Lodowa wojowniczka - Część III - 2

Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, a delikatne obłoki snuły się od wschodu, powoli zakrywając niebo. Nadchodziła śnieżyca, w powietrzu unosiła się woń wiatru. Nular wracał z królestwa wulkanu z nietęgą miną. Lodowy wierzchowiec parskał, uderzając kopytami w zamarznięte podłoże. W jego głowie kłębiło się sporo zagubionych myśli, które nie dawały się uspokoić. Przybył na miejsce, idąc z obawą do królowej lodu. Takiego scenariusza nie przewidział, nie tym razem. Pytając strażników o miejsce pobytu jasnowłosej, odnalazł kobietę, turlająca się z synkiem po miękkim białym dywanie. Gdy tylko ujrzała uzdrowiciela, oderwała się od zabawy, a jej mina zrzedła. Wzięła małego księcia za rękę, prowadząc przed siebie.  
- Pozwól za mną – odparła lodowa wojowniczka do uzdrowiciela.
Podążał za nią, a jej długie prawie białe włosy, falowały w rytm jej kroków. Zapukała do jednej z komnat, otworzyła jej Fulda z córeczką na ręku. Za chwilę wychyliła się jeszcze Dera, uśmiechając się szeroko na widok Felna.  
- Zostawię go u ciebie, mam ważną rozmowę z twoim mistrzem.
- Naturalnie, skoro opiekuję się małą Juny, tobie tym bardziej nie śmiem odmówić.
Chłopczyk wbiegł jak strzała do środka, po czym wrota się zatrzasnęły. Szli dalej, prosto do komnaty kryształowej, gdzie królowa przyjmowała gości. Weszli do mniejszego pomieszczenia, odgradzając się od świata masywnymi drzwiami. Nular zastosował zaklęcie ochronne, które otoczyło komnatę z każdej strony. Zasiedli na wygodnych jasnych siedziskach, obitych ciepłym materiałem.  
- Pani – zaczął rozmowę uzdrowiciel, nie wiedząc jak zareaguje – miałem dobry plan, ale nie spodobał się Rawo.
- Mój małżonek dobrze przeczuwał, co ci odpowiedział? Kategorycznie się nie zgodził, czy miał wątpliwości?
- Obie opcje królowo. Nie ma zamiaru zmieniać postaci, Liria prędzej by się zgodziła niż on.
- To jak chce podejść wroga? Tak jak teraz? Gdy nam ucieknie, będziemy znów w punkcie wyjścia.
- Obawiam się, że w tobie nadzieja, przeliczyłem się, nie dam rady go przekonać.
Selena westchnęła głęboko, zaciskając dłoń.  
- Pomogłeś mi wielce, zawsze pomagasz, ale pewne sprawy muszę doprowadzić do końca osobiście. Jutro tam wyruszę. Mów proszę, jakie rasy występują w tym świecie, który wykryłeś, bardzo mnie to ciekawi.
- Z przyjemnością królowo. Większość świata stanowi tam woda, zamieszkują ją mieszkańcy, którzy bez problemu radzą sobie zarówno pod jej powierzchnią, jak i na lądzie. Władają magią ujarzmiającą ten żywioł, podobnie, jak ty lód. Z wyglądu niewiele się od nas różnią, poza skórą i włosami. Druga nacja to ludzie niebios, potrafią unosić się w obłokach, mieszkają wysoko wśród górskich szczytów, mając tam swoje siedziby. Panuje tam inny klimat niż na dole, ale mają poważne różnice kulturowe w porównaniu z ludźmi wody. Toczą między sobą małe konflikty o surowce. Trzeci lud jest odmienny od obu pozostałych. Mieszkają w wykutych jaskiniach, bardzo rzadko wychodzą do innych, żyjąc w swoim świecie. Obawiam się, że nie odczuwają emocji, lub takie wrażenie stwarzają. Wyglądają, jakby ich skóra wykonana była z kamienia, dziwne plemię.
- Co za świat, pierwsze słyszę. Nie wiemy gdzie konkretnie ukrywa się Hedos, rozumiem, że w każdej nacji musimy mieć szpiegów.
- Dokładnie tak, wypadałoby się jakoś podzielić w drużyny. W tobie nadzieja, że przekonasz Rawo, bez nich nasza liczba będzie zbyt mała, żeby tam wyruszyć. W dodatku musimy zaadoptować się do nowych warunków. Nie mówię, żebyśmy wyruszyli wszyscy, ale trzeba wyznaczyć ochotników.
- A czy ludzie z dżungli mogliby nam pomóc?
- Mogę z nimi porozmawiać, ale najpierw nasi sąsiedzi muszą się zgodzić, to chodzi o ich córkę, Liria się zgodziła bez problemu.
- Dziękuję ci, jesteś nieoceniony. To dzięki tobie doszłam do tego co mam teraz.
Nular uśmiechnął się na te słowa, czując radość w sercu.  
- Wierzyłem, że jesteś wyjątkowa, nie pomyliłem się. Obiecuję, że gdy to wszystko się skończy, wyznam ci kim jestem, ukazując prawdziwe oblicze. Jesteś warta tego, tylko ty mnie zrozumiesz.

Królowa ujęła jego dłoń, spoglądając mu w zatroskane oczy. Wydawało się, jakby to wszystko robił chcąc odkupić winy, czyżby miał coś na sumieniu, w tej chwili tylko go przytuliła. Podnieśli się z miejsca, ochrona rozwiała się, niczym mgła. Lodowa wojowniczka spodziewała się, że mury pałacu kryją nie jedną tajemnicę przeszłości. Szukała męża, ale nigdzie go nie znalazła, skierowała się po synka, ale Juna powiedziała, że zabrał go Fero. Selena zrozumiała, że mogą być tylko w jednym miejscu. Wpadła zdenerwowana do sali, gdzie ćwiczyli się wojownicy. Król bił się z synem, lekkim orężem, pokazując mu różne sztuki walki. Chłopczyk dzielnie się bronił, ale strach nie znikał z jego twarzy. Kobieta odepchnęła małżonka na bok, wyrywając broń Felnowi.
- Czy on nie jest za mały? Może się zranić.
- O co ci chodzi? Chcę go przygotować na wypadek niebezpieczeństwa.
- Niech się jeszcze bawi, ma dopiero sześć lat!
- Ostatnio było na odwrót, pamiętasz jak Tenig …
- Fero! Przestań!
Malec spojrzał z pytającym wyrazem twarzy na matkę. Zrozumiała, że król przesadził, wymieniając imię pierworodnego przy Felnie.  
- Mamo, o kim tata mówi?
- Tata sam nie wie co mówi, idziemy do ogrodu – odparła jasnowłosa, mierząc męża piorunującym spojrzeniem.
Zrozumiał, że przesadził, ale nie potrafił nie raz się powstrzymać. Drugiego syna chciał przygotować, przekazać mu wiedzę. Bał się, że tym razem zginie, a kto wtedy się nim zajmie, kto go obroni.  
Selena usiadła z malcem przy zamarzniętej fontannie. Czuła pustkę, której nic nie wypełniało.  
- Mamo, czemu jesteś smutna?
- Będę musiała wyjechać, mamusia się martwi o ciebie.
- Dokąd? Do wujka?
- Dalej synku, ale wrócę.
- Weź mnie ze sobą, proszę mamo.
- Nie mogę, dlatego mamusia jest smutna. Zostaniesz z … ciocią Kasją. - dodała uśmiechając się lekko.
- Ciocia jest super, bawimy się razem. Wracaj szybko, a przywieziesz mi coś?
- Tak, dostaniesz prezent, ale masz być grzeczny i słuchać się Kasji.
- Spróbuję – odparł, patrząc na nią swoimi pełnymi ufności oczami.
- Zuch. Jutro odwiedzimy wujka, a teraz zaprowadzę cię do pokoju.
Jasnowłosa odprowadziła Felna, czując zbierające się do oczu łzy. Starła je szybko, zanim powtórnie zobaczyła się z mężem. Siedział na tarasie, będąc jakby nieobecny duchem. Usiadła obok niego, przerywając cisze swoim głosem.  
- Opanuj się, nie mów jego imienia przy malcu. Zaczyna się domyślać, że coś przed nim ukrywamy.
- Myślisz, że jest mi lekko? Mam dwoje dzieci, ale drugiego nie mogę nawet zobaczyć. Przeklęty Hedos, dość już tego. Jutro wygarnę bratu, co o nim myślę. Nawet Liria chce współpracować, a on unosi się dumą.
- Poradzimy sobie. Ostatnio dużo ćwiczyłam, tym razem go pokonamy, zabijemy tyrana, nie ucieknie.
- Najgorsze jest to, że nie wiem jak wygląda teraz Tenig, mógłby koło mnie przejść, a ja …
- Nie martw się, poznamy go. Chodźmy spocząć, jutro ciężki dzień.

Wtem do komnaty ktoś zaczął mocno walić pięścią. Selena pobiegła do wrót, zastała w nich Nulara, który pobladł. Wpuściła go do środka, każąc mu usiąść. Gdy się trochę uspokoił, zaczął mówić trzęsącym się głosem.  
- Pani … uciekli.
- Kto? Mów.
- Zelda, Tamula i Kejun.
- Przecież zostawiliśmy ich w moim rodowitym świecie. Podobno są ludźmi, nic nie mogą.
- Otóż nie, ktoś im przywrócił dawne postacie.
- Skąd o tym wiesz?
- Widziałem ich w tym nowym świecie, byłem tam przed chwilą, oni szli przez miasto, przykryci ubraniami, ale wyczułem ich energię. Czarno – złote włosy wystawały spod nakrycia głowy, tam nikt takich nie ma.  
- Nular, zbieraj się, jedziemy do Rawo. Nie będę czekała do jutra.
- Seleno, jak to możliwe? - dopytywał Fero, sam nie wierząc w to co słyszy.
- Nie wiem, ale oni są równie niebezpieczni, co Berl. Ruszajmy.
Jasnowłosa zebrała się w mgnieniu oka, narzucając wyjściowe szaty. Fero pobiegł po malca, któremu obiecali wizytę u sąsiadów z gór. Pojechali sami w czwórkę, galopując na lodowych rumakach przez równinę. Król pilnował syna, który jechał razem z nim, rozkoszując się wyprawą. Dotarli bardzo szybko, zachodzące słońce zmieniło krajobraz, dodając mu więcej barw, niż tylko biel, błękit i czerń pasm górskich. Strażnicy, gdy tylko ich ujrzeli, zagrodzili im drogę swoją ostrą bronią. Selena nie rozumiała, skąd takie niemiłe przyjęcie.  
- Przepuśćcie nas, mamy sprawę do króla lawy.
- Nie wejdziecie, taki rozkaz. - zagrzmiał ponury głos dowódcy straży.
- Śmiesz mi mówić, że nie wejdę? Własny brat mnie nie wpuści?
- Nie mogę sprzeciwiać się …
Nie dokończył mówić, zostając zamrożony w lodowy posąg. Fero czuł, że coś jest nie w porządku, ale wiedział że swoim czarem nie zrobi nikomu krzywdy, tylko unieruchomi. Podobnie postąpił z resztą buntujących się mężczyzn o ciemnej karnacji. Feln patrzył z rozdziawioną buzią, na to co wyczyniał jego ojciec. Lodowa królowa w pewnym momencie złapała go za odzienie.
- Przestań, chcesz rozpętać wojnę?
- Puść mnie, jestem u siebie! - ryknął odtrącając żonę, jakby była kolejnym strażnikiem.
Nular obserwował całe zdarzenie w ciszy, bojąc się wtrącać w nerwową sytuację. Kroczyli dalej, ale słyszeli odgłosy biegnących w ich kierunku wojowników lawy. Wyglądali na piekielnie poważnych, jakby od tego co zrobią, zależało ich życie.  

Jasnowłosa wybiegła na przód, wyprzedzając wzburzonego małżonka.  
- Prowadźcie nas do Rawo! To ostatnie ostrzeżenie z mojej strony.
Nagle jeden z mężczyzn, pobiegł w głąb korytarza. Stali w pogotowiu, czekając na kolejne rozkazy.  
- Nularze, co narobiłeś? Traktują nas jak intruzów.
- Panie, ja tylko wytłumaczyłem im to, co wam.
Wtem w blasku pochodni zjawił się sam król podziemi, z miną jakby chciał wgnieść ich w ziemię.  
- Jak śmiecie pokazywać mi się na oczy! Przez was straciłem córkę! Teraz wymagacie ode mnie, żebym znowu poświęcał się …
- Bracie, porozmawiajmy.
- Nie chcę tego słuchać, to co mówi Liria nie jest ważne. Żadnej zmiany postaci, po moim trupie! Pogodziłem się ze stratą Galmy, a wy robicie mi na nowo nadzieje, a teraz odejdźcie zanim was zmienię w pył.
- Rawo, proszę, bez ciebie sobie nie poradzimy – wtrąciła się jasnowłosa, pełna obaw.
- Przyprowadziłaś dzieciaka, brawo, nie weźmiecie mnie na litość!
- Tamula, Kejun i Zelda powrócili, ktoś zmienił ich postacie na powrót, czy to cię nie przekonuje?
- Kłamiesz, to nie możliwe.
- To prawda, widziałem ich. Musisz nas wysłuchać, znasz ich lepiej. To twoi dawni poddani. - odezwał się znów uzdrowiciel.
Rawo spojrzał na nich ze zmarszczonymi brwiami, nie mogąc zrozumieć co się dzieje. Bolała go strata najbliższej osoby, z Galmą miał wyjątkowo dobry kontakt, zwłaszcza, że lubiła się bić i walczyć. Nie mieli więcej dzieci, dlatego na widok Felna czuł ogromny żal w sercu. Opuścił złotą broń, dając znak strażnikom żeby się odsunęli.  
- Chodźcie za mną, to wasza ostatnia szansa, obyście ją dobrze wykorzystali, bo jestem na skarju załamania – prychnął król lawy, odwracając się do nich plecami.
Szli za nim nie wiedząc czego się mogą spodziewać. Ostatnie wydarzenia go zmieniły, nawet Fero zaczynał mu współczuć, chcąc jakoś mu pomóc. Selena przytuliła syna, nie mogła pozwolić, żeby Liria nadal przechodziła katusze. To musiało się skończyć.

547 czyt.
100%132
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2153 słów i 11930 znaków. Tag: #fantasy

2 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 8 wrz 2018

    Bardzo ciekawie. Pozdrawiam

  • AlexAthame

    AlexAthame · 8 wrz 2018

    Co mogę powiedzieć? Świetnie to prowadzisz i z niecierpliwością czeka się na dalszy ciąg.