Mogło być i tak - cz. XLV

Ostatnie słowa siostry zmroziły wręcz Pawła. Bez owijania sprawy w bawełnę, dała mu do zrozumienia, że planuje zajść z nim w ciążę i to obojętnie w jakim będzie wieku. Na pytanie Pawła odpowiedziała mu wprost, że dopuszcza taką możliwość nawet w okresie nauki w liceum. Nie ogarniał tego, czy nie bardzo mieściło mu się to w głowie, więc postanowił natychmiast porozmawiać o tym z Anią.  
     Marysia, która uważnie obserwowała Pawła, zauważyła, że jej słowa wstrząsnęły bratem i uzmysłowiła sobie, że gdyby naprawdę tak się stało, że zaszłaby w ciążę z Pawłem,  byłby to prawdopodobnie koniec jej dobrych relacji tak z bratem, jak i z bratową, nie mówiąc o jej czy Ani rodzinie, poza tym powstałby dylemat, co dalej?  
- Pawełku, przestań już o tym myśleć, bo widzę, jak tobą 'zatelepało', kiedy powiedziałam, że nic wielkiego by się nie stało, gdybym zaszła z tobą w ciążę. Po prostu zażartowałam i wcale tak nie myślę. Chciałam zobaczyć, jak zareagujesz i zobaczyłam. Nie powiem też, że o tym nie myślałam, bo być może kiedyś w przyszłości takie coś zdarzyć się może, ale na pewno nie teraz i nie przed ukończeniem studiów. Wiesz, że cię kocham i wiem, że ja też nie jestem ci obojętna i to nie jako siostra. Dlatego proszę, nie mów i nie rozmawiaj o tym z Anią. Niech to będzie taką naszą małą tajemnicą i mogę ci przyrzec, że więcej na ten temat nie usłyszysz nic ode mnie, do czasu, aż oboje dojrzejemy do czegoś takiego. Ale tak jak powiedziałam, nie zdarzy się to przed ukończeniem przeze mnie studiów, zgoda braciszku? - to mówiąc, podeszła do Pawła i zarzuciła mu ręce na szyję, a potem wpiła się w jego usta do bólu, całując go do utraty tchu. Oderwała się od niego i popatrzyła mu w oczy swoim wesołym, figlarnym spojrzeniem.
- To na zgodę braciszku i na przypieczętowanie mojego przyrzeczenia - powiedziała pogodnym, ale i poważnym tonem.
- A co do studiów, to chciałabym, abyśmy studiowali wspólnie na tej samej uczelni i na tym samym kierunku, co ty o tym sądzisz braciszku? - Marysia mówiła i robiła wszystko, aby zatrzeć w umyśle brata wypowiedziane przez siebie wcześniej słowa, które poderwały jego zaufanie do niej i mogły spowodować pogorszenie ich relacji i nie tylko ich, bo jeżeli Paweł powiedziałby żonie to, co usłyszał od Marysi, niewątpliwie Ania podzieliłaby jego negatywne wrażenie, mając przy tym taki sam pogląd na tę sprawę.  
     Paweł otrząsnął się w końcu z szoku, jakiego doznał po tym, co powiedziała Marysia i spojrzał na siostrę bardziej przychylnym wzrokiem.
- Wspólne studia? W jaki sposób to sobie wyobrażasz? Tak co do uczelni, kierunku i czasu studiów? - zapytał, bo nie ogarniał, co Marysia miała na myśli, mówiąc, że chciałaby razem z nim studiować.
- Zdaję sobie sprawę z tego, o czym mówię! Pomyśl, tobie pozostał jeszcze rok wojska, a mnie dwa lata liceum. A gdybym postarała się i zrobiła te dwa lata w jeden rok, to w przyszłym roku moglibyśmy razem wystartować na studia - przedstawiła mu rozwiązanie trudne do realizacji, ale możliwe.
- Przecież nie wiesz nawet o jakich studiach ja myślę, poza tym, nie bardzo wierzę, że jesteś w stanie w ciągu jednego roku zaliczyć dwie ostatnie klasy liceum. Chyba nie do końca  zdajesz sobie sprawę, o czym myślisz i mówisz? - Paweł sceptycznie odniósł się do pomysłu siostry,  przerobienia dwóch klas liceum w ciągu jednego roku.
- Braciszku, nie wierzysz we mnie? Z twoją pomocą na pewno mi się uda. A co do studiów, to wiem przecież, że rozważałeś studiować prawo albo medycynę. Teraz pewnie kiedy jesteś mężem Ani, prawniczki, w grę wchodzi tylko prawo, co odpowiada również mnie. Zresztą cokolwiek wybierzesz, ja też pójdę w twoje ślady. Nawet gdybyś wybrał szkołę wojskową, pewnie też szukałabym wszelkich sposobów, aby dostać się do takiej szkoły - Marysia z pasją zapewniała go, jak bardzo jest zainteresowana i zdecydowana podjąć wszelkie kroki, aby studiować razem z nim, nie zważając na trudności czy przeciwności z tym związane.  
     Paweł docenił w pełni  jej determinację, a nawet zaczął na serio rozważać w myślach plusy i minusy wspólnego studiowania z siostrą. Plusów dostrzegał znacznie więcej, ale wgłębiając się bardziej w temat, sceptycyzm czy zdrowy rozsądek przeważył.  
- Widzę, że naprawdę jesteś zdeterminowana, więc pewnie i swojego wieku też nie bierzesz pod uwagę. Skąd wiesz, że przyjęli by cię na studia w wieku siedemnastu lat, gdyby udało ci się zrobić za rok maturę? - uświadamiał siostrze dalsze przeszkody.
- Pani Bożena, twoja ulubiona teściowa by mi pomogła - nie odpuszczała Marysia, zbijając  kolejną przeszkodę.
- Wiesz co? Nawet podoba mi się twoja postawa i ta determinacja, z jaką podchodzisz do tej sprawy. Może i fajnie byłoby, gdyby ci się to wszystko udało i wypaliło - powiedział wesoło, uśmiechając się do siostry. Musiał przyznać, że od tej strony swojej siostry nie znał. Wiedział, że jest przebojową, mądrą dziewczyną, która mocno stąpała po ziemi, zmierzając do celu, ale takiej determinacji, czy zdecydowania nie spodziewał się po niej. Zobaczył, jaki entuzjazm wywołały w niej jego słowa.
- Zobaczysz braciszku, że to się uda i spełnią się moje marzenia. Pamiętasz, jak cieszyłam się, że mogłam razem z tobą chodzić do szkoły i jak smutno mi było, kiedy musiałam iść do swojej klasy, a ty do swojej. Już wtedy marzyło mi się, żeby kiedyś móc siedzieć z tobą w jednej ławce i uczyć się czy pracować razem. Tak, że nie myśl nawet braciszku o tym, że pozbędziesz się mnie, bo jesteśmy skazani na siebie - podsumowała w bardzo dojrzały sposób swoją wypowiedź i marzenia.
- A co do naszego bzykania się, to też kiedy nie będę pewna czy w jakiś sposób miałabym problem z cyklem, to sama będę ci 'ubierać' gumkę, tak żebyśmy byli pewni oboje, że nic nam się nie przydarzy - potwierdziła swoje przyrzeczenie w sprawie seksu. A przecież było prostsze rozwiązanie; wystarczyłoby powstrzymać się od seksu w takim okresie - pomyślał zdroworozsądkowo Paweł, ale takiego rozwiązania Marysia widocznie nie brała pod uwagę.  

                                              ***************************
     Tymczasem w rodzinnym domu, po ich wyjeździe zrobiło się naraz pusto i smętnie. Panowie uznali, że im też należy się solidny wypoczynek przed nadchodzącym tygodniem, więc Adam ponownie udał się do siebie na drugą stronę domu, a pan Stanisław do swojej sypialni, zostawiając panie samym sobie. No może nie całkiem same, bo zostawili im do towarzystwa najmłodszą 'damę' w rodzinie, czyli Jancię, która na szczęście nie zawracała im głowy, zajmując się nową lalką. Pani Stasia, która rzeczywiście nastawiła się na rozmowę z Bożeną, bo udało im się nawiązać dość sympatyczną relację, czuła się trochę zawiedziona czy rozczarowana. Zresztą i Władzia też nie spodziewała się, że goście tak szybko zwiną się i odjadą. Siedziały teraz we dwie przy stole i popijały jakiegoś czerwonego 'vermouth'a.  
- Władziu, ty byłaś z nimi, więc może wiesz dlaczego tak nagle zebrali się i odjechali? - zagadnęła synową pani Stasia.  
- Mamo, mogę się tylko domyślać czy przypuszczać. Sama byłam zaskoczona, kiedy Ania zarządziła, że wypada im zbierać się, bo należałoby odpowiednio wypocząć i dać wypocząć również nam, przed nowym tygodniem. Być może, że poczuła się trochę zmęczona, bo faktycznie 'przygasła' nieco po obiedzie, ale przypuszczam, że nie to spowodowało taką a nie inną reakcję Ani. Pani Bożena, która miała tylko poznać ten 'zakątek pod lipą' i wrócić do ciebie, nabrała nagle ochoty na pozostanie w nim dłużej. Pewnie Ania obawiała się, że pani Bożena rozochoci się i później będzie ją trudno stamtąd 'wyrwać', więc wolała nie ryzykować. Ale to tylko moje przypuszczenie - zauważyła Władzia, informując teściową o możliwych przyczynach niespodziewanego zakończenia pobytu przez Pawła, Anię i resztę rodziny. Miała co prawda jeszcze inne swoje przemyślenia na ten temat, ale nie mając do końca pewności, nie chciała 'zatruwać' myśli teściowej swoimi przypuszczeniami czy nie sprawdzonymi domysłami. Po zachowaniach pani Bożeny,  Zuzy czy nawet Marysi, mogła przypuszczać, że ich relacje z Pawłem dość istotnie odbiegają od rodzinnych, normalnych czy zwyczajowych. Ale nie widziała powodu, aby dzielić się swoimi spostrzeżeniami z teściową, kiedy sama nawiązała z Pawłem podobne relacje i Ania to zaakceptowała.
- A czy w twoich relacjach z Anią czy Pawłem coś uległo zmianie podczas ich dzisiejszego pobytu u nas? - zapytała neutralnym tonem, wykazując po prostu matczyną ciekawość.  
- Mamo, co mam ci powiedzieć? Wyobraź sobie, że Ania całkowicie zmieniła nastawienie do mnie i sama zaproponowała, żeby to jednak Paweł mnie zapłodnił, zastępując w tym Adama - powiedziała, widząc jak teściowa wręcz rozpromieniła się na jej słowa.
- I co? Mówże, co było dalej? - usłyszała wręcz ponaglenie ze strony teściowej.
- Wzięłam koc i poszliśmy do zagajnika, co graniczy z naszym polem - dawkowała informację, zaskoczona reakcją pani Stasi, która patrzyła na nią zaciekawiona i…wyraźnie podniecona. Takiej reakcji pełnej emocji na pewno nie spodziewała się, po spokojnej na co dzień teściowej.
- Mamo, mam opowiadać ze szczegółami, jak mnie Paweł bzykał? - zapytała, śmiejąc się.
- No może nie aż tak! Ale jak się poczułaś, czując jego kutasa w sobie? - pani Stasia zreflektowała się, że na słowa synowej podnieciła się jak nastolatka. Zaniedbanie mężowskie dało o sobie znać. Zrozumiała to również Władzia. Obie jedziemy na jednym wózku - przemknęło jej przez myśl i nie miała już za złe ciekawości teściowej.
- Mamo, było cudownie! Kiedy trzymałam w ręce jego sztywnego kutasa, myślałam, że mi rozerwie cipkę z podniecenia. A kiedy go dosiadłam i wprowadziłam w siebie, czując go głęboko w sobie, bo Paweł ma większego niż miał Adam, czułam się, jakby mnie ktoś wsadził na sto koni - mówiąc to, patrzyła w oczy teściowej, odczuwając, że łączy ją z teściową więź, której nigdy nie miała ze swoją matką.
- Władziu, możesz coś zrobić dla mnie? - zapytała ją nagle pani Stasia, uśmiechając się.  
- Mamo, wszystko, o co poprosisz - odpowiedziała z entuzjazmem, czym zaskoczyła mile teściową.  
- Możesz mówić mi po imieniu? - zwróciła się z prośbą pani Stasia, czym nie tylko zaskoczyła synową, ale przekroczyło to też w jakiś sposób jej stopień pojmowania.
- Mamo, dlaczego? Zrobiłam czy powiedziałam coś nie tak? - prawie wykrzyczała żal, jakby teściowa pozbawiała ją czegoś bardzo ważnego i cennego dla niej.
- Bo uważam cię Władziu nie tylko za córkę, ale i za najlepszą przyjaciółkę, a przyjaciółki zwracają się przeważnie do siebie po imieniu - mówiąc to, podeszła do synowej, objęła ją i przytuliła jak najdroższy skarb. Władzia odwzajemniła się równie mocnym uściskiem.
- Mamo, nie wiem czy przejdzie mi przez usta twoje imię, bo jesteś dla mnie więcej niż matką czy przyjaciółką i to, że mogę mówić do ciebie mamo, jest dla mnie nieocenioną wartością, A ty mi proponujesz formę ty, dlaczego? - trudno było Władzi pogodzić się z prośbą teściowej, bo faktycznie uważała już panią Stanisławę za matkę; za jej stosunek do niej, życzliwość, okazane serce i sposób traktowania Janci.  
- Bo uważam cię za córkę, przyjaciółkę, ale chciałabym też widzieć czy mieć w tobie partnerkę - odpowiedziała spokojnie pani Stasia.
- Partnerkę...? Do czego...? - zapytała Władzia, patrząc niespokojnym wzrokiem na teściową.
- Do 'rozruszania' naszych chłopów czy mężczyzn - kontynuowała bez emocji pani Stasia.  
- Możesz powiedzieć mamo, na czym miałoby polegać to 'rozruszanie'? - Władzia co prawda domyślała się już w czym rzecz, ale sondowała teściową dalej.
- Mówże mi już Stasiu, Staszko czy Stanisławo, bo jak mówisz 'mamo' to krępuje mnie to wewnętrznie, żeby rozmawiać z tobą nie jak z córką, ale z partnerką - wypomniała jej teściowa.
- Dobrze, niech będzie Stasiu, jeżeli sobie tego życzysz - skwitowała jej słowa Władzia, oglądając się przy tym na córkę, czy przypadkiem nie przysłuchuje się ich rozmowie. Ale Jancia w ogóle nie zwracała na nie uwagi, szczęśliwa z powodu lali i z tego, że obie są obecne i blisko niej. Rozmowa mamy i babci w ogóle jej nie interesowała.
- O Staszku już ci mówiłam, że prawdopodobnie śnisz mu się i pewnie nieustannie marzy o tobie. Dlatego wcale nie dziwię się, że na mnie praktycznie nie zwraca już uwagi, kiedy bez przerwy wodzi oczami za tobą. Śpimy razem na jednym łóżku, ale tak jakby obok siebie. Od jakiegoś czasu nawet we śnie nie przytula się do mnie i odsuwa się jak od trędowatej. Parokrotnie próbowałam zbliżyć się do niego, to wręcz fuknął na mnie, że nie ma nastroju i żebym dała mu spokój, bo jest zmęczony. Dobrze, że nie mówi, że głowa go boli, jak często po ślubie ja mu mówiłam, kiedy o coś posprzeczaliśmy się i nie miałam chęci na seks. To teraz on odpłaca mi się pięknym za nadobne, a przecież to jest jeszcze stosunkowo młody facet, przed pięćdziesiątką - Stasia już bez skrępowania nawiązała wstępnie, o czym chce rozmawiać z Władzią, przedstawiając jej stosunki z mężem i jego zachowanie.
- Rozumiem, że chciałabyś, aby Staszek znowu zaczął zachowywać się wobec ciebie jak mąż i wywiązywał się ze swoich obowiązków w łóżku, tak? - zapytała Władzia.
- Właśnie tak, ale żeby to było możliwe, musiałabyś pewnie włączyć się w to ty Władziu i dlatego między innymi chciałam, abyś stała się nie tylko córką, przyjaciółką, ale i partnerką  - Stasia przedstawiła synowej swój punkt widzenia.  
- I jak sobie wyobrażasz moją rolę w tym układzie? - dopytywała Władzia, chociaż domyślała się z grubsza, jaką rolę do odegrania przewidziała dla niej Stasia.
- Przede wszystkim chciałabym wiedzieć, czy widzisz Staszka jako mężczyznę, z którym mogłabyś kochać się? - zwróciła się do niej wprost Stasia.
- Czemu nie, przecież Staszek może się jeszcze podobać kobietom, takim jak ja również - odpowiedziała bez zastanowienia Władzia.  
- Tym bardziej, że od razu okazał mi wiele sympatii, podobnie jak ty i po prawdzie nieraz miałam kosmate myśli z nim związane, po tym jak Adam wrócił okaleczony ze szpitala - przyznała się teściowej Władzia.
- Oczywiście, ze względu na ciebie, nawet w myśli nie dopuszczałam możliwości czy próby uwodzenia go jako mężczyzny. Przyjęliście mnie i potraktowaliście jak córkę, więc starałam się ze wszech miar trzymać w ryzach swoje postępowanie, aby was nie zawieść i nie sprawić wam zawodu - przyznała się Władzia.
- I o to właśnie chodzi. Staszek jest wyraźnie tobą zafascynowany. Jesteś piękną, młodą  kobietą, więc byłoby dziwne, gdyby było inaczej. Teraz musimy tylko pomyśleć nad tym, jak to rozegrać, aby go rozruszać, a nie całkowicie zniechęcić i to nie tylko do mnie, ale i do ciebie. To nie jest facet, któremu wystarczy podstawić nową cipkę, aby zgłupiał czy 'ocipiał' na jej punkcie. Jeżeli zorientowałby się, że go w jakiś sposób 'rozgrywamy', to koniec. Obie byłybyśmy 'skończone' u niego i kto wie, czy nie zacząłby wtedy szukać czegoś czy kogoś innego poza nami? - Stasia przedstawiła swój pogląd w temacie 'rozruszania' czy 'uwiedzenia' teścia przez synową.
- No to jesteśmy w 'd..omu', żeby nie powiedzieć, gdzie dokładnie… - skwitowała wypowiedź teściowej Władzia.  
- Najpierw stawiasz sprawę jasno; co, i jak? aby potem powiedzieć, że poruszamy się po 'polu minowym'. To jesteś cała ty ma… Stasiu, jak w tym powiedzeniu; 'chciałabym, ale boję się'  - dodała ze śmiechem Władzia.
- Więc co w końcu? Myślimy, jak ich rozruszać czy dajemy sobie spokój? - zwróciła się Władzia do Stasi, rozszerzając pole zainteresowania również na Adama, bo Stasia jakby o nim zapomniała.
- Oczywiście! Na samą myśl o tym, że to może się udać, już mnie cipka swędzi - Stasia ściszyła głos, oglądając się, gdzie jest Jancia. Ale mała zajęta była lalą bez reszty, rzucając tylko od czasu do czasu spojrzenia w ich stronę, pewnie dla upewnienia się czy są.
- To od czego zaczynamy tę 'terapię' dla naszych chłopów? - Władzia śmiejąc się, zadała retoryczne pytanie Stasi.  
- Ty wymyśl, bo ja już sama nie wiem - odparła bezradnym głosem teściowa.
- Rozumiem! Rzucamy hasło i w nogi - nie wytrzymała Władzia i wybuchła śmiechem, strasząc przy tym teściową i córkę, która zdziwiona, popatrzyła w ich stronę, co się dzieje.
- Idzie czy raczej mamy już lato, więc na początek zdejmujemy biustonosze i majtki. Zakładamy przy tym krótkie spódnice i letnie, luźne, prześwitujące bluzki, tak żeby pokazać trochę cycki. Obie mamy niezłe cycki, ty nawet fajniejsze ode mnie, więc niech sobie popatrzą - stwierdziła Władzia, przejmując inicjatywę. Zobaczyła przy tym lekkie zdziwienie i zaskoczenie na twarzy teściowej.  
- Co robisz Stasiu takie oczy? Przecież sama powiedziałaś, żebym coś wymyśliła, nie pasuje ci to? - zapytała zdecydowanym głosem. Stasia wzruszyła ramionami.
- I tak i nie! - stwierdziła neutralnym tonem.
- Przecież się od razu kapną, że coś tu nie gra. Zawsze chodziłyśmy w stanikach czy majtkach, aż tu naraz taka zmiana. Uznają, że albo zwariowałyśmy i to obie, albo nam naraz odbiło - Stasia dość sceptycznie podeszła do propozycji synowej.
- A niech sobie uważają, co chcą. Zobaczymy, czy tak sobie pomyślą, Staszek o mnie, a Adam o tobie, kiedy błyśniemy jednemu czy drugiemu cyckiem czy gołą cipką - Władzia trzymała się konsekwentnie swojego pomysłu.  
- Staszka jestem pewna! Na pewno widok moich cycków czy gołej cipki na niego zadziała jak czerwona płachta na byka. Natomiast co do Adama, to tak pewna nie jestem. Jeżeli w jakimś okresie myślał o tobie nie jak o matce, ale o kobiecie, to trochę czasu minęło, a teraz zobaczymy, jak się zachowa. A przede wszystkim musimy wrócić do wspólnych posiłków, żeby miał cię częściej przed oczami. Kiedy wrócą jego chłopięce wspomnienia o tobie, jako pierwszej kobiecie, z którą miał do czynienia i zobaczy twoje cycki prześwitujące przez materiał bluzki, albo gdzieś tam błyśniesz mu gołą cipką, schylając się czy kucając, być może zareaguje jak każdy mężczyzna. A my musimy przełamać się i stać dla naszych wielbicieli kobietami, zapominając przez chwilę, że Staszek jest moim teściem, a Adam twoim synem - przedstawiła obrazowo sposoby na uwodzenie czy skuteczne 'rozbudzenie' seksualności teścia czy swojego 'okaleczonego' męża.  
- Tak więc Stasiu, moja droga teściowo i partnerko, jak sobie tego życzysz, co sądzisz o moim pomyśle i sposobie jego realizacji? - retoryka wypowiedzi Władzi była nieubłagana i pozbawiała Stasię złudzeń, że wszystko samo się załatwi czy rozwiąże.
- Wiesz co Władziu, jest z ciebie niezła 'aparatka'. Przedstawiłaś to w taki sposób, że mimo dużych wątpliwości zaczynam wierzyć, że to może powieść się i jestem na tak. Ale pewnie będziemy musiały wtajemniczyć czy uprzedzić Anię i Pawła, kiedy pojawią się u nas, żeby nie byli za bardzo zszokowani tym, co zastaną - Stasia zachowała się co prawda nieco sceptycznie, ale specjalnie nie oponowała, zdając się na nos, wyczucie i intuicję synowej.  
- A po co? Sądzisz, że Pawłowi zaszkodzi widok twoich cycków czy cipki? Pewnie też podobnie jak Adam nieraz miał jako chłopak kosmate myśli na twój temat, więc będzie miał niezła frajdę, kiedy coś tam u ciebie zobaczy, ale przede wszystkim zobaczy w tobie piękną kobietę, bo taką nadal jesteś. Moją cipkę i całe ciało widział, poza tym przyznał się, że dość często o mnie myślał i to nie jako o bratowej, ale o fajnej lasce. W tobie pewnie też nieraz widział kobietę, ale jesteś jego matką, więc pewnie stałaś, a być może nadal stoisz bardzo wysoko w jego hierarchii kobiet. Może tak być, że jak zobaczy w tobie ładną, młodo wyglądającą, powabną kobietę, a nie tylko kochaną mamę, to możesz trochę stracić jako matka, ale zyskać jako kobieta. A kutasa możesz mi wierzyć na słowo, ma wspaniałego. Nie wiem, czym dysponuje twój mąż, ale instrument Pawła zaimponował mi. Czułam go tak głęboko, że wydawało mi się jakby sięgał do brzucha. Adam też ma niezły instrument, ale Paweł przebija go tak pod względem długości jak i grubości. Ledwo mieścił się w tej mojej cipce, a przecież urodziłam córkę - Władzia widziała, jak Stasia słysząc jej słowa mieni się na twarzy.  
- Wiesz co, muszę na chwilę do łazienki - zakomunikowała Stasia i nie czekając na odpowiedź ruszyła w stronę łazienki.
- Nie zamykaj się! Zaraz do ciebie przyjdę - szepnęła jej Władzia, która sama nieźle się podnieciła. Podeszła do drzwi wyjściowych i przekręciła klucz w zamku, a potem podeszła do córki.  
- Pobawisz się sama? Mamusia musi na chwilę wyjść do łazienki - zwróciła się do córki. Jancia pokiwała głową na zgodę, więc pocałowała ją w buziaczka i poszła do łazienki. Nie pukając weszła. Stasia naga czekała na nią. Władzia bez słowa podeszła do niej i przeciągnęła dłonią po jej kroczu. Była mokra i podniecona, bo kiedy Władzia dotknęła dłonią cipki, suwając i  przeciągając nią wzdłuż sromu, zadrżała i nogi ugięły się pod nią.
- Spokojnie Stasiu! Jak mam być twoją partnerką to do wszystkiego - powiedziała i dała buziaka teściowej, a potem klepnęła w pośladek.  
- No, no, masz ciałko niczego sobie! - powiedziała i sama uszczypnęła się w pośladek. Pod względem jędrności Stasia niewiele odbiegała od niej, pomimo dwudziestu paru lat różnicy.
- Co, podnieciłaś się i sama chciałaś się zaspokoić? Co cię tak ruszyło? To jak mówiłam o kutasie Pawła, tak? - zapytała z uśmiechem, patrząc Stasi głęboko w oczy.
- Już dawno powinnyśmy dojrzeć do tego, co stało się dzisiaj, a nie skuczeć w nocy i narzekać na los - powiedziała do teściowej i ponownie wjechała Stasi w krocze. Była coraz bardziej mokra i podniecona.
- Stasiu, tu nie ma zbyt wiele możliwości, żeby cię popieścić jak należy, ale w pokoju też nie, bo jest Jancia. Po drugie; nie wiem, co cię najbardziej rajcuje, a ja nie mam kutasa ani jego namiastki, więc może podpowiesz 'partnerce', jak mam cię popieścić, aby cię zaspokoić i dać ci trochę przyjemności. Do twojej wiadomości; robię to po raz pierwszy z kobietą, przypuszczam, że ty również, więc jak? Masz jakieś pomysły, bo widzę i czuję, że jesteś pobudzona i napalona jak nastolatka? - powiedziała Władzia, a Stasia spiekła raka, bo czuła, że zachowuje się faktycznie jak nastolatka.
- A możesz mnie wylizać, bo podobno jest to przyjemne, a znam to tylko ze słyszenia? - poprosiła Stasia, bo na samą myśl, że Władzia może ją tam dotykać ustami czy językiem, zaczęła drżeć, nie mogąc się opanować, przy tym z wrażenia nie mogła ustać spokojnie na własnych nogach. A do tego cały czas miała przed oczami kutasa młodszego syna, o którym tak obrazowo opowiedziała jej synowa. Wszelkie skrupuły czy wątpliwości w sprawie tego, czy postępuje właściwie, całkowicie zniwelowało ogromne podniecenie, które ją ogarnęło po tak długim okresie niezawinionej przez siebie abstynencji seksualnej.  
- Mogę, ale też to znam ze słyszenia, bo Adam o czymś takim nawet nie słyszał. Musisz mi jednak dobrze smakować, bo inaczej pozostanie tylko palcówka - odpowiedziała z humorem Władzia i wpiła się na początek w usta Stasi, podszczypując jej wargi, a potem wdarła się jej do ust ruchliwym językiem, sięgając najgłębiej, jak się dało. Zaskoczyła tym Stasię, która omal nie zadławiła się jej językiem. Kiedy ochłonęła i zaczęło robić się jej przyjemnie, Władzia zdążyła już przesunąć się ustami na jedną z jej dorodnych piersi, pieszcząc drugą z nich dłonią. Robiła to dość wprawnie, liżąc, ssąc czy pocierając palcami sutki, więc zapewniła Stasi kolejne, mocne doznania, o których nawet nie miała pojęcia.
- Ja jestem naga, a ty w ubraniu, to jak mam rewanżować ci się za twoje pieszczoty? - Stasia też chciała pieścić Władzię, bo to dostarczyłoby jej pewnie dodatkowej przyjemności.
- Nie bierzesz tylko pod uwagę, że w pokoju zostawiłyśmy Jancię. Obiecałam jej, że wychodzę tylko na chwilę, a my nadal jesteśmy na początku. A gdyby nagle przybiegła do łazienki i co? Zobaczyłaby, że babcia i mama nago myją się na środku łazienki, bez mydła i wody. To jest dziecko, ale mądre dziecko, które doskonale kojarzy różne rzeczy, więc lepiej będzie jak zostanę w ubraniu. To mówiąc, wznowiła pieszczenie jej piersi, co Stasi chyba odpowiadało, bo pomrukiwała z zadowoleniem.  
- Usiądź na kraju wanny i rozłóż szeroko nogi, jeżeli mam ci wylizać cipkę albo może lepiej będzie, jak przyniosę krzesło z pokoju Marysi - powiedziała Władzia.  
- Władziu, jestem już bardzo blisko, więc popieść jeszcze trochę piersi i łechtaczkę, to dojdę. A później będziemy zastanawiać się; gdzie, kiedy i jak będziemy robić sobie dobrze - Stasia dysząc i jęcząc z podniecenia, podsunęła Władzi rozwiązanie bieżącej sytuacji. Władzia wprost  nie poznawała swojej teściowej. Ze spokojnej, zrównoważonej emocjonalnie i nie pozbawionej pruderii kobiety, nie pozostało śladu. Stasia nagle poczuła, że i jej należy się coś od życia. Władzia rozbudziła jej potrzeby i pokazała, że również jako kobieta, może sprawić jej przyjemność nie mniejszą niż mężczyzna i to mężczyzna, który dba nie tylko o swoje, ale i o partnerki potrzeby. Faktycznie, bez szukania bardziej wyrafinowanych rozwiązań, pieszcząc tylko intensywnie jedną ręką piersi, a drugą cipkę, ze szczególnym uwzględnieniem łechtaczki i jej okolic, Władzia po kolejnych paru minutach doprowadziła Stasię do 'finału', który spowodował jej niezły 'odlot', bo niemal wrzasnęła i znieruchomiała. Gdyby ją Władzia nie podtrzymała, czując jak wiotczeje jej ciało, byłaby pewnie wylądowała na posadzce. Oparta o ciało Władzi doszła do siebie i lekko zdziwiona odwróciła głowę w jej stronę.
- Władziu, nie wiem dlaczego, ale przyćmiło mnie. Poczułam się naraz bezwładna i gdybyś mnie nie przytrzymała, pewnie wyrżnęłabym o posadzkę, o ile wcześniej nie walnęłabym o wannę lub umywalkę - Stasia sama skojarzyła, czym mógł grozić jej 'odlot' w chwili orgazmu.  - Chyba po raz pierwszy coś takiego przydarzyło mi się, bo nie przypominam sobie podobnej sytuacji, tym bardziej w łazience - kontynuowała swoje bardziej teoretyczne rozważania.
- To przygotuj się, że to było może po raz pierwszy, ale i nie ostatni. Teraz kiedy przełamałaś się wewnętrznie, wiesz już, że same też możemy dać sobie nawzajem trochę przyjemności, nie czekając na 'łaskawość' naszych  panów - oświadczyła Władzia. …cdn…

4 komentarze

 
  • TojaPysiorka96

    TojaPysiorka96 · 25 maj 2018

    Jeśli jeszcze raz ktoś napisze, że autor się powtarza to sama palne go w łeb 😃opowiadanie niesamowite, nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. No to teraz masz dopiero pole do popisu. Otworzylo się tyle nowych możliwości 😃dziękuję

  • POKUSER

    POKUSER · 23 maj 2018

    A to niezłe ziółko z Marysi, za grosz jej planom nie wierzę. Wszystkie zamierzenia odnośnie Pawła zrealizowała, mieszka z nim, kocha się z nim i jeszcze ciążę planuje. Pogadanka Ani nic nie dała

  • ZAC

    ZAC · 23 maj 2018

    I znów zaskoczenie, im dalej w Las tym więcej drzew.
    A tak na poważnie to coraz bardziej moje klimaty są.  
    Akcja się rozwija, w dobrym kierunku. Pawełek będzie zadowolony i coś czuję że jego mamusia tez👨👩👦, może synowie wspólnie zadbają o Stasie i  jej spragniona cipke!!!  
    To już tylko moja sugestia, ale coś już zaczyna się tlic w głowie Stasi.
    Za to  Staszek nieświadomy tego co go czeka, moze do woli bawić się z synowymi😈
    Rodzinka zaciesnia wieży krwi coraz bardziej...
    Brawo...I pozdrawiam

  • AnonimS

    AnonimS · 23 maj 2018

    Ciekawy tok narracji Autorze, wszystko się kręci wokół seksu. Napisane porządnym jezykiem bez widocznych błędów i niepotrzebnych wulgaryzmów.. ode mnie łapka w górę.