Lodowa wojowniczka - Część 8

Chcąc zyskać na czasie skoncentrowała energię, aż wokół niej pojaśniała błękitna poświata. Zaczęła zamrażać po kolei eskortujących ją strażników. Wiedziała co jej za to grozi. Teraz jednak nie miała czasu do stracenia, a niewola byłaby dla niej wyrokiem śmierci. Biegła ile sił do pałacu, chciała zobaczyć się twarzą w twarz z władczynią lodu. Sprytnie dostając się do środka i przemieszczając się po korytarzach już prawie dotarła do celu. Nagle przeszył ją ból po całym ciele, dostała silnym atakiem w plecy. Upadając wypuściła z rąk swoją broń, która potoczyła się po marmurowej posadzce.  
- Seleno postradałaś zmysły?! - zawołał Mawil stojąc nad jasnowłosą kontrolując ją swoją mocą.
- Puść mnie. Muszę porozmawiać z władczynią. To ważne. - wycedziła nie mogąc się poruszyć.
- Wiesz co zrobiłaś. Ostrzegałem cię. Takie są zasady. Pani nie chce cię widzieć.
Nagle zza rogu wyłoniła się jak duch Zelda. Dostojna jak zawsze podeszła spokojnie do Mawila.
- Gratulacje. Pojmałeś ją.
- Bronię naszej Pani i jej rozkazów, to wszystko. - dodał nauczyciel spoglądając na wystrojoną kobietę.
Zelda z szyderczym uśmiechem podniosła opalową różdżkę z zimnej posadzki.  
- Porządna broń. Jaka szkoda, że zostanie zniszczona.
- Co?! - krzyknęła Selena nie wierząc temu co słyszy.
- Tą bronią zaatakowałaś strażników. Złamałaś prawo, pójdę donieść o tym naszej Pani. - odparła oddalając się w głąb korytarza.
- Nie! Stój! Mawil zrób coś!
Niestety mężczyzna stał nad nią nieugięty.

Po chwili pojawiła się straż uzbrojona po zęby. Tym razem za wtargnięcie do pałacu nikt nie miał dla niej litości. Pojmali ją jak zwykłego kryminalistę. Jej nauczyciel odwrócił się od niej i bez słowa oddalił się. Z jej oczu popłynęły łzy, które natychmiast zamarzały. Jak drobne perły upadały na białą podłogę. Nie szarpała się tym razem poddając się. Została prowadzona do lochów, gdzie trzymali najniebezpieczniejszych wrogów królestwa. Podziemia zamku mroczne i zimne jak lodowa otchłań były zmorą wszystkich trafiających tu więźniów. Gdy ujrzała, że nie została umieszczona w celi szybciej zabiło jej serce. Wrzucono ją do masywnej klatki, którą powieszono nad zapadliną. Z dna wystawały ostre jak brzytwa lodowe groty. Jasnowłosa próbowała zamrażać pręty ostatkiem sił, niestety materiał klatki był całkowicie odporny na zimno. Traciła tylko siły, a strażnicy zostawili ją podśmiewając się pod nosem. Usiadła ciężko łapiąc powietrze. Nie wiedziała co ma robić. Dotknęła się w miejsce na ramieniu, w którym tkwił śmiercionośny zaklęty kamień. Nie miała nawet siły na płacz. Osunęła się i ze zmęczenia pogrążyła się w sennej krainie. W koszmarze kolejny raz ujrzała siebie pod lodem jak tonie nie mogąc nabrać życiodajnego powietrza. Teraz nawet czuła okropny ból. Ktoś po chwili wyciągał ją z wody, widziała jego twarz za mgłą. Czując dotyk ręki na skórze uspokoiła się. Wtem ziemia pod nią się rozstąpiła i wpadła  z powrotem pod lód. Obudziła się z krzykiem. Echo rozeszło się po lodowych podziemiach.  

Wstała zbliżając się do krawędzi klatki, która zakołysała się. Gdyby tylko udało się jej wydostać. Zaczęła już w głowie obmyślać plan. Wtem coś twardego uderzyło ją w plecy. Odwróciła się i przez kraty ujrzała kogoś, kogo się nie spodziewała. Na krawędzi stał Nular rzucając w jej stronę bryłkami lodu.  
- Seleno nic ci nie jest?!
- Nie, ale czuję się potwornie – wycedziła jasnowłosa kołysząc się nad przepaścią.
- Słabo cię słyszę. Czekaj coś wymyślę. - powiedział biegnąc z powrotem.
Wojowniczka patrzyła za nim, na szczęście po dłuższej chwili pojawił się razem ze strażnikami. Ściągnęli oni wiszące więzienie na ziemię i opuścili koło uzdrowiciela.  
- Możecie rozmawiać, ale szybko. Zaraz zmiana warty. Nadstawiam za was kark. - odezwał się jeden z uzbrojonych mężczyzn.  
- Dobrze, odwdzięczę się wam za to. - dodał uzdrowiciel ukazując rząd śnieżnobiałych zębów.
Ochrona odeszła zostawiając ich samych. Dziewczyna rozkleiła się.
- Seleno czemu cię nie było tyle czasu? Myślałem, że straciłaś życie.
- Mogłam umrzeć. Nie posłuchałam rozkazów. Wszyscy mnie ostrzegali.
- Uważasz, że źle postąpiłaś?
- Chciałam dobrze, nie umiałam siedzieć bezczynnie.
- Nie przejmuj się, nie pozwolę cię skrzywdzić. Będę cię bronił przed władczynią. Posiedzisz kilka dni, uspokoisz się …
- Nular ja nie mogę tu siedzieć! - krzyknęła dziewczyna z oczami pełnymi rozpaczy.
- Dlaczego? Przecież nikt cię nie krzywdzi.
- To nie tak. Nular ja nie wiem czy mogę ci to powiedzieć. - odparła zalewając się łzami.
- Seleno nie ufasz mi?

Jasnowłosa z bijącym sercem biła się z myślami. Jak miała mu powiedzieć, że potajemnie rozmawiała z ich wrogami.  
- Nie wiem komu mogę ufać. Co jeśli ci powiem, że w pałacu mamy wroga?
- To nie możliwe. Skąd masz takie informacje?
- I tu właśnie zaczyna się mój problem.
Mężczyzna zmarszczył brwi i podpierając się na swojej różdżce zamyślił się. Nagle odwrócił się chwytając jasnowłosą za dłoń. Przeszedł ją dreszcz.  
- Wyczuwam coś w twoim wnętrzu i to nie pochodzi z naszego świata. Seleno mów mi co się stało, jeżeli zależy ci na życiu.
- Dobrze już i tak umieram, więc co mam do stracenia. Nular wiesz co to jest kamień lawy?
Uzdrowiciel uniósł brwi.  
- Potężny przedmiot magiczny z królestwa podziemi. Skąd o nim wiesz?
- Pojmano mnie w bitwie. Kazano mi go odzyskać podobno jest ukryty u nas w pałacu.
- To tłumaczy ostatnie wydarzenia. Ledwo ugasiliśmy wulkany, taką wściekłością pałali ludzie z podziemi. Kto mógłby być na tyle głupi, żeby zabierać im ten kamień?
- Nie wiem. Jeżeli nie odnajdę go to umrę, a potem sami po niego ruszą z całą armią.
- Dlaczego masz umrzeć?
- Nular wtopili mi coś w rękę, możesz to wydobyć? - powiedziała przybliżając ramię do uzdrowiciela.
Mężczyzna nachylił się nad miejscem, gdzie znajdowała się mała rana. Przyłożył obie dłonie i zbierając siły starał się poruszyć piekielny przedmiot. Selena zaczęła krzyczeć z bólu, więc przestał.  
- Nie wydobędę go. Nie mam takiej mocy.
- Jak to? Przecież jesteś uzdrowicielem, masz leczyć.
- Kto ci go tam umieścił! - krzyknął podnosząc głos.
- Fero. - odparła cicho.
Mężczyzna osunął się na ziemię. Pierwszy raz widziała go takiego zrezygnowanego.  
- Wróciłem ci życie, a wszystko na marne. - syknął ściskając różdżkę.
- Nie rozumiem?
- Kamień może wyciągnąć, tylko ten kto go tam umieścił. Jeżeli zrobił to sam Książę Fero to współczuję ci.
- Dlaczego? Obiecał, że go wydobędzie jak tylko przyniosę mu kamień lawy.
- Seleno, Fero to kłamca. Nigdy nie dotrzymuje słowa, skazał cię na śmierć.
Jasnowłosa otworzyła szeroko oczy. Dotarło do niej, że Nular może mieć rację. Jak ona naiwna mogła wierzyć, że wrogowie grzecznie ją uzdrowią i puszczą do domu.  
- Nular dlaczego ty mnie wskrzesiłeś?! Trzeba było mnie zostawić na pewną śmierć! - krzyknęła wojowniczka – Odejdź! Chcę umrzeć w samotności!
- Pomogę ci Seleno! - zawołał uzdrowiciel.
- Już mi pomogłeś! Zniknij mi z oczu!
Mężczyzna widząc co się dzieje oddalił się.  

Strażnicy znów zawiesili klatkę nad przepaścią. Została zupełnie sama. Bolało ją, że nie może nic zrobić. Jednak jeszcze bardziej ukłuło ją w serce to, że próbowała wierzyć w słowa wroga. Najgorsze zdawało się również to, że widziała jego twarz w myślach. Przeszył ją dreszcz na wspomnienie jego gorących pocałunków. Zrobił na niej dobre wrażenie, myślała że oczy nie mogą kłamać. W jego złotych tęczówkach widziała szczerość. Jak mogła się tak okrutnie pomylić. Całość dodatkowo komplikował fakt, że Fero jest księciem królestwa podziemi. Może sam na sam jest inny, ale przy swoim bracie zachowywał się inaczej. Wzbierała w niej nieopisana złość na siebie. Miała ochotę zapaść się pod ziemię. Godziny mijały jej jak odliczanie do wyroku śmierci. Wolałaby umrzeć w walce, niż siedząc jak papuga w srebrnej klatce. Nie mogła znieść myśli, że jej wrogowie będą świętować. Tamula i Kejun prawie stali jej przed oczami jak śmieją się nad jej ciałem. Wtem z rozmyśleń wyrwały ją jakieś odgłosy z głębi korytarza. Za chwilę ujrzała Kasję i Nulara biegnących  do niej. Szybko ściągnęli klatkę na pewny grunt i zdobytymi kluczami otworzyli wrota więzienia.  
- Seleno, Nular mi wszystko powiedział. Za to co ci zrobili nie daruję im. - odparła Kasja zarzucając do tyłu swoje długie fioletowe włosy.
- Uciekajmy szybko! - syknął Nular.
- Czemu dla mnie ryzykujecie? - spytała jasnowłosa.
- Nie pytaj. Uciekajmy. - dodał uzdrowiciel.
Dziewczyna rzuciła się mu w ramiona i przytuliła tak mocno, że tamten osłupiał.  
- Już starczy, nie musisz dziękować. - odezwał się Nular nie mogąc odczepić od siebie dziewczyny.
Biegli plątaniną korytarzy skradając się przy tym jak złodzieje. Wiedzieli, że jeżeli zostaną złapani, może im grozić śmierć. Pomimo tego nie zostawili wojowniczki w potrzebie. Już prawie znajdowali się na zewnątrz, kiedy wpadli prosto na Mawila. Najpierw spojrzał obojętnie na Kasję i Nulara, ale kiedy kątem oka ujrzał Selenę zmarszczył brwi. Dobywając swojej broni zawołał.
- Stać! Co wy wyprawiacie!?
- Mawil uspokój się. - powiedział spokojnie Nular.
- Kto wam pozwolił ją uwolnić?! Chcecie stać się bryłami lodu?
Jasnowłosa nie mogła zrozumieć, dlaczego Mawil tak się zachowuje. Podczas gdy Nular i Kasja potrafili wykrzesać z siebie iskrę odwagi.
- Te nauczyciel, przystopuj lekko, bo cię sponiewieram! - krzyknęła Kasja dobywając za broń.
- Ty? Śmiesz żartować. Już z tobą walczyłem. - zaśmiał się Mawil
- Ale wtedy nie byłam wkurzona jak teraz. - odburknęła Kasja ściskając pięść na broni.
- Zachowujecie się jakby od tego zależało czyjeś życie. To śmieszne. - skwitował nauczyciel
Nagle Selena nie wytrzymała i cisnęła w mężczyznę zamrażającą energią. Upadł na ziemię zdziwiony. Ustała nad nim z poważną miną.
- Ja umieram! Wystarczy ci to?! Ty tchórzu! - krzyknęła mu prosto w twarz.

859 czyt.
100%262
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1950 słów i 10513 znaków. Tag: #fantasy

2 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS 6 kwi 2018

    Jakoś przegapiłem 3 odcinki. Właśnie nadrabiam .

  • KingaK

    KingaK 21 mar 2018 ip:188146101

    Uwielbiam ta opowiesc