Lodowa wojowniczka - Część 10

Przenikliwy wzrok kobiety mroził wojowniczce krew w żyłach. Gdyby teraz się zdradziła, to cały ich plan spaliłby na panewce. Nie mogła za nic dać się rozpoznać i pojmać. Nagle z głębi korytarza ktoś zawołał kobietę, która wyrwana jakby z transu puściła z dłoni wykonany przez siebie łańcuszek.  
- Muszę iść. Jutro porozmawiamy. - odburknęła zamykając za sobą drzwi.
Osaczona dziewczyna odetchnęła z ulgą, zasuwając za sobą szybko skobel. Padła na łóżko ciężko łapiąc powietrze. Nie myśląc już wiele więcej uszykowała się do snu. Zasypiając obmyślała co ma robić następnego dnia.  
Ze snu wyrwało ją głośne walenie pięścią we wrota. Zerwała się na równe nogi. Już chciała zawołać coś po swojemu jak w fortecy, ale przypomniała sobie o jej nowym położeniu.  
- Chwileczkę nie jestem ubrana – odparła stanowczo, a uderzenia ustały.
- Pośpiesz się zaraz mamy odwiedziny władczyni! - odpowiedział jej kobiecy głos.
Selena poczuła ukłucie w sercu, na taki rozwój wypadków nie liczyła. O ile do tej pory Zelda jeszcze nie zorientowała się z kim ma do czynienia, to z władającą lodową krainą nie pójdzie jej tak łatwo. Szybko uszykowała się i trzęsąc się w środku ze strachu wyszła na zewnątrz. Czekała już na nią inna dwórka.  
- Idziemy, migiem! - zawołała ciągnąc ją na siłę.
Błękitnowłosa miała ochotę poturbować ją za to magią, ale w jej sytuacji musiała się opanować.

Weszli do wielkiej sali, gdzie stały w rzędzie młode dziewczyny czekając na nadejście wielkiej Pani. Ustawiono ją pośród nich, tak że wtopiła się w otoczenie. Teraz dopiero poczuła jak jej serce przyspiesza w straszliwym tempie, jakby miało się wyrwać z piersi. Wkroczyła władczyni, a wszyscy ukłonili się jej do podłogi. Zrobiła to samo prosząc, aby się nie wydała. Na rozkaz wszyscy wstali, a władczyni podchodząc do każdej dwórki z osobna zamieniała po kilka słów. Teraz nadeszła jej kolej. Przełknęła ślinę i zbierając się w sobie starała się tworzyć pozory spokoju wokół siebie. Kobieta spojrzała na nią z góry. Jej twarz jak zwykle pozbawiona emocji tym razem przerażała ją najbardziej.  
- Witaj o Pani – przywitała się Selena
- Pozdrawiam cię, jak masz na imię?
- Sel … to znaczy Sandra – poprawiła się pośpiesznie dziewczyna.
Kobieta świdrowała ją wzrokiem.  
- Jesteś tu nowa? Pierwszy raz cię widzę. - spytała patrząc na nią mrożącym spojrzeniem.
- Pani, przysłano mnie tu do pracy i nauki, by służyć dla dobra pałacu. - odparła niepewnym głosem.
Kobieta musiała to wyczuć, gdyż za chwilę dodała.
- Widać, że moja osoba cię stresuje. Tego dnia ci wybaczam, ale na kolejnym spotkaniu masz odpowiadać stosowniej.
- Dziękuję o Pani za wyrozumiałość – powiedziała z głębokim ukłonem trochę parodiując zachowanie Mawila.
Wyglądało na to, że kobieta chce przejść do następnej osoby, kiedy wróciła się nagle.
- Co ci się stało w ramię dziewczyno? - dopytywała patrząc na jej ranę od wtopionego kamienia.
Selenie aż zrobiło się słabo. Zapomniała z pośpiechu zakryć zranione miejsce.  
- Zbierałam lodowe odłamki poza miastem, kiedy wróg zaatakował. Nie zdążyłam uciec i ktoś mnie zranił.
- Doprawdy? - dodała kobieta zmieniając wyraz twarzy – Oby to więcej się nie powtórzyło.
- Tak jest … - zaczęła mówić jak do dowódcy, po czym się szybko poprawiła -  to znaczy rozumiem swój błąd o Pani.
- Twoja twarz wydaje się znajoma. - dodała świdrując ją wzrokiem.
- Niemożliwe o Pani. Pierwszy raz jestem na dworze. - odparła kłaniając się nisko.
Władczyni odeszła, ale wydawało się, że kompletnie jej nie uwierzyła. Wyszeptała coś do ucha jednemu ze strażników oddalając się w głąb pałacu.  
W dodatku Zelda zaczęła dziwnie na nią spoglądać. Teraz zrozumiała, że nie odnajduje się w roli kogoś zupełnie innego, więc musi działać szybko jeśli w ogóle chce odnaleźć ten przeklęty kamień lawy.

Po skończonej wizycie dostojnej Pani podbiegła do niej Zelda. Już chciała o coś spytać, kiedy niespodziewanie pojawił się Mawil.  
- Zeldo jak dobrze, że cię znalazłem. Porozmawiajmy.
Kobieta rozpromieniona oddaliła się za mężczyzną, jednocześnie nadal podejrzliwie patrząc na błękitnowłosą. Selena szybko korzystając na zaistniałej sytuacji oddaliła się. Musiała odnaleźć komnatę Zeldy jak najszybciej, dopóki jest zajęta rozmową. Wpadła na jedną z dwórek.
- Przepraszam cię, ale chcę porozmawiać z Zeldą, wiesz gdzie jest jej lokum?
- Po co chcesz mówić z tą szują? - odpaliła jej nieznajoma.
- Skąd taki wrogi ton? Czy ta kobieta zrobiła ci coś złego? Jestem tu nowa, więc nie wiem jakie zwyczaje tu panują.
Odeszły na bok i chowając się w jednym z korytarzy mogły spokojniej pomówić.  
- Jestem Juna.
- Sandra miło mi.
- Posłuchaj, nie ufaj Zeldzie. Krążą słuchy, że spiskuje z kimś przeciwko naszemu królestwu. Wszystkie dwórki traktuje okropnie. Zadufana w sobie paniusia.
- Skąd masz takie informacje? - dopytywała Selena
- Podsłuchałam jej rozmowę z jakimś mężczyzną. Chodziło o jej wyprawę poza nasze bramy w góry. Miała coś dla niego przynieść. Tyle usłyszałam, ale nie wiem kto to był.
Wojowniczka stanęła teraz jak zamrożona. Przecież to Mawil z nią ciągle rozmawiał, byli jak papużki nierozłączki. Czyżby to on spiskował przeciwko lodowym ludziom? Nie mogła tego pojąć.  
- Zaprowadź mnie pod komnatę Zeldy, to bardzo ważne.
- Chodź za mną. - odpowiedziała Juna kierując się pewnie przed siebie.

Mijały pięknie ozdobione korytarze, które mieniły się drobinkami lodu. Wojowniczka podziwiała je, ale nie mogła zbyt długo skupiać się na otoczeniu. Znalazły się tuż pod okazałymi wrotami, które skrywały nie jedną tajemnicę. Selena chwyciła za srebrną klamkę, sprawdzając czy da się wejść. Niestety wrota zamknięto na klucz.  
- Co ty robisz? Przecież widzisz, że nie da się wejść.
- Juna jak bardzo nie lubisz Zeldy? - spytała wojowniczka patrząc na dziewczynę porozumiewawczo.
- Nienawidzę jej. Rządzi się strasznie. Odebrała mi pierścień, ostatnią pamiątkę po mamie.
Selena zrozumiała, że ma szansę na pomoc w tym nowym miejscu. Jednak bała się zdradzić swoją tożsamość, nie wiedziała jak zareagowałaby Juna.  
- Potrzebuję twojej pomocy, ale to niebezpieczne zadanie. Czy mogę na ciebie liczyć?
- Myślę, że tak, ale nie za darmo. Chcę odzyskać przedmiot, który jest dla mnie bezcenny.
- Pierścień? Nie ma sprawy. Ja też czegoś szukam.
Na twarzy dwórki pojawił się szeroki uśmiech.  
- Tylko jak dostać się do środka? Ona nikogo tam nie wpuszcza.
- Wiesz kiedy jest najbardziej zajęta?
- O tak. Od popołudnia do wieczora tworzy zaczarowaną biżuterię w swojej pracowni.
- Znakomicie. To nasza szansa. Obserwuj ją, jak pójdzie do pracy zawołaj mnie.
- Dobrze. Mam nadzieję, że wiesz co robisz.
Selena uśmiechnęła się, doskonale wiedziała jak włamać się do tego pomieszczenia. Niestety nadal najgorszym jej wrogiem był czas.  
Po obiedzie w gronie dwórek przybiegła do niej Juna dając znak, że mają iść. Podkradając się niepostrzeżenie pod wrota tajemniczej komnaty, dziewczyny rozglądnęły się ostatni raz, czy ktoś ich nie widzi.  

Wtedy lodowa wojowniczka musiała się zdradzić, gdyż za pomocą lodowych czarów wytworzyła klucz do drzwi.  
- Kim ty jesteś? Jak to zrobiłaś?
Błękitnowłosa uciszyła dwórkę i zaczęła otwierać ciężkie srebrne drzwi. Klucz rozsypał się na drobny pył, a one weszły do środka. Ich oczom ukazała się przepięknie zdobiona komnata. Ogromne łoże wysadzane drogocennymi kamieniami błyszczało w świetle kryształów. Wszędzie wokół znajdowało się mnóstwo szkatułek. Pod oknem leżała okazała skrzynia zamrożona w lodzie. Obydwie zaczęły dokładnie i szybko przeszukiwać pomieszczenie. Niestety poza narzędziami pracy kobiety i drogocennymi kamieniami nie znalazły nic szczególnego, nawet w skrzyni, którą lodowa wojowniczka po przeszukaniu na nowo zamroziła. Nie widząc co robić dalej Selena padła na łóżko i spoglądając w górę doznała olśnienia. Z baldachimu nad nią wystawał kawałek jej bojowej broni. Doskoczyła tam ściągając go na dół. Broń pojaśniała dopasowując się znów do swojej właścicielki. Na jej twarzy pojawił się nieopisany uśmiech, którego Juna nie rozumiała.
- Mów natychmiast kim jesteś, słyszysz? - odezwała się przestraszona dwórka.
Błękitnowłosa podeszła do niej powoli starając się spokojnie wytłumaczyć.
- Juna, ja nie mam na imię Sandra, jestem Selena lodowa wojowniczka.
- O nie! To ciebie szuka cały pałac, pomocy! - krzyknęła dziewczyna.
- Uspokój się. Siedź cicho, bo nas znajdą. - powiedziała zakrywając jej usta ręką – szukamy jeszcze twojego pierścienia, zależy ci na nim czy nie?
- Zależy i to bardzo. Proszę nie rób mi krzywdy.
Nagle dziewczynę coś tknęło, żeby zajrzeć pod łóżko. Znajdowała się tam inna szkatułka. Otworzyła ją i wysypała pięknie zdobioną biżuterię. Wtem Juna zawołała.
- To on. Mój pierścień.
Selena podała go dziewczynie, z której oczu popłynęły łzy. Niestety po kamieniu lawy nie było ani śladu. Tylko Zelda musiała wiedzieć gdzie się znajduje.  
- Posłuchaj mnie. Nikomu nie mów o tym, że mnie widziałaś, rozumiesz?
- Dobrze, jestem ci to winna. Dziękuję.
- Uciekajmy stąd zanim Zelda wróci do …

Wtem drzwi się otworzyły szeroko i przed nimi stanęła dostojna kobieta. Na widok intruzów najpierw na jej twarzy pojawiło się nieopisane zdziwienie, a potem złość.  
- Straże! Ratu …
Selena nie czekając dłużej skoczyła ku kobiecie zakrywając jej usta. Wciągnęła ją do środka zamykając wrota. Zelda szarpała się okropnie, dlatego lodowa wojowniczka musiała użyć magii. Zamroziła ją, żeby nie mogła się poruszyć. Spojrzała na dziewczynę trzymającą w dłoni bojową opalową różdżkę.  
- A więc to ty zdrajczyni! - krzyknęła z pogardą.
- Zdrajczyni? Chyba mówisz o sobie złodziejko. - odparowała jej Selena marszcząc brwi.
- Myślisz, że teraz stąd uciekniesz? Cały pałac cię szuka. A ty Juno też masz ochotę zginąć?
Młoda służka aż odskoczyła. Zdała sobie sprawę, że wpakowała się w gorsze niebezpieczeństwo niż sądziła. Selena przycisnęła do szyi kobiety ostry koniec swojej broni.  
- Mów szybko, gdzie jest kamień lawy! Inaczej pożałujesz!
- Jaki kamień, co ty bredzisz? - wybełkotała Zelda.
- Ten co go ukradłaś ludziom lawy, nie wypieraj się, wiem wszystko! - dodała wojowniczka stanowczo przyciskając bliżej broń.  
- Tak , ukradłam go! Niestety nigdy go nie dostaniesz zdrajczyni. - odparła kobieta śmiejąc się szyderczo.
- Mów natychmiast, gdzie on jest. Mawil go ma tak?
Kobieta zaczęła się śmiać jeszcze głośniej.  
- Mawil to miernota. Nie wiedziałby co z nim zrobić, głupia dziewczyno.
Teraz Selena wpadła w ogromną złość. Miała ochotę zrobić kobiecie krzywdę, ale wtedy naraziłaby się na jeszcze większe niebezpieczeństwo.  
- Ostatni raz zapytam i jak mi nie odpowiesz zginiesz. Od początku mnie nienawidzisz, a ja nie wiem za co. Nie mam więc dla ciebie litości. Mów kto ma kamień lawy!
Zelda czując coraz mocniejszy uścisk i kłujący aż do bólu koniec bojowej broni, przełknęła ślinę.
- Ja nie mogę powiedzieć, bo zginę, rozumiesz mnie? Nie wiesz z kim zadzierasz.
- W takim razie pożegnaj się z życiem z mojej ręki, jak wolisz. - dodała zdenerwowana Selena, która już praktycznie nie miała nic do stracenia.
- Czekaj ...

826 czyt.
100%202
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2171 słów i 11776 znaków. Tag: #fantasy

2 komentarze

 
  • Almach9

    Almach9 · 6 kwi 2018 · 202326683

    Ja tez nadrobilem zaleglosci. Intryga sie zageszcza

  • AnonimS

    AnonimS · 6 kwi 2018

    No i nadrobiłem zaległości. Lekko i przyjemnie się czyta to co piszesz. Czyli oczekuję na kolejne części.