Mur-Część III-Rozdział 12

     Otumaniony i wyczerpany spoglądałem tępo na nowe otoczenie, tuż obok mnie leżał nieprzytomny Carl. Drżącą ręką sprawdziłem jego puls, był wyczuwalny. Trochę uspokojony, zacząłem powoli układać myśli. Nie wiedziałem, kto nas uratował i jak, pamiętam tylko przypominającą ludzką dłoń kończynę z błoną pławną między palcami ciągnącą nas w stronę mrocznej wnęki w ścianie.
— Wszystko w porządku? — Do mych uszu doleciał młody głos. — Całe szczęście, że zdążyłem w samą porę.
Spojrzałem w kierunku źródła dźwięku. W migotliwym świetle dojrzałem młodzieńca, który zamiast skóry, pokryty był łuskami, a jego uszy sterczały ostro w boki. Wiadome pytanie pojawiło się w głowie, lecz pozostawiłem je dla siebie. Najbezpieczniej będzie zachować ciszę i zgromadzić resztki many do obrony.
— Spokojnie kolego. Wpatrujesz się we mnie, jakbym odgrywał rolę złoczyńcy, a nie ratującego. — Wyciągnął ręce przed siebie, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. — Jak widzisz albo nie widzisz, nie przypominam rekina. Jestem niewolnikiem Profesora, to z jego powodu tu jestem.
Ostrzegawcza lampka zabłysnęła w myślach. Czyżby uczony miał większą władzę i kontrole niż oczekiwaliśmy?
— Zupełnie nie mam pojęcia, jak skłonić cię do zaufania mi. — Podrapał się zieloną ręką po szyi. — Każde słowo potęguje u ciebie wrogość. Może zaczniemy jeszcze raz. Jestem Wodnik.
— Wodnik? — szepnąłem pytająco.
— Zgadza się, Wodnik. Wiem, że nie brzmi to na normalne imię, jednak tylko je posiadam. Moją matką była piękna syrena Sylfie, a ojcem jej strażnik, Sharkniss. Zamiast ją pożreć, zakochał się, nie będę kontynuował tej historii dalej, na koniec tylko powiem, że nie dane było im szczęśliwe zakończenie. Po wielu burzliwych sytuacjach profesor zażądał mnie od króla w ramach kontraktu zbrojeniowego. Od tej chwili lojalnie mu służę, on również nadał mi miano Wodnika. Syreny dość późno nadają dziecku imię, niestety za późno i tak zostałem, tym kim jestem nadal. Teraz bardziej mi ufasz? Czy mam dodać jakieś łzawe, pominięte wydarzenia? — Spojrzał na mnie jednobarwnymi oczyma. Ten błękit zachwycał.
— Słyszałem lepsze bajeczki. — Odparłem burkliwie. — Sytuacja zmusza mnie, bym ci zaufał. Nie licz na koleżeński ton i poklepywanie po plecach. Skąd Profesor o nas wiedział? — Podniosłem nieprzytomnego dzieciaka i wstałem, głowa tarła o sufit, musieliśmy przebywać w jakimś szybie, albo innym ciasnym pomieszczeniu.
— To wystarczy, a co do mojego pana.... — Skinął dłonią, bym poszedł za nim. — Aktualnie cierpi na blokadę twórczą, więc z pomocą swego ostatniego wynalazku z silną soczewką, podgląda gwiazdy i otoczenie. Trafił na was, dzięki szczęściu. Normalnie znudziłby się waszą gromadką, gdyby nie jeden szczegół. Człowiek współpracował z bestioludźmi i to nie jeden, a dwóch, w tym jeden z barwami Inkwizycji. Opowiadał mi o tej strasznej organizacji, dlatego również podzieliłem jego zdziwienie. Wysłał mnie, bym was śledził.
     Krocząc za nim, rozmyślałem, w jaki sposób nie dostrzegłem jego obecności w wodzie. Przecież wszystkie moje zmysły zostały wyostrzone przed niebezpieczeństwem w głębinach, więc jak?
— Miałem niezły ubaw, gdy uciekaliście pierwszy raz. Ta kobieta o blond włosach niemal straciła życie, masz dobry refleks człowieku. Srebrnowłosa też jest niczego sobie, użyć takiego triku na strażniku. Kto, by na to wpadł. Wróciłem zdać raport, profesor nie posiadał się z zachwytu, bardzo chciał was poznać. Wysłał mnie ponownie, choć nie sądziłem, byście przeżyli w Ruinach Końca. Powiadają, że zamieszkuje je prastary potwór, który likwiduje każdego, na kogo trafi, dlatego nie spieszyłem się z wykonaniem zadania. Na wszelkie fale, Pan nie wybaczyłby mi takiego zachowania, widząc wasze trupy, jednak was uratowałem.
— Co z dziewczynami? — Umysł na tyle dobrze pracował, bym zaczął myśleć o innych.
— Zostały pojmane.
     Poczułem mocniejsze uderzenie serca, co te potwory z nimi zrobią? Wiedziałem, co robią żołnierze wrogiej armii z kobietami nieprzyjaciela, gwałty i tortury niemal wpisywały się w każdą wojnę. Przed oczyma stanęły przeklęte obrazy, a serce zalały wyrzuty sumienia. Znów okazałem się sprawcą cierpienia najbliższych.
— Odrzuć zmartwienia, przez maksimum miesiąc nic im się nie stanie. Rekiny bardzo różnią się od innych plemion, nie tylko mieszaną formą, ale i prokreacją. Mają bardzo restrykcyjne zasady, co do małżeństw i kontaktów między płciami. Zakazem objęto relację z innymi gatunkami i wpojono obrzydzenie do innych ras. Możesz się spodziewać bicia, jeśli będą oporne w czasie transportu, czy też celi. Zostaną zjedzone w czasie następnej uczty w przeciągu trzech, czterech tygodni. Samce stanowią podstawowy posiłek, w końcu mają więcej mięsa, samice to delikatesy na specjalne okazje.
Jeszcze nie spotkałem plemienia, które tak podchodziło do jeńców. No przynajmniej nie takie, których inteligencja pozostała na odpowiednim wysokim poziomie, wciąż w głowie mam tamtą ucztę padlinożerców. A jednak tamtych intelekt nie przewyższał tego mutantów, u rekinów było odwrotnie.  
— Dla was ludzi wydaję się to dziwne, ponieważ traktuje swój gatunek, jako istoty wyższe, a przecież prócz rozumu nie macie tak wielu różnic od zwykłego zwierzęcia. Bestioludzie może i są do was podobni, ale u nich bardziej dominuje gen bestii, dlatego niektóre szczepy, czy też plemiona postępują według swych odpowiedników z dziczy. Myślisz, że normalny rekin zastanowi się, czy pożera dziecko, czy rybę? Tak samo jest z nimi. Wy hodujecie świnie i inne bydło, jako pożywienie, rekiny używają do tego jeńców. Popatrz. — Wskazał na dziurę w murze. Zerknąłem przez nią i ujrzałem masę legowisk różnego rodzaju. Setki różnych istnień spało obok siebie i żyło.
— Co to jest? — spytałem, niedowierzając wzrokowi.
— Hodowla — odrzekł beztrosko. — Specjalni jeńcy są oddzielani od innych i włączeni do specjalnego chowu. Dostają dach nad głową i jedzenie, a ich jedynymi zadaniami jest rozmnażanie z innymi. Wszystkie istoty na tym świecie mają wspólną cechę, przy odpowiednich warunkach są w stanie pomnożyć swoją liczebność. Tutaj właśnie ją wykorzystują, specjalni urzędnicy dokonują selekcji, dbając, by nie zaburzyć odpowiedniej ilości. Na przykład parę niemowlaków, kilka młodych dziewcząt i chłopaków dla szlachty, starsi na pożywienie dla żołnierzy.
— Straszne. — Jeszcze nie spotkałem się z takim bestialstwem.
— Tylko dlatego, że traktujesz ich jak podobnym sobie. Wierz mi, będąc niewolnikiem, szybko zapominasz o innych, a serce staje się zimnym głazem. A co twoich towarzyszek... Mają szczęście w nieszczęściu. Jadłospis został nieukończony, kiedy jego składniki pomarły od jakieś zarazy. Udało się im ją opanować, ale szkody pozostały, a nadchodząca uczta jest bardzo ważna. Nie wiem z jakiego powodu, ale to daje ci szansę na ratunek. Na razie chodźmy do Profesora.
     Ruszyłem za nim, nie wiedząc, czy jego słowa są prawdą. Bardzo ciążył mi los mych dziewcząt, to w końcu ja zadecydowałem o tej wyprawie. Ach Bogini, czy karzesz mnie za moje wybory? Czy uzbrojenie moich ludzi sprowadzi na nich aż taką tragedię, a może to tylko próby?
     Dalszą część drogi przebyliśmy w ciszy, zatopiony w myślach, nawet nie zwróciłbym uwagi na słowa kierowane do mnie. Wreszcie tunel skończył się i wyszliśmy z niego. Mym oczom ukazała się ogromna pracownia wypełniona masą papieru, zgniecionego w kulki, mimo tego bałaganu, uwagę przyciągały liczne wynalazki. Od ciężkiej kuszy z korbą do tej automatycznej. Ciężko było odwrócić wzrok.
— Wodniku? — Padło pytanie gdzieś z góry. — Czy to ty?
— Tak mistrzu! — odkrzyknął. — Zostań tutaj, zaraz przyprowadzę uczonego. Jak znam życie, znów otoczony jest zwojami i projektami.
Za moment spotkam naszą nadzieję przeciwko Inkwizycji, los reszty jest nieznany, Carl nadal nieprzytomny, a ja czuje się wyczerpany. Los jak zwykle pogmatwany i nieprosty.

4 komentarze

 
  • Almach99

    Przekonujacy opis zwyczajow zywieniowych plemienia rekinow. I straszny!

  • krajew34

    @Almach99  dzięki za wpadnięcie. Cieszę się, że opis wypadł przekonująco.

  • krajew34

    W piątek wrzucę kolejny, dzisiaj nie da rady, coś tam mam napisane, ale to za mało. Nie chce wrzucać byle czego, więc przesuwam pisanie na kolejny dzień. Oby jutro się udało. :) Pozdrawiam czytelników.

  • emeryt

    @krajew34 ,  będzie mi miło gdy będę mógł przeczytać kolejny odcinek tego opowiadania.

  • shakadap

    Brawo. Dobra robota.
    Pozdrawiam i powodzenia.

  • krajew34

    @shakadap przyjemność po mojej stronie.

  • emeryt

    @krajew34, tak jak już pisałem, piszesz z dokładnością zegarka szwajcarskiego Lecz dzięki Tobie za to. Tym razem wstawiłeś odcinek związany z prawdziwym niebezpieczeństwem, a nawet grozą położenia naszych bohaterów. Ale to pogoda wpływa chyba na twoją wenę. Serdecznie dziękuję i pozdrawiam, życząc w dalszym ciągu tak wspaniałych pomysłów w twojej twórczości.

  • krajew34

    @emeryt miło mi.