Lodowa wojowniczka - Część 11

W komnacie zapadła chwilowa cisza, która wcale nie uspokoiła czujności Seleny. Najbardziej na świecie chciała odnaleźć kamień lawy i chociaż spróbować walczyć o życie. Do aktywacji zatrutego przedmiotu w ramieniu został tylko jeden dzień. Nagle usta pojmanej kobiety drgnęły.
- Nie zabijaj mnie, a zaprowadzę cię w miejsce, gdzie jest ukryty kamień lawy.
- Nie takiej odpowiedzi oczekuję. - ponaglała wojowniczka ani na chwilę nie zwalniając uścisku na rękojeści bojowej różdżki.
- Zmartwi cię to, ale beze mnie nawet tam nie wejdziesz! - zawołała marszcząc brwi.
Błękitnowłosa widziała, że nawet pod groźbą śmierci Zelda nie ujawni swojej tajemnicy. Najwidoczniej kogoś się bała i to sto razy bardziej niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.  
- To gdzie jest ten kamień? Proste pytanie, prawda?
- Powiem tyle, że pod pałacem. To musi ci wystarczyć głupia wojowniczko!
Teraz Selena aż gotowała się w środku. Miała serdecznie dość obraźliwych komentarzy, które sączyły się z ust kobiety.  
- Prowadź mnie tam. - odparła stanowczo wojowniczka odmrażając Zeldę
- Mogę iść z tobą? - spytała Juna, która i tak wiedziała zbyt wiele.
- Ryzykujesz życiem idąc ze mną, ale skoro chcesz …
- Chcę. W moim nudnym życiu nigdy nic podobnego się nie wydarzy.
Selena uśmiechnęła się lekko. Otworzyła wrota i rozglądając się na boki wyprowadziła kobietę i Junę przed komnatę.  
- Dokąd teraz?
- Do podziemi, ale jestem ciekawa jak tam się dostaniesz z tą bronią. - syknęła szyderczo Zelda.
- Mogę odwrócić ich uwagę. - dodała Juna.
Kobieta zaczęła się śmiać.
- Ciekawe jak to zrobisz dwórko.
Juna widząc pierwszego strażnika zaczęła z nim rozmawiać, trochę przy tym go kokietując. Mężczyzna najwidoczniej zauroczony urodą dziewczyny chwilowo stracił czujność. Wtedy Selena trzymając mocno Zeldę przekradła się dalej.  

Potem dołączyła do nich dwórka. Zabierało im to niestety dużo czasu, gdyż trzeba było zmylić ich czujność. Udawało się to wiele razy, aż dotarły w miejsce, gdzie strażników chodziło więcej. Pilnowali wejścia do podziemi.  
- Tylko tego brakowało. Bez walki się nie obejdzie. - mruknęła pod nosem lodowa wojowniczka.
Spojrzała na swoje odzienie i zrozumiała, że krępuje jej ruchy. W dodatku musiała cały czas pilnować, żeby Zelda nie uciekała.  
- Idź. Ja popilnuję pojmanej. - powiedziała Juna.
- Żebym wcześniej wiedziała, że takie z ciebie ziółko, wywaliłabym cię z pałacu. - odburknęła dostojna kobieta.
Selena w tym czasie skradała się powoli do strażników. Lodowym pyłem ograniczyła widoczność. Kiedy zdezorientowani mężczyźni nie rozumieli co się dzieje, ona zamrażała ich po kolei. Jeden z nich chciał uciec, żeby wezwać posiłki, ale dziewczyna złapała go w ostatniej chwili ogłuszając swoją bronią.  
- Idziemy dalej, prowadź! - zawołała do Zeldy.
Weszły do podziemi pałacu. Powiało stamtąd lodowym powietrzem, aż ich suknie zafalowały. Schodząc na dół po krętych zamarzniętych schodach kierowały się w nieznanym kierunku. Z sufity wystawały ostre sople mieniące się w świetle lodowych kryształów. W końcu dotarły do jakiejś sali, w której znajdowały się wejścia do kolejnych korytarzy i pomieszczeń. Wszystkie zostały zamknięte szczelnie przez strażników.  
- No i co teraz? Ślepy zaułek? - odezwała się Selena patrząc wrogo na wystrojoną kobietę.
- Chwileczkę, daj mi wyciągnąć odpowiedni klucz. - dodała
- Juna puść ją na chwilę.
Kobieta wydobyła przedmiot zza paska sukni. Podeszła do najbardziej zmrożonych wrót i otworzyła je powoli. Skierowały się długim korytarzem.  

Selena pomyślała, że samej ciężko jej będzie wrócić tą samą drogą na powierzchnię. Nagle coś ją zaniepokoiło. Zwłaszcza dziwny spokój kobiety, która grzecznie wykonywała wszystkie polecenia, nie próbując przy tym się wyrywać. Gdyby to ją ktoś prowadził, to starałaby się uwolnić. Jednak tak bardzo zależało jej na tajemniczym kamieniu, że nawet takie myśli rozwiewała. Miała nie cały dzień zanim straci życie. Uśpiło to czujność niedoświadczonej wojowniczki. Wreszcie ich podróż się skończyła. Zelda otworzyła ostatnie ciężkie drzwi. Weszły do środka, znajdowała się tam zabezpieczona szkatułka. Była cała zamrożona w lodową bryłę.  
- Proszę, to twój kamień lawy. Wydostań go sobie. - odparła spokojnie Zelda.
- Oby tam był, bo inaczej nie ręczę za siebie. - dodała Selena
Szybkim ruchem ręki uderzała bojową różdżką w lód. Wyjątkowo gruba skorupa długo opierała się, aż wreszcie puściła rozpadając się na dziesiątki kawałków. Wreszcie dostała się do środka. Otwierając wieczko osłupiała. Leżał tam kryształ, który za chwilę zaczął pulsować jasnym światłem. Zelda zaczęła się śmiać do rozpuku.
- Co to jest? To nie ten kamień. Oszukałaś mnie! - zawołała dziewczyna widząc reakcję kobiety.
- Jesteś naiwna, świetnie się bawiłam prowadząc cię tutaj.  
- Seleno to pułapka. - dodała Juna – ten kryształ alarmuje kogoś.
- Tak i to dużo straży. Teraz stąd nie wyjdziesz! - zawołała Zelda uderzając ręką służkę i zamykając za nimi drzwi.
Lodowa wojowniczka próbowała je zamrażać, uderzała z całej siły, ale to nic nie dawało. Znalazły się w potrzasku. Juna zaczęła płakać. Siedziały tam dość długo. Wtem z oddali dobiegały coraz głośniejsze odgłosy kroków. Selena zrozumiała, że jeżeli tym razem ją złapią, to straci życie. Nie dość, że wcześniej narozrabiała, uciekła, to teraz udawała dwórkę w przebraniu. Okłamała przy tym samą władczynię.  
- Juna uspokój się. Wydostaniemy się stąd, obiecuję ci! Nie dam się złapać! Stań za mną.
Kiedy tylko wrota drgnęły dziewczyna koncentrując wszystkie swoje siły wysłała wprost na uzbrojonych mężczyzn lodową zamieć, która wydmuchała ich jak lodowe płatki na wietrze.  
- Biegnij za mną! - krzyknęła do dwórki.

Wyskoczyły korzystając z ogłuszenia strażników i biegły przed siebie ile sił w nogach. Na lodowych schodach wojowniczka po kolei zamrażała wszystkich, których spotkała na swej drodze. Nie przebierała w środkach. Dostała jakiejś wewnętrznej siły, dzięki której jej moce jakby się podwoiły. Wokół niej jaśniała poświata, która chroniła ją przed ciosami. Wydostały się na powierzchnię. Słońce przed pałacem świeciło wysoko. Musiało być południe, więc zostało jej pół dnia życia. Nagle otoczyły je straże pałacowe, a co chwila dobiegali kolejni żołnierze. Utworzyli wokół nich pierścień. Selena zmiotła ich raz, potem drugi, ale posiłków przybywało. Wreszcie dostała silnym zimnym ciosem, który powalił ją na zamarzniętą ziemię. Energetyzująca poświata prysła jak bańka mydlana. Z lodowego pyłu wyłonił się Mawil.  
- Znowu mi przeszkadzasz? Po jakiej ty jesteś stronie? - odparła błekitnowłosa podnosząc się mozolnie.
- Jestem po stronie lodowego królestwa. A ty najwyraźniej nie. Zelda mi wszystko powiedziała.
- Co?
- Wykradłaś kamień lawy, a teraz chcesz go wykorzystać przeciwko nam. Nie pozwolę na to! - zawołał nauczyciel trzymając nad nią swoją broń w gotowości.
- Mawil, komu ty wierzysz! Ona tobą manipuluje!
- Zamilcz, a ja naiwny cię szkoliłem, ucząc wszystkich technik walki i czarów.
- Przejrzyj na oczy!
- Już przejrzałem. - dodał posyłając w jej kierunku lodowy strzał, który wytrącił jej z ręki broń.
Nagle rzuciła się na nią grupa strażników pętając ją i panikującą Junę.  

Tym razem zaprowadzono ją przed oblicze władczyni pod porządną eskortą. Mawil pilnował jej jak jeńca wojennego. Okropnie miała mu to za złe, bo z początku po rozmowie z Nularem obiecywał co innego. Rozglądała się za Juną, ale gdzieś ją zabrano. Siłą wepchano lodową wojowniczkę przed oblicze władczyni. Wszyscy zebrani patrzyli z pogardą na dziewczynę, jakby to ona chciała zniszczyć całe mroźne królestwo. Nagle zauważyła jak do sali wchodzi Zelda. Uśmiech na jej twarzy przemawiał sam za siebie. Władczyni podeszła do spętanej błekitnowłosej patrząc na nią tak, jakby samym wzrokiem chciała wymierzyć jej karę.
- Zawiodłam się na tobie Seleno! - zawołała władczo – To, że ignorujesz kompletnie moje rozkazy to jedno. Najgorzej, że mnie okłamałaś w żywe oczy!
- Pani chcę coś powiedzieć …
- Zamilcz! - krzyknęła władczyni dając wymowny gest ręką.
- Wybacz, że się wtrącę o Najwyższa. Nie dałam się zwieść jej kłamstwom i pojmałam ją. - powiedziała Zelda zbliżając się jak cień.
- Gratuluję ci. Dostaniesz za to hojnie wynagrodzona. - odparła kobieta z diademem na głowie.
- Dziękuję ci o Pani. - odparła Zelda kłaniając się nisko – Jeśli wolno mi wtrącić, to Mawil również pomógł ją schwytać.
- Doskonale. Nie zawiodłam się na was.
Selena słuchając słów zakłamanej mistrzyni czarodziejskiej biżuterii miała ochotę krzyczeć. Przekonała do siebie również najważniejszą osobę w królestwie. Tego było już zdecydowanie za wiele.  
- Pani! Daj mi powiedzieć! Nalegam! - zawołała wojowniczka nie wytrzymując napięcia.
- Jak śmiesz tak się odzywać do naszej Najjaśniejszej. - zrugał ją Mawil – Nie tego cię uczyłem.
- Nie jestem już twoją uczennicą. Zawiodłam się na tobie. Nie powinieneś nikogo nigdy uczyć, jesteś nieudacznikiem.

Wtedy Mawil nie wytrzymał i wymierzył jej boleśnie w twarz z otwartej dłoni. Nagle zobaczyła w jego oczach strach. Uśmiechnęła się, gdyż po torturach w podziemnym królestwie, takie akcje nie robiły na niej wrażenia.  
- Pani otaczają cię zdrajcy. A Zelda jest największą. Knuje przeciwko naszemu królestwu!
Kobieta obruszona słowami dziewczyny podeszła bliżej do uwięzionej.  
- Ona kłamie. O władczyni, służę ci całe swoje życie. Nigdy nie zdradziłabym ciebie, ani królestwa.
- Wiem o tym Zeldo. - dodała władczyni.
- Pani ze względu na dobro wszystkich zabij tą zdrajczynię, która zjawiła się tu nie wiadomo skąd. - powiedziała wzburzona blondyna pokazując ręką na Selenę.
Władczyni okrążyła ją kilka razy przyglądając się spętanej wojowniczce. Teraz czuła się jeszcze gorzej niż u swoich wrogów. Tam przynajmniej wiedziała, że grozi jej śmierć, a wśród swoich? Jak to mogło być możliwe. Nagle przypomniała sobie, że to przecież nie są ludzie. Została tu przyprowadzona wbrew jej woli, chociaż wrócono jej przy tym życie.  
- Seleno! Za twoje winy musisz ponieść surową karę! Nie ma miejsca dla zdrajców w tym królestwie.
Dziewczyna widziała jak lodowa Pani przywołuje srebrzystą, przypominającą berło broń. Pierwszy raz widziała jak zaczyna koncentrować siły. Teraz zrozumiała, czemu wszyscy tak bardzo bali się jej gniewu. Wokoło powietrze zawirowało podnosząc drobinki zamarzniętego pyłu. Dziewczyna spojrzała na Mawila, jak na jego twarzy pojawia się przerażenie. Niestety jak zwykle ślepo wykonywał rozkazy bojąc się sprzeciwić władczyni. Jej śmierć nie znaczyła więc dla niego wiele, jak kolejny rozkaz dla dobra królestwa. Selena zamknęła oczy, nie chciała widzieć jak jej ciało pogrąża się na zawsze w zamarzniętym więzieniu. Znała już ból, nie bała się go tak jak dawniej. Wolała zostać zamrożona, niż zatruta przez dziwny przedmiot z podziemnego królestwa. Władczyni już miała użyć swojej broni, kiedy ciężkie wrota ktoś siłą wyważył robiąc przy tym nie małe zamieszanie.
- Pani, stój! - zawołał Nular biegnąc w stronę tronu ignorując ochronę.

889 czyt.
100%202
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2150 słów i 11758 znaków.

2 komentarze

 
  • KingaK

    KingaK · 11 kwi 2018 · 211927079

    Wow. 😊😊 super się czyta 😊

  • AnonimS

    AnonimS · 10 kwi 2018

    Brawo. Tylko jak mogłaś przerwać w takim miejscu?  Opowieść jest na tyle ciekawa że nie musisz stosować takich chwytów marketingowych    pozdrawiam