"Boję się ... kiedy to zrozumiesz? " Cz.64

,,Gdy towarzyszy tobie znowu ten gniew
  Przeszywa ciebie chłód kolejny raz
  Gdy myślisz ze to już straciło sens
  Nadzieja narodzi się na nowo w nas...,,


Coś było ze mną nie tak. Co rano jak wstawałam czułam się fatalnie. Wszystko mnie bolało. Nie mówiłam nic Tomowi, bo by się niepotrzebnie martwił. Mieliśmy dzisiaj w planach duże zakupy, ale nie byłam pewna co z tego wyjdzie. Nie czułam się na siłach, żeby iść na zakupy i chodzić godzinami po sklepach. Dzieciaki jak zwykle były pełne energii. Nie dała bym sobie rady w sklepie. Emily domagała się spaceru, ale po prostu nie miałam na nic siły.  
-Tom, zrobisz mi kawę?  
-Jasne kochanie. Co tylko zechcesz.  
-Dziękuję kochanie. - powiedziałam i przytuliłam go mocno.  
-Coś się dzieje? Blada jesteś.  
-Nie, nic mi nie jest. Po prostu źle się poczułam. Myślę, że jak wypiję kawę to będzie dobrze.
-W takim razie jak się źle czujesz, to zakupy sobie dzisiaj odpuścimy. Jeszcze jest dużo w lodówce więc chyba damy sobie radę. Twoje zdrowie skarbie jest ważniejsze.
-Dziękuję skarbie. Zajmiesz się dzieciakami? Ja dzisiaj nie dam rady.  
-No pewnie, że tak. Idź spać sobie kochanie.
-Nie chce mi się spać. Mam ochotę na kawę. I coś słodkiego.
-Już się robi. - powiedział Tom i wyszedł z pokoju i zaledwie dziesięć minut później miałam już kawę i całą paczkę wafelków czekoladowych. Położył mi to na stolik koło łóżka i ucałował. I poszedł do dzieciaków. Zrobił im śniadanie i poszedł z mini na spacer. Mi w pewnym momencie zrobiło się bardzo niedobrze. Pobiegłam szybko do łazienki i zaczęłam wymiotować. Zanim do domu przyszedł Tom z dzieciakami zdążyłam się lekko ogarnąć.  
-Hej kochanie, jak się czujesz?  
-Fatalnie.  
-Może zadzwonię po Mario?  
-Nie ma takiej potrzeby. Minie samo.  
-Nie powiedziałbym. Wyglądasz jak zombie.  
-Nie przesadzaj. Człowiek ma prawo poczuć się gorzej. Przecież nie jestem robotem.  
-Wiem kochanie. Ale serio już dawno cię nie widziałem w takim stanie.
-Nic mi nie jest. Nie denerwuj mnie ok ?  
-Co to za humorki?  
-Przestań już. Ja chcę jeszcze spać.  
-Dobrze, dobrze. Nie denerwuj się nerwusie. I dzwonie po Mario.  
-Nawet się nie waż.  
-Też cię kocham. Dobranoc.  
-Nawet mnie nie dotknie, więc nie masz po co do niego dzwonić.
-Tylko zobaczy co jest nie tak i będzie dobrze.  
-Nie ma takiej opcji. Powiedziałam nie to nie. Coś jeszcze jest niejasne?  
-Przyjąłem. Dobranoc kochanie. - powiedział i przytulił się, ucałował i poszedł do dzieciaków. Spałam tak sobie jeszcze jakieś dziesięć minut i znowu to samo, ale tym razem mdłości się nasiliły. To było nie do wytrzymania. Z każdą minutą czułam się coraz gorzej. Miałam mroczki przed oczami. To było coś strasznego. Tom przychodził co minutę, ale wcale mi tym nie pomagał. Drażniły mnie zapachy z kuchni i to jak kręcił się w kółko. Nie miałam na nic siły i to było straszne. Ale miałam nadzieję, że jak się wyśpię to mi przejdzie i będę mogła normalnie funkcjonować. Bo to mnie wykończy. Czułam się, jakby ktoś przejechał mnie czołgiem. Byłam tak wykończona, że poszłam spać nawet nie wiem kiedy. Spałam do samego rana. Chociaż czułam jak Tom mruczy przez sen starałam się nie ruszać i nie zwracać na to uwagi, bo jak tylko się ruszyłam czułam się jeszcze gorzej. Dobijał mnie ten stan, ale byłam bezradna.  
-Dzień dobry kochanie. Jak się spało?  
-Nie wiem czy taki dobry.  
-Nadal tak źle się czujesz?  
-Tak.  
-Ja dzwonie po Mario.  
-Nawet się nie waż.  
-To lepiej ty ze mną nie dyskutuj, bo zaraz przełożę przez kolano i będzie lanie za każdy sprzeciw.  
-Tom, ale nie ma sensu po niego dzwonić. Po prostu gorszy dzień. To minie.  
-Nie ma takiej opcji. Zaraz wracam, a ty leż sobie spokojnie.  
-Tom! Ty dupku! Jeszcze się z tobą policzę! - zdążyłam krzyknąć, a on posłał w moją stronę całuska i wyszedł z pokoju. Naprawdę nie miałam ochoty tłumaczyć się z tego co mi dolega. Dosłownie pół godziny później do pokoju zawitał Mario.  
--Cześć krasnalu.  
-Nie jestem krasnalem. Nic mi nie jest i możesz już sobie iść do domu.  
--Co za powitanie. A ja wiem coś innego. Zakładam, że coś ci jest, bo Tom nie dzwoni z tak pilnym telefonem, żebym tu przyjechał, więc teraz ładnie mi powiesz co ci jest.
-Nic nie będę mówić. Możesz już sobie jechać. Nic mi nie będzie, a ty niepotrzebnie tu przyjechałeś.  
-Widocznie potrzebnie.  
-Tam są drzwi. - pokazałam mu palcem i położyłam się do nich tyłem po czym dodałam ostre. -Dobranoc!
-Skarbie nie przesadzaj, bo zachowujesz się jak jakiś rozwydrzony bachor.  
-Psychol! Nie gadam już z tobą. - słyszałam jak wychodzą z pokoju i Tom coś gada do Mario. Poczułam takie mdłości, że dosłownie pobiegłam do łazienki. Po chwili był koło mnie Tom łapiąc moje włosy. Zaczęłam wymiotować i nagle w drzwiach pojawił się Mario i paczył na mnie jak rzygam. Byłam tak wściekła, że nie wiedziałam co mam robić. Spojrzałam na Toma i pokazałam jemu i Mario środkowy palec, a te durnie zaczęły się śmiać. Nie wiem co w tym było śmiesznego. Umyłam szybko twarz i poszłam do pokoju z małą pomocą Toma. Położyłam się i spojrzałam na nich. Wpatrywali się na mnie jakby chcieli mnie zaraz zabić. To było straszne. Przecież ja nic nie zrobiłam tylko gorzej się poczułam. Czy to coś złego? -Nie patrzcie się tak na mnie.
-A dlaczego nie?
-Bo tak nie chcę i nie lubię.  
-Kobieto daj się zbadać i pojadę sobie. Ile ty masz lat.  
-Dużo! i co z tego ile mam lat?! powiedziałam, że ma po ciebie nie dzwonić, więc dlaczego to zrobił?  
-Nie mam pojęcia. Może dlatego, że cię kocha i się o ciebie martwi. - spojrzałam na Toma. Zamknęłam oczy i słyszałam jak się do mnie zbliżają. Przeszła mnie gęsia skórka. Mimo, że znałam Mario, to i tak przerażał mnie fakt, że jest lekarzem, a ja nigdy się za mini nie przepadałam. Zbadał mnie po czym zadał pytanie którego nigdy w życiu się nie spodziewałam usłyszeć...  


***
Jest kolejna. Co prawda nie mam za dużo czasu, ale takie krótkie części myślę, że dam radę dodawać. Jeszcze trochę będę kończyła to opowiadanie, bo już trochę się ciągnie i myślę nad napisaniem kolejnego.  
KAEN: KIM JESTEM
Pozdrawiam :*

2 336 czyt.
100%236
emilka38

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1188 słów i 6348 znaków ·

Komentarze (6)

 
  • Olifffka

    Olifffka 10 sie 2016 ip:109196252

    Extra.

  • emilka38

    emilka38 9 sie 2016

    Dziękuję za komentarze. Jesteście cudowni

  • Misiaa14

    Misiaa14 9 sie 2016

    Kolejne dziecko ^^cudo

  • Malineczka2208

    Malineczka2208 9 sie 2016

    świetne

  • Mikusia

    Mikusia 9 sie 2016 ip:82932

    Super

  • an

    an 8 sie 2016 ip:82145223

    hehe ona będzie w ciąży