"O dziewczynie, która okazała się być mną" cz. 36

***
Zuza
***
Wylądowaliśmy balonem na jakiejś polanie gdzie było ciemno jak w grobie. Wysiedliśmy z kosza i Kamil złapał mnie za rękę i zaczął prowadzić. Niedaleko od miejsca gdzie wylądowaliśmy był malutki stoliczek z butelką szampana i dwoma kieliszkami. Kamil to straszny romantyk co mnie bardzo cieszy. Ten balon i ta podróż i teraz ten stolik z szampanem. To zdecydowanie najlepsze urodziny w moim życiu. Wcale nie dlatego, że 18 i każdy mówi, że to wyjątkowy dzień bo z dziecka stajemy się dorośli. Ten dzień dla mnie jest najcudowniejszy bo przeżyłam go z osobami na których naprawdę mi zależy. Lepiej nie mogłam sobie tego zaplanować bo było po prostu idealnie. Zarówno dzień jak i noc były najlepszymi w moim życiu a wszystko dzięki mojemu kochanemu chłopakowi, który stanął na głowie żeby tak właśnie było.  
Stanęliśmy przy stoliku i Kamil wziął butelkę do ręki.
- "Otwieram wino ze swoją dziewczyną"- zaczął śpiewać otwierając alkohol
- Szkoda tylko, że to nie jest wino- powiedziałam śmiejąc się  
- Oj tam czepiasz się- powiedział uśmiechając się
Butelka została otwarta więc mój ukochany rozlał ją do dwóch kieliszków. Unieśliśmy je do góry.
- "Chciałabym żeby ten czas nie przeminął, nigdy nie przeminął"- powiedziałam kończąc tekst refrenu słynnej piosenki  
- Za twoją 18 kochanie i za nas- powiedział Kamil i kieliszki zabrzęczały.
Wypiliśmy a potem Kamil mnie przytulił. Wtuliłam się w niego zamykając oczy i zapomniałam o Bożym świecie. W tamtym momencie nie liczyło się nic oprócz tego, że byłam tam z nim. Mimo tego, że było zimno jak diabli no bo to przecież zima, to żadne z nas się tym nie przejmowało. Staliśmy przytuleni w siebie z kieliszkami w dłoni. Nikt nic nie mówił. Wokół panowała przyjemna cisza. Słyszeliśmy nawzajem swoje spokojne, równomierne oddechy a ja przytulona do jego klatki piersiowej słyszałam również bicie jego serca.
- No to teraz chyba możesz przyznać, że jestem najlepszym chłopakiem na świecie- powiedziała Kamil dumny jak paw przerywając tak piękną ciszę. Uwielbiam tą jego pewność siebie. Grunt, że nie jest przesadzona.  
- Oj no czy ja wiem, czegoś mi tu brakuję- powiedziałam zgodnie z prawdą odsuwając się delikatnie od niego.  
- Poważnie? Czego?- spytał zdziwiony a ja się uśmiechnęłam
- Do pełni szczęścia brakuję mi już tylko jednego
- Oj ale ty masz wymagania królewno- powiedział śmiejąc się na co strzeliłam focha. Zepsuł tak piękną chwilę
- Oj no przecież tylko się z tobą droczę- powiedział obejmując mnie
- No to czego ci jeszcze brakuje?- spytał po chwili ciszy gdy nic nie mówiłam
- Teraz to już niczego- powiedziałam odwracając się do niego tyłem. skoro tak chce się bawić to proszę bardzo, teraz to ja podroczę się z nim.  
- Oj ja już chyba wiem czego chcesz- powiedział odwracając mnie w swoją stronę.  
Zbliżył swoją głowę do mojej.
- O kochany, teraz to nic z tego- powiedziałam i mu się wyrwałam. Zaczęłam uciekać biegnąc przed siebie.  
- Oj Zuza myślisz, że cie nie złapie?
- Ja jestem tego pewna- powiedziałam ale oczywiście siebie przeceniłam bo Kamil już po chwili był przy mnie. Miałam się nie męczyć i jak zwykle dupa z tego wyszło.  
To wszystko przez niego.  
- No i co teraz?- spytał mocno mnie obejmując żebym znowu mu się nie wyrwała.  
- A no nie wiem- powiedziałam z uśmiechem  
- To dobrze, że ja wiem- powiedział i złączył nasze usta w pocałunku- tego właśnie mi brakował- smaku jego cudownych ust, dotyku jego warg na moich. Całowaliśmy się bardzo długo a nasze języki toczyły ze sobą zaciętą walkę.  
Oderwaliśmy się od siebie dopiero gdy zabrakło nam tlenu.
- Myślę, że pora wracać bo jak tak dalej pójdzie to się przeze mnie rozchorujesz- powiedział i ruszyliśmy w drogę powrotna. Oczywiście wszystko było załatwione. Po balon przyjechał instruktor a my wróciliśmy z bratem Kamila. Pojechaliśmy do mojego domu. Weszliśmy do środka. Dom wyglądał jakby przez niego przeszedł sporych rozmiarów huragan. To co tam się działo to była jakaś tragedia. Wszystko poprzewracane i porozrzucane po wszystkich kątach. Coś czuję, że rodzice by mnie  zabili jakby to zobaczyli. Dobrze, że jeszcze mam sporo czasu na ogarnięcie tego.  
- No to niezły burdel tu zrobiliście- powiedział Damian rozglądając się dookoła
- Oj tam taki troszkę bałagan- powiedział Kamil a my spojrzeliśmy na niego jak na jakiegoś wariata
- No co? Nie ma aż takiej tragedii- powiedział wzruszając ramionami
- A no tak, zapomniałem, ty masz zawsze taki bałagan w pokoju, że nie odróżniasz syfu od porządku- odpowiedział drugi z braci i zaczął się śmiać
- Oj chyba mylisz pokoje braciszku- faktycznie jak u niego byłam to nie zauważyłam żadnego bałaganu. Było czystko i wszystko było na swoim miejscu. Czy to oznacza, że specjalnie dla mnie ogarnął pomieszczenie na błysk czy może jego braciszek lubi się z niego ponabijać.
- Dobra, dobra dosyć tego. I tak obaj pomożecie mi to sprzątać- powiedziałam a oni już nie byli tacy weseli.
- Co? No chyba nie. Mnie w to nie mieszaj. Mnie tu nawet nie było jak ten armagedon przeszedł- powiedział Damian i zaczął się zbierać
- Oj no weź, mi nie pomożesz?- Spytałam robiąc słodkie oczka a ten tylko wypiął mi język
- Lubie cie ale no sory, to by nam z rok zajęło więc na mnie nie licz- powiedział zbierając się do wyjścia
- O a ja chciałam się z tobą napić- powiedziałam chcąc go jakoś przekonać
- Czego? Soczku? Podziękuję- powiedział dla żartów i zaczął się śmiać. Niech sobie nie myśli, że może sobie tak po prostu ze mnie cisnąć. Oj nie, takie numery to nie ze mną  skarbie.
- No jak chcesz możesz pić sok. Faktycznie wyglądasz na takiego dla którego alkohol to jednak mocna rzecz- powiedziałam a on chyba się tego nie spodziewał
- Co? Szczena opadła?- spytałam po chwili śmiejąc się z niego
- Widzę, że z ciebie pyskata dziewczynka
- Oj żebyś wiedział jak bardzo- powiedział Kamil obejmując mnie
- Ale i tak mnie kochasz- odpowiedziałam
- Oj i to nie wiesz jak bardzo- powiedział dając mi buziaka w policzek
- Oj ludzie błagam was, zaraz się porzygam- powiedział udając, że wymiotuje a my chcąc zrobić mu na złość, zaczęliśmy się całować. Damian wyszedł pokazując nam środkowy palec.  
Potem stwierdziliśmy, że jeszcze się napijemy i pójdziemy spać a rano posprzątamy ten syf. Damian oczywiście został z czego się ucieszyłam bo przyda się każda para rąk.
Była już późna godzina więc ja poszłam spać do swojego pokoju razem z Kamilem a Damian położył się w sypialni rodziców. Mam tylko nadzieję, że zostawi go w stanie idealnym bo jak rodzice się dowiedzą, że ktoś tam spał to już po mnie.
Ja z Kamilem zasnęliśmy w tuleni w siebie zaraz po tym jak tylko położyliśmy się do łóżka.  
Rano pobudka nie należała to najprzyjemniejszych. Ja z Kamilem ledwo co wstaliśmy z łóżka. Oczywiście ja to jeszcze jakoś dałam rade za to mojego ukochanego trzeba było z tego łoża zepchnąć.
- Kobieto daj się wyspać- jęczał gdy go zwlekałam z łóżka. Stwierdziłam, że na razie go tak zostawię i pójdę zrobić kawę. Dom rano wyglądał jeszcze gorzej niż w nocy. Trzeba to szybko ogarnąć zanim rodzice wrócą zwłaszcza, że nie mam pojęcia kiedy to się stanie. W kuchni spotkałam Damiana, który właśnie zalewał sobie kawę i zapach rozniósł się po całym pomieszczeniu.
- Ciekawe co na to mój braciszek, że chodzisz przede mną w samej koszulce- powiedział spoglądając na mnie od stóp do głowy
- Po pierwsze to u siebie w domu jestem a po drugie to ta koszulka jest dla mnie jak sukienka- powiedziałam wypinając mu język. Sięgnęłam po kubek i również zalałam sobie napój
- A co jakbym był jakimś chorym zboczeńcem?- spytał siadając przy stole
- To byś nigdy nie wszedł do mojego domu
- W sumie też racja. Kurcze mój brat to jednak ma gust. Taką dupeczkę z rana widzieć- powiedział rozmarzony
- Debil. Zawsze taki bezpośredni jesteś?- spytałam ale nie zdarzył odpowiedzieć bo  po chwili w kuchni pojawił się Kamil
- O wilku mowa- powiedziałam
- Jaka mowa? Obgadujecie mnie?- spytał wciąż zaspanym głosem
- Tylko troszkę- powiedziałam a on pocałował mnie na powitanie
- Tu oprócz was są jeszcze ludzie- powiedział Damian a my się od siebie oderwaliśmy
- Poważnie? Gdzie?- spytał Kamil śmiejąc się  
- A co wzrok ci się zepsuł, ze nie widzisz?
- Czy wy tak zawsze?- spytałam chcąc to przerwać
- Przeważnie tak.- odpowiedział mi Kamil siadając do stołu
- Chcesz kawę?- spytałam  
- No pewnie, że tak- powiedział a ja postawiłam przed nim napój. Wszyscy razem wypiliśmy i zjedliśmy kanapki na śniadanie.
- No i dobra było miło ale ja już spadam- powiedział Damian chcąc wymigać się od sprzątania  
- Oj nawet mowy nie ma
- To ja was wszędzie wożę i robię za szofera i jeszcze mam sprzątać po waszej imprezie? To niesprawiedliwe. Masz szczęście, że cie lubię więc ci pomogę
- O jak miło- powiedziałam uśmiechnięta i zabraliśmy się za sprzątanie. W sumie szybko się uwinęliśmy biorąc pod uwagę, że więcej było wygłupów niż samego sprzątania. Zajęło nam to może z godzinę. Dom błyszczał jak już z nim skończyliśmy.  
Zadowoleni z efektu rzuciliśmy się wszyscy na sofę żeby trochę odpocząć.
xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Miłego weekendu kochani <3

100%10
nasiaaa

opublikowała opowiadanie w kategorii miłość, użyła 1843 słów i 9676 znaków.

3 komentarze

 
  • DodajNextaxD

    :( kiedy cos dodasz

  • nasiaaa

    @DodajNextaxD troche mialam problemow dlatego nie bylo :( jutro postaram sie napisac

  • Alka22

    Super  

  • nasiaaa

    @Alka22 dziekuje

  • cukiereczek1

    Czekam na kolejną z niecierpliwością dodaj coś szybko kochana moja

  • nasiaaa

    @cukiereczek1 postaram sie jak najszybciej kochana ;*