Lodowa wojowniczka - Część II - 3

Blask tańczących płomieni, umieszczonych w różnych punktach, oświetlał salę. Czarne wypolerowane ściany z wulkanicznego kamienia, odbijały ciepły blask. Fero wycierał ręką czoło, po którym płynęły teraz zabłąkany strużki wody. Nie wytrzymując temperatury przywołał wokół siebie lodową aurę, Selena szybko podchwyciła jego pomysł.  
- Bracie, nasze królestwo nie służy ci na zdrowie.
- Odzwyczaiłem się, od kiedy nie jestem taki jak ty. Zapraszam do mnie.
- Nie dziękuję, jeszcze roztopiłbym ci pałac.
Nowa królowa lodowej krainy uderzyła różdżką w posadzkę.
- Mieliście mi opowiedzieć o wrogu, a wy zmieniacie temat.
- Przepraszam skarbie, Rawo mów pierwszy.
Król podziemi wyprostował się w swoim siedzisku i chrząkając głośno, zaczął mówić.
- Seleno, nasz ojciec snuł nam na dobranoc historię, o tym jak za młodu mierzył się z potężnym władcą, który zamieszkiwał daleką krainę. Ten herb, który nam pokazałaś, to symbol jego królestwa. Przeciwnik ów potrafił okiełznać powietrze, ziemię, piasek oraz błyskawice.
- Jak to? Błyskawice? - spytała jasnowłosa próbując sobie to wyobrazić.
- Dokładnie, nikt nie wiedział jak okiełznał taką moc. Mój ojciec z początku bagatelizował jego zdolności, do czasu, jak pojechali na jedną z bitew razem z moją matką.
- To także moja mama – wtrącił się Fero.
- Tak, wiem. Niestety ojciec nie uratował jej. My byliśmy wtedy jeszcze w powijakach, wiemy o niej tylko z opowiadań. Ojciec wpadł wtedy w furię i zbierając ponownie armię podobno pobił zabójcę, ale nie wiemy w jaki sposób.

Selena słuchała z zapartych tchem tego co mówił Rawo, ale na wspomnienie o pokonaniu przeciwnika poruszyła się.  
- Skoro go pokonał, to kto porwał mojego syna?
- Może to jakiś jego potomek, skąd mam wiedzieć. Ten ród z piasków to jedna wielka tajemnica. Nie dawali o sobie znać tyle czasu, nie rozumiem skąd teraz się wzięli.
Nagle do pomieszczenia wślizgnęła się Liria i spojrzała na męża.
- Galma bawi się u siebie, a więc co ustaliliście?
- Nie mamy planu, ale zaraz coś wymyślimy.
- Byle szybko – dodał Fero wstając z miejsca. - Wasza pociecha jest za ścianą, a mój Tenig? Nawet nie wiadomo czy żyje …
- Nie mów tak! - obruszyła się jasnowłosa – Nie wolno nam nawet tak myśleć.
- Trzeba tam wyruszyć, ale nie możemy wszyscy opuścić naszych królestw. Losujmy kto jedzie, a kto zostaje.
Rawo wyszedł na chwilę z pomieszczenia i za chwilę zjawił się z powrotem z pudełkiem. W drugiej ręce trzymał dwa kamienie, jeden żółty, drugi niebieski.  
- Będziemy losować małżeństwami, niebieski zostaje, a żółty jedzie. Kto pierwszy?
- Ja mogę. - odezwała się Liria.
Rawo wrzucił kamienie, a ona zakręciła dłonią, po czym wyciągnęła niebieski kamień.  
- A więc ja wyruszam, teraz wy – powiedział wrzucając ponownie przedmioty do pudełka.
- Ja wylosuję Seleno. - odparł Fero.
Zakręcił ręką, a wszyscy patrzyli na niego z ciekawością. Nagle wyciągnął niebieską kulę.
- Wypadło na mnie, bardzo mnie to cieszy. Dawno nie miałam okazji na walkę.
- Nie możecie sami podróżować – dodała Liria – od nas damy wam ludzi do pomocy.
- My także wyślemy kogoś. - powiedział Fero – Mawila i kogoś jeszcze z żołnierzami.
- Dobrze, o świcie spotkamy się w połowie drogi między naszymi królestwami. - dodała Selena z poważną miną.
- Idę zbierać posiłki, wy też się szykujcie. - powiedział Rawo poprawiając złoty diadem.

Pożegnali się i każdy wrócił na swój teren. Noc była wyjątkowo pogodna, a na niebie majaczyła zorza, która roztaczała majestatyczny pas kolorów nad górami. Fero wpadł jak błyskawica do pałacu wraz ze swoją małżonką szukając wszędzie Mawila. Skierowano ich do biblioteki, gdzie grupka przyjaciół studiowała stare księgi.  
- Jesteś Panie – rzekł generał odrywając zmęczony wzrok od pozapisywanych stron.
- Wyruszacie o świcie z Seleną. Weź kogoś zaufanego lub dwóch i oddział pomocniczy.
- A ty królu?
- Ja zostaję tutaj, żeby pilnować pałacu. Nie wiemy, czy nie będą chcieli nas najechać.  
Selena nachyliła się nad księgami, a Nular pokazał jej jedną ze stron. Był tam opis uwieńczony herbem, który wszystkich przyprawiał o szybsze bicie serca. Jasnowłosa otworzyła szeroko oczy, przeraziła się potęgą piaskowego ludu.  
- No to będzie poważna bitwa – dodała jakby do siebie.
- Nie unikniemy tego, ale najważniejsze to odnaleźć Teniga – wtrącił się Mawil.
- Dobrze, to kto jedzie ze mną? - spytała królowa patrząc po zebranych.
- Ja zostaję Pani z królem – dodał Nular stanowczo
- Dlaczego? Bez twojej mocy uzdrawiania damy radę? - obruszyła się jasnowłosa.
- Dam wam moją uczennicę Fuldę, która robi niebywałe postępy.
Król popatrzył podejrzliwie na uzdrowiciela i uderzył pięścią w stół.
- Co to za tajemnice Nularze? Znów nie mówisz nam wszystkiego?
- Zawsze tak postępuję Panie, powiedz czy kiedykolwiek wyszło to na złe?
Władca popatrzył na Selenę i od razu się uspokoił. Wiedział doskonale, że to dzięki mężczyźnie ma przy sobie kochającą żonę.  
- Ja pojadę z wami i nie próbujcie mnie zatrzymywać – odezwała się Kasja.
- Wspaniale, czyli zbieramy żołnierzy i wyruszamy! - zawołała królowa.
- Zaraz do was dołączę, tylko wezmę księgę i zostawię instrukcje dla mojego ucznia.
- I mapę – dodała Kasja.  
Przyjaciele rozeszli się, aby wyszykować się do dalekiej drogi. Fero podążył za Seleną, która zbierała najpotrzebniejsze rzeczy i broń. Spojrzał na nią jak gorączkowo szykowała się do wyprawy i nagle przytulił się do niej.  
- Co robisz? Przecież jesteś na mnie zły, co ?
- Nie aż tak, żebym się o ciebie nie martwił. Wróćcie cało z Tenigiem.
Fero delikatnie przysunął do siebie małżonkę i składając na jej ustach pocałunek uspokoił ją i dodał sił.  
- Wrócę, a ten potwór rozsypie się na części!

Selena udawała bohaterkę w oczach Fero, ale w głębi trzęsła się ze strachu nie tyle o siebie, co o synka. Wiedziała również, że może nie wrócić, ale walka była jej żywiołem, jak lód. Przywołała opalową różdżkę, której nie używała tak dawno. Pojaśniała jak diament roztaczając blask po pomieszczeniu. Teraz była gotowa na wyprawę. Ostatni raz przytuliła króla i wybiegła na dziedziniec, gdzie czekali na nią towarzysze niedoli wraz z wojskiem.  
Lodowe rumaki zarżały niespokojnie. Selena przyglądała się nowej dziewczynie o krótkich białych włosach, którą wysłał Nular. Pierwszy raz ją ujrzała, a więc uzdrowiciel jak zwykle doskonale się maskował. Obawiała się tylko na ile ona im rzeczywiście pomoże, ale skoro mężczyzna ją polecał musiał mieć ku temu ważny powód. Selena skinęła porozumiewawczo w stronę generała, zrozumiał w mig, że pora wyruszać. Dał znak swoim ludziom, gnając przodem przez masywną, otwartą bramę. Uzdrowiciel machając wraz z uczniem Mawila i królem żegnali śmiałków z wielkimi obawami, które czaiły się schowane w ich duszach. Wschód słońca zapowiadał nadejście kolejnego dnia, a zamarznięta ziemia iskrzyła się od pierwszych promieni światła. Za dzielną grupą unosił się lodowy kurz, a rumaki pędziły przed siebie jak wiatr. W oddali spostrzegli czekający na nich oddział Rawo. Kiedy dotarli w umówione miejsce zbiórki, zatrzymali się, żeby ustalić co dalej. Wulkaniczne konie wyglądały majestatycznie. Ich czarne umaszczenie poprzeplatane było teksturą jaśniejącą jak lawa. Złote długie grzywy skrywały pomarańczowe jak bursztyn oczy.

Król podziemi wyszedł im naprzeciw patrząc kogo Selena ze sobą zabrała.  
- Świetnie, Mawil jest i Kasja – uśmiechnął się kiedy wskazał na wojowniczą kobietę – ale Nulara nie ma, a ta dziewczyna to kto?
Uczennica uzdrowiciela obruszyła się podchodząc do Rawo i świdrując go swoim spojrzeniem.  
- Jestem Fulda Panie. Potrafię uzdrawiać i walczyć, jadę z wami w zastępstwie za Nulara.
- A le niespodzianka, skąd wy macie tych uzdrowicieli, u nas ani jednego.
- Jeśli przeżyjemy, to dam znać mojemu nauczycielowi, może coś poradzi …
- Może, ale musimy wrócić i ty nam w tym pomożesz.
Dziewczyna uśmiechnęła się ukazując rząd białym jak śnieg zębów.  
- Dobrze, a wy kogo zabraliście? Przyznam, że nie znam nikogo – odezwała się lodowa wojowniczka pokazując na wulkanicznych ludzi.
- To jest mój generał, a właściwie pani generał – poprawił się szybko Rawo – Herbo, podejdź.
Wysoka kobieta o ciemnej skórze i długich czarnych pofalowanych włosach ukłoniła się. Zbroja ze złotymi akcentami dodawała jej powagi i budziła respekt. Selena ukłoniła się również obserwując kobietę.  
- Tamten młodzian to Veldos, doskonale się bije, sam miałem okazję z nim walczyć, więc wiem o czym mówię. Dodatkowo włada mocą ognia.  
Szczupły średniego wzrostu wulkaniczny wojownik ukłonił się, a jego krótkie czarne włosy ze złotymi refleksami powiewały szarpane przez wiatr. Na szyi nosił medalion, zapewne czarodziejski, a ubiór nie przypominał standardowego żołnierza, gdyż zdobiła go długa czerwona tunika.  
- Nie zapominajmy o moim doskonałym doradcy Berlu – wskazał na kolejnego towarzysza – Ten oto zdolny i inteligentny druh, to nasz mol książkowy, umie czytać mapy.
Wszyscy przywitali się, po czym z powrotem dosiadając rumaków obejrzeli mapę.  
- Królestwo Piasków znajduje się na południe stąd. Nie powiem, żeby mnie to cieszyło, ale ruszajmy! - zawołała Selena podrywając rumaka.
- W drogę! - krzyknął Rawo dając polecenie swojemu wierzchowcowi.
Wszyscy pierwszy raz wyruszali w tak daleką wyprawę w nieznane. Jedyne co wiedzieli, to tyle co pisano w starych przekazach, oraz szczątki opowieści przodków Rawo i Fero. Nie napawało to lodowej królowej optymizmem, tym bardziej, że nie mogli wcześniej nic zaplanować.

Równina pokryta śniegiem raziła oczy bielą, a pasma górskie powoli zanikały zmieniając się łagodne pagórki. Drobne chmurki na niebie tylko czasem przysłaniały świecące wysoko słońce. Powoli pojawiało się na horyzoncie coraz więcej krzewów, zamrożonych przez nieprzejednany lód. Powoli jednak zimno ustępowało, a rzeka obok której przejeżdżali, jakby odżyła zrzucając z siebie ciężkie kry. W jednej z dolin u podnóża okazałego wodospadu zrobili pierwszy postój. Woda spadająca w dół powodowała szum. Rozłożyli mapę na jednym z gładkich głazów i stojąc wokoło zaczęli planować.  
- Jeżeli mapa jest jeszcze aktualna, to nie mamy innego wyjścia, jak przejechać przez te tereny zaznaczone na zielono …
- Co tam jest Rawo? - dopytywała królowa marszcząc brwi.
- Nie ucieszy cię to co powiem, ojciec opowiadał o wiecznie zielonym lesie. Podobno jest tam bardzo gorąco i często pada deszcz.
- Gorąco powiadasz?
- Seleno udajemy się na południe, nie chcę was straszyć, ale Królestwo Piasków jest jeszcze gorsze niż nasze podziemia.
- To mnie pocieszyłeś, wy bez problemu znosicie wysokie temperatury, ale nasi ludzie …
- Królowo, poradzimy sobie – dodawał otuchy Mawil – nie zapomnij po co wyruszyliśmy i jak potrafimy się bronić.
- Wiem generale. - dodała Selena z nutą smutku w głosie.
Wtem koło zebranych upadł duży kamień, potem drugi. Wszyscy od razu zaczęli z zapartym tchem obserwować pobliskie wzniesienie. Jakiś pomarańczowy cień przebiegł w górze z bardzo dużą prędkością.  
- Ktoś nas śledzi – wycedziła Herba szykując swoją broń.
- Sprawdźcie kto to – wydał rozkaz Mawil do kilku żołnierzy.
Tamci wspięli się szybko na samą górę, po czym rozległy się okropne krzyki. Za chwilę wszystko ucichło. Generał wulkanicznych ludzi wydała rozkaz swoim podwładnym, którzy podążyli w ślady poprzedników. Krótkie krzyki po chwili zaczynały cichnąć. Nagle jeden z żołnierzy wychylił się w dół z wzniesienia. Ugodzony czymś ostrym krzyknął jeszcze ostatkiem sił.
- Piaskowy szpieg! ...
Chciał powiedzieć coś jeszcze, ale dziwny podmuch z drobinkami piachu zmiótł go prosto do jeziorka pod wodospadem. Podbiegli do niego, ale on oddał swojego ducha leżąc w wodzie bez oddechu. Selena osłupiała widząc śmierć swojego żołnierza i to tak niedaleko od królestwa. Na myśl o dalszej drodze w nieznane przeszły ją dreszcze.
- Gońmy go! - zawołał Rawo wbiegając na górę jak burza.

724 czyt.
100%104
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2264 słów i 12598 znaków. Tag: #fantasy

4 komentarze

 
  • Hoc

    Hoc · 20 maj 2018 · 193487238

    Witam
    Uwielbiam tego typu powieści.
    Piszesz lekką ręką.
    Mógbyś ciągnąć to w nieskończoność.
    Składam wyraz podziwu.

  • Almach99

    Almach99 · 19 maj 2018 · 202326683

    Fajne. Do tego poprawia sie twoj styl pisania

  • AnonimS

    AnonimS · 18 maj 2018

    Zestaw na Tak. A teraz komentarz. Zapowiada się ciekawa emocjonująca wyprawa wojenna. Przeciwko nieznanemu groźnemu przeciwnikowi. Jeszcze dobrze nie zaczęli a już ponoszą straty. Jedno mnie zastanawia . Jak Ty Autorko możesz spamiętać te dziwaczne nazwy, szczegóły, ubiory, uzbrojenia kolory włosów itp itd.  Dla mnie to jest dopiero czarna magia mimo że w brydżu pamiętam wszystkie karty i lewy.  Pozdrawiam

  • AlexAthame

    AlexAthame · 18 maj 2018

    Super. Widać nie będzie łatwo. Tylko obawiam się zasadzki.