Lodowa wojowniczka - Część III - 22

Ziemia zadrgała, jakby chciała pozbyć się opadającego z nieba piasku. Burza suchych drobinek wzmagała się, potęgowana przez Hedosa. Zaczynało do niego docierać, iż pozostał sam na placu boju. Wciąż mógł kierować piorunami, choć nie z taką siłą jak na samym początku. Machnął ręką, a wyładowanie elektryczne powędrowało ku rodzicom Galmy. Selena nie zdążyła ich ochronić, ale młoda księżniczka lawy przyjęła impet błyskawicy na siebie. Padła nieprzytomna, a Liria z Rawo próbowali ją ocucić.  
- Nie, … otwórz oczy, błagam!  – potrząsał nią ojciec, jakby przeczuwał najgorsze.
Uzdrowiciel chciał do niej dotrzeć, ale podstępny tyran, widząc że przeciwnik jest osłabiony, po odesłaniu Lufera w zaświaty, skorzystał z okazji. Odgrodził śmiałka od wyczerpanej dziewczyny i jej rodziny, bardzo szybko krążącym piaskiem, który ranił przy kontakcie tysiącem rozgrzanych ziarenek.  
- Mało ci?! - krzyknął Tenig, nie mogąc znieść widoku wyczerpanej księżniczki lawy.
- Teraz twoja kolej! - ryknął Hedos, układając ręce wysoko w górze.
Wtem lodowa wojowniczka nie wytrzymała, opalową różdżką zakręciła przed sobą okrąg w powietrzu. Ta sama błyskawica, która miała trafił jej syna, poraziła sprawcę okrutnej mocy. Tyran z miną pełną zaskoczenia, zaczął opadać, jakby stracił równowagę. Fero nie czekając na zaproszenie, zaczął biec ku niemu, szykując broń. Atak na jego rodzinę, wzmógł w nim skrywane dawno pokłady gniewu.  
- Stój! - zawołał Tenig, widząc jak król lodu szarżuje na Hedosa.
Potwór uderzył w ziemię, aż podniósł się wokół niego kurz, Fero wyskoczył w powietrzu, chcąc z góry zadać mu mrożący cios, kiedy przerażony ujrzał, iż przeciwnik otwiera pomarańczowe oczy. Szybkim ruchem dłoni uformował piaskową kulę, którą pchnął na niespodziewającego się ataku mężczyznę. Piasek przykleił się do dzielnego wojownika lodu, niczym klej. Selena wiedziała co to oznacza.
- Fero! - krzyknęła biegnąc do niego.

Szybko rzuciła na jego ciało mrożący czar, ale niestety nie zdziałał on tego, co zamierzała. Żrący piach zaczął się aktywować, Fero krzyknął z bólu, czując jakby jego ciało płonęło od ognia. Ściana piasku  odgradzająca Nulara od Galmy rozpadła się. Nie wiedział co ma robić, bo mógł ratować jedną osobę.  
- Ratuj … ją – syknął przez zęby Fero, ledwo mówiąc.
Uzdrowiciel wiedział jak wiele znaczy król lawy dla Seleny, jak wielka miłość ich łączy, natomiast Galma jako córka Rawo i Lirii, którzy nie mieli innych dzieci poza nią, również zasługiwała na ratunek. Jednak posłuchał mężczyzny i zaraz znalazł się przy młodej księżniczce lawy. Koncentrował leczącą energię, skupiając ją wokół porażonej piorunem nastolatki. Po chwili czar zaczął działać, a balsamiczny deszcz spłynął na Galmę, przywracając jej powoli siły witalne.  
Tym czasem Selena dobiegła do Fero, próbując rozpaczliwie pozbyć się toksycznego piasku z ciała męża. Cokolwiek nie zrobiła, powodowała jeszcze większe szkody na jego zdrowiu. W końcu spojrzała w jego cierpiące oczy i ze łzami spływającymi po jej bladych policzkach uniosła w górę opalową różdżkę.  
- Zabij … mnie! Skróć to … - odparł przez zęby Fero.
- Kocham cię! - zawołała, uderzając w niego trzonem bojowej różdżki.
Mężczyzna zaczął zamieniać się w bryłę lodu, na jej oczach odpływało z niego życie, ale było to mniejszym cierpieniem niż działanie śmiercionośnego kwasu. Lodowa wojowniczka chciała zachować jego ciało, zamroziła proces jednocześnie uśmiercając ukochanego. Tenig dobiegł do nich, znów poczuł ból w sercu. Padł na zimną bryłę, pod której powierzchnią znajdowało się ciało ojca. Nie mógł przestać płakać, zupełnie jak dziecko. Hedos natomiast śmiał się szyderczo, nie robiąc sobie nic z ich cierpienia. Uzdrowiciel klęczał nad Galmą, która powoli otwierała oczy.  
- Co się stało? - spytała, widząc łzy w oczach Rawo.
- Fero … odszedł …
- Jak to?
- Mogłem uratować tylko jedną osobę naraz – tłumaczył się Nular – niestety twojego wujka zżerał toksyczny kwas, więc Selena …
- Nie, to nie może być prawda. - oburzyła się dziewczyna.

Gdy ujrzała lamentującego Teniga i załamaną Selenę chciała do nich podbiec, ale tyran zaczął na nowo koncentrować moce. Wir piasku zagrodził jej drogę, za każdym razem nie dając jej przejść.  
- Zmieniliście go w bryłę lodu? Jakie to głupie, zaraz go roztrzaskam na kawałki, ułatwiliście mi zadanie – zaśmiał się ich wróg.
Wtedy Galma wydostała się zza ściany piasku, przeskoczyła tuż przed Selenę i Teniga, odbijając impet uderzenia bojową złotą różdżką. Niestety kolejny raz doznała kontuzji, upadając koło przerażonej Seleny.  
- Ciociu, zabij go … gdybym tylko mogła sama bym to zrobiła. On nigdy nie przestanie, póki nas wszystkich nie wykończy, zrób to dla mnie, dla Teniga, dla nas wszystkich, tylko ty to potrafisz.
Królowa lodu ścisnęła jej dłoń, a książę zrozumiał co się dzieje. Hedos nie miał zamiaru odpuścić, zaraz znów ktoś mógł zginąć.  
- Mamo, pomogę ci, utoruję ci drogę, odwrócę jego uwagę, a ty działaj – syknął młodzieniec, aktywując lodową aurę wokół siebie.
Selena przetarła łzy i jaśniejąc na błękitno ścisnęła dłoń na rękojeści opalowej różdżki.
- Zmierz się ze mną, dalej! Porwałeś mnie, więziłeś, skończ to! - krzyknął chłopak, prowokując potwora – Nie, ty nie dasz rady mnie zabić, jesteś zbyt słaby …
Hedos zmarszczył brwi, wyglądał na rozgniewanego, jakby koncentrował całą swoją moc.  
- Tenig, co ty robisz?! - zawołała Liria, bojąc się o konsekwencje.

On jej nie słuchał, tylko biegł w kierunku potwora, jakby na niczym mu nie zależało, nawet na życiu. W głębi serca wiedział, że gdyby Galma była sprawna i pełna sił, zrobiłaby to samo. Zawsze się z niego śmiała, z jego łagodnego charakteru, nie potrafił tak jak ona bez mrugnięcia okiem zadawać kolejne ciosy. Zwykle był świetny w obronie, ale nie w ataku, bo zawsze żałował przeciwnika. Tym razem zdusił to uczucie w sobie. Całym sobą uderzył w tyrana z piasków, aż upadł na popękaną ziemię. Nagle chciał zadać mu cios, kiedy Tenig uderzył go ponownie mrożącym powietrzem. Na skraju przepaści Hedos zmienił się w chmurę drobinek, chcąc zyskać na czasie, ale Tenig ponownie go uderzył, tym razem ogniem. Wróg pojawił się przy nim, dobywając broni, ponownie złożył się w całość, a jego oczy zaświeciły się złowieszczo. W tym czasie Selena na powrót koncentrowała moce, przeistaczając się w silniejszą wojowniczkę. Rawo z Lirią wiedzieli co chce zrobić. Z oddali nadciągała śnieżna burza, którą przywołała Selena. Zrozumieli, że muszą się schować. Doskoczyli do Galmy, zabierając ją ze sobą. Uzdrowiciela również ulokowali w załamaniu terenu. Tenig walczył zaciekle z tyranem, który coraz słabiej poruszał się, dostając nie raz silnym ciosem od chłopaka. Selena wiedziała, że to ten moment. Uśmiechnęła się lekko, otworzyła szeroko oczy, spoglądając na wykończonego Hedosa. Tenig kątem oka zobaczył co się dzieje, widząc nawałnicę lodu zbliżającą się ku nim.  
- Tenig! Do Galmy, tam! - wskazała matka.
Książę ostatni raz mocno uderzył lodem w tyrana, aż tamten odskoczył na sporą odległość. Tenig szybko schował się w zapadlinie, razem z resztą rodziny i uzdrowicielem. Hedos spojrzał w bok, widok Seleny z opalowa różdżką, zamrażającą ziemię wokół niej, przeraził wroga nie na żarty. Chciał znów uderzyć w ciało jej męża, ale lodowa wojowniczka doskoczyła do niego, jakby poruszała się dwa razy szybciej. Pokiwała mu palcem przed nosem, jak małemu dziecku.  
- Nie wolno, niegrzeczny jesteś. Zasługujesz na karę.
- Nie boję się ciebie. - zaśmiał się jeszcze tyran.
- A to błąd – dodała kobieta, uderzając w niego lodowym grotem.
Potężna burza śnieżna zasypywała okolicę, Tenig osłonił sojuszników od mrozu lodową tarczą. Hedos nie był już odporny na lód. Zrozumiał powagę swojej sytuacji, ale za późno. Jeszcze raz posłał w stronę Seleny toksyczny piasek, ale z przerażeniem odkrył, że nie przykleja się do niej.  
- Co za pech, nie zadziałało – odparła lodowa wojowniczka, czując się lepiej.
- Nie może być … jak …
- Trzeba było zostawić moją rodzinę w spokoju, nie słuchałeś! - krzyknęła przypominając sobie szczęśliwe chwile.

Koncentrując energię w myślach widziała ich pierwsze spotkanie z Fero, pocałunki, wspólne chwile, narodziny synka, a potem po tej sielankowej scenerii ukazała się koszmarna wizja utraty syna. Śmierć jej przyjaciół, których wracał do życia uzdrowiciel, wylane łzy, cierpienie. A na końcu ból i śmierć ukochanego, któremu sama musiała ulżyć w bólu. Przez nawałnicę i płatki śniegu wirujące z szybkością huraganu, widziała jak Hedos chce uciekać, jak oddala się coraz bardziej, zaczynając czuć przenikliwe zimno na ciele. Zaczęła za nim biec, jakby dostała nowych sił, gdziekolwiek nie chciał uciec, ona już przed nim była. Wreszcie znalazł się na skraju przepaści, nie mając dokąd uciec. Nie miał siły się unosić nad ziemią, gdyż zaczynał zamarzać z każdym ruchem.  
- To przez ciebie nie miałem ojczyzny, to wasz lud zabrał mi ziemię! - grzmiał jego ponury głos. - Pustynia była wszędzie, dopóki nie zabraliście nam terenu w okrutnej wojnie. Twoi przodkowie zabrali mi wszystko.
- Nie znasz mnie – syknęła Selena, zaciskając pięść.
- Jak to nie? Przeklęci ludzie lodu, zasługujecie na śmierć!
- Nie pochodzę od ludzi lodu, więc nic mnie nie obchodzą twoje słowa. Byłam człowiekiem, to Nular mnie przemienił, ale wiesz co? Ludzie lodu nie są mi obojętni.
- Wiem kim byłaś, Lufer mi powiedział, ale wybrałaś ich stronę, stałaś się tak bezduszna jak oni, twoje serce jest z lodu, z kamienia …
- Nie, to ty nie masz serca, ja je mam. To ty zabijasz bez mrugnięcia okiem. Zabiłeś mi męża, zabrałeś najpiękniejsze lata z moim synem, które nigdy nie powrócą. Żadne królestwo, żadna zemsta nie wróci mi ich nigdy.
- Zdechnij! - ryknął Hedos, chcąc uderzyć w nią pozostałą mu mocą.

Wtedy lodowa wojowniczka pojaśniała tak mocno, że tyran nie mógł na nią patrzeć. Lodowy promień uderzył w niego, przeszywając go na wskroś i zmieniając w lodowy posąg. Nie zdążył wydać z siebie nawet krzyku, zastygł na zawsze, stając się zimny. Burza ustała, śnieg się uspokoił na tyle, że Tenig odwołał barierę chroniącą od mrozu. Okolica iskrzyła się w słonecznych promieniach drobinkami jakby diamentowego pyłu. Po zmrożonym śniegu biegła rodzina Seleny, a za nimi szedł powoli Nular, wyraźnie osłabiony. Spojrzeli na zamrożonego tyrana, znajdującego się tuż na krawędzi przepaści.
- Czy to już koniec? - spytała Liria, przytulając Galmę do siebie.
- Nie, on wciąż żyje – skwitował uzdrowiciel.
- Ciociu, skończ to. - odezwała się księżniczka lawy.
Lodowa wojowniczka spojrzała jeszcze w oczy Nulara, w których odczytała więcej niż mogłaby się spodziewać. Skinął tylko głową, i już wiedziała że się nie cofnie. Z całej siły uderzyła w lodowy posąg ich wroga, roztrzaskując go na tysiące drobnych kawałków. Wtedy Rawo ognistym podmuchem zmienił pozostałości Hedosa w pył, który opadł na dno czeluści.  
Selena opadła zmęczona na ziemię, Tenig ją złapał aby nie uderzyła głową o zmrożoną powierzchnię. Nular nie wyglądał dobrze, wydawało się, że słabnie z każdą chwilą. Nie powiedział im o czymś, wiedział że jego chwile są policzone, niczym ostatnie drobinki piasku w klepsydrze. Musiał ich jeszcze odesłać, przecież byli w obcym świecie, a najważniejsze, koniecznie musiał się zobaczyć z Fuldą, swoją uczennicą.

496 czyt.
100%94
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2159 słów i 12127 znaków. Tag: #fantasy

4 komentarze

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 13 lutego

    Dobrze, ze już zginął. Brawo. Nikt ci nie dorówna w opisach batalistycznych   

  • dreamer1897

    dreamer1897 · 12 lutego

    Fero przypłacił życiem swój błąd co było sygnałem ze strony Hedosa, że nikt nie ma prawa z nim zadzierać. Ale Selena sprytnie zagrała choć bez pomocy Teniga nie byłoby to możliwe i w taki oto sposób Hedos pożegnał się z naszą opowieścią.
    To był kosmiczny pojedynek

  • emeryt

    emeryt · 11 lutego · 202091556

    Autorko, dziękuję, odcinek wspaniały i chyba wszystko powoli zmierza ku szczęśliwemu zakończeniu? Czekam z niecierpliwością na kolejny. Pozdrawiam serdecznie.

  • AnonimS

    AnonimS · 11 lutego

    Bardzo emocjonująca część.  Pozdrawiam