Mogło być i tak - cz. VIII

Mogło być i tak - cz. VIII

     Czas spędzony na igraszkach płynął dość wartko, zauważyli więc, że na dworze zapadł wieczór.
- Jest ktoś głodny, wyłączając oczywiście Zuzę? - spytała żartobliwie Ania.
- A dlaczego mnie wyłączasz? Przecież na obiedzie byliśmy razem, nie rozumiem - zapytała ze zdziwieniem Zuza, nie załapując, że siostra żartuje.
- Bo ciebie 'nakarmił' Paweł, aż ci się przelewało! - odparła Ania z uśmiechem na twarzy.
- No, wolne żarty siostrzyczko, to samo mogę powiedzieć o Pawle, bo ty też "poiłaś" go swoimi sokami, że aż biedak zachłystywał się - odgryzła się siostrze Zuza.
- Bo musiałam biedakowi uzupełniać "płyny", które z niego doiłaś - docinała dalej siostrze Ania. - Prawda Pawełku?  
Paweł na wszelki wypadek nie zabierał głosu w trakcie ich przekomarzania się, nie chcąc narazić się na docinki którejś ze sióstr, bo zdążył już poznać ich ostre języczki.
- No to koniec zabawy, idziemy coś zjeść, bo Paweł nam osłabnie i zamiast przyjemnej zabawy, umrze z wycieńczenia - powiedziała zdecydowanym głosem Ania i narzuciła na gołe ciało szlafrok.  
- Idę do kuchni i oczekuję na was - dodała, kierując się do drzwi.
- Ja idę opłukać się, idziesz ze mną? - powiedziała Zuza, zwracając się do Pawła.
- Idę - odpowiedział krótko, zbierając swoją bieliznę i szlafrok. Oboje ruszyli do łazienki.
Zuza usiadła na sedesie, a Paweł wszedł do wanny i opłukał zimną wodą całe ciało. Widząc sikającą Zuzę, podniecił się i wyszedł z wanny ze sterczącym sztywno penisem.  
- Paweł, ty musisz być chory. To nienormalne, po takich wyczynach on znowu ci stoi.
Zuza wysikała się i weszła do wanny. Paweł nawet nie próbował komentować jej słów.
- A zresztą, co mi tam! Kolacja może poczekać! Spróbujemy czegoś innego, więc właź do wanny i usiądź z tyłu za mną - poprosiła. Kiedy wszedł do wanny i usiadł za nią, podniosła się, kazała mu wyprostować i zsunąć nogi. Uklękła, okraczyła jego nogi, i usiadła na jego udach. Wypuściła prawie wszystką wodę z wanny, a potem nabrała trochę żelu na dłoń, pochyliła się do przodu i rozsmarowała go po swojej drugiej dziurce. Paweł z zaciekawieniem obserwował jej poczynania, a widok jej nagiego kuperka utrzymywał stan jego podniecenia i sztywność 'sprzętu' na wysokim poziomie.
- Przypuszczam, że nie robiłeś jeszcze tego, ja też nie, więc będzie to nasz wspólny pierwszy raz. Ty trzymaj go prosto, a ja spróbuję go w siebie wcisnąć. Podobno jest to równie przyjemne jak w cipkę, ale trochę inaczej - wprowadzała go w arkana seksu analnego.
Świadomość, że będą to robić po raz pierwszy, podnieciła ich oboje. Zuza napluła na swoją dłoń i śliną nasmarowała główkę penisa.  
- Paweł, powtórz to samo, nasmaruj mu łeb śliną i żelem, a potem próbuj wsuwać go w moją dziurkę, tylko wolno i delikatnie - instruowała swojego kochanka.
Paweł zrobił, co mu kazała i kiedy Zuza przyjęła odpowiednią pozycję, nacelował penisa na jej dziurkę. Zuza czując na dziurce łeb penisa, zaczęła powoli wciskać się na niego. Szło im to bardzo wolno i nieporadnie, do chwili, gdy Zuza coraz bardziej drażniona i podniecona, poluźniła mięśnie zwieracza, wpuszczając w siebie łeb penisa. Ciągły nacisk i krótkie ruchy frykcyjne powodowały stopniowe zagłębianie się Pawła we wnętrze Zuzy. Zaczynali oboje odczuwać obok lekkiego bólu coraz większą przyjemność z tego rodzaju zabawy. Po kilkunastu próbach, przy akompaniamencie stękania, sykania z bólu i jękach, Zuzie udało się wchłonąć w siebie 'instrument' Pawła prawie całkowicie. Opór i chwilowy ból prawie zanikł, więc oboje zaczęli odczuwać coraz większe podniecenie i przyjemność ze współżycia.
- To teraz Pawełku zaczynamy jazdę na całego, a ty pieść mnie podobnie jak przy normalnym stosunku, szybko i mocno - poprosiła Zuza, mając świadomość, że to jej przypadnie główna rola i zadanie doprowadzić oboje na szczyty doznań i przyjemności, bo Paweł jest 'uziemiony' i może ją wspomagać tylko pieszczotami oraz utrzymywaniem swojego sprzętu w pełnej gotowości. W takiej sytuacji zastała ich Ania, które nie słysząc odpowiedzi na swoje wezwania z kuchni, zaniepokojona, pojawiła się w łazience.
- To ja wydzieram się za wami w kuchni, a wy jak dwa roboty pieprzycie się i to w dodatku analnie - powiedziała i zamilkła, widząc jak zaabsorbowani są sobą i nic z tego co mówi, do nich nie dociera. Zuza pochylona do przodu, podnosiła się i opadała swoim kuprem na całą długość jego penisa jak automat, jęcząc przy tym, sapiąc i stękając. Chcąc osiągnąć maksimum przyjemności z tego nowego dla nich obojga rodzaju doświadczenia i stosunku, pieściła i masowała swój wzgórek łonowy, a Paweł miętosił i podszczypywał jej sterczące zadziornie w górę piersi.
Ania obserwując ich analne zmagania, podnieciła się tak, że mimowolnie sięgnęła ręką do swojego krocza. A Zuza i Paweł pracowali na pełnych obrotach, kuper Zuzy coraz to szybciej wysuwał się i wchłaniał penisa, a ręce obojga coraz mocniej tarmosiły poszczególne części erogenne Zuzy, która w końcu targana doznaniami i emocjami doszła, sygnalizując to głośnym jękiem i chwilowym znieruchomieniem ciała. Paweł swoim zwyczajem gładził jej plecy i piersi, pomagając wyciszyć emocje. Wtedy dopiero zauważyli stojąca obok wanny Anię.
- Daliście piękny pokaz erotyki w nowym tak dla was, jak i dla mnie, wydaniu. I jak, było lepiej czy gorzej niż przy klasycznym pieprzeniu się? - zadała im rzeczowe pytanie.  
- Trudno powiedzieć, ale mamy to już za sobą, a do tego mieliśmy oboje ten pierwszy raz - wyjaśniła Zuza z uśmiechem.  
- Mam co prawda nieco obolałą dupę, ale najgorzej nie jest. Trzeba oddać Pawłowi, że był bardzo delikatny i prawie 'profesjonalny" - dodała.
- A ty nie chciałabyś spróbować Aniu? - zwróciła się do siostry, widząc, że 'sprzęt' Pawła stoi nadal w gotowości.
- Może bym i chciała, ale nie musi to być akurat dzisiaj. Poza tym Pawłowi też przyda się odpoczynek po waszych wyczynach - odpowiedziała Ania, uśmiechając się słodko do niego.
- A teraz opłuczcie się i przyjdźcie do kuchni. Kolacja czeka - oznajmiła i wyszła z łazienki.
- Gdyby nie to, że czuję się zaspokojona i nieco wypompowana, to szybko byśmy z tej łazienki nie wyszli - oświadczyła Zuza, patrząc na 'sprzęt' Pawła. Opłukała się podobnie jak Paweł, tyle że ciepłą wodą i wyszła z wanny. Wytarła się i ubrała pidżamę, a Paweł slipy, podkoszulek i szlafrok. Oboje skierowali się do kuchni, gdzie oczekiwała na nich Ania z przygotowaną kolacją.
Na każdym z trzech talerzy była sałatka warzywna i różnej wielkości porcje wędliny, obok koszyczek z pokrojonym chlebem oraz dzbanek z parującą herbatą. Kiedy usiedli, Ania postawiła przed Pawłem talerz z największą porcją wędliny, na co ten zaprotestował.
- Jedz! Jesteś mężczyzną i straciłeś najwięcej energii - przywołała go do porządku Ania, uśmiechając się do niego.  
- Jeżeli Zuza uzna, że zje więcej, to w lodówce jest wędlina, więc nie martw się o nas - dodała ugodowym tonem.
Dość szybko zjedli przygotowaną przez Anię kolację, potem Zuzia z Pawłem posprzątali ze stołu i zmyli naczynia, a Ania poszła do łazienki zrobić wieczorową toaletę.
- Paweł, chce ci się spać? - zapytała Zuzia, wychodząc z kuchni.  
- Jest jeszcze dość wcześnie - dodała, widząc, że Paweł zastanawia się nad odpowiedzią.
- Prawdę mówiąc, to nie jestem senny, ale co mamy robić? - odpowiedział pytaniem.
- Moglibyśmy na przykład pójść do jakiegoś lokalu gdzie grają i zabawić się trochę - kontynuowała Zuza swoje rozważania.
- Chyba zapominasz, że jestem żołnierzem, w drodze do jednostki - zwrócił jej uwagę Paweł.
- To co z tego? Przecież masz urlop i w razie kontroli okażesz dokumenty - stwierdziła Zuza.
- Tak, ale jak wytłumaczę chęć bycia z rodziną pobyt w jakimś lokalu?  
- Nie przesadzaj z tym swoim rygorem wojskowym i powinnościami żołnierza.  
Zuza nie zamierzała rezygnować ze swoich planów i chęci pokazania się w towarzystwie tak przystojnego wojaka.
- Zapytamy zresztą Ani, jak ona by to widziała i czy miałaby chęć wyjść na miasto - zakończyła dyskusję z Pawłem.
Po chwili dołączyła do nich Ania, która przebrana w kusą, prawie przezroczystą koszulkę nocną, wyglądała uroczo, wypełniając dodatkowo przestrzeń wokół siebie przyjemną wonią.
- Pięknie pachniesz, a jeszcze piękniej wyglądasz Aniu! - skomentował cała sytuację Paweł, nie mogąc oderwać od Ani oczu.
Ania zadowolona z jego pochwały, zarumieniła się jak dziewczynka.
- Czyli podobam ci się Pawełku, tak? - zapytała, widząc jego zachwyconą minę.  
- Czy podobasz mi się? To mało powiedziane. Jesteś zachwycająca, podniecająca, urocza, po prostu zjawiskowa - zakończył tę bałwochwalczą tyradę.  
- To znaczy, że ja podobam ci się jakby trochę mniej, tak? - stwierdziła z udawanym żalem Zuza, spoglądając z półuśmiechem to na Pawła, to na Anię.  
- Pewnie gdy przebierzesz się do spania, tak jak ja, będziesz wyglądać nie mniej pociągająco, prawda Pawełku? - sondowała jego opinię, ciekawa jak zareaguje na Zuzy i na jej słowa.
Paweł zaskoczony słowami Zuzy, intensywnie szukał słów do odpowiedzi, nie chcąc narazić się żadnej z sióstr, bo prawdę mówiąc, obie były mu bliskie i obie darzył prawie jednakowym uczuciem, tym bardziej, że jak same stwierdziły, nie wymagały od niego w tej chwili żadnej deklaracji co do uczucia do którejś z nich.
Ania zorientowała się, że Paweł mimowolnie został zapędzony ich słowami w tzw. kozi róg  i nie może uporać się z odpowiedzią, aby nie urazić żadnej z nich.
- Paweł, nie musisz odpowiadać, wiemy, że podobamy ci się obydwie, podobnie jak ty podobasz się nam i to jest w tej chwili ważne. Tak jak ci mówiłam, nie musisz w tej chwili wybierać pomiędzy nami, a ty Zuza nie prowokuj Pawła, bo wylądujesz w akademiku.  
- To przecież ty sprowokowałaś całą sytuację, a teraz wyżywasz się na mnie. A ja głupia myślałam, że pójdziemy gdzieś zabawić się z Pawłem, korzystając z jego pobytu w Krakowie. Zuza była wyraźnie rozżalona na Anię, bo jej plany rozrywkowe z udziałem Pawła wyraźnie wzięły w leb.
- O czym ty mówisz? Jaka zabawa? Paweł, ty wiesz, o co jej chodzi? - Ania rzucała pytania z szybkością karabinu maszynowego.
- Zuza zaproponowała, żebyśmy poszli do jakiegoś lokalu zabawić się i miała cię właśnie o to zapytać, ale w międzyczasie sytuacja nieco zmieniła się i chyba najlepiej będzie jak pójdziemy spać - w tonie Pawła wyraźnie słychać było rezygnację i zobojętnienie.
- A ty Paweł, co o tym sądzisz? Nie jesteś zmęczony? - widać było, że Anię zainteresowała propozycja Zuzy. Przy okazji mogła sprawdzić, jak Paweł zachowuje się w towarzystwie, jego poczucie humoru i umiejętności taneczne.
- Jeżeli o mnie chodzi, to nie czuję się zmęczony ani senny, tym bardziej, że jutro można będzie odespać zarwaną noc. Mam co prawda wątpliwości, jak w razie kontroli wytłumaczę moją obecność w lokalu w Krakowie, gdy powinienem być na urlopie z rodziną na wsi. Ale co z wami? Ty pracujesz, a Zuza ma zajęcia na uniwerku, więc decyzja należy do was, co postanowicie, to tak będzie - odpowiedział Paweł.
- A więc dobrze, nie chcę wyglądać na starą ciotkę, co to zabrania młodzieży bawić się, więc zbierajcie się. Idziemy do "Feniks'u" na Jana, to nie daleko, tak że nie musimy brać samochodu ani taksówki. A spacer nam wszystkim dobrze zrobi przed snem - zakończyła swój wywód.
Ponieważ były odświeżone, więc ubranie się i przygotowanie do wyjścia nie zajęło im dużo czasu i po chwili w trójkę ruszyli w stronę Rynku Głównego. W niecałe pół godziny dotarli do wejścia "Feniks'u". Drzwi były otwarte i nikt ich nie zatrzymywał. Nic dziwnego, lokal był tylko w połowie wypełniony, więc nie było sensu pilnować wejścia. Podeszli do szatni i pozostawili swoje wierzchnie okrycia. Numerek od szatniarza odebrała Ania i schowała do swojej torebki, tak samo dokumenty Pawła. Wykupili u szatniarza wejściówkę i przeszli do głównej sali. Kiedy rozglądali się, gdzie są wolne miejsca, podszedł do nich kierownik sali.  
- Czym mogę pomóc? - zapytał uprzejmym głosem. Poprosili o wolny stolik w pobliżu parkietu do tańca.
- Państwo pozwolą za mną - poprosił. Ruszyli więc za nim. Podprowadził ich do pustej loży w pobliżu parkietu.  
- Czy to miejsce państwu odpowiada?  
- Oczywiście, dziękujemy! - odpowiedzieli niemal chórem. Usiedli przy podłużnym sześciomiejscowym stole.  
Dwie urocze, młode dziewczyny w dobrze dobranych strojach wieczorowych i towarzyszący im żołnierz wzbudzili duże zainteresowanie pozostałych gości restauracji, tak że w chwili kiedy orkiestra zaczęła grać, przy zajmowanej przez nich loży momentalnie pojawiło się kilku mężczyzn, zapraszając dziewczyny do tańca. Paweł nie czekając na reakcję swoich towarzyszek, skłonił się Ani i wyprowadził ją na parkiet. Zuza próbowała się wykręcić, ale w końcu uległa namowom młodego chłopaka. Orkiestra rozpoczęła grać wolnego walca i Paweł, który dość dobrze radził sobie w tańcu, rozpoczął w dobrym stylu swobodne wirowanie z Anią, która poddała się melodii i sposobie prowadzenia tańca przez Pawła. Stanowili w ten sposób dość dobraną i swobodnie poruszającą się po parkiecie parę, wyraźnie wyróżniającą się na tle innych tańczących par. Oboje zauważyli, że Zuza strasznie "morduje" się w tańcu, z kompletnie nie radzącym sobie z walcem partnerem.  
- Paweł, przesuńmy się w ich stronę i zróbmy "odbijanego", bo Zuza dłużej nie wytrzyma tej mordęgi. Zmienimy się i ja spróbuję pozbyć się faceta, a ty przez chwilę potańczysz z Zuzą, bo to przecież był jej pomysł tego wypadu. Tańcząc, dotarli w pobliże Zuzy i klasnęli w dłonie. Chłopak popatrzył na nich z zaskoczeniem w oczach, ale Zuza zorientowała się, podziękowała mu za "taniec" i podała rękę Pawłowi. Ten pocałunkiem w rękę podziękował za taniec Ani, objął ręką Zuzę i wirując oddalili się na środek parkietu. Zauważyli, że Ania próbuje wdrożyć do tańca swego partnera i o dziwo, zaczęło im to wychodzić znacznie lepiej, niż poprzednio z Magdą. Przetańczyli jeszcze chwilę, okrążając kilkakrotnie parkiet, aż orkiestra przestała grać.
- Kto z was domyślił się, że trzeba mi pomóc? - zapytała Zuza w przerwie.  
- Ania! Widziała jak bardzo męczysz się i poprosiła, abyśmy "doturlali" się do was i dokonali zmiany.
- Dobrze, że posłuchałeś i dziękuję. Nieźle tańczysz, a walca to chyba tylko ty potrafisz, bo nie widziałam, żeby ktoś oprócz ciebie z Anią wirował na parkiecie. Im więcej cię poznaję, tym bardziej przekonuję się, że jesteś prawdziwy "gościówa". Wszystko co robisz, robisz nieźle - zakończyła swój wywód i ścisnęła mu lekko ramię. Zadowolony z pochwały, oddał jej uścisk. Orkiestra zaczęła grać modnego rock and roll'a, który dla nich obojga też nie stanowił problemu, ale parkiet przerzedził się. Widokowo i sposobem tańczenia stanowili przyjemną dla oka parę, a gdy po chwili na trzeciego dołączyła do nich Ania, więc stali się obiektem zainteresowania obecnych na sali gości.    
- Zamówiłam kolację, wino i coś na deser - oznajmiła Ania, przyłączając się do tańca.
- A poza tym, dobrze wam idzie! - pochwaliła ich rock and roll'owe podrygi, przyjmując ich sposób tańczenia. Niedługo potem tylko oni pozostali na parkiecie, wyżywając się w indywidualnych podrygach. Ania zaproponowała więc zakończenie pląsów i powrót do stolika. W chwilę potem kelner przyniósł zamówione wino, kielichy do niego i talerzyki z kawałkami szarlotki. Nalał do każdego kielicha wina i oddalił się. Ania spróbowała szarlotki.
- Wygląda całkiem nieźle i tak samo smakuje - oceniła, po zjedzeniu kilku kęsów.
- A teraz spróbujmy tego wina, Proponuję toast za nasze spotkanie - zaproponowała, biorąc kielich z winem.
Paweł z Zuzą poszli za jej przykładem.
- A ja oprócz tego piję za wasze zdrowie i życzę wam dziewczyny, żebyście przez następne pięćdziesiąt lat wyglądały tak samo uroczo jak dzisiaj - wygłosił swój toast Paweł, wychylając prawie cały kielich wina.
- Chyba trochę przesadziłeś z tym toastem, ale miły jesteś i będziesz dzisiaj brany pod uwagę, więc nie przesadzaj z tym winem. Pamiętaj, że jest nas dwie - podsumowała jego toast Zuza, stopując przy tym jego parcie na szkło. Zmroziła tym trochę Pawła, ale wiedział już, że Zuza mówi 'prosto z mostu' to, co myśli, więc za bardzo nie przejął się jej słowami. Po chwili kelner przyniósł gorące danie w postaci bryzolu z zestawem surówek. Zjedli więc i wypili to co im podano oraz zatańczyli kilkakrotnie w trójkę przy melodiach szybkich, a w dwójkę przy walcu czy tangu. Tak Ania jak i Zuza cieszyły się dużym zainteresowaniem męskiej populacji obecnej w lokalu, ale obie solidarnie odmawiały, tańcząc tylko z Pawłem. Obie obiektywnie stwierdziły, że potańczyć z przyjemnością mogły tylko z nim i to praktycznie przy każdej melodii, więc wolały siedzieć samotnie przy stoliku niż mordować się z partnerami, którzy z tańcem znali się tylko z widzenia. Około północy miały rozpocząć się występy kabaretowo-piosenkarskie, których finałem miał być striptiz, ale cała trójka zgodnie stwierdziła, że żadne z nich nie jest tym zainteresowane, więc gdy lider orkiestry zapowiedział przerwę na występy, postanowili zakończyć swój pobyt w lokalu i po uregulowaniu rachunku opuścili restaurację, udając się spacerem do mieszkania Ani. W drodze powrotnej tak Ania jak i Zuza szły uwieszone u ramienia Pawła i całusami dziękowały mu za udany pobyt w lokalu oraz za przyjemność tańczenia z nim, roztaczając przed nim obiecujące opisy tego, w jaki sposób odwdzięczą mu się po powrocie do domu. Ponieważ znał już swoje możliwości w 'zapasach erotycznych' z obiema siostrami, więc ich zapowiedzi nie budziły jego zastrzeżeń czy obaw.
Po przekroczeniu progu mieszkania, obie rzuciły się do łazienki przebierając nogami i zrzucając z siebie wierzchnie odzienie. Paweł, który wypił różnych płynów czy napoi nie mniej od nich, miał chyba mocniejszy 'zamek' lub pojemniejszy pęcherz i nie potrzebował aż tak pilnego opróżnienia zbiorniczka jak dziewczyny. A one, przypilone potrzebą, nie miały nawet czasu zamknąć drzwi od łazienki, pokrzykując i prezentując Pawłowi widok dwóch cipek, sikających równocześnie do muszli, na szczęście dość celnie. Widok ten wywołał u Pawła olbrzymie podniecenie, wybrzuszając niemiłosiernie jego spodnie wokół rozporka. Nie wiedział czy dziewczyny zrobiły to celowo czy rzeczywiście naglone potrzebą, nie zdążyły zamknąć drzwi, ale nie zamierzał odwracać głowy od tak podniecającego widoku.
- Co Pawełku? Nie widziałeś sikających cipek na stojąco, tak? - spytała rzeczowa do bólu Zuza, widząc z jakim zainteresowaniem obserwuje je Paweł. Widać było po niej odprężenie, wywołane opróżnieniem przepełnionego pęcherza. Urwała kilka listków papieru toaletowego i połowę przekazała Ani. Podtarły się, ściągnęły rajstopy wraz z majtkami i opuściły spódnice.
- I jak, podobało się? - zwróciła się ponownie do Pawła ze zdawkowym uśmiechem na ustach.  
- Chyba tak, bo widzę, że za chwilę twój 'mały' rozerwie ci spodnie - odpowiedziała sobie sama, obserwując napięty namiocik na spodniach Pawła.
- Jak ty nazwałaś ten jego 'sprzęcik', mały? - włączyła się do monologu siostry Ania.  
- Dobry mi mały? Już kilka razy sponiewierał mnie, ciebie i nadal był gotowy do działania, a ty o nim 'mały'. Według mnie to prawdziwy 'zbój'! - powiedziała żartobliwym tonem, odprężona i uśmiechnięta Ania.
- Nie chcę komentować waszych odzywek, ale serwujecie mi takie widoki, o których pewnie w żadnych książkach nie piszą - odpowiedział w końcu na ich zaczepki Paweł.
- A ty zachowałeś się jak prawdziwy dżentelmen i skromnie odwróciłeś głowę, żeby nas nie krępować, prawda? - nie odpuszczała mu Zuza.
- A który facet po kilku kielichach wina odpuściłby sobie widok dwóch uroczych dziewczyn, sikających na stojąco do jednej muszli i to z taką celnością? - odgryzł się żartobliwie rzeczowym pytaniem na jej zaczepki.
- No, kochany! Nic za darmo! Oczekujemy, a przynajmniej ja oczekuję, że odpłacisz się nam za ten pokaz - wyłuszczyła mu swoje roszczenia Zuza.
- Za takie widoki gotów jestem nie spać całą noc - odpowiedział bez zastanowienia Paweł, nadal stojąc przed otwartymi drzwiami łazienki.
- To już nie będzie cała noc, bo jest dobrze po północy, więc jak dobrze sprawisz się, to pewnie trochę z tej reszty nocy będziesz mógł wykorzystać na sen, ale to zależeć będzie tylko od ciebie - kontynuowała swoje rozważania Zuza.
- Czym ty go straszysz? Jak na razie w naszych zmaganiach erotycznych to on był górą, więc twoje próby wzbudzenia w nim jakichkolwiek obaw, spełzną pewnie na niczym. Zresztą, ja tylko szybko opłuczę się i idę do łóżka, a wy jak chcecie, to możecie kontynuować dalej te swoje gierki? - oświadczyła Ania i szybko pozbyła się odzienia, weszła do wanny i ochlapała się wodą z prysznica. Potem umyła zęby, ubrała krótką koszulkę do spania i zabierając swoje ubranie, wyszła z łazienki. Przechodząc koło Pawła musnęła go buziakiem.
- Jak pospieszysz się, to może nie zasnę - szepnęła mu do ucha.
Słysząc to Paweł, szybko pozbył się odzienia, które złożył na taborecie w przedpokoju i w samych slipach wkroczył do łazienki. Umył zęby i przemył twarz zimna wodą, zamierzając opuścić łazienkę.
- I co? Zostawisz mnie tu samą, a gdzie twoje deklaracje? - zastopowała go Zuza, obejmując wymownym ruchem wybrzuszenie spodenek.
- Wybacz, ale Ania czeka na mnie, co nie oznacza, że nie biorę cię pod uwagę - oznajmił, obdarzając ją buziakiem.
- Sądzę, że do nas dołączysz? - dodał, zatrzymując się w drzwiach łazienki.
- A nie możesz poczekać na mnie? - zapytała z lekkim żalem w głosie.
- Zuza, nie bocz się na mnie, tylko szybko załatw sprawy z toaletą i przyjdź do nas - powiedział łagodnie i wyszedł. Zrozumiała, że jednak stawia Anię przed nią i niepotrzebnie wywołała całe zamieszanie, bo nie mógł postąpić inaczej. To Ania poznała go jako pierwsza i to ona była gospodynią, która go zaprosiła do swojego mieszkania. Ona, jako jej młodsza siostra też korzystała z tego mieszkania jako gość, więc próba zawłaszczenia Pawła przed Anią, była niejako próbą rywalizacji z siostrą o niego, podczas gdy Ania okazała jej wiele uczucia i dobrej woli, nie ograniczając ani jej ani Pawłowi wzajemnych kontaktów. Ba, widząc, że jest w psychicznym 'dołku' sama wepchnęła Pawła w jej objęcia, pozwalając im na wiele, czego prawdopodobnie nie zrobiłaby, gdyby jej nie kochała i nie chciała jej pomóc.
Ganiąc się więc w myślach za próbę zawłaszczenia Pawła, równie szybko zrobiła toaletę, ubrała nocną koszulkę i zaniosła swoje odzienie do swojego pokoju. Następnie zgarnęła ze swojego posłania kołdrę, poduszkę i udała się do sypialni Ani. Kiedy weszła do pokoju, Ania wraz z Pawłem rozściełali na rozłożonej sofie pościel.  
- Zdecydowałaś jednak dołączyć do nas, tak? - odezwała się Ania, widząc wchodzącą Zuzę.
Powiedziała to spokojnym głosem, pozbawionym emocji, co oznaczało, że nie żywi pretensji do siostry za jej zachowanie wobec niej i Pawła.
- Tak więc Pawełku czeka cię ciężka noc, ale sądzę, że sobie poradzisz, o ile wino nie wpłynęło negatywnie na twoją kondycję - stwierdziła Ania.
- Śpimy podobnie jak podczas pierwszej nocy, ja od ściany, Paweł w środku, a ty Zuza na kraju - poinformowała Pawła i siostrę Ania.
- Co do wspólnej zabawy w łóżku, to z uwagi na porę i dość wyczerpujący wypad na miasto, byłabym skłonna odpuścić ci Pawełku, ale Zuza pewnie jest innego zdania, więc musi trochę poczekać, bo ty najpierw zajmiesz się mną, prawda? - to mówiąc, zdjęła koszulkę nocną, która więcej odkrywała niż zasłaniała, odkładając ją na stojący obok nocny stolik.
- A więc Pawełku na co czekasz? Ściągaj te łachy z siebie i bierz się do roboty - ponagliła go, widząc, że czeka niezdecydowany i nie wie, czego od niego oczekuje. Położyła się na swojej stronie sofy i rozłożyła szeroko nogi, dając mu jednoznacznie do zrozumienia o jakiej 'robocie' myśli. Pozbył się szybko bielizny i położył się obok niej. Powolnymi, czułymi ruchami zaczął obcałowywać jej buzię, poczynając od oczu, uszu, karku i szyi. Usłyszał ciche mruczenie jako akceptację jego poczynań. Wiedział już, że lubiła tego rodzaju pieszczoty, jako elementy gry wstępnej. W pewnej chwili pochwyciła jego głowę i przyciągnęła jego usta do swoich, wdzierając się gwałtownie językiem do jego wnętrza. Dała mu w ten sposób do zrozumienia, że potrzebuje mocniejszych doznań i ostrzejszych pieszczot. Zwolniła uścisk rąk na jego głowie i popchnęła ją w dół w okolice piersi. Zaczął pieścić jej piersi zasysając i podgryzając wyprężone sutki to jednej, to drugiej piersi, wspomagając przy tym usta ręką, ugniatając i miętosząc jej półkule. Kiedy uznała, że zaspokoił jej wymagania co do piersi, zepchnęła jego głowę wprost na krocze. W świetle nocnej lampy dolne partie jej ciała wyglądały bardzo tajemniczo i pociągająco. Zanurzył głowę w jej kroczu i liżąc czy podgryzając jej dużą, obrzmiałą łechtaczkę, zlizywał dość skąpo wydzielane przez nią soki, kreśląc przy tym językiem kółeczka na drodze od jednej do drugiej dziurki. Trwało dość długo, nim jego starania zaczęły przynosić pożądany skutek. Ania rozgrzewała się bardzo wolno, ale kiedy 'zaskoczyła', jej podniecenie zaczęło przybierać szybko na sile, a ilość wydzielanych 'soków' gwałtownie wzrosła.  
- Pieść mnie ręką Paweł, ...umiesz już to robić. Mocno pocieraj łechtaczkę i dotykaj obu dziurek - usłyszał....O.. kuźwa jak dobrze...Ooo....Ooo...mocniej Pawełku, mocniej....Ooo...Ooo.... Włóż palec...głębiej Paweł, głębiej...teraz druga dziurka... szybciej, ...rób to szybciej i mocniej - Ania wydawała polecenia coraz szybciej i coraz bardziej chrapliwym, drżącym głosem, sygnalizując podrzutami i drganiami ciała, że wspina się na szczyty doznań i przyjemności. Po chwili 'doszła' i znieruchomiała. Miała totalny odlot, tak, że przestraszyła nawet przez chwilę Pawła, który po raz pierwszy spotkał się z czymś takim i z niepokojem obserwował zachowanie Ani.  
- Spokojnie Paweł, tylko spokojnie! Ona zaraz dojdzie do siebie - uspokajała go Zuza, która obserwując zachowanie siostry, była nie wiele mniej zaniepokojona, ale widząc przerażenie na twarzy Pawła, uznała, że powinna go wesprzeć. Faktycznie, po chwili twarz Ani odżyła, a na buzi pojawił się uśmiech. Oprzytomniawszy, zobaczyła zaniepokojenie na twarzach Pawła i Zuzy.  
- Co się stało? Dlaczego macie takie przestraszone i skwaszone miny? - zapytała, poważniejąc.
- Ale dałaś popalić! Czy ty wiesz, że miałaś totalny odlot? Pamiętasz coś z tego? - Zuza próbowała uświadomić siostrze, co się z nią przez chwilę działo.
- Odleciałam i co? Paweł zaserwował mi taki orgazm, że nie pamiętam, abym wcześniej coś takiego przeżyła - oznajmiła spokojnym głosem.
- I to was tak zaniepokoiło? - ciągnęła dalej swoje rozważania.
- Nawet nie zdajecie sobie sprawy, co ja odczuwałam. To były Himalaje pozytywnych emocji i przyjemności, bo określenie tego rozkoszą to za mało - Ania próbowała sprecyzować swoją ocenę tego, co odczuwała podczas orgazmu, który stał się jej udziałem.  
- Wyglądałaś, jakbyś miała zawał! Sztywna, znieruchomiała, tylko przez buzię przelatywały ci drgania, jak podczas czkawki czy po podłączeniu do jakiegoś pulsatora. Nie dziwię się Pawłowi, że się przestraszył, nie wiedząc co dzieje się z tobą - przedstawiła Ani swoje wrażenia z obserwacji jej chwilowego wyglądu.  
- To teraz oboje będziecie wiedzieć z autopsji, jak wygląda kobieta, która została tak jak ja, wprowadzona w stan meegaorgazmu - podsumowała na spokojnie całą sytuację Ania.  
- Tak więc Pawełku, wywiązałeś się wobec mnie z zadania dania mi przyjemności w sposób, o którym wcześniej mogłabym tylko marzyć - oceniła wynik jego starań wobec niej, Ania.
- Teraz możesz spokojnie zająć się Zuzą, o ile mój 'odlot' jak go nazwała Zuza nie zniechęcił cię do tego typu zabawy erotycznej - powiedziała Ania i podziękowała mu gorącym, soczystym całusem. Potem odwróciła się do nich tyłem i narzuciła na siebie swoją część kołdry. Widać było, że nie całkiem wróciła do swojej zwykłej formy, a że to co przeżyła, niewątpliwie ją wyczerpało, więc niedługo potem zasnęła.
- To co robimy? - zwróciła się do Pawła Zuza.
- Masz jeszcze chęć na zabawę ze mną, czy damy sobie spokój na dziś, tym bardziej, że jest późno lub wcześnie, jakby tego nie oceniać, bo za chwilę wybije druga w nocy - kontynuowała swoją wypowiedź.  
- Zuza, potrzebuję seksu z tobą, bo muszę rozładować to napięcie, które nagromadziło się we mnie - odpowiedział.  
- Rozumiem i cała jestem twoja! - odpowiedziała Zuza i przyssała się do niego ustami. Odpowiedział jej nie mniej gwałtownie.  
- Zostajemy tutaj czy idziemy do ciebie? - zapytał w przerwie między pocałunkami.
- Zuza, chcę cię widzieć, każdą cząstkę twojego ciała, a każdą z nich chcę pieścić i całować - dodał głosem pełnym emocji.  
- Spokojnie możemy pozostać tutaj, bo Ania śpi jak zabita. Przesuń tylko bardziej na środek lampę nocną, aby światło nie raziło jej w oczy. Przyznaję, że po raz pierwszy widziałam naocznie, co dzieje się z kobietą, kiedy dawka erotyzmu przekroczy jakąś barierę, która pewnie jest w każdej z nas. Po tym, co zobaczyłam, nie wiem czy byłabym zainteresowana osiągnięciem takiego 'meegaorgazmu' jak go nazwała Ania - przedstawiła swój punkt widzenia Zuza. Położyła się i zachęcającym gestem poprosiła, aby położył się koło niej.
- Jestem cała twoja, więc możesz przystąpić do realizacji swoich marzeń - oznajmiła.
Położył się i rozpoczął wędrówkę swojego języka od jej szyi, oczu i uszu. Zareagowała podobnie jak Ania, mruczeniem, sygnalizując mu, że sprawia jej przyjemność. Kiedy przesunął się niżej, wodząc językiem wokół brodawek, zaczął z pietyzmem oraz niesłychaną delikatnością pieścić jej kształtne, jędrne piersi, a także ssać i podgryzać sterczące, twarde jak kamień sutki, doznała niesamowitego podniecenia. On zresztą też.
- Paweł, wejdź we mnie, chcę cię czuć w sobie, bo mnie skręci - poprosiła, chwytając jego penisa, kiedy tylko nasunął się nad nią. Była tak mokra i nawilżona swoimi sokami, że kiedy wsunął się w nią, nie napotkał żadnego oporu.  
- Paweł, mocniej, szybciej i mocniej - ponagliła go chrapliwym głosem. Wszedł w nią tak jak sobie życzyła, mocno i głęboko, aż jęknęła. Natychmiast jednak oplotła go nogami, regulując tempo i siłę jego ruchów, dopychając go do siebie z dużą siłą.  
- Rżnij mnie Paweł, najmocniej jak potrafisz - prosiła, coraz bardziej jęcząc i stękając za każdym mocniejszym pchnięciem. Przez chwilę słychać było tylko jej jęki i głośny mlask stykających się ciał. Oboje pracowali jak dwa automaty. Paweł oparty na rękach wysuwał się maksymalnie, by ponownie wbić się w nią, dopychany jej nogami. Trochę trwało, nim poczuł, że dochodzi. Chwyciła go rękami i przyciągnęła do siebie, wpijając się w niego ustami i językiem, jednocześnie przygważdżając go nogami. Na chwilę znieruchomiała. Kiedy rozluźniła się, wyczuła, że nadal jest w niej sztywny.  
- Nie spuściłeś się, tak? - bardziej stwierdziła niż zapytała, dotykając jego jąder.
- Tak jakoś wyszło! Skupiłem się bardziej na tobie, więc zrobił mi na złość i nie opróżnił jajek - skwitował żartobliwie jej pytanie.  
- I co teraz? Mam ci zrobić 'laskę"? - zapytała.
- Zuza, wiesz, że nie ma takiej potrzeby, a poza tym jest już bardzo późno, więc może skorzystajmy z tej reszty nocy i prześpijmy się - odpowiedział pogodnym i ugodowym głosem, zamykając temat.....cdn....

25 317 czyt.
91%222
franek42

opublikował opowiadanie w kategorii erotyczne, użył 6175 słów i 33484 znaków, zaktualizował 13 mar 2017. Tagi: #urlop #erotyka #lokal #tańce

2 komentarze

 
  • baba

    baba · 19 maj 2017 · 194993909

    Zakończysz tę opowieść w jakiś sposób ? Czy "Olivię..." teź tak zostawisz bez zakończenia????

  • Petrix

    Petrix · 25 mar 2017

    Opowiadanie bardzo zakręcone, ale i bardzo wciągające sza po ba franek  
    Mam nadzieję, że niedługo pojawi się kolejna część