Lodowa wojowniczka - prolog

Lodowaty podmuch wiatru zdawał się ranić jak ostrza uciekającą przed napastnikami dziewczynę. Coraz gęstsza śnieżyca utrudniając widoczność działała również jak szansa zacierając wszelkie ślady na białej i skutej lodem ziemi. Trzymając w przemarzniętej dłoni kurczowo sękatą gałąź, która pomagała jej utrzymać równowagę, brnęła na przód byle dalej nie oglądając się za siebie. Czuła jak zimno coraz więcej ogarnia jej przemęczone ciało. Nawoływania w oddali dodawały jej sił, wiedziała, że to jej ostatnia szansa. Nie mogła się zatrzymać. Nie teraz po tym wszystkim co zrobiła. Wtem z kolejnym krokiem usłyszała dźwięk, który przyprawił ją o szybsze bicie serca. Przypominało to pękanie lodu. Teraz zdała sobie sprawę z powagi sytuacji. Znalazła się w śmiertelnej pułapce, jednak nie mogła zawrócić. Wtem odwróciła się i w oddali zamajaczyły ludzkie sylwetki. Teraz musiała wybierać, w którą stronę dalej iść. Zdecydowała zaryzykować i zrobiła kolejny krok. Znów usłyszała ten sam odgłos, ale nie zatrzymywała się. Nagle poczuła jakby ziemia pod nią się załamała i ogarnia ją potworny ból przeszywający jej całe ciało. Tego zimna nie mogła porównać do niczego, czego do tej pory doświadczyła. Wpadła pod lód jak złapane w pułapkę zwierzę. Rozpaczliwie próbując wypłynąć na powierzchnię zauważyła, że nie może znaleźć otworu w lodzie, gdzie wpadła do lodowatej czeluści. Brakowało jej powietrza w płucach i okropny ból paraliżował jej ruchy. Nie mogła uwierzyć, że właśnie tak zakończy swoje życie. Miała tyle marzeń, planów. Nie miała już siły się bronić, poddała się czując jak jej płomień gaśnie. Nagle jakaś postać zaczęła dopływać do niej, tajemnicza siła rozbiła lód nad nimi, po czym została wydobywana na powietrze. Zamglonym wzrokiem próbowała jeszcze ujrzeć postać, która wyciągnęła ją z wody, ale jej zmysły powoli wygasały, jak wypalająca się świeca. Coś nachyliło się nad nią i szepnęło jej do ucha.
- Już za późno. Umierasz, ale nie bój się, czeka cię nowy początek.
Po tych słowach jej cierpienie nagle ustało i ogarnęła ją przenikliwa ciemność.  

Powieki powoli zaczęły się otwierać, ale rażące światło powodowało uczucie pieczenia oczu. Potworny ból głowy zdawał się nie do zniesienia. Dziewczyna spróbowała kolejny raz poruszyć oczami, ale tym razem najpierw przesłoniła je dłonią. Delikatnie ponownie otworzyła je. Przesuwając lekko rękę wpuszczając coraz więcej światła, zaczęła przyzwyczajać się na nowo do sytuacji, w której się znalazła. Po pewnym czasie wzrok przyzwyczaił się do jasności. Nie mogła przypomnieć sobie gdzie się teraz znajduje. W jej głowie panowała pustka, jakby dopiero się narodziła. W małym pomieszczeniu, w którym się znajdowała dominowała biel. Świecące kryształy  na pokrytych lodem ścianach jaśniały czystym blaskiem. Podniosła się z posłania i siadając na krawędzi łóżka starała się przypomnieć cokolwiek. Niestety. Wstała powoli i zauważyła swoje odbicie w lodowym murze. Ubrana była w długą jasno-niebieską suknię, miała długie białe włosy. Uniosła stopę do góry i uświadomiła sobie, że stoi na lodowatej posadzce i nie czuje wcale zimna. Podeszła do ściany, dotknęła jej ręką, nie była nawet chłodna. Nagle wezbrała w niej ogromna frustracja, chciała wydostać się z tego miejsca. Chwyciła za metalowy uchwyt na wrotach i szarpiąc go z całej siły próbowała wydostać się na zewnątrz. Wtedy nie wiedząc jak wezbrała w niej energia, której nie rozumiała. Uchwyt zaczął zamarzać od jej dotyku, aż w pewnym momencie rozpadł się na kawałki. Uderzyła we wrota całą sobą. Wtem zaczęły się otwierać. Przed nią ukazał się długi korytarz, oświetlony podobnymi kryształami, co jej cela. Nie czekała dłużej, zaczęła biec przed siebie.  

Pokonując plątaninę korytarzy nie wiedziała dokąd ma iść. Nagle natrafiła na ciasne kręte schody. Zdawały się ciągnąć w nieskończoność. Wtem po lewej stronie ukazały się jej uchylone lekko małe drzwi. Ostrożnie je otworzyła i oniemiała z wrażenia. Natrafiła na korytarz z wysokim sklepieniem, u sufitu błyszczącego srebrnymi drobinkami, wisiały zdobione w kryształach żyrandole. Po prawej wysokie okna wpuszczały do środka niezwykłą jasność, a podłoga była wyłożona białym marmurem. Jak bardzo to wnętrze różniło się od pomieszczenia, w którym niedawno była umieszczona. Podeszła do okna i teraz dopiero wpadła w podziw. Słońce oświetlało iskrzące się w jego blasku srebrnym pyłem jasne mury. Na dole znajdował się ogród cały pokryty śniegiem i lodem. Ten majestatyczny widok osłabił czujność dziewczyny, gdyż nie zauważyła jak ktoś powoli zbliża się do niej.  

- Kto cię tu wpuścił?! - spytał stanowczym tonem męski głos.  
Jasnowłosa podskoczyła czując wielki niepokój. Odwróciła się i ujrzała ubranego w szary płaszcz mężczyznę, trzymającego w dłoni metalizującą w świetle różdżkę. Wystraszona zaczęła uciekać z powrotem ku małym drzwiom na kręte schody. Już miała przez nie wejść, kiedy zatrzasnęły się przed nią z impetem. Nieznajomy poruszył swoją magiczną bronią w powietrzu zataczając krąg. Nagle w jej stronę uderzył mocny podmuch, który powalił ją na ziemię. Zbliżał się do niej śmiejąc się szeroko.  
- Dotknij mnie tylko, a cię zamrożę! - zagroziła przestraszona niewiasta.
Mężczyzna zaczął śmiać się jeszcze głośniej. Wtedy ona nie wytrzymała i chwyciła go z całej siły za rękę. Zamrażając mu dłoń poczuła wielką satysfakcję. Nagle dziwny przybysz uderzył drugą ręką w pokryte szronem miejsce i otrzepując się jak po piasku na plaży znów zaczął głośno zaśmiewać się.  
- Co cię tak rozbawiło? - zapytała poirytowana.
- Już wiem kim jesteś. Właśnie po ciebie schodziłem, ale oszczędziłaś mi drogi. - odparł nadal rozbawiony mężczyzna. - Gdzie moje maniery, jestem Mawil. Pozwól za mną Seleno – nieznajomy wyciągnął do niej dłoń.
Dziewczyna nie podała mu swojej tylko zmroziła go spojrzeniem.  
- Rozumiem, że jesteś nowa, ale zaprowadzę cię w miejsce, gdzie ci wszystko wytłumaczą.

Nie wiele rozumiejąc z tego co się działo jasnowłosa podążyła za dziwnym człowiekiem. Nie rozumiała dlaczego ona sama nie ma pojęcia jak brzmi jej imię, a całkiem jej obcy mężczyzna je zna. Pomyślała, że na razie będzie pokornie robić wszystko co jej każą, dopóki nie dowie się jak stąd ma uciec. Szli tak witając się co chwila z jakimiś osobami, które widziała pierwszy raz na oczy, po czym doszli pod wielkie ozdobione drzwi. Wyglądały jak wejście do bardzo ważnego miejsca w tym zamku. Kiedy otworzono im je wkroczyli do ogromnej sali oświetlonej kryształami i wpadającym do środka blaskiem z dużych okien, których szyby zdobiły wzory z mrozu. Na środku pomieszczenia na podwyższeniu znajdowała się dostojna kobieta ze srebrnym diademem na głowie.  Wszyscy kłaniali się jej, ale ona wcale nie zamierzała tego robić.  Odezwała się nagle nie pytana.
- Wypuść mnie! Mam tego dosyć! Gdzie ja jestem?
- Jak śmiesz tak się odzywać do naszej Pani! - ryknął mężczyzna, z którym weszła do sali.
- Mam to gdzieś kim ona jest! - krzyknęła jasnowłosa poirytowana.
Dostojna kobieta wstała obruszona ze swojego tronu, a wszyscy aż przysiedli do posadzki ze strachu.  
- Widzę Mawilu, że trafił ci się ciężki uczeń. - odparła kobieta kierując wzrok w jego stronę.
- Pani wybacz, nie zdążyłem jej nic przekazać, dopiero się ocknęła. Daj mi czas, a poradzę sobie z tym zadaniem najlepiej jak umiem. - powiedział mężczyzna stanowczym tonem.
- Dobrze. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz, rozumiesz co mam na myśli? - odezwała się władczyni patrząc groźnie na Mawila.
- Tak. Nie zawiodę cię Pani. - odparł nieznajomy i pociągnął dziewczynę za sobą, żeby przykucnęła.

Nagle zbliżył się do jasnowłosej i wyszeptał jej cicho na ucho.  
- Albo mnie będziesz słuchać, albo oddam cię w ich ręce, a wtedy zobaczysz.
Dziewczyna zrozumiała, że to nie są żarty. Uspokoiła się trochę.  
- Seleno, odpowiem na twoje pytania – zaczęła mówić dostojna Pani zwracając się do jasnowłosej – Jestem władczynią krainy zimna i nie wypuszczę cię. Jeden z moich wiernych sług zlitował się nad tobą wprowadzając cię do naszego królestwa. Umarłaś jako człowiek, a narodziłaś się jako lodowa wojowniczka.
- Nie rozumiem, jak to umarłam? - wyrwała się nagle Selena.
- Mawil ci to wytłumaczy. Masz czas do jutra, żeby zdecydować, czy chcesz służyć nam i walczyć po naszej stronie. - powiedziała znudzona ciągłymi pytaniami władczyni.
- A jak się nie zgodzę wam służyć?
- Wtedy czeka cię los wszystkich naszych wrogów. Wyprowadzić ich! - zarządziła kobieta.
Mawil pociągnął dziewczynę za sobą stanowczo, bo nie chciała sama dobrowolnie wyjść. Pociągnął ją do za sobą, aż do pomieszczenia, gdzie przyjmowano gości. Usadził ją na kanapie wyłożonej miękkim kocem, a sam usiadł na krześle tuż przed nią. Marszczył brwi i już nie śmiał się tak jak na początku. Wyglądał bardzo poważnie i groźnie. Uderzył w posadzkę swoją bojową różdżką i zaczął mówić.
- Przydzielili mi ciebie do treningu. Ktoś zrobił mnie okrutny żart, ale to nie ważne. Rozumiesz, że od ciebie i twojego zachowania zależy też moje życie?! - krzyknął zdenerwowany Mawil.
- Zrozum mnie. Nic nie pamiętam! Obudziłam się w celi. Jakbyś się czuł? Teraz mi mów co to ma znaczyć, że umarłam? - postawiła stanowcze pytanie dziewczyna.
- Ten głupiec Nular postanowił cię do nas przynieść, po tym jak nie udało mu się ciebie uratować, byłaś bez tchu i bicia serca. Widocznie się pomylił dając ci drugą szansę. Jutro jak dasz odpowiedź „nie” władczyni, to zostaniesz zamrożona już na zawsze i nikt za tobą nawet nie zapłacze. Jeśli jednak powiesz „tak” to czeka cię okrutny trening ze mną, który jest jeszcze gorszy, wybór należy do ciebie.

Po tych słowach Selena zrozumiała, że to poważna sytuacja. Uszczypnęła się, żeby wiedzieć, że to nie jest sen. Skoro ktoś dał jej życie, to czemu miałaby je teraz na nowo tracić? Nie miała zamiaru poddać się tym razem. Coś jej podpowiadało, żeby brnąć w to dalej. Tylko w ten sposób mogła dowiedzieć się kim tak naprawdę była, zanim się tu znalazła. Nie chciała jednak, żeby Mawil wiedział, co jutro odpowie, postanowiła potrzymać go w niepewności.  
- Do jutra pomyślę nad tym, z tego co zrozumiałam, to chcesz, żebym powiedziała „nie”, nieprawdaż? - odparła przekornie dziewczyna.
Mężczyzna nic nie odpowiedział, tylko z ponurym wyrazem twarzy chwycił jasnowłosą za rękę i zaczął prowadzić dalej w zamek. Kiedy doszli do jednego z pomieszczeń, ten otworzył je srebrnym kluczem i wprowadził nową do środka. Pokazał jej gestem dłoni, że na stole stoi jedzenie i napoje, po czym bez słowa zaczął wychodzić. Nagle w drzwiach napotkał na innego nieznanego Selenie mężczyznę, który dziwnie przypatrywał się jej. Miał jasne włosy z lekkim odcieniem błękitu i srebrno- biały płaszcz.  
- I jak? Zgodziła się? - spytał Mawila zaciekawiony.
- Zobaczymy jutro. - odburknął mężczyzna nie ukrywając niezadowolenia.
Drzwi zatrzasnął głośno, po czym zamknął je na klucz. Słychać było jak odchodzą rozmawiając dalej między sobą.  
Czyżby to był Nular? Rozmyślała dziewczyna starając się kojarzyć przestawione jej fakty. Czuła się potwornie i miała ochotę płakać, ale powstrzymywała swoje emocje. Wiedziała, że została obdarowana mocą i darowano jej nowe istnienie. Zamierzała to wykorzystać najlepiej jak potrafiła. Zaczęła zjadać wszystko co leżało na stole, gdyż była wyczerpana. Położyła się tylko na chwilę, ale ogarnął ją świat snów. Poczuła jak znajduje się głęboko pod zamarzniętym jeziorem i nie może wyjść. Uderzała rękoma w grubą taflę lodu. Wtem z koszmaru wyrwał ją czyjś dotyk.  

- Wstawaj! Idziemy! - odezwał się Mawil z poważną jak dawniej miną.
Wiedziała doskonale dokąd idzie i po co. Ważyły się jej dalsze losy. Jednak teraz najwięcej zależało tylko od niej i tej odpowiedzialności najbardziej się bała. Wielkie wrota się otworzyły i wkraczając do środka dziewczyna czuła jak coś ściska ją z nerwów w środku. Serce waliło jej jak młot.  
Stanęli przed władczynią, która miała wyraz twarzy podobny do posągu, nie zdradzający żadnych emocji, jakby było jej obojętne co się zaraz stanie. Mawil kłaniając się nisko wypchnął dziewczynę przed siebie tak mocno, że prawie się wywróciła.  
- Twój czas minął. Jak brzmi twoja odpowiedź Seleno?
Jasnowłosa przełknęła głośno ślinę w gardle, po czym zaczęła odpowiadać na najważniejsze w jej życiu pytanie.
-Ja … - zawahała się nagle dziewczyna starając się uspokoić emocje.

2 291 czyt.
100%343
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2427 słów i 13244 znaków. Tagi: #fantastyka #magia

3 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 11 lut 2018

    Ciekawe, czytam dalej.

  • Somebody

    Somebody · 10 lut 2018

    Ładnie  

  • Almach

    Almach · 10 lut 2018 · 202326671

    Poczatek intrygujacy. Czekam Na ciag dalszy