Remont 37

Remont 37Nie mieli też wątpliwości, że pierwszy weźmie mnie Stanisław. Jednak majster był tak zmordowany tachaniem wiadra, że oddał pole. W tej sytuacji, swą szansę zwietrzył Bandziorek: -Ja! Ja pierwszy! - zakrzyknął z błyskiem w oku. Czułam, że jestem łupem, którym oni się dzielą, a ja nie mam nic do gadania. Jednak, o dziwo, szalenie mnie to podniecało. -Panowie... jak możecie... nie wyrażam zgody... postąpiliście nieuczciwie... - Mój sprzeciw tylko ich rozjuszał, w najmniejszym stopniu nie był w stanie powstrzymać. Nie istniała taka siła, która ich by powstrzymała... Nawet nie dyskutowali ze mną. Tylko Bandziorek nakazał Januszowi, żeby mu mnie przytrzymał... Wstałam i zaczęłam uciekać, ale w szpilkach nie ubiegłam za daleko. Młodzi mężczyźni chwycili mnie za ręce i poprowadzili do stołu. Nawet nie próbowałam się wyrywać, wiedziałam, że to nie ma żadnego sensu. Czułam się jak ofiara prowadzona na rzeź... Tyle, że mnie czekało co innego... Po doprowadzeniu do stołu, Bandziorek obrócił mnie i popchnął tak, że rozłożyłam się na blacie na plecach.

Historyczka

opublikowała opowiadanie w kategorii erotyka, użyła 198 słów i 1125 znaków, zaktualizowała 14 maj 2020.

1 komentarz

Zaloguj się aby dodać komentarz. Nie masz konta? Załóż darmowe konto

  • Wielbiciel

    A w środeczku pewnie aż chlupało z podniecenia...