Mogło być i tak - cz. LVI

          Pawła zastanowiła jednak wypowiedź Ani. To nie były spontaniczne, rzucone luźno słowa. Popatrzył z uwagą na żonę. Odwróciła głowę w stronę Marysi. Zorientowała się, że Paweł wyczuł w jej słowach zawoalowaną nieszczerość i skrywaną pretensję.
- To faktycznie był dobry pomysł Marysiu, żeby zaskoczyć Pawła w łazience, bo w pokoju nie dałby ci się tak łatwo podejść - odezwała się do szwagierki, starając się ukryć lekkie rozsierdzenie czy pretensję.
          Ale nic to nie dało, bo Marysia  też zauważyła, że dzieje się coś niedobrego. Ania była wyraźnie niezadowolona i próbowała to ukryć, a przecież to ona jej podsunęła pomysł, żeby poszła do łazienki, pomimo że był w niej Paweł. Nie rozumiała więc, dlaczego Ania jest teraz rozżalona czy wręcz rozgniewana na nią. Popatrzyła bezradnym spojrzeniem na Pawła, potem na Anię. Paweł nie wytrzymał.
- Aniu, możesz powiedzieć, o co chodzi? Jesteś zła na mnie i Marysię za to, że weszła do mnie, do łazienki? - zwrócił się do Ani. Ania spuściła wzrok i nic mu nie odpowiedziała.
          Tymczasem w jej głowie przewalała się burza uczuć, myśli i bliżej nie sprecyzowanych podejrzeń czy domysłów. Nie tylko podejrzewała, ale była niemal pewna, że pomiędzy Pawłem a jego mamą Stasią doszło do zbliżenia. Świadczyło o tym nienaturalne ożywienie Stasi, bijąca od niej radość i widoczne na buzi zadowolenie po ich powrocie z pola.  
          Paweł z niepokojem obserwował piękną twarz Ani i domyślił się, że boryka się wewnętrznie ze sobą i skrywa swoje myśli, zamiast wygarnąć mu wprost swoje podejrzenia i domysły. Osobiście wolałby to, bo mogłoby to oczyścić pomiędzy nimi zgęstniałą już nieco atmosferę i przywrócić poprzednio łączące ich serdeczne relacje.
          Ania widząc spojrzenie Pawła i niepokój w jego oczach, zreflektowała się, czy przypadkiem nie przesadziła, dając mu odczuć, że jest o niego zazdrosna i niezadowolona z jego postępowania. Przecież ten znacznie młodszy od niej chłopak, a właściwie to jeszcze nastolatek, będąc jej mężem nie zrobił dotychczas nic bez jej przyzwolenia czy zgody na takie, a nie inne zachowanie czy postępowanie.  
          Czy to nie za namową Zuzy, a jej zgodą, przyzwoleniem czy wręcz prośbą wpadł w objęcia jej mamy Bożeny, wywiązując się z tego bez zahamowań i bez zarzutu? Uprawiał seks z kobietą, która była starsza od jego mamy i nie robił z tego problemu, okazując przy tym jej mamie wiele uczucia, taktu i serdeczności, co świadczyło, że nie robi tego z przymusu czy konieczności i traktuje zbliżenie z Bożeną z prawdziwą przyjemnością.
          Czy wobec tego ma prawo osądzać go negatywnie, potępiać i być zazdrosną o jego mamę, jeżeli by nawet doszło do ich zbliżenia podczas ostatniej bytności na wsi? Przecież polubiła Stasię i traktowała ją już bardziej jak przyjaciółkę niż teściową.  
          Poznała jednak też zasady, którymi kierowała się Stasia i trudno było jej uwierzyć w to, że mogła dopuścić do zbliżenia z synem. Chyba że podyktowane było to czymś zupełnie innym, niż zwykłym uprawianiem seksu. W głowie Ani buszowały różnorakie myśli, domysły czy wątpliwości tak na temat zachowania Pawła, jak i jej zachowania czy postępowania, odnoszącego się do pobytu na wsi i po ich powrocie do domu.  
          Zdawała sobie sprawę, że Paweł kochał swoją mamę niekłamanym synowskim uczuciem, o czym dobrze wiedziała. Wiedziała również, że Stasia była i czuła się zaniedbana czy niedoceniana przez swojego męża. A jeżeli Stasia domyśliła się, co łączyło Pawła i jej mamę, widząc ich wzajemne relacje, wykraczające daleko poza normalne stosunki teściowej i zięcia. Do tego doszło kalectwo jego brata i jej zgoda, aby Paweł w jego zastępstwie spłodził z jej synową dziecko dla dobra rodziny i zachowania jej całości.  
          Przecież Stasia była znacznie młodsza od jej mamy i mogła uznać, że zasady zasadami, a syn wyrósł na młodego, przystojnego mężczyznę, za którym szaleje wiele kobiet.
Rodzinne tabu zostało już w taki czy inny sposób złamane, więc dlaczego tylko ona miała stosować się rygorystycznie do przyjętych ogólnie norm czy zasad, kiedy ktoś inny je łamał?  
          Paweł obserwując Anię, zauważył, że Ania próbuje uporać się wewnętrznie z nurtującymi ją problemami. Wyrażała to wyraźnie jej mimika, która będąc swoistym zwierciadłem duszy, uzewnętrzniała dokładnie stan jej ducha.  
          Przeżywał wprost katusze, bo nie czuł się zbyt komfortowo, że zdradził Anię z własną mamą. Ale z drugiej strony rozumiał też racje mamy, która sprowokowała całą sytuację i doprowadziła do ich zbliżenia. Czy miał za to potępiać mamę? Gdyby ojciec jej nie zaniedbywał, pewnie nigdy by nawet nie pomyślała o czymś takim.  
          Nie, nie myślał o tym, co się wydarzyło na wsi w kategoriach potępienia czy wyrzutu. W sumie tak mama jak i on mieli dużo frajdy. Mógł być zadowolony, że dał mamie trochę szczęścia i mogła poczuć się chociaż przez chwilę jako doceniona i spełniona kobieta.      
          A że nie bardzo mieściło się to, w ogólnie przyjętych kanonach dobrych obyczajów? No cóż, dawanie szczęścia czy bycie szczęśliwym nie zawsze oznacza, jest to do końca jasne, przejrzyste i pozbawione posmaku czegoś wcześniej nieprzewidzianego. Mówiąc prościej; niespodzianka czy spontaniczne działanie w określonej sytuacji, też może przynieść szczęście w szeroko rozumianym znaczeniu tego słowa.      
          Teraz najważniejszą sprawą dla Pawła stało się zneutralizowanie ewentualnych  podejrzeń Ani, która wyraźnie domyślała się i podejrzewała go o zbliżenie z mamą. Zdawał sobie przy tym sprawę, że miałby problem z wyczerpującym wyjaśnieniem Ani tego tematu.  Dla dobra sprawy musiałby pewnie pominąć pewne szczegóły, bo szczerość w tym wypadku mogła  bardziej zaszkodzić niż pomóc.
           Na jego szczęście Ania doszła w końcu do wniosku, że nie ma co roztrząsać i rozmyślać nad wydarzeniami związanymi z ich pobytem na wsi. Zgodnie z powiedzeniem, że mleko już się rozlało, cokolwiek zdarzyło się, nie zasługuje na dalsze zaprzątanie sobie tym głowy. Rozchmurzyła się więc i uśmiech zagościł na jej uroczej buzi.  
          Paweł widząc wypogodzoną i uśmiechniętą buzię żony odetchnął z ulgą. Ania  tymczasem dla całkowitego oczyszczenia atmosfery, zaistniałej po wyjaśnieniach Pawła oraz zabicia czasu do kolacji, zaproponowała, aby zagrali w remibrydża lub kanastę w dwie osoby. Marysia nie umiała grać w żadną z tych gier, ale wyraziła chęć nauczenia się, więc Ania przyniosła dwie talie kart, podając je Pawłowi do potasowania.
          Potasował i rozdał po czternaście kart dla trzech osób i dodał jedną dla siebie, jako rozdającego. Resztę odłożył na stół grzbietami do góry. Wzięli karty do ręki i każde z nich posegregowało posiadane karty według koloru i znaczenia. Ania wyjaśniła z grubsza Marysi na czym gra polega, po czym pomogła jej ułożyć karty w ręku, a Paweł rozpoczął  pierwszą szkoleniową dla Marysi grę w remibrydża.  
          Odłożył jedną z posiadanych kart na stół, która uznał za zbyteczną w danej chwili, rozpoczynając w ten sposób tworzenie stosu odkładanych czy odrzuconych przez graczy kart, widocznych dla graczy. Ania przeglądnęła swoje karty i sięgnęła po kartę ze stosu kart odłożonych, pozostałych przy rozdawaniu, po czym odłożyła zbędną dla siebie kartę, kładąc ją na kartę odłożoną wcześniej przez Pawła.  
          Następnie, w ramach nauki, przeglądnęła karty Marysi, instruując ją, że może dobrać do swoich kart, kartę odłożoną przez nią, gdyby pasowała do posiadanych przez nią kart lub pobrać kartę ze stosu kart pozostałych przy rozdawaniu i niewidocznych dla graczy.
          Trochę trwało nim zakończyli tę pierwszą szkoleniowa grę. Szczęście dopisało Marysi, której w ramach instruktażu pomagała Ania i jako pierwsza wyłożyła wszystkie swoje karty na stół w postaci sekwensów, wykorzystując przy tym trzy jokery. Najwięcej kart pozostało w ręku Pawła i to on przegrał, inkasując najwięcej punktów.  
          Swoją porażkę skwitował krótko i z humorem, że jeszcze nigdy nie zdarzyło mu się wygrać z graczem, który po raz pierwszy zagrał w remibrydża i korzystał z pomocy drugiego gracza. Po czym, jako przegrany, uznał swoją porażkę za coś zwykłego i w swoim stylu pogratulował zwycięstwa Marysi i jej mentorce, zachowując przy tym stoicki spokój.  
          Ania wraz z Marysią zadowolone, podziękowały mu buziakami za udział w grze i jego wyrozumiałość.    
- A teraz pora na kolację, a potem kąpiel i lulu! Mówcie, na co macie ochotę, a szczególnie ty Pawle? - Ania uznała, że Paweł na pewno jest głodny, bo w przeciwieństwie do nich, prawie nic nie jadł na wsi po powrocie z pola. A przecież najpierw dość ciężko pracował, a potem jeszcze ten obowiązek czy przyjemność wywiązywania się z obietnicy złożonej Władzi i rodzinie.  
- Zjem to samo co i wy! - oświadczył Paweł, nie okazując przy tym, że odczuwa głód.
- Ja właściwie nie jestem głodna, bo zaliczyłam kilka przekąsek z grilla, a ty przecież prawie nic nie jadłeś przez  te wszystkie wydarzenia, które miały miejsce na wsi - Ania wykazała troskę o Pawła, próbując bagatelizować czy pomijać swoją osobę w rozmowie o kolacji.
- Aniu! Ty też nie możesz tak mówić czy lekceważyć kolacji. Przecież nie jesteś już sama!  Ty możesz nie czuć się głodna, ale twoje dziecko może mieć na ten temat inne zdanie - Marysia z nieukrywanym humorem palnęła bratowej gadkę, na temat odżywiania się w ciąży. Ania z Pawłem słysząc słowa Marysi, omal nie wybuchnęli śmiechem.  
- No, no! Odezwała się prawdziwa ekspertka w zakresie odżywiania w ciąży! Ale być może masz rację Marysiu, więc przyjmuję to do wiadomości i biorę twoje słowa na poważnie - Ania początkowo z lekkim przekąsem przyjęła uwagę Marysi, ale po chwili zreflektowała się, czy przypadkiem szwagierka nie ma racji.  
- A ja nie ukrywam, że z przyjemnością wrzucę coś na ruszt, o ile nie będzie to coś ciężkiego do strawienia - Marysia ze względu na swój niezawodny metabolizm, jak zwykle nie narzekała na brak apetytu.
          Ania wzięła się więc za przygotowanie Pawłowi sporej porcji ulubionej bryndzy z białego twarogu, słodząc ją miodem, jakby chciała wynagrodzić Pawłowi, okazane wyraźnie chwile zwątpienia w niego. Dla siebie przygotowała sałatkę warzywną i kanapki z pastą rybną z wędzonych szprotek, a dla Marysi kanapki z szynką. Paweł jak zwykle zajął się napojami.  
          Po kolacji, Ania  z Marysią zajęły się uprzątnięciem kuchni, prosząc Pawła aby jako pierwszy odbył wieczorną toaletę. Przy okazji żartobliwie zasygnalizowała swojemu mężowi, aby liczył się z tym, że będzie brany pod uwagę przez dwie gorące dziewczyny.
          Nie musiała, bo Paweł sam czuł, że jeżeli chce odzyskać dobre samopoczucie, musi oczyścić swój umysł od wszystkiego z czym wiązał się ich pobyt na wsi oraz wyrzucić z siebie myśli o mamie jako obiekcie adoracji i przyjemności seksualnej. Musi to potraktować w kategoriach obowiązku, podobnie jak potraktował zbliżenie z mamą Ani, Bożeną.  
          Miał nadzieję, że być może, uwolni go to od poczucia zdrady Ani, które go cały czas uwierało. Przecież Ania prosząc go, aby zajął się jej mamą, wyraźnie sugerowała mu, że będzie to traktować jako pomoc w odzyskaniu przez jej mamę wiary w siebie i poprawienia tak samopoczucia jak i własnej samooceny.
          Przecież z jego mamą było podobnie. Też czuła się zaniedbana i do pewnego stopnia odrzucona przez ojca. Też potrzebowała pomocy, aby poprawić swoją samoocenę. To że Paweł, jej własny syn uznał ją za kobietę wartą grzechu, miało pewnie i dla niej wartość samą w sobie. Oznaczało to, że zbliżenia z mamą nie może traktować w kategoriach zdrady wobec żony, podobnie jak zbliżenia z mamą Ani, Bożeną.  
          Pewnie Ania wiedząc o tym, też by tak to potraktowała, uznając, że wszystko zostało w rodzinie. Teraz więc musi wyzwolić w sobie niezłe pokłady energii, aby wywiązać się z obowiązków małżeńskich i zaspokoić przede wszystkim potrzeby Ani.  
          Był na to gotowy jak nigdy. Wiedział, że zaspokojenie Ani i jej zadowolenie, da mu odprężenie i oczyści w jakimś stopniu jego umysł z dewastującego go poczucia winy. Zgodnie z prośbą Ani ściągnął z siebie zewnętrzne odzienie i w samych spodenkach udał się do łazienki. Szybko zrobił wieczorną toaletę.  
          Odświeżony wrócił w samych spodenkach i oczekiwał w sypialni w gotowości do pomocy, kiedy Ania uda się do łazienki. Miał nadzieję, że być może Ania poprosi go, aby jej towarzyszył. Było to wskazane nawet ze względów bezpieczeństwa.  
          Rzeczywiście Ania pojawiła się w sypialni i podobnie jak on zrzuciła odzienie; bluzeczkę ze spódnicą. Potem podeszła do niego i odwróciła się tyłem, prosząc o rozpięcie stanika. Paweł dość zgrabnie rozpiął haftki biustonosza i od tyłu wsunął ręce pod jej pachy, obejmując dłońmi jej dorodne piersi. Chyba zaskoczył ją, bo zadrżała i wsparła się o niego.
- Pawle, spokojnie! Poczekaj chwilę! Jak wrócę z łazienki, będą twoje - powiedziała ze śmiechem, ale wyczuł, że była raczej zadowolona z jego reakcji. To go podbudowało.  
- A nie mógłbym iść z tobą Aniu? Pomogę ci, umyję plecy…i… - zaproponował żonie swoje towarzystwo w łazience, bawiąc się nadal jej cycami.  
- To potem! Miałam zamiar iść do łazienki z Marysią. Ale teraz kiedy mnie podrażniłeś i podnieciłeś, zmieniłam zdanie i musisz, chcąc czy nie chcąc, doprowadzić sprawę do końca - to mówiąc, ściągnęła majtki i położyła się na sofie, pociągając go za sobą.  
          Widać było, że jest już nieźle podniecona jego rękami i nieoczekiwaną prośbą. Dała mu przy tym jednoznacznie do zrozumienia, czego od niego oczekuje. Pomogła mu pozbyć się spodenek i przesuwając się maksymalnie w stronę wezgłowia, rozłożyła szeroko nogi. Przyklęknął pomiędzy jej nogami i dotknął dłońmi sromu.  
          Ponownie zadrżała. Była więcej niż wilgotna i chętna do zabawy we dwoje. Wsparł się na rękach i pochylił nad jej ciałem, suwając się kutasem po jej sromie.
- Ponieważ przeszkodziłeś mi odświeżyć się, więc bawić się możesz tylko cyckami. A cipka oczekuje na twojego kolegę, który jak wyczuwam, też jest gotowy na spotkanie z nią. Więc pokaż mężu na co cię stać, bo prawdę mówiąc, od kilku godzin prawie o niczym innym nie myślę, jak tylko o tym, kiedy wejdziesz we mnie głęboko i do samego końca - to mówiąc, chwyciła bodącego ją kutasa i sama nawilżyła dodatkowo główkę, przeciągając nim po sromie.  
- A teraz do boju mój żołnierzyku! - powiedziała, naprowadzając go na swoją szparkę. Kiedy zanurzył się w niej, pochwyciła go za pośladki i powoli przyciągnęła do siebie. Westchnęła znacząco, kiedy poczuła, że zanurzył się w nią dość głęboko.
- A teraz moje cycki są już twoje i czekają na twoje usta - poprosiła, obejmując swoje piersi i kierując sterczące sutki w górę, jakby podając mu je do zabawy i całowania.  
- A ja mogę do was dołączyć? - usłyszeli naraz cichą prośbę Marysi, która pojawiła się niepostrzeżenie w sypialni.
- Pewnie! Moje cycki wręcz stęskniły się za twoimi palcami, podobnie jak moja cipka - Ania rozdzielała role i wydawała dyspozycje podobnie, jak fachowiec swoim pomocnikom.  
- Musimy tylko zmienić pozycje i ułożenie tak, abyśmy wszyscy mieli coś przyjemności z tej zabawy - dodała i przez chwilę zastanawiała się, co ma im zasugerować w tym temacie.  
- Nie wiem czy zgodzicie się ze mną, ale proponuję, abyś położył się Pawle obok mnie, a kiedy cię dosiądę, Marysia położy się obok ciebie tak, żebyśmy mogli ją oboje pieścić. Marysia natomiast zajmie się na przemian moimi cyckami i cipką, podobnie jak ty - Ania przedstawiła im, wymyślony naprędce scenariusz i propozycję wspólnej zabawy.  
          Tak Paweł jak i Marysia nie mieli nic przeciw temu. Marysia poczuła się wręcz szczęśliwa,  że Ania nie ma już do niej pretensji i ponownie akceptuje ją w ich związku. Ania zauważyła tę zmianę i zrobiło się jej żal tej młodziutkiej szwagierki, tak bardzo wrażliwej na jakiekolwiek negatywne przejawy czy zachowania w odniesieniu do jej osoby.  
          Zmienili więc swoje pozycje i ułożenia ciał zgodnie z sugestią Ani. Paweł zsunął się z Ani i położył na wznak. Ania okraczyła go i przyklękła, wspierając się na rękach. Potem z pomocą Pawła, manewrując tyłkiem i biodrami, ponownie nabiła się na jego palik i wchłonęła go w siebie. Marysia położyła z jego prawej strony, sytuując się jak najbliżej jego ciała, aby udostępnić mu dostęp do jej cipki.  
          Sama miała dość dobry dostęp do jednej z piersi Ani i jej cipki. Ania mając ją również w zasięgu, pochyliła się mocno nad Pawłem i podała mu swoje zwisające lekko cyce do ust. Paweł natychmiast objął ustami jedną z jej piersi, liżąc i krążąc językiem wokół sutka. Drugim cycem zajęła się Marysia, ogniatając i masując go swoją drobną dłonią.  
          Ania mocno wrażliwa na pieszczoty piersi, zaczęła natychmiast sygnalizować tak Pawłowi, jak i Marysi swoje odczucia i doznania, pracując przy tym dość intensywnie tyłkiem i biodrami. Musiało być jej wyjątkowo dobrze, bo Paweł i Marysia usłyszeli dawno już nie słyszane z ust Ani dyszenie, pojękiwania, sapnięcia czy stękanie.  
          Paweł też nie próżnował i pieszcząc jedną ręką jedną z wrażliwych, dorodnych, jedwabistych i przyjemnych w dotyku piersi żony, drugą ręką wygrywał sobie tylko znane melodie na młodziutkiej cipce Marysi. A że był to wyjątkowo czuły i podatny na jego pieszczoty instrument, więc po chwili do 'śpiewu' Ani dołączyła Marysia.  
          Ten swoisty i miły dla ucha Pawła duet czy chór miłosnych odgłosów sprawiał mu wiele zadowolenia i przyjemności. Nie mógł narzekać. Na jego kutasie ślizgała się ciasno opatulająca go cipka Ani, która dla wzmocnienia swoich i męża doznań, co rusz uruchamiała mięśnie Kegla, podnosząc stopień podniecenia i miłosnych uniesień swoich i Pawła.  
          Do tego jego ręce pieściły wrażliwe, przyjemne w dotyku organy dwóch bliskich sobie dziewczyn, dostarczając i im i jemu samemu niezapomnianych wrażeń. W pewnej chwili poczuł, że do jego ręki pieszczącej cipkę Marysi, dołączyła drobna dłoń Ani.  
          Na rezultaty działań jego i Ani ręki nie trzeba było długo czekać. Marysia wręcz wijąc się pod ich dłońmi, gdzie Paweł pieścił i penetrował z wyczuciem szparkę oraz jej okolice, a Ania zajęła się guziczkiem łechtaczki, wrzasnęła pod natłokiem doznań i wrażeń, po czym znieruchomiała.                                   
          Ania natychmiast wsparła się na rękach i pochyliła nad nim, podając mu swoje piersi do zabawy, a sama zaczęła intensywnie nabijać się i wychodzić na całą długość jego sprzętu, kręcąc przy tym tyłkiem i biodrami.
- Pawle, spuść się we mnie! Proszę, chcę to poczuć! - usłyszał, chrapliwie wypowiedzianą prośbę. Nie mógł jej zawieść.  
          Skupił się więc na swoich doznaniach i rozsunął maksymalnie nogi, aby Ania mogła zjeżdżać w jego krocze i pogłębiać penetrację. Oboje byli już na wysokich obrotach, więc kiedy przestawił się na zaspokojenie Ani zgodnie z jej prośbą, poczuł po chwili, że jego kutas zaczął pulsować i czując fizycznie przemieszczanie się nasienia, trysnął w nią pod dużym ciśnieniem.  
          Poczuła to, bo w następnej chwili przysiadła głęboko tyłkiem i podobnie jak Marysia wrzasnęła, po czym odleciała, kładąc się na ciele Pawła. Paweł objął ją rękami, gładząc delikatnie po plecach. Jego kutas uznał, że wykonał swoją robotę, zaczął się zwijać i po chwili tylko jego zwiotczała główka tkwiła przez chwilę w jej szparce.  
          Marysia, która ocknęła się w międzyczasie, słysząc jej głośny jęk, domyśliła się, że potrzebne będzie coś do wytarcia, poderwała się i wybiegła do łazienki. Po chwili wróciła z ręcznikiem. Paweł obejmując nadal  Anię czułym uściskiem, zobaczył jak unosi lekko głowę i słodki uśmiech opromienił jej buzię. Widać było, że jest zadowolona.
- Dobrze się spisałeś mężu mój! Nawet nie zdajesz sobie sprawy, jak było mi to potrzebne - powiedziała, obdarzając go czułym buziakiem.  
- Ty też zasłużyłaś na buziaczka! - zwróciła się do Marysi, po czym przyciągnęła jej głowę i obdarzyła serdecznym całusem.  
          Tak Paweł, jak i Marysia słysząc pochwałę Ani, mogli odetchnąć z ulgą. Zagęszczona nieco atmosfera pomiędzy nimi a Anią wyraźnie oczyściła się. …cdn…

6 komentarzy

 
  • Znudzony

    Znudzony · 12 marca · 196859631

    Infantylna nuda. Dorzuć jakiś hazard, gwałt, zdradę...

  • Brodawkaniesutek

    Brodawkaniesutek · 6 marca · 211927079

    Franek42 niezmiennie powielasz blad. Nazywasz brodawki sutkami! Całość to sutek, bo brodawki tak uroczo stercza!

  • PoProstuJa

    PoProstuJa · 19 lutego · 381259551

    Kocham tą że sagę jest to seria przez która bez wątpienia pokochałem twoja twórczość i która zawsze potrafi poprawić mi humor.
    Dziękuję i pozdrawiam serdecznie  

  • ZAC

    ZAC · 19 lutego

    Zatracasz sie coraz bardziej w tych historiach☺A piszesz coraz to nowe !!! Alan S. = Jest w tej samej materi . Doprawdy gdzie Ty na to czas znajdujesz. Pozdrawiam

  • Lucjus92

    Lucjus92 · 18 lutego

    Kolejna świetna część, i mam pytanko planujesz bardziej rozwinąć wątek Marysi z Zuzą ?

  • emeryt

    emeryt · 18 lutego · 202091556

    Drogi Autorze, sam odcinek wspaniały, lecz jednak (być może ze względu na swój wiek i wychowanie w dawnych latach) odczułem pewien niesmak po kontakcie Pawła z jego mamą. Wiem że takie rzeczy  bywają  obecnie i bywały dawniej w zaciszach domowych. Zresztą sam tytuł: -Mogło być i tak-  wiele dopuszcza.  A ja nie powinienem zbytnio marudzić. Pozdrawiam serdecznie, życząc jak zwykle dużo, dużo zdrowia dla Ciebie i całej twojej rodziny.