Lodowa wojowniczka - Część III - 16

Z marmurowej fontanny miarowo szumiała pryskająca na wszystkie strony woda. Liria przyjrzała się na chwilę temu dziełu miejscowego rzemieślnika. Postacie dwóch kochanków obejmowały się czule, pochłaniane przez morskie fale. Odmieniona królowa lawy, przejechała ręką po zimnej tafli, nie mogąc się doczekać Delany. Fero zamyślony chodził tam i z powrotem, jakby miało mu to pomóc przyspieszyć przybycie przewodniczki. Wtem sylwetka kobiety wyłoniła się z jednego z wejść. Podeszli do niej czym prędzej, chcąc podzielić się wieściami. Schowali się za innym monumentem, a kiedy poczuli się w miarę swobodnie, zaczęli tłumaczyć o co chodzi. Delana w skupieniu chłonęła każde ich słowo, w końcu wyprostowała się wstając z mokrej ławki.  
- Nie ma co zwlekać. Pomogę wam, tylko powiedzcie co mam robić.
- Najpierw odnajdźmy Selenę i resztę naszych przyjaciół. - dorzucił stanowczo Fero.
- A co z Galmą? Ponoć uciekła … - zaaferowała się Liria.
- Bez obaw, znajdziemy ją wspólnymi siłami. - odparła Delana, uśmiechając się przyjacielsko.
- Ruszajmy więc. - skwitował odmieniony król lodu.
Odwrócili się mając kierować się do wyjścia, kiedy ujrzeli Tamulę zmierzającą w ich kierunku. Wydawała się szukać kogoś z nich, a minę miała nie tęgą.  
- Tu jesteś, a już chciałam posyłać po strażnika. - zwróciła się do Fero.
- Co się stało, o pani?
- Nikt nie zastąpi twojej kuchni, a dziś na śniadanie podano nam paskudztwo.
- Wybacz pani, ale zgłaszałem, że dopiero idę na polowanie. Właśnie prosiłem Delanę o radę, wzięła ze sobą służącą. Nie jest łatwo upolować smaczna bestię.
- Doskonale, pójdę z wami. Siedzenie w pałacu zaczyna mnie nudzić. - dorzuciła Tamula, poprawiając długie czarne włosy, ze złocistymi refleksami.
Fero spojrzał wymownie ukradkiem na Lirię, nie wiedział jak się pozbyć niespodziewanej przeszkody. Zaatakować nie mogli, a wyraźnie zależało jej na opuszczeniu kopuły.  
- Nie przystoi takiej dostojniczce paradować ze służbą. - odparł jak najgrzeczniej potrafił.
- Trochę ruchu i treningu mi nie zaszkodzi.
Mężczyzna czuł wzbierający gniew, ale nie wymyślił jak wyrwać się z tej niezręcznej sytuacji.  
- W takim razie proszę za nami. - odburknął, czując powagę zaistniałej sytuacji.

Ruszyli w stronę wyjścia, bijąc się z myślami. Delana starała się zagajać rozmową wojowniczkę lawy, a Liria wymownie patrzyła po drodze na sfrustrowanego Fero. Nurkując pod wodę zauważyli, że wróg bardzo dobrze sobie radzi w wodnym świecie. Długo wstrzymywała powietrze w płucach, nie mogli więc jej zostawić w tyle. W końcu wypłynęli na powierzchnię, zostawiając za sobą przepych wyższych sfer. Przybrzeżne miasteczko tętniło własnym życiem, szli przez nie powoli, obmyślając jak pozbyć się Tamuli.  
- Stragan z przyprawami, przypomniałem sobie o sprawunkach – rzucił nagle Fero, odłączając się od grupy.
- Pomogę mu – odezwała się Liria.
Biegli ile sił w nogach poprzez kolorowe stragany ze różnymi towarami okolicznych terenów. Wydawało się, że zgubili kobietę, usiedli pod jedną ze ścian wapiennych budynków, oddychając ciężko.  
- Ledwo się udało – wydusiła odmieniona królowa lawy.
- Co się udało? - spytała Tamula, odnajdując ich bez problemu.
Delana ledwo ich dogoniła, patrząc zaskoczona na zakłopotane miny obojga uciekinierów.  
- Wydało się – improwizował Fero
- Co takiego?
- Nigdy pani nie byłaś zakochana? - rzucił z wyrzutem mężczyzna, obejmując bratową.
- Nie wolno nam się spotykać, a tak mamy chwilę dla siebie, nie odbieraj nam tego – dodał z błagalną miną Fero, patrząc na ich wroga.
- Ty też maczasz w tym palce, co? - spytała zdenerwowana Tamula, zakładając ręce na piersi.
- Pani, błagam nic nikomu nie mów, mnie aż serce się kraje. Chciałam dać im namiastkę szczęścia, zabrałam ze sobą służącą i …
- Dość. Nie bardzo wierzę w tą bajeczkę – odparła podejrzliwie wojowniczka lawy. - Skoro tak się kochacie, więc pocałujcie się teraz!
Fero przerażony i skołowany spojrzał na bratową. Wziął głęboki oddech i dotknął jej ust, aż Liria struchlała w momencie.  
- Coś słabo z waszym uczuciem – rzuciła Tamula – wracamy, opowiecie waszą historię królowi …

Nagle Liria chwyciła mocno Fero i zamykając oczy wyobraziła sobie Rawo. Ich namiętny pocałunek musiał wyglądać przekonująco, bo wojowniczka lawy aż otworzyła szeroko usta, niczym ryba wydobyta z wody na powietrze.  
- Wracam, nic tu po mnie. Nie pochwalam kłamstwa – dorzuciła machając ręką z politowaniem. - Delano, dopilnuj żeby kucharz powrócił na wieczór i oby miał jeszcze siłę gotować. - dodała puszczając do nich oczko.
Przewodniczka patrzyła jak kobieta oddala się coraz bardziej. Fero siedział skołowany, chwytając za głowę. Liria nie wyglądała na zadowoloną, czując się okropnie źle z tym co zrobiła. Wiedziała jednak, że jeśli Tamula za nimi pójdzie, to ich marzenia o odzyskaniu dzieci znów się oddalą.  
- Wybacz – szepnęła patrząc z mina zbitego psa na mężczyznę.
- Wiem, siła wyższa – odparł podnosząc się na równe nogi. - Nikt nie może się o tym dowiedzieć.
- Proszę, nie wspomnij o tym incydencie nikomu. Groziło by to kolejną wojną – zwróciła się do Delany, chwytając ją mocno za ubranie.
- Nie powiem – syknęła przewodniczka. - Lepiej chodźmy, bo znów ktoś nas zatrzyma.
Skinęli głową i w ciszy wyszli z miasteczka na wodną równinę. Pojawiające się po drodze stworki, wypełzające z wody, padały ofiarą gniewu Fero. Niby wiedział, że nic takiego się nie wydarzyło, ale  czuł się jakby zdradził w myślach swoją wybrankę. Liria pomimo wszystko nie była brzydka, a jej charakter dało się polubić. Zrozumiał, że chce wrócić do poprzedniego życia jak najszybciej, odzyskać syna i wziąć w ramiona żonę. Niech tylko odzyska postać, a Tamula dostanie porządny wycisk. Wtem z przemyśleń wyrwało go wołanie, głos brzmiał znajomo, więc podniósł wzrok przed siebie, odrzucając pobitego przed chwilą stwora. Odmieniona królowa lodu machała do niego, rozpoznając bez problemu męża. Mężczyzna przyspieszył kroku, czując jakby wysłuchano jego prośby. Rzucili się sobie w objęcia, jak para świeżo zakochanych w sobie młodych ludzi. Tym razem mógł bez obawy zatapiać się w jej usta, wiedząc że jest z właściwą osobą. Oderwała się od niego, choć niechętnie.  
- Fero, odnalazłam go, wreszcie …
- Cudownie, gdzie jest?
- W podniebnym królestwie, ale jest coś jeszcze. On się zmienił.
- To normalne, minęło tyle lat – zaśmiał się odmieniony król lodu.
- To też, ale chodzi o to, że chce mnie zabić i ciebie też.
- Co takiego? - oburzył się król.
- Ona ma rację wujku – wtrąciła się Galma, widząc jak z oczu Seleny leją się ponownie łzy.
Wtem Liria stanęła obok nastolatki, przyglądając się jej z uczuciem.  
- Czy ty … nie mylę się?
- Mama? - spytała po chwili dziewczyna, czując w sercu rodzinne więzy.

Rzuciły się sobie w ramiona, czując ogromną ulgę, której nie sposób opisać słowami.  
- Wystarczy, bo mnie udusisz – odparła księżniczka lawy, widząc odmienioną rodzicielkę.
- Jestem z ciebie taka dumna, sama uciekłaś, to nie bywałe. - dodała ze łzami w oczach.
- Moja krew – wtrącił się Rawo, dobiegając do żony.
Reszta zebranych patrzyła na nich ze wzruszeniem, no może poza Gulem i Irytem. Ten pierwszy z racji pochodzenia nie ronił łez, a elitarny wojownik powietrza, no cóż, chciał być poważny, jak zwykle. Wira przetarła mokre oczy, zwracając ku niemu wzrok.  
- Chciałabym spotkać taką miłość, tyle że na mojej drodze spotykam tylko pustkę. - wycedziła chłodno.
- Po co to komu do szczęścia. - prychnął Iryt ponuro.
Wira ominęła go, uderzając niby przypadkiem barkiem. Lon chwycił go wymownie, przyciągając do siebie stanowczo.  
- Nie wiem co kłębi się w twojej głowie, ale jeśli znów przez ciebie zapłacze, to nie pomoże ci pochodzenie.
- Już się boję. Sam widzisz jak mnie traktuje, szkoda czasu na taką wywłokę – dodał śmiejąc się głośno.
Lon nie wytrzymał, uderzając go mocno w twarz, aż zatoczył się ledwo łapiąc równowagę.  

Zebrani odwrócili się, kierując na nich swój wzrok, jakby chcieli spytać o powód. Wtem w oddali zaczęły majaczyć dziwne postacie, zmierzające wprost w ich kierunku. Niedaleko nich uderzył ognisty pocisk, który po wpadnięciu do wody, zagotował ją, aż zaczęła syczeć. Za chwilę kolejny przeleciał dosłownie nad ich głowami. Nie mieli dokąd uciekać, do miasta wodnych ludzi mieli zdecydowanie za daleko. Nagle woda zaczęła w oddali zamarzać, a lód zbliżał się błyskawicznie. Podskoczyli w górę, aby nie utknąć w nim. Berl wysunął się na przód, a za nim stał Tenig, z groźną miną dzierżył w dłoni magiczną różdżkę o ciemnej barwie. Z przeciwnej strony zbliżała się ku nim trójka zdrajców, z Kejunem na czele. Z oddali zbliżał się Hedos we własnej osobie, wioząc ze sobą kogoś, kogo rozpoznał tylko Nular. Lewitowali w powietrzu, a drobinki pomarańczowego pyłu sypały się na podłoże, niczym złoty deszcz. Przyjaciele zbliżyli się do siebie, tworząc zbitą grupę i koncentrując moce. Mawil ścisnął nerwowo metalową płytkę, którą dostali od władcy podziemnej krainy pod górą. Serce biło im ze zdwojoną siłą, o odwrocie nie było mowy. Tajemniczy pomocnik Hedosa również potrafił unosić się ponad ziemią. Wysoki, smukły o purpurowej karnacji, posiadał krótkie czarne włosy. Z jego srebrnych oczu bił nieodgadniony spokój, jakby czuł się pewnie z tym co potrafił. Czarno – brązowy strój chociaż wydawał się dość szeroki jak na jego posturę, mógł tylko sprawiać wrażenie przeszkadzającego w ewentualnej walce. Szelmowski uśmiech pojawił się na jego twarzy, gdy tylko wylądował na zamarzniętej powierzchni.  
- Co za spotkanie, Nularze.
- Na twoim miejscu trafniej dobierałbym sojuszników. - odparł uzdrowiciel, wysuwając się na przód.
- Wypierasz się swojego pochodzenia, cóż to za wcielenie?
- Nigdy nie zrozumiesz!

W powietrzu wyczuwało się napięcie, Hedos wydawał się nadzwyczaj spokojny, jakby znał wynik starcia. Tenig trzymał się blisko Berla, jakby uważał go za mentora. Galma nie mogła znieść jego wzroku, z którego biło zimno.  
- Przejrzałem was – zaśmiał się Berl – Tenigu wiesz kto tu jest?
- Nie ojcze. - odparł spokojnym tonem, aż Fero poczuł jakby ktoś dał mu w twarz.
- Pamiętasz jak cię zostawili jak byłeś mały? Jak płakałeś samotny?
- Jak śmiesz zdrajco! - odezwała się Selena, chcąc zadać cios.
Fero powstrzymał ją, bojąc się reakcji Hedosa.  
- Zaraz przekonasz się, kto przed tobą stoi. - odparł Berl, zwracając się do tajemniczego sojusznika tyrana. - Luferze, aktywuj moc!
Nular chciał zadziałać, ale nie zdążył. Od przybysza o purpurowej skórze, rozchodziły się fale energii, które najpierw ogłuszyły sojuszników uzdrowiciela. Wszelkie przemiany, nad którymi namęczył się Nular, zaczynały tracić na sile. Veldos, Mawil, Rawo, Liria, Fero i Selena ponownie zaczynali wracać do poprzednich postaci. Krzyczeli z bólu, gdyż tajemniczy mężczyzna nie był przy tym tak delikatny jak uzdrowiciel, przyspieszając proces przemiany. Dziwna mgła, która ich na chwilę otoczyła, zaczęła znikać ujawniając ich bez tutejszego kamuflażu. Tamula, Kejun i Zelda zrozumieli w mig z kim mieli niedawno do czynienia. Natomiast Tenig nie mógł uwierzyć własnym oczom. Zaczął w nim wzbierać gniew, którego nie miał zamiaru pohamować.  
- To wasza wina, zniszczyliście mi życie!
- Tenig, posłuchaj … - próbowała przemówić mu do rozsądku matka.
- Zamilcz, zasługujecie na śmierć! - ryknął koncentrując moc i unosząc w górę straszliwą bojową różdżkę.
Zimne powietrze zawirowało w jego pobliżu, aż Berl odsunął się na bezpieczną odległość. Selena zmarszczyła brwi, czuła się okropnie słysząc takie słowa od pierworodnego. Fero chwycił ją ukradkiem za rękę.  
- Należy mu się solidne lanie – odparł czując, że nie uniknie walki.
- Nie jemu, ale musimy się bronić. - dodała królowa, przypominając sobie, że na nowo może korzystać z opalowej różdżki.
Pojaśniała czując przypływ energii. Nie mogła się cofnąć, teraz jedyne co im zostało, to walka, o pokój, o miłość, o przyjaciół, o wszystko co kochali i cenili.

546 czyt.
100%93
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2268 słów i 12698 znaków. Tag: #fantasy

3 komentarze

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 8 gru 2018

    Pewnie Selena bardzo to przeżywa. Mam nadzieje ze się wszystko dobrze skończy ...

  • mydream2017

    mydream2017 · 7 gru 2018

    Myślałem,  ze w fantasy jedzenie jest zawsze doskonałe a tu nawet bestia może nie smakować.  Fero i Liria muszą improwizować i wyszło im to całkiem dobrze. Cóż za spotkanie w rodzicielskim gronie.  Berl, Tenig i Hedos sieją postrach.  No cóż będę musiał zaczekać na kolejną część.  Oby Selena i Fero ocalili syna. Piękne opisy zawsze przyciągają uwagę czytelnika

  • AnonimS

    AnonimS · 6 gru 2018

    no proszę  jakie zwroty akcji.  ciągle mnie zaskakujesz.  pozdrawiam