Lodowa wojowniczka - Część 12

W audiencyjnej sali podniosła się wrzawa, a władczyni w ostatniej chwili powstrzymała się od wymierzenia kary. Strażnicy z impetem rzucili się teraz na Nulara, ale on nie dał się obezwładnić. Wtem Mawil stanął przed nim z bronią przygotowaną do zadania ciosu. Mężczyzna uśmiechnął się lekko chwytając za swoją unikatową broń uzdrowiciela. Patrzyli na siebie gotowi zaatakować w każdej chwili.  
- Pani, Selena nie zasługuje na śmierć! - zawołał Nular
- Uzdrowicielu, uważałam cię za osobę rozsądną. - odezwała się władczyni
- Nie słuchaj go o Pani, to następny zdrajca – wtrąciła się Zelda stając bliżej Mawila.
Wtem kolejna osoba wpadła nieproszona do pomieszczenia. Kasja szła jak burza przed siebie z radością kładąc straż celnymi ciosami bronią.  
- Nular już jestem! - zawołała wojowniczka poprawiając włosy z gracją.
- Co się tak guzdrałaś? - syknął uzdrowiciel
- Jestem kobietą, nawet do walki muszę dobrze wyglądać, no co?
Władczyni stała na uniesieniu pilnując lodową wojowniczkę. Najwyraźniej nie rozumiała, skąd nagle takie podziały wśród poddanych.  
- Mam nadzieję, że macie dobre wytłumaczenie tego co zrobiliście.
- Pani mam dowód na zdradę Zeldy. - dodał Nular spokojnie
W tłumie zawrzało, strażnicy zaczęli dziwnie patrzeć na kobietę.  
- Oszczerstwo! Nigdy nie byłam w górach, tworzę biżuterię, nawet nie umiem się bić.
- Kłamiesz jak z nut. - wycedziła Kasja wtrącając się.
Wtedy uzdrowiciel powoli i ostrożnie sięgnął do sakiewki wyciągając z niej naszyjnik z kamieniem mieniący się na żółto.  
- Zeldo czy ty zrobiłaś ten naszyjnik? - spytał patrząc na kobietę.
- Tak, ale co to ma do rzeczy.
- Jest twój prawda?
- Tak, ale mam mnóstwo takich przedmiotów, to moja praca.
- Tylko, że ten chroni przez ogniem i ułatwia podróże.

Kobieta zmieniła wyraz twarzy, widać powoli traciła pewność siebie.
- To nie wszystko, ja mam jej przebranie. Płaszcz, który pomaga się przekraść niezauważonym i chroni od ognia. - dodała Kasja wyciągając z plecaka strój, który mienił się dziwnie odbijając światło.
Władczyni skierowała swój wzrok na Zeldę, ale tym razem widząc przedstawione dowody, wyglądała na zdenerwowaną.  
- Mogłam mieć takie rzeczy, ale ich nie używałam. Pani proszę nie wierz im.
Kobieta z diademem na głowie przestała mierzyć swoją srebrną broń w Selenę. Tym razem skierowała ją na twórczynię magicznej biżuterii.  
- Dowody wskazują na ciebie. Nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Mów natychmiast gdzie jest ukradziony kamień lawy! - dodała stanowczo władczyni marszcząc brwi.
- Nie mam go! Nie kłamię. - krzyknęła przerażona.
- To kto go ma. Mów albo zginiesz!
Słowa władczyni brzmiały śmiertelnie poważnie. Jej energia wzrastała z każdą chwilą gotowa do użycia. Zelda w końcu pękła w środku.
- Wendyks, to on mi zlecił kradzież. Przysięgam na moje życie!
Teraz wszyscy zebrani patrzyli po sobie. Jak to możliwe, żeby zasłużony dla królestwa generał wojska mógł chcieć zdradzić własny ród. Wszyscy zebrali się wokół Zeldy patrząc na nią dziwnie. Mawil najbardziej to przeżył emocjonalnie, spojrzał na kobietę takim wzrokiem, że aż struchlała.
- Zeldo, dlaczego mnie tak perfidnie okłamałaś? Przez ciebie o mało nie zginęła Selena.
Wtedy lodowa wojowniczka nie wytrzymała, uwolniona i oczyszczona z zarzutów podeszła do mężczyzny. Wymierzyła mu porządny cios, aż wylądował na ziemi.  
- Teraz jesteśmy kwita nauczycielu. I tak nadal uważam, że jesteś kiepski.
Znajomi zaczęli jej bić brawo.

Zelda została spętana i zaprowadzono ją do podziemi, gdzie miała czekać na swoją karę. Zdradziła, gdzie ukrywa się Wendyks. Nie mieli dużo czasu na znalezienie kamienia, gdyż słońce powoli kierowało się do spoczynku. Władczyni nakazała pojmać generała, a w razie kłopotów zezwoliła go zabić. Selena, Mawil, Nular i Kasja szli przodem wprost do lodowej groty za pałacem. Pogoda nagle się popsuła i nadciągnęły ciemne chmury przynosząc gęstą zamieć.  
Kryjówka zdrajcy została dokładnie otoczona, spodziewali się, że mężczyzna zabrał część ludzi do obrony. Wyważając ciężki właz wparowali do środka. Wspólnymi siłami pokonywali kolejnych zbuntowanych żołnierzy, którym zapewne obiecano bogactwo za pomoc. Nagle doszli do wielkiej groty, ale z pomieszczenia wyrzucił ich nagły wybuch kuli ognia. Padli na ziemię.  
- Co to było? Wendyks umie czarować ogniem? - zdziwiła się Kasja otrzepując z kurzu.
- Z tym kamieniem już umie – skwitował Nular – podziękujmy naszemu Mawilowi, że pomagał przestępcy.
- Ja o tym nie wiedziałem. Inaczej sam bym ich powstrzymał, uwierzcie.
- Zelda była tego warta? Myslisz, że traktowała cię poważnie? Chciała odwrócić twoją uwagę i tyle. Zrobiła ci wodę z mózgu, ale czekaj, ty chyba za mądry to nie jesteś – odparła Kasja
Selena zaśmiała się, a z nią Nular. Nagle druga kula ognia przerwała im dobry nastrój.  
- Teraz powaga. Każdy idzie na przód używając najlepszych czarów. Traktujemy go jak wroga bez sentymentów. Zrozumiano? - zapowiedział Mawil
Wszyscy skinęli potakująco. Selena nagle poczuła wielki ból w ramieniu. Pod skórą coś zaczęło blado świecić na pomarańczowo. Nular spojrzał na nią z politowaniem.
- Dam radę, to nic wielkiego – odparła – tylko śpieszmy się, nie mam czasu.
Cała czwórka rzuciła się w wir walki. Lodowe groty, wir lodu, zamrażające promienie, wszystko poszybowało w stronę ognistych ataków. Wtem w ich kierunku wybiegły dwa potwory śnieżne, z ostrymi pazurami i kłami rycząc przy tym na całą pieczarę.  
- Wygląda na to, że wyszły z sali treningowej. - skwitował Mawil poważniejąc.
- Nie będzie łatwo, wziął najmocniejsze. - dodał Nular
- Nie biadolcie! Nie mamy czasu – obruszyła się Kasja chwytając za broń.

Selena na ich widok z początku się przeraziła. Przypomniał się jej pierwszy trening i nieudana próba pokonania potwora. Uświadomiła sobie w mig, że przecież teraz jest mocniejsza i nie straszne jej są takie przeszkody. Koncentrując się chwilę ruszyła za swoimi towarzyszami broni. Mrożąc i uderzając w monstra coraz bardziej utrudniali im ataki. Nagle łącząc swoje siły sprytnie położyli jednego stwora, a potem drugiego, który upadając podbił w górę skalny kurz. Teraz generał został sam bez pomocy. Rozwścieczony rzucał ognistymi kulami na oślep widząc przewagę przeciwnika. Wendyks bronił się jak umiał, ale w pewnym momencie nieuwagi został trafiony. Upadł na zamarzniętą podłogę jaskini. Z rąk wypadła mu broń z osadzonym na czubku kamieniem, którego wszyscy tak poszukiwali. Jego twarz i karnacja przypominały teraz ludzi z podziemia. Zmienił się nie do poznania, dzięki aktywowanej mocy podziemnej.  
- Wendyks, to koniec zabawy. Poddaj się, a nic ci się nie stanie. Wytłumaczysz się przed władczynią z tego co zrobiłeś. - powiedział Mawil trzymając nad nim swoją broń.
- Wy głupcy. Służycie tej władczyni, a ona robi z wami co chce. Władcą powinien być mężczyzna, król. Zawsze uważałem, że to pomyłka brać kobiety do bitwy. Mam setki pomysłów jak zniszczyć podziemne królestwo, dołączcie do mnie, nie pożałujecie.
- Przed chwilą mówiłeś, że kobiety to błąd. Na pewno z tobą nie chcę mieć do czynienia. - odburknęła Kasja
- Mówiłem do Mawila i Nulara, z tobą nie rozmawiam.
- Wendyks poddaj się i kończmy to przedstawienie. - dodał Nular.
Generał nagle dostał szału. Wyrwał się i chwytając za broń wymierzył ją w sklepienie.  
- W takim razie zginiecie tu zasypani żywcem, ja wychodzę. - zaśmiał się demonicznie.

Selena zakradła się niezauważona i zadała mu silny cios lodowym promieniem, który przebił go na wylot. Jaśniała przy tym nieziemską poświatą, a jej włosy wróciły do dawnego koloru. Generał padł na ziemię wydając ostatnie jęki. Na jego twarzy malowało się zdziwienie. Wszyscy podbiegli do wojowniczki dziękując jej za uratowanie życia. Mawil spojrzał na nią pełen podziwu.
- Po tym co widziałem przyznam niechętnie, że uczeń przerósł mistrza.
- Koło mistrza to ty może i stałeś, ale samemu ci do tego daleko – odburknął uzdrowiciel
- Nie kłóćcie się, spójrzcie na jej ramię – powiedziała Kasja uderzając Mawila ręką.
Z Seleną z minuty na minutę było coraz gorzej. Wybiegli z groty na zewnątrz, po burzy nie było ani śladu, ale czerwone słońce chowało się już za górami. Zwiastowało to koniec, dla jasnowłosej wojowniczki. Teraz jej jedynym ratunkiem wydawał się być ich najgroźniejszy wróg. Nular chwycił w dłoń broń wykonaną przez Zeldę dla Wendyksa. Rozkazał strażnikom zanieść wiadomość o śmierci generała do władczyni oraz o tym, że wyruszają do królestwa podziemi ratować Selenę i powstrzymać armię wulkanicznych ludzi.  
Lodowaty podmuch powiał od zimnej pustyni. Musieli się tam dostać szybko, a na piechotę to nie możliwe. Mawil posłał po mroźne wierzchowce, które trzymali na specjalne okazje. Zanim przybyły ustali chwilę obmyślając co mają dalej robić. W końcu kierowali się w samą paszczę lwa.  
- Seleno ty pojedziesz przodem, a my za tobą. Muszą cię zobaczyć pierwsi. Trzymaj w ręku broń z kamieniem lawy tak, żeby go dobrze ujrzeli. - tłumaczył nauczyciel gestykulując.
- Czekaj, nie możemy im oddać tego przedmiotu. Widziałeś co wyczyniał z nim Wendyks, a pomyśl jak będą działali ludzie lawy, którzy są doświadczeni. - dodała Kasja.
- Niech sobie biorą kamień, ważne, żeby nie dopuścić go do użycia, rozumiecie? - odezwał się Nular.
- To normalne, że jak go dostaną, będą chcieli się zemścić. Ty byś tak nie zrobił na ich miejscu? - sprzeczał się Mawil ściskając pięść.
Nagle Selena upadła na ziemię czując okropny ból. Doskoczyli do niej przerażeni nie mogąc jej pomóc.  
- Gdzie te przeklęte wierzchowce – zawołał nauczyciel trzymając dziewczynę za rękę.

Za chwilę przyjechali do nich strażnicy na mroźnych wierzchowcach. Nular ostatkiem prób wrócił lodowej wojowniczce na tyle zdrowie, że mogła samodzielnie wsiąść na konia. Słońce zaszło całkowicie za góry, ale księżyc jeszcze nie wzeszedł. Mieli bardzo mało czasu, na ratowanie jasnowłosej.  
- Cokolwiek się ze mną stanie, pamiętajcie co dobrego zrobiłam. - odezwała się Selena wsiadając na rumaka.
- Już jesteś naszą bohaterką – dodała Kasja
- Jedziemy! Musimy zdążyć, bo Selena umrze! - zawołał Mawil
Wszyscy się zdziwili, skąd u niego nagle taki zapał do ratowania dziewczyny. Ledwo spokojnie patrzył jak władczyni prawie ją pozbawiła życia, a teraz zmienił się nie do poznania. Galopowali przed siebie, aż unosił się za nimi lodowy kurz. Wtem Nular zbliżył się ze swoim rumakiem bliżej Seleny i powiedział do niej.
- Jak przeżyjesz to przysięgam, że opowiem ci wszystko co wiem o twoim życiu jako człowiek. Tylko błagam zrób wszystko, żebym miał taką okazję.
- Obawiam się, że nie zdążysz. - wycedziła wojowniczka.
- Przekonaj się sama.
- To powiedz mi teraz. - poprosiła
- Nie, to za długa opowieść. Wierzę w ciebie. Jesteś wyjątkowa! Nigdy w ciebie nie zwątpiłem! - krzyknął i oddalił się w tył zwalniając lekko.
Lodowa wojowniczka zrozumiała, że ma niesamowite oparcie w Nularze. Nie rozumiała jak ją znalazł, ale widocznie miał ważny powód. Nie pamiętała nic z poprzedniego życia, ale teraz żyła tu, wśród zamrożonych pól. Lód został jej sprzymierzeńcem, śnieg przyjacielem, a chłód pocieszeniem. W dodatku zdobyła wspaniałych przyjaciół, nie chciała żegnać się z nimi. Nie teraz. Widząc tlące się w oddali pasma górskie poczuła ściskanie gdzieś w środku. Co ją tam czeka, tego nie wiedziała. Postanowiła, że lekko nie odda swojego cennego istnienia. Będzie walczyła jak nigdy. Ścisnęła w dłoni broń z kamieniem lawy i wyciągnęła rękę wysoko podjeżdżając na teren królestwa podziemi. Kamień zajaśniał w blasku wstającego zza gór księżyca, który zwiastował kres lub początek jej egzystencji.

910 czyt.
100%273
AuRoRa

opublikowała opowiadanie w kategorii fantasy, użyła 2226 słów i 12321 znaków. Tag: #fantasy

3 komentarze

 
  • AlexAthame

    AlexAthame · 14 kwi 2018

    Bardzo dobre.Akcja się rozwija.Masz super pomysły co do mocy.A ludzie jak to ludzie uwięzieni w swoim ego.   

  • emeryt

    emeryt · 13 kwi 2018 · 202081569

    @AuRoRa, wspaniale, popieram w całości wpis AnonimS. Lecz się temu nie dziwię. Taka jest większość czytelniczek i czytelników, nie tylko tego opowiadania. Lecz Ty Droga Autorko tym się nie przejmuj, tylko pisz w tym stylu co dotychczas. Szkoda byłoby stracić taki talent. Pozdrawiam - emeryt.

  • AnonimS

    AnonimS · 13 kwi 2018

    Co to jest że ludzie czytają z rzadka który da łapkę ale komentarz napisać? To już nie. Ja tam piszę bo uważam że autorowi się to należy za włożony wysiłek. Napięcie opadło,  Selena wyszła cało z opresji i  wyjdzie też pewnie z kolejnej. Nadal trzymasz poziom. Pozdrawiam