Lodowa wojowniczka - Część II - 7

Zebrani w chacie dzielni śmiałkowie mierzyli się wzrokiem. Nikt specjalnie nie wyrywał się na ochotnika, a Lojan czekała z niecierpliwością na odzew. Lodowa wojowniczka chciała mieć jak najszybciej za sobą nowe zadanie, które i jej nie było po drodze.
- Kto z nami idzie? Nie każę wam wszystkim, część musi zostać do obrony wioski. Chcę tylko, żeby to był ktoś z moich ludzi i wulkanicznych.
- Ja wyruszę z tobą – wyłoniła się Herba wysuwając się na przód ze swoją bronią.
- Na niebiosa, też nie usiedzę na miejscu omijając walkę, wchodzę w to. - dodała Kasja poprawiając swoje długie fioletowe włosy, spięte z tyłu głowy.
Selena rozpromieniła się na widok tak doborowej obsady, generał wulkanicznych ludzi walczyła znakomicie.  
- Dla równowagi zabierzcie mnie. Zanudziłbym się tu na śmierć. - wycedził Veldos uderzając swoją różdżką w drewnianą podłogę.
- To postanowione, Rawo, Mawil, Fulda i Berl zaczekajcie na nas, wypatrując wroga. Postaram się wrócić jak najszybciej z Lojan i nowymi sojusznikami.
- Znakomicie, szykujcie się, pójdę po swoją mapę dżungli. - dodała zielonowłosa władczyni wychodząc pośpiesznie z pomieszczenia.
Rawo wyglądał na zmartwionego, ale tylko jasnowłosa teraz to wyczuła. Zbliżyła się do króla podziemi, biorąc go na bok, żeby porozmawiać na osobności.
- Co cię trapi? Wrócimy niebawem …
- Seleno, nie chcę być pesymistą, ale tu coś nie pasuje. Dlaczego to plemię z dżungli nie mieszka w jednym miejscu, tak samo jak my?
- Nie wiem, ale może mają inne zwyczaje, sam widziałeś jak odmiennie wyglądają.
- Pamiętasz jak nas przywitali? Chcieli nas zabić. Jeżeli reszta plemienia o nas nie wie, to może was spotkać to samo. Skąd wiemy, że będą chcieli współpracować, co?
Lodowa wojowniczka westchnęła głęboko, po czym poklepała króla po ramieniu.  
- Mamy Lojan, ona z nimi porozmawia, trochę optymizmu. Zbierzemy artefakty, to wyruszymy na pustynię …
- A co jak oni wtedy też będą chcieli na nowo nas zgładzić?
- Rawo, proszę cię, Lojan taka nie jest, myślę …
- Powiedzmy, że władczyni z dżungli nie, ale reszcie nie ufaj, błagam cię bądź ostrożna. - powiedział poważnym tonem mężczyzna, przytulając na pożegnanie kobietę.

Jasnowłosa zdziwiona tak wylewnym gestem, ledwo wyrwała się z jego nazbyt silnego uścisku. Pomyślała w duchu, że Liria musi wyjątkowo się z nim obchodzić w swoim domu. Znała wybuchową naturę byłej władczyni lodu, więc wierzyła, że potrafi radzić sobie nawet w sprawach rodzinnych.  
- Za mną! - zawołała głośno Selena wychodząc na zewnątrz.
Przywołała lodową aurę, gdyż wilgotne gorące powietrze, doskwierało jej coraz bardziej. Za chwilę dobiegła do nich Lojan, przebrana w inny strój. Długie włosy miała upięte wysoko i ułożone w swoisty kok, poprzeplatany tasiemkami z liści. Krótka bluzka z ręcznie robionej tkaniny, dobrze przepuszczała wilgoć, ale w tym klimacie była odpowiednia. Przepaska na biodrach tym razem była dłuższa, przypominała spódnicę, po obu bokach przeciętą od pasa. Naszyjnik z zielonym kamieniem, pobłyskiwał pod kątem, a na twarzy miała wymalowane jakieś lokalne symbole trwałym barwnikiem. Uzbrojona w noże i dzidę zakończoną ostrym kamieniem, wydawała się gotowa na każde starcie.  
- Wzięłam kilku ludzi z plemienia, będą nam towarzyszyć. Jesteśmy gotowi.
- Możemy wyruszać? - spytała Selena obserwując swoją drużynę.
- Tak Pani, nie mamy na co czekać – dodała Kasja podnosząc w górę swoją broń.
Ludzie z zielonej krainy zaczęli kierować się w zarośla, które skrywały nieprzejednaną plątaninę gałęzi, kwiatów i zwisających pnączy. Poruszali się tu bez żadnych problemów, widać było, że wychowała ich ta ziemia. Niestety grupa wojowników z wulkanów i lodu, nie potrafiła tak zgrabnie przemierzać nieznanej krainy, która skrywała nie jedno niebezpieczeństwo.  
- Uważajcie na te rośliny – wskazała Lojan na krzak, który wyglądał niewinnie z pozoru i zdobiły go żółte kielichy kwiatów. - Nie dotykajcie tych liści, są zatrute.
- Dzięki za ostrzeżenie – dodała Kasja, która chciała wcześniej nachylić się nad dziwną rośliną.

Szli dalej i co kawałek dostawali kolejne ostrzeżenia, aż bali się w ogóle stąpać po rozmokłej ziemi. Veldos nie miał żadnego problemu z tutejszą fauną i florą, czego nie znał i stało mu na drodze, natychmiast częstował ogniem, zmieniając w popiół. W końcu kiedy zbliżali się już do osady, gdzie zamieszkiwali nieznani im ludzie z dżungli, Herba kazała mu przestać się popisywać. W gęstwinie znajdowały się domki, wykonane z lokalnych drzew i pnączy. Teren wyjątkowo został otoczony przez ukrywających się w naturalnym środowisku, zamaskowanych wojowników.  
- Lojan, a ciebie tu znają? Wspominałaś, że przeważnie siedziałaś w swojej wiosce. - odezwała się szeptem jasnowłosa kucając jak reszta, chowając się pod rozłożystymi szerokimi liśćmi.
- Osobiście mnie nie znają, ale szybko im wyjaśnię kim jestem. Mam na szyi jeden z artefaktów. Zaczekajcie tu, a ja z moimi walecznymi przybocznymi, dam im znać, że przybyłam. Tylko nie wychodźcie zanim nie dam wam znaku ręką.
- Ja to bym ich usmażył, byłoby szybciej.
- Veldos, uspokój się. - wycedziła Herba przez zęby.
- Nie mów tylko, że ty nagle taka spokojna się zrobiłaś, słyszałem o tobie, że jak ćwiczyłaś się na wojowniczkę, to trafiłaś byłego generała w …
- Zamknij się, kogo to obchodzi w co trafiłam …
- A  w co go trafiłaś? - spytała Kasja powstrzymując się od śmiechu.
- Zaraz ci powiem, a więc ona …
Wtem dostał z pieści w bok, aż krzaki się poruszyły, a on jęknął. Lojan zatrzymała się nagle, a ukryci strażnicy zaczęli trafiać strzałkami prosto w miejsce, gdzie wykryli poruszenie.  
- Co ty najlepszego narobiłeś – oburzyła się pani generał, wprost płonąc ze złości.
- To trzeba było mnie nie uciszać! - ryknął Veldos szykując się do walki.
- Spokój! - krzyknęła Selena przywołując lodową barierę – zachowujecie się jak dzieci.

Deszcz ze strzałek poszybował w ich kierunku, reagując szybko, zamrażali lub spalali zbliżające się obiekty. Tutejsi mieszkańcy bardzo poważnie podchodzili do spraw obronnych, najpierw bili, a potem pytali o tożsamość. Kasja zaczęła okładać zbliżających się wojowników, o zielonkawej skórze. Jasnowłosa pomagała jak mogła, lodowym promieniem unieruchamiała śmiałków. Kiedy przybyło ich o wiele więcej, uradowany Veldos chciał już zacząć palić każdego, przywołując kulę ognia, kiedy Lojan aktywowała swój amulet.  
- Przerwijcie atak!
Wtem wszelkie przejawy agresji zaniechano, po czym przed nimi pojawił się wysoki człowiek z dżungli, który wpatrywał się w kobietę z zielonym kamieniem na szyi. Jego ludzie pokłonili się mu, czekając w skupieniu na przyjęcie kolejnego rozkazu. Mężczyzna miał krótkie pofalowane włosy, w które miał powplatane trofea z polowania. Na głowie dzierżył również koronę, wykonaną z połyskującego na zielono metalu. Zdobiły ją przezroczyste kamienie, podobne do tego, który nosiła  Lojan. Dobrze zbudowany władca plemienia, miał intrygujące jasnozielone oczy. Groźnie spojrzał na kobietę i pierwsze na czym skupił wzrok, był jej naszyjnik. A przynajmniej próbował sprawiać takie wrażenie, gdyż władczyni posiadała także atrakcyjne kobiece krągłości.  
- Nie przybyliśmy tu dla zabawy. Pilnie musicie nas przyjąć – dodała twardo zielonowłosa.
- Pierwszy raz cię tu widzę, jesteś z naszych, ale tamci, to kto?
- Jesteśmy w niebezpieczeństwie, które czyha na pustyni. Oni nam pomagają, przyjmijcie nas, to wszystko wam wytłumaczymy.
- Dla takiej niewiasty, to wyjątkowo jestem skłonny zaryzykować. - odparł mierząc wzrokiem władczynię innej wioski.

Wymownym gestem kazał otoczyć strażnikom przybyszy i dał znak, żeby za nim ruszyli. Niby mogli iść swobodnie, ale kiedy tylko ktoś z nich chciał przystać na chwilę, podziwiając misternie wykonane domki, to kierowano w niego ostre bronie.  
- Znów to samo, mam ich dość – oburzyła się Kasja, która nie znosiła, kiedy ktoś grozi jej bronią.
- Wytrzymajmy, Lojan wie co robi – dorzuciła cicho Selena.
- Temu wodzowi wyraźnie wpadła w oko – zaśmiała się Herba.
- Jak tak dalej pójdzie, to on ją zbałamuci – powiedział Veldos, obserwując jak mężczyzna idzie koło kobiety o zielonych włosach i niby przypadkowo dotyka ręką.
- Mężczyźni, wy zawsze o jednym? - obruszyła się pani generał, odwracając się do wulkanicznego wojownika.
- A  kobiety, to niby co … dobrze że nie czytam w myślach, bo gdybym potrafił, to spaliłabyś się ze wstydu, mam rację?
- Skąd takie pomysły – fuknęła Herba odwracając się szybko. - Jestem twoim przełożonym, więc zastopuj.  
Selena spojrzała na nich wymownie, chciała coś dodać, kiedy zatrzymali się przed dużą chatą. Weszli wszyscy do środka, nadal traktowano ich z dystansem, a wojownicy mierzyli w nich ostre dzidy.  
- Usiądźcie, jestem Ulir wódz wioski. Mówcie po co przybyliście.

Zasiedli na plecionych siedziskach, rozglądając się niepewnie po pomieszczeniu.  
- Mam na imię Lojan, pochodzę z wioski na wschodzie, pustynni ludzie przypuścili na nas atak, zabili mi ojca i wytrzebili połowę plemienia. Ci przybysze nas uratowali – powiedział kobieta pokazując na sprzymierzeńców. - Wam tez grozi napaść z piasków, więc chcę prosić o połączenie naszych sił …
- Wybacz … jak ci na imię Lola?
- Lojan – poprawiła zdegustowana zielonowłosa marszcząc brwi.
- Radzimy sobie z każdym przeciwnikiem, nie potrzebujemy pomocy. Na pustyni nikt nie mieszka, więc to niedorzeczne …
- Też tak myślałam, ale pomyliłam się. Musisz mi uwierzyć, inaczej czeka was śmierć.
- Jakie masz prawo mi mówić w co mam wierzyć, kim ty jesteś, żeby wydawać rozkazy, gdzie wasz wódz?
- Ja jestem wodzem wioski, ojciec nie żyje! - podniosła głos Lojan uderzając swoją bronią w podłogę.
- Od kiedy kobieta jest władcą? To wbrew prawu …
Wtem Selena nie wytrzymała i wstała podchodząc do Ulira bardzo blisko. Od razu doskoczyli do niej wojownicy, kierując w nią swoje ostrza.  
- Przecież ci powiedziała, że zabili jej ojca! Nie masz pojęcia co przeszła, więc się nie wymądrzaj! Nie miała brata, więc komu miała oddać władzę? Może zwykłemu mieszkańcowi …
- Zamilcz! Nikt cię nie pytał o zdanie! Nie masz bladego pojęcia o naszych zwyczajach.
- Nie rozumiem ich, ty byś też naszych nie zrozumiał. Nie z takimi jak ty sobie radziłam, więc daj jej powiedzieć, co chce przekazać.

Wódz wioski wręcz gotował się ze złości, nigdy jeszcze nie doznał takiego upokorzenia, żeby płeć przeciwna podnosiła na niego głos. Jego autorytet zostałby poważnie nadszarpnięty, w oczach swoich poddanych. W jego wiosce wszystkie niewiasty nie miały prawa sprzeciwiać się mężczyznom.  
- Wynoście się z mojej wioski, wszyscy! - krzyknął władczo, po czym zostali wyrzuceni na zewnątrz.
Wtem Selena podniosła się z ziemi, patrząc z niedowierzaniem, co się stało.  
- Pani, to nie było dyplomatyczne posunięcie – dodała Kasja pomagając jej wstać.
- Zaraz mu pokażę dyplomację w moim wydaniu! - zdenerwowała się jasnowłosa, zaczynając jaśnieć.
- Czemu jej wcześniej nie znałem – zaśmiał się Veldos szykując swoje płomienie.
- Stójcie, jeśli ich zaatakujecie, to on nigdy nam nie pomoże. - przeraziła się Lojan powstrzymując znajomych.
- W takim razie co mamy robić? Nie zmienię płci, żeby z nim porozmawiać, oni tu nie uważają w ogóle kobiet, jakbyście nie zauważyli. - skwitowała Herba patrząc z politowaniem.
- Przecież mamy Veldosa. - dodała wesoło Kasja.
- Nie patrzcie tak wszystkie na mnie, co mnie podkusiło, że wpakowałem się w niewieście towarzystwo.
- Veldos masz iść przekonać wodza. To rozkaz! - dodała władczo Herba.
- A  jak go przekonam, to co dostanę? - dorzucił wulkaniczny wojownik patrząc wyczekująco na panią generał.
- Zastanowię się nad nagrodą … idź już, bo nie ma czasu.
- Nie na taką odpowiedź czekałem …
- Co tam mruczysz pod nosem? - burknęła Herba.
- Tak jest pani Generał. - powiedział na głos, po czym podszedł do drzwi, pilnowanych przez strażników.
Uśmiechnął się tylko do siebie i zniknął za plecionymi drzwiami, wprowadzany przez wojowników z  wioski.

663 czyt.
100%165
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2272 słów i 12652 znaków. Tag: #fantasy

5 komentarzy

 
  • Fiolka

    Fiolka · 6 cze 2018 · 381258546

    Jak zadufany facet może przyjąć do wiadomości autorytet kobiety,przecież to oni  
    posiadali wszystkie rozumy ale kobieta dużo może :-) Pozdrawia i czekam na dalszy ciąg.

  • AlexAthame

    AlexAthame · 6 cze 2018

    Trochę spokoju nie licząc walki pomiędzy męskim a damskim spojrzeniem na świat.    Miło się czytało , jak zawsze z reszta

  • Almach99

    Almach99 · 4 cze 2018

    Hehe pokaz walki o autorytet w meskim wykonaniu. Trudne cos bedzie zbieranie sojusznikow. Do tego piaskowi sa praktycznie nieznani w krainie lesnych ludzi. Ciekawe jak sie sprawi Veldos?

  • AnonimS

    AnonimS · 4 cze 2018

    Kolejny dobry odcinek. Fajnie pokazałaś damsko-męskie szary i przekomarzania. Pozdrawiam

  • emeryt

    emeryt · 4 cze 2018 · 202081569

    Droga Autorko, wspaniale, jak zwykle będę czekał  z niecierpliwością na dalsze odcinki. Pozdrawiam i życzę wspaniałj weny w te gorące dni.