"O dziewczynie, która okazała się być mną" cz. 58

Kamil
*****
Ze łzami w oczach wsiadłem do samochodu. Nie chciałem wyjeżdżać i tak cholernie nie chciałem zostawiać Zuzy. Czy miałem jakieś wyjście? Nie i to bolało najbardziej. Nie mogłem nic zrobić. Nie miałem jeszcze osiemnastych urodzin i to niestety rodzice decydowali o moim życiu.  
Widziałem ją jak stoi na podjeździe i płacze. Moje serce w tamtym momencie rozpadło się na miliony kawałeczków.  
W samochodzie nikt nic nie mówił. Wszyscy milczeli a przez to powstała bardzo krępująca sytuacja. Nie zamierzałem się do nich odzywać. Moim celem było jak najbardziej zepsuć im wyjazd żeby jeszcze pożałowali tego co zrobili mi i mojemu bratu. Zastanawiałem się dlaczego on jedzie z nami. Nie chciał wyjeżdżać a przecież jest pełnoletni. Naprawdę skusiła go perspektywa szczęśliwej rodziny? Jak oni chcą zbudować szczęście w rodzinie wyprowadzając się na drugi koniec Polski z daleka od wszystkich znajomych i to w dodatku rujnując mi życie? Czy tylko ja tu jestem niezadowolony z tej sytuacji?
Samochód ruszył, zaczęliśmy powoli wyjeżdżać. Ostatni jeszcze raz spojrzałem w tylną szybę na moją ukochaną. Nadal płakała z resztą ja też.  
jechaliśmy a ja postanowiłem do niej napisać. Nie ma takiej opcji żeby nasz kontakt się urwał.  
Ja: Już tęsknie kochanie i proszę nie płacz <3
Moja królewna: Ja też tęsknie <3
Ja: Kocham Cie
Moja królewna: Ja ciebie bardziej  
Włożyłem słuchawki w uszy i puściłem moją ulubioną składankę. Zamknąłem oczy i już miałem wszystko gdzieś.  
***
Chyba mi się przysnęło bo jak otworzyłem oczy staliśmy na stacji benzynowej. W samochodzie była tylko mama i Damian. Ojciec zapewne tankował samochód.  
Wziąłem portfel i otworzyłem drzwi.
- Gdzie idziesz?- spytała mama. No a gdzie ja mogę iść... Nie odpowiedziałem. Byłem na nią za bardzo zły i nie zamierzałem wdawać się w dyskusję.
- Może byś tak odpowiedział?
- A gdzie ja mogę iść będąc na stacji benzynowej? Chyba do sklepu coś kupić bo tak się składa, że pic mi się chce.
- Mamy wodę w bagażniku przynieść ci?
- Nie dzięki. I tak muszę się przewietrzyć.
- Tylko nie za długo bo zaraz jedziemy.- powiedziała ale ja tylko zamknąłem drzwi.  
Poszedłem na stacje po sok pomarańczowy. Stanąłem przy kasie a za ladą stała młoda blondynka.
- Tylko to dla ciebie?- spytała puszczając do mnie oko. Sorry laska ale zajęty jestem.  
Chyba będę musiał to sobie napisać na czole.  
- Tak- odpowiedziałem tylko a ona zaczęła poprawiać włosy. Boże, serio dziewczyno? Nie widać, że nie jesteś w moim typie?  
Chyba zauważyła, że nie wzbudziła mojego zainteresowania bo od razu zmienił się jej wyraz twarzy.  
- 3,50 zł- powiedziała bez humoru co trochę mnie rozbawiło. Gdzie się podział twój uśmiech dziewczynko?  
Po zrobieniu zakupów skorzystałem jeszcze z toalety i zacząłem wolnym krokiem wracać w stronę samochodu.
Postanowiłem jeszcze skorzystać z okazji i zadzwoniłem do Zuzy. Miałem szczęście, że odebrała.
- Hej słońce- powiedziałem i byłem niemal pewny, że się uśmiechnęła.
- Hej- powiedziała tym swoim słodkim głosem i aż mnie dreszcze przeszły.
- Jak tam?- spytałem już troszkę poważniej
- Wróciłam do domu i cholernie tęsknie
- Ja też ale niedługo się zobaczymy. Żaden facet cie tam nie wyrwał już?- spytałem w żarcie
- A było paru- powiedziała śmiejąc się a ja się ucieszyłem, że udało mi się poprawić jej humor
- O kurczę to może jednak umówię się z tą kasjerką.- odpowiedziałem
- Co? Jaką? Nie ma takiej opcji!- krzyknęła mi w słuchawkę. Zacząłem się śmiać.
- Żartowałem kochanie. Ona nie dorasta ci do pięt. Możesz być spokojna.  

***
Oczami mamy Kamila
***
Patrzyłam jak mój syn wychodzi ze sklepu. Rozmawiał przez telefon w ogóle się nie spiesząc. Śmiał się co było rzadkim widokiem. Już dawno nie widziałam go radosnego. Czy my aby na pewno dobrze robimy? Oni mają tu swoje życie a my tak po prostu kazaliśmy im wyjechać.  
- Myślisz, że to dobry pomysł?- spytałam męża, który właśnie wsiadł do samochodu
- O czym ty teraz mówisz?- spytał poważnym głosem
- O przeprowadzce. Co jeżeli popełniamy błąd?
- Co cie nagle tak wzięło na rozmyślanie? Już wszystko załatwione- powiedział a ja sama już nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć.  
- Powiedzieć wam coś?- odezwał się nagle Damian, który siedział na tylnym siedzeniu. Spojrzałam na niego a on wyraźnie był zdołowany.
- Zanim się pojawiliście wszystko było dobrze a widok, który teraz macie za oknem  był cały czas. Kamil nigdy nie chodził przygnębiony no chyba, że się pokłócił z Zuzą co się zdarzało bardzo rzadko. A szkoła? Znów ma zaczynać wszystko od nowa? Ja sobie jakoś poradzę ale pomyślcie czy Kamil aby na pewno też da radę.  
Spojrzałam jeszcze raz na mojego młodszego syna. Skończył rozmawiać przez telefon. Widać było, że westchnął patrząc w naszą stronę. Gdy wsiadł do samochodu temat ucichł a my ruszyliśmy w dalszą drogę.

*****
Kamil
*****
Ruszyliśmy a ja, tak jak poprzednio włączyłem muzykę na słuchawkach próbując się odprężyć. Po rozmowie z Zuzą czułem się trochę lepiej. Mój humor lekko się poprawił i mam nadzieję, że jej też.  
Nie patrzyłem gdzie jedziemy bo zbytnio mnie to nie interesowało. Nagle rodzice zaczęli coś szeptać między sobą. Nie słuchałem ich. Zdecydowanie bardziej wolałem moje piosenki.
Mama uśmiechnęła się do taty a on pokiwał głową. W tamtym momencie zacząłem być ciekawy o co chodzi. Na najbliższych światłach tata zawrócił i w pierwszej chwili pomyślałem, że może pomylił drogę ale gdy dłuższy czas zaczęliśmy się cofać ciekawość wzięła górę.  
Zdjąłem słuchawki i wyłączyłem muzykę.  
- Co robimy? To chyba nie jest dobra droga- powiedziałem patrząc w stronę rodziców. Mama odwróciła się do tyłu i spojrzała na mnie z uśmiechem.  
- Wręcz przeciwnie, to jest bardzo dobra droga. Gdzie ta twoja Zuza mieszka?- powiedziała a ja myślałem, że się po prostu przesłyszałem.
- Mówisz poważnie?- spytałem dalej będąc w szoku
- No jasne, że tak. Rozmawialiśmy z tatą i plany się zmieniły- odpowiedziała i mrugnęła do mnie okiem
- Nawet nie wicie jak się cieszę- powiedziałem szczęśliwy jednak dalej to do mnie nie docierało. Co się takiego stało, że tak nagle zmienili plany?
- To jak będzie z tym adresem?- spytał tata a ja od razu powiedziałem dokładny adres Zuzy. No to będzie miała dziewczyna niespodziankę. Mam nadzieję, że się ucieszy.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                              Zaczęliśmy jechać w stronę jej domu a ja nie uprzedziłem jej o wizycie.  
Z daleka już widziałem jej podwórko i nie mogłem się doczekać aż ją zobaczę. Nie widzieliśmy się może ze dwie godziny a ja zdążyłem już zatęsknić za tymi wszystkimi pięknymi chwilami, za jej humorkami, za jej idealnym wyglądem a nawet za naszymi sprzeczkami. Podjechaliśmy pod bramę a ja wyskoczyłem z auta jak oparzony. Najpierw otworzyłem drzwi od strony pasażera gdzie siedziała moja mama. Uściskałem ją i dałem buziaka w policzek.
- Dziękuję- szepnąłem jej na ucho i poczułem jak po jej policzku spływa pojedyncza łza.  
- Mam nadzieję, że teraz już cały czas będziesz szczęśliwy.  
- Dzięki wam będę- powiedziałem i jeszcze przybiłem piątkę z tatą. Jestem im naprawdę bardzo wdzięczny za to co zrobili.  
Pobiegłem od razu do drzwi domu mojej ukochanej i zacząłem pukać.  
Otworzyła niepewnie a gdy mnie zobaczyła była w takim szoku, że nie była w stanie nic zrobić a przynajmniej tak mi się wydawało.
- Nie wyjeżdżasz?- spytała gdy już troszkę się otrząsnęła
- Pozwolili mi jeszcze troszkę cie podręczyć.- powiedziałem czekając na jej reakcję.
- Co!? Ile?- spytała prawie krzycząc ze szczęścia
- Tak gdzieś do końca życia- powiedziałem puszczając jej oczko a ona rzuciła mi się w ramiona. Tuliła się do mnie płacząc ze szczęścia. Właśnie takiego powitania oczekiwałem.
- Kochanie bo mnie udusisz- powiedziałem śmiejąc się a ona lekko się ode mnie odsunęła. Patrzyła na mnie a ja ją pocałowałem. Od razu odwzajemniła pocałunek. Brakowało mi tych słodkich ust. Całowaliśmy się nie zwracając uwagi na jej rodzinę i moją. To był chyba najdłuższy i jeden z najlepszych naszych pocałunków.  
Odsunęliśmy się od siebie gdy brakowało nam powietrza a wszyscy dookoła nas oklaskiwali.  
- Nigdy więcej mnie nie zostawiaj nawet jeżeli miałyby być to głupie dwie godziny- powiedziała śmiejąc się  
- Obiecuję kochanie, kocham cie- odpowiedziałem również się uśmiechając  
- Ja ciebie też- powiedziała i przytuliła się do mnie.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Hejo wszystkim. Cieszycie się z takiego zwrotu akcji? ;)  
Spokojnie to jeszcze nie koniec tej historii ;)

nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1712 słów i 8988 znaków.

5 komentarzy

 
  • nasiaaa

    Wieeeeeeeki mnie tu nie było.... Bardzo przepraszam :( niebawem pojawi się kolejna a zarazem już ostatnia część tego opowiadania :) :( pozdrawiam wszystkich ;*

  • Wika78

    Czekam z niecierpliwością świetne opowiadanie

  • HateSchoolSoMuch

    To niezły zwrot akcji.. Czekam na więcej ❣️☺️

  • nasiaaa

    @HateSchoolSoMuch ;) :*

  • nastolaka

    Aż dam serce :*  
    Czekam na kolejną część z niecierpliwością :*

  • nasiaaa

    @nastolaka ooooo dziękuję ;*

  • cukiereczek1

    Czekam na kolejną z niecierpliwością kochana 😍😍😙😙

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 dziękuję kochana ❤❤