Lodowa wojowniczka - Część III - 3

Krocząc przez wulkaniczne korytarze, czuli nieznośne ciepło bijące od ścian. Fero wycierał pot z czoła, starając się trzymać nerwy na wodzy. Selena chwyciła synka, biorąc go na ręce, jakby miał się zgubić po drodze. Weszli do innej komnaty niż zwykle, co zaniepokoiło ich jeszcze bardziej. Rawo w tym miejscu sądził swoich wrogów, wyglądało na to, ze nie są już mile widziani. Zasiedli na kamiennych siedziskach, na ścianach paliły się ogniste lampy. Strażnicy wyszli, zostawiając ich samych. Król podziemi wydawał się wyniosły i zgorzkniały, jakby wydarzenia ostatnich lat wywarły na nim nieodwracalne piętno. Nular obserwował go uważnie, czując, że zaprzepaścił szansę na pomoc. Czekali na Lirię, która miała nadejść niebawem.  
- Mówicie, że wygnańcy powrócili, wytłumaczy mi ktoś jak to się stało?
- Rawo, to Nular ich widział, ale mu wierzymy – dodała jasnowłosa, przytulając Felna do siebie.
- Niesamowite, a tak się zarzekał, że już nie powrócą, odprowadzałaś ich razem z nim, może coś knujecie przeciwko nam …
- Jak śmiesz obrażać moją żonę! - oburzył się Fero. - Myślisz, że ktoś z nas ma głowę do niecnych działań?
- Nikomu nie ufam, doszedłem do tego wniosku. Każdemu komu ufałem, obracał się przeciwko mnie. Ostatnio to Berl zrobił ze mnie błazna, jak mogłem nie zauważyć jego zdrady.
- Bracie, nas znasz o wiele dłużej, niż tamtych zdrajców.
- Nie szkodzi, ty też postawiłeś się przeciwko mnie, gdy ją spotkałeś na swojej drodze. Jak mam spać spokojnie, wiedząc, że moje dziecko może nawet nie żyć?
Wtem do pomieszczenia wpadła Liria, podpierając się o swoja bojową złotą różdżkę.  
- Czemu im groziłeś? Co cię napadło? Dlaczego się tak zachowujesz?
- Jestem królem, moje królestwo i prawo! Dość mam słuchania innych, na dobre mi to nie wyszło. Wiesz, co oni chcą zrobić, jak możesz ich popierać?
- Szukają Galmy, Teniga, cokolwiek planują trzeba im pomóc.
Chłopczyk wyrwał się z rąk Seleny, ciągnąc królową lawy za suknię.  
- Ciociu, kogo szukacie?
Wzięła go na ręce, rozumiejąc, że to nie rozmowa dla malucha.  
- Przyjaciół, chcesz się pobawić z dziećmi?
- Tak!
- Seleno, zaprowadzę go do szkrabów, są z Herbą, pozwolisz?
- Oczywiście, po co ma się nudzić i zadawać pytania.
Liria na chwilę zniknęła, wracając z uśmiechem na twarzy.  
- Jest pod świetną opieką, kontynuujmy rozmowę. Jestem skłonna zmienić postać, jeśli to pomoże, Rawo zgódź się, a jak nasza córka tam jest i nas potrzebuje? Jak spojrzysz jej w oczy, gdy dowie się, że nie chciałeś jej pomóc?
- Nie mogę, nigdy nie zmieniałem postaci, podobno to niekomfortowe i boli …
- Mnie bardziej boli serce, każdego dnia gdy się budzę.
- Posłuchaj żony, sami sobie nie poradzimy, w dodatku dawni wrogowie na pewno z nim współpracują. - odezwał się Fero, nie wiedząc jak przekonać upartego mężczyznę.

Zapanowała niezręczna cisza, zebrani patrzyli na króla podziemi, w oczekiwaniu, na jego decyzję. Podniósł się, aż jego szaty zaszeleściły niespokojnie, spojrzał na małżonkę, ujmując jej dłoń.
- Robię to tylko dla córki, ale więcej mnie nie proś o takie poświęcenie.
Liria przywarła do niego, jakby nigdy miała nie wypuścić go z rąk.  
- Nie cieszcie się tak, mam warunek, rasę w którą się zamienię, sam sobie wybiorę, nie zrobicie ze mnie błazna …
- Umowa stoi królu – powiedział Nular, kłaniając się przed nim, jakby był jednym z jego podwładnych.
- To na co czekamy? Wtajemniczy mnie ktoś, czego się mam tam spodziewać?
- Z przyjemnością Rawo – dodał brat, ściskając mu dłoń na zgodę.
Selena patrzyła na nich z podziwem, chociaż nie raz się nie zgadzali, to potrafili w rezultacie przełamać różnice charakterów. Uzdrowiciel opisywał swoje spostrzeżenia dotyczące mieszkańców odległego świata. Liria z zaciekawieniem chłonęła każde jego słowo. Gdy skończył mówić, odetchnął z ulgą.  
- Mogę prosić o wodę? - odezwał się po chwili.
- Zaraz dostaniesz, jeszcze musisz to samo powiedzieć innym, pomęczymy cię – zaśmiała się królowa lawy.
- Znając ciebie pani, nie śmiem odmawiać.
Atmosfera się rozluźniła, jakby wszystkie zmartwienia zniknęły, rozpływając się w gorącym powietrzu. Veldos wkroczył do sali, zostając wtajemniczony w nowy plan. Po burzliwych naradach zdecydowali kto wyruszy w drogę.  
- A więc postanowione, przemienię was w pałacu lodu, pożegnajcie się z najbliższymi – odparł uzdrowiciel, kierując się do wyjścia.
Strażnik go odprowadził z poważną miną, jakby wciąż się zastanawiał czy nie zaatakuje. Wtem Veldos podszedł do jasnowłosej, wpatrując się w nią, nie kryjąc współczucia.
- Seleno, idę pożegnać się z żoną, chodź ze mną po swojego synka.
- Idę, zaczekajcie na mnie chwilę. - zwróciła się do władców, którzy nadal gorączkowo wymieniali zdania na temat wyprawy.
Wkroczyli do innego pomieszczenia, gdzie na jednej ze ścian spływała gorąca lawa. Lodowa wojowniczka wątpiła, czy to odpowiednie miejsce do zabaw dla dzieci, ale kiedy zobaczyła syna Herby, formującego kulkę ze stopionych skał, skrzywiła się. Podbiegła do Felna, chwytając go mocno.  
- Dziękuję, Herbo, jest cały i zdrowy, nie chciał się bawić ogniem?
- Nie, jest spocony, ale szczęśliwy, jak widać – zaśmiała się patrząc na umorusanego na twarzy malca.

Veldos przytulił swojego łobuza, a potem podszedł do żony, składając na jej ustach płomienny pocałunek.  
- Jadę z nimi, tym razem zostawiam cię na miejscu.
- Wiesz jak bardzo chciałabym jechać z tobą, walka to mój żywioł, ale jak będzie trzeba, wezwijcie mnie, chętnie skopię tego pyszałka, oblepionego piachem, aż się kurz posypie.
- Dobrze, jak tylko to się skończy, obiecuję ci … - dodał szepcząc coś na ucho pani generał, aż zaśmiała się zmieszana.
- Na to liczę, a teraz zmykajcie, bo cie złapię i nie oddam.
Jasnowłosa chwyciła Felna na ręce i pomachała dzieciakom, które bawiły się, rzucając do siebie ognistymi kulkami. Gotowi do podróży wyszli z gorącego królestwa, prosto na lodowe pustkowie. Na zewnątrz panowała ciemność, rozświetlona bladym światłem księżyca, którego od czasu do czasu przesłaniały chmury. Mieszkańcy podziemi dosiedli ognistych wierzchowców, ruszając za przyjaciółmi z sąsiedniego królestwa. Zaczął prószyć śnieg, roztapiając się w kontakcie z mieszkańcami lawy. Czuli niepokój na myśl o nowym zadaniu, które ich czekało. Gdy tylko przekroczyli bramy, skierowali się do pomieszczenia, gdzie czekał na nich Nular. Uzdrowiciel zrobił listę, kto wyrusza, wypisał ich na oszronionym murze, wyczytując po kolei.  
- Selena, Fero, Rawo, Liria, Mawil, Veldos, Fulda …
- Nie jadę! - zawołała kobieta, marszcząc brwi.
- Dlaczego, kochanie? - zdziwił się generał lodu, licząc, że weźmie ze sobą drugą połówkę.
- Zostaję z dziećmi, ktoś musi zostać, Kasja nie może mieć na głowie wszystkich maluchów.
- Ale jesteś nam potrzebna, leczysz …
- Ona nie będzie leczyć po zmianie postaci, Mawilu.
- Jak to? Przecież ty …
- Powiedziałem wam, że jestem inny. - dodał uzdrowiciel wymazując imię Fuldy rękawem.
Selena podeszła do dziewczyny, patrząc jej w oczy.
- Nie pojedziesz, rozumiem cię, nie będziemy naciskać.
- Nie chcę zostawiać Kasji samej, Mawil sobie poradzi, w razie co zawołajcie nas, a przybędziemy, jeszcze jest Juna, zajmie się maluchami.
- Tak i Pirus też, choć on prędzej poczyta im książki, nie wychodzi z biblioteki – zaśmiała się królowa.
- Dobrze, w takim razie wyrusza nas szóstka na rekonesans. Zmienię was, wybierzcie sobie nacje, po dwie osoby, podzielcie się, zaczekam.
Zaczęto dyskutować, rozmyślając wszystkie za i przeciw. W końcu udało się ustalić, kto gdzie idzie. Nular przywołał unoszącą się nad ziemią niebieska chmurę, która czekała na jego decyzję.  
- Mieszkańcy wodnego królestwa, wystąpcie.

Fero wraz z Lirią wyszli na przód. Twór przywołany przez uzdrowiciela otoczył ich z każdej strony. Wokół nich pojaśniało, słychać było krzyki, aż wszyscy się odsunęli. Wtem para wodna się rozwiała, a oni stali przed nimi odmienieni. Skóra przypominała delikatną łuskę, mieniąc się perłowo, oczy wydawały się troszkę większe, a niebieskie włosy, opadały im swobodnie po ciele, na którym zostało poprzednie ubranie.  
- Nieźle was urządzili – zaśmiał się Rawo.
- To tylko przejściowo – dodał Fero, klepiąc go po plecach swoją nową ręką.
- Jesteś mokry, czy jak?
Brat dotknął swojej skóry, która wydawała się wilgotna, ciężko mu było się do tego przyzwyczaić.  
- Nie będzie lekko – prychnął zwracając się do Lirii, która znosiła przemianę wyjątkowo spokojnie.
Nular znów przywołał chmurę, ale tym razem jaśniała, niczym rozświetlona od środka mistycznym blaskiem.  
- Dobrze, teraz królestwo podniebne.
Selena i Veldos wyszli na przód, poddając się mocy przywołanej przez przyjaciela. Kolejny raz odgłosy cierpienia dało się słyszeć nazbyt wyraźnie, po chwili wszystko ucichło, a zza znikających obłoków wyłonili się odmienieni znajomi. Skóra stała się troszkę ciemniejsza, jakby lekko opalona, srebrne pofalowane włosy na tym tle wydawały się odbijać światło, poprzeplatane pastelowym różem na końcu kosmyków, który przechodził miarowo, kolor oczu stał się szary, z jasnoróżową obwódką.  
- Nie przyzwyczaję się, za nic! - krzyknął Veldos, gdy tylko ujrzał swoje odbicie w zwierciadle.
- Zrobili z ciebie … nie powiem co – dokuczał mu Mawil, a Rawo mu wtórował.
- Zobaczymy jak wy będziecie wyglądali, na waszym miejscu bym się uspokoił.
- Dajcie spokój, poradzimy sobie, wygląd to sprawa drugorzędna – wtrąciła się Selena, chcąc załagodzić sytuację.
- Kobiety lubią się zmieniać, ja nie koniecznie – prychnął Veldos, odchodząc od zwierciadła.
Na koniec Nular przywołał brunatną chmurę, która prezentowała się mniej eterycznie od pozostałych.  
- Królestwo skał …

Rawo z Mawilem wkroczyli do przywołanego tworu, kolejne krzyki, blask i przez zebranymi stali najbardziej odmieni ze wszystkich bohaterowie. Ich skóra stała się twarda jak kamienna posadzka, w odcieniu szaro – brunatnym, połyskująca pod kątem. Ich sylwetka nie wiele się zmieniła, ale stała się odrobinę masywniejsza, żeby udźwignąć ciężar nowego ciała.  Włosy choć krótkie, wydawały się skręcone niczym sprężyny, dla zebranych wyglądali komicznie. Fero ledwo powstrzymywał się od wybuchu śmiechu. Kiedy Rawo ujrzał swoje oblicze, zawołał Mawila. Stali zszokowani, po czym król lawy zbliżył się do Nulara, zaczynając go dusić swoją śmiercionośną twardą dłonią.  
- Nie daruję ci, przekonywałeś mnie, że mój wygląd nie wiele się zmieni.
Uzdrowiciel ledwo się wyrwał z objęć króla, łapiąc łapczywie powietrze.  
- Chodziło mi o kolor skóry … panie nie śmiałbym robić ci różowych włosów, czy pokrywać cię łuską. To najbardziej niezniszczalna nacja, chciałem dobrze …
Rawo spojrzał na nowo na swoje oblicze, po czym stuknął się w twardy brzuch pięścią.  
- Trudno, może być, ale jak mnie nie odmienisz, to znajdę cie nawet w zaświatach i …
- Spokój! - krzyknęła Liria, widząc, że męża ponoszą emocje. - Idziemy odnaleźć dzieci i zniszczyć tyrana i zdrajców.
- Masz rację, nie czas na narzekania, wyruszajmy! - dodała Selena, marszcząc brwi.
- Nie wspomnę przez kogo to wszystko – wtrącił się Rawo, otrzepując się z kurzu po przemianie.
- Zważaj na słowa bracie …
- A co mi zrobisz? Oblejesz mnie wodą, ojej spłynie po mnie, też mi moce.
Wtem Fero skoncentrował siły, a wokół odmienionego mężczyzny, zaczął się zacieśniać wir wody. Rawo zaczął się krztusić. Selena nie wytrzymała i zdmuchnęła przywołany czar, swoją nową mocą.  
- Dość tego, nie mamy tępić siebie, tylko wroga. Jeszcze musimy wtopić się w otoczenie.
- Pani, masz rację, Rawo i Mawil muszą stonować emocje, bo ludzie kamienia są wręcz obojętni na wszystko. - wtrącił się uzdrowiciel.
- No to trafiłeś w dziesiątkę z moim charakterem, ja i obojętność albo spokój.
- Damy radę Rawo, też będzie mi ciężko, ale tak trzeba.
- W razie co Mawilu, ratuj sytuację – dodał odmieniony król lawy, żałując że nie ma ognia pod ręka.

Wtem Nular zaczął wzywać portal, który miał ich zabrać do nowego świata. Na samą myśl o tym, przeszły ich ciarki, choć nie przyznawali się między sobą. Cel był o wiele ważniejszy i musieli się poświęcić, aby go osiągnąć. Zanim jednak przeszli na drugą stronę, Fero złapał uzdrowiciela za ubranie.
- A jak nauczymy się nowych zdolności, ty to uczynisz, będziesz nas wtajemniczał?
- Nie, mam zaufanych ludzi, przedstawię wam ich na miejscu, bo ja muszę coś zrobić za ten czas.
- Śmiesz twierdzić, ze nas tam zostawisz?!
- Na jakiś czas, musicie sobie radzić, muszę udać się do mojego rodzimego królestwa, wybaczcie mi, ale ktoś ode mnie współpracuje z Hedosem, muszę się dowiedzieć kto to taki.
- Świetnie, jak zwykle znika. - wtrącił się Mawil, już chciał się zamachnąć, żeby mu zadać cios, kiedy on się uchylił, a generał wpadł prosto w portal.
- Idźcie, wejdę na końcu – odparł stanowczo.
Przyjaciele przytaknęli mu niechętnie, wchodząc w nieznany świat. Gdy wszyscy byli już po drugiej stronie, Nular westchnął głęboko, przeczuwając problemy. Wskoczył jako ostatni, a falująca powierzchnia zniknęła, rozpływając się jak mgła. W lodowej komnacie nastała niezmącona niczym cisza.

409 czyt.
100%113
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2452 słów i 13857 znaków

Komentarze (3)

 
  • AlexAthame

    AlexAthame 15 wrz 6:52

    Coś jak Poniedziałek rano przy śniadaniu.Tez czekam jaka ta nowa kraina bedzie. Mam nadzieje, ze nie będzie to Korea Północna.

  • mydream2017

    mydream2017 13 wrz 20:58

    No jestem bardzo ciekawy tego nowego świata. Śmiem twierdzić, że Twoja wyobraźnia poniesie nas do czegoś zupełnie zaskakującego. Wieczorne czytanie przed snem bajek to czysta przyjemność

  • AnonimS

    AnonimS 13 wrz 9:47

    Oj będą problemy , to rzecz pewna. Pierwszy pozdrawiam