Materiał znajduje się w poczekalni.
Prosimy o łapkę i komentarz!

Remont 63 - Finał

Remont 63 - FinałCzęść mnie krzyczała z oburzenia i wstydu, a druga... druga po prostu się rozpływała.  

Czułam, jak oba kutasy poruszają się we mnie w nierównym rytmie — Janusz niepewnie, jakby wciąż bał się zrobić mi krzywdę, a Bandziorek brutalnie, głęboko, jakby chciał mnie przebić na wylot.  
Moja cipka płonęła, rozciągnięta do granic możliwości, każdy ruch wywoływał falę mieszanych doznań: palący ból i jednocześnie głęboką, zwierzęcą przyjemność.

— O kurwa... ale jest ciasno... — sapnął Janusz prosto w moją szyję. Jego głos drżał, ale biodra już nabierały tempa. Czułam, jak jego dłonie zaciskają się na moich biodrach, palce wbijają się w skórę tak mocno, że na pewno zostaną siniaki...

Bandziorek zaśmiał się chrapliwie, przyspieszając.

— No co ty, Januszek? Nigdy nie ruchałeś baby we dwóch? Rozluźnij się, a może i ona to polubi... co? pani profesor? Będziesz teraz chciała dawać dwom na raz?

Nie byłam w stanie odpowiedzieć. Z moich ust wydobywał się tylko stłumiony jęk, bo Stanisław, który do tej pory stał z boku i ciężko oddychał, nagle złapał mnie za włosy i wepchnął swojego wciąż twardego, śliskiego od moich soków kutasa prosto do ust. Smakował mną i nim samym — słony, ciężki, dominujący.

— Ssij, pani Martusiu... — warknął. — Nie myśl, że skończyliśmy z tobą. Jeszcze cię trochę poużywamy... I twoich dziurek.

Teraz byłam całkowicie wypełniona. Trzech mężczyzn naraz. Trzech robotników z ekipy remontowej, którzy jeszcze kilka godzin temu gapili się na mnie ukradkiem, gdy chodziłam po mieszkaniu w krótkiej spódniczce.  
A teraz leżałam na tym starym, trzeszczącym łóżku jak jakaś ich prywatna... dziwka.
O Boże!

Łóżko znowu jęknęło głośno. Jedna z nóg wyraźnie się ugięła. Bandziorek tylko parsknął śmiechem i jeszcze mocniej wbił się we mnie.

— Jak się rozwali, to będziemy cię paniusiu rżnąć na podłodze... Albo na tym stole w kuchni. Albo... kurwa, na tarasie, żeby... żeby cała wieska słyszała!

Janusz nagle przyspieszył, jakby te słowa go nakręciły. Jego ruchy stały się mniej chaotyczne, bardziej zwierzęce. Czułam, jak oba penisy ocierają się o siebie wewnątrz mnie — to było coś, czego nigdy wcześniej w życiu nie doświadczyłam. Zupełnie.
Rozkosz była tak intensywna, nie do opisania, że aż przerażająca. Moje ciało zaczęło drżeć, nogi same się rozchyliły jeszcze szerzej, jakby chciały ich wpuścić głębiej.

Stanisław pociągnął mnie za włosy mocniej, wpychając wielki członek aż do gardła.

— Patrz na mnie, kiedy ssiesz — rozkazał władczo, tonem nie znoszącym sprzeciwu.

Podniosłam załzawione oczy. Widziałam w jego spojrzeniu czystą, męską satysfakcję. To nie była już tylko chęć "wyruchania pani profesor”. To była jakby form zemsty za wszystkie te tygodnie, kiedy musieli przyglądać mi się, gdy ja kusiłam ich i prowokowałam krótkimi spódniczkami... rozchylonymi bluzeczkami.

Bandziorek nagle złapał mnie za piersi, ścisnął mocno i zaczął ugniatać.

— No dalej, pani profesor... dalej Martusia... dojdź na dwóch kutasach. Chcemy to poczuć.  

Nie chciałam. Naprawdę nie chciałam dać im tej satysfakcji. Ale moje ciało mnie zdradziło. Falą nadchodził orgazm — potężny, głęboki, taki, który zaczyna się gdzieś w podbrzuszu i rozchodzi po całym ciele jak prąd.  

Zaczęłam się trząść, cipka zacisnęła się spazmatycznie wokół obu penisów.

— O kurwa... ona dochodzi! — jęknął Bandziorek i tylko przyspieszył, waląc we mnie jeszcze mocniej.

— No to dawaj... ściśnij nas mocniej, ściśnij suko...

Orgazm uderzył we mnie jak fala. Całe ciało wygięło się w łuk. Czułam, jak moje soki spływają po udach, jak oba ich trzony ślizgają się jeszcze łatwiej w mojej pulsującej cipce.

Janusz wytrzymał może jeszcze kilkanaście sekund. Z głośnym stęknięciem wbił się głęboko i zalał mnie gorącym nasieniem.  
Bandziorek, czując, jak tamten się spuszcza, ryknął i też doszedł — mocno, długo, pompując we mnie swoją spermę aż po samą macicę.

Stanisław wyciągnął kutasa z moich ust dopiero, gdy obaj skończyli. Spojrzał na mnie z góry — na moją rozmazaną szminkę, załzawione oczy, rozchylone usta.

— A teraz ty, Stachu... — powiedział Bandziorek, wycofując się ze mnie z obrzydliwym mlaśnięciem. — Wsadź jej jeszcze raz.

Leżałam tam, dysząc ciężko, cała w pocie i spermie, z cipką czerwoną i otwartą, z której powoli wypływała mieszanka ich nasienia.

I wiedziałam, że to jeszcze nie koniec.
A oni tylko się roześmiali.

1 komentarz

 
  • Użytkownik Lena123

    Aż zrobiło mi się mokro na samą myśl, że mogłabym być na Twoim miejscu...

    1 godz. temu

  • Użytkownik Historyczka

    @Lena123  

    Staram się jak mogę być realistyczną, żeby się każda z czytelniczek mogła należycie wczuć... :)

    1 godz. temu

  • Użytkownik Lena123

    @Historyczka  

    Ojej... wczułam się i to bardzo😍

    1 godz. temu

  • Użytkownik TakiJeden

    @Historyczka  
    Realizm opisu działań trzech "oprawców" oraz doznań ich "ofiary", pozwala przypuszczać, że to nie fantazja Autorki, ale wspomnienia rzeczywistych, własnych przeżyć.

    4 minuty temu