takim chcesz zaspokoić moją dojrzała, wymagającą cipkę - zażartowała Stasia, trzymając w dłoni, skurczonego z zimna, siusiaka Pawła. Przypomniało jej to czasy, kiedy kąpała Pawła jako małego chłopca. I teraz ten chłopiec, jako dojrzały mężczyzna za chwilę zagłębi swojego siusiaka w jej cipkę, sprawiając mamie nie lada frajdę i przyjemność. Po ablucjach w zimnej wodzie, oddalili się w krzaki, szukając dogodnego miejsca, w którym mogliby oddać się 'zabawie'. Nie znaleźli nic takiego w pobliżu, więc udali się na poprzednie miejsce, osłonięte dość szczelnie krzewami, gdzie znajdowało się powalone drzewo.  
- Pawełku, ale teraz chciałabym siedzieć przodem do ciebie, żeby widzieć cię i patrzeć ci w oczy, kiedy będziesz mnie posuwał - zwróciła się do syna z prośbą.  
          Paweł też nie miał nic naprzeciw, patrzeć w oczy mamie, kiedy będzie zagłębiał w niej swojego kutasa. Jeżeli mama wyzbyła się kompletnie wstydu i zahamowań wobec niego, traktując go jak kochanka, to dlaczego on miałby czuć inaczej, tym bardziej, że mama miała piękne oczy, które go zawsze urzekały, nie mówiąc o jej cycach, które w takiej pozycji mógł ssać, pieścić i całować.  
          Wybrał więc odpowiednie miejsce na pniu drzewa i ściągnął spodnie wraz ze spodenkami i koszulą. Spodnie i majtki złożył w kostkę i zrobił z nich podkład pod swój tyłek, a koszulą okręcił wystający z pnia konar. Następnie okraczył pień i usiadł na podkładce, opierając się o wystający, zabezpieczony koszulą konar, który lekko pochylony w tył, dość dobrze spełniał rolę oparcia.  
          Pień drzewa wsparty od spodu na kilku konarach, był lekko wzniesiony ponad powierzchnię terenu. Umożliwiał więc opuszczenie nóg w dół i dobre wsparcie się stopami o ziemię. Stasia, która bacznie obserwowała poczynania syna, widząc, że przyjął odpowiednią pozycję na tym naturalnym 'krześle', okraczyła jego nogi i przysiadła przodem do niego na jego udach, również wspierając się lekko stopami o podłoże.  
          Objęła dłonią zwiotczałego, przykurczonego kutasa i po chwili poczuła jak rośnie błyskawicznie w jej ręku. Doprowadziła go więc w stan gotowości, suwając kilkakrotnie skórką. Następnie przysunęła się blisko do Pawła i uniosła lekko tyłek, suwając kutasem po swoim mokrym sromie. Patrząc Pawłowi w oczy, rozgarnęła fałdki i powoli przysiadając, zanurzyła jego kutasa w cipce. Westchnęła z zadowoleniem, kiedy zagłębił się w nią całkowicie, sięgając główką do dna. Obojgu zrobiło się dobrze, a ładną twarz mamy opromienił uśmiech.
- No, to jest to! - stwierdziła, kiedy kutas Pawła przepoczwarzony z małego, pokurczonego siusiaka w porządnego, pokaźnego kutasa, ledwo mieścił się w jej dojrzałej i  wymagającej, jak mówiła, cipce.  
          Potem rozpięła bluzkę i ściągnęła stanik, aby syn mógł swobodnie pieścić i bawić się jej dorodnymi, jędrnymi cycami, podobnie, jak wtedy, kiedy karmiła go jako niemowlaka, a on drobnymi rączkami gładził i oklepywał jej piersi, jakby dziękując za pokarm i opiekę. Wspomnienia tamtych chwil i widok ładnej buzi syna, patrzącego jej śmiało w oczy, bardziej jako kochance niż rodzonej, kochanej mamie, podnieciły ją jeszcze bardziej.  
          Ledwo powstrzymała się od łez z rozrzewnienia, kiedy wspomnienia z tamtych  minionych lat harcowały w jej głowie niczym nieposkromione rumaki na łące. Paweł też  zauważył to wzruszenie na pięknej buzi mamy, wywołane wspomnieniami i to, że z trudem powstrzymuje się od łez. Przejął się tym, bo sądził, że mama siedząc na jego nogach i patrząc mu w oczy, zreflektowała się i teraz żałuje, że odbywa seks z nim, jej rodzonym synem.
- Mamo, jeżeli jest to dla ciebie za trudne i masz z tym problem, to nie musimy tego robić? - zwrócił się do mamy, patrząc na nią z nieukrywanym zatroskaniem. Jego słowa dotarły do niej i oderwały od przyjemnych wspomnień z okresu dziecięcych lat Pawła.
- Pawełku, o czym ty mówisz? Z czym mam problem i co jest za trudne dla mnie? - zapytała zdecydowanym tonem, zaskoczona jego słowami.  
- No..tego..z tym…, że się kochamy! - wypalił Paweł, skonsternowany pytaniami mamy.
- Pawełku, dziecko moje, a właściwie mój słodki buziaczku! Co ty mówisz? Ja miałabym mieć problem z tym, że mnie bzykasz? Przecież to ja cię do tego prawie zmusiłam? Nawet nie wiesz, jak lekko i cudownie czuję się, że jestem teraz z tobą, nadziana na tego twojego  cudownego kutasa. A to, że zrobiłam może niezbyt wesołą minę i spoważniałam, to dopadły mnie wspomnienia z twoich niemowlęcych i dziecięcych lat. Przypomniało mi się, jak karmiłam cię piersią, a ty oklepywałeś moje piesi maleńkimi rączkami, ssąc i ciągnąc mleko jak smok. Albo jak kąpałam cię i myłam twojego małego siusiaczka, ściągając skórkę czy nie grozi ci jakaś przypadłość, a teraz patrzyłam na tego twojego pięknego kutasa, który przed chwilą był małym siusiakiem. I ja miałabym tego żałować i mieć z tym problem? O nie, mój kochany! Jesteś teraz głęboko we mnie i będziesz pieprzył mamusię, aby jej dogodzić tak, jak to zrobiłeś poprzednio. Pamiętaj też, że masz wpompować we mnie całą zawartość swoich zbiorniczków - to mówiąc Stasia, docisnęła się maksymalnie do jego ciała i wspierając się stopami o podłoże, zaczęła podnosić się i opadać na jego uda, wywołują mlaski ich ciał.  
          Pracowała przy tym intensywnie biodrami i mięśniami pochwy. Miała dobre podparcie pod stopami, więc odchyliła się w tył, podpierając się z tyłu o pień rękami. Umożliwiło to Stasi swobodne wykonywanie ruchów posuwisto-zwrotnych na jego kutasie. Przez chwilę skupiła się tylko na tym, wykonując coraz szybsze ruchy tyłka i bioder. Tak podniecenie jak i doznania Stasi szybko zbliżały się do zenitu.  
          Ale to było jej mało. W pewnym momencie wyprostowała się i obejmując go ramionami, przywarła odsłoniętymi piersiami do nagiego torsu syna, rozpłaszczając je na jego ciele. Potem poszukała jego ust i przylgnęła doń wargami, równocześnie wsuwając mu głęboko swój język. Zaczęła obmiatać nim usta syna, przepychać się z jego językiem i sięgać nim głęboko, do samego gardła.  
          Paweł czuł, że podniecenie mamy sięga zenitu, bo zaczęła mocno dociskać i przyciągać go do siebie. Bał się nawet przez chwilę, żeby mama, kiedy dopadnie ją orgazm, nie podrapała mu pleców, bo jak później wytłumaczyłby to Ani. Ale mama panowała nad sobą w tym względzie, pracując przy tym mocno tyłkiem i biodrami, ściskając i obmacując dodatkowo jego kutasa mięśniami pochwy.  
          Tego Paweł już nie wytrzymał. Jego podniecenie było już tak wysokie, że ciasna cipka mamy, jej pozycja i ułożenie powodowały, że każdy ruch mamy odbierał podwójnie. I kiedy Stasia powoli dochodziła, zmierzając do finału, kutas Pawła gwałtownie zawibrował, czując ucisk mięśniami pochwy i wystrzelił. Zatrzęsło Pawłem, ale również Stasia odebrała te impulsy i dochodząc, poczuła jego wytrysk i przepływ nasienia pod dużym ciśnieniem. Prawie zawyła z wrażenia i wygięła się w łuk, po czym znieruchomiała, opadając bezwładnie na Pawła.  
          Kiedy ocknęła się, usiadła i wyprostowała się, przywierając ponownie ciałem do syna, całując w podzięce za doznania, skrawek po skrawku buzię syna, jak by chciała go zjeść. Kutas Pawła natomiast po wykonaniu swojej roboty i opróżnieniu jąder z nasienia, zwiotczał i wycofał się z charakterystycznym chlupnięciem z przytulnej norki Stasi, stając się ponownie grzecznym siusiakiem.  
          Stasia na wszelki wypadek zacisnęła dłoń na swojej szczelinie, zapobiegając wyciekowi nasienia, musnęła jeszcze raz usta syna i zsunęła się z jego nóg. Odeszła na bok  
i trzymając w górze uniesioną spódnicę, stanęła w rozkroku, zwrócona przodem do syna, pozwalając na wyciek wpompowanego w nią przez niego nasienia, zgodnie zresztą z jej życzeniem. Czując wypływające z jej cipki nasienie, była więcej niż zadowolona.  
          Czego takiego nie odczuwała już od dawna. Zobaczyła ponadto, że Paweł wyprostował się i siedząc na pniu, obserwuje ją. A może jeszcze trochę perwersji - pomyślała i zaczęła sikać na stojąco, jakby chciała spłukać moczem, wyciekające z niej poprzednio nasienie. Uśmiechnęła się, bo zwisający, sflaczały kutas Pawła zaczął się dźwigać, podnosząc łeb do góry.
- Czyżby twój kutas synu znów zatęsknił za moją cipką? - zażartowała, bo przyjemnie jej zrobiło się na myśl, że podoba się synowi i podnieca go. Czyli nie jest ze mną jeszcze tak źle, jeżeli syn będąc mężem pięknej, młodej kobiety, tak reaguje na powaby swojej matki - przebiegło jej przez myśl.    
          Tymczasem Paweł zebrał z pnia swoje ubranie i razem udali się ponownie do źródełka. Tak jak poprzednio podmyli i opłukali swoje krocza w wodzie. Paweł oczywiście pomógł mamie i kiedy ona trzymała podniesioną do góry spódnicę, on obmył jej krocze i nogi, a potem odwrócił się, ukrywając ponowną erekcję i założył ubranie.
- Co? Wstydzisz się mamy, że ci stanął? A mnie właśnie o to chodziło. Nie zauważyłeś, że po to sikałam, kiedy na mnie patrzyłeś? - Stasia bez żadnego skrępowania wyjawiła synowi, że chcąc wywołać erekcję jego kutasa, nie zawahała się użyć w tym celu  perwersji. Paweł wolno odwrócił się i popatrzył mamie w oczy. Uśmiechnęła się i wzruszyła ramionami.
- Nie widziałam, żeby cię to obrzydzało! Nie odwracałeś głowy, czyli podobało ci się, tak? - Stasia faktycznie rozmawiała z Pawłem jak z dobrym kolegą a nie synem.  
- Mamo, nie będę tego komentował, ale po tym co powiedziałaś, nic mnie już nie zdziwi - Paweł nie ukrywał, że postępowanie mamy trochę go szokowało.  
          A Stasia podeszła do niego i pogłaskała go po buzi, a potem nie odmówiła sobie, żeby pogłaskać kutasa, który sprawił jej tyle przyjemności. Wrócili na pole. Paweł wyciągnął kosę i szybkimi cięciami kosy dokończył przesiekę, odbijając się od mamy o kilkanaście metrów do przodu.
          Odłożył więc kosę i cofnął się, aby pomóc mamie. Stasia odwrócona tyłem do kierunku i do niego,  pochylając się mocno w dół, co rusz łyskała mu przed oczami gołymi pośladkami i cipką, na co jego kutas natychmiast zareagował. Chyba wyczuła, że ją podgląda, bo obróciła się w jego stronę i obdarzyła go uśmiechem, puszczając mu oczko.  
          Kiedy skończyli i odłożyli ostatnią garść rzepaku poza obręb przesieki, Stasia podeszła do syna i ścisnęła wybrzuszenie w jego nogawce.
- Ładnie to podglądać mamę i oglądać jej cipkę? - zapytała żartobliwie, gładząc kutasa przez materiał. Bez pytania wsunął rękę w krocze mamy i pogładził jej cipkę, od drugiej dziurki do wzgórka. Była napalona nie mniej od niego, bo cipka wprost ociekała sokami.  
- Kurde, co jest ze mną nie tak Pawle? Jestem tak nabuzowana, że rżnęłabym się teraz z tobą na okrągło - Stasia nie ukrywała przed synem swojej 'chcicy' na niego.
- Pewnie poczułaś się kobietą z krwi i kości, pełną pasji i wigoru? Tata nie zdaje sobie po prostu sprawy, kogo ma przy sobie. Ja też to czuję, bo widzę w tobie gorącą, namiętną kobietę, a nie tylko kochaną, czułą mamę - odezwał się Paweł, gładząc nadal cipkę mamy.
- Mam rozumieć, że masz ponownie chęć zerżnąć cipkę kochanej mamusi, tak? - odezwała się chrapliwie, bo czując rękę syna na swojej cipce, wprost posikiwała z podniecenia.  
- Chodź synu! Nie wiem, jak się z tego wytłumaczymy, ale idziemy dokończyć to, co zaczęliśmy - to mówiąc, chwyciła Pawła za rękę i ruszyli w stronę zwalonego drzewa. Po drodze umyli ręce w źródełku i po chwili meldowali się w swoim ustroniu z powalonym drzewem.  
- Nie wiem, jak to zrobisz synu, ale chcę żebyś zerżnął mnie jak dziwkę czy sukę, choćby miało mnie to zaboleć. Pewnie takiej okazji jak dzisiaj długo nie będzie, więc chcę to zapamiętać na długo. Nie zważaj więc na to, że z niej wyszedłeś. Rżnij to cipsko, aż się zagotuje we mnie - Stasia z egzaltacją w głosie i zdecydowaniem, zaapelowała wprost do syna, aby nie zważał, że jest jego matką i wyszedł z jej cipki, ale rżnął ją jak dziwkę, używając przy tym dosyć mocnych i wyrazistych słów.  
          Paweł był już niejako przyzwyczajony i oswojony z takim zachowaniem dziewczyn czy kobiet, kiedy do głosu dochodziło podniecenie, okoliczności czy emocje. Niby dlaczego mama miałaby zachowywać się inaczej, jeżeli podobnie zachowywały się, będąc pod wpływem emocji niby bardziej od niej wykształcone, inteligentne i  kulturalne kobiety; jak teściowa Bożena, jego żona Ania czy kuzynka Krystyna z Gdańska.  
          Nie potępiał więc i nie uważał za dziwaczne zachowanie mamy, którą kochał prawdziwie synowskim uczuciem, a to że teraz pożąda go i bzyka się z nim jak kochanka, nie stanowiło już dla niego problemu. Ba, było to dodatkową podnietą tak dla niego jak i dla mamy. Nie czaili się wobec siebie czy maskowali. W pełni świadomie akcentowali w swoich wypowiedziach, że nie bzykają się jak dwie neutralne wobec siebie czy niezwiązane ze sobą osoby, ale jak matka i syn, łamiąc swoiste tabu, związane z seksem spokrewnionych blisko ze sobą osób, czujących do siebie coś więcej niż rodzinne uczucia.          
          Stasia, która zachowała dotychczas nieco skromności, bo nie obnażała się całkowicie, zachowując na sobie rozpiętą bluzkę i spódnicę, pod którą nie miała majtek, teraz w wyuzdany sposób pozbyła się reszty garderoby, prezentując synowi bez skrępowania czy zahamowań wszystkie wady i powaby swojego dojrzałego, ale biorąc pod uwagę jej wiek,  dość dobrze utrzymanego czy zachowanego ciała.  
          A Paweł widział w mamie to, co chciał widzieć; napaloną na niego, piękną, powabną kobietę. Nie widział lekko obwisłych, dojrzałych piersi czterdziestokilkuletniej kobiety, jaką była dla niego, kochana przez niego mama. Dla niego piersi mamy nadal były jędrne, wypukłe, owalnie zaokrąglone z zalotnie sterczącymi w górę sutkami.  
          Nie widział też delikatnych zmarszczeń na skórze czy ledwie widocznych  pofałdowań na brzuchu, a także lekkich rozstępów czy fałdek na pośladkach, biodrach czy udach mamy. Dla niego brzuch, pośladki, biodra czy uda mamy były gładkie, jędrne, ładnie, po kobiecemu zaokrąglone. Stasia widziała, że Paweł bacznie ją obserwuje, więc była ciekawa, jak zareaguje, kiedy pokaże mu się całkowicie obnażona.  
          Reakcja syna zadowoliła ją i jednocześnie podnieciła. Widziała w jego oczach podziw, połączony z zachwytem i znaczne wybrzuszenie w nogawce spodni. Uznała więc, że nie ma co przedłużać czy odkładać tego, po co tu przyszli. Chciała ostrego seksu, więc uznała, że pozycja na pieska będzie sprzyjać temu najlepiej.  To nic, że w ten sposób zasygnalizuje synowi swoje oddanie, ale równoczesne poddanie się jego dominacji. Poczuła przysłowiowe motyle w brzuchu i dreszcze czy gęsią skórkę na całym ciele.  
          Na myśl, że za chwilę syn ponownie wsunie w nią swojego niebagatelnego kutasa , przyprawiała ją o drżenie i swędzenie wewnątrz cipki. Rozglądała się za jakąś kępką trawy, gdzie mogłaby przyklęknąć, bo obawiała się, że inaczej bez odpowiedniej ochrony, może zedrzeć kolana, nie znajdując później stosownego wytłumaczenia.  
          Paweł jakby wyczuł rozterki mamy i tak jak poprzednio dla ochrony swojego tyłka, tak teraz ze spodni, majtek i koszuli zrobił podkładkę pod kolana mamy, kładąc ją przed odstającą od pnia, gałęzią. Spojrzała na niego z wdzięcznością. Nadawali dokładnie na tych samych falach. Podeszłą do syna i wpiła się w jego usta, całując go łapczywie i zachłannie.  
- Zrób to synu! Zrób to dokładnie tak, jak prosiłam! Może mnie nawet trochę zaboleć, więc możesz dać mi klapsa w pośladek, tak żebym to poczuła. Nie oszczędzaj mnie też za bardzo i szoruj kutasem mocno i szybko, do bólu i do końca. Pamiętaj też o moich cyckach, miętoś i tarmoś, niech też pamiętają twoje ręce - Stasia poinstruowała syna dokładnie i szczegółowo,  czego od niego oczekuje.
- Mamo nie wymagaj ode mnie, żebym sprawiał ci ból. Nie zrobię tego! - Paweł nie mógł zrozumieć, jak mama może od niego oczekiwać, żeby zadawał jej ból.
- Pawełku! W niektórych okolicznościach trochę bólu może sprawić przyjemność większą od tego bólu - Stasia nie odpuszczała, ale mina syna mówiła sama za siebie. Dla niego jest cały czas kochaną mamą, a nie dziewczyną czy kobietą z dziwnymi zachciankami.  
- Rozumiem! Widocznie żądam od ciebie zbyt wiele! Ale mocnego szorowania kutasem, na granicy brutalności mamusi nie odmówisz, prawda? - powiedziała, obdarzając go ponownie słodkim, soczystym całusem. Uklękła na podkładce z jego ubrania i wypięła w jego stronę kształtny tyłek z wyeksponowaną, nabrzmiałą z podniecenia, cipką.  
          Uklęknął pomiędzy jej nogami i przesmarował kutasa w jej sokach. Potem nakierował kutasa na szparkę, rozgarniając wewnętrzne fałdki i pchnął z dużą siłą, przedzierając się brutalnie przez ciasny tunelik jej cipki. Syknęła z bólu i stęknęła, kiedy dobił do dna. Czuł każdą żyłką czy tkanką swojego kutasa, każdą żyłkę i zgrubienie na otaczającej go ciasno ściance pochwy.  
          Stasia też to czuła i trzymając się gałęzi jak poręczy, wysunęła się znacznie z niego, a potem odepchnęła się mocno, ponownie posykując z bólu, kiedy brutalnie nabijała się na kutasa. O to jej chodziło, a Paweł zachodził w głowę, dlaczego mama świadomie sprawia sobie ból. A Stasia kontynuowała swoje masochistyczne działanie, wysuwając się , a potem gwałtownie nabijając się na niego, z mlaskiem dopychając się pośladkami do jego ud.           
          Pochwycił jej dyndające, dość jeszcze jędrne i sterczące piersi, pieszcząc zmiennymi ruchami każdą z nich i obdarzając odpowiednią porcją pieszczot i stymulacji.  Potem zostawił jedną rękę na piersiach, drugą przesunął na wzgórek i łechtaczkę.  
          Przytulił się do mamy, na co Stasia odwróciła do niego głowę i uśmiechnęła się słodko do syna, sygnalizując mu, jak bardzo dobrze się czuje. Zaczął wspomagać poczynania mamy, wycofując się wraz z nią i mocnymi pchnięciami dobijając do dna. Poczuł jak mięśniami pochwy zaczyna obmacywać mu kutasa, dysząc, jęcząc i stękając coraz głośniej.           Paweł czuł, że mama dochodzi, wzmocnił więc miętoszenie cipki i piersi, a że i sam był blisko orgazmu przyspieszył pchnięcia, słysząc głośne jęczenie, pomrukiwania i urywki słów wypowiadane chrapliwym głosem.
           'Obmacywany' mięśniami pochwy, doszedł pierwszy. Poczuł jak kutas ponownie zaczyna mu pulsować, pchnął mocno i trysnął. Stasia też to poczuła, dopchnęła się do niego i wrzasnęła, jakby jej zrobił krzywdę, po czym znieruchomiała.  
          Paweł poczuł tylko drżenie i lekkie wstrząsy jej ciała, spowodowane orgazmem. Ledwo zdążył podłożyć obie ręce pod jej piersi, kiedy opadła w dół. Przytulił z rozczuleniem to kochane ciało mamy i kochanki w jednej osobie. Brutalny seks jaki sobie sama zafundowała, zakończył się zespołem orgazmów, sygnalizowany kilkoma wstrząsami.           
          Ocknęła się po chwili i poczuła jak kutas Pawła opuszcza jej cipkę z głośnym chlupnięciem. Poderwała się gwałtownie z kolan, nie chcąc zalać nasieniem ubrania Pawła, na którym klęczała. Omal go nie przewróciła, wspierając się silnie na nim. Zeszła z ubrania i przytuliła syna do siebie, wyluzowana i szczęśliwa.  
- Zrobiłeś to Pawełku, tak jak cię prosiłam. Kurde, co ja mówię? To w jaki sposób mnie wygrzmociłeś, przeszło moje wszelkie wyobrażenia i pewnie tak ja, jak i moja cipka zapamiętamy to na długo. Przynajmniej na starość będę miała o czym wspominać. Nawet nie zdajesz sobie sprawy synu, jak bardzo cię kocham. Zawsze kochałam cię chyba najmocniej z waszej trójki, a teraz to nawet szkoda mówić - przerwała i zaczęła całować go po buzi, po oczach…skrawek po skrawku, tuląc i przyciskając go do siebie.  
          Paweł próbował rewanżować się mamie, ale nie miał szans. Został przez nią całkowicie zdominowany i niemal obezwładniony. Kiedy w końcu uznała, że w odpowiedni i wystarczający sposób podziękowała synowi, podeszli ponownie do źródełka, aby spłukać z siebie ślady miłosnego uniesienia.  
          Potem założyli ciuchy i nawzajem skontrolowali swój wygląd, aby nie wzbudzać czy wywoływać niepotrzebnych skojarzeń czy podejrzeń i w dobrej komitywie ruszyli do domu. Paweł niósł kosę, więc musieli iść osobno.  
          Stasia szła z przodu a Paweł za nią. Była tak nabuzowana, radosna i szczęśliwa, że co rusz odwracała się do Pawła, jak dziewczyna po udanej, zakończonej seksem randce, sygnalizując mu uśmiechem i mową ciała jak bardzo jest szczęśliwa. Zbliżyli się do domu i weszli w obejście.  
          Stasia spoważniała, bo nie była pewna, czy mąż nie domyślił się, dlaczego chciała pracować z młodszym synem. Spółkowała ze starszym, to dlaczego nie mogła spróbować tego samego z młodszym. Dlatego im bliżej domu i spotkania się z mężem czy starszym synem, tym większa ogarniała ja obawa i niepokój.  
          Podeszli w pobliże szopy i Paweł powiesił kosę na tym samym haku, z którego ją ściągnął i razem ruszyli w stronę domu. Zbliżyli się do altany zlokalizowanej blisko domu i zauważyli, że Adam z Władzią krzątają się wokół rozpalonego grilla. Podeszli bliżej. Przy stole siedziała Ania z Marysią i swobodnie gawędziły z ojcem i teściem.  
          Zobaczyli ich i Marysia poderwała się z krzesła, podbiegając do nich.
- Co tak długo? Już zamierzałyśmy z Anią ruszyć na poszukiwania - odezwała się wesoło, wyraźnie ucieszona, że wrócili.
- A jak myślisz? Nie jestem wprawiony do roboty tak jak tata czy Adam, więc trochę trwało, nim z mamą uporaliśmy się z robotą. Pewnie poczuję to w mięśniach, bo kosy nie miałem w rękach prawie od dwóch lat - oświadczył Paweł. Adam podszedł do Pawła i dotknął żartobliwie bicepsów Pawła.
- O kurcze! Jakie gorące, prawie parzą! - wykrzyknął rozbawiony.
- Mówiłem ci tato, żeby im pomóc? - zwrócił się wesoło do ojca.
- Po co? Żeby Paweł miał później do nas pretensję, że potraktowaliśmy go jak mięczaka? A tak będzie miał teraz satysfakcję, że dał radę - Stanisław z niejakim podziwem pochwalił syna, że pomimo nieprzyzwyczajenia do wysiłku, dał radę i pomógł im w robocie.  
          Stasia milczała, ale uśmiechnęła się słysząc słowa męża. Mogła odetchnąć z ulgą i odprężyć się, bo nikt ich nie podejrzewał o nic niewłaściwego. Wszystko skończyło się tym, że tak Ania z Marysią, jak  i reszta domowników uważali, że wykonali kawałek dobrej roboty, wkładając w to sporo wysiłku. I mieli rację, bo koszenie było dla Stasi i Pawła niczym, w porównaniu do wysiłku, jaki włożyli w kilkakrotny, wspólny seks.  
- Chodz Pawle, umyjemy się, bo czuję się brudna i spocona, ty pewnie tak samo - to mówiąc wzięła syna pod pachę i razem ruszyli do domu. …cdn…

3 komentarze

 
  • PoProstuJa

    PoProstuJa · 6 lis 2018 · 381258608

    Kocham to opowiadanie ale troszkę mi brakuje już Ani... Ale i tak ta cześć jak i każda inna jest wspaniała i nie mogę się doczekać kolejnych części. Pozdrawiam i życzę wielu wspaniałych pomysłów.

  • ZAC

    ZAC · 6 lis 2018

    Nie zrozum mnie źle. Mi się podoba, i liczę na więcej!!! Paweł zawsze staje na wysokości zadania ( tak jak i ty), każdy raczej wie że Ania jego żona dzieli się nim w zaskakujący sposób. Szkoda że Adam i Staszek nie są wciagnieci w ta zabawę rodzinną( jak do tej pory, muszą udawać nieświadomych tego że ich brat posuwa ich żony ), z jednym małym wyjatkiem😅. Aż nie mogę doczekać się kolejnej czesci😊grill będzie pewnie pyszny-hi hi

  • ZAC

    ZAC · 6 lis 2018

    Witaj Franek. Zawsze z tęsknotą czekam na tą serię, i kolejny odcinek przygód Pawła i jego najbliższych. Poruszasz temat Tabu, ale robisz to w subtelny sposób. Starasz się i to czuć w każdym opisie jak dochodzi do tego co niby jest zakazane. Tym razem mamusia została zaspokojona, aż dziwne że nikt się w tym nie moze połapać. Osobiście liczyłem na to ze Paweł z mamusia wracając z pola  nakryja dziewczyny na czymś niestosownym. W koncu Adam i Staszek juz też mogli by pokazać że nie tylko Paweł w tej rodzinie potrafi bzykac😈pozdrawiam