"O dziewczynie, która okazała się być mną" cz. 35

Zuza
*****
Kamil odebrał mnie ze szpitala i razem z jego bratem postanowili odwieść mnie do domu. Rodziców podobno nie ma, powiedzieli mi, że wyjechali gdzieś na weekend. Trochę szkoda bo dawno się z nimi nie widziałam no i się stęskniłam szczególnie za moją małą Aurelką. No cóż będę musiała jakoś wytrzymać te dwa dni. Mam nadzieję, że Kamil albo dziewczyny dotrzymają mi towarzystwa bo nie chce mi się siedzieć samej w czterech ścianach a lekarz zabronił mi narazie szaleć. Po tym co się ostatnio stało jednak wole się go posłuchać i oszczędzić sobie nieprzyjemnych zdarzeń zwłaszcza, że to mogło się skończyć naprawdę tragicznie.
Jesteśmy już prawie na miejscu. Żaden z chłopaków nie odezwał się do mnie przez całą drogę i nie mam pojęcia dlaczego. Kamil był tak zestresowany i zamyślony, że zaczęłam się zastanawiać co takiego mogło się stać.  
Po tym jak wjechaliśmy na podwórko brat Kamila się z nami pożegnał i odjechał zostawiając nas samych.
- A ty nie jedziesz?- spytałam z uśmiechem  
- A co? Wyganiasz mnie?- spytał z zadziornym uśmiechem przyciągając mnie do siebie. Ręce podłożył na moich bioderkach i zaczął nimi delikatnie kołysać.  
- Ciebie bym nigdy nie wygoniła
- Ach tak? Pożyjemy zobaczymy- odpowiedział mi śnieżnobiałym uśmiechem. Skierowaliśmy się w stronę drzwi wejściowych. Zdziwił mnie fakt, że zamek zaczął otwierać Kamil.
- Skąd masz klucze?- spytałam zdziwiona
- Twoi rodzice mi dali
- Ale po co?
- Oj maluszku dużo pytań zadajesz- powiedział i odwrócił się do mnie żeby pocałować mnie w czubek głowy.
Weszliśmy do środka gdzie było kompletnie ciemno mimo, że na dworze było jasno. Rodzice pozasłaniali wszystkie okna. Gdy już miałam zacząć rozsłaniać nagle światło się zapaliło a moim oczom ukazało się całe grono znajomych.
- Wszystkiego najlepszego Zuza!- krzyknęli wszyscy naraz chórem. Byłam w tak wielkim szoku, że nie wiedziałam co mam powiedzieć. Przez chwilę musiałam się zastanowić z jakiej to okazji... Nie ma to jak zapomnieć o własnej 18. W sumie to od dawna to planowałam jak to będzie wyglądać. Jaką zrobie imprezę, kogo zaproszę... Planowałam dosłownie wszystko ale potem był wyjazd i kompletnie o tym zapomniałam. Czas tak szybko mi minął, że wszystko wyleciało mi z głowy.  
- Oj dziękuję!- powiedziałam wzruszona
Odwróciłam się w stronę Kamila, który nie wiem skąd nagle w rękach miał prześliczny i w dodatku ogromny bukiet kwiatów. Zatkałam usta rękoma żeby nie zacząć krzyczeć z radości.  
- Ty to wszystko zaplanowałeś?- spytałam płacząc z radości  
- Kochanie to nie pora na łzy. A kto miał pamiętać o twoich urodzinkach jak nie ja? Mam nadzieję, że niespodzianka się podoba
- Oj nawet mnie wiesz jak bardzo!- powiedziałam i rzuciłam mu się w ramiona całując w usta. Chwilę tak staliśmy a goście śpiewali "gorzko, gorzko"  
Potem każdy zaczął podchodzić, wręczać prezenty, składać życzenia urodzinowe. Kamil ściągnął tu wszystkich... Wszystkie najważniejsze dla mnie osoby, moje przyjaciółki, nową ekipę, ludzi z klasy. Lepiej nie mogłam sobie tego wymarzyć. Jest po prostu dokładnie tak jak chciałam.  Zabawa była przednia. Wszyscy tańczyli, było karaoke, polało się trochę alkoholu, był niesamowity tort. Zabawa trwała do późna w nocy i nikt nie chciał iść. W końcu wszyscy zmęczeni rozeszli się do domów.   Kamil natomiast oświadczył, że dla nas to nie koniec imprezy.  
- Jak to nie?  
- Mam dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę.- powiedział i zawiązał mi oczy opaską żebym nic nie widziała. Wyszliśmy z domu i skierowaliśmy się do samochodu. Jechaliśmy dobre 20 minut i nikt się nie odezwał. Zaczęłam się stresować gdzie on może mnie wywieść. Byłam taka ciekawa, że kusiło mnie zdjęcie tej przeklętej opaski ale gdy tylko próbowałam ją trochę odsunąć Kamil trzymał moje ręce nie dając nic zrobić  
- A może malutka podpowiedź?- spytałam z nadzieją, że mi coś powie  
- Niecierpliwa jesteś- powiedział śmiejąc się. Łatwo mu powiedzieć bo to nie jego wywożą w środku nocy z opaską na oczach.
W końcu samochód się zatrzymał i wsiedliśmy  
- Mogę zobaczyć już?- spytałam nie mogąc już wytrzymać  
- Nie, jeszcze nie- powiedział prowadząc mnie
- No a teraz?- spytałam po chwili
- Myszko!
- No dobra już dobra- powiedziałam poddając się  
- Już możesz odsłonić- powiedział a ja słysząc to, automatycznie pozbyłam się chustki. To co zobaczyłam przechodziło moje największe oczekiwania.  
Przede mną była taka mini dróżka ze świeczek, która prowadziła do ogromnego balonu
- Balon?- spytałam niedowierzająco
- Nie podoba się?- spytał Kamil zmartwiony
- Skąd wiesz, że zawsze chciałam tego spróbować  
- Ma sie te kontakty- powiedział śmiejąc się i ruszyliśmy w strone balonu. Był ogromny i cały kolorowy, po prostu piękny.
Czekał tam na nas instruktor, który wszystko nam powiedział i weszliśmy do środka. Nagle balon zaczął się napełniać powietrzem a ja wtuliłam się w mojego ukochanego.
- Jesteś cudownym chłopakiem, dziękuję- powiedziałam wzruszona tak ogromnym i niesamowitym prezentem
- Staram się dla ciebie maluszku. Dla ciebie zrobiłbym wszystko- powiedział a ja go pocałowałam bardzo delikatnie  powoli ciesząc się każdą chwilą. Balon zaczął się unosić a ja zaczęłam się lekko stresować. Kamil widząc to złapał mnie za rękę.
- Wszystko będzie dobrze, jestem przy tobie- szepnął mi do ucha i już wiedziałam, że nie mam się czego obawiać. Okazało się, że Kamil od dłuższego czasu to wszystko planował. Z instruktorem uczył się sterowania balonem żebyśmy mogli polecieć we dwoje bez niczyjej pomocy. To takie kochane z jego strony. Wiele to go musiało kosztować czasu i pieniędzy. Taki balon to nie jest tania sprawa a co mówiąc nauki z instruktorem.
Aż nie mogę uwierzyć w to, że mam tak niesamowitego faceta. W życiu bym nie powiedziała, że w moje 18 urodziny mój ukochany sprawi mi prezent o którym marze już od paru lat!  
Balon był coraz wyżej i wyżej. Noc była piękna i jak na zimową to była w miarę ciepła. Chmur nie było co się dobrze składało bo mogliśmy podziwiać nie tylko to co jest w dole ale też piękne, pełne gwiazd niebo. Było tak nastrojowo i romantycznie, że przez chwilę zastanawiałam się czy to przypadkiem nie jest sen.  
- I jak się podoba?- spytał Kamil nad wszystkim panując  
- To najpiękniejszy prezent jaki w życiu dostałam- powiedziałam całkowicie szczerze i wtuliłam się w chłopaka patrząc mu głęboko w oczy
- A ty jesteś najlepszym prezentem jaki zesłał mi los i to ci właśnie chciałem pokazać. Kocham cie Zuza
- A ja Ciebie Kamil
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Na wstępie chciałabym Was wszystkich bardzo przeprosić. Wiem, że ostatnio robie to dosyć często no ale tak to jest jak się nie wywiązuje z danego słowa. Jestem tylko człowiekiem, który czasem nie ma humoru albo czasu wolnego a jak już go ma to woli odpocząć trochę... Proszę Was wszystkich o wyrozumiałość i zrozumienie postaram się o regularność taką jaka była na początku. Już nad tym pracuję

1 052 czyt.
100%95
nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłosne, użyła 1350 słów i 7321 znaków

Komentarze (5)

 
  • Margo1990

    Margo1990 15 marca

    Opowiadanie jest super. Przeczytałam całość w dwa dni. Czekam na kolejną część😁

  • DodajNextaxD

    DodajNextaxD 13 marca ip:1852427

    Nie ma sprawy   na takie cos warto było  czekać  

  • Ktos1234

    Ktos1234 13 marca ip:17823543

    Jeju ale sciagnelas to z Violetty  

  • cukiereczek1

    cukiereczek1 13 marca

    Rewelacyjna czesc czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko kochana moja

  • Alka22

    Alka22 12 marca

    Cudownie