Lodowa wojowniczka - Część III - 15

W wodzie odbijały się gwiazdy, migocząc niczym drobinki diamentu rozrzucone po okolicy. Kopuła podwodnego miasta, pomimo panujących ciemności, emanowała ze środka złocisty blask. W pałacu pogrążonym we śnie, nie spali tylko strażnicy, zmuszeni do warty. Liria miała zjawić się u Zeldy wieczorem, niestety jej przełożona dała kobiecie więcej zajęć niż zwykle, z których musiała się wywiązać. Pełna obaw kroczyła po lazurowej posadzce z kamienia, zbliżając się do schodów. Piętro wyżej znajdowała się komnata twórczyni magicznej biżuterii, zmierzała tam z bijącym sercem. Pod wrotami wykonanymi z masy perłowej, wciągnęła nerwowo powietrze, po czym zapukała lekko.  
- Kto? - odezwał się znajomy głos.
- Pani, wybacz mi, ale wcześniej nie mogłam przybyć, zapraszałaś mnie, abym obejrzała jak pracujesz i …
Drzwi drgnęły, a Zelda spojrzała podejrzliwie na niespodziewanego gościa.  
- Jeśli przeszkadzam, przyjdę kiedy indziej.
- Wejdź – syknęła ponuro, odziana w perłową tunikę sięgającą do ud, stąpając boso.
Na szerokim masywnym stole, porozkładane zostały różnego rodzaju drogocenne kamienie. Sztabki kruszcu leżały poukładane w piramidkę, mieniąc się w świetle kryształów.  
- Usiądź, uchylę ci rąbka tajemnicy o moim zamiłowaniu.
Liria uradowana zajęła wskazane miejsce, czując się jak za dawnych czasów. Wtedy to ona ją kontrolowała, patrząc jak z dokładnością wykonuje każdy detal. Tym razem musiała udawać, że kompletnie nie wie o co chodzi.  
- Piękne, wymagają cierpliwości, nieprawdaż?
- Nie małej, spójrz. - odparła Zelda, odgarniając długie blond włosy i upinając je klamrą.
Wzięła bryłkę srebra, podeszła do pieca, który najwidoczniej kazała dla siebie wykonać. W specjalnym zabezpieczonym grubą warstwą specjalnego tworzywa naczyniu, zaczęła roztapiać sztabkę, zamykając wieko. Potem przez rowek zaczęło się wydobywać płynne srebro, które wyciekło do kamiennej misy. Za pomocą silnego mrożenia uformowała w palcach kształt wisiorka, w którego centralną część wtopiła czerwony kamień. Na końcu położyła przedmiot na stole, wykonując misternymi narzędziami drobne wykończenia, a potem polerując na błysk. Siłą magii tchnęła w niego moc, aż zaświecił na chwilę.  
- Dla kogo ta ozdoba?
- Dla księżniczki podwodnego królestwa.
- Chciałabym potrafić tworzyć coś tak wyjątkowego, ale jestem zwykłą służącą. Jesteś niezwykła, utalentowana.
Na twarzy Zeldy pojawił się uśmiech, najwyraźniej chłonęła komplementy jak gąbka.  
- To nic takiego, robię to od czasów młodości.
- Skąd pochodzisz? - rzuciła nagle Liria, zmieniając temat.
- Ze świata, gdzie lód leży wszędzie, gdzie zimno nie sprawia bólu. Wiesz, byłam kiedyś nadworną, poważaną osobistością.  Zostało mi to brutalnie odebrane, pokochałam niewłaściwego człowieka, ale serce nie sługa.
- To smutne, sprawy uczuciowe są bolesne.
- I to jak, nieszczęśnik zginął. Okazało się, że był ktoś, kto żywił do mnie uczucie, którym się bawiłam. Straciłam go bezpowrotnie, gdybym wtedy się opamiętała … a tak, myślę o nim nadal, zastanawiając się, jakby to mogło być.
- Samo życie. Może jeszcze spotkasz miłość? - westchnęła Liria, udając współczucie.

Zelda nie odpowiedziała ani słowem, wydawała się odpływać myślami. Odmienioną królową lawy, zdziwiło to niespodziewane wyznanie. Jeśli wciąż coś czuła do Mawila, to mogła wykorzystać jej słaby punkt na ich korzyść.  
- Późno już, miło że przyszłaś, zwykle nie spoufalam się ze służbą, ale ty wydajesz się inna, niż tamte puste gęsi. - dodała z przekąsem lodowa twórczyni biżuterii.
- Jesteś mądra, po co zadajesz się z tą dwójką podejrzanych osób?
- Mówisz o Tamuli i Kejunie? Czemu ich oczerniasz? - oburzyła się nagle.
- Wybacz, ale wydali mi się tacy wyniośli na pierwszy rzut oka. Jestem prostą dziewczyną, ale widzę nie jedno.
- Oni mi pomogli, ja pomagam im. Gdyby nie ich towarzystwo, nie poznałabym Hedosa. Nie zdajesz sobie sprawy jaki to potężny sojusznik. Okiełzna pioruny, ziemię, obiecał nam wrócić nas do świata, z którego nas wygnali. Wiesz, że porwał syna i córkę naszych gnębicieli?
- Doprawdy? A po co to zrobił, przecież tamci będą go szukać? - spytała jakby od niechcenia Liria.
- Właśnie o to chodzi, poza swoim światem będą słabsi, a wtedy pokonamy ich. Hedos obiecał nam oddać utracone królestwa we władanie, czy to nie wspaniałe?
Odmieniona królowa lawy zaczęła rozumieć powoli, o co toczyła się ta gra. Hedos nie miał zamiaru nikomu oddawać władzy, wykorzystał naiwność tej trójki wygnańców, żerując na ich chęci zemsty. Miała ochotę potrzepać Zeldą, aby się opanowała. Nie znała podstępnych sztuczek tyrana, wplątując się w kolejne kłopoty.  
- To dobra wiadomość dla was. A te dzieci, to gdzie są teraz?
- W królestwie podniebnym, tam nikt nie dotrze. Sprytny plan. Wasze królestwo wodne niebawem zmiecie pozostałych i będziecie tu rządzić sami. Pomożemy wam w tym, razem z Hedosem, a potem zostawimy was.
- To miło, że tak mu ufacie, chociaż ja bym się zastanowiła, zanim powierzyła życie komuś takiemu, ale co mogę wiedzieć, prosta ze mnie służąca. Pójdę już. - wycedziła Liria, już chciała wychodzić, kiedy Zelda chwyciła kobietę za ramię.
- Co sugerujesz? Śmiesz twierdzić, że Hedos nie jest wart zaufania?
- A znacie go? Twierdziłaś, że we własnym królestwie cię ktoś oszukał, a tu nagle zjawia się wybawiciel, co chce wam cudownie pomóc i jeszcze daje królestwo, nie wyczuwasz w tym nic podejrzanego? - dodała z bijącym sercem odmieniona królowa lawy.

Jubilerka wypuściła gościa w momencie. Zdawało się, że wzbiera w niej gniew.  
- Wynoś się, jednak wy służki jesteście wszystkie takie same, proste i wścibskie!
Wypchnęła Lirię za drzwi, zatrzaskując je mocno. Królowa wiedziała, że zasiała w jej umyśle wątpliwości. Zelda pomimo wiedzy jaką posiadała, dawała się manipulować potężniejszym od siebie, licząc na korzyści. Nic się w tym temacie nie zmieniło przez lata.  
Liria biegła korytarzem, ledwo łapiąc równowagę na mokrej posadzce. Wparowała jak burza pod komnatę Fero, pukając nerwowo.  
- Co się dzieje, jest środek nocy – mamrotał zaspany mężczyzna.
- Wpuść mnie, mam wieści.
- Wchodź – syknął Fero, zniżając głos.
Zamknął za nią wrota, usiedli na łóżku, w przyjemnym półmroku.  
- Wiem, gdzie są dzieci.
- Mów.
- W podniebnym królestwie, tyle z niej wydusiłam. Trzeba spotkać się z Seleną, może już coś odkryła. Nie ma czasu do stracenia.
- Jesteś wielka, bratowo. - rzucił się na nią, przytulając mocno do siebie.
- Spokojnie, weź te łapy. Nie jestem twoją żoną, nie zapominaj się, na niebiosa!
- Wybacz, poniosło mnie. Tyle czasu jestem sam.
- Wiem, mnie też brakuje Rawo. Kończmy tą bezsensowną wyprawę, odbijmy dzieci i wracajmy. - dodała Liria, wstając na równe nogi.
Fero popatrzył na odmienioną kobietę, doskonale wiedział dlaczego brat się nią zainteresował.  
- Rawo jest szczęściarzem, tylko słabo to docenia. Porozmawiam z nim, jak to wszystko się skończy, żeby okazywał ci więcej uczucia.
- Czemu uważasz, że mnie zaniedbuje? Co cię obchodzi co robię?
- Wiesz, stał się taki zdystansowany, przecież każdy to widzi. Nawet my mamy drugie dziecko, a wy …
- Zamilcz! Rawo jest wspaniały i odpowiada mi jego charakter. Przynajmniej oboje myślimy o utraconej córce, a wam tylko jedno w głowie!
- Powstrzymam się od komentarza moja droga. Wybaczam ci, bo nerwy cię ponoszą, ale nie wiesz ile łez wylaliśmy. Zamiast rozmyślać, wyruszajmy w drogę, tracimy tu tylko czas. - odparł Fero idąc po ubranie.
Liria przyjrzała się mu, jak paraduje w bieliźnie. Pomyślała nad słowami mężczyzny, gdy tylko wrócą cało, pomówi z Rawo o ich życiu intymnym, które naprawdę zostało zaniedbane przez tragiczne wydarzenia.  
***
Wykute w skale korytarze stanowiły labirynt nie do przejścia dla przybysza z zewnątrz. Gras doskonale orientował się wśród tych reliktów przeszłości, podobnie jak Gul. Obaj prowadzili grupkę śmiałków ku wyjściu, na spotkanie z uzdrowicielem. Rawo szedł zamyślony, przejeżdżając ręką po chropowatych ścianach. Bał się o córkę, chociaż wiedział jak dobrze walczy. Liria nie darowałaby mu, gdyby po drodze jej nie dopilnował, będąc tak blisko. W pewnym momencie poczuł powiew rześkiego powietrza, blade światło wpadało do środka. Dowódca i nowy król zarazem, zatrzymał się przy wyjściu.
- Gul pójdzie z wami, muszę wracać do obowiązków, których mam nie mało. Gdybyście potrzebowali naszej pomocy, skorzystajcie z tego – odparł spokojnym tonem, podając im metalowy dysk, z wtopionym kamieniem na środku.
- Co to takiego? - zdziwił się Mawil.
- Mam przy sobie podobny przedmiot, gdy wciśniecie jego środek, da mi znać, żebyśmy ruszali za wami. Zlokalizujemy was bez trudu.
- Dziękujemy ci, za wszystko co dla nas do tej pory uczyniłeś. - powiedział Rawo uśmiechając się.
- Nigdy nie przestaniesz okazywać emocji, prawda? - odezwał się Gras, obojętnym tonem.
- Nie jesteśmy z waszego świata, to bardzo trudne.
- Wiem, idźcie już. - dodał niskim głosem, znikając w korytarzu.
Słońce powoli pokazywało się nad wodną równiną, otaczając złotym blaskiem okolicę. Wtem Rawo ujrzał na jednym z głazów, odwróconego w stronę wschodu uzdrowiciela. Podbiegli do niego, chcąc jak najszybciej porozmawiać. Galma skoczyła ku niemu, dotykając go lekko ręką w plecy.  
- Jesteście, nareszcie. - dodał, odwracając się do przybyszy.
- Moglibyśmy to samo powiedzieć o tobie. Jak śmiałeś nas zostawić! - rzucił się ku niemu Mawil, dusząc go masywną ręką.

Nular wywinął się szybko z niespodziewanego uścisku, odskakując na bezpieczną odległość.  
- Dowiedziałem się wreszcie, kto odmienił Tamulę i jej bandę. Musiałem w tym celu iść po śladach zostawionych przy portalach przez tego niegodziwca Hedosa. Nie jest to dobra wiadomość dla mnie, ale …
- Do pioruna, mów! Nie mamy czasu na historyjki. - ryknął Rawo, aż Gul odsunął się od niego asekuracyjnie.
- Spokojnie królu, już wyjaśniam. To mój rodak, ale jeszcze w tym okrutnym wydaniu. Mnie udało się szczęśliwie okiełznać zło, jakie we mnie tkwi. Tamten najwyżej się nim napawa, a najgorsze jest to, że służy temu tyranowi. Nie wiem w jaki sposób dotarł do niego, ale skoro matka Lirii odnalazła mnie …
- Czekaj, śmiesz twierdzić, że jesteś zły z natury? - wtrącił się Mawil, przerywając mu wypowiedź.
- Mogę ci opowiedzieć moją historię, ale musielibyśmy tu spędzić bardzo długi czas, a jeszcze nie byłbym w połowie.
- Podaruję sobie, może kiedyś jak to wszystko się skończy. - odparł generał, czując zniecierpliwienie bijące od Rawo.
- Powiem prosto, nie wyglądam tak, jak w tej chwili, potrafię podróżować po światach, mam bardzo dużo lat i mogę wskrzeszać i uzdrawiać, ale tego ostatniego nauczyłem się podróżując po światach. Trzeba szybko odnaleźć Hedosa, zanim ponownie skontaktuje się z podobnym mnie wędrowcem.
- Nularze, czyżbyś nie wiedział gdzie chowa się ten tchórz Hedos? - dodał Mawil patrząc na niego metalicznymi oczami.
- To było wasze zadanie, ale widzę, że Galma cała i zdrowa.
- Ma się rozumieć, uciekłam, a teraz pomagam dziadkom się bić – odparła rezolutnie.
- Znowu zaczyna – mruknął generał.
- Koniec tych gierek, odmień nasze postacie – odparł Rawo, uderzając się ręką po grubej skórze.
- Muszę was zebrać razem, dopiero …

Wtem ze szczytu góry zaczęło się do nich zbliżać kilkoro postaci unoszących się w powietrzu. Schowali się za skałą, obawiając się napaści. Nagle ujrzeli Iryta, a potem Selenę z Veldosem i jeszcze dwoje pomocników. Odmieniona królowa lodu, na widok Nulara, podleciała do niego, przytulając zaaferowana. Spojrzeli na nich, dziwiąc się skąd taki wybuch uczuć, do uzdrowiciela.  
- Bratowa, to nie Fero, coś ci się pomyliło – mruknął Rawo ponuro.
- Wiem o tym, przecież to tylko uścisk, nie całuję go, wybacz! - oburzyła się Selena.
Nagle odwróciła się i na widok Galmy, łzy zaczęły pojawiać się niekontrolowanie.  
- Uwolnili cię! Tak się cieszę dziecko. - dodała, obejmując młodą księżniczkę lawy.
- Przestań ciociu, ale obciach – wycedziła – To nie oni mnie uratowali, od tego trzeba zacząć. Sama uciekłam, tylko ten uparty Tenig został z nimi, a mówiłam mu …
- Jak to, chciałaś z nim uciekać? A on nie chciał?
- Taką okazję mieliśmy, obmyślałam to długo, wreszcie na chwilę zostaliśmy sami, ciągnę go, wołam, a ten do mnie z bronią, że chcę zdradzić Hedosa, naszego wybawiciela. O mały włos, a by mnie nie ubił.
- Wiem coś o tym, odnalazłam go, chciał mnie za to zabić.
- Co ty mówisz? A powiedziałaś mu kim jesteś? - wtrącił się Rawo.
- On nie wie, bo by ją zabił. - dodał poważnym tonem Veldos. - Nienawidzi jej i Fero, tyran go odmienił, wmawiając mu kłamstwa.
- Dokładnie tak, mnie też mówili przykre słowa na mamę i tatę, ale jestem na tyle uparta, że spływało to po mnie jak deszcz.
Wtem koło nich spadł ognisty pocisk, rozsypując wokoło płonące odłamki. Skoczyli przerażeni za pobliską skałę. Spojrzeli w niebo, nikogo nie było, po chwili na zboczu góry Selena ujrzała sylwetkę Berla. Wydawał się koncentrować energię do kolejnego ataku.  
- Zaraz mu pokażę, za te wszystkie lata niewoli – oburzyła się Galma, wyrywając się do walki.
- Stój! Musimy najpierw odnaleźć mamę i wujka Fero, ten zdrajca na pewno ma za sobą pomocników. Sam nie atakowałby tak odważnie.
- To co robimy? - wtrącił się Iryt, kiedy ognista kula przeleciała mu nad głową.
Selena wyszła z ukrycia, przywołując w dłoniach błyszczącą oślepiającym blaskiem kulę. Szybkim ruchem skierowała ją w stronę napastnika. Twór zatrzymał się tuż przed nim, ale Berl zaśmiał się tylko.  
- Co to ma być? Lampka? Tym chcesz mnie pokonać?
Odmieniona królowa lodu szepnęła do zgromadzonych.  
- Na mój znak, zamykać oczy. … Jeszcze nie … teraz!
Nagle przywołana moc wybuchła światłem, które oślepiło mężczyznę, aż zaczął krzyczeć z bólu, chwytając się za twarz. Zaczęli uciekać przed siebie, w kierunku wodnego pałacu. Musieli zebrać się wspólnie, obmyślając strategię na tyrana, który pałał zemstą. Wciąż miał Teniga, ale śmiałkowie nie zamierzali rezygnować. Szykowało się starcie, którego nie zapomni ta kraina na długo.

441 czyt.
100%112
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2675 słów i 14842 znaków. Tag: #fantasy

2 komentarze

 
  • mydream2017

    mydream2017 · 7 gru 2018

    Hedos to cwana bestia. Liria jest jednak sprytniejsza i powinna obrócić wszystko na swoją korzyść.  Czy mozna gdzieś kupić taki dysk z GPS-em? Przydałby mi się taki. Selena vs Berl! Szykuje się niezłe starcie

  • emeryt

    emeryt · 29 lis 2018 · 202091556

    @ AuRoRa, wspaniale. Dziękuję za kolejny odcinek tej pięknej opowieści. Pozdrowienia i oczywiście: łapka w gorze na tak.