Mogło być i tak - cz. LVII

          Odczuła to również Ania. Zaspokojona i wyluzowana, zobaczyła wypogodzoną i uśmiechniętą twarz Pawła. Poznała już męża na tyle, że widząc go odprężonego, domyśliła się, że pozbył się czy wyzwolił z czegoś, co go niezmiernie uwierało. To samo musiała odczuwać Marysia, bo po słowach Ani wyraźnie odzyskała swój zwykły rezon i humor.  
- Nie wiem, co wpłynęło czy co takiego powiedziałam, ale widzę w waszych oczach dużo radości i ożywienia - Ania dała im wyraźnie do zrozumienia, że i ją cieszy zmiana nastroju  ich obojga.    
- A jak myślisz Aniu? Widząc, że jesteś wyraźnie nie w sosie, mieliśmy się cieszyć z tego? -  
Paweł przełamał się i powiedział wprost to, co miał na myśli, nie zważając, jak odbierze to żona. I Ania to zrozumiała. Dotarło do niej, że niepotrzebnie naciągnęła strunę wzajemnych relacji pomiędzy nią a Pawłem, nie mówiąc o Marysi.
- Wiem! Chyba trochę przegięłam, ale ty też nie byłeś za szczery wobec mnie. Zostawmy to!
Najważniejsze, że rozgoniliśmy chmury, które zaczęły się zbierać nad nami i zaświeciło słoneczko. Wydaje mi się, że jak w każdym małżeństwie, potrzebna nam była taka niby sprzeczka, która oczyściła atmosferę pomiędzy nami, bo inaczej zaczęło by być nudno. Kocham was oboje i kocham waszą rodzinę. Wiem też, że wy oboje odwzajemniacie to uczucie tak do mnie jak i mojej rodziny. Przynajmniej ja tak to odbieram i niech tak zostanie - Ania też nie ukrywała, że w pewnej chwili wyczuła nieszczerość w zachowaniu Pawła.  
          To ją w jakiś sposób zdeprymowało czy zdenerwowało i okazała to zmianą nastroju czy stosunku do nich obojga. Miała do tego prawo, ale sama zreflektowała się, że nie może rozpatrywać czy rozstrzygać pewnych spraw jednostronnie, nie uwzględniając ich złożoności. Byłaby to z jej strony hipokryzja w czystym wydaniu.
          Tak było w tym przypadku. Nie mogła oceniać postępowania Pawła wobec jego matki w inny sposób, niż uczyniła to w odniesieniu do własnej mamy Bożeny. Co prawda w obu przypadkach powszechnie przyjęte kryteria oceny były inne, ale Ania jako żona powinna oceniać pewne sprawy bardziej sercem niż rozumem.
- Dobrze moi kochani! Ważne że wszyscy odczuliśmy ulgę i odzyskaliśmy humor. Teraz do łazienki i do spania. Jutro też jest dzień i to niedziela, więc będziemy mogli spokojnie przemyśleć i porozmawiać o wszystkich sprawach - Ania wyraźnie zadowolona, odzyskała swój pogodny nastrój i rzuciła hasło do odświeżenia się przed snem.  
- Żeby nie komplikować sprawy, proponuję, żebyś Pawle jako pierwszy skorzystał z łazienki, a my z Marysią po tobie. Wiemy, jak reagujesz na nasze powaby, więc gdybyśmy poszli wszyscy razem, pewnie szybko z tej łazienki nie wyszlibyśmy - powiedziała Ania, podając   w żartobliwy sposób powód swojej takiej a nie innej sugestii.  
          Paweł nie czekał na dalsze słowa zachęty, zgadzając się prawdopodobnie z poglądami Ani, co do swojej reakcji na ich kobiece powaby. Na dowód czego musiał szybko założyć spodenki i ulotnić się do łazienki, aby nie paradować przed nimi ze sterczącym kutasem, wywołując przy tym śmiech i widoczne podniecenie obu swoich pań.  
- Jest niesamowity! Kurcze, widok jego stojącego kutasa, wywołał ponownie we mnie podniecenie! A u ciebie Marysiu? - zwróciła się Ania do szwagierki, kiedy Paweł opuścił pospiesznie sypialnię, aby nie narażać się na ich kpiny.  
- Możesz sama sprawdzić! Po prostu leje się ze mnie! - odpowiedziała Marysia, po czym podeszła do Ani i przyłożyła jej rękę do swojego krocza. Ta w odpowiedzi zrobiła to samo.        
- To co? Zaspokajamy się same czy czekamy na Pawła? - zapytała Ania, czując, że Marysia jest tak samo podniecona jak ona.
- Pewnie! Dawno cię nie smakowałam! - odparła Marysia, która chciała odpłacić się Ani za orgazm, który jej zafundowała razem z Pawłem.  
- To kładź się i przygotuj na to, że będziesz piszczeć z radości - zapowiedziała Ania.
- Aniu, ale przecież Paweł zaraz wróci i co? My będziemy migdalić się ze sobą, a on będzie na to patrzył? - Marysia po chwili zastanowienia odniosła się jednak dość sceptycznie do pomysłu zabawy, który nie uwzględniał udziału Pawła.  
          Założyła przy tym, że Ania nie do końca jest szczera i w dalszym ciągu jest w jakimś stopniu rozżalona na Pawła.  
- Nie doceniasz Pawła, Marysiu. To bystry facet. Popatrzy sobie trochę, podnieci się i zauważy, że może przyłączyć się do zabawy. Musimy mu tylko to umożliwić. Będziemy pieścić się, leżąc na boku, tak żeby miał dostęp do naszych pośladków i cipek od tyłu. Może pobawić się naszymi pośladkami, a kiedy najdzie go ochota, nawet zanurzyć tego swojego sztywniaka w którejś z cipek, a może nawet w obydwóch. Nie sądzisz, że może to być ciekawe czy zabawne? - Ania zapaliła się sama do swojego pomysłu, licząc na inteligencję Pawła i możliwość dobrej zabawy.  
- Faktycznie! To może być nawet ciekawe! Taki swoisty test na inteligencję Pawła! - Marysia powiedziała to dość obojętnym tonem, ale Ania wyczuła jednak sarkazm w jej wypowiedzi.
- Możesz sobie myśleć, co ci się podoba, ale ja wierzę w Pawła - podsumowała Ania jej słowa, udając, że nie dopatrzyła czy nie doszukała się w nich lekkiej złośliwości.  
          Po prostu lubiła pieszczoty, które fundowała jej Marysia i nie chciała się ich pozbawiać, okazując swoje niezadowolenie czy obrażanie się za jej słowa. Pierwsza więc położyła się na sofie i kiedy Marysia ułożyła się obok niej, przyjmując boczną, odwrotną pozycję, przyciągnęła ją bardziej do siebie i położyła głowę na dolnym udzie Marysi.      
          To samo zrobiła Marysia i poczuła, bijący od krocza Ani zmiksowany zapach jej cipki i nasienia Pawła. Sama zdziwiła się, że zapach ten nie tylko jej nie odrzucił, ale podziałał na nią jak swoisty afrodyzjak.  
          Podnieciła się tak bardzo, że bez słowa zbliżyła twarz do krocza Ani i kiedy ta uniosła nogę, udostępniając jej dostęp do cipki, przeciągnęła szorstkim językiem po jej szczelinie, wywołując głębokie westchnienie Ani.  
- O kurcze! Rób tak dalej. Naprawdę dobrze ci idzie - wyraziła swoje zadowolenie Ania.  
          Po chwili obydwie pieściły się już na całego, nie zwracając uwagi na otoczenie. Ssały, lizały się wzajemnie i podszczypywały wargami tak same łechtaczki, jak i ich okolice. Mruczały przy tym, mlaskały i wydawały odgłosy, jak niedźwiedź, który zakradł się do pasieki i okazywał głośno swoje zadowolenie.
          Paweł po zrobieniu toalety, powrócił do sypialni w samych spodenkach i z ręcznikiem w ręku na wszelki wypadek. Zobaczył i usłyszał z jaką pasją pieszczą się Ania z Marysią. Wcale go to nie zdziwiło. Wiedział, że Ania lubi pieszczoty w wydaniu Marysi, więc przez chwilę obserwował ich zmagania z zainteresowaniem, ale i podnieceniem.  
          Widząc ich wypięte tyłki i słysząc mlaskanie, dyszenie i pojękiwanie, położył się za plecami Ani i dostosował swoje ułożenie do jej sylwetki. Ania poczuła jego kutasa, bodącego ją po pośladkach.  
          Poklepała się po pośladkach, sygnalizując mu, że jej cipka czeka na niego. Zebrał trochę wydzieliny z cipki Ani i nawilżył główkę kutasa. Marysia widząc, co robi Paweł, naśliniła swoją dłoń i dodatkowo wspomogła jego nawilżenie, po czym naprowadziła go na szparkę Ani. Wsunął się więc w Anię dość głęboko, bez większego oporu.  
          Czyli jednak Ania miała rację, co do wyczucia i inteligencji Pawła - pomyślała Marysia. Ponieważ Ania tylko na chwilę wstrzymała swoje pieszczoty i kiedy poczuła kutasa Pawła głęboko w sobie, z jeszcze większą pasją i zadowoleniem wznowiła ponownie pieszczotę oraz wygrywanie palcami miłosnych etiud na cipce Marysi.  
          Marysia mając utrudniony dostęp do jej cipki głową i ustami, zaczęła pieścić ją ręką, szorując dłonią i palcami wzdłuż i w poprzek łechtaczki. Paweł wyczuwając, że Ania tarmoszona ręką Marysi i penetrowana dość ostro jego kutasem, zaczyna dochodzić, wsunął dodatkowo swoją rękę pomiędzy ciała Ani i Marysi, obejmując i pieszcząc czule jedną z piersi Ani, wzmacniając tym samym jej odczucia i doznania.
          Na skutki tych zmasowanych działań nie trzeba było długo czekać. Ania podobnie jak Paweł, podniecona maksymalnie, zaczęła ściskać mięśniami pochwy jego kutasa. A że wiedział, jak bardzo Ania lubi, jak tryska w nią nasieniem, więc pofolgował sobie. Ściskany i obmacywany mięśniami Kegla, trysnął w nią sporą dawką spermy.  
          To była przysłowiowa iskra, która spowodowała wybuch. Ania intensywnie pieszczona przez Marysię i demolowana kutasem Pawła, doszła z wrzaskiem, kiedy poczuła uderzenia nasienia o ścianki pochwy. Dopchnęła się do krocza Pawła i znieruchomiała.
- To teraz braciszku spróbuj powtórzyć to z moją cipką - przypomniała Pawłowi Marysia, widząc totalny odlot Ani.
- Nie wiem czy mi się to uda, ale spróbować mogę - odezwał się żartobliwie Paweł i wysunął się zwiotczałym kutasem z cipki Ani. Czując, że w ślad za kutasem z cipki Ani wycieka jego nasienie, przetarł ręcznikiem swojego kutasa oraz cipkę Ani, pozostawiając na niej ręcznik.  
          Następnie przesunął się za plecy Marysi i zaczął pieścić najpierw jej cycuszki, próbując przywrócić do życia swojego kutasa. Marysia sięgnęła ręką do tyłu i objęła dłonią jego siusiaka. Kiedy poczuł na sobie drobną dłoń Marysi, jego kutas jakby ożył.  
          Po chwili był gotowy do ponownych zmagań. Marysia czując, jak zesztywniał w jej dłoni, przeciągnęła nim po swojej szczelince i  nakierowała na swoją szparkę, napierając tyłkiem na krocze Pawła. Powoli zaczął zagłębiać się w niej, powodując wzrost podniecenia u nich obojga. Ania tymczasem wróciła do realu i zorientowała się, że Paweł zajął się Marysią.
          Odprężona i zadowolona ze zbliżenia z Pawłem, dołączyła do ich wspólnej zabawy, niejako w podzięce za pieszczoty, których nie szczędziła jej Marysia. Odwróciła się w jej stronę i przyssała do jej drobnych cycuszków. Obejmowała ustami kolejno każdego z nich, ssąc i miętoląc je dodatkowo językiem. Jednocześnie pieściła dłonią i palcami jej cipkę.           Marysia była już dość mocno rozgrzana i podniecona pieszczotami cipki Ani. Kiedy więc poczuła na swoich cyckach usta Ani, a na łechtaczce jej palce, będąc przy tym dość intensywnie penetrowana kutasem Pawła, dość szybko skapitulowała. Jej pojękiwania i dyszenie przeszło w skowyt, a następnie we wrzask. Dopchnęła się z siłą do krocza Pawła, znieruchomiała i odleciała w niebyt.                  
          Paweł wysunął się z niej, zadowolony i usatysfakcjonowany, że udało mu się zadowolić dwie bliskie sobie osoby. Po chwili Marysia doszła do siebie i zobaczyła uśmiechniętą buzię Ani. Ujęła w dłonie jej twarz i obcałowała w podzięce za pieszczoty.  
- To ja idę do łazienki opłukać się, a wy jak chcecie - oznajmiła Ania i zsunęła się z posłania.
- Ja idę z tobą! - oświadczyła Marysia i obie z Anią opuściły sypialnię.  
          Paweł uznał, że nie ma z czego odświeżać się i wygodnie ułożył się na posłaniu. Kiedy Ania z Marysią wróciły z łazienki, Paweł już spał, ułożony na kraju sofy.
- Aniu mogę spać z wami, czy mam iść do pokoju? - Marysia wolała upewnić się, czy Ania dalej nie ma nic naprzeciw, aby spała z nimi.
- Po co pytasz? Przecież już mi przeszło! Kładź się jak zwykle przy Pawle, bo mnie byłoby za gorąco, mając po bokach takie dwa naturalne piecyki - Ania niemal fuknęła na Marysię, że pyta o pozwolenie, jakby nie zauważyła, że powróciły do poprzednich, serdecznych relacji.
          Marysia buziakiem podziękowała bratowej za to, ze pozwala jej spać z nimi.
Położyła się więc przy Pawle, odwracając się w stronę Ani. Ania zajęła miejsce od ściany i przygarnęła Marysię do siebie.
- Wiem! Byłam przez chwilę niemiła dla was, ale wiesz dobrze, że kocham was oboje. Musisz brać też poprawkę na to, że jestem w ciąży i czasami takie czy inne nastroje mogą dopadać mnie niezależnie od mojej woli - wyjaśniła Ania Marysi swoje wcześniejsze zachowanie.  
- Wiem Aniu! I nie miałam o to do ciebie żadnej pretensji. A to że kocham tak ciebie, jak i Pawła też dobrze wiesz - powiedziała załamującym się głosem i przytulając się do bratowej, ponownie obsypała ją buziakami. Ania odwzajemniła jej pocałunki i obejmując się, zasnęły.
          Rano Paweł obudził się jak zwykle pierwszy. W sypialni było wręcz gorąco. Cienka narzuta, która stanowiła ich przykrycie była skopana i wylądowała na ziemi poza ich nogami. Przez firanę przebijały promienie, dość już wysoko zawieszonego słońca.  
          Usiadł i zerknął na towarzyszące mu dziewczyny. Obie spały na plecach i w cienkich, prześwitujących koszulkach wyglądały niezwykle powabnie i uroczo. Widok ich prawie nagich ciał i kuszących powabów  kobiecych, uwidocznionych przez cienką tkaninę podniecił go na maksa. Wydawałoby się, że mógł uważać się za prawdziwego szczęśliwca.  
          Dziwnym zdarzeniem losu stało się, że był kochany przez dwie piękne kobiety i żadna z nich wobec siebie nie była  o niego zazdrosna. Starał się o tym nie myśleć i zastanawiać się, ale nieraz było mu niezmiernie trudno wyrzucić z myśli rozważań o przyszłości ich związku.  
          Kochał Marysię, podobnie jak Anię, swoją żonę, ale były chwile, że wolałby aby znalazła sobie inny obiekt adoracji czy uwielbienia. Na razie jednak musiał pogodzić się z istniejącą sytuacją. Prawdopodobnie podobnie myślała jego żona Ania, która pewnie też  wolałaby nie dzielić się Pawłem z nikim innym i być dla niego tą jedyną, ukochaną osobą.  
          Kiedy poznała relacje łączące Pawła z Marysią, zaakceptowała istniejący stan rzeczy, ale na jak długo? Co prawda, w odpowiedzi na uczucia okazywane jej przez Marysię, odpowiedziała jej tym samym i pokochała ją. Ale jest w ciąży i kiedy urodzi dziecko, jej zapatrywania na życie i ich związek z Marysią mogą się diametralnie zmienić.  
          Póki co jednak, na zasadzie, że zakazany owoc smakuje najlepiej, przez chwilę obserwował kuszące, młode ciało swojej siostry. Wiedział, że jednym słowem czy gestem  mógł spowodować krępującą sytuację, gdyby Marysia obudziła się i zobaczyła, że ją Paweł obserwuje. Przecież cały jej dziewczęcy świat marzeń i oczekiwań orbitował wokół niego.
          Aby nie kusić losu, odwrócił się i zamierzał udać się do łazienki, kiedy poczuł na plecach rękę Marysi. Odwrócił głowę i zobaczył najpiękniejszy uśmiech na świecie. Tak śmieje się tylko ktoś szczęśliwy i niesamowicie zakochany w swoim obiekcie marzeń.  
          Paluszkiem pokazała mu, aby się pochylił. Kiedy to zrobił, ujęła jego głowę i obsypała buziaczkami.
- A to za co? - szepnął, aby nie obudzić Ani.  
- Za wczoraj i za moje kolorowe sny! - odpowiedziała cicho.     
- Mogę iść z tobą do łazienki? - zapytała, bo nie chciała wymuszać czegokolwiek na Pawle.
- Marysiu, nie przeginajmy i nie róbmy nic poza Anią - odszepnął. Zrozumiał, że Marysia  wyczuła swoją intuicją, że pragnął jej, podobnie jak ona jego.  
          Marysia też zrozumiała, że Paweł miał rację. Przecież oboje kochali Anię, a Ania kochała ich. Nie było sensu robić czegokolwiek poza nią, dopóki akceptowała bez zastrzeżeń ich związek w trójkącie.  
- To ja idę sama, bo jeszcze chwila i posikam się - szepnęła i już jej nie było.  
          Paweł położył się i przesunął w stronę Ani. Był już nieźle nabuzowany i poczuł nieodpartą chęć posmakowania Ani, ale widząc, że smacznie śpi, oszczędził ją. Na szczęście Ania jakby wyczuła jego obecność i będąc pewnie dość dobrze wypoczęta, otworzyła oczy.           
          Po raz drugi miał szczęście zobaczyć promienny uśmiech zakochanej w nim kobiety. I do tego była to jego ukochana żona. Wyspana i zrelaksowana wyglądała niezwykle uroczo. Widząc jego zachwycony wzrok, gapiący się na jej piersi, roześmiała się.
- Kochany! Robisz wrażenie, jakbyś zobaczył moje cycki po raz pierwszy. Nawet nie wiesz, jakie to miłe? Chętnie pozwoliłabym ci się nimi pobawić, ale natura ma swoje prawa - powiedziała i obdarzyła go buziakiem. Po czym zsunęła się z sofy, kierując się do łazienki.
- Nic z tego! Idę z tobą! Mój pęcherz też upomniał się o swoje prawa - powiedział Paweł i poderwał się z posłania. Anię tak przycisnęło, że nawet nie pukała i wdarła się do łazienki.
- Co się stało? - zawołała z wanny przestraszona Marysia.
- A jak myślisz? Prawie popuszczałam, tak mnie przypiliło - odpowiedziała z humorem Ania, siedząc już na muszli i sikając pod dużym ciśnieniem.  
- Nie chcę cię poganiać Aniu, ale pospiesz się, bo mój zamek też długo nie wytrzyma - Paweł widząc i słysząc odgłosy sikania, też poczuł się przyparty do muru. Ania podtarła się i podniosła z muszli, podnosząc sedes i udostępniając muszlę Pawłowi.
- Teraz ty! Tylko zachowaj się jak prawdziwy mężczyzna. Chwytaj więc za lufę i pokaż, na co cię stać żołnierzu - odezwała się, wzbraniając mu siadania na muszli. Paweł zawahał się.
- No co? Chyba nie wstydzisz się nas? - zapytała Ania wesoło, widząc skrępowanie Pawła.  
          Co jej miał powiedzieć? Że jednak trochę wstydzi się i krępuje wobec nich. Ale że natura ma swoje prawa, dłużej powstrzymywać się już nie mógł, więc ujął w dłoń swoje berło i zaczął siurać do muszli, aż furczało.  
          Było mu już obojętne, że załatwianie intymnej potrzeby fizjologicznej zainteresowało dwie bliskie mu osoby. Kiedy ulżył sobie, obrzucił je kpiącym spojrzeniem.  
- I co? Podobało się? - nie odmówił sobie sarkazmu.  
- A tobie nie, kiedy dawałyśmy popis z Zuzą, pamiętasz? - przypomniała mu Ania epizod sprzed jego wyjazdu do Gdyni. Pamiętał. Wrócili wtedy z lokalu i dziewczyny tak przypiliło, że kiedy dopadły łazienki, nawet nie zamykały jej przed nim i obie jednocześnie sikały do muszli, starając się trafiać do niej strugami moczu, co nie końca im się udawało.
- Faktycznie, miałyście rozrzut jak radzieckie pepesze - potwierdził żartobliwie ich popisy.
- No cóż, nasze celowniki nie są tak precyzyjne jak twoja armatka - stwierdziła filozoficznie Ania.  
- Szkoda że udostępniłam ci tę muszlę, a nie zaproponowałam butelki, zobaczyłybyśmy wtedy czy rzeczywiście jest z ciebie taki chojrak? - dodała ni to żartobliwie, ni poważnie.  
- A że natura wyposażyła cię w niezłego wojownika, to też trudno temu zaprzeczyć. Prawda Marysiu? - odwołała się do szwagierki.
- Faktycznie! Zaprzeczyć temu byłoby trudno! Kiedy trzeba radzi sobie nieźle! - potwierdziła zdawkowo zdanie bratowej Marysia.  
          Miała zamiar powiedzieć, że nie po raz pierwszy poradził sobie wręcz znakomicie z ich dwiema, podobnie jak niejednokrotnie z wieloma cipkami, ale ugryzła się w język, nie chcąc ponownie wywoływać przykrych skojarzeń u Ani. Przecież tak ona, jak i Ania są dowodem, że już kilkakrotnie potrafił za jednym zamachem zdemolować ich obie cipki. I pewnie nie tylko ich, bo chętnych na jego kutasa nie brakowało w ich obu rodzinach.
- To teraz mój mężu, kiedy ulżyłeś sobie, nie miałbyś chęci pobaraszkować z naszymi cipkami na dzień dobry? - odezwała się wesoło Ania, nieźle podrajcowana widokiem sikającego kutasa Pawła. Podeszła do niego i włożyła sobie jego rękę w krocze.
- Czujesz, jak się naoliwiła, oczekując, że ją zerżniesz? - zwróciła się do Pawła, obejmując jego kutasa, chcąc go pobudzić do życia.  
          Nie musiała za bardzo wysilać się, bo Paweł trzymając rękę na jej cipce, zaczął przebierać palcami po czuprynce i szczelinie, podniecając nie tylko ją, ale i siebie. Tak jak on grzebał palcami w jej cipce, tak ona z wielką ochotą maglowała jego kutasa. Spowodowało to,  że po chwili oboje byli gotowi do zabawy.
- Wracamy do sypialni, czy ciupciamy się tutaj? - zapytała retorycznie, chociaż sama cofała się, ciągnąc Pawła  za sobą w stronę wanny. Kiedy poczuła ją za sobą, dała mu soczystego buziaka i odwróciła się do niego tyłem.
- Teraz ty Pawle ładuj tego swojego wojownika w moją chętną cipkę, a ty moja panno zajmij się moimi cyckami - rozdała role, wspierając się rękami o brzeg wanny i wypinając tyłek w stronę męża. Paweł widząc mokrą i nabrzmiałą z podniecenia cipkę Ani, uśmiechnął się.
Rzeczywiście jest chętna i świeci jak wabik w ciemności - pomyślał, rozbawiony sytuacją.  
- Z czego się chichrasz? Bierz się do roboty, bo mnie już ssie od środka - ponagliła Ania Pawła, trzepocząc pośladkami.  
- Jak sobie życzysz kochanie - powiedział i ugiął nieco kolana, celując kutasem w szparkę. Ania czując kutasa na pośladku, sama ujęła go w dłoń i nawilżyła nieco w wilgotnej szczelinie.  
- Teraz pchaj mocno! - poleciła i rozgarnęła kutasem fałdki, kierując główkę w stronę szparki.           
          Wiedział, że oczekuje ostrego wejścia, więc wjechał w nią z impetem, tak jak sobie życzyła, aż jęknęła z podniecenia i bólu. Przyhamował więc nieco, nie chcąc jej dręczyć, ale nie o to jej chodziło.
- Mężu mój, postaraj się bardziej! Chcę cię czuć, podobnie jak moja cipka! Więc przestań mnie oszczędzać i pokaż na co cię stać - powiedziała i sama odepchnęła się energicznie od wanny, dobijając się do krocza Pawła, aż sama syknęła z bólu.    
- Przypominam ci, że jesteś w ciąży, a szorujesz po moim kutasie, jakbyś o tym zapomniała - zwrócił jej uwagę na zbyt emocjonalne zachowanie graniczące z brutalnością.
- Właśnie dlatego to robię. Czuję, że moja cipka zrobiła się jakby luźniejsza - powiedziała i ponownie dobiła do jego ud pośladkami, aż klasnęło, jak wystrzał. Produkowała przy tym tyle wydzieliny, że wszyscy usłyszeli chlupotanie przy każdym ruchu kutasa w pochwie.  
- Słyszycie to samo co ja? Bo ja nie tylko słyszę, ale czuję - powiedziała chrapliwie, podniecona i rozgrzana już na maksa.  
- Pawle, a twój kutas umie pływać? - zapytała żartobliwie Marysia, miętoląc i pieszcząc ustami oraz ręką  dorodne piersi Ani, sprawiając frajdę nie tylko jej, ale i sobie.  
          Ilekroć bawiła się cycami bratowej, w jej głowie pojawiała się myśl; moje też takie będą…kiedyś…..cdn…

10 495 czyt.
100%423
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne i obyczajowe, użył 4216 słów i 22660 znaków. Tagi: #żona #Erotyka #rozmowa

3 komentarze

 
  • St.sz

    St.sz · 25 maja · 196230282

    @franek42 Przychylam się do opinii przedmówców i pochylam czoło przed autorem. Dzięki, Wielki Szacun  no i Powodzenia na przeszłość. Obyś cieszył nasze oczy i umysły jak najdłużej. Pozdrówki

  • PoProstuJa

    PoProstuJa · 23 maja · 211927070

    Szczerze mówiąc nie spodziewałem się tego. Myślałem że odłożysz to opowiadanie i zrobisz sobie przerwę a tu taka niespodzianka. Pozdrawiam

  • emeryt

    emeryt · 23 maja · 202091556

    @franek42, po przeczytaniu tego odcinka, doszedłem do wniosku że chyba już przeszła tobie niechęć do kontynuowania tych opowiadań. Więc dziękuję Tobie za ten kolejny odcinek i najserdeczniej pozdrawiam.