Lodowa wojowniczka - Część II - 1

Minęło dziesięć lat od kiedy dwa huczne śluby przypieczętowały pokój pomiędzy krainą lodu i wulkanów. Zapomniano o dawnych konfliktach, jakby nigdy się nie wydarzyły. Pierwsze promienie słońca roziskrzyły fasadę pałacu pokrytego szronem. Strażnicy leniwie spacerując wzdłuż muru, ziewając szeroko zmieniali wartę. Czasem czuli się wręcz zbędni i nawet panowało przekonanie, że to najspokojniejszy zawód w królestwie. Selena obudziła się spoglądając na pogrążonego jeszcze we śnie Fero. Delikatnie przejechała dłonią po jego srebrzystych długich włosach. Szczęśliwa, że ma go u swojego boku, pocałowała w policzek. Wstała zadowolona ubierając się w piękną suknię przeplataną drobnymi kryształkami. Upięła długie włosy i nakładając czarodziejski naszyjnik i diadem, skierowała się w głąb pałacu. Przez wysokie okna wpadało jasne światło dnia, a ona idąc dostojnie witała krzątających się po okolicy poddanych. Zanim przyzwyczaiła się do nowej roli minęło sporo czasu. Dodatkowo zostając matką energicznego synka, zrozumiała, że nie może spoczywać na laurach. Wiedziała, że wrogowie ją przestrzegali przez kolejną wojną. Odpychała od siebie myśli, które nie raz ją nachodziły w koszmarach. Czasem gdy nikt nie widział, uciekała do sali treningowej, żeby nadal doskonalić sztuki walki.

Nagle zatrzymała się przed komnatą, w której znajdował się jej syn. Strażnicy ukłonili się jej i wpuścili do środka. Chłopczyk już nie spał, tylko siedział na parapecie wyglądając przez okno. Jego krótkie jasne włosy były lekko kręcone, a oczy przepełniała ciekawość otaczającego go świata.  
- Tenigu, co tak obserwujesz przez okno?
Syn odwrócił się i widząc mamę uśmiechnął się szeroko. Ona podeszła do niego, siadając obok, żeby mu towarzyszyć.  
- Dlaczego nie mogę iść poza mury? Jestem już duży.
- Synku, tam nie ma nic ciekawego, lodowe pustkowie, gdzie hula wiatr.
- To może chociaż pojedziemy do wujka od lawy. Kiedy ostatnio tam byliśmy?
- Zrozum, że w królestwie też mamy sporo zajęć. Nie jest łatwo sprawować władzę. Sam się przekonasz jak dorośniesz.
Chłopczykowi zrzedła mina i nagle wstał podchodząc do skrzyni, gdzie trzymał zabawki.  
- Możesz to wszystko wyrzucić. Chcę uczyć się walczyć, jak tata. Wtedy pozwolisz mi wyjść samemu poza mury.
Selena podbiegła do małego synka, czując że jest nieszczęśliwy. Chciała go przytulić, ale on ją odepchnął.  
- Galma podobno już dawno ćwiczy walkę, a jest ode mnie młodsza. A wy ciągle mi czegoś zabraniacie! - krzyknął Tenig rzucając się na łóżko.
- Zrozum, że ciocia z wujkiem są z innego królestwa. Wiesz jaki jest Rawo surowy i wymagający …
- Czemu tata taki nie jest? Czemu mnie nie uczy walczyć? To niesprawiedliwe.
Krzyki chłopca usłyszała Juna, więc wpadła do komnaty. Widząc zmartwioną władczynię i płaczącego Teniga, podbiegła natychmiast do nich.  
- Co się stało?
- Wyjdźmy na chwilę. - powiedziała jasnowłosa.

Kiedy były już na zewnątrz, zaczęły spokojnie rozmawiać.
- On chce się uczyć walczyć i podróżować. To chyba najwyższy czas, muszę porozmawiać z Fero. Może zgodzi się, żeby wypuścić go poza mury z eskortą. Niech chłopak zobaczy, że nie ma tam nic ciekawego.
- Dorasta coraz szybciej, to normalne że chce czegoś innego.
- Dla mnie cały czas jest taki maleńki, jeszcze pamiętam jak leżał w kołysce.
- No, ale czas pędzi, a on się zmienia. Kiedyś zostanie królem, w końcu musi się szkolić.
- A jak tam prace nad nowym naszyjnikiem? - spytała Selena zmieniając temat.
- Postaram się przyspieszyć, ale chcę go wykonać dokładnie.
Nagle jasnowłosa zauważyła na korytarzu Mawila, który wyglądał jakby kogoś szukał. Kiedy odwrócił się od razu skierował się do nich.  
- Jak dobrze, że cię o Pani znalazłem. - powiedział kłaniając się nisko.
- Mawil, przestań, to nie oficjalne spotkanie. Wyglądasz jakbyś się ze mnie naśmiewał.
- Wybacz, ale nadal nie mogę się przyzwyczaić, do twojej nowej roli.
- Nawet po dziesięciu latach?
- Przepraszam, ale królowa Liria była zupełnie inna. Pamiętasz jak sama się przed nią trzęsłaś ze strachu.

Selena poklepała przyjaciela po plecach.  
- A ja nie mogę się przyzwyczaić, że zapuściłeś brodę. - zaśmiała się.
- Chciałem cię prosić, o zgodę na wyprawę na pustkowie. Poszukujemy materiałów na broń i …
- Mawilu, mam do ciebie prośbę. - odezwała się kobieta, jakby nagle wpadł jej do głowy nowy pomysł.
- Mów, zrobię wszystko.
- Weźmiesz mojego synka ze sobą? Z tobą nic mu nie grozi, mam do ciebie zaufanie.
- Oczywiście, to zaszczyt. Już biegnę szykować oddział.
Mężczyzna ukłonił się szarmancko i zniknął gdzieś w korytarzu. Juna wodziła za nim wzrokiem, jakby nikogo poza nim nie było. Wtem Selena klasnęła w dłonie, a ona aż podskoczyła.  
- Widzę, że generał wzbudza w tobie nie małe zainteresowanie.
- Nie Pani, to nie tak, ja …
- Nie tłumacz się, chociaż on wybrał życie samotnika. Od kiedy stracił Zeldę, nie ufa żadnej kobiecie.
Twórczyni magicznych przedmiotów ukłoniła się i odeszła w dal do swoich obowiązków. Selena zastanawiała się, czy dobrze robi wysyłając małego księcia poza mury, ale pokój panował już tak długo. Mawilowi ufała, więc bez obaw oznajmiła Tenigowi, że wyrusza zaraz z generałem. Chłopczyk uradowany zaczął się szykować, a królowa wyszła przed pałac, żeby go pożegnać.  

Słońce świeciło już wysoko, kiedy oddział Mawila stał gotowości na pokaźnym dziedzińcu. Żołnierze uzbrojeni jak zawsze, pakowali ostatnie worki, do transportu materiałów znalezionych w podróży. Młody książę dumny jak paw wsiadł na lodowego rumaka. Już nie raz ćwiczył jazdę, więc nie sprawiało mu to żadnego problemu. Wyruszyli, a Selena pomachała im na pożegnanie. Wracając do pałacu natknęła się na Fero, który ze zmarszczonymi brwiami zmierzał w jej stronę.  
- Dlaczego nie spytałaś mnie o zdanie? Czemu pozwoliłaś, żeby Tenig pojechał poza miasto.
- Fero posłuchaj, Rawo już od dawna pozwala Galmie na o wiele więcej. Dziewczynka dobrze sobie radzi, a nasz syn jest wiecznie zastraszony i nawet nie umie walczyć.
- Nie obchodzi mnie co robi mój brat! To moje dziecko, ja wiem lepiej co jest dla niego dobre.
- Przypominam ci, że syn jest nasz, a nie twój. Też mam coś do powiedzenia. On musi się rozwijać, dorasta Fero.
- Z kim pojechał?
- Z Mawilem, nie mów, że on się nie umie bić.
- Powiedzmy, ale o opiece nad dziećmi ma nikłe pojęcie. Oby wrócił, bo jak nie to …
- Uspokój się kochanie – dodała Selena przytulając się do męża – Pojechali tylko po materiał na broń, zaraz wrócą.
Fero odsunął się i zmierzając do pałacu rzucił zimne spojrzenie. Słońce powoli chyliło się ku zachodowi, ale oddział wciąż nie wracał. Selena zaczęła się niepokoić. Sama podjęła decyzję o wypuszczeniu syna, więc odpowiedzialność spoczywała na niej. Wtem do jej komnaty wpadł Nular ledwo łapiąc powietrze.  
- Co się stało? Czemu masz taką minę?
- Pani Mawil …on wygląda strasznie!
- Jak to? Co się stało?
- Nie wiem, bo na razie jest nieprzytomny.
- O nie! A co z Tenigiem? Mów szybko, co z nim!
Uzdrowiciel załamał ręce i chwytając Selenę wydusił.
- Nie ma go.

Królowa natychmiast straciła przytomność osuwając się na zimną marmurową posadzkę. Nular szybko reagując zaczął używać swoich mocy, aby doprowadzić ją do rzeczywistości.
Ona otwierając oczy zaczęła krzyczeć. Wstała i zawołała do uzdrowiciela.  
- Prowadź do Mawila! Natychmiast! - rozkazała.
Biegli korytarzem w stronę wyjścia z pałacu. Generał leżał w fortecy, więc przebiegając przez zamarznięty ogród wpadli jak burza przez bramę. Czekała na nich Kasja stojąc nad zmaltretowanym Mawilem, nie kryjąc zdziwienia.  
- Nular, ratuj go, szybko! - zawołała kobieta o fioletowych włosach.
- Uratuję go, ale i tak zaraz Selena go z powrotem udusi. - wycedził.
Lodowa wojowniczka aż kipiała ze złości. Z drugiej strony bała się reakcji męża, który kategorycznie sprzeciwił się jej pomysłowi. Uzdrowiciel skoncentrował się i swoją mocą starał się uleczyć sponiewieranego mężczyznę. Mawil wyglądał strasznie, cały obdrapany, a jego zbroja została doszczętnie zniszczona. Królowa nachyliła się nad nim, zauważyła, że wysypują się zza jego odzienia drobinki piasku. Zmarszczyła brwi i ściskając pięść czekała,aż otworzy oczy. Nowy generał widząc jak przez mgłę stojącą nad nim kobietę, chciał wstać, ale dostał cios w brzuch.
- Gdzie jest mój syn!? - krzyknęła Selena.
- Pani … zostaliśmy zaskoczeni … chciałem go bronić, ale …
- Gdzie jest Tenig!?
- Porwano go! Nie dałem rady go obronić. Oni byli silniejsi!
- Kto?! Jak to silniejsi? Czyżby Rawo?
- Nie to nikt z wulkanicznych ludzi. Oni byli inni.
Królowa przeraziła się na te słowa.
- To ja powierzam ci w opiece jedynego syna, dziedzica tronu lodowego królestwa. Mój największy skarb, a ty tylko mówisz, że byli silniejsi? - dodała lodowa wojowniczka przywołując swoją różdżkę.
- Co chcesz zrobić Pani? - zawołał Nular widząc jak wzbiera w niej moc.

887 czyt.
100%202
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 1697 słów i 9379 znaków. Tag: #fantasy

2 komentarze

 
  • Fiolka

    Fiolka · 13 maj 2018 · 381258673

    Okruchy przeznaczenia są ciekawe i wciągające, ale to opowiadanie łącznie z pierwszą częścią jest  cudne. Gratuluje pomysłów i życzę dużo weny  

  • AnonimS

    AnonimS · 10 maj 2018

    No i proszę. Doczekaliśmy. Się drugiej części. Wielkie dzięki. Ostro się zaczyna. Tylko zastanawiam się czy na lodowym rumaku zadka bym sobie nie odmroził he,he. A no poważnie, pokazałaś odwieczny konflikt kompetencyjny między rodzicami. Które wie lepiej. A tu trzeba zająć wspólne stanowisko i wtedy jest lepiej niż jak decydują pojedynczo.