Lodowa wojowniczka - Część 15

Silny wiatr nieprzerwanie podnosił drobiny gorących iskier, pomieszanych z fruwającymi płatkami śniegu. Śmiercionośna broń Rawo przyspieszyła niebezpiecznie zmierzając nieubłaganie do unicestwienia lodowej wojowniczki. Czas zdawał się zatrzymać w swoim szaleńczym tempie. Mawil widząc co się dzieje zaczął biec w stronę leżącej na ziemi jasnowłosej krzycząc z całej siły, chciał posłać w stronę mężczyzny ze złotym diademem grad pocisków. Osłupiał ustając nagle, kiedy zobaczył co się dalej stało. Fero rzucił w swojego rodzonego brata ogniowym pociskiem wytrącając mu broń z ręki pewnym ruchem. Odrzucił zszokowaną Selenę w dal swoją potężną mocą, stając naprzeciw kogoś, kto powinien mu być najbliższy. Rawo zmarszczył brwi i otrzepując się z popiołu podbiegł do swojej broni chwytając ją z całej siły. Ich spojrzenia przypominały wulkan przed wybuchem.  
- Rozczarowałeś mnie Fero. Nigdy nie podejrzewałem cię o zdradę, ale teraz jestem pewien.
- Nie jestem zdrajcą mego ludu! Inaczej widzę świat, niż ty. Tobie rzeczywistość przesłania władza, pomijając tak ważne w życiu wartości. - dodał Książę stojąc w gotowości.
- Powiedz to na głos, co cię łączy z tą lodową zabójczynią? Bronisz jej jak lew, postradałeś zmysły! - krzyknął Rawo obracając w powietrzu swoją broń.
- Kocham ją i niech wszyscy to wiedzą! - zawołał Książę stanowczym głosem.

Wszyscy zebrani osłupieli nie wierząc słowom mężczyzny, który zaczął uśmiechać się lekko na wspomnienie tego na co się publicznie odważył. Poczuł jakby ogromny ciężar spadł mu z serca, jakby pozbył się przybranej sztucznie maski. Selena podniosła się starając się wstać ostatkiem sił. Z oczu popłynęły jej łzy, które nieproszone wydostały się jak tryskające źródło. Mawil ustał w miejscu jak zahipnotyzowany. Wyglądał jakby coś w jego duszy zaczęło protestować wyrywając się z czeluści świadomości. Ile razy ją trenował, tego nie liczył. Podobnie jak krzyków, upokorzeń, których nie szczędził dziewczynie ani razu. To on najczęściej w nią wątpił, kiedy jej pozostali przyjaciele pomagali w niedoli. Jednak pomimo tego między nimi zrodziła się więź, której nie potrafił opisać słowami. Zawsze oddany w całości dla królestwa, dla swojej władczyni, nie mógł zrozumieć jak można było obdarzyć uczuciem własnego śmiertelnego wroga. Wulkaniczni bracia nadal mierzyli się wzrokiem, aż w końcu Rawo zaatakował z zaciekłością godną wojownika. Bojowe różdżki szczękały uderzając o siebie, aż iskry sypały się z nich jak spadające gwiazdy. Raniąc się nie raz z zaciekłością prowadzili walkę. Nagle szczęśliwa passa opuściła Fero i zostając trafiony w bok krzyknął z bólu osuwając się na ziemię. Dotknął ręką ugodzonego miejsca poczuł wylewający się z jego wnętrza ciepły płyn. Wygrany ustał nad bratem nie czując winy, ani pokory, jakby ich wspólne lata jako rodzina nic dla niego nie znaczyły. Selena nie wytrzymała biegnąc do poszkodowanego.
- Trzeba być potworem, żeby chcieć zabić własnego brata! - krzyknęła lodowa wojowniczka patrząc na mężczyznę.
- Zrobiłem to dla dobra naszego królestwa. Tak kończą zdrajcy, a ty zaraz do niego dołączysz!

Dziewczyna poczuła z powrotem przypływ mocy, jakby nieznana siła wypełniała ją od środka. Emanując błękitną poświatą chwyciła jeszcze za rękę Fero, który coraz gorzej wyglądał poddając się w walce o życie. Pocałowała go wzruszona poświęceniem księcia. W jej oczach nie było już łez, nie miała na nie siły. Spojrzała w mądre i pełne miłości oczy Księcia. Powstała rozkładając szeroko ręce nabierając mrożącej energii. Wtem jej opalowa różdżka  wykopując się spod śniegu, poszybowała w powietrzu trafiając wprost do jej dłoni.  
- Przesadziłeś Rawo! Wzniecasz nienawiść w swoich ludziach. Podniosłeś rękę na rodzonego brata! - odparła jasnowłosa ściskając pięść.
- A wy jesteście lepsi? Ilu naszych ludzi przez was zginęło? Ile dzieci nie ma rodziców? A mój ukochany ojciec? Do tej pory nie wiem kto go zabił! - krzyknął nacierając na wojowniczkę z pałającymi zemstą złotymi oczami.
Zaczęli walczyć nie szczędząc mocy, ziemia drżała od zadawanych ciosów rozstępując się  coraz bardziej. W powstałych szczelinach buzowała lawa, a zapach palących się skał, dymu oraz siarki wypełniał okolicę. Rawo zagnał wojowniczkę nad jedną z większych zapadlin. Zatrzymała się w ostatniej chwili widząc jak drobinki skał wpadają do rzeki płomienia roztapiając się w niej.  
- Zaczarowałaś mojego brata, przeklęłaś go. Zgiń!
- Nie mam zamiaru! - zawołała dziewczyna posyłając w mężczyznę mocny atak lodem.

Rawo padł niedaleko próbując wstać, ale przenikliwe zimno zaczęło przenikać go jego wnętrza. Selena przyłożyła do niego swoją broń mrożąc go zimnym promieniem.  
- Zabij mnie! Tylko to potraficie! Lodowi tchórze!
- Mawil, Nular, Kasja! Unieruchomcie Kejuna i Tamulę, szybko! - zawołała wojowniczka.
Przyjaciele przy pomocy Seleny zgrabnie poradzili sobie z przeciwnikami. Zebrali ich w jedno miejsce stając nad nimi.  
- Wy potwory! - zawołał Kejun
- Oby was ziemia pochłonęła – dodała Tamula trzęsąc się z zimna, aż jej usta zaczęły sinieć.
- Teraz was zabijemy – odparł Mawil zbliżając swoją broń.
- Nie! - powstrzymała go jasnowłosa.
- To jedyne wyjście, oni nigdy nam nie odpuszczą! - zawołała Kasja mierząc wzrokiem Tamulę – Ona zabiła mojego męża, zasługuje na śmierć.
- Nie będziemy tacy jak oni. To musi się raz na zawsze skończyć! - dodała stanowczo Selena.
- Postradałaś zmysły z tej miłości? A myślisz, że jak ich wypuścimy, to przeproszą i się grzecznie rozejdziemy? - protestował Mawil
- Ona ma rację. - powiedział Nular
- I ty też? Co tu się dzieje? - pieklił się nauczyciel dzierżąc broń.
- Nular, sprawdzisz, co z Fero? Da się go uratować?
Uzdrowiciel podbiegł do Księcia i przykładając do niego obie dłonie skoncentrował się.  
- Tli się w nim życie, ale bardzo słabe, tracimy go.
- Pomóż mu, błagam cię Nular. - odparła zdruzgotana Selena powstrzymując się od płaczu.
- Jak mu pomożesz, to on wstanie i cię zabije! Nular nie bądź głupi! - wołał Mawil.
Mężczyzna go nie posłuchał, przywołując swoją moc zaczął jaśnieć, a powietrze wokół zawirowało. Fero wyglądał, jakby uchodziła z niego dusza, ale Nular złapał ją w powietrzu siłą woli.  
- Wracaj do naszego świata. To nie twój czas. Wracaj do naszego świata ... – powtarzał w kółko uzdrowiciel.

Wtem eteryczna siła wpadła z powrotem do swojego ciała. Fero zawył z bólu otwierając oczy. Wtedy Nular uniósł go lekko w powietrze zraszając jakby mgiełką mieniącą się niesamowitym blaskiem. Książę upadł z powrotem na ziemię, a jego rany zaczęły się zasklepiać. Za chwilę wstał podając rękę uzdrowicielowi.  
- Nie jesteś moim wrogiem, uratowałeś mi życie.
- To nie ja tego dokonałem. Podziękuj Selenie, gdyby nie ona nie mógłbym użyć mojej mocy.
Monarcha poklepał Nulara po plecach. Zbliżył się do lodowej wojowniczki chwytając ją mocno w ramiona. Nagle Rawo zamrożony, aż po szyję odezwał się.
- Daruj mi tego widoku przed śmiercią bracie.
- Nie umrzesz – odparł Fero rozmrażając brata – chciałeś mnie zabić, wszyscy to widzieli, musisz żyć z tą skazą do końca twoich dni.
Nagle z oddali wyłoniła się władczyni lodowej krainy razem ze strażnikami. Rawo patrzył na nią nie mogąc uwierzyć. Kiedyś zauroczyła go, ale teraz miał mieszane uczucia. Chciał w nią uderzyć kulą ognia, ale ona go zatrzymała.
- Rawo pewnie chcesz wiedzieć kto zabił twojego ojca przed laty? - powiedziała władczyni wypychając na przód Zeldę spętaną łańcuchem.
- Ty go zabiłaś? - spytał władca podziemi zdziwiony.
Władczyni lodu uderzyła dostojną kobietę swoją różdżką, popychając na przód.
- Ona ci powie.

Rawo spojrzał na Zeldę zdziwiony. Nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń.  
- Wiem kto zabił króla podziemi. Nasz generał straży Wendyks nie mógł darować, że panuje pokój. Chciał wojny, władzy, kazał porwać króla i razem z pomocnikami odebrali mu życie, kiedy do nas jechał. Oni mu pomagali – dodała pokazując na Tamulę i Kejuna -  Byłam bardzo młoda i zaślepiona jego osobistym czarem, więc pomagałam mu. Wykonałam broń, którą zamroził niewinnego człowieka. Do tej pory milczałam jak grób. Kiedy Wendyks odszedł z tego świata zostałam sama. Dałam się wciągnąć w jego gierki, obiecywał mi złote góry, uczucie. Tak mi przykro … - odparła Zelda zalewając się łzami.
Wszyscy stali jak zamurowani nie wierząc własnym uszom. Przez te wszystkie długie lata ich obywatele ginęli na wojnie, która okazała się ukartowanym misternie spiskiem. Mawil skierował wzrok jeszcze raz na nadworną wykonawczyni magicznej biżuterii.  
- A więc kochałaś Wendyksa – odparł zimnym tonem – Zwodziłaś mnie, jak mogłaś?
Kobieta spuściła wzrok, nie chciała więcej odzywać się. Rawo podszedł do swoich oddanych wojowników i popatrzył na Tamulę, a potem znów na Kejuna.  
- Czy to prawda, co mówi ta kobieta lodu? Nie kłamcie mi, bo znajdą się kolejni świadkowie, a wtedy kara będzie surowsza.
- Pomogliśmy im, i co z tego. Jaki sens ma bratanie się z nimi? Na wojnie mogliśmy pokazać co potrafimy. - dodał Kejun bez słowa skruchy.
- Ja nie chciałam wojny, ale mnie przekonali. - odparła Tamula
Selena spojrzała na nich z politowaniem. Rawo chciał ich zabić, ale Fero powstrzymał go w ostatnim momencie.  
- Bracie, śmierć nie będzie dla nich karą, ale nagrodą.
- Tak? To co proponujesz? Oni są mściwi, nic tego nie zmieni.
Wtem podszedł do nich Nular i zawołał przy tym władczynię krainy lodu. Zebrani z ciekawością skierowali swoją uwagę na mężczyznę, który ze stoickim spokojem zaczął mówić.  
- Mam pomysł, który usatysfakcjonuje was wszystkich …

839 czyt.
100%212
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1838 słów i 10189 znaków. Tag: #fantasy

2 komentarze

 
  • AnonimS

    AnonimS · 30 kwi 2018

    Bardzo dobre. Twojego kunsztu literackiego dowodzi fakt że z typowego schematu walki dobra że złem, potrafiłaś wydobyć u mnie czytelnika emocje. Piękne opisy i wyraziste sylwetki bohaterów składają się na  fascynującą całość. Brawo Autorko.

  • AlexAthame

    AlexAthame · 30 kwi 2018

    Jeden z piękniejszych odcinków. Miłość i wybaczenie. Z drugiej strony fałszywe ego. Własne ambicje ponad dobrem ludu. Skąd my to znamy. Świetne.