"Boję się ... kiedy to zrozumiesz? " Cz.66

,,Przy mnie ta kobieta, która nie będzie narzekać
  a jej kredyt zaufania dla mnie droższy niż moneta
  Wiem, nie jestem łatwy, zbyt często neurotyczny
  wcześniej bardzo często osiągałem stan krytyczny
  wampir energetyczny - to już przeszłość, że tak powiem
  przy Tobie mam powody do uśmiechu na co dzień
  pisząc, że nie jestem godzien, nie wierzyłem że się uda
  nie chciałem wierzyć w cuda, była rutyna i nuda
  Pijąc poranną herbatę, tak spoglądam będąc w szoku
  jak stoisz u mego boku, w tym koku, w moim szlafroku, ta
  Odczuwam szczęście, czuję piękno chwili, spokój
  szczęśliwy dzieciak, który pragnął żyć - jestem gotów
  wziąć odpowiedzialność, być konsekwentnym
  nie jestem święty, ale dobry, powiedzmy
  że wiem, co mam już zrobić z moim życiem przepięknym
  żeby było najlepiej, jeśli nie będę przeklęty...,,


Tom przyszedł z miasta bo miał coś ważnego do załatwienia, a ja nadal myślałam nad tym jak z nim porozmawiać.  
-Tom mogę cię prosić?  
-Jasne. Ale muszę zerkać na dzieciaki. Są na dworze.  
-No dobrze. Ja chciałam z tobą porozmawiać.  
-O czym kochanie ?  
-O naszej przyszłości.  
-No to śmiało.  
-Bo chciałam się zapytać co ty myślisz o kolejnym dziecku? O tym co rośnie we mnie...
-Kochanie, ja się bardzo cieszę, że będziemy mieli kolejne dziecko. A ty nie ?  
-Ja się trochę boję, że nie damy sobie rady.  
-Czemu tak sądzisz?  
-Mamy dwójkę małych dzieci które dopiero wyrosły niedawno z pampersów.  
-To nic skarbie. Teraz mamy najlepsze czas na to by wychować nasze dzieci. Mamy wszystkiego pod dostatkiem. Mamy osoby, które są w stanie zrobić wszystko by nam pomóc. Niczego nam nie zabraknie. O to nie musisz się martwić. Damy sobie radę.  
-A kto zostanie z dziećmi jak ja będę w szpitalu?  
-Spokojnie kochanie. Zawsze ktoś się znajdzie chętny do pomocy. Nic się nie martw. Jeszcze dużo czasu. Nie myśl o tym. Wszystko będzie dobrze.  
-Mam taką nadzieję. Ale ja się boję porodu.
-Nic się nie martw skarbie. Będę przy tobie. Nie masz czego się bać.  

Pięć miesięcy później.  
Siedziałam na łóżku z obolałym kręgosłupem. Żadna pozycja mi nie odpowiadała. Było mi niewygodnie i proste czynności zaczęły sprawiać mi trudności przez brzuch. Nie nadążałam za dzieciakami. Na szczęście w domu zawsze był Tom, który zawsze panował nad sytuacją. Zostało mi jeszcze cztery miesiące w męczarniach. Już miałam dość tego brzucha.  
-Skarbie idziemy na spacer. - powiedział Tom i zaczął pomagać wstać mi z łóżka, bo naprawdę nie miałam siły.  
-Nie chce mi się iść. Mam dosyć chodzenia. Kręgosłup mnie boli.
-No to więc dlatego trzeba iść na spacer. Nie pójdziemy daleko. Ale musisz trochę się ruszyć. Bo już od tygodnia nie wychodziłaś z łóżka. To nie jest dobre. Dalej wstawaj skarbie i idziemy.  
-No dobrze. - powiedziałam i wstałam z łóżka. Moje ubrania były już uszykowane. Dzieciaki gotowe do wyjścia. Szybko się ubrałam. Wzięłam tylko smycz Emily i wyszliśmy. Po chwili koło mnie stał Tom. Złapał mnie za rękę i to samo zrobiły dzieciaki. Oczywiście trzymając smycz z Emily. Nasz cudowny patent, żeby dzieciaki się nie kłóciły po drodze kto ma trzymać smycz więc są dwie. Śmiesznie to wyglądało, ale przynajmniej była cisza po drodze i nikt się nie kłócił. Szliśmy dość spory kawałek. Byliśmy na lodach, zamówiliśmy pizzę na wynos i zanim wróciliśmy do domu było już ciemno. Kręgosłup tak mnie bolał, że nie mogłam wytrzymać. Dzieciaki zjadły pizzę, a dla mnie Tom przygotował zdrowe kanapki. Najadłam się do syta. Teraz brakowało mi tylko spokoju. Tom położył dzieciaki spać, a ja poszłam się kąpać. Leżałam sobie w wannie, w ciepłej wodzie relaksując się wolną chwilą i chwilowym ukojeniem. Po dziesięciu minutach dołączył do mnie Tom. Leżeliśmy tak dosyć długo. Co jakiś czas dolewając ciepłej wody.  
-Jak się czujesz kochanie?
-W tej chwili znakomicie, tylko plecy trochę bolą.  
-Ja wymasuje.  
-Nie trzeba Tom. Wystarczy, że mnie przytulasz i nie patrzysz na mnie jak na grubasa .  
-Skarbie nie jesteś grubasem, a nawet gdybyś była to co z tego? Jesteś moim największym skarbem. Gdybym czy chudym co to za różnica. A poza tym nie była byś gruba, tylko byś miała większą powierzchnię erotyczną.
-Ha ha ha. Kocham cię. Ale muszę ci powiedzieć, że coraz bardziej się obawiam dnia porodu. Ten czas trochę za szybko leci.  
-Mówiłem ci skarbie, że nie masz się czego bać. Będę i jestem cały czas przy tobie. Nigdy cię nie zostawię. Będę trzymał cię za rękę i nie puszczę.  
-Dziękuję kochanie.  
-Nie masz za co. Taki mój obowiązek. To moje dziecko w ciele które należy tylko i wyłącznie do mnie. I muszę im dać wszystko to co najlepsze. Dać to czego ja i ty nigdy nie mieliśmy.  
-Nie przesadzaj, za bardzo też nie można rozpieszczać, bo w głowie się dzieciakom od tego przewraca.  
-Wiem, ale kiedyś docenią to co my dla nich zrobiliśmy. Zobaczysz. - wyszliśmy z łazienki i poszliśmy do sypialni. Położyłam się na łóżku, a Tom zgasiła światła. byłam przekonana,że pójdziemy spać, ale Tom miał inne plany.  
-Usiądź kochanie.
-Po co?
-Nicole, czy będzie w życiu jakiś dzień w którym mnie posłuchasz? - nic nie mówiąc usiadłam po turecku.  
-Rozluźnij się. - powiedział i zaczął masować moje obolałe plecy. Było mi tak dobrze, że prawie zasnęłam na siedząco. Po około czterdziesto minutowym masażu, było mi już o niebo lepiej. Nie bolał mnie już kręgosłup, to znaczy nie w takim stopniu jak bolał i dzięki Tomowi przespałam całą noc.  

***
Jest kolejna. Mam nadzieję, że się spodoba. Kolejna część będzie bardziej emocjonująca. :*
Peja - Szczęście (Zielon Blend)
Pozdrawiam :*

2 771 czyt.
100%202
emilka38

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1083 słów i 5834 znaków

Komentarze (2)

 
  • Czekoladowytorcik

    Czekoladowytorcik 27 sie 2016

    Bardzo dobrze napisana kolejna część tylko cały czas powtarza ze boi się porodu. Czy w planie jest nwm..kogoś śmierć? Czy coś pójdzie nie tak ? :(

  • Lili797

    Lili797 27 sie 2016

    Cudowne