Mur-Część II-Rozdział 5

Gdy zagrożenie minęło, wreszcie mogliśmy odpocząć. Miejsce z wieloma trupami do tego się nie nadawało, więc przeszliśmy w inne. Z nieprzytomną Kirą na rękach przemierzałem gęsty las, kto by pomyślał, że ledwie parę godzin temu działy się tak makabryczne rzeczy, ta złudna cisza przykrywała wszystko.
— Widzę, że organizm Lwicy wreszcie się poddał. — Zaczęła srebrnowłosa. — Nic dziwnego, nie ma istoty, która by wyparła się w pełni strachu, a każde ciało posiada własny kres wytrzymałości.
— Stach pochłania dwa razy więcej energii od czegokolwiek. — Spojrzałem z troską na nieprzytomną towarzyszkę, słysząc jednak jej miarowy oddech, mogłem uspokoić się. — Wybacz pytanie, ale kim ty jesteś? Jesteś wojowniczką, która nas uratowała, jednak nie urodziłem się wczoraj, wiem, że nic nie dzieje się z przypadku.
— Cenna roztropność biały pogromco, choć nie potrzebna wobec mnie. Matka jasno wskazała me przeznaczenie, związane z tobą. Trzy drogi, ognista, srebrna i złota spotykają się z czwartą, by móc połączyć się w jedną, od nich też zależy, czy noc dniem się stanie, czy też w mroku pozostanie.
— Twoja matka musi być niezłą poetką.
Dziewczyna roześmiała się.
— Źle mnie zrozumiałeś. Nazywam się Freja z dumnego klanu wilków, z racji bycia naznaczoną szlachetnym kolorem włosów, zostałam oddana pod opiekę Matki i stałam się jedną ze Srebrnych Wiedźm, najwybitniejszych wojowniczek, służących tylko swej przywódczyni. — powiedziała niedawna obrończyni. W końcu znaleźliśmy miejsce ze święcącym na biało drzewie, w jego okolicy kwitła zielona trawa, nieskażona odrobinką śniegu. Delikatnie ułożyłem Kirę, podkładając jej pod głowę zwinięty płaszcz.
— Wiesz, jak się nazywa ta majestatyczna roślina? — spytała, siadając na miękkiej zieleni. — To drzewo życia i wiecznej młodości, trudno je znaleźć, ponieważ nie jest konkretną rośliną. Wędruje po całym wielkim gaju i napełnia sobą określonego osobnika. Mówią, że wielkie szczęście czeka, tego, przed którym się objawi. Oprócz znaczenia symbolicznego ma jeszcze właściwości lecznicze, działają one na każde w okolicy, lwica niebawem powróci do dawnej siebie. Pewnie zastanawiasz się, skąd wzięła się taka reakcja u niej.
Freja jakby czytała z moich myśli, ta sprawa bardzo mnie trapiła. Miałem Kirę za nieugiętą wojowniczkę, bez słabości, a tu takie coś.
— Mówisz, jakbyś wiedziała, o co chodzi — Z uwagą wpatrywałem się w jej twarz, by odgadnąć zamiary.
— Wiedźmy słyszą głos lasu, a on zna wiele opowieści. Wiesz, że twoja przyszła żona nie pochodzi z plemienia lwów? A przynajmniej nie z tego szczepu. Widzę, że tego ci nie powiedziała, mogłam się domyślić po takiej zamkniętej w sobie wojowniczce. Urodziła się w szczepie Lwic, gdzie w wyniku błędu genetycznego rodzi się o wiele więcej kobiet, niż mężczyzn, przez co spada na nie więcej obowiązków. Została nauczona walki i pewnych zasad, twoja rasa zwie takie samice Amazonkami. Niestety sielanka nie trwała długo, któregoś dnia napadła na nich horda padlinożerców. Wiesz, sępy, hieny, było nawet parę niedźwiedzi. Ich liczebność przeważała tak bardzo, że odważne wojowniczki nie miały w ogóle szans, zabijały, zabijały, a wrogów nie malało. Zaczęły się gwałty, połączone z pożeraniem żywcem. Jeden bezcześcił ciało, a drugi już wbijał swe kły, by skosztować mięsa. Krzyki, jęki, mlaskanie, wszechobecna krew. Takie sceny trudno zapomnieć, szczególnie, jak się ma pięć lat. Przeżyła tylko ona, a że nie różniła się od wodza Czerwonego Słońca, to wziął ją pod swoją opiekę i uczynił własną córką. Tak wielkie hordy trudno spotkać, przeważnie tworzą się w chwili wielkiego głodu, atakując każdego na swej drodze, Amazonki miały ogromnego pecha, że ich wioska znalazła się na trasie ataku. Rany ciała goją się bardzo szybko, blizny na duchu pozostaną na wieki.
— Skoro już wiem, kim jesteś, przejdźmy do poważniejszego pytania. Co ty właściwie tutaj robisz, skoro Wiedźmy wypełniają tylko rozkazy Matki.
— Przecież mówiłam, że prowadzi mnie przepowiednia. Teraz tylko muszę trzymać się was. — Odłożyła włócznie i podłożyła ręce pod głowę.
— Co my mamy z tym wspólnego?
— Umiesz walczyć Shadow, ale umysłu lotnego nie posiadasz. Ognistą drogą jest Kira, srebrną ja, złotą nie wiem, a ty jesteś czwartą. Trudno tego nie dopasować do was. — Uśmiechnęła się, zamykając oczy.
— Pozwalasz, by jakaś przepowiednia stanowiła twoje życie? Przecież wszyscy bestioludzie chwalą się, że biorą przyszłość w swoje ręce.
— Czyżbyś się jeszcze nie nauczył, że słowa bardzo często różnią się od czynów? Każda istota pragnie decydować o sobie, dopuszczają się nawet do zaprzeczenia istot, lub istoty wyższych, byle tylko pokazać, że wszystko zależy od nich. Wprawdzie dla mnie głupstwo, istnieją czynniki, które znacząco wpływają na ich życie, ale nie zależą od nich. Wole być prowadzona wyboistą ścieżką, niż błąkać się w ciemnościach, przy migoczącym ogniu. A może istnieje inne wyjaśnienie twojej nie wiary w proroctwo. — Usiadła i spojrzała na mnie swymi błękitnymi oczyma.
— Co masz na myśli? — Czułem, jak jej spojrzenie niemal przewierca moją duszę.
— Ograniczają cię poglądy twojej rasy, rzadko kto z twojego plemienia ma więcej niż jedną samicę. Wyjątek stanowią ludzie potężni i bogaci, a ty nie zaliczasz siebie do nich.
— Jeśli będę pragnął więcej, nie docenię tego, co mam i stracę wszystko w bezmyślnej pogoni. Podzielone serce nie pokocha prawdziwie tak jak jedno całe.
— Jeśli wzmocnisz miecz kilkoma warstwami stali, będzie wytrzymalszy. Dom na wielu podporach okaże się stabilniejszy. — Nie odpuszczała Freja.
— Możecie przestać z tymi przenośniami? Martwego byście nawet obudzili i przyprawili o ból głowy — syknęła Kira, leżąc nieruchomo.

1 komentarz

 
  • emeryt

    emeryt · 11 maja · 202091556

    @krajew, musiałem przejść na twojego bloga aby w całości przeczytać ten odcinek. Musiałem przejść na twojego bloga, aby przeczytać jak najszybciej ten odcinek w całości. Poza tymi technicznymi usterkami, odcinek zaskakujący w treści i dający na przyszłość tyle kierunków. Tylko czy twój główny bohater da radę: trzy żony i do tego każda obdarzona w nadmiarze specjalnymi zdolnościami. Ale to twój problem, tylko za szybko nie zmierzaj do zakończenia. Przesyłam pozdrowienia.