Lodowa wojowniczka - Część II - 8

Miny walecznych kobiet, zdradzały niecierpliwość i ciekawość. Od kiedy wulkaniczny wojownik zniknął w chatce wodza wioski, minęło dużo czasu. Dookoła pilnowali je strażnicy, którzy czujnie reagowali na każdy ich krok czy gest. Lojan chodziła tam i z powrotem, prawie wydeptując rosnącą tam trawę. Jasnowłosa przysiadła na stercie bali, która znajdowała się niedaleko. W końcu wstała nie wytrzymując napięcia.
- Co on tam robi? Zaraz tam wejdę, nie będę się nikogo pytała o zdanie.
- Uspokój się Pani, ja też bardzo bym chciała zadziałać, ale musimy czekać. - dodała Kasja starając się uspokoić królową.
- Nie muszę mówić, co ja bym chciała zrobić, ci wojownicy latali by chcąc ugasić płonące tyłki. - zaśmiała się Herba obserwując groźnie wyglądających ludzi o zielonkawej skórze.
- Dobrze, jeżeli zaraz nie wyjdzie, to ja tam wkroczę jeszcze raz. To ja wymyśliłam wyprawę po artefakty, więc …
Wtem plecione drzwi drgnęły i wyłonił się przez nie Veldos wraz z wodzem plemienia z dżungli.
Obaj śmiali się, jakby byli dobrymi znajomymi, a nie obcymi sobie ludźmi. Ulir poklepał wulkanicznego wojownika po plecach, po czym skierował się do skonsternowanych kobiet, które wyczekiwały na jego słowa.
- Rozumiem, co was trapi. Wasz król wszystko mi przed chwilą wytłumaczył.
- Król? - zdziwiła się Selena krzywiąc się z niedowierzania.
- Trzeba było jego od razu dopuścić do słowa, to jest konkretny mężczyzna. Ma charakter, charyzmę, bo co to za pomysł, żeby pchać kobiety do władzy …

Wódz dalej opowiadał, ale jasnowłosa spojrzała na Veldosa tak wymownie, że zaczął odwracać wzrok w inną stronę. Herba wyglądała jakby zaraz miała wybuchnąć, zwłaszcza że jej podwładny wykonał zadanie, chociaż zrobił to nieuczciwie. Ulir skończył wreszcie swój monolog i zaprosił nieznajomych do innego domku, który był o wiele większy. Wojownikom kazał opuścić broń, a sam udał się na chwilę za swoimi sprawami. Mieli na niego czekać w wyznaczonym miejscu. Weszli do dużej chaty, gdzie na środku paliło się ognisko, a wokoło krzątali się ludzie usługujący wodzowi. Selena wraz z Kasją na widok ogniska, przywołały prawie zgodnie lodową aurę. Herba natomiast chwyciła Veldosa ciągnąc na bok na siłę.  
- Co ty najlepszego naopowiadałeś? Królem jesteś? Ten wódz w to uwierzy, a co jak potem wrócimy do Rawo?
- Pani generał, to taki chwyt desperacki. Możemy teraz porozmawiać o nagrodzie?
Kobieta zmarszczyła brwi i widząc błysk w oku mężczyzny odsunęła się nieco. Spodziewała się, co ten zuchwały wojownik może od niej oczekiwać.  
- Dostaniesz medal – prychnęła odsuwając się od niego omijając inne opcje.
On uśmiechnął się do siebie, nie zamierzał się poddawać. Wiedział, że chociaż pani generał udaje oschłą, to w środku jest zupełnie inna. W dodatku dla niego stanowiła idealną kobietę lawy, więc postanowił poczekać na kolejną okazję, by zawalczyć o jej względy.  

Wódz przybył niedługo, przebrał się w strój, który służył do walki. Dla przybyszy wyglądało to komicznie, bo w czym mogły mu pomóc przepaski na rękach ze skóry lub pas, skoro nadal nie miał na sobie zbyt wiele odzienia. Podobnie wszystkie malunki na ciele, wykonane tą samą farbą, którą zdobiła twarz Lojan. Jednak dla tych ludzi, znaczyło to o wiele więcej i musieli to uszanować.  
- Ustalmy dalszą podróż. Wy przyszliście z północy, tu jest zachodnia wioska. - tłumaczył wódz kreśląc patykiem po mapie. - Teraz udajemy się na wschód, czy południe? Królu, co proponujesz?
Herba szturchnęła łokciem Veldosa, który chyba zapomniał, że się tytułował władcą. Kasja dusiła się ze śmiechu, udając że kaszle.  
- A więc udamy się na … - tu spojrzał w stronę jasnowłosej i Lojan, które nakierowały go gestami na właściwą odpowiedź - … a tak, na wschód.
- Doskonale, dawno tam nie byłem, pora ich odwiedzić.
- Wodzu, a artefakt, który ma nam pomóc, musisz go zabrać – wyrwała się Lojan nie pytana.
Mężczyzna zmierzył ją wzrokiem, ale za chwilę odparł spokojnie.  
- Mam go cały czas ze sobą, widzę że nie masz pojęcia jak wyglądają pozostałe przedmioty starożytnych, nie nadajesz się na wodza, to tylko potwierdza moje zdanie, że kobiety …
Wtem do pomieszczenia wszedł jeden z wojowników. Padł na ziemię oddając pokłon.  
- Wodzu, to ważne. Zniknęło kilku strażników i nie możemy ich odnaleźć.
- Jak to zniknęli?
- Nie ma ich, jakby wyparowali.
- Trzeba to sprawdzić …
- My to sprawdzimy – odezwał się Veldos wychodząc z chaty. - Podwładni za mną!
Wtem Kasja nachyliła się nad Seleną, otwierając szeroko oczy.  
- On się tak wczuł, że jak Rawo to zobaczy, to mu da królować.
- On chyba wie co robi … chociaż … czy ja wiem. Fero by się zdenerwował, ale jego brat …kule ognia będą latały, mówię ci.

Za chwilę wszyscy wyszli na zewnątrz, rozglądając się czujnie. Spodziewali się kolejnego ataku, ale takiego otwartego, jak ostatnio. Niestety tym razem, nie było to takie oczywiste. Jasnowłosa bała się, że uciekinier podpowie innym, co mają robić. Kolejni ludzie znikali w zieleni, jak kamfora. Było to o tyle dziwne, że sami zwykle ukrywali się na drzewach, w zaroślach i to oni wiedli prym w zaskakiwaniu wroga.  
- W którym miejscu stróżowali zaginieni? - spytała jednego z wojowników z plemienia.
- O tam. - wskazał człowiek pokazując na zarośla nieopodal.
Lodowa wojowniczka nie czekając na innych, zbliżyła się w miejsce wskazane jej przed chwilą. Pojaśniała nieco i wzbudziła małą zawieruchę lodowych drobinek, które zaczęły opadać wśród zieleni. Wtem jeden z krzaków drgnął i już wiedziała co robić. Uderzyła tam lodowym grotem, który trafił w kogoś, usłyszała krzyk bólu.  
- Tam są! - zawołała do pozostałych przywołując swoją opalową różdżkę.
Zaczęła się bitwa o wioskę, ale tym razem nie było tak łatwo. Wyglądało na to, że ludzie z pustyni uczą się na błędach. Poruszali się szybko, biegając z jednego miejsca w drugie, a nawet wspinając się na drzewa. Tym razem, to oni także zaczęli strzelać kulami z piasku, które trafiając przylepiały się do ciała, powodując pieczenie. Mrożenie napastników dawało mniejsze efekty, gdyż byli pokryci specjalnymi zbrojami, które ich chroniły. Podobnie z używaniem ognia przeciwko nim.  
- Co robić? Jest coraz gorzej. - zdenerwowała się Kasja.
- Bijmy się, trzeba im przebić te zbroje, dopiero zamrażać i palić – dodał Veldos wiedziony instynktem walki.
- Dobry pomysł … królu – skwitowała Herba wbijając swoją ostrą broń w jednego z napastników.

Lojan aktywowała swój amulet i tak zaczarowaną bronią, zatruwała kolejnych pyszałków przybyłych z pustyni. Wódz bił się równie dzielnie, ale w końcu i on musiał użyć mocy. Jego korona, którą dzierżył na głowie, pojaśniała lekko i jego szybkość poruszania się i ciosów jakby wzrosła nagle. W końcu Selena złapała jednego z piaskowych ludzi i mrożąc go od swojej różdżki, spytała groźnie.
- Przetrzymujecie mojego syna, czy on żyje?
- Nie wiem o kogo ci chodzi.
- Nie kłam, mów albo zrobię z ciebie miazgę.
- Ten chłopak jest w niewoli, tak żyje, ale już niedługo! Coraz bardziej denerwuje króla!
- Co masz na myśli? - spytała ponownie jasnowłosa nie spuszczając broni.
- Jest zbuntowany. Mówi, że przyjdzie po niego ojciec …
Lodowa wojowniczka tym razem nie czekała co powie dalej wróg. Zamroziła go bez sentymentu, a potem podbiegł Veldos, smażąc go aż zamienił się w szklany posąg. Królowa po tym co usłyszała walczyła jeszcze bardziej zaciekle. Synowi grozi niebezpieczeństwo, a oni tak się ociągają. Jeszcze bardziej zdenerwowało ją, że to ona idzie go ratować, a Fero został w spokojnym królestwie. Żałowała, że nie mogli wyruszyć razem, ale nic nie mogła zrobić. W końcu odgłosy walki zaczęły cichnąć, tylko czuć było zapach spalenizny. Wszędzie walały się drobinki piasku, pokrywając żyzną ziemię rudym pyłem. Porozwalane na drobne kawałki, szklane ciała napastników, wzbudziły ciekawość wodza wioski. Chwycił większy fragment dawnego wojownika z pustyni, po czym uniósł go wysoko.
- Tylko tyle z nich zostaje? Nie są tak groźni.
- Obawiam się, że przybywają coraz silniejsi. Najgorsi muszą znajdować się w sercu ich kryjówki. - dodał Veldos dumnie objaśniając swoje spostrzeżenia.
- Mądry z ciebie król, skoro tak mówisz.
- Dziękuję, staram się jak mogę, aby bronić moich poddanych.
Selena przysłuchiwała się z ciekawością temu, co mówił wojownik z wulkanów. Oczami wyobraźni widziała wściekłego Rawo, który zaczyna go karcić. Kasja nadal uśmiechała się, a Herba wyglądała, jakby chciała go zdzielić swoją bronią po głowie.  
- Wodzu, zbierajmy się, nie ma czasu. Jeszcze dwie wioski nam zostały, a wróg się w tym czasie zbroi. - wtrąciła się Lojan rolując mapę.
- Właśnie chciałem to zaproponować – dodał wódz kierując się do swojej chaty.
Zaczęli się szykować do kolejnej drogi przez dżunglę, która robiła się coraz bardziej niebezpieczna.  

**********

Tymczasem w północnej wiosce, panowała nerwowa atmosfera. Król wulkanicznych ludzi próbował zaprowadzić swoje porządki, wśród tutejszych mieszkańców. Ustawiał straże wedle własnego uznania, przenosił barykady w inne miejsca. Dowódca plemienia zaczął się z nim sprzeczać, aż musiała interweniować Fulda. Mawil również starał się utemperować Rawo, ale to nie wiele dawało. Szukali więc Berla, on jeden potrafił ze zbuntowanym mężczyzną rozmawiać. Niestety nigdzie go nie było, jakby zniknął gdzieś. To już nie pierwszy raz, kiedy generał lodowej krainy miał takie odczucie. Do tej pory siedział cicho w tej sprawie, ale tym razem musiał się z tym spostrzeżeniem z kimś podzielić. Wparował do chatki, gdzie Fulda próbowała czytać miejscowe zapiski.  
- O Mawil, co masz taką zgorzkniałą minę?
- Musimy porozmawiać, widziałaś ostatnio Berla?
- Nie, może kręci się gdzieś w pobliżu. Wiesz jaki on jest.
- Właśnie nie wiem. Nie odzywa się do nikogo, mówi tylko do króla. Niby taki mądry, oczytany, a żadnego z niego pożytku na tej wyprawie. Ani się z nami nie bije, ani nie ostrzega przed niebezpieczeństwem …
- Jesteś przewrażliwiony. Skoro Rawo go wybrał na doradcę, to wie co robi.
- Nie bardzo. Ostatnio miał koło siebie Tamulę i Kejuna, nie wiem czy wiesz, że zdradzili go.
- Co ty mówisz?
- Możesz tego nie wiedzieć, bo młoda jesteś, ale on też popełnia błędy.
- Czego ode mnie oczekujesz, że pójdę do niego i powiem, hej Rawo masz fatalnego doradcę? Myślisz, że on mnie posłucha? Daj szansę Berlowi, może jest nieśmiały.
- To nie jest nieśmiałość, coś o tym wiem. Od kiedy Wendyks nas oszukał, to nikomu nie wierzę. A o Zeldzie już nie wspomnę …
- Zelda? Kto to taki? Słyszałam to imię, ale nie kojarzę za bardzo.

Mawil westchnął na wspomnienie dostojnej twórczyni magicznej biżuterii.  
- Zagubiona kobieta, która zdradziła królową i cały nasz ród. Nie mówmy o niej więcej, nigdy!
- Spokojnie, ja tylko spytałam, a ty krzyczysz, co ci jest?
Generał nie odpowiedział, tylko skierował się do wyjścia, jakby potrzebował odetchnąć, od przywołanych nagle wspomnień z przeszłości. Fulda wyszła za nim przyglądając się mu uważnie. Zrozumiała, że ta kobieta musiała być dla niego ważna, ale nie wiedziała w jakim sensie. Chciała go dotknąć ręką, kiedy zauważyła, że ktoś wychodzi z zarośli.  
- Spójrz, to Berl – szepnęła do generała.
Mawil od razu postanowił do niego podejść. W końcu się z nim rozmówi, chociażby nawet sam Rawo się na niego wściekał. Podbiegł do wulkanicznego doradcy, zagradzając mu drogę.  
- Gdzie to się chodzi, kiedy trzeba pilnować wioski?
- Odejdź, idę do króla.
- Najpierw pogadamy sobie my. Znikasz jak kamfora, dokąd tak chodzisz, co?! - ryknął Mawil, aż tamten skulił się, widział na jego twarzy oznaki zdenerwowania.
- Odejdź.
Wtem generał ujrzał coś, co zaniepokoiło go bardziej. Na ubraniu miał odrobiny piasku, a przecież od bitwy minęło sporo czasu. Wyglądały na świeżo nasypane.  
- A idź sobie. Co z ciebie za odludek, niepojęte.
Berl zmierzył go tylko wzrokiem i czmychnął do chaty, gdzie przesiadywał teraz Rawo. Mawil o swoim odkryciu postanowił na razie milczeć, ale zasiało to w nich poważne wątpliwości. Od teraz postanowił uważniej przyglądać się mężczyźnie, który w ciszy coś ukrywał.

824 czyt.
100%163
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2335 słów i 12792 znaków, zaktualizowała 7 cze 2018. Tag: #fantasy

3 komentarze

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 8 cze 2018

    Super.Zawsze to ego.Ludzie są tacy dziwni.Wszystko całe życie utrudniają a potem mówią ze życie jest ciężkie. Wspaniałe to pokazujesz.Male kłamstewka, coś kielkuje  i zanim się człowiek dopatrzy jest już za późno. A przecież Prawda jest taka prosta i czysta.A my zawsze chcemy coś wygrać kłamstwem. A to nigdy nie przynosi rezultatów na dłuższą mete

  • Almach99

    Almach99 · 7 cze 2018

    Ciekawe, ciekawe. Niezly pomysl mial Veldos z podaniem sie za wladce. Berl - jest coraz bardziej podejrzany.

  • AnonimS

    AnonimS · 7 cze 2018

    Szybko to piszesz. dobry ciekawy odcinek. Coraz ciekawsza ta bitwa. Pozdrawiam